Oncofertility. Gdzie po pomoc?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Oncofertility. Gdzie po pomoc?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Osoby chore onkologicznie, które zachorowały w wieku rozrodczym mogą od 1 czerwca 2024 korzystać z nowego programu rządowego, który dotyczy refundacji leczenia niepłodności poprzez in vitro. Rządowy program in vitro daje praktycznie pełne dofinansowanie tych procedur medycznych – zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Program będzie realizowany do końca 2028 roku, a łącznie na ten cel przeznaczono 2,5 mld zł. Co refunduje NFZ? Które placówki wybrano do programu?

 

W programie rządowym czytamy, że z jednej strony dane epidemiologiczne wskazują na stały wzrost zachorowalności na nowotwory, w tym na nowotwory narządów rodnych. Z drugiej strony w ostatnich latach nastąpił postęp w leczeniu nowotworów, pojawiają się coraz to nowsze leki onkologiczne i rośnie precyzja w stosowaniu radioterapii. Te czynniki sprawiają, że pacjenci częściej powracają do zdrowia, lepiej znoszą terapie, a skutki uboczne leczenia są coraz mniejsze. W związku z tym jest coraz więcej osób, które odbyły z sukcesem leczenie onkologiczne i w trakcie remisji chciałyby realizować swoje plany prokreacyjne. W trakcie przygotowywania tego programu przyjęto, że skorzysta z niego od 15 do 35 procent docelowej populacji chorych onkologicznie.

 

Wpływ leczenia onkologicznego na płodność

 

To, jak bardzo leczenie onkologiczne wpływa na płodność zależy od wieku pacjentki (mniejsza szkodliwość leczenia u pacjentek przed 30 rokiem życia, z wyższą wyjściową rezerwą jajnikową), zaawansowania choroby oraz zastosowanego leczenia (chemio- i radioterapia) i podawanej dawki leków. 

 

Ryzyko utraty płodności powinien ocenić lekarz onkolog już na początku ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej. Co będzie brał pod uwagę?  Oceni zagrożenie na podstawie wieku pacjentki oraz zastosowanego rodzaju leczenia (mniej lub bardziej gonadotoksycznego). Natomiast zawsze należy mieć świadomość, że nawet jeśli jest ono niewielkie, to w razie konieczności leczenia np. wznowy, przy zastosowaniu schematów II rzutu, a zwłaszcza wysokodawkowanej chemioterapii, ryzyko niepłodności jest wysokie. Również ewentualna radioterapia nie jest obojętna dla zachowania płodności i może powodować zmiany w funkcjonowaniu jajników. 

 

Ważne by wcześnie rozważyć wszystkie opcje

 

Moment, w którym pacjent onkologiczny słyszy diagnozę jest bardzo trudny. Myśl o posiadaniu dzieci w przyszłości nie jest zazwyczaj pierwszą, która w takiej chwili przychodzi do głowy. Jednak to właśnie ten czas jest najlepszy, by rozważyć dostępne opcje. Dlatego tak ważne jest, by lekarz poinformował, jakie zagrożenia dla płodności może przynieść proces leczenia i jakie metody jej zabezpieczenia są dostępne. Co może wydawać się zaskakujące, jest to ważne nie tylko w przypadku pacjentów w wieku rozrodczym, ale ma też znaczenie dla pacjentek, które nie myślą o prokreacji z racji wieku lub mają już dzieci i nie myślą o kolejnych. Kobiety dzięki krioprezerwacji tkanki jajnika i jej retransplantacji po zakończeniu leczenia mogą wpłynąć na sprawność swojego układu hormonalnego i uchronić się przed przedwczesną menopauzą. 

 

Czy ochrona płodności w Polsce jest refundowana?

Tak. Mamy rządowy program pod nazwą „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028”.  Powstał on dzięki między innymi dzięki Sekcji Płodności w Chorobie Nowotworowej która powstała kilka lat temu przy Polskim Towarzystwie Ginekologii Onkologicznej. Lekarze należący do tej Sekcji postawili sobie za cel nie tylko tworzenie zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych onkologicznych, ale również edukowanie na ten temat lekarzy różnych specjalności, pielęgniarek oraz koordynatorów medycznych oraz pacjentów i ich rodzin. Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) współpracuje z Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej, Polskim Towarzystwem Ginekologii Onkologicznej, Polskim Towarzystwem Medycyny Rozrodu i Embriologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Transfuzjologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Onkologii Dziecięcej. 

 

Co refunduje NFZ?

 

Program rządowy daje pacjentom z chorobami onkologicznym, możliwość zabezpieczenia płodności na przyszłość poprzez pobranie i przechowywanie gamet przed lub w trakcie leczenia onkologicznego. Programem objęte są kobiety od okresu dojrzewania do 40. roku życia i mężczyźni od okresu dojrzewania do 45. roku życia. Para korzystająca z programu ma możliwość skorzystania z 6 procedur, którymi są:

 

  • maksymalnie 4 cykle in vitro z własnymi komórkami rozrodczymi bądź nasieniem dawcy,
  • maksymalnie 2 cykle in vitro z komórkami jajowymi pobranymi od dawczyni (podczas jednej takiej procedury dopuszcza się zapłodnienie maksymalnie 6 komórek jajowych),
  • maksymalnie 6 cykli in vitro z adopcją zarodków.

 

Dzięki projektowi Oncofertility i refundacji leczenia niepłodności poprzez in vitro osoby, które leczą się onkologicznie, zyskują szansę na rodzicielstwo po powrocie do zdrowia. Jego celem jest również edukowanie lekarzy, pielęgniarek i położnych w zakresie technik zachowania płodności – tak, aby mogli przekazywać pacjentom i pacjentkom wszelkie niezbędne informacje jeszcze przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego.

 

Które placówki wybrano do programu?

 

Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę ośrodków „oncofertility” realizujących program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność. Z programu mogą skorzystać kobiety od okresu dojrzewania do 40 r.ż. oraz do mężczyźni od okresu dojrzewania do 45 r.ż.  

W ramach programu refundowane jest mrożenie komórek jajowych oraz nasienia, co daje chorym szansę na rodzicielstwo po chorobie nowotworowej. Wprowadzenie refundacji procedur zabezpieczenia płodności jest ogromną innowacją w holistycznej opiece nad pacjentami onkologicznymi.

 

Szczegóły dotyczące programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028” dostępne są na stronie Ministerstwa Zdrowia. 

 

Decyzją Komisji Konkursowej, zaakceptowaną przez ministra właściwego do spraw zdrowia, do realizacji w latach 2024-2028 programu polityki zdrowotnej pn. Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata  024-2028, wybrano następujące podmioty:

 

  1. Centrum Leczenia Niepłodności NOVOMEDICA, ul. Ks. N. Bończyka 34, 41-400 Mysłowice
  2. „Artemida Olsztyn”, ul. Jagiellońska 78A 10-357 Olsztyn
  3. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej GYNCENTRUM, ul. Żelazna 1, 40- 851 Katowice
  4. GYNCENTRUM Oddział Kraków Bank KRIZ I Ośrodek MWP, ul. Mehoffera 10, 31-322 Kraków
  5. GYNCENTRUM oddział Lublin Bank KRIZ I Ośrodek MWP ul. Zana 32a, 20-601 Lublin
  6. Specjalistyczne Centrum Medyczne OVUM, ul. Staszica 14, 20-081 Lublin
  7. KRIOBANK Centrum Leczenia Niepłodności Ginekologia i Położnictwo Prof. dr hab. n. med. Waldemar Kuczyński ul. Stołeczna 11, 15-879 Białystok
  8. Klinika Zdrówko, Aleja Adama Mickiewicza 23, 86-032 Niemcz
  9. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, ul. M. C. Skłodowskiej 24 a, 15-276 Białystok
  10. Zięba Clinic Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, ul. Tadeusza Kościuszki 255A 40-608 Katowice
  11. Centrum Ginekologii, Położnictwa i Leczenia Niepłodności Pastelowa, ul. Pastelowa 8, 60-198 Poznań
  12. Fertina ul. Dzika 15 lok C/U/4, 00-172 Warszawa
  13. Ośrodek Diagnostyki i Leczenia Niepłodności MEDART ul. Janiny Omańkowskiej 51, 60-465 Poznań
  14. Ośrodek Medycznie Wspomaganej Prokreacji Bank Komórek Rozrodczych i Zarodków Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA Ul. Rajska 10 80-850 Gdańsk
  15. Fertilita Sp. z o.o. , 40-083 Katowice ul. Zabrska 17
  16. ARTVIMED-CHROBRY, Ul. Czyżówka 14 /0.02, 30-526 Kraków
  17. PARENS Ośrodek Leczenia Niepłodności, ul. Juliana Tuwima 1, 45-551 OPOLE
  18. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 2 ul. Stawki 2A lok. U7, 00-193 Warszawa
  19. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 4, ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 77a, 60-529 Poznań
  20. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 6, ul. Piotrkowska 157a, 90-440 Łódź
  21. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian, ul. Akademicka 26, Białystok
  22. GINEKOLOGIA & PŁODNOŚĆ, ul. Dąbska 11, 31-572 Kraków
  23. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 8, ul. Aleja Grunwaldzka 103A, 80-244 Gdańsk
  24. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 5, ul. Brama Portowa 1, 70-225 Szczecin
  25. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Centrum leczenia niepłodności, ginekologii i położnictwa Bocian – 7 ul. Relaksowa 26, 20-819 Lublin
  26. „CENTRUM MEDYCZNE” Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Bydgoszczy, Bydgoszcz 85-435 , ul. Waleniowa 24 
  27. Przychodnia Lekarska „nOvum” ul. Bociania 13, 02-807 Warszawa
  28. TFP Fertility Macierzyństwo, ul. Białoprądnicka 7A, 31-221 Kraków
  29. Ośrodek Medycznie Wspomaganej Prokreacji Bank Komórek Rozrodczych i Zarodków Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA ul. Grabiszyńska 186/1B 53-235 Wrocław
  30. Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA w Warszawie, ul. Złota 6, 00-019 Warszawa
  31. „PARENS Centrum Leczenia Niepłodności”, al. 29 listopada 155C, 31-406 Kraków
  32. Vitrolive Aleja Wojska Polskiego 103 70-483 Szczecin
  33. Małopolski Instytut Diagnostyki i Leczenia Niepłodności KrakOVI, ul. L. Wyczółkowskiego 14/6, 30-118 Kraków 
  34. Klinika leczenia niepłodności, ginekologii i położnictwa-Bocian 3, ul. Dąbrówki 13, 40-081 Katowice
  35. Fertimedica Centrum Płodności Sp. z o.o. Sp. k., ul. Jana Pawła Woronicza 31 lok. 8U, 02-640 Warszawa
  36. PARENS Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością 35-309 Rzeszów, ul. Podwisłocze 21
  37. GAMETA BYDGOSZCZ 85-092 Bydgoszcz, ul. Michała Kleofasa Ogińskiego 2
  38. Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego sp. z o.o., Plac Sokratesa Starynkiewicza 1/3, 02-015 Warszawa
  39. PROVITA Połczyńska 31, 01-377 Warszawa
  40. PROVITA ul. Fabryczna 13 d, 40-611 Katowice
  41. GRAVIDA ul. Armii Krajowej 21, 09-410 Płock
  42. Warszawski Szpital Południowy ul. rtm. Witolda Pileckiego 99, 02-781 Warszawa
  43. Centrum Zdrowia Kielce ul. Podzamcze 45, 26-060 Chęciny
  44. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Katowice, ul. Piotrowicka 83, 40-724 Katowice
  45. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Poznań ul. Abpa A. Baraniaka 88 E 61-131 Poznań
  46. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Warszawa Koneser, pl. Konesera 12,03-736 Warszawa
  47. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Wrocław, ul. Dąbrowskiego 44, 50-457 Wrocław
  48. InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa Warszawa, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa
  49. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Gdynia, ul. 10 Lutego 16, 81-364 Gdynia
  50. Eneida ul. Szamotulska 12/1 , 60-366 Poznań
  51. GAMETA WROCŁAW, 51-107 Wrocław, ul. Chorwacka 41/U1
  52. SALVE MEDICA Przychodnia, ul. Szparagowa 10, 91-211 Łódź
  53. Centrum Medyczne ANTRUM Laboratorium DEMETER Stanisław Horák, 41-902 Bytom; ul. Olimpijska 5
  54. POLMEDIS ul. Partynicka 45 53-031 Wrocław
  55. Gameta Szpital, 95-030 Rzgów ul. Rudzka 34/36
  56. Gameta Gdynia Centrum Zdrowia, 81-347 Gdynia, ul. Św. Piotra 21
  57. Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, 60-535 Poznań, ul. Polna 33
  58. Centrum Zdrowia Warszawa, ul. Cybernetyki 7, 02-677 Warszawa

 

Przydatne linki:

Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028 – https://www.gov.pl/attachment/6ed9616c-adf8-4000-8ff8-23fbbe272deb

Polskie Towarzystwo Ginekologii Onkologicznej Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej

https://www.pto.med.pl/sekcja-plodnosci-w-chorobie-nowotworowej-oncofertility

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Oncofertility – zachowaj płodność w chorobie onkologicznej.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Oncofertility – zachowaj płodność w chorobie onkologicznej”

Autorka: Agnieszka Pacuła

Termin oncofertility czyli onkopłodność oznacza zabezpieczenie płodności w trakcie leczenia onkologicznego i coraz częściej pojawia się w dyskusjach onkologów i pacjentów. Co trzeba wiedzieć na ten temat?

 

Leczenie onkologiczne niesie ze sobą wiele skutków ubocznych, wpływa również na płodność. Coraz częściej na choroby onkologiczne zapadają osoby młode i bardzo młode. Nie wszystkie z nich przed rozpoznaniem nowotworu zdążyły stać się rodzicami lub w pełni zrealizować swoje plany związane z posiadaniem dzieci. To z myślą o nich powstał całkiem nowy obszar medycyny, zajmujący się zabezpieczeniem płodności u osób walczących z nowotworem czyli właśnie oncofertility.

 

Jak choroba onkologiczna wpływa na płodność?

 

W przypadku choroby onkologicznej potencjalne ryzyko utraty płodności wpływa typ nowotworu i rodzaj zastosowanego leczenia, ale nie tylko. Są też inne czynniki, które należy brać w takiej sytuacji pod uwagę. Jednym z nich jest wiek pacjentki, bo to od niego zależy wielkość jej rezerwy jajnikowej. Rezerwa jajnikowa może się zmniejszyć nie tylko z wiekiem, ale także pod wpływem niektórych terapii onkologicznych. Trzeba też pamiętać, że w przypadku konieczności zastosowania hormonoterapii, która może trwać przez kilka lat, a po jej zakończeniu zajście w ciąże może być utrudnione lub wręcz niemożliwe. 

W przypadku mężczyzn leczenie onkologiczne może wpłynąć na liczbę i jakość plemników – może ich być mniej, mogą być mniej ruchliwe, nieprawidłowo zbudowane. Niekiedy też dochodzi do azoospermii czyli całkowitego braku plemników. 

 

Jak duży jest to problem?

 

Niestety, nie mamy danych epidemiologicznych na temat tego, dla jak dużej grupy pacjentów terapia onkologiczna stanowi potencjalne zagrożenie dla możliwości rozrodczych. Były natomiast prowadzone badania ankietowe zarówno na świecie jak i w Polsce, które obejmowały pacjentki chorujące na raka piersi, bo to one stanowią najliczniejszą grupę chorych z problemem zachowania płodności. Nie powinno to nikogo dziwić, bo to ten nowotwór jest pierwszym pod względem liczby zachorowań – w 2021 roku dotknął 2 mln kobiet na całym świecie, wśród których wiele było bardzo młodych. Okazało się, że 50 procent pacjentek onkologicznych w wieku rozrodczym jest zainteresowanych zabezpieczeniem płodności. 

Dwa lata temu podobną ankietę przeprowadziła w Polsce dr Joanna Kufel-Grabowska, przewodnicząca Sekcji Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. Ta ankieta objęła 342 chore, spośród których 60 procent pacjentek deklarowało chęć zabezpieczenia płodności, ale ponad 70 procent z nich w ogóle nie zostało przez lekarzy poinformowanych o takich możliwościach.

Z badań wynika też, że nawet 15-30 procent mężczyzn, u których nowotwór został w pełni wyleczony, wciąż pozostaje niepłodnych przez kilka miesięcy, a nawet lat po zakończeniu terapii.

 

Oncofertility w Polsce

 

Przez głowę pacjenta, który słyszy diagnozę onkologiczną przemyka wiele myśli, jednak rzadko wśród nich ta o nienarodzonym potomstwie. Dlatego tak ważne jest to, by został on poinformowany o możliwościach zachowania płodności zanim wdrożone zostanie leczenie. Problem ten był przez wiele lat pomijany nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Na szczęście to się zmieniło. 

Polscy onkolodzy stworzyli przy Polskim Towarzystwie Ginekologii Onkologicznej Sekcję Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility). Celem jej działalności jest nie tylko tworzenie zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych onkologicznych, ale również edukowanie na ten temat lekarzy różnych specjalności, pielęgniarek oraz koordynatorów medycznych oraz pacjentów i ich rodzin. Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) współpracuje z Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej, Polskim Towarzystwem Ginekologii Onkologicznej, Polskim Towarzystwem Medycyny Rozrodu i Embriologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Transfuzjologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Onkologii Dziecięcej. Dzięki między innymi jej staraniom w Ministerstwie Zdrowia powstał program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność, o którym piszemy niżej.

 

Co trzeba wiedzieć o ochronie płodności?

 

Istnieje kilka metod zachowania płodności dla pacjentów, którzy poddawani są terapiom onkologicznym. Można zamrozić w przypadku mężczyzn plemniki, a w przypadku kobiet – oocyty (komórki jajowe) lub fragment tkanki jajnika. Można też zamrozić zarodki. Tu trzeba zaznaczyć, że słowa „mrożenie” używa się w języku potocznym, natomiast specjaliści mówią o krioprezerwacji.

 

Przez wiele lat próby zamrażanie komórek kończyły się niepowodzeniem, przede wszystkim ze względu na to, że nie udawało się kontrolować tworzenia się kryształków lodu. Przełomem okazało się zastosowanie witryfikacji, która jest jedną z metod krioprezerwacji. Witryfikacja, którą nazywa się też zeszkleniem, polega na bardzo szybkim schładzaniu materiału biologicznego z wykorzystaniem specjalnych krioprotektantów, dzięki którym nie dochodzi do wytrącenia się kryształków lodu i uszkodzenia komórki. Witryfikacja jest skuteczna i bezpieczna, dlatego jest obecnie szeroko stosowaną procedurą.

 

Jakimi metodami zabezpiecza się płodność u kobiet?

  • zamrożenie komórek jajowych czyli oocytów (oocyte cryopreservation – OC)

 

Krioprezerwacja komórek jajowych jest procesem wieloetapowym. Najpierw konieczna jest stymulacji owulacji. Dzięki temu zyskuje się większą liczbę dojrzałych oocytów (komórek jajowych) niż w naturalnym cyklu. Kolejnym krokiem jest pobranie ich pod kontrolą USG, przy użyciu cienkiej igły. Teraz przychodzi czas na bardzo szybkie mrożenie z wykorzystaniem specjalnego podłoża czyli właśnie witryfikację. Dzięki tej metodzie można pobrane oocyty przechowywać przez wiele lat.

Niestety, tej metody nie można zastosować u kobiet, które chorują na nowotwory niepozwalające na stymulację hormonalną. Ze względu na na to, że etap stymulacji owulacji trwa zazwyczaj od 5 do 8 tygodni, nie jest to również metoda dla kobiet, u których leczenie należy rozpocząć jak najszybciej. Te panie mogą skorzystać z zamrożenia tkanki jajnika.

  • zamrożenie tkanki jajnika (OTC, ovarian tissue cryopreservation)

 

To metoda, którą warto wziąć pod uwagę, gdy nie można zwlekać z rozpoczęciem leczenia, bo przy jej wykorzystaniu nie trzeba stymulować jajników, co zawsze zajmuje czas. Sprawdza się również wtedy, gdy przed leczeniem onkologicznym niewskazana jest hormonalna stymulacja jajeczkowania. Tę metodę stosuje się także gdy pacjentka jest bardzo młoda i nie wkroczyła jeszcze w okres dojrzewania. Kolejną grupa pacjentek, która odnosi korzyści z krioprezerwacji tkanki jajnika są panie, które ze względu na swój światopogląd nie chcą zgodzić się na techniki wspomaganego rozrodu czyli zajście w ciążę z pominięciem wybranych etapów naturalnego poczęcia. Poszczególne ośrodki medyczne zajmujące się tym rodzajem krioprezerwacji mogą oczywiście stosować nieco odmienne kryteria, przede wszystkim co do wieku pacjentki.
Jak przebiega OTC?
Najpierw należy wykonać badania oceniające rezerwę jajnikową. Tkankę jajnika można pobrać w trakcie biopsji kory jajnika lub metodą laparoskopową. Tę metodę stosuje się, gdy jajniki są duże. Zaletą takiej biopsji jest to, że jajnik pozostaje na swoi miejscu jako potencjalne miejsce późniejszej transplantacji pobranej tkanki. Późniejszą retransplantacja ma swoje zalety. Po pierwsze przywraca normalne funkcje jajnika związane z wydzielaniem hormonów. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko wystąpienia osteoporozy i demencji starczej. 

Gdy jajniki są niewielkie można natomiast jednostronnie pobrać jajnik. Potencjalnym ryzykiem, które może nieść ze sobą ta metoda jest szybsze wystąpienie menopauzy po poddaniu się chemioterapii lub radioterapii. Nie przeprowadzono jednak żadnych badań porównawczych, które by to ryzyko potwierdzały lub wykluczały. 

 

Jakimi metodami zabezpiecza się płodność u mężczyzn?

 

W przypadku mężczyzn leczenie onkologiczne również niesie ze sobą zagrożenie dla płodności, ale i oni mogą skorzystać z metod jej zabezpieczenia. Nasienie poddane witryfikacji może być przechowywane przez wiele lat, aż do momentu, gdy pacjent wróci do zdrowia i będzie chciał zostać ojcem. Wówczas nasienie zostanie rozmrożone i wykorzystane do procedury inseminacji lub in vitro.

Najpopularniejszą metodą jest witryfikacja nasienia. Zanim do niej dojdzie mężczyzna musi poddać się badaniom, by wykluczyć takie choroby jak HIV, kiła, oraz WZW B (zapalenie wątroby typu B) , WZW C (zapalenie wątroby typu C) i CMV (wirus cytomegalii). Potem, w wyznaczonym terminie mężczyzna oddaje nasienie do specjalnego pojemnika i zostaje ono szybko zamrożone. Co istotne, przed pobraniem nasienia mężczyzna powinien przez kilka dni powstrzymać się od aktywności seksualnej. Po pobraniu nasienia, a przed mrożeniem jest ono badane pod kątem koncentracji i ruchliwości plemników. Niekiedy okazuje się że u pacjenta występuje azoospermia czyli brak plemników w nasieniu. Wtedy można rozważyć mrożenie tkanki jądra. Dzięki tej metodzie w połowie przypadków udaje się uzyskać plemniki. Na czym ona polega? 

Przed pobraniem tkanki jądra konieczna jest konsultacja urologiczną i wykonanie USG jąder a także takich samych badań krwi jak w przypadku mrożenia plemników. Biopsję i pobranie materiału wykonuje się w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Liczba plemników pobranych w drodze biopsji jądra jest zbyt mała, aby zastosować metodę inseminacji. Jeśli pacjent będzie w przyszłości chciał zostać ojcem, konieczna będzie procedura in vitro.

 

Czy przy retransplantacji istnieje ryzyko wprowadzenia komórek nowotworowych?

 

W przypadku chorób hematologicznych istnieje w teorii ryzyko, że dojdzie do ponownego wszczepienia komórek nowotworowych znajdujących się w zamrożonej tkance, w praktyce jednak nie odnotowano do tej pory takiego zdarzenia.

Eksperci podkreślają, że by zminimalizować ryzyko przeszczepienia ponownego wprowadzenia komórek nowotworowych do organizmu podczas przeszczepienia odmrożonej tkanki jajnikowej, konieczne jest stosowanie się do określonych zasad. 

Po pierwsze pacjentka musi być wyleczona z choroby onkologicznej. Musi również być w dobrej formie ogólnej. Dodatkowo zaleca się, by kobieta po retransplantacji była przez przynajmniej 2-lata czujnie obserwowana kątem ewentualnego wystąpienia chorób nowotworowych. 

Co bardzo istotne, nauka nie ma żadnych dowodów na to, że przebyte przeszczepienie tkanki jajnika może nieść dla płodu zagrożenie wystąpienia wad rozwojowych.

 

Polski program zabezpieczania płodności

 

Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę ośrodków „oncofertility” realizujących program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność. Z programu mogą skorzystać kobiety od okresu dojrzewania do 40 r.ż. oraz do mężczyźni od okresu dojrzewania do 45 r.ż.  

W ramach programu refundowane jest mrożenie komórek jajowych oraz nasienia, co daje chorym szansę na rodzicielstwo po chorobie nowotworowej. Wprowadzenie refundacji procedur zabezpieczenia płodności jest ogromną innowacją w holistycznej opiece nad pacjentami onkologicznymi. Program, z którego mogą oni skorzystać obejmuje:

  • bezpłatną konsultację specjalistyczną z lekarzem specjalistą w dziedzinie onkologii klinicznej lub lekarzem specjalistą w dziedzinie hematologii,
  • bezpłatną konsultację w klinice leczenia niepłodności z zakresu zabezpieczenia płodności (oncofertility) ze specjalistą w tej dziedzinie,
  • nielimitowane konsultacje u psychologa,
  • całą część kliniczno-biotechnologiczną procedury zachowania płodności, w tym przechowywanie komórek rozrodczych w czasie trwania Programu, do momentu ich wykorzystania lub zniszczenia.

 

Szczegóły dotyczące programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028” dostępne są na stronie Ministerstwa Zdrowia. 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

HER2-LOW – nowy podtyp raka piersi.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„HER2-LOW – nowy podtyp raka piersi”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

HER2-LOW to niedawno wyodrębniony podtyp raka piersi, który jak się szacuje, występuje nawet u co drugiej pacjentki z tym nowotworem. Co istotne, wprowadzenie nowej podgrupy HER2-low niesie ze sobą nowe podejście do ich leczenia. Sprawdź, co powinnaś wiedzieć o HER2-low.

 

Rak piersi to najczęściej występujący nowotworem złośliwym u kobiet w Polsce – stanowi aż 25 procent wszystkich zachorowań na nowotwory rozpoznawane u kobiet. Diagnozę najczęściej słyszą kobiety w wieku 50-69 lat, ale w ostatnim czasie coraz częściej wykrywany jest u kobiet młodszych. Eksperci podkreślają, że im wcześniej ten nowotwór zostanie wykryty, tym pacjentka ma większe szanse na całkowite wyleczenie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka – samobadanie piersi, regularne badania usg lub mammograficzne i nielekceważenie jakichkolwiek zmian w piersiach. 

 

Leczenie raka piersi może być radykalne, czyli istnieje możliwość wyleczenia z choroby lub paliatywne, gdy nie ma szansy na usunięcie raka z organizmu chorego (wtedy gdy obecne są przerzuty). Leczenie paliatywne nie wyklucza wieloletniego przeżycia.

 

Ważny podtyp raka piersi

Pacjentki na początku swojej ścieżki leczenia często nie zdają sobie sprawy, że wielkość i umiejscowienie guza to nie wszystko, co trzeba wiedzieć, by rozpocząć skuteczną terapię. Konieczne są również badania, które pozwolą określić podtyp nowotworu.

 

Raki piersi o podobnym obrazie morfologicznym (typie histologicznym) mogą różnić się przebiegiem. Eksperci obecnie przyjmują, że określenie „rak piersi” jest przede wszystkim nazwą lokalizacyjną, natomiast może oznaczać schorzenia o różnym przebiegu, rokowaniu i odpowiedzi na leczenie. Dlatego w leczeniu raka piersi bardzo istotne jest określenie jego biologicznego podtypu. 

 

W tym celu wykonuje się badanie immunohistochemiczne. Co trzeba o nim wiedzieć? Badanie immunohistochemiczne jest często wykorzystywane jw diagnostyce chorób nowotworowych. Nie tylko pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia z chorobą łagodną czy złośliwą, ale również określić określić immunofenotyp nowotworu czyli opisać cechy komórki poprzez określenie ekspresji konkretnych antygenów. Dzięki badaniu immunohistochemicznemu możemy określić także stopień zaawansowania nowotworu. W przypadku przerzutów to badanie pozwala wskazać ich źródło to znaczy określić pierwotne miejsce guza z którego się wywodzą.

 

Podstawowe cechy nowotworu, które są sprawdzane to:

  • ekspresja receptorów estrogenowych (ER) – mówi nam, ile receptorów dla estrogenów jest na powierzchni komórek nowotworu, nowotwór z odpowiednio wysoką ekspresją ER jest hormonozależny, więc do wzrostu potrzebuje estrogenów
  • ekspresja receptorów progesteronowych (PgR)- mówi nam, ile receptorów dla progesteronu jest na powierzchni komórek nowotworu, nowotwór z odpowiednią ekspresją PgR jest hormonozależny więc do wzrostu potrzebuje progesteronu
  • status HER2 – wysoka ekspresja HER2 wiąże się z bardziej dynamicznym i agresywnym przebiegiem raka piersi
  • ekspresja Ki-67 – pozwala na ocenę podziału komórek; szybki podział komórek nowotworowych oznacza bardziej agresywny przebieg choroby

 

W zależności jakie cechy nowotworu zostaną ustalone w badaniach, określany jest jeden z podtypów nowotworu:

  • luminalny A – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych (PgR na poziomie więcej lub równe 20 procent), jednak nie ma ekspresji HER2, Ki-67 określa się na mniejsze niż 20 procent
  • luminalny B bez HER2 – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych (mniejszą niż w luminalnym A, PgR na poziomie mniejszym niż 20 procent), natomiast nie ma ekspresji HER2, Ki-67 określa się na większe lub równe 20 procent
  • luminalny B z HER2 – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych, dowolny poziom Ki-67 oraz ekspresję HER2
  • HER2+ nieluminalny – nie ma ekspresji receptorów estrogenowych ani progesteronowych i dowolne Ki-67, ale ma ekspresję HER2
  • potrójnie ujemny – nie ma ekspresji receptorów estrogenowych, progesteronowych ani HER2, natomiast posiada dowolny poziom Ki-67, agresywny podtyp raka piersi

 

Ta wiedza pozwala lekarzom dobrać odpowiedni, najbardziej skuteczny w przypadku danego nowotworu sposób leczenia. 

 

Trochę historii

By zrozumieć, jak doszło do obecnego przełomu należy cofnąć się do lat 80. zeszłego stulecia. Wtedy to naukowcy odkryli znaczenie receptora HER2 i jego wpływ na rozwój raka piersi, co doprowadziło do stworzenia terapii celowanej anty-HER2. Dziś, dzięki temu odkryciu chore z nadekspresją receptora HER2 (tzw. HER2 dodatnie) są skutecznie leczone i żyją z rakiem piersi wiele lat w dobrym zdrowiu i jakości życia.

 

Odkrycie HER2 otworzyło również nowe ścieżki badań nad budową i rozwojem komórek nowotworowych oraz rozwojem samej choroby, a w konsekwencji doprowadziło też do rozpoczęcia prac nad nowymi lekami. I to badania nad nimi sprawiły, że wyłoniono kolejną podgrupę pacjentek – HER2-low. Tak więc teraz, obok znanych już od lat podtypów biologicznych HER2-dodatniego i HER2-ujemnego, mamy grupę pośrednią HER2-low, którą według szacunków może mieć nawet co druga pacjentka z tym nowotworem.

 

Zdaniem ekspertów wyłonienie nowej podgrupy pacjentek, które do tej pory traktowane były jako pacjentki z HER2-ujemnym rakiem piersi, mimo stwierdzonego w badaniu niewielkiego poziom ekspresji białka HER2, to kolejny krok milowy w leczeniu tego nowotworu. Dzięki temu dla pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi pojawiła się dodatkowa opcja terapeutyczna.

 

Co wiemy o HER2?

HER2 czyli receptor ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2 jest białkiem, które odpowiada za wzrost, podział i naprawę zdrowych komórek piersi. Jednak w kontekście onkologicznym sprzyja rozwojowi komórek nowotworowych – nadmierna ekspresja HER2 niekontrolowanie stymuluje wzrost i rozprzestrzenianie się guza. Oznacza to, że im więcej jest receptorów HER2

na powierzchni komórek nowotworowych, tym łatwiej się one dzielą. Są też bardziej oporne na różne metody leczenia. Szacuje się, że o ile w zdrowej komórce liczba receptorów HER2 wynosi około 20 tysięcy, to w komórce rakowej ich liczba może przekraczać nawet 2 miliony. To dlatego u kobiet z HER2 dodatnim rakiem piersi przerzuty pojawiają się szybciej, niż dzieje się to w przypadku innych nowotworów.

 

Różne poziomy ekspresji HER2

Na tym początkowym etapie ścieżki w ramach diagnostyki patomorfolog wykonuje badanie immunohistochemiczne. Do określenia nadekspresji receptorów HER2 może służyć fragment tkanki guza pobrany podczas biopsji zawierającej odpowiednio dużo materiału do badania histopatologicznego (z biopsji gruboigłowej). Tkanki guza pobrane podczas biopsji, jak również podczas operacji, są przechowywane w odpowiednich warunkach i w każdym momencie istnieje możliwość przeprowadzenia kolejnych badań.

 

Pozwala mu ono określić liczbę receptorów HER2. Uzyskany wynik odpowiada na pytanie, czy mamy do czynienia z HER2-dodatnim (wynik HER2 3+ lub 2+ z pozytywnym ISH), czy HER2-ujemnym (HER2 0, 1, 2 z negatywnym ISH).

 

Status receptorów HER2 określa się liczbami:

  • 0 – oznacza wynik ujemny, czyli brak nadmiernej ekspresji receptorów HER2
  • 1+-2+ – to wynik niejednoznaczny, wymaga dodatkowego badania aktywności genu HER2 (metodą ISH, z ang. in situ hybridisation – FISH lub CISH), które ostatecznie pozwoli potwierdzić status receptorów HER2
  • 3+ – oznacza obecność nadmiernej ekspresji receptorów HER2, jest to tzw. wynik dodatni

 

Między HER2 dodatnim a HER2 ujemnym czyli HER2-low

Podgrupę pacjentek HER2-low wyłoniono niedawno. Eksperci mówią o tym podtypie od około dwóch lat, gdy okazało się, że nowa terapia dla pacjentek z HER2 dodatnim rakiem piersi jest skuteczna również dla tych kobiet, które mają podtyp, w którym obecne są receptory estrogenowe lub ich nie ma, a receptor HER jest na 1 lub 2 plus, ale przy negatywnym wyniku badania FISH. Tak więc grupa chorych HER2-low (czyli z niską ekspresją HER2) to grupa pośrednia pomiędzy grupą z nadekspresją receptora HER2 a grupą z jego całkowitym brakiem. Te pacjentki do tej pory miały ograniczone możliwości leczenia na etapie choroby przerzutowej, teraz wiemy, że ten podtyp nowotworu jest podatny na niektóre leki anty-HER2. 

Wyłonienie nowej grupy pacjentek chorujących na raka piersi to szczególnie ważna informacja dla chorych, dla których na ścieżce leczenia pozostała już tylko standardowa chemioterapia.

Szacuje się, że co druga kobieta z rakiem piersi może mieć cechę HER2-low, dlatego każda pacjentka powinna nać swój status HER2. Jeśli go nie znasz, zapytaj o to swojego lekarza. Jeśli nie miałaś przeprowadzonego badania – poproś o nie. Jest ono bezpłatne dla pacjentek ubezpieczonych przez NFZ i każda kobieta chora na raka piersi może je wykonać na zlecenie swojego lekarza prowadzącego.

Eksperci podkreślają również, że czasem warto powtórzyć badanie immunohistochemiczne w kierunku HER2-low lub wykonać ponowną jego interpretację. Powinnaś to zrobić, jeśli chorujesz na zaawansowanego miejscowo raka piersi i/lub doszło u ciebie do nawrotu choroby rak piersi dał przerzuty do innych organów.

Powtórne badanie immunohistochemiczne można wykonać oceniając ponownie materiał pobrany wcześniej (archiwalny) lub do jego wykonania pobrać ponownie nowy materiał tkankowy.

Powtórzenie procesu diagnostycznego obecnie zaleca się zawsze, jeśli jest to możliwe w sytuacji, gdy pojawią się przerzuty. Dlaczego? Ponieważ zdarza się, że w trakcie procesu leczenia może zmienić się podtyp biologiczny nowotworu, a od jego znajomości zależy wybór najlepszej dla ciebie terapii. Warto więc sprawdzić, czy np, twój pierwotnie oznaczony typ ekspresji HER2 dodatni nie przeszedł w HER2-low.

 

Zapamiętaj!

Prawidłowo postawiona diagnoza i rozpoznanie podtypu nowotworu to szansa na celowane, skuteczne leczenie i dłuższe życie.

 

Ponieważ obecność lub brak nadekspresji receptorów HER2 wiąże się z istotnymi konsekwencjami dotyczącymi przebiegu i leczenia raka piersi, to jak najszybsze określenie czy są one obecne w komórkach guza jest kluczowe dla dalszych decyzji terapeutycznych. 

 

Diagnostyki w tym kierunku nie wolno opóźniać do momentu nawrotu choroby lub jej dalszego postępu (progresji). Co więcej, nie powinno się podejmować żadnych decyzji dotyczących leczenia bez znajomości faktów dotyczących nadekspresji lub braku receptorów HER2 w komórkach nowotworu.

 

Większość polskich ośrodków onkologicznych przeprowadza badanie statusu receptorów HER2 jako standardową diagnostykę w przypadku wykrycia nowotworu piersi.

 

Jeśli zdiagnozowano u Ciebie raka piersi, a nie znasz statusu receptorów HER2, zapytaj o niego swojego lekarza. Jeśli nie miałaś wykonanego badania koniecznie poproś swojego lekarza o jego zlecenie.

 

Akcja „SPRAWDŹ, CZY JESTEŚ HER2-LOW”

Portal onkologiczny zwrotnikraka.pl wystartował kilka miesięcy temu z ogólnopolską akcją edukacyjną „Sprawdź, czy jesteś HER2-low”. Celem kampanii jest promowanie wiedzy na temat nowoczesnej diagnostyki raka piersi wśród pacjentek oraz ich bliskich. Akcja obejmuje szereg działań edukacyjnych realizowanych za pośrednictwem serwisu internetowego zwrotnikraka.pl i kanałów społecznościowych. Jej kluczowym elementem są bezpłatne i otwarte spotkania edukacyjne dla pacjentek, które odbędą się w siedmiu dużych miastach Polski (Białystok, Częstochowa, Warszawa, Poznań, Gdańsk, Gliwice, Wrocław). 

Kampanię wspiera wiele organizacji. Wśród ogólnopolskich partnerów kampanii jest Federacja Stowarzyszeń „Amazonki” a także Fundacja Rak’n’Roll – Wygraj Życie!, Fundacja Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, Polskie Amazonki Ruch Społeczny, Fundacja Onkocafe – Razem Lepiej!, FFundacja Onkologiczna Nadzieja, Fundacja Życie z Rakiem. W mediach społecznościowych działania wspierają Stowarzyszenie RakujeMy Jak Chcemy – organizacja oddana idei pomocy chorym na raka piersi i prowadząca grupę wsparcia na FB Rakujemy jak chcemy; Stowarzyszenie Młode z Rakiem – prowadzące grupę wsparcia na FB Młode z rakiem piersi; Ogólnopolska grupa wsparcia dla Amazonek RAK PIERSI – OSWOIĆ STRACH; Grupa wsparcia na FB AMAZONKA życie po diagnozie RAK PIERSI. Wśród partnerów honorowych są: Klub Amazonki w Białymstoku, Stowarzyszenie Eurydyki, Stowarzyszenie Pozytywka, Fundacja Pierwsi dla Piersi, Stowarzyszenie Częstochowskie Amazonki, Fundacja Ucz Się Zdrooowia, Fundacja Polki w Medycynie, Fundacja Rakiety, Fundacja Świadomi Życia, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, portal organizacji pozarządowych NGO.PL, Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum, Stowarzyszenie Onkologiczne Sanitas, Warszawskie Centrum Psychoonkologii. 

 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Półpasiec. Dlaczego warto się zaszczepić?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Półpasiec. Dlaczego warto się zaszczepić?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

Półpasiec to choroba wirusowa, którą wywołuje wirus ospy wietrznej i półpaśca (Varicella Zoster Virus, VZV). Półpasiec występuje tylko u osób, które wcześniej przechorowały ospę. Choroba zwykle przebiega łagodnie, ale towarzyszący jej intensywny ból może towarzyszyć pacjentowi przez wiele lat. Co istotne, pacjenci onkologiczni to grupa szczególnie narażona na wystąpienie tej choroby.

 

 

Wirus ospy wietrznej i półpaśca (VZV) jest wyjątkowo podstępny. Jeśli się nim zarazisz, to najpierw zachorujesz na ospę wietrzną. Niestety, to że wyzdrowiejesz, nie oznacza, że wirus opuścił twoje ciało. Ukrywa się on w zwojach nerwowych w formie nieaktywnej i w sytuacji wystąpienia osłabienia odporności ulega aktywacji, powodując, czasem po bardzo wielu latach, wystąpienie objawów półpaśca.

 

Półpasiec jest zaraźliwy dla otoczenia, ale znacznie mniej niż ospa wietrzna. By doszło do zarażenia bezpośredni kontakt z płynem występującym w pęcherzykach, natomiast przed wystąpieniem wysypki ani wtedy, gdy zmieni się ona w strupki, pacjent nie zaraża. Po kontakcie z płynem z pęcherzyków osoby podatne na zakażenie mogą zachorować na ospę wietrzną, jeśli wcześniej na nią nie chorowały lub nie zostały zaszczepione. 

Niestety, przechorowanie na półpasiec nie chroni przed ponownym zachorowaniem. Szacuje się, że ryzyko nawrotu półpaśca w ciągu 8 lat od pierwszego epizodu choroby wynosi od 6 do 8 procent.

 

Jak często występuje półpasiec?

 

Gdy weźmiemy pod uwagę całe społeczeństwo, to notuje się zachorowalność na poziomie 200-500 przypadków na 100 000 mieszkańców w skali roku. Gdy te dane rozbijemy na grupy wiekowe, to zobaczymy, że częstość zachorowań znacząco rośnie w grupie osób powyżej 60. roku życia – nawet do 1000 przypadków na 100 000 mieszkańców rocznie.

Z polskich danych wynika, że w grupie powyżej 50. roku życia choruje rocznie 500-600 osób na 100 000 mieszkańców. Jeśli weźmiemy pod lupę tylko pacjentów onkologicznych i z obniżoną odpornością to częstość zachorowań na półpaśca znacząco wzrasta. W zależności od tego z jakim upośledzeniem odporności mamy do czynienia liczby te rosną – w chorobach nowotworowych dwukrotnie w stosunku do całej populacji, do 9,3 procenta, u pacjentów po przeszczepieniu narządu litego do 17 procent, a u pacjentów po przeszczepieniu komórek macierzystych obserwujemy wzrost do aż 43 procent.

 

Charakterystyczna wysypka

 

U części chorych półpasiec rozpoczyna się bólem w obszarze unerwionym przez jeden korzeń nerwowy. Ból ten może być ciągły lub przerywany, częsty lub sporadyczny, piekący, kłujący, pulsujący, czasem wyzwalany przez dotyk. Może też pojawić się w tej okolicy świąd, mrowienie, pieczenie, kłucie czy inne nieprzyjemne odczucia skórne. Występują one na 3-4 dni przed pojawieniem się wysypki i są odczuwane zwykle do tygodnia po ustąpieniu choroby. W tym okresie rozwoju półpaśca może wystąpić również stan podgorączkowy lub gorączka, ból głowy i uczucie rozbicia, co może być mylnie  potraktowane jako początek przeziębienia. Pamiętaj, że nie wszyscy rejestrują te objawy zwiastunowe.

 

Półpasiec najczęściej przebiega pod postacią wysypki, która w sposób charakterystyczny jest zlokalizowana w jednym dermatomie czyli fragmencie skóry, który jest unerwiany przez jeden korzeń nerwowy. Wysypka najczęściej rozwija się na tułowiu wzdłuż nerwu międzyżebrowego i nie przekracza linii kręgosłupa, choć u części chorych (około 1/5) może rozszerzać się na sąsiednie dermatomy. Półpasiec może też być rozsiany czyli uogólniony, gdy zajmuje trzy lub więcej dermatomów . W tej formie występuje zwykle u osób z osłabionym układem odpornościowym i bardzo przypomina ospę wietrzną, przez co może sprawiać kłopoty diagnostyczne. 

 

Co ważne, w pierwszym momencie wysypka przybiera na krótko formę rumieniowo-plamistą i można ten etap łatwo przeoczyć. Potem pojawiają się skupiska grudek, które zmieniają się w pęcherzyki wypełnione płynem i krosty. Gdy pękną, tworzą pokrywające się strupami nadżerki i owrzodzenia. Cały proces trwa 7-10 dni, przy czym kolejne rzuty krostek następują przez około tydzień. Gdy wszystkie strupy odpadną, co trwa około miesiąc, na skórze często pozostają blizny i przebarwienia. Co przykre, przez całą chorobę mogą towarzyszyć choremu gorączka, ból głowy i uczucie rozbicia.

 

Jak leczy się półpaśca?

 

Typowe leczenie półpaśca polega na podawaniu acyklowiru, leku przeciwwirusowego. Jest to leczenie bezpieczne, ale nie zapobiega ewentualnemu wystąpieniu neuropatii. Jednak warunkiem jego skuteczności jest jego wczesne rozpoczęcie, jak najszybciej po pojawieniu się wysypki. Dolegliwości bólowe leczy się objawowo, podając paracetamol, niesteroidowe leki przeciwbólowe (np. ibuprofen, diklofenak, ketoprofen). Niestety często ból jest tak silny, że trzeba sięgnąć po opioidy, gabapentynę, amitryptylinę. Niekiedy sięga się również po glikokortykosteroidy. 

Ważne, by nie stosować na wysypkę żadnych środków w postaci pudru czy papek, bo odcinają one dostęp powietrza i mogą prowadzić do nadkażeń bakteryjnych. Sprawdzają się natomiast kąpiele w np. roztworze nadmanianganu potasu czy leki antyhistaminowe, które łagodzą świąd.

 

Poza tym, wraz z wiekiem i pojawianiem się chorób negatywnie wpływających na odporność organizmu, rośnie odsetek pacjentów, którzy w przebiegu półpaśca wymagają hospitalizacji.  Z powodu powikłań półpaśca wymaga około od 1 do 4 procent chorych na półpasiec. W grupie podwyższonego ryzyka hospitalizacji znajdują się osoby starsze oraz pacjenci z obniżoną odpornością, w tym onkologiczni.

 

Dlaczego półpasiec jest groźny?

 

Półpasiec jest groźny z dwóch powód. Pierwszy jest związany z tym, że wystąpienie półpaśca komplikuje postępowanie z pacjentem z obniżoną odpornością i może zaburzać schemat leczenia, co może bezpośrednio wpływać na efekty i powodzenie terapii. W tej grupę są pacjenci onkologiczni, zarówno w trakcie jak i po leczeniu onkologicznym. 

 

Z drugiej strony półpasiec niesie ze sobą ryzyko powikłań, które nie występują bardzo często, ale mogą się pojawić. Mówimy tu o bardzo poważnych chorobach, takich jak zapalenie rdzenia kręgowego czy zapalenie mózgu, problemy naczyniowe, problemy ze strony układu pokarmowego – zapalenie wątroby, zapalenie trzustki. W przypadku wystąpienia półpaśca ocznego czy usznego może dochodzić do trwałego uszkodzenia narządu wzroku czy słuchu.

 

Neuralgia popółpaścowa

 

Jednak zdecydowanie najczęstszym powikłaniem jest neuralgia. To ból, który towarzyszy najpierw wysypce i który, mimo jej ustąpienia, nadal się utrzymuje. Określany jest przez pacjentów jako piekąco-palący, parzący, kłujący, przeszywający, strzelający lub pulsujący. Ból może mieć charakter stały lub napadowy i zaostrzać się pod wpływem różnych czynników, np. zimnej, deszczowej pogody czy stresu.

 

U części pacjentów neuralgia towarzysząca wysypce, po jej ustąpieniu przechodzi w tak zwany nerwoból postherpetyczny (inaczej neuralgię popółpaścową), która może się utrzymywać nie tylko miesiącami, ale nawet latami. Nie jest to problem błahy, bo może dotyczyć od 5 do nawet 30 procent pacjentów.

 

Ból, który odczuwa pacjent jest niezwykle intensywny, w porównaniu z innymi dolegliwościami bólowymi znajduje się naprawdę bardzo wysoko na skali. Mówi się nawet o tym, że jest on dużo silniejszy, niż ból związany z samą chorobą nowotworową czy ból porodowy. O tym, że to nie jest przesadą, może świadczyć to, że w Stanach Zjednoczonych neuralgia popółpaścowa jest wymieniana jako 5 co do częstości przyczyna samobójstw wśród osób w starszym wieku. Dlatego pacjenci cierpiący na neuralgię popółpaścową wymagają specjalistycznego leczenia i uśmierzania bólu silnymi lekami przeciwbólowymi (piszemy o tym w akapicie o leczeniu półpaśca), ale nawet one nie zawsze są skuteczne.

 

Długotrwała neuralgia popółpaścowa i silny ból może prowadzić do pojawienia się innych dolegliwości – zmęczenia, zaburzeń snu, trudności z koncentracją, braku apetytu a nawet depresji. U części chorych, ze względu na konieczność ich stosowanie niekiedy przez wiele lat, może też dojść do uzależnienia od leków przeciwbólowych.

Pamiętaj! Skontaktuj się z lekarzem, kiedy tylko zaobserwujesz u siebie objawy półpaśca. Ryzyko wystąpienia neuralgii popółpaścowej jest mniejsze, jeśli zaczniesz przyjmować leki przeciwwirusowe w ciągu 72 godzin od wystąpienia wysypki.

 

Od niedawna jest szczepionka

 

Prace nad szczepionką trwały dość długo, ale zakończyły się sukcesem. Szczepionka Shingrix, chroniąca przed chorobą i jej powikłaniami, została dopuszczona do obrotu w Unii Europejskiej w marcu 2018 r., a w Polsce dostępna jest od pierwszego kwartału 2023 roku. Jest ona wskazana do profilaktyki półpaśca oraz neuralgii półpaścowej u osób w wieku powyżej 50 lat i wszystkich tych dorosłych, którzy mają zwiększone ryzyko zachorowania na półpasiec.

 

Schemat szczepienia

 

Cykl szczepienia składa się z 2 dawek podawanych w formie wstrzyknięcia w odstępie 2 miesięcy. W razie potrzeby drugą dawkę można podać później, ważne by nastąpiło to w ciągu 6 miesięcy po pierwszej dawce. U osób, u których właściwe byłoby zastosowanie skróconego schematu szczepienia (ze względu na stwierdzony lub spodziewany niedobór odporności albo zmniejszenie odporności związane z chorobą lub stosowaną terapią), druga dawka szczepionki może być podana w okresie 1-2 miesięcy po podaniu pierwszej dawki dawki. 

 

Nie określono dotychczas konieczności podawania dawek przypominających po podstawowym schemacie szczepienia. Szczepionka może być podawana zgodnie z tym samym schematem szczepienia osobom wcześniej zaszczepionym żywą atenuowaną szczepionką przeciw półpaścowi. 

 

Co daje szczepienie?

 

Szczepiąc się przeciwko półpaścowi zyskujesz długotrwałą ochronę przed półpaścem. W badaniu, które było prowadzone przez 10 lat na grupie osób dorosłych powyżej 50. roku życia skuteczność tej szczepionki przeciwko wystąpieniu półpaśca wyniosła 89 procent. Natomiast skuteczność przeciwko wystąpieniu neuropatii popółpaścowej w grupie osób powyżej 50. roku życia w wyniosła w jednym z badań powyżej 97 procent. 

Natomiast skuteczność szczepionki przeciw neuralgii popółpaścowej wynosi 91,2 procent u osób w wieku  powyżej 50 lat i 88,8 procent u osób w wieku powyżej 70 lat.

W przypadku pacjentów z hematologicznymi nowotworami złośliwymi skuteczność szczepionki oszacowano na 87,2 procent, a u pacjentów  guzami litymi wykazano istnienie odpowiedzi immunologicznej (humoralnej i komórkowej) po szczepieniu przeciw półpaścowi; wskaźniki odpowiedzi immunologicznej były wyższe w grupie pacjentów zaszczepionych przed chemioterapią w porównaniu z grupą placebo oraz grupą pacjentów zaszczepionych w trakcie chemioterapii. 

 

Po szczepieniu

Szczepienie wiąże się z niewielkim ryzykiem niepożądanych odczynów, głównie w miejscu wstrzyknięcia.

Najczęściej zgłaszanymi działaniami niepożądanymi po szczepionce były:

  • ból, zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia
  • bóle mięśni
  • zmęczenie
  • ból głowy.

Większość reakcji, zarówno miejscowych, jak i ogólnoustrojowych, trwała krótko (1-3 dni) i miała nasilenie łagodne do umiarkowanego. U osób z osłabioną odpornością w wieku 18-49 lat może wystąpić więcej działań niepożądanych niż u osób z osłabioną odpornością w wieku powyżej 50 lat.

 

Dla kogo refundacja szczepionki przeciw półpaścowi

 

Od 1 stycznia 2024 roku szczepionka przeciw półpaścowi i neuralgii popółpaścowej o nazwie Shingrix jest dostępna z 50 procentową refundacją dla pacjentów w wieku ≥65 lat z grup ryzyka, czyli:

  • z przewlekłą chorobą serca
  • z przewlekłą chorobą płuc
  • z cukrzycą
  • z przewlekłą niewydolnością nerek
  • z wrodzonym lub nabytym niedoborem odporności
  • z uogólnioną chorobą nowotworową
  • zakażonych HIV
  • chorych na chłoniaka Hodgkina
  • z immunosupresją jatrogenną
  • z białaczką
  • ze szpiczakiem mnogim
  • po przeszczepieniu narządu miąższowego
  • z reumatoidalnym zapaleniem stawów
  • z łuszczycą
  • z łuszczycowym zapaleniem stawów
  • z nieswoistym zapaleniem jelit
  • chorych na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa
  • chorych na stwardnienie rozsiane
  • chorych na toczeń rumieniowaty układowy.

 

Jeśli chcesz masz wątpliwości w kwestii szczepień lub chcesz rozszerzyć swoją wiedzę na ten temat zajrzyj na stronę https://szczepienia.pzh.gov.pl/

 

Źródło: 

  1. https://szczepienia.pzh.gov.pl/
  2. Dagnew A.F. i wsp. Immunogenicity and safety of the adjuvanted recombinant zoster vaccine in adults with haematological malignancies: a phase 3, randomised, clinical trial and post-hoc efficacy analysis. Lancet Infect Dis. 2019;19(9):988-1000.
  3. Vink P. i wsp. Immunogenicity and safety of the adjuvanted recombinant zoster vaccine in patients with solid tumors, vaccinated before or during chemotherapy: A randomized trial. Cancer. 2019 Apr 15;125(8):1301-1312.

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Grypa. Czy warto się szczepić?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

„Grypa. Czy warto się szczepić?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Odpowiedź jest oczywista – tak. Dlaczego? Bo grypa jest bardzo poważną chorobą wirusową, która niesie ze sobą groźne powikłania. Pacjenci onkologiczni, ze względu na terapie, którym są poddawani, mają osłabiony układ odpornościowy i są bardziej narażeni na zachorowanie. Poza tym infekcja może zaburzyć cykl leczenia i spowodować niepotrzebne komplikacje, które mogą mieć poważne konsekwencje.  

 

Grypa jest chorobą zakaźną, wywoływaną przez wirusy. Atakują one komórki nabłonka dróg oddechowych, w których się namnażają, powodując ich martwicę, co otwiera drogę patogenom bakteryjnym. Specjaliści wyróżniają 4 typy wirusów grypy: A, B, C i D, przy czym typ A dzieli się na podtypy A/H1N1/, A/H3N2/, A/H2N2/ i wiele innych, a typ D atakuje przede wszystkim bydło i nie jest znany z tego, że zaraża ludzi i powoduje u nich choroby.

 

Wirusy grypy wielokrotnie w historii ludzkości wywoływały pandemie. Najbardziej znaną jest pandemia „hiszpanki”, która miała miejsce latach 1918–1919 – spowodowała ona śmierć od 50 do 100 milionów osób. Ostatnia pandemia grypy miała miejsce w latach 2009–2010 i była wywołana przez szczep H1N1. 

 

Grypa jest bardzo zaraźliwa. Okres wylęgania wynosi 1-4 dni (średnio 1-2 dni). Wirus grypy przenosi się drogą kropelkową razem z wydzieliną z dróg oddechowych podczas kaszlu, wydmuchiwania nosa czy mówienia. W jednej kropelce może znaleźć się nawet milion wirionów czyli cząstek wirusa grypy. Można się nim zarazić nie tylko poprzez kontakt bezpośredni z osobą chorą, ale także pośrednio, przez kontakt ze skażoną powierzchnią, na przykład z klamką czy blatem, na których wirus grypy może przetrwać nawet 2 dni.Pierwsze objawy grypy mogą pojawić się już po jednym dniu od kontaktu z osobą chorą. 

 

Objawy grypy

 

Objawy grypy nie są charakterystyczne i przypominają te, które występują przy innych wirusowych infekcjach górnych dróg oddechowych, które potocznie nazywamy przeziębieniem. Są również bardzo podobne do objawów COVID-19. Jednak na pewno wyróżnia je to, że występują nagle i równie gwałtownie się nasilają. Wielu pacjentów mówi, że nie byli w stanie wstać z łóżka  już w trzy godziny po tym, jak zaczęli czuć, że „coś ich bierze”. infekcjach górnych dróg oddechowych. Dlatego w przypadku objawów choroby, wskazana jest konsultacja lekarska. Warto również kupić w aptece test, najlepiej taki, który od razu odpowiada na pytanie, czy to grypa, czy RSV czy COVID-19. Na pewno też należy ograniczyć kontakty z innymi domownikami, bez względu na to, jaki wirus spowodował objawy. 

Możliwe objawy grypy to:

  • gorączka (powyżej 38)
  • dreszcze
  • ból mięśni i stawów
  • złe samopoczucie
  • brak apetytu
  • osłabienie
  • kaszel i chrypka
  • katar i zatkany nos
  • ból głowy
  • ból gardła

Zdarza się również, że chory na grypę odczuwa dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Należą do nich:

  • nudności
  • wymioty
  • bóle brzucha

Objawy utrzymują się przez około 7 dni i są nasilone przez pierwsze 3 doby. Niektóre dolegliwości (m.in. kaszel) mogą utrzymywać się nawet dwa tygodnie po wyzdrowieniu. Jeśli jednak po tym czasie nie mijają, należy konieczne skonsultować się z lekarzem.

 

Dlaczego grypa jest niebezpieczna?

Przede wszystkim dlatego, że może wywoływać groźne powikłania, między innymi choroby kardiologiczne (np. zapalenie mięśnia sercowego), schorzenia układu oddechowego (np. zapalenie płuc), zapalenie ucha, niewydolność nerek, zaostrzenie istniejących chorób przewlekłych. Zdarzają się również powikłania neurologiczne (np. zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych) i sepsa. Grypa jest niebezpieczna dla rozwijającego się płodu. W niektórych przypadkach może prowadzić nawet do śmierci.

 

Dlaczego warto szczepić się przeciwko grypie?

Odpowiedź jest prosta – szczepienie pozwala uniknąć tych wszystkich problemów, o których pisaliśmy wyżej. Według Światowej Organizacji Zdrowia szczepionki przeciw grypie umożliwiają ochronę rzędu 70-90 procent w przypadku ich optymalnego dopasowania do szczepów wirusów krążących w populacji w danym sezonie epidemicznym, wśród zdrowych ludzi poniżej 65 roku życia.

Dotychczasowe badania wykazały, że szczepienie przeciwko grypie pacjentów onkologicznych daje podobny poziom ochrony jak u osób immunokompetentnych, co przekłada się na skrócenie czasu trwania i ciężkości zakażenia, a co za tym idzie, zmniejszenie śmiertelności.

Należy podkreślić, że naturalna odpowiedź po przebyciu zakażenia „dzikim” typem wirusa grypy  nie jest długotrwała i ogranicza się do ok. 2-3 lat.

 

Jak działa szczepionka przeciw grypie?

 

Każde szczepienie, również to przeciwko grypie, polega na wprowadzeniu do organizmu człowieka odpowiednio przygotowanego antygenu. Jego zadaniem jest stymulować układ odpornościowy osoby szczepionej, by nauczył się rozpoznawać wirusa i przy kolejnym z nim spotkaniu wiedział jak go pokonać. Wprowadzenie preparatu szczepionkowego do organizmu powoduje wytworzenie odporności swoiście skierowanej przeciw antygenom zawartym w preparacie. W przypadku ponownego kontaktu z wirusem grypy obecne przeciwciała wytworzone po szczepieniu odgrywają zasadniczą rolę w obronie organizmu przed zakażeniem grypą. W rezultacie albo układ immunologiczny jest w stanie zwalczyć infekcję całkowicie lub dochodzi do wystąpienia postaci poronnej grypy (grypa o przebiegu bardzo lekkim, o niepełnym obrazie).

 

Dlaczego szczepimy się co roku?

 

Badania wykazały, że w przypadku szczepienia na grypę dość szybko spada odporność poszczepienna. Oznacza to, że po pewnym czasie ochrona nie jest utrzymana na odpowiednim poziomie. To, jak długo się ona utrzymuje, zależy od kilku czynników (są wśród m.in. ogólny stan zdrowia, wiek). Przyjmowanie dawek przypominających powoduje, że organizm jest chroniony przez cały czas. Poza tym wirus grypy szybko mutuje, co sprawia, że konieczne jest dopasowywanie składu szczepionki. A skąd wiemy, że wirus się zmienia? Bo stacje epidemiologiczne na obu półkulach obserwują go i badają nieustannie przez cały rok, dzięki czemu badacze przewidują kierunek mutacji.

 

Mity związane ze szczepieniem przeciwko grypie

 

Niektóre osoby mówią, że zachorowały na grypę tuż po szczepieniu przeciw niej. W rzeczywistości nie jest to możliwe. Owszem, zdarza się, że po szczepieniu pacjent ma objawy jak przy infekcji wirusowej, ale albo są to objawy ogólne po szczepieniu (zdarzają się rzadko, albo, co zdarza się częściej – pacjent w chwili szczepienia pozostawał już w okresie wylęgania się choroby.

Trzeba bowiem pamiętać, że dostępne w Polsce szczepionki przeciw grypie inaktywowanymi, co oznacza, że w żadnych okolicznościach (np. stany upośledzenia odporności u pacjenta) nie dochodzi do zachorowania na grypę w wyniku zaszczepienia. 

 

Bywa też, że ktoś mówi, że nie warto się szczepić, bo on mimo szczepienia zachorował na grypę. Ile w tym prawdy? Niewiele. Istnieje blisko 200 wirusów, które mogą powodować pojawienie się objawów chorobowych podobnych do tych, które wywołuje wirus grypy – często nawet w gabinecie lekarza można usłyszeć: „ma pani/pan infekcję grypopochodną”. Nic więc dziwnego, że pacjenci bardzo często mylą zwykłe przeziębienie z grypą, a to jedynie przed nią, a dokładniej przed zakażeniem wirusami grypy typu A i B chroni szczepienie.

 

Szczepienie przeciw grypie nie zaostrzy choroby przewlekłej takiej na przykład jak astma czy reumatyzm. Badania naukowe wykazały, że zaszczepienie na grypę chorych na astmę oskrzelową czy cukrzycę jest dla nich korzystne i nie dochodzi u tych pacjentów do częstszych zaostrzeń choroby. 

 

Naturalne wzmacnianie odporności jest duże skuteczniejsze i bezpieczniejsze niż szczepienie.

Nie ma nic złego w zdrowym trybie życia, hartowaniu ciała czy przyjmowaniu, oczywiście w porozumieniu ze swoim lekarzem niektórych suplementów. Jednak tylko poprzez szczepienie organizm może „nauczyć się” rozpoznawać wirusa i z nim walczyć. 

 

Kiedy zaszczepić się przeciw grypie?

 

Eksperci podkreślają, że zaszczepić się przeciw grypie można tak naprawdę w dowolnym momencie trwania sezonu zachorowań. W Polsce jest to okres od października do maja, przy czym szczyt zachorowań przypada od stycznia do marca, chociaż w poszczególnych sezonach ten czas może się nieznacznie różnić.

Zwracają jednocześnie uwagę, że wybierając miesiąc, w którym zaszczepimy się przeciw grypie, powinniśmy brać pod uwagę czas potrzebny na wykształcenie odporności, który wynosi około 2-3 tygodnie. Dla osób z grup ryzyka czyli również dla pacjentów onkologicznych optymalnym momentem na zaszczepienie się czas przed rozpoczęciem okresu zwiększonej zachorowalności na grypę, tak by uzyskać odporność przed szczytem zachorowań.

 

Możliwe powikłania

 

W Polsce szczepimy się przeciw grypie szczepionkami inaktywowanymi, które mogą powodować niepożądane odczyny poszczepienne, ale nie należy utożsamiać z zachorowaniem na grypę. Odczyny te mogą mieć charakter reakcji miejscowych, takich jak:

  • zaczerwienienie
  • bolesność i obrzęk w miejscu wstrzyknięcia utrzymujący się do 2-3 dni
  • objawy grypopodobne, tj. gorączka, ból głowy, mięśni, złe samopoczucie występują rzadziej i ustępują po kilku dniach

Do ciężkich niepożądanych odczynów poszczepiennych po szczepieniu przeciw grypie dochodzi wyjątkowo rzadko, na przykład zespół Guillaina-Barrégo zdarza się sześć razy częściej w naturalnym przebiegu grypy niż po szczepieniu przeciw grypie. 

 

Przeciwwskazania do szczepienia

 

Światowa Organizacja Zdrowia, analizując liczbę odczynów poszczepiennych, uznała szczepienia przeciw grypie za bardzo bezpieczne dla wszystkich osób, włączając w to także grupy podwyższonego ryzyka. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma w ogóle przeciwwskazań do ich wykonywania. Na ich liście znajdują się:

  • choroby przebiegające z wysoką gorączką – w tym wypadku należy szczepienie odroczyć do czasu ustąpienia objawów infekcji 
  • anafilaktyczna nadwrażliwość na białko jaja kurzego lub antybiotyki używane w procesie produkcji lub inne składniki szczepionki. Jeśli ktoś jest uczulony na te substancje, a należy do grupy wysokiego ryzyka wystąpienia powikłań pogrypowych może poddać się kuracji odczulającej i ocenie stopnia nadwrażliwości na nie
  • współistnienie w chwili szczepienia choroby o umiarkowanym lub ciężkim przebiegu bez względu na to, czy przebiega z gorączka  
  • zespół Guillaina-Barrégo stwierdzony w ciągu 6 tygodni po poprzednim szczepieniu przeciw grypie 

Kilka lat temu pojawiły się też doniesienia sugerujące, że pacjenci leczeni immunoterapią mogą mieć większe ryzyko wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych niż pozostali pacjenci onkologiczni. Nie potwierdziły się one jednak w dużych badaniach prospektywnych. Stwierdzono, że szczepienia przeciwko grypie u pacjentów onkologicznych leczonych immunoterapią są bezpieczne.

 

Refundacja szczepionek przeciw grypie w sezonie 2024/2025

 

Szczepionki przeciw grypie (podawane we wstrzyknięciu) są bezpłatne dla:

  • dzieci i młodzieży do ukończenia 18 lat. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,
  • dorosłych w wieku 65+ lat. Dostępne są: szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,
  • kobiet w ciąży i połogu. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,

Szczepionki przeciw grypie w ramach 50% refundacji dostępne są dla:

  • dorosłych w wieku 18-64 lata. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra.
  • Dorosłych w wieku 60 lat i więcej szczepionka Efluelda Tetra z dużą dawką antygenów (refundacja obowiązuje od 01.10.2024).

 

Jakie szczepionki są dostępne w sezonie 2024/2025?

 

Szczepionka Influvac Tetra (inaktywowana, podjednostkowa (typu „sub-unit”), podawana we wstrzyknięciu).

Bezpłatnie szczepionka ta dostępna jest dla:

  • dzieci po ukończeniu 6 miesiąca życia do 18 lat
  • osób w wieku 65 lat i więcej
  • kobiet w ciąży i połogu

Z 50% refundacją szczepionka ta dostępna jest dla wszystkich dorosłych w grupie wiekowej 18 -64 lata. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 26,38 zł.

 

Szczepionka Vaxigrip Tetra (inaktywowana, rozszczepiony wirion typu „split”, podawana we wstrzyknięciu).

Bezpłatnie szczepionka dostępna jest dla:

  • dzieci po ukończeniu 6 miesiąca życia do 18 lat
  • osób w wieku 65 lat i więcej
  • kobiet w ciąży i połogu

Z 50% refundacją szczepionka dostępna jest dla wszystkich dorosłych w grupie wiekowej 18-64 lata. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 26,60 zł.

 

Szczepionka Efluelda Tetra (inaktywowana, rozszczepiony wirion, podawana we wstrzyknięciu) dla dorosłych w wieku 60 lat i więcej. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 81,67 zł.

 

Jeśli chcesz masz wątpliwości w kwestii szczepień lub chcesz rozszerzyć swoją wiedzę na ten temat zajrzyj na stronę https://szczepienia.pzh.gov.pl/

 

Pozostałe źródła:

  1. https://www.iaslc.org/About-IASLC/News-Detail/annual-flu-jab-may-pose-greater-risk-for-lung-cancer-patients-under-immunotherapy
  2. Chong CR Safety of Inactivated Influenza Vaccine in Cancer Patients Receiving Immune Checkpoint Inhibitors (ICI).Clin Infect Dis. 2019 Mar 15
  3. Ganz PA, Shanley JD, Cherry JD. Responses of patients with neoplastic diseases to influenza virus vaccine. Cancer. 1978;42:2244–7.

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Test Oncotype DX

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Test Oncotype DX

Autorka: dr n.med. Joanna Kufel-Grabowska, Klinika Onkologii i Radioterapii, Gdański Uniwersytet Medyczny

Rak piersi jest najczęstszym nowotworem występującym u kobiet w Polsce oraz na świecie. Co roku w Polsce rozpoznaje się około 20 tysięcy nowych zachorowań, a około 7 tysięcy kobiet umiera z tego powodu. Liczba zachorowań rośnie we wszystkich grupach wiekowych, co jest związane głównie ze zmianą stylu życia kobiet. Nowotwory uwarunkowane genetycznie oraz rodzinnie stanowią zdecydowaną mniejszość, od 5-10% spośród wszystkich nowotworów piersi. Niezdrowa dieta, siedzący tryb życia, picie alkoholu, palenie papierosów, otyłość, bezdzietność – to czynniki zwiększające ryzyko zachorowania na raka piersi. Ochronnie działają: posiadanie potomstwa, karmienie piersią powyżej 12 miesięcy, regularna aktywność fizyczna (150-300 minut umiarkowanej lub 75-150 minut intensywnej aktywności fizycznej tygodniowo), dieta bogata w owoce i warzywa czy prawidłowa masa ciała.

Większość nowotworów piersi, około 70%, to nowotwory hormonozależne, wykazujące ekspresję receptora estrogenowego i progesteronowego, około 15% to nowotwory HER2-dodatnie oraz potrójnie ujemne, nie wykazujące ekspresji receptora estrogenowego, progesteronowego oraz receptora HER2. Nowotwory HER2-dodatnie oraz potrójnie ujemne stanowią najbardziej agresywne podtypy biologiczne i wiążą się z gorszym rokowaniem. 

Receptor HER2 należy do rodziny receptorów naskórkowego czynnika wzrostu EGFR (ang. Epidermal Growth Factor Receptor). Ulega aktywacji poprzez dimeryzację z innym receptorem z rodzinny EGFR, pobudza komórki do namnażania oraz hamuje apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki. Zastosowanie leków hamujących mechanizm działania receptora HER2 (trastuzumab, pertuzumab, trastuzumabu derukstekan, tukatynib, lapatynib) znacznie poprawiło rokowanie chorych, tych z rozpoznaniem wczesnego oraz zaawansowanego nowotworu. 

Nowotwór potrójnie ujemny stanowi nadal ogromne wyzwanie. Częściej niż w innych podtypach biologicznych rozpoznajemy przerzuty do narządów miąższowych: płuc i wątroby, a także do mózgu. Częściej obserwujemy szybki wzrost, ale także dobrą odpowiedź na leczenie systemowe, jednak także częściej pojawia się oporność na stosowane leczenie. Rokowanie chorych z przerzutami odległymi jest nadal nie najlepsza, a mediana przeżycia sięga około 2 lat. 

U chorych na wczesnego hormonozależnego raka piersi poza leczeniem operacyjnym stosowana jest hormonoterapia, a u chorych z podwyższonym ryzykiem nawrotu także chemioterapia uzupełniająca. Ryzyko nawrotu w przypadku nowotworu potrójnie ujemnego w ciągu 10 lat bez zastosowania chemioterapii wynosi około 50%, natomiast w przypadku nowotworu hormonozależnego około 10-15%. Chemioterapia uzupełniająca zmniejsza to ryzyko o około 30% w obu sytuacjach. U chorych z nowotworem estrogenozależnym znaczenie chemioterapii uzupełniającej jest ograniczone, częściej jest stosowana u chorych z dużym ryzykiem nawrotu, szczególnie z przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych, dużym guzem czy z nowotworem o wysokim stopniu histologicznej złośliwości (G3). U chorych z niskim ryzykiem nawrotu zastosowanie chemioterapii wydaje się być niezasadne, a zawsze wiąże się z ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych.

Decyzję o zastosowaniu leczenia uzupełniającego podejmuje się zwykle w trakcie konsylium lekarskiego, w który biorą udział: onkolog kliniczny, chirurg, radioterapeuta, radiolog, patomorfolog oraz psycholog, na podstawie oceny ryzyka klinicznego, co oznacza stopień zaawansowania choroby, podtyp biologiczny raka, stopień histologicznej złośliwości (G), a także stan ogólny chorej. Nie zawsze te dane w sposób oczywisty przemawiają za lub przeciw określonej terapii, a u części chorych rodzą się wątpliwości. Takie chore wydają się być idealnymi kandydatkami do wykonania testu molekularnego, który ocenia ryzyko genomowe, które w sposób bardziej jednoznaczny dostarcza informacji na temat ewentualnych korzyści z dołączenia chemioterapii.

Test Oncotype DX jest sygnaturą genomową, analizującą 21 genów, a wynik przedstawiony jest w sposób liczbowy od 0 do 100. Do badania potrzebny jest materiał tkankowy z nowotworu piersi (najczęściej jest to materiał pooperacyjny), który zostaje wysłany do analizy do laboratorium zewnętrznego. Czas oczekiwania na wynik to około 10-14 dni. Po tym czasie lekarz zlecający badanie otrzymuje wynik z określonym ryzykiem nawrotu (Recurrence Score, RS) i oceną ewentualnych korzyści odniesionych z dołączenia chemioterapii. 

Kobiety po 50. roku życia odnoszą korzyść z chemioterapii, sięgającą powyżej 15%, jeśli RS wynosi co najmniej 26 punktów. U chorych z liczbą punktów od 0 do 10 po 5 latach obserwacji ryzyko nawrotu było równe 1%, natomiast po 9 latach 3%, natomiast u chorych z liczbą punktów od 11-25 ryzyko nawrotu wynosiło 5% niezależnie od dołączenia chemioterapii do hormonoterapii, czy jej braku. Wyraźną korzyść z dodania chemioterapii obserwuje się u chorych z RS co najmniej 26.

Jeśli spojrzymy na kobiety młodsze, część z nich odnosi korzyść z dodania chemioterapii przy niższych wartościach RS -15-25, szczególnie od 21-25. W tej podgrupie korzyść z dołączenia cytostatyków jest na poziomie około 6,5%. Może to wynikać głównie z wpływu chemioterapii na funkcję jajników i czasowego lub trwałego zahamowania czynności hormonalnej, a tym samym wprowadzenia kobiety w przedwczesną menopauzę. W badaniu TAILOR X stosowano głównie tamoksyfen w monoterapii, natomiast obecnie stosuje się bardziej intensywne leczenie hormonalne, zwłaszcza u chorych przed menopauzą – inhibitory aromatazy w połączeniu z analogami gonadoliberyny. Ta intensywna hormonoterapia może okazać się wystarczająca u chorych przed menopauzą i u części z nich może pozwoli na rezygnację z chemioterapii. 

Potrzebne są badania dotyczące młodych chorych, które na podstawie ryzyka genomowego i zastosowania test Oncotype DX odpowiedzą na pytanie, w której grupie niezbędna jest chemioterapia i hormonoterapia, w której intensywna hormonoterapia, w której wystarczy monoterapia tamoksyfenem. 

Dane z badań naukowych potwierdzają, że użycie testów genomowych jest leczeniem „skrojonym na miarę”. Decyzje podejmowane przez lekarzy na podstawie standardowo przyjętych danych klinicznych ulegały zmianie aż w 30% przypadków po otrzymaniu wyniku testu Oncotype DX. Okazuje się, że aż 25% chorych z wysokim klinicznym ryzykiem, a niskim genomowym (RS 0-25) może uniknąć chemioterapii, natomiast około 40% z niskim klinicznym ryzykiem oraz wysokim genomowym (RS 26-100) nie otrzymałoby leczenia cytostatykami. 

Odrębną grupę chorych stanowią pacjentki z przerzutami do pachowych węzłów chłonnych. Stopień zaawansowania choroby nowotworowej jest głównym czynnikiem rokownicznym, im większe zaawansowanie choroby, tym większe ryzyko nawrotu. Dołączenie chemioterapii do hormonoterapii uzupełniającej u chorych na hormonozależnego raka piersi stanowi ogromne wyzwanie. W badaniu RxPONDER, u chorych z przerzutami do 1-3 węzłów chłonnych pachowych, wykonano badanie Oncotype DX i na tej podstawie określono genomowe ryzyko nawrotu. W grupie chorych po menopauzie dołączenie chemioterapii poprawiało rokowaniem tylko, jeśli RS wynosił od 26 do 100, natomiast u chorych z wartością RS od 0 do 25 korzyść z samodzielnej hormonoterapii była taka sama jak z leczenia skojarzonego. Dołączenie chemioterapii u chorych przed menopauzą wiązało się z około 40% zmniejszeniem ryzyka nawrotu choroby inwazyjnej oraz pojawieniem się przerzutów odległych. Trudno jednoznacznie określić, czy efekt ten wynika z wypływu chemioterapii na hamowanie funkcji jajników i obniżenie poziomu estrogenów, czy też także z efektu cytotoksycznego, czyli uszkadzania krążących komórek nowotworowych, które potencjalnie mogłyby stanowić źródło odległych przerzutów w przyszłości.

Podsumowując, test Oncotype DX jest niezwykle istotnym narzędziem, pomocnym w podejmowaniu decyzji o leczeniu uzupełniającym u chorych na hormonozależnego raka piersi, u których poza hormonoterapią stanowiącą podstawę terapii, możliwe jest zastosowanie chemioterapii. Czynniki kliniczne, na podstawie których obecnie podejmujemy decyzję terapeutyczną wydają się być mniej adekwatne niż ryzyko genomowe, określane indywidualnie dla każdej chorej po zbadaniu próbki usuniętego nowotworu. Jak badania pokazują decyzja lekarza może ulec zmianie, z jednej strony chora może uniknąć toksycznego leczenia w przypadku niskiego ryzyka genomowego bądź je otrzymać, w przypadku wysokiego ryzyka genomowego, a niskiego klinicznego. W każdym przypadku decyzja wiąże się z korzyścią kliniczną dla chorej.

Pozostaje jeszcze wiele pytań wymagających odpowiedzi, jak na przykład możliwość zastosowania intensywnej hormonoterapii zamiast chemioterapii u młodych chorych z nowotworem ograniczonym do piersi lub przy niewielkim zajęciu węzłów chłonnych. Toczące się badania kliniczne i naukowe w przyszłości pozwolą nam na coraz bardziej indywidualne podejście do chorych.

PIŚMIENNICTWO:

  1. Sparano JA, Gray RJ, Makower DF, et al. Clinical Outcomes in Early Breast Cancer With a High 21-Gene Recurrence Score of 26 to 100 Assigned to Adjuvant Chemotherapy Plus Endocrine Therapy: A Secondary Analysis of the TAILORx Randomized Clinical Trial. JAMA Oncol. 2020 Mar 1;6(3):367-374. doi: 10.1001/jamaoncol.2019.4794. PMID: 31566680; PMCID: PMC6777230.
  2. Kalinsky K, Barlow WE, Gralow JR, et al. 21-Gene Assay to Inform Chemotherapy Benefit in Node-Positive Breast Cancer. N Engl J Med. 2021 Dec 16;385(25):2336-2347. doi: 10.1056/NEJMoa2108873. Epub 2021 Dec 1. PMID: 34914339; PMCID: PMC9096864.
  3. Dieci MV, Guarneri V, Zustovich F, et al. Veneto Oncology Network. Impact of 21-Gene Breast Cancer Assay on Treatment Decision for Patients with T1-T3, N0-N1, Estrogen Receptor-Positive/Human Epidermal Growth Receptor 2-Negative Breast Cancer: Final Results of the Prospective Multicenter ROXANE Study. Oncologist. 2019 Nov;24(11):1424-1431. doi: 10.1634/theoncologist.2019-0103. Epub 2019 May 31. PMID: 31152079; PMCID: PMC6853101.

Dlaczego nie mamy badań przesiewowych na każdy nowotwór?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Dlaczego nie mamy badań przesiewowych na każdy nowotwór? 

Autor: dr n. med. Dariusz Godlewski

Jednym z sukcesów współczesnej onkologii jest rozwój profilaktyki. Choć może wydaje się być ona mniej ekscytującą gałęzią nauk onkologicznych, to dla większości pacjentów jest tą najważniejszą. Dlaczego? To właśnie dzięki profilaktyce możemy zapobiegać zachorowaniom na nowotwory złośliwe, zarówno poprzez zachowania prozdrowotne jak i badania przesiewowe. Dzięki tzw. screeningowi możemy wykryć nowotwór na wczesnym etapie zaawansowania, co dla wielu pacjentów oznacza większe szanse na całkowite wyleczenie. Ponadto, badania przesiewowe mogą również wykrywać stany przednowotworowe, czyli takie, które za pewien czas mogą przekształcić się w „pełnoprawny” nowotwór. Jeśli wyleczy się tego typu zmiany od razu, zagrożenie przekształcenia w nowotwór znika. To m.in. właśnie profilaktyce wskaźniki przeżycia chorób nowotworowych wzrastają; im wcześniej uda nam się go wykryć, tym większa szansa dla pacjenta na całkowite wyleczenie. 

W Polsce funkcjonuje kilka programów profilaktycznych chorób nowotworowych, m.in. raka piersi, raka szyjki macicy czy jelita grubego. Istnieją jednak nowotwory, dla których nie tylko nie ma programu profilaktyki, ale w ogóle badań przesiewowych, co jest utrapieniem zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Dlaczego? Aby to zrozumieć, na początku warto wyjaśnić sobie podstawowe pojęcia związane z profilaktyką nowotworową. 

Profilaktyka to ogólne określenie stosowane do opisania zachowań i zdarzeń mających na celu zapobieganie chorobom. Profilaktyką można zatem nazwać zarówno zdrową dietę, jak i szczepienie na grypę czy mammografię. Ze względu na tę szeroką definicję, wyróżnia się 3 rodzaje profilaktyki, czyli I-, II- i III-rzędową. 

Profilaktyka I-rzędowa to działania mające na celu ograniczenie wpływu szkodliwych czynników na życie i zdrowie człowieka, co ma zapobiegać powstawaniu chorób. Przykładem tego typu działania mogą być np. szczepienia ochronne. W przypadku chorób nowotworowych profilaktyką pierwszorzędową możemy nazwać ograniczenie nałogów, stosowanie kremów z filtrem czy szczepienie przeciwko wirusowi HPV. 

Profilaktyka II-rzędowa ma na celu wykrycie choroby na wczesnym, bezobjawowym stadium, w grupach pacjentów wysokiego ryzyka. Takie działania mają na celu m.in. zmniejszenie potencjalnych negatywnych skutków odległych choroby (w tym zgonu) czy zapewnić wykrycie choroby w takim stadium, w którym możliwe jest całkowite wyleczenie. Przykładami tego typu profilaktyki mogą być właśnie badania przesiewowe, np. mammografia czy cytologia. 

Profilaktyka III-rzędowa to działania dotyczące pacjentów z już wykrytą chorobą, które mają na cele zmniejszenie wpływu choroby na stan ogólny, spowolnienie jej przebiegu czy zapobieganie nawrotom. Przykładem takiej profilaktyki może być np. fizjo- czy psychoterapia lub leczenie żywieniowe pacjentów onkologicznych mające na celu polepszenie jakości życia.

Badania przesiewowe, czyli tzw. screening (z języka angielskiego: przesiewanie, filtrowanie) należą do działań profilaktyki drugorzędowej. Screening działa jak sito, czyli z teoretycznie zdrowej populacji, która korzysta z badań ma przesiać te osoby, które są chore lub narażone na rozwój choroby. Warto podkreślić, że choć badania przesiewowe to wspaniałe narzędzie, to żadne badanie czy metoda nie ma 100% skuteczności. Screening nie należy też do działań diagnostycznych, ponieważ z założenia ma dotyczyć chorych bezobjawowych. 

Według wytycznych WHO (ang. World Health Organization, Światowa Organizacja Zdrowia), badania przesiewowe powinny być stosowane w ramach programów profilaktycznych, które pozwalają na kompleksową organizację i monitorowanie badań. Zorganizowanie programu wymaga identyfikacji populacji, która odniesie korzyści z badań, a ponadto zapewnienie, że pacjenci wymagający leczenia z powodu wykrytej choroby otrzymają odpowiednie i efektywne leczenie jak najszybciej. Ponadto istotne jest monitorowanie przebiegu programu i regularna kontrola tego, na ile dany program w rzeczywistości spełnia swoje cele i czy wszystkie elementy programu działają zgodnie z założeniem.

WHO ustaliło kilka głównych celów, które powinny przyświecać programom badań przesiewowych. Screening powinien zmniejszać śmiertelność z powodu danej choroby poprzez wczesne wykrycie i wczesne rozpoczęcie leczenia. Ponadto, powinien zmniejszać zachorowanie na daną jednostkę chorobową, poprzez wykrywanie i leczenie stanów poprzedzających wystąpienie pełnej postaci choroby. Program profilaktyczny ma również ograniczać występowanie przypadków choroby o ciężkim przebiegu przez zapewnienie możliwości efektywnego leczenia. Screening ma również pomagać w świadomym wyborze, poprzez identyfikowanie chorób lub czynników ryzyka na wczesnym etapie życia, kiedy to więcej opcji na zadbanie o zdrowie czy leczenie jest dostępnych. 

Jak w praktyce wygląda osiąganie tych celów? Mammografia screeningowa zmniejsza śmiertelność z powodu raka piersi dzięki wczesnemu wykryciu choroby co pozwala na rozpoczęcie leczenia raka, który jest we wczesnym i bezobjawowym stadium, a to wiąże się z wyższymi szansami na całkowite wyleczenie. Cytologia przesiewowa ma za zadanie zmniejszyć nie tylko śmiertelność z powodu raka szyjki macicy, ale i zmniejszyć zachorowania, poprzez wykrywanie stanów przedrakowych szyjki macicy, które można leczyć. Odchodząc nieco od onkologicznych badań przesiewowych, w przypadku cukrzycy wykonuje się badanie dna oka celem  screeningu w kierunku retinopatii cukrzycowej; wczesne wykrycie tej patologii zmniejsza liczbę ciężkich przypadków choroby i wprowadzone leczenie może zapobiegać ślepocie jako powikłania cukrzycy. Natomiast badania prenatalne w przypadku wykrycia patologii płodu pozwalają rodzicom na podjęcie świadomej decyzji co do kontynuacji ciąży, leczenia dziecka czy rehabilitacji.

Skoro ustalono cele screeningu, to jak wybrać, w kierunku których chorób badać populację i jakimi metodami diagnostycznymi? Z pomocą przychodzą zasady określone przez dwóch naukowców, Jamesa Maxwella Glover Wilsona oraz Gunnara Jungnera. Obaj panowie w swoim życiu zawodowym zajmowali się szeroko pojętym zarządzeniem ochroną zdrowia i zdrowiem publicznym. W 1968 r. opublikowali książkę „Principles and Practice of Screening for Disease” (z ang. Zasady i Aspekty Praktyczne Badań Przesiewowych w Kierunku Chorób”). Przedstawione w niej zasady są do teraz uznawane za tzw. „złoty standard” screeningu. Słynny „dekalog” badań przesiewowych prezentuje się w następujący sposób: 

  1. Schorzenie powinno być istotnym problemem zdrowotnym.
  2. Powinno istnieć akceptowalne leczenie dla pacjentów z wykrytą chorobą. 
  3. Obiekty służące diagnostyce i leczeniu powinny być dostępne. 
  4. Choroba powinna mieć możliwą do rozróżnienia fazę utajoną i wczesno-objawową.
  5. Powinien istniej odpowiedni test lub badanie w kierunku choroby.
  6. Badanie powinno być akceptowane przez populację.
  7. Naturalny przebieg choroby, od fazy utajonej do pełnoobjawowej powinien być odpowiednio znany i zrozumiany. 
  8. Powinna być uzgodniona odpowiednia polityka co do tego, kogo traktować jako pacjentów. 
  9. Koszt „znalezienia przypadku” (zawierający koszty diagnostyki oraz leczenia zdiagnozowanego pacjenta) powinny być ekonomicznie zrównoważone w odniesieniu do możliwych całkowitych wydatków na opiekę medyczną. 
  10. „Szukanie przypadków” powinno być ciągłym procesem, a nie projektem wykonanym jednorazowo, na zasadzie „raz na zawsze”. 

Tych dziesięć zasad opisanych przez Wilsona i Jungera w pewnym sensie z góry determinuje które choroby zaliczymy do tych nadających się na cel badań screeningowych. Dlaczego? 

Badania screeningowe to działanie z założenia populacyjne, mające przynieść korzyści nie tylko jednostce, której dotyczy test, ale całej populacji do której dana jednostka należy. Dlatego choroby rzadkie są mniej brane pod uwagę jako potencjalne choroby do badań przesiewowych, bo po prostu (choć brzmi to nieco brutalnie) są one mniej istotnym problemem zdrowotnym pod kątem globalnym. Ponadto, choroby o łagodnym przebiegu również mogą nie być priorytetem screeningowym, ze względu na ich niewielki wpływ na stan ogólny, komfort i jakość życia pacjenta. Obydwie te kwestie odnoszą się do 1. punktu zasad Wilsona i Jungera. W przypadku chorób nowotworowych nikt nie ma wątpliwości, że są to schorzenia, będące ogromnym problemem zdrowotnym na świecie. Problem w tym, że rodzajów nowotworów jest ponad 200 i niektóre z nich są niezwykle rzadkie, dlatego wprowadzenie screeningu w takim przypadku poniekąd „kłóci się” się z zasadami Wilsona i Jungera. 

Drugą kwestią jest znalezienie odpowiedniego badania czy testu, który nadawałby się na narzędzie screeningowe. W niektórych przypadkach dysponujemy świetnymi badaniami, które pozwalają na prowadzenie efektywnego screeningu. Przykładem może być mammografia przesiewowa, która jako jedno z niewielu badań ma udowodniony wpływ na zmniejszenie śmiertelności z powodu raka piersi. 

W diagnostyce nowotworów często szuka się najlepszego badania do znalezienia i opisania choroby, tzw. „złotego standardu”, który dyktowałby rozwój kolejnych metod badawczych. Niestety, nie każdy nowotwór dysponuje takim „złotym stanadrdem” co sprawia, że znalezienie odpowiedniego narzędzia screeningowego staje się jeszcze trudniejsze.

 Jeżeli przyjrzymy się rakowi jajnika, to choć jest to istotny problem zdrowotny, to do tej pory nie udało się znaleźć odpowiedniego badania przesiewowego w jego kierunku. USG zdaje się być niewystarczające i ciężko znaleźć odpowiedni interwał czasu między badaniami. Choć przy wykryciu zmiany w obrębie jajnika wykonuje się kolejne badania obrazowe i laboratoryjne, to zwykle najważniejszy w diagnostyce nowotworu jest zabieg operacyjny, który jest często nie tylko leczniczy, ale również diagnostyczny. Z tego względu ciężko znaleźć badanie, które mogłoby posłużyć za pełnoprawne narzędzie screeningowe. Podobnie wygląda kwestia raka trzustki, które zwykle wykrywany jest w późnym stadium, co istotnie zmniejsza szanse na całkowite wyleczenie. W przypadku tego nowotworu również nie dysponujemy odpowiednim badaniem screeningowym; w USG jamy brzusznej trzustka jest często trudna do zobrazowania ze względu na położenie anatomiczne, a wykonywanie regularnie badań typu tomografia komputerowa jako badanie przesiewowe na dłuższą metę nie jest ani wydajne dla systemu i ani bezpieczne dla pacjenta. 

Skoro nie badania obrazowe, to może chociaż markery nowotworowe albo inne badanie laboratoryjne? Kwestia markerów nie jest niestety taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Aktualnie istnieje pewna moda na stosowanie markerów jako profilaktyki chorób nowotworowych, jednak nie jest to najlepsze wykorzystanie tych badań. Markery nowotworowe służą głównie jako narzędzie pomocnicze w diagnostyce i monitorowaniu pacjentów w trakcie i po leczeniu. W przypadku wcześniej wspomnianego raka jajnika,  markery Ca-125 i HE4 służą m.in. jako elementy testu ROMA, obliczającego ryzyko złośliwości wykrytej w jajniku zmiany, a ponadto Ca-125 może być pomocne w monitorowaniu odpowiedzi na leczenie czy monitorowania w kierunku ewentualnej wznowy. Podobnie wygląda wykorzystanie innych markerów, np. CEA pomocniczo w diagnostyce raka jelita grubego czy AFP przy diagnostyce zmian nowotworowych wątroby. Jednak nadal, jest jedynie narzędzie pomocnicze, a nie decydujący test czy badanie. Ponadto, minusem wykorzystania markerów stricte w diagnostyce jest to, że mogą one być podwyższone również przy chorobach nienowotworowych, np. podwyższony poziom CEA może towarzyszyć również chorobom zapalnym jelit typu choroba Leśniowskiego-Crohna czy marskości wątroby. To sprawia, że używanie markerów jako jedynego narzędzia diagnostycznego nie jest miarodajne.

Badania przesiewowe powinny być również akceptowane przez badaną populację, a co za tym idzie bezpieczne i łatwo dostępne. Z tego względu używanie niektórych badań jako potencjalnego screeningu nie jest dobrym pomysłem. Regularne wykonywanie tomografii komputerowej tylko jako badania przesiewowego u osób potencjalnie zdrowych szybko może się zrobić niebezpieczne, ze względu na duże dawki promieniowania jakie można zgromadzić podczas częstych i niepotrzebnych badań. Nie oznacza to, że tomografia to zła metoda diagnostyczna; wręcz przeciwnie, jest to świetne narzędzie, jeśli jest używane „z głową”. Dodatkowo istotna jest łatwa dostępność do badań, co udało się osiągnąć m.in. przy programach profilaktycznych raka piersi i raka szyjki macicy przez używanie mammmo- i cytobusów. Niestety, w przypadku części potencjalnych badań przesiewowych ciężko jest w tak łatwy sposób jest upowszechnić ze względu na zasoby i możliwości systemów ochrony zdrowia. 

Na ten moment w Polsce dysponujemy trzema programami profilaktycznymi, które dotyczą chorób nowotworowych, a dokładnie raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego. Czy tego typu programów mogłoby być więcej? Oczywiście! Na rozwój tej gałęzi profilaktyki liczą lekarze na całym świecie, którzy intensywnie pracują nad nowymi metodami diagnostyki, które mogłyby posłużyć jako narzędzia screeningowe. Miejmy nadzieję, ze kolejne postępy w tym zakresie zobaczymy już niedługo, a na ten moment korzystajmy z obecnych narzędzi profilaktyki, które każdego dnia pomagają osiągać lepsze wyniki leczenia, a co za tym idzie lepszą jakość i komfort życia. Dbajmy o siebie i badajmy się, bo jak mawiał klasyk: „lepiej zapobiegać jest niż leczyć”. 

Autor: Dr n.med. Dariusz Godlewski – onkolog radioterapeuta, specjalista zdrowia publicznego. Pomysłodawca i założyciel Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu publikacji i wystąpień z zakresu epidemiologii nowotworów, genetyki onkologicznej i zdrowia publicznego. Jest także inicjatorem oraz realizatorem szeregu programów i kampanii profilaktycznych realizowanych zarówno w Wielkopolsce jak i na terenie całego kraju. Od wielu lat prowadzi wykłady z zakresu epidemiologii i profilaktyki nowotworów złośliwych, zwłaszcza raka piersi, dla lekarzy i studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jest również założycielem Społecznej Fundacji „Ludzie dla ludzi” oraz doradcą medycznym Federacji Stowarzyszeń Amazonki. 

  „Leczenie oszczędzające jako metoda preferowana w chirurgii raka piersi.”

Artykuł ukazał się w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Leczenie oszczędzające jako metoda preferowana w chirurgii raka piersi.”

Autorka: Marta Bartkowiak 

25 marca 2023 r.

Rak piersi należy do grupy chorób cywilizacyjnych i wg danych z Krajowego Rejestru Nowotworów zajmuje pierwsze miejsce wśród zachorowań na nowotwory u kobiet, a jednocześnie drugie miejsce biorąc pod uwagę umieralność w grupie kobiet. Tak niepokojąca statystyka może wynikać m.in z małego odsetka Polek, korzystających z możliwości wykonania przesiewowej mammografii, która obejmuje populację między 50 a 69 r.ż., czyli w okresie, gdzie obserwuje się największe ryzyko zachorowania na raka piersi (prawie 50 % wszystkich zachorowań). Z danych za rok 2019 wiemy, że  20 960 kobiet usłyszało diagnozę raka piersi, a wśród nich aż 19 769 zachorowało na postać raka inwazyjnego, podczas gdy raka przedinwazyjnego stwierdzono u 1191 osób. Niestety, pomimo większej wydawałoby się świadomości kobiet dotyczącej raka piersi, obserwuje się tendencję wzrostową zachorowalności na tę chorobę – co wynika prawdopodobnie z cywilizacyjnej predyspozycji do rozwoju tego nowotworu. Zgodnie z danymi WHO/GLOBOCAN szacuje się, iż w 2020 r. taką diagnozę usłyszało aż 24 644 Polek. Na całym świecie liczba ta przekracza 2,2 mln kobiet. Dla uzmysłowienia sobie skali problemu, można wyobrazić sobie, iż wg aktualnych statystyk jedna na siedem kobiet zachoruje na raka piersi w ciągu swojego życia.

Ponieważ już w chwili rozpoznania rak piersi uznawany jest za chorobę systemową, leczenie tego nowotworu powinno być zawsze zaplanowane w sposób  skojarzony. Głównym elementem leczenia wczesnego raka piersi bez przerzutów odległych i lokoregionalnych pozostaje niezmiennie leczenie chirurgiczne. Dodatkowo w zależności od typu operacji, biologii guza oraz stanu ogólnego pacjentki, stosuje się również tzw. leczenie uzupełniające takie jak hormonoterapia, radioterapia czy chemioterapia, często łączona w dzisiejszych czasach z immunoterapią. 

Od około 50 lat sukcesywnie maleje zakres rozległości leczenia chirurgicznego, co nie umniejsza jego znaczenia. Jeszcze nie tak dawno pacjentka z rakiem piersi kwalifikowałaby się do radykalnego zabiegu polegającego na usunięciu całości gruczołu piersiowego (tzw. mastektomia) z usunięciem całego zakresu chłonnego w obrębie jamy pachowej (tzw. limfadenektomia pachowa). Dziś wiemy, ze rozległe zabiegi nie polepszą rokowania w konfrontacji ze złą biologią nowotworu. Warto zaznaczyć również, ze rozwój lokoregionalny (miejscowy) a przerzuty odlegle, to zupełnie osobne problemy. 

W historii leczenia chirurgicznego raka piersi ważną datą jest rok 1889 rok –  wówczas po raz pierwszy odnotowano wykonanie radykalnej mastektomii z mięśniami piersiowymi i węzłami chłonnymi w jednym bloku przez Williama Halsteda. Po niecałym półwieczu Geoffrey Keynes dokonał wycięcia miejscowego guza wraz z wykorzystaniem igieł radowych, uzyskując tym samym 5-letnie przeżycie podobnie jak w przypadku mastektomii. Był to niewątpliwie przełom w ograniczaniu zakresu chirurgicznego leczenia raka piersi. Do podobnych wniosków doszedł George Crile Junior, który do 1971 roku wykonał 57 kwadrantektomii (tj częściowych wycięć piersi), również uzyskując zbliżone przeżycia jak u chorych po mastektomii. 

Prawdziwą rewolucję w leczeniu chirurgicznym raka piersi przyniosło badanie Milan 1 z roku 1973, którego wnioski zostały poparte w późniejszych badaniach [1].

Aktualnym trendem zgodnym z wytycznymi jest leczenie oszczędzające (breast conserving therapy – BCT). Jest to zdecydowanie mniej obciążający i stresujący zabieg niż mastektomia, dający długoterminowy, stabilny efekt kosmetyczny, a co najważniejsze jest przynajmniej tak samo bezpieczny pod kątem efektu onkologicznego jak mastektomia [2]. Co więcej, najnowsze dane ukazują kolejna istotną informację, iż leczenie oszczędzające ma przewagę nad mastektomią także w zakresie wyników odległych całego leczenia onkologicznego. W licznych retrospektywnych, populacyjnych badaniach na dużych grupach w I i II stadium zaawansowania raka piersi wykazano poprawę przeżyć w analizie BCT vs mastektomia. Duńskie badania na grupie prawie 60 000 pacjentek podzielonych na dwie grupy, wykazały, iż pacjentki które przeszły leczenie oszczędzające miały istotnie statystyczne lepsze przeżycia w porównaniu z grupą kobiet po mastektomii. Następnie do podobnych wniosków doszli badacze z Holandii, którzy analizowali grupę aż 130 000 pacjentek, które podzielili na podgrupy w zależności od wieku, podtypu biologicznego raka, stosowanej chemioterapii pooperacyjnej oraz wielkości guza i obecności przerzutów w węzłach chłonnych. Praktycznie we wszystkich analizowanych podgrupach poza populacją kobiet poniżej 40 r.ż. oraz grupą z przerzutami do więcej niż jednego węzła pachowego, uzyskano lepsze wyniki przeżyć odległych jak i przeżyć zależnych od raka piersi po wykonaniu BCT z uzupełniającą radioterapią w porównaniu z mastektomią. W dwóch wymienionych wyżej podgrupach wyniki przeżyć po BCT oraz mastektomii były podobne. Wnioski tego badania wykazały aż 25% przewagę leczenia oszczędzającego nad mastektomią we wczesnym raku piersi pod kątem przeżyć odległych [3]. Kolejne, typ razem amerykańskie badanie liczące ponad 100 000 kobiet wykazało istotnie lepsze 5 letnie przeżycia u kobiet po BCT w porównaniu z mastektomią zarówno dla stopnia I jak i II (92.9% vs 89.7%) [4]. W innym amerykańskim badaniu, wykazano istotnie mniejszą ilość nawrotów odległych raka piersi u pacjentek w stopniu II z potrójnie ujemnym podtypem choroby. Wiek chorych, wielkość guza czy status węzłowy nie miały statystycznego znaczenia [5].

Najnowsze badanie amerykańskie z 2022 roku na ponad 214 000 pacjentek wykazały jeszcze większe korzyści płynące z leczenia oszczędzającego raka piersi. W badaniu wzięły udział kobiety z różnymi podtypami raka w stopniu I lub II zaawansowania. W grupie badanej, gdzie poddane zostały leczeniu oszczędzającemu uzyskano znacząco lepsze przeżycia zależne od raka niż w grupie poddanej mastektomii. Wnioski te zmuszają do podjęcia konkretnych działań, mających na celu uświadamianie pacjentek, iż BCT we wczesnym raku piersi wpływa korzystnie na ich rokowania, a więc wykonując w takiej grupie chorych zabieg mastektomii, nie tylko wykonujemy zabieg okaleczający, ale również pogarszamy ich rokowania [6]. 

Również na cyklicznej międzynarodowej konferencji dotyczącej leczenia wczesnego raka piersi, odbywającego się co dwa lata w Wiedniu, poruszono kwestie leczenia oszczędzającego. W roku 2023 po raz pierwszy paneliści zatwierdzili zasadność BCT w raku wieloośrodkowym u kobiet w wieku pomenopauzalnym, z typem luminalnym (tj. hormonozależnym), bez nadeskpresji receptora HER2. U takich kobiet zaleca się więc wykonanie mnogich tumorektomii (miejscowych wycięć guza) z zachowaniem wolnego marginesu wycięcia i zadowalającego efektu kosmetycznego dla Pacjentki. Inaczej kwestia ta prezentuje się u kobiet z nowotworem o gorszej biologii tj. raków potrójnie ujemnych. Paneliści mieli zdania podzielone – 42% głosowało za wykonaniem mnogiej tumorektomii, tak jak w przypadku raków luminalnych, natomiast 30% opowiedziało się za wykonaniem mastektomii. Pozostali wstrzymali się od głosu. Różnice w podejściu do leczenia oszczędzającego w zależności od biologii wynikają z innego leczenia uzupełniającego – u kobiet w wieku pomenopauzalnym można zrezygnować z dawki radioterapii aplikowanej bezpośrednio w loże po guzie (tzw. boost), dzięki czemu bez względu na lokalizację dwóch guzów można zaplanować pooperacyjna radioterapię na całą pierś, bez obawy o nakładanie się pól z boostu. Poza tym specjaliści zatwierdzili również zasadność wykonywania zaawansowanych technik onkoplastycznych w resekcjach dużych guzów, gdzie ubytek tkankowy bez odpowiedniego zaopatrzenia, byłby estetycznie nieakceptowalny. Warunkiem są oczywiście „czyste” marginesy chirurgicznego wycięcia a także techniczna możliwość wykonania pooperacyjnej radioterapii. Z kolei po raz drugi w historii, uczestnicy konferencji uznali możliwość leczenia oszczędzającego nad mastektomią w przypadku nawrotu miejscowego. Warunkiem do przeprowadzenia ponownego leczenia oszczędzającego jest wielkość (nowego) guza poniżej 2 cm, biologia nowotworu (rak luminalny A) a także 5 lub więcej lat od czasu pierwszej diagnozy. [7]

Jak już wiemy z powyższych doniesień, powinno dążyć się do operacji oszczędzajacych we wczesnym raku piersi. Nie jest jednak powiedziane, iż kobiety, które przeszły pierwotnie leczenie systemowe z powodu większego zaawansowania nowotworu lub niekorzystnej biologii guza, pozbawione są możliwości wykonania BCT po neoadjuwantowym leczeniu. Pierwotne leczenie systemowe umożliwia nie tylko regresję zmian i kwalifikację do zabiegu nowotworów pierwotnie nieoperacyjnych, ale również dzięki zmniejszeniu objętości guza, pozwala na zaoszczędzenie piersi u kobiet, u których bez takiego leczenia byłoby konieczne wykonanie mastektomii. Warunkiem jest jednak wyjściowa objętość nowotworu, nieprzekraczająca 30% całej objętości gruczołu oraz pełna lub częściowa odpowiedź na leczenie systemowe. [8]

Aby uzyskać satysfakcjonujący dla Pacjentki efekt kosmetyczny, chirurg musi umieć dobrać odpowiednią technikę onkoplastyczną. Im większy ubytek tkankowy, tym bardziej zaawansowane techniki będą potrzebne do realizacji celu. W zależności od lokalizacji czy wielkości guza, można wykorzystać miąższ gruczołu otaczający lożę po wycięciu guza, albo tkanki bezpośrednio przylegające do piersi lub lokalne płaty tkankowe, np. z bocznej ściany klatki piersiowej lub z grzbietu. Przykładowe wykorzystanie kilku technik onkoplastycznych znajduje się na poniższych przykładach.

Przykład nr 1

 

 

Rak piersi lewej – lokalizacja kwadranty zewnętrzne. Technika chirurgiczna – mammoplastyka boczna (źródło – materiały własne Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii).

Przykład nr 2

 

Rak piersi prawej – lokalizacja kwadranty górne. Technika chirurgiczna – płat zrotowany skórno-gruczołowy (źródło – materiały własne Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii).

Przykład nr 3

 

Rak piersi lewej – okolica brodawki, kwadranty zewnętrzne. Technika chirurgiczna – mastopeksja z tzw. cięciem inverted T (źródło – materiały własne Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii).

Rycina 4

 

 

 

Rak piersi prawej po leczeniu systemowym – pogranicze kwadrantów zewnętrznych. Technika chirurgiczna – płat lokalny LICAP z bocznej ściany klatki piersiowej (źródło – materiały własne Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii).

Biorąc pod uwagę omówione powyżej, najnowsze dane, aktualnie leczenie chirurgiczne raka piersi powinno być ukierunkowane na techniki umożliwiające zachowanie gruczołu. Wykonanie leczenia oszczędzającego w ramach technicznych możliwości chirurgii raka piersi skutkuje stabilnym w czasie efektem kosmetycznym z wykorzystaniem tkanek własnych oraz w sposób istotny poprawia całkowitą prognozę onkologiczną pacjentów.

Bibliografia

[1] Veronesi U, Cascinelli N, Mariani L, Greco M, Saccozzi R, Luini A, Aguilar M, Marubini E. Twenty-year follow-up of a randomized study comparing breast-conserving surgery with radical mastectomy for early breast cancer. N Engl J Med. 2002 Oct 17;347(16):1227-32. doi: 10.1056/NEJMoa020989. PMID: 12393819.

[2] AGO Guidelines Breast Version 2022.1E 

[3] Christiansen P, Carstensen SL, Ejlertsen B, Kroman N, Offersen B, Bodilsen A, Jensen MB. Breast conserving surgery versus mastectomy: overall and relative survival-a population based study by the Danish Breast Cancer Cooperative Group (DBCG). Acta Oncol. 2018 Jan;57(1):19-25. doi: 10.1080/0284186X.2017.1403042. Epub 2017 Nov 23. PMID: 29168674.

[4] Wrubel E, Natwick R, Wright GP. Breast-Conserving Therapy is Associated with Improved Survival Compared with Mastectomy for Early-Stage Breast Cancer: A Propensity Score Matched Comparison Using the National Cancer Database. Ann Surg Oncol. 2021 Feb;28(2):914-919. doi: 10.1245/s10434-020-08829-4. Epub 2020 Jul 13. PMID: 32661849.

[5] Macfie R, Aks C, Panwala K, Johnson N, Jennifer Garreau. Breast conservation therapy confers survival and distant recurrence advantage over mastectomy for stage II Triple Negative Breast cancer. Am J Surg. 2021 Apr;221(4):809-812. doi: 10.1016/j.amjsurg.2020.04.016. Epub 2020 Apr 30. PMID: 32430151.

[6] Chu QD, Hsieh MC, Yi Y, Lyons JM, Wu XC. Outcomes of Breast-Conserving Surgery Plus Radiation vs Mastectomy for All Subtypes of Early-Stage Breast Cancer: Analysis of More Than 200,000 Women. J Am Coll Surg. 2022 Apr 1;234(4):450-464. doi: 10.1097/XCS.0000000000000100. PMID: 35290264.

[7] Marija Balic; Michael Gnant; Nadia Harbeck; Christoph Thomssen

St. Gallen/Vienna 2023: Optimization of Treatment for Patients with Primary Breast Cancer – A Brief Summary of the Consensus Discussion, APRIL 07 2023. Doi: 10.1159/000530584

[8] Dubsky P, Pinker K, Cardoso F, Montagna G, Ritter M, Denkert C, Rubio IT, de Azambuja E, Curigliano G, Gentilini O, Gnant M, Günthert A, Hauser N, Heil J, Knauer M, Knotek-Roggenbauerc M, Knox S, Kovacs T, Kuerer HM, Loibl S, Mannhart M, Meattini I, Penault-Llorca F, Radosevic-Robin N, Sager P, Španić T, Steyerova P, Tausch C, Peeters MTFDV, Weber WP, Cardoso MJ, Poortmans P. Breast conservation and axillary management after primary systemic therapy in patients with early-stage breast cancer: the Lucerne toolbox. Lancet Oncol. 2021 Jan;22(1):e18-e28. doi: 10.1016/S1470-2045(20)30580-5. PMID: 33387500.

Autorka: Lek. Marta Bartkowiak, pracuje jako chirurg na Oddziale Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii

„Jednoczasowe i odroczone rekonstrukcje wyniosłości piersiowej.”

Artykuł ukazał się w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

pastedGraphic.png

„Jednoczasowe i odroczone rekonstrukcje wyniosłości piersiowej.”

Autorka: Katarzyna Pater-Listwan

25 marca 2023 r.

Wstęp

Od lat osiemdziesiątych XX wieku, po publikacji przełomowych wyników Umberto Veronesiego, podstawą i najbardziej preferowanym rodzajem chirurgicznego leczenia raka piersi pozostaje leczenie oszczędzające. Czasem nie można go jednak przeprowadzić z uwagi na czynniki takie jak  wielkość guza, wieloośrodkowość procesu nowotworowego czy obciążenia genetyczne pacjentki. W tych sytuacjach niejednokrotnie jedyną opcją chirurgiczną pozostaje mastektomia. Wprowadzenie na rynek implantów silikonowych w latach 60 XX wieku otworzyło nowe możliwości chirurgii onkologicznej i rekonstrukcyjnej. Wraz z dynamicznym postępem tych dziedzin na przełomie wieków XX I XXI mogliśmy zaobserwować poprawę w zakresie przeżyć chorych, spadek nawrotów miejscowych oraz wyraźny wzrost zadowolenia pacjentek (1,2). Nowe możliwości rekonstrukcyjne niosą za sobą nowe oczekiwania, także estetyczne, zarówno ze strony pacjentów jak i chirurgów. Oczekiwania te są jedną z sił napędowych nowoczesnej chirurgii onkologicznej i rekonstrukcyjnej, pozwalającą stale poprawiać wyniki leczenia.

Wszystkim pacjentkom kwalifikowanym do mastektomii, powinny zostać przedstawione opcje rekonstrukcji piersi, zarówno w formie jednoczasowej, jak i odroczonej. Należy wziąć pod uwagę ogólny stan zdrowia chorej, choroby towarzyszące oraz rodzaj pobieranych leków, a u pacjentek chorujących na cukrzycę dążyć do optymalnej kontroli wartości poziomu cukrów. Należy zaprzestać palenia tytoniu. Otyłość nie jest przeciwwskazaniem do przeprowadzenia zabiegu rekonstrukcji wyniosłości piersiowej, jednak należy mieć na uwadze, że zwiększa ona ryzyko potencjalnych powikłań (3,4). Wyjątkową grupę pacjentek stanowią chore po przebytej radioterapii na ścianę klatki piersiowej. Pooperacyjna radioterapia jest uważana za najbardziej niekorzystny czynnik pogarszający efekt kosmetyczny oraz zwiększający ilość komplikacji pooperacyjnych (5-8). Ryzyko należy zawsze przedyskutować z potencjalnymi kandydatkami do radioterapii przed planowanym leczeniem chirurgicznym. Istotną grupą ryzyka są także pacjentki po kilkumiesięcznym przedoperacyjnym leczeniu systemowym. Często dochodzi u nich do zjawiska utraty masy białkowej (sarkopenia), co przekłada się na zwiększone ryzyko powikłań po operacjach z jednoczasową rekonstrukcją wyniosłości piersiowej.

Rodzaje rekonstrukcji wyniosłości piersiowej

W obecnych czasach chirurgia onkologiczna dysponuje szerokim wachlarzem propozycji rekonstrukcyjnych zależnych od budowy anatomicznej, rodzaju i zaawansowania choroby oraz preferencji chorej. Można przedstawić umowny podział obejmujący podstawowe i najczęściej wykonywane zabiegi rekonstrukcyjne:

– Rekonstrukcja jednoczasowa z użyciem implantu/ekspandera.

– Rekonstrukcja odroczona – z użyciem implantu/ekspandera.

– Rekonstrukcje z użyciem tkanek własnych (płaty, przeszczep tłuszczu własnego)

I. Rekonstrukcja jednoczasowa z użyciem implantu/ekspandera.

Rekonstrukcję jednoczasową wykonuje się podczas jednego zabiegu bezpośrednio po przeprowadzeniu mastektomii. Obejmuje ona różne warianty operacji, w tym zabieg jednoetapowy oraz dwuetapowy. Podczas procedury jednoetapowej implant (proteza „ostateczna”) zostaje wszczepiony w przestrzeń po usuniętym gruczole piersiowym. Niekiedy, najczęściej w związku z niesprzyjającymi warunkami anatomicznym i uwarunkowaniami onkologicznymi (zbyt cienka tkanka podskórna, obawa o niedostateczną waskularyzację płatów skórnych, położenie guza blisko skóry niedające pewności radykalności chirurgicznej) pacjentka zostaje zakwalifikowana do zabiegu dwuetapowego. Polega on na wszczepieniu w przestrzeń po usuniętym gruczole piersiowym ekspandera tkankowego, który następnie wypełnia się roztworem soli fizjologicznej w określonych odstępach czasowych (najczęściej 1 do 3-tygodniowych, w zależności od podawanej objętości). aż do uzyskania zadowalającego „rozciągnięcia” płatów skórnych, co przekłada się na uformowanie wyniosłości piersiowej oraz kończy się wymianą ekspandera na implant ostateczny (Ryc. 1.). Wiąże się to z kolejnym zabiegiem operacyjnym. Należy zaznaczyć, iż odtwarzana wyniosłość piersiowa będzie możliwie najbardziej podobna do naturalnej piersi, ale najczęściej nie ma możliwości uzyskania identycznego wyglądu, kształtu, konsystencji i konturu, jak przed operacją.  Zabieg ma na celu odtworzenie jedynie wyniosłości, a nie wytworzenie piersi naturalnej.

pastedGraphic_1.png

Ryc. 1.  Rycina przedstawiająca ekspander założony do loży po usuniętym gruczole piersiowym (po stronie lewej) oraz implant ostateczny (strona prawa). 

Wybrane aspekty techniczne rekonstrukcji jednoczasowych piersi.

Rodzaj cięcia skórnego zależy od kształtu piersi, stopnia ptozy (czyli opadania gruczołu piersiowego), jakości tkanki podskórnej oraz położenia guza. W zależności od kształtu piersi i stopnia ptozy możemy wykonać:

1) mastektomię podskórną z jednoczasową rekonstrukcją wyniosłości piersiowej z użyciem implantu z usunięciem kompleksu otoczka – brodawka (ang. Skin Sparing Matectomy).

Zabieg ten, z uwagi na konieczność usunięcia większego pola płatów skórnych wykonujemy najczęściej z użyciem ekspandera. 

2) mastektomię podskórną z jednoczasową rekonstrukcją wyniosłości piersiowej z użyciem implantu z zachowaniem kompleksu otoczka – brodawka (ang. Nipple Sparing Mastectomy) – patrz Ryc. 2

.

  

Ryc. 2. Pacjentka poddana zabiegowi mastektomii podskórnej z zachowaniem kompleksu otoczka – brodawka z jednoczasową rekonstrukcją wyniosłości piersiowej z użyciem protezy ostatecznej. Po lewej stronie zdjęcie przed zabiegiem operacyjnym, po prawej 6 tygodni po operacji. 

Źródło: materiał własny autorów, Oddział Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

Wybrane rodzaje cięć w przypadku braku potrzeby redukcji skórnej zostały przedstawione na rycinie 3. Obecnie najbardziej preferowanym dostępem w naszym ośrodku, z uwagi na dobry efekt estetyczny oraz minimalną ilość powikłań, jest cięcie w dolno – bocznej części fałdu podpiersiowego (oznaczone kolorem niebieskim na ryc. 3).  

pastedGraphic_2.png

Ryc. 3. Rodzaje cięć skórnych dla mastektomii podskórnej z jednoczasową rekonstrukcją implantem.

3) mastektomię podskórną z jednoczasową rekonstrukcją wyniosłości piersiowej z użyciem implantu z zachowaniem (repozycją lub przeszczepem) kompleksu otoczka – brodawka z redukcją skóry (ang. Skin Reducing Mastectomy). Zgodnie z kryteriami (wg. Navy)  do tego rodzaju zabiegu kwalifikowane są pacjentki z  ptotycznymi piersiami i odległością między otoczką a fałdem podpiersiowym większą niż 8 cm oraz większą niż 25 cm odległością pomiędzy wcięciem mostka a brodawką (9). Kryteria te są jednak umowne i zależą od indywidualnych wskazań. Ryc. 4 przedstawia pacjentkę poddaną zabiegowi.   

 

Ryc. 4. Pacjentka po obustronnej mastektomii podskórnej z jednoczasową rekonstrukcją z użyciem implantu z z redukcją skóry oraz przeszczepem kompleksu otoczka brodawka. Po stronie lewej stan przed zabiegiem, środkowe zdjęcie – 4 tyg. po zabiegu, po stronie prawej – stan 10 tyg. po zabiegu.

Źródło: materiał własny autorów, Oddział Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

Położenie implantu: Idealny model położenia implantu ewoluował w czasie i do dziś jest przedmiotem licznych dyskusji. Implant położony może być pod mięśniem piersiowym większym (subpektoralnie) lub ponad mięśniem (prepektoralnie) (Ryc. 5). Rozwój chirurgii rekonstrukcyjnej sprawił, iż aktualnie coraz częściej preferowanym położeniem implantu w ośrodkach rekonstrukcyjnych jest  pozycja prepektoralna. Położenie to nadaje naturalny kształt wyniosłości piersiowej, co wynika w bardziej zbliżonego do anatomicznego położenia implantu w miejscu usuniętego gruczołu piersiowego. Najczęstszym ograniczeniem dla tej metody, skłaniającym chirurga do zastosowania dodatkowych metod wspomagających (takich jak lipotransfer czy założenie siatki wzmacniającej) lub odstąpienia od założenia protezy w pozycji prepektoralnej na rzecz subpektoralnej, są warunki anatomiczne (niedostateczne ukrwienie płatów skórno – podskórnych oraz niewystarczająca  grubość tkanki podskórnej – patrz tabela 1 ). 

pastedGraphic_3.png

Ryc. 5 Rycia przedstawiający położenie implantu w pozycji prepektoralnej (po stronie prawej) oraz subpektoralnej (strona lewa).

pastedGraphic_4.png

Tabela 1. Klasyfikacja pokrycia tkanki piersiowej.

Wg. Rancati A, Angrigiani C, Hammond D, Nava M, Gonzalez E, Rostagno R, Gercovich G. Preoperative digital mammography imaging in conservative mastectomy and immediate reconstruction. Gland Surg. 2016 Feb;5(1):9-14.  

  II. Rekonstrukcja odroczona – z użyciem implantu/ekspandera

Rekonstrukcja odroczona polega na odtworzeniu wyniosłości piersiowej po wykonanej w przeszłości mastektomii. Wykonuje się ją najczęściej przy użyciu ekspandera wszczepionego pod mięsień piersiowy lub, w zależności od jakości tkanek, w przestrzeń pomiędzy skóra i tkanką podskórną a mięśniem piersiowym większym. Jest to zabieg stosunkowo szybki i bezpieczny. W niektórych przypadkach można poprawić „jakość” miejsca biorczego (płaty skórno – podskórne) poprzez lipotransfer. Wyjątkową grupę pacjentek po mastektomii stanowią chore po przebytej radioterapii. U takich pacjentek większość chirurgów zaleca rekonstrukcję z użyciem tkanek własnych.

Ryc. 6. Pacjentka po zabiegu  mastektomii lewostronne (strona lewa) oraz odroczonej rekonstrukcji dwuetapowej z założeniem ekspandera, jego wymianą na protezę ostateczną oraz rekonstrukcji brodawki (strona   prawa). 

Źródło: materiał własny autorów, Oddział Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

III. Rekonstrukcje z użyciem tkanek własnych

Rekonstrukcje z użyciem tkanek własnych zyskały popularność z uwagi na ograniczenia rekonstrukcji implantowych. Ten rodzaj odtworzenia wyniosłości piersiowej stosowany jest zwłaszcza u chorych po przebytej radioterapii na ścianę klatki piersiowej, która znacznie obniża jakość i elastyczność tkanek po mastektomii, uniemożliwiając pożądane rozciągnięcie koperty skórnej/skórno – mięśniowej po założeniu ekspandera. Dla pacjentek główną zaletą tego typu rekonstrukcji jest bardziej „naturalne” odczucie odtworzonej wyniosłości, ponieważ jej częściową lub całkowitą objętość stanowią naturalnie unaczynione i unerwione tkanki własne pacjentki. Główne wady dotyczą strony dawczej, czyli miejsca, z którego pobierany jest materiał do rekonstrukcji i mogą obejmować m.in długie blizny czy opóźnione gojenie. Zabiegi te są czasochłonne i skomplikowane, jednak efekty długoterminowe uważane są za trwalsze i bardziej satysfakcjonujące. Przykładowe miejsca pobrania tkanki do rekonstrukcji przedstawione zostały na rycinie 7. 

     pastedGraphic_5.png

Ryc. 7 Przykładowe miejsca pobrania tkanki do rekonstrukcji z tkanek własnych. DIEP – Deep inferior epigastric artery perforator; LSGAP – lateral superior gluteal artery perforator; SGAP – superior gluteal artery perforator; TRAM  – transverse rectus abdominis myocutaneous; TUG – transverse upper gracilis.

Tkankę dawczą można pobrać z różnych miejsc anatomicznych. Obecnie wśród najpopularniejszych płatów należy wymienić:

  1. Płaty skórno – tłuszczowe: Płat DIEP (ang. Deep Inferior Epigastric Perforator) jest płatem opartym na perforatorach tętnicy nabrzusznej dolnej głębokiej. Jest to tzw. płat wolny, co oznacza, że naczynia zaopatrujące go w krew są odcinane wraz z płatem, a następnie po jego przeniesieniu zespalane z naczyniami na klatce piersiowej.
  2. Płaty skórno mięśniowe:
  • Płat LD (łac. latissimus dorsi) z mięśnia najszerszego grzbietu –  jest to najstarsza technika rekonstrukcji piersi z użyciem tkanek własnych wykonana pierwszy raz w roku 1906 przez Iginio Tensiniego. Ryc. 8 przedstawia pacjentkę przed i po dwuetapowej rekonstrukcji wyniosłości piersiowej po stronie lewej z użyciem płata LD i ekspandera oraz po wymianie ekspandera na implant ostateczny i sametryzacji piersi prawej.
  • Płat TRAM (ang. Transverse Rectus Abdominis Myocutaneous Flap). z wykorzystaniem uszypułowanego płata skórno-mięśniowego zawierającego jeden z mięśni prostych brzucha.  

Ryc. 8 Pacjentka przed i po dwuetapowej rekonstrukcji wyniosłości piersiowej po stronie lewej z użyciem płata LD i ekspandera oraz po wymianie ekspandera na implant ostateczny i symetryzacji piersi prawej.

Źródło: materiał własny autorów, Oddział Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

Przeszczep tłuszczu własnego

Przeszczep tłuszczu własnego w ostatnich latach zyskuje na popularności zarówno wśród chirurgów zajmujących się rekonstrukcjami piersi jak i pacjentek. Do zalet tej metody należą: mała inwazyjność, niska liczba powikłań oraz szybkość zabiegu, skracająca niezbędny czas pobytu w szpitalu. Jest to zabieg stosowany powszechnie dla poprawienia grubości i ukrwienia płatów skórnych po mastektomii oraz wypełnienia i korekcji ubytków konturowych po zabiegach rekonstrukcyjnych (10). W ostatnich latach trwają próby odtworzenia całej wyniosłości piersiowej z użyciem tłuszczu własnego lub pozostawieniem jedynie niewielkiego implantu celem uzyskania odpowiedniej projekcji wyniosłości piersiowej (11). Do wad lipo transferu należy konieczność, niekiedy wielokrotnego, powtórzenia zabiegu,  z uwagi na duży odsetek resorpcji tłuszczu (25–52%) (12).

 

Powikłania po zabiegach rekonstrukcyjnych

Szczegółowy opis powikłań wykracza poza ramy tego artykułu, dlatego autorzy ograniczają się do krótkiego omówienia najważniejszym możliwych powikłań. Możemy je podzielić na ostre i odległe. Stany ostre niejednokrotnie wymagają usunięcia implantu. Obejmują one zakażenie implantu oraz jego odsłonięcie z martwicą skóry, a także krwiaki i seromę (nawracający zbiornik chłonki ponad implantem). Powikłania odległe obejmują przykurcz torebkowy, przewlekłe dolegliwości bólowe, przemieszczenie, rotację i pęknięcie implantu. Wśród rzadkich powikłań należy wymienić także:

  • Anaplastycznego chłoniaka wielkokomórkowego (BIA-ALCL Breast Implant-Associated Anaplastic Large-Cell Lymphoma) – jest to nowotwór złośliwy wywodzący się z tkanki chłonnej (z komórek T). Ryzyko jego wystąpienia wynosi od 1:3.000-130.000 i dotyczy głównie chorych po wszczepieniu implantów teksturowanych.
  • Zespół autoimmunologiczny / autozapalny wywołany przez adiuwanty (ASIA – autoimmune /autoinflammatory syndrome induced by adjuvants) – prawdopodobnie występujący na skutek nietolerancji silikonu lub innych substancji znajdujących się w implantach. Etiologia i manifestacja kliniczna pozostaje jednak nieznana, a sama jednostka wymaga dalszych szczegółowych badań (13).

Bibliografia

1. Ryu JM, Paik HJ, Park S, et al. Oncologic outcomes after immediate breast reconstruction following total mastectomy in patients with breast cancer: a matched case-control study. J Breast Cancer. 2017;20:74–81.

2.. Chang JM, Kosiorek HE, Dueck AC, et al. Trends in mastectomy and reconstruction for breast cancer; a twelve year experience from a tertiary care center. Am J Surg. 2016;212:1201–1210.

3. Huo J, Smith BD, Giordano SH, Reece GP, Shih YT. Postmastectomy breast reconstruction and its subsequent complications: A comparison between obese and non-obese women with breast cancer. Breast Cancer Res Treat. 2016;157:373–383.

4. McCarthy CM, Mehrara BJ, Riedel E, et al. Predicting complications following expander/implant breast reconstruction: An outcomes analysis based on preoperative clinical risk. Plast Reconstr Surg. 2008;121:1886–1892.

5. Reish RG, Lin A, Phillips NA, et al. Breast reconstruction outcomes after nipple-sparing mastectomy and radiation therapy. Plast Reconstr Surg. 2015;135:959–966.

6. Nelson JA, Disa JJ. Breast reconstruction and radiation therapy: An update. Plast Reconstr Surg. 2017;140(5S Advances in Breast Reconstruction):60S–68S.

7. Weichman KE, Cemal Y, Albornoz CR, et al. Unilateral preoperative chest wall irradiation in bilateral tissue expander breast reconstruction with acellular dermal matrix: A prospective outcomes analysis. Plast Reconstr Surg. 2013;131:921–927.

8. Jagsi R, Jiang J, Momoh AO, et al. Complications after mastectomy and immediate breast reconstruction for breast cancer: A claims-based analysis. Ann Surg. 2016;263:219–227.

9. Nava MB, Cortinovis U, Ottolenghi J, Riggio E, Pennati A, Catanuto G, et al. Skin-reducing mastectomy. Plast Reconstr Surg. 2006;118:603–10.

10. Auclair E., Anavekar N. Combined Use of Implant and Fat Grafting for Breast Augmentation. Clin. Plast. Surg. 2015;42:307–314. doi: 10.1016/j.cps.2015.03.005.

11.  Stillaert F.B.J.L., Lannau B., Van Landuyt K., Blondeel P.N. The Prepectoral, Hybrid Breast Reconstruction: The Synergy of Lipofilling and Breast Implants. Plast. Reconstr. Surg. Glob. Open. 2020;23:e2966.

12. Kim H.Y., Jung B.K., Lew D.H., Lee D.W. Autologous Fat Graft in the Reconstructed Breast: Fat Absorption Rate and Safety based on Sonographic Identification. Arch. Plast. Surg. 2014;41:740–747. doi: 10.5999/aps.2014.41.6.740.

13. Colaris MJL, de Boer M, van der Hulst RR, Cohen Tervaert JW. Two hundreds cases of ASIA syndrome following silicone implants: a comparative study of 30 years and a review of current literature. Immunol Res. 2017 Feb;65(1):120-128. doi: 10.1007/s12026-016-8821-y. PMID: 27406737; PMCID: PMC5406475.

Autorka: Lek. Katarzyna Pater – Listwan, Starsza Asystentka Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi Wielkopolskiego Centrum Onkologii

BRACHYTERAPIA – interwencyjna radioterapia w leczeniu raka piersi.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

BRACHYTERAPIA – interwencyjna radioterapia w leczeniu raka piersi.

Autor: dr n. med. Artur J. Chyrek

20 grudnia 2022 r.

Brachyterapia to wyjątkowa, zabiegowa forma radioterapii polegająca na umieszczeniu źródeł promieniowania jonizującego w ciele Pacjenta. Jej bezpośrednim celem jest dostarczenie precyzyjnie odmierzonej dawki promieniowania do określonej objętości guza lub loży pooperacyjnej. 

Bezpośrednie wprowadzenie izotopu pierwiastka promieniotwórczego za pomocą specjalnych aplikatorów w okolicę leczoną powoduje, że może ona otrzymać bardzo wysoką dawkę promieniowania. Jednocześnie wysoki gradient (spadek dawki wprost proporcjonalny do kwadratu odległości od źródła promieniowania, charakterystyczny dla tej metody leczenia) powoduje, że tkanki zdrowe, położone dalej poza okolicą leczoną, zostają zaoszczędzone. Pozwala to na wyeliminowanie komórek nowotworowych o nieograniczonym potencjale dzielenia się przy jednoczesnym zachowaniu funkcji obszaru leczonego i utrzymaniu wysokiej jakości życia.

Metoda ta jest stosowana głównie w leczeniu ogniska pierwotnego nowotworu. Może być używana jako samodzielne leczenie radykalne w przypadkach wybranych nowotworów we wczesnym stadium rozwoju (m.in. raki skóry, prostaty, prącia, wargi, języka, dna jamy ustnej) lub jako leczenie radykalne skojarzone z napromienianiem z pól zewnętrznych (teleradioterapią) w przypadkach guzów o większym zaawansowaniu (m.in. raki prostaty, szyjki macicy). Niejednokrotnie wskazana jest również jako terapia uzupełniająca po zabiegach chirurgicznych w celu zabicia komórek nowotworowych, które mogły pozostać w polu operowanym, również samodzielnie lub w skojarzeniu z teleradioterapią (m.in. raki piersi, macicy, skóry, wargi, języka, dna jamy ustnej). Stosowana jest także często jako leczenie paliatywne, które ma na celu ograniczenie objawów wynikających z miejscowego szerzenia się nowotworu (nowotwory płuc, przełyku, dróg żółciowych, czerniaki skóry). Unikalne właściwości tej metody pozwalają również na zastosowanie jej jako leczenia radykalnego w przypadku wystąpienia wznów miejscowych u tych pacjentów, którzy otrzymali wcześniej wysokie dawki promieniowania metodą teleradioterapii (tzw. brachyterapia ratunkowa – stosowana głównie w przypadku wznów raka prostaty, piersi oraz nowotworów regionu głowy i szyi). 

           Generalnie brachyterapię można podzielić ze względu na sposób umieszczenia izotopu, czas pozostawania źródeł w obrębie tkanek oraz aktywność źródła – podział ten przedstawiono w Tabeli 1, natomiast główne pierwiastki wykorzystywane w brachyterapii przedstawiono w Tabeli 2 (uwzględniono tylko techniki i pierwiastki aktualnie stosowane).

Tabela 1. Podział brachyterapii (BT) za profesorem Januszem Skowronkiem [1].

Ze względu na sposób umieszczenia źródła promieniowania
  1. Śródtkankowa BT
  1. Kontaktowa BT
Stosowana w leczeniu nowotworów jamy ustnej, gardła, wargi, skóry, prącia, cewki moczowej, pęcherza moczowego, gruczołu krokowego, piersi, mózgu, mięsaków, trzustki, sromu.
  1. Wewnątrzprzewodowa – leczenie nowotworów przełyku, oskrzela, dróg żółciowych.
  1. Wewnątrzjamowa – leczenie nowotworów szyjki macicy, trzonu macicy.
  1. Powierzchniowa – leczenie nowotworów skóry.
Ze względu na czas pozostawania źródeł w obrębie tkanek pacjenta.
  1. Stała (implanty stałe) – źródło promieniowania umieszczane jest w pacjencie „na zawsze”.
  1. Czasowa – źródło umieszczane jest tymczasowo w pacjencie i usuwane po zakończonym napromienianiu.
Ze względu na aktywność stosowanego źródła

 

Tabela 2. Najczęściej stosowane izotopy pierwiastków promieniotwórczych [2].

Izotop promieniotwórczy Metoda stosowania Średnia energia promieniowania Czas połowicznego rozpadu
Iryd192 PDR, HDR 0,397 MeV 73,8 dni
Kobalt60 HDR 1,25 MeV 5,26 lat
Cez137 LDR 0,662 MeV 30,3 lat
Jod125 implanty stałe 0,028 MeV 59,6 dni
Palad103 implanty stałe 0,022 MeV 17 dni
Ruten106 LDR 3,55 MeV 368 dni

 

Aktualnie w Polsce, w leczeniu raka piersi stosuje się głównie brachyterapię HDR z użyciem pierwiastka Irydu 192. Wskazania do brachyterapii w tym rozpoznaniu obejmują dwie grupy pacjentek. 

Pierwszą i aktualnie najliczniejszą grupą są pacjentki, które otrzymały leczenie chirurgiczne oszczędzające gruczoł piersiowy (ang. breast conserving therapy – BCT). Po takim postępowaniu zawsze konieczne jest przeprowadzenie uzupełniającej radioterapii [3].

Zdecydowana większość kobiet w naszym kraju kwalifikowana jest do uzupełniającej teleradioterapii całej piersi. U znacznej części tych pacjentek wskazane jest podanie wyższej dawki bezpośrednio na lożę po guzie (tzw. „boost”), ze względu na dodatkowe czynniki ryzyka zwiększające możliwość wystąpienia wznowy w tym miejscu [3,4]. W takim przypadku śródtkankowa brachyterapia jest jedną z najlepiej zbadanych metod pozwalających na zdecydowane obniżenie ryzyka wznowy miejscowej w piersi leczonej – zwłaszcza u chorych przed 50 rokiem życia [5] – z jednoczesnym obniżeniem dawek promieniowania w narządach krytycznych (takich jak płuca, serce, skóra i żebra) w porównaniu do teleradioterapii [6]. 

Dzięki rozpowszechnieniu badań profilaktycznych oraz rosnącej świadomości onkologicznej naszego społeczeństwa coraz większa ilość nowotworów piersi diagnozowana jest na wczesnym etapie zaawansowania. W przypadku, gdy chirurgicznie usunięty guz jest mniejszy niż 3 cm, a pacjentka jest po 50 roku życia, zamiast radioterapii z pól zewnętrznych obejmujących całą pierś zastosować można tzw. przyspieszone częściowe napromienianie piersi (ang. accelerated partial breast irradiation – APBI) [3,4,7]. Wówczas zamiast całego gruczołu piersiowego napromienia się tylko lożę po guzie z niewielkim marginesem.  Jedną z najlepiej zbadanych metod- także w przypadku APBI- jest śródtkankowa brachyterapia. Wyniki randomizowanego, wieloośrodkowego badania klinicznego trzeciej fazy wykazały, że u pacjentek z nisko zaawansowanym rakiem pozwala ona na uzyskanie tak samo wysokiej skuteczności leczenia, co napromienianie całej piersi, przy zdecydowanie mniejszej toksyczności, zwłaszcza ze strony skóry [8,9]. Co równie ważne metoda ta pozwala na zdecydowane skrócenie czasu leczenia i szybszy powrót pacjentek do normalnego życia. Standardowo leczenie trwa pięć dni, czyli trzykrotnie krócej od najszybszego schematu stosowanego przy napromienianiu całej piersi. Aktualnie na świecie toczą się badania mające na celu zbadanie jeszcze krótszych schematów leczenia. W Zakładzie Brachyterapii Wielkopolskiego Centrum Onkologii prowadzimy badanie drugiej fazy „High-Five APBI” (identyfikator ClinicalTrials.gov: NCT05142202) mające na celu ocenę schematu składającego się z 5 frakcji leczenia podanych w trzy dni. Wstępne wyniki prowadzonego w ten sposób leczenia zaprezentowane na ostatnim Kongresie Polskiego Towarzystwa Brachyterapii są bardzo obiecujące, a chęć udziału pacjentek w badaniu duża. 

Drugą, zdecydowanie mniej liczną grupą są pacjentki, u których po pierwotnym radykalnym leczeniu doszło do wystąpienia wznowy miejscowej.

Do tej pory w przypadku wznów miejscowych po BCT i uzupełniającej radioterapii standardem leczenia ratunkowego była mastektomia. Jak pokazują najnowsze doniesienia z Francji, okazuje się, że u starannie wyselekcjonowanej grupy pacjentek dzięki ponownemu chirurgicznemu leczeniu oszczędzającemu i uzupełniającej śródtkankowej brachyterapii APBI udaje się nie tylko wyleczyć wznowę z zachowaniem piersi, ale także uzyskać dobry efekt kosmetyczny [10]. 

Także w przypadku wznów miejscowych występujących w skórze po pierwotnej mastektomii z uzupełniającą teleradioterapią można stosować – samodzielną lub skojarzoną z chirurgią- powierzchniową brachyterapię ratunkową, co pozwala na uzyskanie kontroli miejscowej u ponad 70% leczonych pacjentek [11].

Zabieg założenia aplikatorów do śródtkankowej brachyterapii loży po guzie piersi jest procedurą stosunkowo mało inwazyjną. W Wielkopolskim Centrum Onkologii praktycznie wszystkie zabiegi odbywają się w tzw. krótkim znieczuleniu dożylnym bez potrzeby intubacji pacjentki. Plastikowe aplikatory zakładane są w sterylnych warunkach przezskórnie za pomocą specjalnych igieł, tak by objąć lożę po guzie wraz z niewielkim marginesem. Po wybudzeniu pacjentki mają wykonywaną tomografię komputerową, na której podstawie fizyk medyczny w porozumieniu z lekarzem radioterapeutą przygotowuje indywidualny plan leczenia promieniowaniem jonizującym. W czasie przygotowywania planu pacjentki pozostają pod stałą opieką pielęgniarską. Po zaakceptowaniu planu leczenia przez lekarza prowadzącego pacjentka przewożona jest do tzw. bunkra, w którym technik elektroradiologii podłącza aplikatory za pomocą specjalnych łączników bezpośrednio do aparatu HDR. Następnie z poziomu sterowni HDR rozpoczynana jest realizacja leczenia, które trwa zazwyczaj około 15-25 min. w zależności od aktualnej aktywności źródła promieniotwórczego. W przypadku brachyterapii stosowanej jako „boost” po zakończeniu sesji terapeutycznej aplikatory śródtkankowe są usuwane, a pacjentka w towarzystwie osoby towarzyszącej może udać się do domu. Natomiast w przypadku brachyterapii APBI sama sesja napromieniania powtarzana jest kilkukrotnie w zależności od stosowanego schematu leczenia (5 – 8 razy w ciągu trzech-pięciu dni). Najczęściej odbywa się to w trybie ambulatoryjnym (pacjentki przychodzą na leczenie z domu lub z hostelu), a aplikatory usuwane są dopiero po zakończonym cyklu leczenia. Jak już wspomniano efekty kosmetyczne po leczeniu śródtkankową brachyterapią są bardzo dobre. Należy też dodać, że w zdecydowanej większości przypadków po miejscach, gdzie znajdowały się aplikatory nie pozostaje żaden ślad.

Dr n. med. Artur J. Chyrek – Starszy Asystent, Kierownik Pracowni Implantów Stałych, Zakład Brachyterapii, Wielkopolskie Centrum Onkologii w Poznaniu. 

Tel. Sekretariat – 618850-818

Tel. Dyżurka lekarska – 618850-918

  1. Skowronek J. Brachyterapia ogólna. dostęp: https://www.wco.pl/zb/files/download/Warsztaty-naukowe-konspekt-brachyterapia.pdf
  2. Meertens H, Briot E. Radiophysics. The GEC-ESTRO Handbook of Brachytherapy. 2002. 
  3. Jassem J, Krzakowski M, Bobek-Billewicz B, et al. Breast cancer. Oncol Clin Pract 2020; 16. DOI: 10.5603/OCP.2020.0038.
  4. NCCN Guidelines Guidelines Version 4.2022 Invasive Breast Cancer
  5. Bartelink H, Maingon P, Poortmans P et al. European Organisation for Research and Treatment of Cancer Radiation Oncology and Breast Cancer Groups. Whole-breast irradiation with or without a boost for patients treated with breast-conserving surgery for early breast cancer: 20-year follow-up of a randomised phase 3 trial. Lancet Oncol. 2015 Jan;16(1):47-56. doi: 10.1016/S1470-2045(14)71156-8. Epub 2014 Dec 9. Erratum in: Lancet Oncol. 2015 Jan;16(1):e6. PMID: 25500422.   
  6. Terheyden MM, Melchert C, Kovács G. External beam boost versus interstitial high-dose-rate brachytherapy boost in the adjuvant radiotherapy following breast-conserving therapy in early-stage breast cancer: a dosimetric comparison. J Contemp Brachytherapy. 2016 Aug;8(4):294-300. doi: 10.5114/jcb.2016.61973. Epub 2016 Aug 29. PMID: 27648082; PMCID: PMC5018531.
  7. Correa C, Harris EE, Leonardi MC et al. Accelerated Partial Breast Irradiation: Executive summary for the update of an ASTRO Evidence-Based Consensus Statement. Pract Radiat Oncol. 2017 Mar-Apr;7(2):73-79. doi: 10.1016/j.prro.2016.09.007. Epub 2016 Sep 17. PMID: 27866865.
  8. Strnad V, Ott OJ, Hildebrandt G et al. Groupe Européen de Curiethérapie of European Society for Radiotherapy and Oncology (GEC-ESTRO). 5-year results of accelerated partial breast irradiation using sole interstitial multicatheter brachytherapy versus whole-breast irradiation with boost after breast-conserving surgery for low-risk invasive and in-situ carcinoma of the female breast: a randomised, phase 3, non-inferiority trial. Lancet. 2016 Jan 16;387(10015):229-38. doi: 10.1016/S0140-6736(15)00471-7. Epub 2015 Oct 19. PMID: 26494415.
  9. Polgár C, Ott OJ, Hildebrandt G et al; Groupe Européen de Curiethérapie of European Society for Radiotherapy and Oncology (GEC-ESTRO). Late side-effects and cosmetic results of accelerated partial breast irradiation with interstitial brachytherapy versus whole-breast irradiation after breast-conserving surgery for low-risk invasive and in-situ carcinoma of the female breast: 5-year results of a randomised, controlled, phase 3 trial. Lancet Oncol. 2017 Feb;18(2):259-268. doi: 10.1016/S1470-2045(17)30011-6. Epub 2017 Jan 14. PMID: 28094198.
  10. Hannoun-Levi JM, Gal J, Schiappa R, Chand ME. 10-Year oncological outcome report after second conservative treatment for ipsilateral breast tumor event. Clin Transl Radiat Oncol. 2022 Nov 1;38:71-76. doi: 10.1016/j.ctro.2022.10.008. PMID: 36388247; PMCID: PMC9646647.
  11. Harms W, Krempien R, Hensley FW, Berns C, Wannenmacher M, Fritz P. Results of chest wall reirradiation using pulsed-dose-rate (PDR) brachytherapy molds for breast cancer local recurrences. Int J Radiat Oncol Biol Phys. 2001 Jan 1;49(1):205-10. doi: 10.1016/s0360-3016(00)01360-2. PMID: 11163516.

 

slot demo
https://jdih.menlhk.go.id/slot-gacor-online/
https://www.oceanic-saunas.eu/rtp-live/
https://majorzeman.eu/slot-demo/
https://www.psychopsy.com/toto-sgp/
https://www.oceanic-saunas.eu/slot-demo/
https://www.rioquente.com.br/slot-demo/
https://www.parcoursmetiers.tv/uploads/slot-demo/
https://chavancentre.org/slot-demo/
https://drift82.com/togelsgp/