Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
(…) życie erotyczne i seksualne to jeden z łączników chorego ze zwyczajnym życiem.
To potrzebne, wręcz konieczne, by nie izolować się, nie tworzyć wyimaginowanego
„życia chorego”, które jest całkowicie różne od życia innych ludzi”
Joanna Sałyga „Chustka”
Jeżeli stajemy w obliczu choroby nowotworowej, seks zwykle jest ostatnią rzeczą o jakiej myślimy. Nasza cała uwaga i energia skupia się na przeżyciu, leczeniu i powrocie do zdrowia. To jest normalne. Nawet u par, dla których życie seksualne miało bardzo duże znaczenie, tymczasowo schodzi ono na dalszy plan. Ważniejsza w tym kryzysowym momencie jest emocjonalna i fizyczna bliskość wyrażana przez proste gesty takie jak dotyk, przytulanie, głaskanie, obejmowanie czy pocałunki.
Z czasem, kiedy pojawia się chęć powrotu do normalności sprzed choroby, dostrzegamy, jak na wiele obszarów naszego życia wpłynął rak. I kiedy przyglądamy się sferze seksualności, także możemy doświadczyć istotnych zmian, z którymi będziemy musieli się zmierzyć.
Ważne:
Powrót do aktywnego życia seksualnego jest jednym z ważnych kroków do powrotu do normalności po zakończonym leczeniu.
Seks dobry na wszystko, czyli o dobroczynnych właściwościach seksu
Seks pełni wiele istotnych funkcji wykraczających daleko poza prokreację. Przyczynia się do poprawy zdrowia fizycznego i psychicznego. Zwiększa odporność i korzystnie działa na układ krwionośny. Na poziomie fizycznym seks rozładowuje napięcie, pozwalając poczuć głębokie odprężenie. Może także być sposobem na odciągnięcie uwagi od umiarkowanego bólu. Na płaszczyźnie psychologicznej w kontakcie intymnym możemy potwierdzić swoją kobiecość/męskość, atrakcyjność, poczuć się wartościowi i ważni dla Ukochanego czy Ukochanej, akceptowani i kochani jako CAŁOŚĆ. Możemy brać i cieszyć się z odczuwanej przyjemności i tę przyjemność i bliskość dawać. Rola więziotwórcza jest nie do przecenienia, bowiem intymna, fizyczna bliskość jest wyrazem poczucia bezpieczeństwa i zaufania, jednocześnie wzmacnia związek i pogłębia emocjonalną więź między partnerami. W czasie współżycia wydzielana jest oksytocyna – hormon odpowiedzialny min. za przywiązanie.
Seksualność a seks
Seksualność jest pojęciem szerszym niż seks. To nie tylko zdolność do stosunku seksualnego. Na naszą seksualność składa się:
1. Tożsamość seksualna, czyli:
poczucie kobiecości/męskości (jak bardzo kobieco/męsko się czuję);
obraz ciała (co myślę o swoim ciele, jak je oceniam, jakie emocje we mnie budzi);
atrakcyjność seksualna (czy i jak bardzo jestem atrakcyjna/y jako kobieta/mężczyzna w ogóle i dla partnera/ki)
2. Funkcjonowanie seksualne.
3. Relacja seksualna w związku.
Choroba i leczenie onkologiczne może wpłynąć na każdy aspekt seksualności. W tym artykule skupię się na zaburzeniu funkcjonowania seksualnego, natomiast tematyce tożsamości seksualnej i relacji seksualnej w związku będą poświęcone dwa odrębne artykuły.
Funkcjonowanie seksualne po raku piersi
Problemy seksualne są powszechnym zjawiskiem wśród pacjentów z nowotworem piersi. Mogą pojawić się już w trakcie choroby, w czasie leczenia, czy dopiero po jego zakończeniu. Szacuje się, że około 50% kobiet po raku piersi cierpi na długotrwałe zaburzenia seksualne po zakończonej terapii. Przy czym mogą one utrzymywać się i nasilać wraz z naturalnym procesem starzenia się organizmu.
Zaburzenia seksualne a rodzaj leczenia
Operacja
Zakres operacji ma duże znaczenie. Kobiety po operacji oszczędzającej, czyli usunięciu fragmentu piersi, nie odczuwają naruszenia swojej cielesności i kobiecości w takim stopniu, jak panie po mastektomii, czyli wycięciu całej piersi. Te pierwsze szybciej wracają do aktywności seksualnej. Te drugie natomiast mogą być targane poczuciem niepewności co do własnej kobiecości, atrakcyjności. A jaki jest tego efekt? Kiedy podczas kontaktu intymnego absorbują nas pytania, czy jestem kobieca, czy jestem atrakcyjna i obawy z nimi związane, nie jesteśmy w stanie skupić się na wrażeniach ze swojego ciała, na reakcjach partnera, na byciu razem, na przyjemności z fizycznego kontaktu, co oznacza że odcinamy się od zmysłowych doznań płynących z ciała.
Pamiętaj, że to lekarz, po analizie wyników badań, zadecyduje, jakie leczenie będzie dla Ciebie najskuteczniejsze.
Zdarza się, że po operacji czy rekonstrukcji pierś traci czucie i nie jest już źródłem przyjemności. Wymaga to modyfikacji w życiu seksualnym u par, dla których pieszczoty piersi były ważnym elementem gry wstępnej.
Radioterapia
Radioterapia stosowana miejscowo wywołuje konsekwencje przejściowe w postaci bólu i podrażnień okolicy poddanej promieniowaniu. Może wystąpić zmęczenie. Rzadko zdarzają się trwałe zwłóknienia ograniczające swobodę ruchów, także podczas intymnego kontaktu.
Chemio- i hormonoterapia
Jednak największe zaburzenia w sferze seksualnej powoduje leczenie, które narusza równowagę hormonalną, czyli chemioterapia i hormonoterapia.
Zahamowanie czynności hormonalnej jajników prowadzi do spadku libido (ochota na seks spada), suchości w pochwie i bólu podczas współżycia. Seks zamiast dostarczać przyjemności, staje się źródłem negatywnych odczuć i zaczynamy go unikać.
Efekty uboczne chemioterapii są liczne i mają niebagatelny wpływ na funkcjonowanie seksualne
Tab.1. Efekty uboczne chemioterapii i ich wpływ na funkcjonowanie seksualne
Lp.
Objawy uboczne chemioterapii
Wpływ na życie seksualne
1.
zmęczenie
zmniejszona ochota na seks
2.
spadek poziomu estrogenów
suchość w pochwieból podczas współżycia
3.
spadek poziomu androgenów
spadek pożądaniazmniejszona wrażliwość ciała na podniecenie
wycofanie się z intymnego kontaktu jako efekt poczucia mniejszej atrakcyjności
6.
sztuczna menopauza
spadek pożądaniasuchość w pochwieból podczas współżycia
Indukowana leczeniem menopauza
Leczenie w przypadku hormonozależnego raka piersi polega na wywołaniu u młodych kobiet sztucznej menopauzy. Celem ma być wyeliminowanie oddziaływania estrogenów na komórki nowotworowe, gdyż estrogen pobudza ich wzrost. Chociaż ta menopauza może mieć charakter tymczasowy, jednak nierzadko jest źródłem silnego stresu. Codzienność wypełniona uderzeniami gorąca, nocnym poceniem się, wahaniami nastroju, problemami ze snem, bólami stawów, przyrostem wagi, spadkiem ochoty na seks i suchością w pochwie nie napawa optymizmem. Zmiany te nie są przypisane do okresu reprodukcyjnego, a więc kobiety nie są na nie przygotowane. Ze względu na towarzyszącą temu niepłodność, plany na powiększenie rodziny muszą zostać przesunięte na bliżej nieokreśloną przyszłość.
W trakcie chemioterapii zaleca się stosowanie antykoncepcji, bowiem cytostatyki (leki stosowane podczas chemioterapii) mogą doprowadzić do wad rozwojowych u dziecka w przypadku ciąży. Po zakończeniu chemioterapii trzeba odczekać jakiś czas ze staraniem się o potomstwo.
Najlepiej gdy kwestie skutecznej i bezpiecznej antykoncepcji oraz odpowiedniego czasu na staranie się o potomstwo skonsultujesz ze swoim lekarzem prowadzącym.
Najczęstsze problemy seksualne
Spadek lub brak pożądania
Jednym z najczęściej występujących problemów w sferze seksualnej po leczeniu raka piersi jest spadek pożądania. Mamy mniejszą niż dotychczas ochotę na podejmowanie współżycia lub w seks w ogóle mógłby dla nas nie istnieć. Łatwo to zrozumieć, kiedy przyjrzymy się temu, czego doświadcza człowiek w obliczu choroby zagrażającej życiu. Pełna mobilizacja organizmu do boju o zdrowie, wymusza skupienie całej uwagi i aktywności na leczeniu. Inne rzeczy, jak seks, znikają z pola widzenia. Celem jest przywrócenie poczucia bezpieczeństwa. Kiedy nasz autonomiczny układ nerwowy wykrywa zagrożenie, nasza ciało nastawia się na walkę, ucieczkę czy zamarcie w bezruchu. Biologicznie to nie jest czas na intymność we dwoje. Długotrwałystres powoduje zmęczenie fizyczne i psychiczne, które nie sprzyja jakiejkolwiek aktywności (także seksualnej), a z głębi organizmu wydobywa się rozpaczliwe wołanie o odpoczynek.
Wyobraźmy teraz sobie kobietę pewną siebie, znającą swoją fizjologię, dbająca o siebie i swój wygląd, gdy nagle r a k – utrata piersi i włosów, obrzęki limfatyczne, wymioty, słabość, ciało, które wymyka się spod kontroli, traci swoją przewidywalność i staje się obce. Leczenie przestawia zegar biologiczny, który zaczyna tykać szybciej, wkraczamy w fazę nieproszonej przedwczesnej menopauzy. A dzieci? A nasze plany na powiększenie rodziny? Czy płodność powróci? Czy po takich zmianach nadal jestem kobieca, atrakcyjna, czy partner będzie przy mnie, czy nadal będzie mnie kochał? Same pytania bez odpowiedzi. Pytania, z jakimi musi zmierzyć się kobieta z rakiem piersi.
Zachwiana pewność siebie, obniżone poczucie kobiecości i atrakcyjności sprawia, że nie biegniemy ochoczo ku małżeńskiemu łożu.Gdy dodamy do tego huśtawkę emocji: nadziei, radości i paraliżującego lęku,rozpaczy, zwątpienia, oczywiste jest, że ten emocjonalny klimat nie sprzyjazbliżeniom. Poważniejsze zaburzenia depresyjne czy lękowe mogą nas nadłuższy czas wykluczyć z życia intymnego.Przyjmowane leki (np. narkotyczne leki przeciwbólowe, środki uspokajacie,
ntydepresanty, neuroleptyki ) mogą także obniżać ochotę na seks.
Ważne:
To jest normalne, że możesz teraz bardziej niż seksu potrzebować dotyku, przytulenia, głaskania. Więc zadbaj o tę bliskość.
Ból podczas współżycia
Wywołany leczeniem niedobór estrogenów powoduje zmiany w pochwie. Po pierwsze traci ona nawilżenie, po drugie spada jej elastyczność. Efektem tego jest odczucie suchości w pochwie i ból podczas współżycia przy próbie wprowadzenia członka do pochwy, czyli penetracji. Może to skutecznie zniechęcić do seksu, którego zaczynamy unikać.
Pamiętaj:
Seks może być satysfakcjonujący, nawet jeżeli nie wiąże się z penetracją.
Ważne:
Ból w trakcie zbliżenia może być wywołany podrażnieniami w pochwie. W trakcie chemioterapii jesteś bowiem bardziej narażona na infekcje intymne. Dlatego gdy zauważysz bolesność, udaj się do lekarza, by je wykluczyć.
Co mogę robić, kiedy odczuwam ból podczas stosunku?
NAWILŻANIE- Suchość można złagodzić przez:
Lubrykanty (stosowane przed stosunkiem)Środki nawilżające (stosowane regularnie klika razy w tygodniu)Lokalnie stosowane estrogeny (TYLKO po uzgodnieniu z lekarzem)
ROZCIĄGANIE POCHWY
Ćwiczenie mięśni dna miednicy (mięśni Kegla)Współżycie
ZWIĘKSZENIE UKRWIENIA
WspółżycieDotyk i pieszczoty własnych narządów płciowych
Te proste i bezpieczne interwencje redukują dyskomfort seksualny oraz wzmacniają odczuwane wrażenia seksualne u kobiet w każdym wieku.
Satysfakcja seksualna po leczeniu
Nowotwór piersi niesie ze sobą wiele wyzwań i jednych z nich są zmiany w funkcjonowaniu seksualnym, takie jak brak pożądania, suchość w pochwie, ból podczas współżycia, mniejsze podniecenie czy trudności w osiągnięciu orgazmu. Jednak mimo, wydawałoby się poważnych, zaburzeń kobiety są zadowolone ze swojego życia seksualnego, na co wskazują zarówno badania naukowe jak i praktyka kliniczna. O czym to świadczy? O tym, że wiele par doskonale radzi sobie z niedogodnościami w życiu seksualnym. Jeśli potrafią
one:
1) zadbać o emocjonalną bliskość;
2) potrafią szczerze rozmawiać o seksie;
3) są otwarte na nowe doświadczenia i oczywiście
4) mają podstawową wiedzę o swojej seksualności,
to szukają innych dróg do satysfakcjonującego współżycia i odkrywają odmienne sposoby na bliski, intymny kontakt z partnerem/ka, który niekonieczne wiążą się ze współżyciem (z penetracją), a mimo to jest źródłem ogromnej radości i daje szczęście parze. Podsumowując,
zadowolenie ze sfery seksualnej zależy przeważającej mierze od jakości Twojej relacji z partnerem/ką. Więc zadbaj o tę relację! Warto!
BIBLIOGRAFIA
Charnetski CJ, Brennan FX, Sexua; Frequency and Salivary Immunoglobulin A (IgA), Psychological Reports 2004, 1 (6): 839-844
Baucom DH, Porter LS, Kirby JS, Gremore TM, Keefe FJ: Psychosocial issues confronting young women with breast cancer. Breast Disease 2006; 23, 103-11
Kedde H, van de Wiel HB, Weijmar Schutz WC, Wijsen C: Sexual dysfunction in young women with breast cancer. Supportive Care in Cancer 2013
Jan;21(1):271-80
Leining MG, Gelber S, Rosenberg R, Przepyszny M, Winter EP, Partridge AH: Menopausal-type symptoms in young breast cancer survivors. Annals of
Oncology 2006: 17 (12) 1777-1782
Peate M, Meiser B, Hickey M, Friendlander M: The fertility-related concerns, needs and preferences of younger women with breast cancer: a systematic review. Breast Cancer Research and Treatment 2009: Jul;116(2):215-23.
Autorka: mgr Monika Tobolska, psycholog kliniczny, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Od 10 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz ich bliskich, prowadzi poradnictwo i warsztaty dla par. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Diagnoza nowotworu piersi sprawia, że życie nagle staje w miejscu. Kobieta i jej życiowy partner są porażeni tą wiadomością. Doświadczają SZOKU. Zmrożenie, znieruchomienie, osłupienie… W jednej chwili cała uwaga skupia się na t y m słowie – „rak”, które dudni w uszach, boleśnie. Wszystko inne spowite jest głuchą ciszą i na ten moment przestaje istnieć. Istnieje r a k. Życie jest zagrożone.
Szok to zwykle pierwsza i naturalna reakcja emocjonalna u kobiet i ich partnerów na wiadomość o chorobie nowotworowej. Potem zwykle pojawia się niedowierzanie: „Czy to możliwe? To jakaś pomyłka!”. Sprawdzamy wyniki badań; czasami konsultujemy się z innymi specjalistami, by unieważnić ten wyrok. Ale w końcu akceptujemy ten fakt. Fakt, który wywraca całe dotychczasowe życie do góry nogami, który stawia wyzwania, wydawałoby się, że nadludzkie i nieludzkie. Małżonkowie czy partnerzy jeszcze nie mają pełnej świadomości, a może już przeczuwają, że choroba zaprasza ich do odysei, pełnej niebezpieczeństw, zwodniczych syrenich śpiewów, groźnych hydr, skał, które trzeba ominąć, by nie roztrzaskać małżeńskiego okrętu. Odysei pełnej wyzwań, wymagającej o d w a g i i zmierzenia się z niepewnością, kiedy b y c i e r a z e m będzie jedyną latarnią, jedynym światłem nadziei. A ja zapraszam do podróży po meandrach tej wędrówki pary: doświadczanych emocjach, obopólnej potrzebie wsparcia, barierach w komunikacji i ich konsekwencjach, reorganizacji życia, czyhających pułapkach i sposobach, jak sobie z nimi skutecznie radzić, o budowaniu poczuciu wspólnoty w walce z chorobą i w walce o N A S .
WYZWANIE I – Emocje i stres doświadczany przez parę po diagnozie
Diagnoza raka piersi wywołuje silny stres zarówno u kobiety i jej partnera. Pojawiają się emocje, często bardzo intensywne takie jak:
• lęk przed śmiercią i okaleczeniem, przerażenie związane z chorobą zagrażająca życiu, obawy dotyczące niepewnej przyszłości czy jak sobie poradzimy w nowej sytuacji;
• smutek, przygnębienie czy rozpacz związane z utratą zdrowia i dotychczasowego sposobu życia;
• bunt przejawiający się w pytaniu : „Dlaczego mnie to spotkało/ Dlaczego zachorowała moja żona?”;
• złość i frustracja;
• bezradność;
• zagubienie;
• osamotnienie;
• ulga, że choroba została zdiagnozowana i wreszcie możemy podjąć leczenie.
Na początku emocje te oscylują od rezygnacji do nadziei, aż osiągną stan dynamicznej równowagi.
WAŻNE:
Nie istnieje jedna prawidłowa odpowiedź emocjonalna. Różni ludzie doświadczają różnych emocji, kiedy słyszą taką diagnozę. Zależy to od ich osobowości, stopnia przygotowania na tą wiadomość, przeszłych doświadczeń z chorobą nowotworową w rodzinie czy w swoim otoczeniu, od relacji, jaka łączy ich z partnerem/ partnerką. Ty i twój partner możecie w różny sposób zareagować na diagnozę i to jest NORMALNE.
PAMIĘTAJ:
• oboje przechodzicie bardzo trudny czas;
• oboje doświadczacie silnego stresu;
• oboje potrzebujecie wsparcia.
WYZWANIE II – Co my robimy z tymi emocjami, czyli o barierach w komunikacji
Ciężar tych emocji przytłacza. Są kobiety, które otwarcie opowiadają o swoich lękach, bezradności czy niepewności mężom i odnajdują w nich wdzięcznych słuchaczy. To ogromne wsparcie! Jednak gdy ich otwartość napotyka na obronną obojętność, chęć zmiany tematu, umniejszanie obaw czy nieempatyczne „będzie dobrze”, zamiast mostów porozumienia zaczynają powstawać mury. Podobnie dzieje się, kiedy kobieta, nie chcąc nadmiernie obciążać partnera, szczędzi mu najtrudniejszych doświadczeń; przeżywa je samotnie. Mężczyźni za punkt honoru stawiają sobie jak najlepszą opiekę nad małżonką i nie chcą jej martwić swoimi trudnościami i kłopotami, więc o nich
nie rozmawiają. Zauważmy jak szlachetna jest intencja, z jakiej troski wypływa, jednak jej konsekwencje są niestety negatywne. Osamotnienie i brak szczerej rozmowy pogłębia stres i może doprowadzić do poważnych zaburzeń o charakterze depresyjnym czy lękowym. Z czasem rodzi się frustracja, wrogość, czy uraza, że partner nie czyta naszych myśli, że nie odgaduje naszych uczuć. Para dystansuje się emocjonalnie i fizycznie.
A wystarczy otwarta i efektywna komunikacja. Wbrew pozorom brak możliwości porozmawiania o tak zwanych „trudnych„ emocjach wzmaga przygnębienie, a szczera rozmowa z rozumiejącym słuchaczem przynosi ulgę.
WYZWANIE III – Reorganizacja dotychczasowego życia rodzinnego i zawodowego
Diagnoza i leczenie to bardzo trudny czas wymagający nowej organizacji życia. Dotychczasowe plany zmieniają się, ustalane są nowe priorytety. Zasoby finansowe maleją, bo pojawiają się nowe wydatki, a chora zwykle ogranicza albo rezygnuje z aktywności zawodowej. Niemalże wszelkie działania rodziny podporządkowane są jednemu celowi- ochronie i trosce o chorego. I cały system rodzinny i para mobilizuje się. Długotrwała i złożona terapia wiąże się z wieloma objawami ubocznymi. Utrata piersi czy zmiana w jej wyglądzie, brak włosów, objawy menopauzalne u młodszych pań czy uciążliwe zmęczenie może powodować, że kobieta czuje się gorsza i mniej wartościowa, niekobieca i nieatrakcyjna. Zdarza się, że ma poczucie, iż została zdradzona przez własne ciało – dotychczas tak sprawne i znane, teraz tak odległe i obce. W tej sytuacji niezbędne jest WSPARCIE. Zapewnienie ukochanego, że jego wybranka jest dla niego nadal piękna i atrakcyjna może zdziałać cuda.
WYZWANIE IV – wspieranie
Wspieranie podczas choroby może być bardziej skomplikowane niż myślimy. Zwykle kobietom łatwiej przychodzi wspierać innych, niż po takie wsparcie sięgać, zatem może to być dla niej trudne doświadczenie. Kiedy ceni sobie niezależność, może buntować się, gdy mąż chce jej pomóc. Zdarza się, że żona krytykuje małżonka, gdy ten nie spełnia jej oczekiwań w zakresie pomocy. A panowie chcą działać, rozwiązywać problemy, wiec ochoczo podejmą się każdej czynności, która przybliży ich Lubą do zdrowia, która zapewni jej komfort czy wywoła radość na jej twarzy. Wiec mogą czuć się zagubieni, kiedy okaże się że bardziej niż działania ona potrzebuje wysłuchania. A słuchanie może być dużym wyzwaniem, szczególnie gdy dotyczy trudnych emocjonalnie tematów. Bo czyż łatwo słuchać o niepokoju, smutku, zwątpieniu, czy rozpaczy, gdy dotyka to najbliższą sercu osobę? I czy łatwo słuchać i być „bezczynnym“, gdy wydawałoby się można by tyle dla Niej zrobić?
Ważne:
• wsparcie może mieć formę konkretnej czynności (posprzątanie, zrobienie zakupów, przyniesienia leków, zawiezienie do szpitala, masaż, włączenie ulubionej muzyki etc.), informacji (na temat choroby, leczenia, radzenia sobie z dolegliwościami; zwykle jest to rola lekarza i personelu medycznego), emocjonalną (np. wysłuchanie i akceptacja przeżywanych emocji) czy duchową (nadanie sensu i znaczenia zdarzeniom, chorobie, cierpieniu);
Ważne dla Niej:
• Jeśli chcesz otrzymać wsparcie, zadbaj o nie i pomóż partnerowi być pomocnym! Jak??? Po prostu powiedz, czego konkretnie potrzebujesz(czy działania, czy bycia przy Tobie, słuchania, przytulenia)! Twój partnerbędzie Tobie wdzięczny za te informacje, bo będzie mógł Tobie daćdokładnie, to czego teraz potrzebujesz.
• Dostrzegaj dobre chęci i bądź wyrozumiała!
• Jeśli trudno Tobie przyjmować wsparcie czy prosić o pomoc, potraktuj to jako życiową lekcję. Troska o Ciebie jest wyrazem głębokiej Miłości. Ucz się ją przyjmować.
• Ciesz się tym, co otrzymujesz. Bądź wdzięczna i wyrażaj wdzięczność. Słowa „dziękuję za…(powiedz za co konkretnie dziękujesz)“ będą dla małżonka kompasem, że to co robi jest dla Ciebie dobre i potrzebne. To umocni Ciebie, Partnera i Wasz Związek.
Dla Niego:
• To normalne, że możesz czuć się zagubiony czy bezradny, gdy Twoja
życiowa partnerka choruje. To normalne, że możesz nie wiedzieć, jak ją najlepiej wesprzeć. Jesteś w zupełnie nowej sytuacji.
• Kiedy nie jesteś pewien, zapytaj czego Ona chce, czego potrzebuje. Szczera rozmowa otwiera wrota do wzajemnego poznania, zrozumienia i bliskości. Może zdziwisz się, jak ważne jest teraz dla Niej, żebyś przy niej był, byś towarzyszył jej w opowieściach o jej troskach i uznawał je za ważne. Byś po prostu Jej wysłuchał.
• Dlatego słuchaj z ciekawością i pełną uwagą. Nie skupiaj się w rozmowie na rozwiązywaniu jej problemów, nie umniejszaj jej przeżyć i odczuć czy nie bagatelizuj ich.
• Nie zbywaj partnerki, krótkim „wszystko będzie dobrze“.
• Poświęć jej czas.
• Zadbaj o przytulenie, dotyk, pocałunek – tymi prostymi niewerbalnymi gestami wyrazisz troskę i zaangażowanie, dając prawdziwe poczucie bycia razem.
• Nie obawiaj się, że rozmowa o smutku, lęku czy zwątpieniu pogłębi te uczucia. Ich pełne wyrażenie przy Tobie przyniesie ulgę, da poczucie zrozumienia i przeświadczenie, że wobec choroby małżonka nie jest sama, że razem jednoczycie siły we wspólnej walce.
• Gdy doświadczysz tej uzdrawiającej mocy rozmowy, może odważysz się opowiedzieć o Twoich zmartwieniach. Razem będzie lżej je nieść. To doświadczenie z pewnością umocni waszą więź, zwiększy wzajemne zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.
WYZWANIE V – Nowe role a dbanie o siebie
Odpowiedzią na potrzebę wsparcia osoby chorej jest pojawienie się nowych ról w związku. Kobieta staje się osobą chorą, wymagająca wsparcia i opieki, a mężczyzna – jej opiekunem. Zatem obok dotychczasowego partnerskiego układu pojawia się nowy: osoba wymagająca opieki- opiekun.
Ten pierwszy charakteryzuje równowaga dawania i brania, czyli obydwoje partnerzy w podobnym stopniu wspierają siebie i korzystają z wzajemnego wsparcia; drugą cechuje wyraźna asymetria: jedna strona dużo więcej daje niż otrzymuje, druga- więcej bierze, mniej daje. A czy oznacza to, że druga strona- mężczyzna nie potrzebuje wsparcia, że nie targają nim lęki i niepokoję, że jego myśli są zaprogramowane na optymizm, a potrzeby wyparowują i nie dają o sobie znać? Przecież to ten RYCERZ staje na straży swej Ukochanej, broni Ją przed smokami strachu, obaw, zmartwień, przejmuje część lub całość jej obowiązków związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Zwykle to On wtedy utrzymuje rodzinę. Chce być silny dla Niej. Nie okazuje słabości dla Niej. Walczy dla Niej. Spycha na dalszy plan swoje potrzeby dla Niej. A z czasem… z czasem pojawia się nie wiadomo skąd zmęczenie, rozdrażnienie, wybuchy gniewu, złość na partnerkę (i związane z tym poczucie winy, bo czy można się złościć na chorego? oczywiście, że można), pesymizm i depresja. To emocjonalne koszty heroicznej męskiej postawy.
A jak temu zapobiec? Zadbaj o siebie. To jest nieodzowne, jeśli chcesz nadal skutecznie wspierać partnerkę i być szczęśliwy w związku.
• Porozmawiaj o swoich emocjach z małżonką, by otrzymać dla siebie wsparcie. Przecież ona dobrze wie, że targają Tobą obawy, lęki, złość,może zwątpienie. Wie, że nie jesteś z kamienia, że ją kochasz, i że, jakkażda kochająca osoba, przeżywasz emocjonalne katusze, kiedy najbliższaTwojemu sercu kobieta cierpi. Na pewno doświadczysz ogromnej ulgi, żenie musisz dźwigać ciężaru tych emocji sam, że nie musisz udawać. Możeszteż porozmawiać z zaufanym przyjacielem, czy kimś z rodziny.
• Oprócz czasu dla wybranki, zadbaj także codziennie o czas dla siebie na relaks. Spacer, sport, hobby czy spotkanie z przyjaciółmi pozwoli się Tobie odprężyć i naładować psychiczne akumulatory. Pozwól sobie na to bez poczucia winy.
• O ile to możliwe jedz regularnie, ćwicz każdego dnia i wysypiaj się.
• Czasami może pojawić się poczucie osamotnienia, kiedy wydaje się, że nikt nie rozumie przez co Ty przechodzisz. Rozmowa z mężczyznami w podobnej sytuacji może pomóc, wiec rozejrzyj się, czy w Twojej okolicy są grupy wsparcia dla panów, których żona choruje na nowotwór lub w internecie poszukaj fora poświęcone tej tematyce.
Doświadczenie, które przybliża, czy oddala?
Diagnoza nowotworu u bliskiej osoby zawsze wywołuje kryzys. Niesie nowe wyzwania, którym para musi stawić czoło. Pojawia się zagrożenie dla związku, ale jest także szansa na bliskość. Szansa, kiedy wiemy, jakie działania są pomocne, jakie pułapki możemy napotkać na drodze; gdy potrafimy otwarcie rozmawiać o chorobie i towarzyszących jej emocjach i kiedy mamy głębokie poczucie wspólnego działania, czyli jesteśmy RAZEM wobec choroby. To od was zależy, czy to trudne doświadczenie Was przybliży czy oddali i czy wykorzystacie podpowiedzi z tego artykułu, by Was umocnić.
Kilka wskazówek na koniec
Choroba dotyka Was oboje; dla Was obu jest n o w a. Dla każdego z Was wiąże się z ogromnym stresem. To normalne, że nie wiecie, jak postępować; trzeba się tego nauczyć i wypracować nowe adaptacyjne sposoby funkcjonowania.
Ważne jest wzajemne zrozumienie (tu potrzebna jest otwarta komunikacja, by poznać emocje i potrzeby partnera/ki) i wyrozumiałość. Oboje macie prawo popełniać błędy; istotne jest, by je zauważać i naprawiać.
Wzajemna troska – oboje potrzebujecie wsparcia i życzliwości do siebie nawzajem. Bądźcie życzliwi wobec siebie, wybaczajcie sobie potknięcia i błędy oraz bądźcie wdzięczni za to, co otrzymujecie od partnera/ki.
Pamiętajcie, że jesteście przede wszystkim partnerami i nie pozwólcie, by Wasza relacja ograniczyła się tylko do roli opiekuna i osoby wymagającej opieki. Kiedy jednak te problemy Was przerastają, zadbajcie o siebie i skorzystajcie z profesjonalnej pomocy. Psycholog pomoże poradzić sobie z trudnymi emocjami oraz nauczy otwartej i skutecznej komunikacji, byście mogli sami pokonywać przeszkody w przyszłości.
BIBLIOGRAFIA
Canzona, M.R.; Fisher, C.L.; Ledford, C. Perpetuating the cycle of silence: The intersection of uncertainty and sexual health communication among couples after breast cancer treatment. Supportive Care Cancer 2019, 27, 659–668.
Relationship Dynamics among Couples Dealing with Breast Cancer: A Systematic Review;
Valente M, Chirico I, Ottoboni G, Chattat R, International Journal of Environmental research and Public Heaalth, 2021.
Siedem zasad udanego małżeństwa J, Gottman, S. Nan; Wydawnictwo uniwersytetu jagiellońskiego 2014.
When your partner has breast cancer. Breast Cancer Care, 2018, BCC120
Autorka: mgr Monika Tobolska, psycholog kliniczny, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Od 10 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz ich bliskich, prowadzi poradnictwo i warsztaty dla par. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Mówienie o tym, co dla nas ważne, czy proszenie o pomoc, nie czyni nas
słabym. To wyraz odwagi. Wspólnie z bliskimi smutki się dzieli, a radości mnoży..
(matematyka emocji)
Rozmowa, która oddala, czyli o zaburzeniach komunikacji i ich konsekwencjach.
Choroba nowotworowa burzy dotychczasowe życie pary. Jest jak nagłe uderzenie w mur. Szok! Niewyobrażalny stres i intensywne emocje lęku, przerażenia, złości, bezradności. Nowe wyzwania wymagają nagłego przekierowania z orientacji na życie w orientację na walkę o życie. Zmieniają się cele i priorytety. Niedawne plany odkładane są na bliżej nieokreśloną przyszłość. Zaburzają się wypracowane sposoby pełnienia ról małżeńskich. Zmiany dotykają też sfery zawodowej i finansowej.
Choroba wywiera również znaczący wpływ na komunikację i temu obszarowi chciałabym poświęcić niniejszy artykuł. Jest to bardzo ważne zagadnienie, bowiem o tym, czy para zdoła konstruktywnie podjąć stojące przed nią wyzwania, czy będzie w stanie skutecznie rozwiązywać problemy, czy poradzi sobie z konfliktami i czy ten czas kryzysu zostanie wykorzystany do pogłębienia i wzmocnienia więzi oraz da poczucie szczęścia w związku zadecyduje w głównej mierze jakość komunikacji. To w niej zaczynają powstawać tak zwane bariery komunikacyjne – brak szczerości we wzajemnych rozmowach o chorobie i w ujawnianiu osobistych problemów.
Granice szczerości – Ona
Chora zwykle chce rozmawiać i dzielić swoje niepokoje z partneremlęk przed leczeniem i jego skutkami, przed nieprzewidywalnością choroby, która wzbudza złość. „Pokazywanie własnego strachu jest przywilejem pacjentów onkologicznych” (A. Pietrzyk). Jednakże, kierując się empatyczną troską, zwykle część emocji i poczucie bezsilności zatrzymują dla siebie, bowiem nie chcą dodawać zmartwień partnerom. Nierzadko wystarcza im, że mają m o ż l i w o ś ć wyrażenia swoich, nawet najtrudniejszych, uczuć i na tej możliwości poprzestają.
Granice szczerości – On
On pozwala sobie na wyrażenie lęku o zdrowie ukochanej, strachu przed chorobą, złości na los, która mobilizuje go do walki z rakiem, uwalniając pokłady energii. Jednakże głównie wspiera i słucha. Ukrywa swoje potrzeby, nie dzieli się emocjami, szczędzi żonie relacji z osobistych kłopotów. Unika konfliktów i nie podejmuje drażliwych tematów, a tylko te błahe i neutralne. Próbuje żartować. Ma głębokie przekonanie, że chorejnie wolno martwić, więc chroni ją przed wszelkimi stresami. Być może
wynika to z wielkiej wrażliwości i empatycznej obserwacji chorej; dostrzegania kruchości jej emocjonalnej równowagi, którą może łatwo zachwiać nieodpowiednie słowo, zachowanie czy niezrozumienie. Zatem dużą część swoich sił i czasu poświęca partnerce, stawiając siebie na ostatnim miejscu. Wiele energii pochłania także ciągłe ukrywanie swoich emocji, potrzeb i kłopotów. Ze swoim niepokojem, żalem, bezsilnością zwykle zmaga się samotnie. Wobec Niej zakłada maskę osoby silnej i radzącej sobie. Nie daje sobie prawa do okazywania słabości szczególnie w obecności swojej połowicy.
Wspólnym elementem jest to, że oboje członkowie pary:
nie dzielą się niektórymi emocjami, przeżyciami, nie podejmują ważkich i stresujących tematów, kierując się troską o drugą połowę; zwykle nie mówią o bezsilności, jakiej doświadczają;
zazwyczaj traktują śmierć jako temat tabu, co związane jest z silnym lękiem przed ostatecznym kresem ziemskiego istnienia. Jeśli podejmują go, to nie wprost – korzystając z aluzji i symboli. Ale nie jest to regułą. Są pary potrafiące otwarcie rozmawiać o rzeczach ostatecznych, które odwagę i wewnętrzną siłę czerpią z głębokiej wiary w Boga i z oddania się Jego opiece.
nie dzielą się pozytywnymi emocjami, które mogłyby bardzo wzmocnić relację. On nie mówi o dumie i podziwie dla Niej w jej codziennych zmaganiach z rzeczywistością zmienioną przez nowotwór, z objawami ubocznymi terapii onkologicznych, dla jej wysiłków odnajdowania nadziei nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach, dla umiejętności cieszenia się z rzeczy prostych i najważniejszych; ona nie wspomina o wdzięczności za jego rycerską postawę ochrony i troski, za wsparcie w codziennych czynnościach i za miłość bez względu na wszystko.
Ciekawe jest, że największych problemów w komunikowaniu się doświadczają rodziny mocno związane emocjonalnie, w którym lęk przed ranieniem się jest szczególnie nasilony.
Koszty barier komunikacyjnych
Kiedy nie rozmawiamy, nie mamy informacji zwrotnej od partnera, zaczynamy uzupełniać ją sami np. poprzez tak zwane czytanie w myślach czy zgadywanie potrzeb i oczekiwań drugiej strony. Nie konfrontujemy własnych przekonań z faktami. Po okaleczającej operacji płeć piękna może z trudem akceptować swoje zmienione ciało i nie czuć się już tak kobieca i atrakcyjna dla płci męskiej. Może obawiać się odrzucenia. Oczekując negatywnej reakcji partnera, może nie ufać jego zapewnieniom, że nadal jest dla niego boską, najpiękniejszą i tą jedyną, i może odrzucać jego starania o bliskość fizyczną i psychiczną, unikać pieszczot, pocałunków czy rzytulania. Dostrzega wyłącznie to, co potwierdza jej lęki i negatywne przekonania. Kiedy brakuje szczerej rozmowy, nigdy nie pozna prawdziwych emocji męża, jego nastawienia i intencji pomocy. Narazi na bolesną erozję życie intymne w związku. Pozbawi się wsparcia, które jest tuż obok, na wyciągniecie ręki, na otworzenie drzwi do swego serca. Będzie coraz bliżej swoich strachów, a coraz dalej partnera. Analogicznie, problemy finansowe towarzyszące parom przy leczeniu onkologicznym, mogą zmusić zdrowego członka rodziny do podejmowania nadgodzin czy dodatkowej pracy. W efekcie chora może odczuwać, że jest ciężarem dla najbliższych i czuć się winna z tego powodu. Tylko szczera rozmowa może rozwiać te uczucia i przynieść kojące doświadczenie, że to, co robi partner jest wyrazem głębokiej miłości, którą jest obdarowywana i którą z radością może przyjąć.
W przypadku mężczyzny długotrwała opieka, przewlekły stres, brak dbania o siebie i unikanie szczerej konwersacji może prowadzić do zmęczenia, dolegliwości somatycznych i rozdrażnienia, a w konsekwencji do wypalenia w roli osoby pomagającej. Rodzi się złość na chorą. Ta nie jest otwarcie wyrażana, bo wywołuje poczucie winy. W dłuższej perspektywie partnerzy dystansują się fizycznie i emocjonalnie. Szlachetna intencja, by chronić małżonkę, by oszczędzić jej stresów dyskutowania o „trudnych” emocjach rozsadza parę od wewnątrz. A wszystko to wynik zrezygnowania z cudownej siły spajającej relację jaką jest otwarta komunikacja.
Wartość rozmowy
Czy warto z niej rezygnować i kłaść na szali swój związek? Zarówno badania naukowe jak i praktyka kliniczna potwierdzają, że oboje współmałżonkowie doceniają otwartą komunikację. Kobietę cieszy, że jest słuchana, że ma możliwość dzielenia się swoimi przeżyciami, przemyśleniami związanymi z chorobą. Mężczyzna odczuwa komfort, że nie musi niczego udawać przed partnerką.
Bowiem dzięki otwartej komunikacji: dostajemy informacje o uczuciach, myślach, potrzebach i wartościach drugiej osoby; dzięki temu możemy ją zrozumieć i adekwatnie jej pomóc, dając dokładnie to, czego potrzebuje; definiujemy konflikty i możemy je rozwiązać; wzmacniamy więzi, pogłębiamy wzajemne zaufanie; dajemy poczucie bezpieczeństwa (poczucie, że nie jestem z tym sam/a).
Wiemy już, jaka komunikacja oddala, czas żeby zająć się najistotniejszym zagadnieniem – jaka komunikacja przybliża partnerów.
Rozmowa, która przybliża
Chociaż każdy z nas potrafi mówić, nie każdy potrafi rozmawiać. Bowiem prowadzenie rozmowy tak, by była ona intymna i konstruktywna, jak i słuchanie jest sztuką. Sztuką, którą można opanować. Zanim jednak przystąpimy do wspólnego dialogu warto zadać sobie pytanie, z jakim nastawieniem do partnera podejmujemy konwersację. Negatywne nastawienie utrudni nam słuchanie, będziemy dostrzegać znacznie więcej wad u męża czy żony, będziemy bardziej krytyczni, mniej wyrozumiali, bardziej skłonni do reakcji obronnej czy ataku. Więc jeśli zauważysz, że tak jest, wstrzymaj się od rozmawiania i popracuj nad swoją postawą. Przypomnij sobie dobre chwile we dwoje, intymne wymiany myśli, momenty pełnego zrozumienia, poszukaj zalet partnera/ki, tego, co w Nim/w Niej podziwiasz i poszukaj w sobie ciekawości i nieoceniającej otwartości, które otworzą Tobie drzwi do wewnętrznych światów drugiej osoby. Możesz sobie wyobrazić to tak, jakby to była Wasza pierwsza randka. Może nawet poczujesz podekscytowanie i zechcesz tę wspólną chwilę doświadczyć w sposób wyjątkowy, jak dawniej, starając się, by była ona niezwykła. Jeśli sprawdzisz swoją podejście i dostrzeżesz to żywe zainteresowanie, to oznacza, że już czas na dobry dyskurs. Zadbaj też o odpowiedni czas i miejsce, kiedy nie będą Was absorbowały niezałatwione pilne sprawy, gdzie nie będą przeszkadzali domownicy i hałasy. Wyłączcie telewizor, komputer czy laptop, wyciszcie telefony, byście te chwile mogli w pełni poświęcić sobie nawzajem.
W prowadzeniu rozmowy pomogą Tobie cztery umiejętności, które opiszę poniżej.
Wyrażanie słowami, tego, co czujesz.
Wsłuchaj się w siebie i odszukaj swoje emocje i uczucia. Mów:
Czuję się…
rozgniewana/y;
opuszczona/y;
akceptowana/y;
szczęśliwa/y;
przygnębiona etc.
i DLACZEGO tak jest, jaka s y t u a c j a do tego doprowadziła.
Zadawaj otwarte pytania.
Na pewno zastanawiasz się, co oznacza to sformułowanie. Pytaniaotwarte to, takie na które nie możesz udzielić prostej odpowiedzi: tak lub nie (w odróżnieniu od pytań zamkniętych na przykład:
Czy jesteś szczęśliwy?, Czy potrzebujesz pomocy?, Czy się na mniezłościsz?), a zapraszają one do dłuższej wypowiedzi jak:
Co czujesz?
Czego potrzebujesz?
Jak mogę ci pomóc?
Jak do tego doszło?
Jaki, Twoim zdaniem, jest najgorszy scenariusz w tej sytuacji?
Jaki byłby dla Ciebie wymarzony scenariusz w tych okolicznościach?
Stosuj słowne zachęty, które pomogą rozmówcy się otworzyć i mówić o swoich uczuciach potrzebach takie jak:
Opowiedz mi, co doprowadziło do tej sytuacji.
Powiedz mi, co jest teraz dla Ciebie najważniejsze.
Powiedz mi o tym coś więcej.
Pomóż mi zrozumieć tę sytuację z Twojego punktu widzenia. Co w niej jest dla Ciebie najistotniejsze
Mamy mnóstwo czasu na rozmowę. Nie spiesz się.
Okazuj wyrozumiałość, empatię i zrozumienie na przykład:
Musisz się naprawdę czuć beznadziejnie rety, to brzmi okropnie.
Nic dziwnego, że to cię rozzłościło.
Jestem po Twojej stronie.
Najzupełniej się z Tobą zgadzam.
Wyczuwam w Tobie rozpacz, kiedy o tym mówisz.
Cudowna moc słuchania
Ale, aby ktoś chciał nas zaprosić do swojego wnętrza, do świata własnej intymności, musi czuć się bezpiecznie w naszym towarzystwie, musi mieć do nas zaufanie. Podczas spotkania, to właśnie s ł u c h a n i e z autentycznym zaciekawieniem, z chęcią poznania i zrozumienia, z pełną akceptacją drugiej Osoby, chociaż niekoniecznie zachowania, bez osądzania i krytyki tworzy tę bezpieczną przestrzeń. Aktywne słuchanie, kiedy pokazujemy swoim ciałem, że całą uwagę skupiamy na rozmówcy, utrzymując kontakt wzrokowy, reagując mimiką, pochylając się w jego stronę, czy potakując głową. Wtedy nie zgadujemy tego, co partner powie i nie przygotowujemy już naszej wypowiedzi, nie szukamy argumentów uzasadniających naszą rację, tylko s ł u c h a m y całym/ą sobą. Bowiem celem nie jest dowiedzenie, że my mamy rację, że nasze poglądy są słuszne, a uzmysłowienie sobie podobieństw i różnic oraz zrozumienie dlaczego każde z nas patrzy na świat odmiennie. Zatem dostrajamy się do uczuć partnera, nie bagatelizujemy ich, nie lekceważymy, nie wyśmiewamy i nie staramy się ich zmienić. Kiedy słuchamy empatycznie o lęku, niepokoju, złości i bezradności, łatwo popaść w pułapkę myślenia, że musimy poprawić samopoczucie współmałżonka, że jesteśmy odpowiedzialni za znalezienie rozwiązań. Nic bardziej błędnego. Wystarczy słuchać i starać się zrozumieć, a nie naprawiać, zmieniać, czy doradzać. Pamiętajmy o okazywaniu swojego zainteresowania nie tylko mową ciała, ale i słowem. To zaciekawienie łatwo okażemy, powtarzając własnymi słowami to, co przed chwilą usłyszeliśmy, czyli parafrazując usłyszaną wypowiedź, np.: Czyli obawiasz się, że nie będziesz już dla mnieatrakcyjna i że ciebie zostawię. Parafraza ta informuje że słuchamy i staramy się zrozumieć, że partner/ka oraz to, czego doświadcza jest dla nas ważne, ale także pokazuje, czy dobrze rozumiemy przekaz i daje możliwość jego korekty. Nie musimy przemawiać jak terapeuta. Postarajmy się tylko, by żona czy małżonek wiedzieli, że są słuchani. Podkreślajcie też akceptację swojej drugiej połowy, doceńcie to, co macie i budujcie wzajemną wdzięczność. Słuchanie nie zawsze przychodzi łatwo. Kiedy zauważysz, że zmierzacie w stronę konfliktu, powiedzcie sobie STOP. Weźcie głęboki oddech, by się uspokoić, lub zróbcie sobie kilkunastominutową przerwę, by ochłonąć. Następnie wróćcie do rozmowy i zacznijcie jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Bo szczęśliwymi parami są nie te, które nie doświadczają konfliktów, które unikają spornych kwestii, lecz te, które wiedzą, że konflikty i spory są nieuniknione i normalne w bliskiej relacji oraz potrafią przechodzić przez trudności razem. Bowiem to r a z e m na dobre i na złe zawsze owocuje silniejszą więzią i daje poczucie szczęścia w związku. A czegóż chcieć więcej.
BIBLIOGRAFIA
Gottman Julie, Gottman John, Osiem randek, czyli jak ze sobą rozmawiać, żeby stworzyć szczęśliwy związek, Znak Horyzont Kraków2020.
Pawłowska Agnieszka, Oswoić smutek. Małe charaktery 2021.
Pietrzyk Agnieszka, Ta choroba w rodzinie. Psycholog o raku, Oficyna Wydawnicza „Impuls” Kraków 2006.
Autorka: mgr Monika Tobolska, psycholog kliniczny, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Od 10 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz ich bliskich, prowadzi poradnictwo i warsztaty dla par. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Każdemu z nas potrzebny jest odpoczynek oraz chwile relaksu. Jak długi powinien on być, jaką formę powinien przyjmować zależy od rodzaju pracy jaką dany człowiek wykonuje, jak dużej ilości napięcia doświadcza żyjąc, jaki ma temperament, modalność.
Zanim dowiemy się czym jest relaksowanie się i dlaczego warto je praktykować sprawdźmy poziom stresu każdego z nas.
reagujesz w przesadny sposób (jesteś nadmiernie drażliwa i wybuchowa, łatwo wyprowadzić cię z równowagi)
masz kłopoty z zasypianiem albo budzisz się zbyt wcześnie (między 3-5 zwykle w czasie dołka energetycznego)
często czujesz uciska w żołądku, masz napięte mięśnie szyi, karku, ramion, bolą cię głowa, plecy, miewasz kłopoty trawienne, jesteś podatna na infekcje
pocisz się bardziej niż zwykle
odczuwasz nadmierny apetyt lub jego brak
zgrzytasz zębami, głównie podczas snu (tzw. bruksizm)
stale jesteś zmęczony
spadła twoja efektywność w pracy, masz kłopoty z koncentracją i pamięcią, częściej popełniasz błędy
twoje emocje są chwiejne, masz częste zmiany nastroju (płacz, śmiech, agresja)
brakuje ci ochoty na seks
Jak nietrudno się domyślić, im więcej odpowiedzi tak, tym wyższy poziom stresu jest twoim udziałem. A jak udowadniali, dzięki stworzonej przez siebie Skali Stresu, Holmes I Rahe, im więcej stresu w naszym życiu, im mniej adaptacyjne sposoby radzenia sobie z nim uruchamiamy, tym częściej doświadczać możemy różnego rodzaju zaburzeń psychosomatycznych. Do zdarzeń obciążających nas należą zarówno te – co łatwo się domyślić – przykre, jak i te które powszechnie uważane są za dobre i szczęśliwe.
Stresor (Ilość punktów)
1. Śmierć współmałżonka (100)
2. Rozwód (73)
3. Separacja małżeńska (65)
4. Pobyt w więzieniu (63)
5. Śmierć bliskiego członka rodziny (63)
6. Zranienie ciała lub choroba (53)
7. Zawarcie małżeństwa (50)
8. Zwolnienie z pracy (47)
9. Pogodzenie się ze skłóconym współmałżonkiem (45)
10. Przejście na rentę lub emeryturę (45)
11. Choroba w rodzinie (44)
12. Ciąża (40)
13. Kłopoty w pożyciu seksualnym (39)
14. Powiększenie się rodziny (39)
15. Rozpoczynanie nowej pracy zawodowej (39)
16. Zmiany w dochodach finansowych (38)
17. Śmierć bliskiego przyjaciela (37)
18. Zmiana zawodu (36)
19. Wzrost konfliktów małżeńskich (35)
20. Hipoteka na ponad 10.000 dolarów (31)
21. Wiadomość o konieczności zwrotu większego długu lub pożyczki (30)
22. Zmiana stopnia odpowiedzialności w życiu zawodowym (29)
23. Opuszczenie przez dzieci domu rodzinnego (29)
24. Kłótnie i starcia z krewnymi współmałżonka (29)
25. Wzmożenie wysiłku dla wykonania jakiegoś zadania (28)
26. Początek lub zakończenie pracy zawodowej współmałżonka (26)
27. Rozpoczęcie lub zakończenie nauki szkolnej (26)
28. Zmiany standardu, poziomu życia (25)
29. Zmiany osobistych nawyków i przyzwyczajeń (24)
30. Starcia z szefem (23)
31. Zmiany warunków pracy lub najbliższego otoczenia (20)
32. Zmiana mieszkania (20)
33. Zmiana szkoły (20)
34. Zmiany w spędzaniu wolnego czasu (19)
35. Zmiany w praktykach religijnych (19)
36. Zmiany w nawykach życia towarzyskiego (18)
37. Hipoteka lub zaciągnięcie długu poniżej 10.000 dolarów (17)
38. Zmiana nawyków snu (16)
39. Zmiany częstości spotkań rodzinnych (15)
40. Zmiany nawyków żywieniowych (15)
41. Urlop (13)
42. Święta Bożego Narodzenia (12)
43. Małe naruszenie przepisów prawnych (11)
Autorzy ci piszą o zależności między siłą stresu a ryzykiem chorób (o tym że stres jest wiodącym czynnikiem zagrażającym zdrowiu potwierdzają również doniesienia WHO, może być czynnikiem spustowym do zachorowania na: wrzody dwunastnicy, refluks żołądkowo-przełykowy, zespół jelita drażliwego, nadciśnienie, cukrzycę typu 1, łuszczycę, astmę, alergię, depresję, bezsenność, stany zapalne tarczycy: choroby Hashimoto, Graves-Basedova, reumatoidalne zapalenie stawów, nowotwory). Z badań Holmesa i Rahe’a wynika interesująca zależność statystyczna pomiędzy stresorami, a prawdopodobieństwem zapadnięcia na poważną chorobę. Teraz można obliczyć punkty i sprawdzić ryzyko choroby:
150–199 jednostek stresu = 37% prawdopodobieństwo choroby w ciągu kolejnych 2 lat,
200–299 jednostek stresu = 51% prawdopodobieństwo choroby w ciągu kolejnych 2 lat,
ponad 300 jednostek stresu = 79% prawdopodobieństwo choroby w ciągu kolejnych 2 lat.
Żeby nie chorować i nie dać się zwariować w zabieganym, szybkim świecie poznajmy metodę, dzięki której możemy wyciszyć skołatane nerwy… Relaksacja to stan czuwania charakteryzujący się obniżonym stanem pobudzenia funkcji psychofizycznych. Ten stan może być odczuwany w całym organizmie bądź jego części, układzie. Jak go osiągnąć? Czy trzeba się tego nauczyć? Czy wystarczy po prostu chcieć? Nie zawsze od razu potrafimy poddać się relaksowi, nie bez przyczyny bowiem nazywa się często tę metodę treningiem relaksacji. Bez treningu, nie ma korzyści, szczególnie tych długofalowych. Co nam daje relaksacja? Czy warto ją trenować? Proszę poczytać i zadecydować. Do jednostkowych natychmiastowych skutków należą, w kontekście szeroko pojętej fizjologii: spadek aktywności układu sympatycznego, zużycia tlenu o 10 – 20% po 3 minutach, HR o 3 na minutę, przemiany materii, poziomu stężenia kwasu mlekowego we krwi po 10 minutach zwolnienie rytmu oddechowego, napięcia mięśni szkieletowych i gładkich, stężenia poziomu kortyzolu we krwi, rozszerzenie naczyń krwionośnych, wzrost temperatury niektórych części ciała, obniżenie ciśnienia skurczowego i rozkurczowego, pojawienie się w zapisie EEG fal Alfa prowadzące do synchronizacji pracy obu półkul; w kontekście szeroko pojętych konsekwencji psychologicznych: ułatwienie przebiegu procesów poznawczych, zwiększona podatność na sugestię, wzrost szybkości uczenia się, uzyskanie stanu wewnętrznego spokoju (odczucie korzystnej, przyjemnej pustki, ciszy), polepszenie samopoczucia (stan łagodnej euforii), lepszy wgląd w siebie, spontaniczna desensytyzacja (odczulanie). Natomiast rezultatami regularnego treningu relaksacji fizjologicznymi są: wzrost poziomu fenyloalaniny jako regulatora powstawania katecholamin mózgowych (wzrost w poziomie nastroju), poziomu hemoglobiny we krwi, przepływu krwi w naczyniach mózgowych, wrażliwości słuchowej, poprawa wzroku (opóźnienie procesów starzenia), lepszy sen, optymalizacja wydatków energii, spadek zapotrzebowania na niektóre leki i używki, złagodzenie dolegliwości psychosomatycznych (astma, nadciśnienie etc.); psychologicznymi z kolei: wzrost poziomu myślenia twórczego mierzonego testami, poziomu wykonania w testach mierzących inteligencję płynną (genetyczna) niektórych funkcji pamięci, koordynacji wzrokowo – ruchowej, polepszenie świadomości ciała, spadek poziomu lęku (jako cechy), poziomu neurotyczności, trwały wzrost samopoczucia, zadowolenia (jakości życia), głębsze zmiany osobowości (obraz siebie, agresja, lęk, samoakceptacja, przekonanie o możliwościach poradzenia sobie ze stresem, oszczędność energii psychicznej, efektami społecznymi są: bardziej pozytywne nastawienie do innych ludzi – spadek ilości konfliktów, wzrost aktywności związanej z podejmowaniem nowych zadań, wyzwań, bardziej obiektywne (niezależne od nastawień, emocji) postrzeganie innych osób – adekwatniejszy i bardziej rzeczywisty kontakt, lepsze funkcjonowanie zawodowe (wypoczynek, sen, cechy formalne działań), zmiana nawyku reagowania w wielu sytuacjach stresem, lękiem na bardziej adekwatny do danej sytuacji (wzrost efektywności działań, decyzji). Kiedy już wiemy jak korzystne działanie ma relaksacja, dowiedzmy się dzięki jakimi technikom relaksacyjnym można poprawiać swój dobrostan i jakość życia. Do najbardziej popularnych należą: neuromięśniowa relaksacja Jacobsona, trening autogenny według Schultza, masaż, pogłębione oddychanie (przeponowe), wizualizacja, medytacja, trans, hipnoza, doświadczanie, skupienie na zmysłach/zmysłów (np. indukcje smakowe, węchowe, słuchowe, zoomowanie). Do tych mniej znanych, mogących czasem być kontrowersyjnymi: lyming (nic nie robienie), pobudzanie membrany (targanie się za uszy), odżywianie kwasami omega-3, ziewanie, śmiechoterapia, zioła (np. dziurawiec, melisa, szafran), ćwiczenie Feldenkraisa (robienie różnych rzeczy po nowemu), floating (unoszenie się na powierzchni wody), mudry (układy dłoni), symulacja świtu (bezstresowa pobudka), skanowanie ciała (Jon Kabat-Zinn), czynnik ACE (Henry Dreher zaleca: zauważenie emocji, połączenie: dopuszczenie ich do świadomości i zrozumienie, wyrażenie), biofeedback (wyhamowanie pasma szybkiego fal mózgowych w wypadku stresu), koherencja rytmu serca (utrzymywanie stanu równowagi fizjologicznej przeciwdziałającej stratom energii życiowej, np. powolne zaczerpnięcie 2 oddechów, wyobrażenie, że oddychamy przez serce lub centrum klatki piersiowej, świadome włączenie się w powstające w klatce piersiowej odczucie ciepła, odprężenia – autor Antyraka, Zdrowiej! Pokonaj lęk, stres i depresję.: David Servan-Schreiber). Po ilości wymienionych metod nie trudno nie pomyśleć, że ludzkość bardzo pragnie relaksu i wciąż poszukuje coraz to nowych metod, które mogą jej go umożliwić. Żeby Każdy z Czytelników miał możliwość doświadczenia choć prostej techniki relaksacyjnej na sobie, zapraszam do ćwiczenia mogącego być pomocnym w obniżeniu ciśnienia krwi czy uspokojeniu myśli w dwadzieścia minut zaproponowanej przez Herberta Bensona z Uniwersytetu Harvarda.
Wybierz słowo, frazę, modlitwę, wiersz.
Usiądź wygodnie.
Zamknij oczy.
Rozluźnij się (od stóp po głowę).
Oddychaj powoli, przy wydechu wypowiadając w myślach to, co wybrałaś.
Kontynuuj przez ok.20 minut.
Otwórz oczy, ale od razu nie wstawaj, odczekaj minutę.
Praktykuj 1-2 razy na dobę.
Zapoznać się również warto z metodą nazywaną Programem Osiem razy O nazwanego zarządzeniem własnymi zasobami energetycznymi mającego na celu radzenie sobie w sytuacjach dużej presji stworzonego przez Wojciecha Eichelbergera, a rozpowszechnianego przez Instytut Psychoimmunologii w Warszawie. Koncepcja oparta jest na ośmiu zjawiskach:
1. oddychanie (nauka prawidłowego oddechu),
2. obecność (wzmacnianie uwagi, techniki koncentracji umysłu),
3. oparcie w sobie (budowanie dobrej postawy ciała),
7. opiekowanie się sobą (nauka mądrej troski o siebie),
8. odżywianie (zasady zdrowego i energetyzującego jedzenia).
Przy takiej różnorodności i wielości metod można mieć kłopot z wyborem tej najbardziej odpowiedniej dla siebie. Koniecznym jest pamiętanie, że każda metoda jest właściwa, jeśli jest w zgodzie z osobą ją praktykującą. Ważna jest również świadomość, że odpowiednia technika to także zachowanie klinicznych środków ostrożności. Należą do nich:
– możliwość utraty kontaktu z rzeczywistością (np. halucynacje, urojenia) – warto zamienić wizualizację na inne formy relaksu u osób mających predyspozycje do takich reakcji,
– możliwość reakcji na leki u osób chorujących na choroby układu krążenia, cukrzycę, alergię (hipotensja, hipoglikemia),
– możliwość pojawienia się stanów panicznego strachu czy lęku, możliwość przedwczesnego nieoczekiwanego, intensywnego uwolnienia się wypartych treści, osłabienia cenzury, co jest naturalne, jednak u osób mogących mieć gotowości do tego typu reakcji warto zadbać o relaksację pod okiem specjalisty,
– możliwość nadmiernego obniżenia czuwania – dobrze jest nie wstawać nagle, bezpośrednio po relaksie,
– możliwość pogłębienia się stanu zmęczenia u osób chorujących na chroniczne zmęczenie, więc jeśli obserwuje się u siebie brak energii, kiepski nastrój, niepokój, napięcie, luki w pamięci, słaba koncentracji, częstą irytację, brak empatii wobec innych, ciągłą senność, nawracające infekcje, bóle głowy, małe potrzeby seksualne i symptomy te nie są wynikiem sytuacji życiowe to warto przed rozpoczęciem treningów relaksacji skonsultować się z lekarzem.
Kiedy masz plan o siebie zadbać, po prostu zacznij to robić… naprawdę warto! Nie odkładaj odpoczynku na później… zacznij już dziś, od spaceru i pamiętaj:
Jednym z symptomów nadchodzącego załamania nerwowego jest przeświadczenie, że nasza praca jest niezmiernie ważna (Russel)
Autorka: dr Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 14 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
CZĘŚĆ III
W trzeciej części cyklu pragnę przedstawić przyczyny mojego zachwytu myślą logoterapeutyczną. Opisywana dotychczas teoria może nie oddawać pełni znaczeń, głębokiego humanizmu, mądrości, trafności i piękna Franklowskiego przesłania i języka. Najlepiej ujmował je sam autor, który w prosty, spójny i pociągający do czytania, sposób starał się wykładać nawet najbardziej zawiłe i wzniosłe idee, które powstały dzięki wielu latom przemyśleń i ciężarowi doświadczeń.
Kiedy słucha się jego wykładów, z którymi objechał cały świat, trudno dać wiarę, że ten charyzmatyczny – i mocny, i łagodny, i twardy, i empatyczny – człowiek przeszedł przez nazistowskie piekło, w którego komorach zagazowano jego matkę, brata i młodziutką żonę. Frankl blisko był tego, by pogrążyć się w rozpaczy – wola życia wróciła do niego z chwilą, kiedy sam zachorował na tyfus. Po wojnie ożenił się powtórnie, urodziła mu się córka, a jako lekarz uleczył wiele ludzkich dusz (Katarzyna Kubisiowska: Rak po polsku, felietony… Rozmowa z Justyną Pronobis-Szczylik i Cezarym Szczylikiem: Logoterapia. O terapii ukierunkowanej na odkrywanie sensu, Klaudia Pączkowska).
W centrum uwagi Frankla zawsze znajdował się człowiek, przyglądał mu się wnikliwie, szukając dobra i nadawania jego życiu właściwego kierunku. A oto jak pisał on o wyjątkowości człowieka:
Żaden człowiek i żaden ludzki los nie może być porównywany z innym człowiekiem i innym losem. Każda sytuacja jest niepowtarzalna i każda wymaga innych reakcji.
Człowiek zdolny jest zmienić świat na lepsze tylko wtedy, gdy jest to możliwe, może natomiast zmienić siebie na lepsze zawsze, gdy tylko jest to konieczne.
Wskazywał również na różne aspekty jego kondycji czy funkcjonowania:
Więzień, który stracił całą wiarę w przyszłość – w swoją przyszłość – był skazany na zagładę. Wraz z utratą wiary w przyszłość tracił jednocześnie swoją duchową orientację. Rezygnując z walki o samego siebie, popadał w psychiczną i fizyczną ruinę.
Gdy człowiek odkrywa, że jego przeznaczeniem jest cierpieć, musi potraktować to cierpienie jako zadanie do wypełnienia – jedyne i wyjątkowe zarazem. Musi przyjąć do wiadomości, że także w cierpieniu pozostaje kimś wyjątkowym, samotnym bytem we wszechświecie.
Jeżeli natomiast można uniknąć cierpienia, sensowny działaniem będzie usunąć jego przyczynę, ponieważ przyjmowanie cierpienia, które nie jest konieczne, to raczej masochizm, a nie heroizm.
Cierpienie przestaje być cierpieniem, jeśli stworzymy sobie jasny i klarowny obraz wywołujących go emocji.
Ci, którzy orientują się, jak bliski jest związek między stanem umysłu człowieka – jego odwagą i nadzieją albo ich brakiem – a odpornością ludzkiego organizmu, z pewnością zrozumieją, że nagła utrata nadziei i odwagi może mieć wręcz katastrofalne skutki.
Jak na ironię, tak jak lęk prowokuje urzeczywistnienie tego, czego się najbardziej obawiamy, tak przesadna intencja uniemożliwia spełnienie tego, czego najbardziej pragniemy.
Żaden człowiek nie powinien osądzać innych, jeśli sam całkowicie szczerze nie odpowie w głębi serca na pytanie, czy w podobnych okolicznościach nie postąpiłby tak samo.
Współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu.
Szczęścia nie można bowiem zdobyć, musi ono z czegoś wynikać. Człowiek musi mieć powód, aby być szczęśliwym. Gdy jednak takowy odnajduje, automatycznie doświadcza szczęścia.
Pesymista przypomina człowieka, który z lękiem i smutkiem obserwuje, jak wiszący na ścianie kalendarz, z którego codziennie zdziera jedną kartkę, z każdym dniem staje się coraz cieńszy. Z drugiej zaś strony ktoś, kto aktywnie stawia czoła życiowym problemom, jest jak człowiek, który zrywa kolejną kartkę z kalendarza, następnie z pietyzmem odkłada ją do teczki, gdzie przechowuje już inne, sporządziwszy uprzednio na odwrocie krótką notatkę o charakterze wpisu do dziennika. Taki człowiek może z dumą i radością myśleć o wielkim bogactwie ukrytym w swoich zapiskach, podobnie jak o całym swym życiu, które w pełni przeżył.
Frankl właśnie temu najznamienitszemu zjawisku, jakim jest człowiek, chciał wskazać kierunek rozwoju, pokazać – dzięki mocy swojego doświadczenia – drogę prowadzącą do szczęścia czy dobrostanu, które nie zawsze związane są z sukcesem, strefą komfortu czy dobrami materialnymi. Drogą odkrywania sensu mimo wszystko.
Specyfika ludzkiej natury polega na tym, że umiemy żyć tylko wtedy, gdy patrzymy w przyszłość.
Zgodnie z teorią logoterapii człowiek może odnaleźć sens na trzy sposoby. Pierwsza drogą wiedzie przez tworzenie dzieła i spełnianie czynu, druga – przez doświadczenie czegoś lub spotkanie kogoś. Najważniejsza jest jednak trzecia drogą poszukiwania sensu; nawet najbardziej bezbronna ofiara beznadziejnej sytuacji, stojąca w obliczu losu, którego nie można zmienić, może wznieść się ponad siebie, przerosnąć siebie i tym samym stać się innym człowiekiem. Ktoś taki może przemienić osobistą tragedię w triumf.
W kwestii higieny psychicznej za wysoce błędne i niebezpieczne uważam przekonanie, jakoby człowiek potrzebował przede wszystkim równowagi lub, jak się to określa w biologii, homeostazy rozumianej jako stan pozbawiony wszelkich napięć. Tym, czego człowiek naprawdę potrzebuje, nie jest stan wewnętrznej równowagi, lecz raczej wewnętrzna walka, dążenie do osiągnięcia wartościowego dlań celu czy realizacji swobodnie wybranego zadania.
Nie należy poszukiwać w życiu jakiegoś abstrakcyjnego sensu. Każdy człowiek ma swoje wyjątkowe powołanie czy misję, której celem jest wypełnienie konkretnego zadania. Nikt nas w tym nie wyręczy ani nie zastąpi, tak jak nie dostaniemy szansy, aby drugi raz przeżyć swoje życie. A zatem każdy z nas ma do wykonania wyjątkowe zadanie, tak jak wyjątkowa jest okazja, aby je wykonać.
Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego – ostatniej z ludzkich swobód: swobody wyboru swojego postępowania w konkretnych okolicznościach, swobody wyboru własnej drogi.
Musieliśmy przestać zadawać sobie pytania o sens naszej egzystencji, a w zamian nauczyć się myśleć o sobie jak o ludziach poddawanych przez życie – w każdej godzinie dnia – nieustannemu egzaminowi. Chcąc go zdać, należało porzucić czczą gadaninę oraz rozmyślania na rzecz podejmowania właściwych działań i właściwego postępowania. Ostatecznie życie sprowadza się do wzięcia na siebie odpowiedzialności za znalezienie właściwego rozwiązania problemów i zadań, jakie stale stawia ono przed każdym z nas.
Im bardziej zapominamy o sobie – oddając się sprawie, której pragniemy służyć, bądź też osobie, którą pragniemy kochać – tym głębsze jest nasze człowieczeństwo i tym bardziej urzeczywistniamy swój potencjał.
Początkiem wszelkich prób wskrzeszenia w człowieku jego wewnętrznej siły musiało być wskazanie mu jakiegoś celu w życiu.
Doświadczenia życia obozowego wyraźnie pokazują, że człowiek ma wolność wyboru tego, jak postępuje. Istnieje wystarczająco wiele przykładów, często niezwykle heroicznych, będących dowodem na to, iż apatię można było przezwyciężyć, a rozdrażnienie opanować. Człowiek może zachować resztki wewnętrznej wolności, niezależności myśli, nawet w warunkach tak koszmarnego psychicznego i fizycznego stresu.
Nie gońcie za sukcesem – im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia, nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania w dzieło większe i ważniejsze od nas samych lub efekt uboczny całkowitego oddania się drugiemu człowiekowi.
Ostatecznie życie sprowadza się do wzięcia na siebie odpowiedzialności za znalezienie właściwego rozwiązania problemów i zadań, jakie stale stawia ono przed każdym z nas.
Głód, upokorzenie, strach oraz wszechogarniający gniew na dotykającą człowieka niesprawiedliwość można znieść wyłącznie, zachowując żywe wspomnienie najbliższych, uciekając się do religii, czarnego humoru czy czerpiąc uzdrawiającą siłę, choćby z przebłysków piękna przyrody, widoku drzewa lub zachodu słońca. Lecz żadne z powyższych samo w sobie nie stanowi jeszcze o woli przetrwania, jeśli nie pomaga więźniowi w dostrzeżeniu sensu w jego pozornie bezsensowny cierpieniu. Jeżeli życie jako takie ma w ogóle sens, musi on być obecny również w cierpieniu i umieraniu. Nikt jednak nie jest w stanie powiedzieć drugiemu człowiekowi, na czym ów sens polega. Każdy musi dojść do tego samodzielnie, a następnie wziąć na siebie odpowiedzialność wynikającą z odpowiedzi na pytanie:” Co ma dla mnie sens?”. Jeżeli mu się to uda, będzie trwał i rozwijał się wbrew wszelkim upokorzeniom.
W przeciwieństwie do tego, co głosi teoria homeostazy, napięcie nie jest czymś, czego należy bezwarunkowo unikać, tak jak nie powinno się bezwarunkowo gloryfikować spokoju umysłu czy spokoju ducha. Pewien stopień napięcia, jaki wyzwala w nas na przykład chęć wypełnienia określonego sensu, jest człowiekowi absolutnie niezbędny i stanowi warunek zdrowia psychicznego. Tym, czego potrzebujemy przede wszystkim, jest napięcie wynikające z ukierunkowania. Freud stwierdził kiedyś, że 'ludzie są silni dopóty, dopóki bronią ważkiej idei.
Tymi co pomagają człowiekowi być w pełni, tymi co dają podstawy człowieczeństwa są wartości:
W świecie, w którym przestawały liczyć się ludzkie życie i godność, w którym człowiekowi odbierano jego wolną wolę i czyniono z niego obiekt eksterminacji (po uprzednim wykorzystaniu do cna jego fizycznych możliwości) – w tym świecie ludzkie ego wyrzekało się ostatecznie wszystkich wartości.
Fakty to nie przeznaczenie; liczy się przede wszystkim postawa, jaką wobec nich zajmujemy.
Wolność nie jest jednak ostatnim słowem. Wolność stanowi jedynie część historii i tylko połowę prawdy. Wolność to nic innego, jak negatywny aspekt zjawiska, którego pozytywnym aspektem jest odpowiedzialność. Wolności grozi wręcz degeneracja w zwykłą arbitralność, o ile nie będzie przeżywana w kategoriach odpowiedzialności. Dlatego właśnie proponuję, aby Statui Wolności na Wschodnim Wybrzeżu przeciwstawić Statuę Odpowiedzialności na Wybrzeżu Zachodnim
Miłość jest najwyższym i najszlachetniejszym celem, do jakiego może dążyć człowiek. Pojąłem wówczas sens największej tajemnicy, której rąbka uchylają przed nami dzieła największych poetów, myślicieli i duchownych: droga do zbawienia człowieka wiedzie przez miłość i sama jest miłością.
Miłość nie ogranicza się do fizycznej powłoki ukochanej osoby. Prawdziwą głębię odnajduje się, dopiero wnikając w jej duchowe jestestwo, jej wewnętrzne ‘ja’. Wówczas to, czy osoba ta jest przy nas obecna, czy nie, czy żyje, czy jest martwa, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Nawet ktoś, komu wszystko na tym świecie odebrano, wciąż może zaznać prawdziwego szczęścia, choćby nawet przez krótką chwilę, za sprawą kontemplacji tego, co najbardziej ukochał.
(…) żadna siła na ziemi nie odbierze ci tego, czego doświadczyłeś.
To, że jako istoty ludzkie jesteśmy wyjątkowi i jedyni w swoim rodzaju, wyróżnia nas spośród innych, nadając sens naszej egzystencji i wpływając w jednakowy sposób na naszą pracę twórczą, jak i na naszą zdolność do miłości. Kiedy uświadomimy sobie, że nie da się zastąpić jednego człowieka drugim, rola odpowiedzialności, jaką ponosimy za własne życie i jego podtrzymywanie, ukaże nam się w całej swej wielkości. Człowiek, który zda sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką ma wobec innej ludzkiej istoty, która go kocha i z niecierpliwością wyczekuje jego powrotu, albo wobec jakiejś nieukończonej pracy, nigdy nie będzie zdolny odebrać sobie życia. Wie już, dlaczego żyje, a to pozwoli mu znieść to, jak żyje.
Na podsumowanie zachwytów logoterapeutycznymi myślami odwołanie do paradygmatu wymienionej psychoterapii:
Podczas psychoanalizy pacjent musi leżeć na kozetce i opowiadać terapeucie o rzeczach, o których często nie ma ochoty mówić. (…) W takim razie podczas logoterapii pacjent musi siedzieć prosto i wysłuchiwać rzeczy, których często nie ma ochoty słuchać.
Ale czy po pogłębionej lekturze na pewno nie mamy ochoty słuchać nadal?
Lektura niełatwa, a warta studiowania pomagającą zrozumieć i zakochać się w myśli Frankla i jego logoterapii:
Viktor E. Frankl: O sensie życia. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2021.
Viktor E. Frankl: Człowiek w poszukiwaniu sensu. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2011.
Viktor E. Frankl: Lekarz i dusza. Wprowadzenie do logoterapii i analizy egzystencjalnej. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2017.
Viktor E. Frankl: Bóg ukryty. W poszukiwaniu ostatecznego sensu. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2012.
Viktor E. Frankl: Wola sensu. Założenia i zastosowanie logoterapii. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2019.
Viktor E. Frankl: Homo patiens. Logoterapia i jej kliniczne zastosowanie. Pluralizm nauk a jedność człowieka. Człowiek wolny. Instytut Wydawniczy PAX. Warszawa 1998.
Viktor E. Frankl: Nieuświadomiony Bóg. Instytut Wydawniczy PAX. Warszawa 1978.
Viktor E. Frankl: Psychoterapia dla każdego. Instytut Wydawniczy PAX. Warszawa 1978.
Viktor E. Frankl: Psycholog w obozie koncentracyjnym. Instytut Wydawniczy PAX. Warszawa 1962.
Autorka: dr Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 14 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
CZĘŚĆ I
„My, którzy byliśmy więźniami w obozach koncentracyjnych, dobrze pamiętamy ludzi wędrujących od baraku do baraku, pocieszających towarzyszy niedoli, ofiarujących im ostatni kawałek chleba. Nie było ich zbyt wielu, lecz stanowią wystarczający dowód na to, że człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego – ostatniej z ludzkich swobód: swobody wyboru swojego postępowania w konkretnych okolicznościach, swobody wyboru własnej drogi.”
(Victor Frankl „Człowiek w poszukiwaniu sensu”)
Viktor Frankl (1905 – 1997) był profesorem neurologii i psychiatrii, doktorem filozofii, a także twórcą trzeciej wiedeńskiej szkoły psychoterapii tak zwanej szkoły logoterapii (obok psychoanalizy Freuda i psychologii indywidualnej Adlera). Od roku 1942 roku, do końca okupacji, był więźniem niemieckich obozów m.in. Auschwitz i Dachau. To, co było przez Frankla w obozach widziane, słyszane, doświadczane, dało impuls do przemyśleń i zapoczątkowało ideę logoterapeutyczną. Ideę, której centrum jest odkrywanie sensu egzystencji człowieka, nawet pomimo tragicznych okoliczności. Wielu ludzi mówiło, że kiedy słuchało się wykładów ucznia Freuda, Adlera, Schlelera i Hartmana, trudno dać wiarę, że ten charyzmatyczny – i mocny, i łagodny, i twardy, i empatyczny – człowiek przeszedł przez nazistowskie piekło, w którego komorach zagazowano jego matkę, brata i młodziutką żonę. Frankl blisko był tego, by pogrążyć się w rozpaczy – wola życia wróciła do niego z chwilą, kiedy sam zachorował na tyfus. Po wojnie ożenił się powtórnie, urodziła mu się córka, a jako lekarz uleczył wiele ludzkich dusz. Co pozwoliło mu przetrwać dramatyczne warunki obozów? Trzy rzeczy: nadzieja na ponowne spotkanie z rodziną, szczera, głęboka religijność i chęć spisania na nowo zaginionego w obozie manuskryptu, który powstał tuż przed deportacją. Jak nie trudno się domyślić ten ostatni cel został zrealizowany w dwójnasób w postaci książki pod tytułem: Lekarz i dusza (zawierającej zarówno założenia logoterapii, jak też analizy egzystencjalnej). Frankl stworzył też dorobek zawierający ponad czterysta artykułów, ponad trzydzieści książek (przetłumaczonych na kilkadziesiąt języków).
Logoterapia to termin wprowadzony do literatury profesjoinalnej przez samego Viktora Frankla. Służy on określeniu stworzonego przez niego kierunku psychoterapii, który skupiony jest na umożliwieniu pacjentowi/ klientowi poznania i akceptacji siebie oraz swojego znaczenia jako elementu pewnej całości, w tym rzeczywistego świata, w którym jako jednostka funkcjonuje. Franklowskie podejście, nazywane jest trzecią szkołą wiedeńską (po pierwszej – freudowskiej i drugiej – adlerowskiej). Zawiera ona w swoich założeniach zapożyczenia z egzystencjalizmu i behawioryzmu (tego ostatniego w znacznym stopniu ze względu na rolę przypisywaną uczeniu się w rozwoju zachowań neurotycznych). Orientację Frankla uważa się także za ważną składową, jedną z głównych gałęzi, nurtu psychologii humanistycznej.
Przyjrzyjmy się może na początek samemu słowu logoterapia: logos z greckiego to sens, znaczenie, therapeuéin – opiekować się, oddawać cześć, leczyć (terapia ostatni człon wyrazów złożonych wskazujący na ich związek znaczeniowy ze sposobem leczenia). Czyżby leczenie sensem? Właśnie tak: logoterapię należy rozumieć jako rodzaj pracy terapeutycznej ukierunkowanej na odnalezienie sensu. Ta forma pracy jest dedykowana osobom, które zmagają się z poczuciem braku sensu, utratą nadziei, rozpaczą czyli doświadczają w swoim życiu pustki egzystencjalnej, która jest źródłem nerwicy noogennej. Osoby doświadczające nerwicy nie mogą doświadczać dążenia do spełniania w świecie, a więc – jak to było opisywane – transcendencji samego siebie. Transcendencji rozumianej jako mierzenie się z nowymi wyzwaniami, zadaniami, przeszkodami będącymi bądź to konsekwencją własnych działań człowieka, bądź splotem losowych wydarzeń takich jak choroba, kataklizm, śmierć przyjaciela, dokonującej się również przez miłość do drugiego człowieka i do siebie samego. A jaśniej? Samotranscendencja, w rozumieniu logoterapeutycznym, jest umiejętnością posiadaną przez człowieka wykraczania poza siebie, jest po prostu zaangażowaniem się w COŚ, oddaniem się CZEMUŚ większemu niż sam ten człowiek – jakiejś idei czy drugiemu człowiekowi, na przykład poprzez miłość będącą największym przejawem samotranscendencji. Szerzej i bardziej schematycznie: rzecz polega na oddawaniu się wartościom – zwróceniu się ku nim i wprowadzaniu, realizowaniu ich w życiu. Dzięki takiemu postępowaniu może jednostka doświadczać przekraczania siebie, nieść odpowiedzialność za podejmowane decyzje, mieć wolność wyboru. Co ważne, logoterapia mówi, o posiadaniu przez człowieka możliwości wpływu również na zdarzenia losowe, niezależne od człowieka, takie jak choroba przewlekła, katastrofa lotnicza. Dzieje się tak, gdy stworzy się warunki, aby człowiek cierpiący był w stanie dostrzec znaczenie i wartość każdej egzystencji bez względu na to, jaką los niesie (na przykład: dzięki afirmacji cierpienia zamiast walki z nim). Dokonanie takiej obserwacji przez jednostkę staje się równoznaczne z odnalezieniem przez nią sensu życia. Przeciwnie rzecz się ma w sytuacji, kiedy zdarzenia życiowe interpretowane są jako bezsensowne, przypadkowe, bez najmniejszego znaczenia, wówczas wyzwalają u człowieka: cierpienia fizyczne i psychiczne, lęk, niepokój. Terapia Franklowska skierowana jest do wszystkich tych, którzy mają poczucie, że ich życie nie ma sensu, że nie mają po co i dla kogo żyć, niczego, co nadaje znaczenie ich byciu, motywuje do podejmowania działań, czegoś co jest wartością centralną, skierowana też jest do tych, którzy próbują ów sens odkryć. Logoterapia niesie ulgę dzięki ogniskowaniu uwagi i aktywności człowieka na przywróceniu sensu i znaczenia życiu. W tym rodzaju terapii egzystencjalnej nie chodzi o oderwane od rzeczywistości rozmyślania czy dyskusje akademickie o sensie życia jako takim – jest to bezsprzecznie domena religii, a nie nauki, jaką jest psychologia. Chodzi o odkrycie sensu, postrzeganego przez człowieka subiektywnie i odnoszącego się do konkretnych, realnych zdarzeń. Reasumując, proces zmian dzięki tej terapii zachodzi w miarę jak pacjent/klient poznaje siebie: swój system wartości, cele, postawę wobec zdarzeń życiowych itd. Czyli dzięki pogłębianiu samoświadomości osoba korzystająca z pomocy logoterapeuty dochodzi do samookreślenia,stania się “tym, kim się jest w swej istocie” – człowiekiem wolnym, odpowiedzialnym i zdolnym do głębokiej miłości.
Logoterapia wskazuje, że odnalezienie sensu możliwe jest jedynie wówczas, gdy człowiek go poszukujący, określi wartości, którymi kieruje się zmagając się z wyzwaniami stawianymi mu przez życie. Sens jest rozumiany jako urzeczywistnienie jakiejś konkretnej wartości, którą osoba odnajduje w danej sytuacji. „Make the best of it” – mawiał Frankl , wskazując, że chodzi o najlepsze wykorzystanie potencjału sytuacji w ramach aktualnie dostępnych możliwości człowieka.Żyć sensownie to znaczy postępować w zgodzie z tym, co w danych okolicznościach – także tych najbardziej powszednich, dotyczących życia codziennego – uznajemy jako wartościowe. Sens ukrywa się w wartościach. Dzielą się one na trzy kategorie. Zawsze w odpowiedzi na każde wydarzenia życiowe można dopasować wartości z przynajmniej jednej kategorii.
Pierwszą kategorią są wartości przeżyciowe, które są niczym innym jak oddawaniem się przeżywaniu czegoś pięknego, dobrego i prawdziwego. Przykładami dla tych wartości są: przeżywanie sztuki, podziwianie przyrody, aktywność fizyczna, rozmowa z drugim człowiekiem, sport, przyjaźń. Ćwicząc się w myśleniu logoterapeutycznym warto zadawać sobie, nawet każdego dnia, pytanie: Czy miałeś/miałaś dziś szansę przeżyć coś wartościowego?
Kolejną kategorią są wartości twórcze będące polepszaniem tego, co jest obecnie dzięki wykorzystywaniu swoich talentów i zdolności. Do przykładów tych wartości można zaliczyć: aktywności zawodową, rodzinną, społeczną, polityczną czyli praca zawodowa czy zaangażowanie wolontaryjne, obowiązki domowe. Pytaniem pomagającym określić czy realizowane są przez człowieka te wartości jest: Co dziś dałaś/dałaś od siebie światu i ludziom wokół?
Ostatnią kategorią są wartości postawy zaangażowania o fundamentalnym, kluczowym znaczeniu, kiedy z powodu doświadczania cierpienia niemożliwe jest praktykowanie wartości przeżyciowych i twórczych. Wówczas może być realizowana wartość podstawowego zaangażowania w życie. Rozumie się ją jako sposób unoszenia przeciwności, radzenia sobie z cierpieniem. W dużym uproszczeniu chodzi o to, jaką postawę przyjmie się wobec nieuchronnych, zaskakujących zdarzeń, dziejących się niezależnie od zachowania człowieka. I tu pytaniami weryfikującymi realizowanie tej wartości są: Jak sobie radzisz w trudnych chwilach? Czy możesz znaleźć w nich jakąś wartość?
Warto powtórzyć w tym miejscu: sens ukrywa się w wartościach. Jednak człowiek człowiekiem, życie życiem… Wartości nie zawsze współgrają, nie mówiąc o tym, że nie są w stanie iść w parze, z chwilowymi ochotami, chceniami, życzeniami, pragnieniami. Ważne, żeby znaleźć złoty środek, zachować równowagę, uwspólniać jedne z drugimi, aby łączyły się dając poczucie pełnowartościowości życia. A satysfakcję z życia, poczucie pełnowartościowości właśnie, dać może właściwe patrzenie na postawione przed jednostką zadania – które Frankl dzielił na trzy kategorie – oraz podejmowanie ich wykonywania: pracę, realizowanie osiągnięć, doświadczanie dobra, prawdy, piękna i pozytywnych uczuć wobec innych ludzi, radzenie sobie z nieuniknionym cierpieniem.
Viktor Frankl nigdy nie pracował nad stworzeniem nowego modelu pracy psychoterapeutycznej (pozostawił to dzieło swoim uczniom), chciał jedynie dopełnić już te istniejące w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Po przyjrzeniu się wiodącym nurtom psychoterapeutycznym stwierdził, że są one dwuwymiarowe, a przecież człowiek obok fizycznego (ciało z jego popędami i całą fizjologią) i psychicznego (psychika z jej potrzebami, konfliktami, emocjami), ma również trzeci wymiar – który Frankl określał jako najbardziej znaczący –duchowy, zwany także osobowym bądź noetycznym. Z greckiego nous to duch lub umysł – który w rozumieniu Frankla – jest całkowicie wolnym, dzięki niemu mamy predyspozycje do wolności wyboru i wolności podejmowania decyzji, kiedy podejmujemy codzienne aktywności, ale i kiedy zajmujemy stanowisko wobec na przykład zdarzeń krytycznych, których doświadczamy. Widać wyraźnie, że Frankl opowiadał się za antyredukcjonistycznym sposobem rozumienia człowieka, przeciwstawiał się sprowadzaniu go do jedynie fizjologicznych, biologicznych czy psychologicznych pojęć, zgodnie z którymi jest on niczym innym, jak tylko…. Taki rodzaj widzenia człowieka jest ubogi, płaski, bo eliminuje wymiar specyficznie ludzki, jakim jest jego duchowość, nie determinowana biologicznie ani biograficznie. To człowiek będący osobą duchową doświadcza wyłącznie ludzkich wartości i uczuć takich jak: wolność, odpowiedzialność, miłość, cierpienie,sprawiedliwość, wrażliwość, lęk, poczucie nieuchronności śmierci, poczucie sensu. Istota ludzka jest jednością, nie tylko psychofizyczną, ale też, albo przede wszystkim, duchową. To, co w człowieku duchowe, stanowi o istocie człowieka – tylko realizując duchową naturę człowiek może prawdziwie żyć, wykraczać poza czysto fizyczne czy psychiczne doświadczenia związane z chorobą, bólem, cierpieniem, przemijaniem, niepewnością, aby nie ograniczały go w życiu jedynie pragnienia, uczucia, instynkty, popędy, żeby mógł refleksyjnie kierować się osobistymi wartościami, nadrzędnymi wobec nich, pomagającymi odkrywać lub wskazującymi sens. Frankl pisał, w opozycji do woli przyjemności Freuda i woli mocy Adlera, o woli sensu, będącą głównym motorem działań ludzkich. Reasumując, najważniejszym jest posiadanie i znajomość sensu własnego życia, bez tego pojawia się poczucie pustki (o którym mowa powyżej).
Człowiek – w ujęciu, w rozumieniu – logoterapii jest nie tylko trójwymiarowy (o czym mowa była wcześniej), można też go opisywać za pomocą pewnej geometrycznej metafory. Frankl, aby podkreślić wyjątkowość i niepowtarzalność istoty ludzkiej, wprowadził ontologię dymensjonalną, w której skład wchodzą dwa prawa:
I prawo ontologii dymensjonalnej:
jedna i ta sama rzecz, rzutowana ze swojego wymiaru na wymiar niższy niż własny, odbija się w ten sposób, że jej odbicia wzajemnie sobie przeczą.
Dla zobrazowania tego prawa Frankl przywołuje szklankę, która jest otwartym walcem. Szklanka rzutowana na płaszczyznę równoległą do jej podstawy daje odbicie w postaci koła, rzutowana na płaszczyznę prostopadłą do podstawy, daje obraz prostokąta. Koło i prostokąt, mimo że są rzutami tej samej figury, są ze sobą sprzeczne. Dodatkowo obie figury są figurami zamkniętymi, podczas gdy szklanka jest istnością otwartą. Jeśliby w miejsce szklanki rozpatrywać człowieka, a rozmaitymi jego rzutami byłyby nauki takie, jak biologia czy psychologia, to okazałoby się, że to, co mówią one o człowieku, jest daleko idącą redukcją, skracającą człowieka o wymiar specyficznie ludzki (jak było już wspomniane, czynniki biologiczne, psychologiczne i socjologiczne determinują ludzką kondycję, ale nie są w stanie odebrać wolności wyboru).
II prawo ontologii dymensjonalnej:
różne rzeczy rzutowane ze swoich wymiarów na jeden i ten sam wymiar niższy niż ich własny, odbijają się w taki sposób, że ich obrazy nie są ze sobą sprzeczne.
Różni ludzie rzutowani na płaszczyznę biologii czy psychologii mogą być zakwalifikowani jako określona, ta sama, jednostka nozologiczna, w wyniku czego, to, co dla nich jednostkowe i szczególne, zostaje zatarte (np. talent).
Cała myśl logoterapeutyczna przesycona jest wiarą w człowieka, w jego poczucie odpowiedzialności, dążenie za sumieniem i wartościami, w zdolność do przekraczania siebie i patrzenia poza horyzont ograniczającego myślenia. Parafrazując Goethego Frankl zwykł wielokrotnie mawiać: na człowieka trzeba patrzeć przez pryzmat jego potencjału – czyli tego, kim może się stać, jeśli urzeczywistni swoje unikalne zdolności i predyspozycje. Można odnieść wrażenie, że Viktor Frankl pokładał w ludziach wielkie nadzieje.
I taka jest też jego terapia.
CZĘŚĆ II
Współcześnie różnie patrzy się na logoterapię.
Niektórzy doceniają jej wkład głównie w poradnictwie, przy krótkotrwałych formach wsparcia, bez możliwości wykorzystania jej jako niezależnej metody leczenia zaburzeń psychicznych. Traktują ją jako dopełnienie, uzupełnienie innych nurtów psychoterapii dzięki jej sile wzmacniania zdrowia psychicznego oraz skuteczności w pracy nad rozwojem osobistym.
Niektórzy wskazują na logoterapię jako na niezależną szkołę terapii, prowadzą psychoterapię indywidualną w jej nurcie. Podczas cyklu spotkań, terapeuta/tka, dzięki stosowaniu technik logoterapeutycznych, szczególnie dzięki tak zwanemu dialogowi sokratejskiemu czyli zadawaniu kierujących pytań, bez pouczania, radzenia, interpretowania, prowokuje niejako klienta czy klientkę do rewidowania jego/jej postaw wobec życia, stosunku do dziejących się w nim zdarzeń poprzez analizę systemu wartości, zmienianie jego hierarchii, budzenie poczucia odpowiedzialności, odkrywanie sensu egzystencji, uświadamianie wypartych aspektów duchowości. Ogromnym atutem tej terapii jest wyjątkowe podejście do klienta – wypełnione empatią, partnerskie, całkowicie niedyrektywne, dostrzegające i ceniące godność człowieka oraz pogodzone z jego wolnością wyboru, a mimo to wspierające w braniu przez klienta życia w swoje ręce, odnajdowaniu tego, co kluczowe w jego codzienności.
A jeszcze inni zapożyczają jedynie techniki i metody logoterapeutyczne zależnie od tematu czy potrzeb danego klienta, z którym pracują. Problemami, jakimi zajmuje się ten nurt są: poczucie utraty sensu życia, a przez to – pustki egzystencjalnej, doświadczenie kryzysu egzystencjalnego, czy kryzysu wartości, a także nerwica noogenna (nadwrażliwość lękowa), lęk przed śmiercią, natręctwa. Bardzo ceniona jest logoterapia wśród osób pracujących z osobami chorującymi przewlekle, na przykład z pacjentami onkologicznymi, również w zaawansowanej fazie choroby. Doskonałym zastosowaniem myśli logoterapeutycznej w psychoonkologii jest psychoterapia skoncentrowana na sensie autorstwa Williama S. Breitbarta. Stworzył on cykl siedmiu grupowych spotkań o kierowanej tematyce przeznaczonych dla pacjentów onkologicznych leczonych objawowo. Metodę tę można jednak śmiało stosować również w pracy indywidualnej z pacjentem chorym przewlekle na różnych etapach leczenia. Tematyka i treść kolejnych spotkań jest następująca:
1. Pojęcia i źródła sensu – wprowadzenie do interwencji opartej na sensie.
Ćwiczenia związane z doświadczeniami.
Wymień jedno albo dwa doświadczenia lub momenty, kiedy miałeś szczególne poczucie sensu życia (mogą to być sytuacje doniosłe lub codzienne), na przykład coś co pomogło Ci przetrwać trudny dzień, albo czas, kiedy żyłeś pełnią życia.
2. Rak i sens – tożsamość przed i po zdiagnozowaniu raka.
Ćwiczenia związane z doświadczeniami.
Napisz cztery odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?”. Mogą one być pozytywne lub negatywne i zawierać cechy charakteru, cechy zewnętrzne, przekonania, rzeczy, które robisz, ludzi, których znasz i tak dalej. Odpowiedzi mogą się zaczynać przykładowo od: „Jestem…” lub „Jestem kimś, kto…”. Jak choroba wpłynęła na Twoje odpowiedzi?
3. Doświadczone w przeszłości źródła sensu – pozostawianie dziedzictwa (przeszłość- teraźniejszość- przyszłość).
Historyczny kontekst życia. Ćwiczenia.
– opowiedz nam historię swojego nazwiska,
– opowiedz nam o swoim życiu i historii swojej rodziny,
– jakie są Twoje największe osiągnięcia i z czego jesteś najbardziej dumny?
– czego takiego nauczyłeś się o życiu, co chciałbyś przekazać innym?
4. Źródła sensu związane z postawami – napotykane życiowe ograniczenia.
Sens i wartości związane z postawami: ograniczenia, skończoność życia.
– czy wciąż jesteś w stanie znaleźć sens codziennego życia, mimo jego skończoności?
– czy od momentu diagnozy czujesz sens czy utratę sensu życia, a może to, że życie nie ma wartości?
– czy myślisz o tym, czym jest „dobra” albo „sensowna” śmierć
– czy myślisz o tym, co dzieje się po śmierci.
5. Twórcze źródła sensu – aktywne zaangażowanie w życie (przez tworzenie i odpowiedzialność).
Sens wywodzący się z twórczych wartości i odpowiedzialności.
– za co jesteś odpowiedzialny?
– jakie są Twoje życiowe zadania?
– za kogo i dlaczego jesteś odpowiedzialny?
– jakie są Twoje niedokończone sprawy?
– jakie zadania chciałeś zawsze spełnić, ale jeszcze ich nie podjąłeś?
6. Doświadczeniowe źródła sensu – doświadczenie pełni życia przez miłość, piękno, humor.
Sens i wartości wynikające z doświadczenia. Miłość, natura, sztuka, piękno, humor.
– wymień i omów trzy rzeczy, które porażają Cię swoim pięknem i powodują, że chce Ci się żyć,
– wymień trzy rzeczy, które wciąż Cię rozśmieszają,
7. Podsumowania – refleksje i nadzieje na przyszłość.
– nadzieje na przyszłość – wymień trzy rodzaje nadziei (do czego dążysz?)
– pożegnanie.
Wyraźnie widać, że dzięki kierowanym przez terapeutę rozmowom czy zadaniom pacjenci są wspierani do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, bez względu na to, jaki to moment w ich życiu jest, terapeuta też pokazuje nie wprost, że każdy z pacjentów potrafi stanąć na wysokości zadania, jakim jest choroba, jej leczenie, uświadamia, że zawsze, nawet w sytuacji niepowodzenia leczenia, człowiek stoi przed możliwością dokonania rzeczy wartościowych, ważnych i że nikt inny nie może go ani zastąpić ani wyręczyć. Warsztaty pokazują, że głównym celem człowieka nie jest dążenie do przyjemności ani unikanie bólu, lecz właśnie odszukiwanie sensu, że można przygotować się przyjęcia nieprzyjemności, bólu, cierpienia, ale tylko wówczas, kiedy nada mu się znaczenie, wartość. Nie należy tego mylić z heroizmem czy dźwiganiem ciężarów ponad siły, a o dostosowanie się do sytuacji adekwatnie, realnie, zgodnie z posiadanymi, danymi możliwościami, w zgodzie z własnym systemem wartości, raczej z odpowiedzią na pytania: „Biorąc pod uwagę Twoje aktualne możliwości i zasoby, jaką istotną dla siebie wartość możesz urzeczywistnić? Jak – w swoim sumieniu – powinieneś/powinnaś postąpić?”
W logoterapii wykorzystuje się charakterystyczne techniki pracy, wspierające proces zmiany w człowieku korzystającym z jej założeń:
Dialog sokratejski
Często spotykana technika w logoterapii, która może być wykorzystywana również w innych nurtach psychoterapii. Polega ona na prowokowaniu refleksji nad sensem podejmowanych działań, a także sensem życia w ogóle. Najczęściej dialog ma postać filozoficznych pytań, które ukierunkowywane są na istotny aspekt ludzkiej egzystencji, nie znajdujący w pełni odbicia w świadomości pacjenta. Nazwa tej techniki odnosi się oczywiście do Sokratesa, który to znany jest z porównania filozofa do położnej – filozof pomaga wydobyć prawdę o drugim człowieku, tak samo jak położna pomaga wyjść dziecku z łona matki. To porównanie znajduje swoje odzwierciedlenie również w sposobie prowadzenia dialogu sokratejskiego w logoterapii.
Dla przykładu: W czym Pani jest podobna do mamy? W niczym. Proszę opowiedzieć jak mama radzi sobie z chorobą. Trudno powiedzieć, bo jest samodzielna i nie chce nic mówić. A proszę opowiedzieć w jaki sposób radzi sobie Pani z chorobą mamy? Ciężko. A czy Pani bliscy to wiedzą? Nie, raczej nie, bo im nie mówię, muszę ich chronić. To w czym jest Pani podobna do mamy?
Intencja paradoksalna
Istotą tej techniki jest wzbudzenie takiego nastawienia, aby pacjent zaczął pragnąć tego, czego się boi. Nie można utożsamiać opisywanej techniki z techniką paradoksu, opierającej się na terapeutycznej manipulacji. Intencja paradoksalna jest techniką świadomą i racjonalną – jej zastosowanie wymaga zgody pacjenta, więc nie może być w niej mowy o manipulacji. Terapeuta w tej technice zachęca swojego pacjenta do postąpienia wbrew swojemu lękowi, swoim obawom, np. osoba, która boi się publicznej oceny musi zapragnąć, aby stworzyć takie warunki, aby mogła, a przede wszystkim – bardzo chciała – być oceniana przez innych ludzi. Początkowo, zachęta tego typu może zostać przez pacjenta potraktowana jako absurdalna, może pojawić się śmiech, zdziwienie, żartowanie z propozycji terapeuty. Taka reakcja jest często punktem wyjścia do dalszej rozmowy. Istota intencji paradoksalnej to odblokowanie zdolności do przekraczania swoich ograniczeń psychicznych. Stąd, początkowy śmiech i zdziwienie pacjenta są nawet wskazane, ponieważ tworzą aurę absurdu, przez co łatwiej pacjentowi dystansować się do swoich objawów.
Podsumowując: ta metoda wykorzystuje zdolność do autorefleksji, transcendencji, polega na konfrontacji pacjenta z lękiem poprzez paradoksalne wyobrażenie, życzenie tego czego się pacjent boi. Tworzą ją trzy następujące po sobie, konieczne etapy:
1. określa się zakres lęku (myśli działania, czynności, sączący się niepokój, strach, lęk, napady lęku, panika, fobia) oraz poziom lęku (kiedy jest pobudzenie, kiedy już nie do wytrzymania),
2. formułuje się obraz w wyobraźni lub formułę paradoksalną, którą pacjent ćwiczy, musi być wykorzystane poczucie humoru pacjenta: tak mi się pani kojarzy?… (uśmiecha się?) – nie należy mylić jej z techniką paradoksu (jak wyżej),
3. próba wyobraźni, zobaczenie lęku w krzywym zwierciadle przez pacjenta, jeśli znajdzie ten obraz to formułujemy go lub formułkę paradoksalną i zalecamy pacjentowi ćwiczyć w sytuacji remisji lęku (kiedy czuje się najlepiej, wyczuwają aurę lęku jak w migrenie) lub w czasie relaksu.
Technika modulacji postawy
Technika modulacji postawy dotyczy uświadamiania hierarchii wartości i podejmowania związanych z tą hierarchią decyzji. Według Frankla istnieją następujące wartości: doznaniowe (np. miłość), twórcze (np. praca) oraz postawy (np. godność, honor). Jeżeli logoterapeuta pracuje z pacjentem, który doświadcza ciężkiego kryzysu psychicznego, a nie ma możliwości realizacji wartości twórczych i doznaniowych, wówczas należy skupić się na analizowaniu wartości postawy. Modulacja ma na celu zmianę sposobu przyjmowania swojego cierpienia w taki sposób, aby pacjent z pasywnego, stał się aktywny. Logoterapeuta może wykorzystać opisywaną technikę poprzez zadawanie pytań: Jak w Pana/Pani sytuacji można przeżyć to, czego Pan/Pani doświadcza z godnością? Jak Pan/Pani rozumie, co to znaczy „zachować twarz” w kontekście Pani/Pana przeżyć? Jak Pan/Pani może przyjąć to, co się zdarzyło tak, aby móc spojrzeć sobie w oczy?
Można też określić modulacje postawy jako zmianę wypracowanej u pacjenta postawy negatywnej na pozytywną, aby pobudzić motywację i polepszyć jakość życia (szablonowe, schematyczne postepowanie) dzięki trafnym argumentom, autorytetowi, uświadomieniu pozytywów i negatywów, niezbędne do tego jest zaangażowanie pacjenta, zaufanie do interwenta (tylko ja to mogę zrobić, choć mam z tym problem), wsparcie bliskich, pokazanie elementu przyszłościowego (po co to mi jest, po co to robię?). Chodzi też niejako o przejęcie kontroli nad słabością (Ty jesteś panem swych rąk, czy ręce Tobą rządzą?, Głowa rządzi Panem, czy Pan rządzi głową? No, ona mną. Proszę, poda mi Pan kawę? Zrobił to Pan mimo rozmowy o chorobie?). Stosując tę technikę należy pamiętać, że postawa przejawia się w ocenie – emocjonalna, wiedzy – poznawcza, zachowaniu – behawioralna. Technika ta składa się z trzech etapów:
A. dobrowolnej decyzji o zmianie podjętej przy pomocy osób wspierających,
B. wprowadzenia realnej zmiany w realizację przy poczuciu sprawczości,
C. utrwalenia zmian (postaw alternatywnych) dzięki zauważeniu przez pacjenta, że wypracowany przez niego model zachowania, rozumienia, oceniania działa (sześć miesięcy jest potrzebne, żeby zmiana stylu życia weszła w nawyk).
Logodrama
W tej technice zadaniem pacjenta jest wyobrażenie samego siebie na łożu śmierci, w celu spojrzenia na swoje życie z dystansu. Taki zabieg ma pomóc w rozpoznaniu, jak pacjent postrzega w takich okolicznościach swoje życiowe cele. Ma on skonfrontować poziom swojego bieżącego zaangażowania w nie, z perspektywą śmierci. Według Frankla logodrama ma za zadanie uaktywnić w człowieku przeżywanie wartości trwałych, nawet w obliczu przemijania.
Funkcjonują w codziennej praktyce logoterapeutycznej również metody wspomagające stworzone przez profesora Kazimierza Popielskiego. Należą do nich:
– rozwijanie postaw alternatywnych (poszukiwanie konstruktywnych alternatyw wobec dotychczasowego doświadczenia, myślenia (dlaczego mam być uległy, będę przebojowy)),
– pozytywne autoinstrukcje (poszukujemy pozytywnych myśli, żeby dodać sobie odwagi, siły (stosownych do pacjenta)),
– poczucie humoru (wyrażanie humoru dającego dystans do problemu w związku z trudną sytuacją),
– terapia pięknem (piękno daje ukojenie, związana z relaksacją).
Często wykorzystywane są również metody graficzne (za Lilia Suchocka): metoda graficzna diagnostyczna, mogąca być podstawą do wzmacniania równowagi (co muszę, powinienem, chcę, mogę) oraz metoda analizy konceptów egzystencjalnych.
Na zakończenie zamiast podsumowania odrobina praktykowania logoterapii. Warto sprawdzić czy teraz w sytuacji, w której się znajdujecie, będziecie w stanie czuć wartości tej chwili, tego działania.
Otwórzcie się na swoje uczucia (i sumienie) i zadajcie sobie pytania: Co w aktualnym momencie – tu i teraz – jest dla mnie najbardziej wartościową możliwością? Jak najlepiej mogę wykorzystać bieżące okoliczności? Czy to jest dobry czas na czytanie tego artykułu? Jaką to ma dla mnie wartość? Czy to ma sens? A może czuję, że powinienem/powinnam w tym czasie zrobić coś innego? Zmyć naczynia, zrobić drzemkę, wyjść na spacer…? Zjeść? (…)
Sens chwili, sens życia.
Wachlarz wartości.
Szczęście jest jak motyl: kiedy usiłujesz je złapać, zawsze wymyka ci się z rąk. Ale jeśli cichutko usiądziesz, to może samo do ciebie przyleci.
Bibliografia:
UNM IDEAS in Psychiatry Public Lecture: William S. Breitbart, M.D.
(https://www.youtube.com/watch?v=ytuNRPjLypc)
Frankl, V.E. (2011). Człowiek w poszukiwaniu sensu. Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa.
Kamińska, A. (2018). Założenia logoterapii Viktora Emila Frankla a Wychowanie Człowieka. Sosnowiec: Wyższa Szkoła Humanitas.
Szczukiewicz, P., Szczukiewicz A. (2018). Logoterapia Victora Frankla w psychoterapii i poradnictwie psychologicznym. Annales Universitatis Mariae Curie – Skłodowska. 31, 2.
Langle, A. (2012). The Viennese School Of Existential Analysis The Search For Meaning And Affirmation Of Life. W: Barnett L, Madison G (Red.) Existential therapy: Legacy, vibrancy, and dialogue. New York: Routledge, 159-170.
Langle, A. (2003). Analiza egzystencjalna — poszukiwanie zgody na życie. Psychoterapia, 2(125), 33-46.
Grzesiuk, L. (2005). Psychoterapia. Teoria. Podręcznik akademicki. Warszawa: Eneteia.
von Kirchbach, G. (2002). Ogólne wprowadzenie do logoterapii i analizy egzystencjalnej. European Psychotherapy, 1 (4), 33-46.
Frankl, E. V. Człowiek w poszukiwaniu sensu, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015.
Oryginał za Goethe, Lata nauki Wilhelma Meistra : „Jeżeli (…) bierzemy ludzi takiemi tylko, jak są, to robiemy ich gerszemi; jeżeli zaś traktujemy ich tak, jakby tem byli, czem być powinni, to ich posuwamy tam, dokąd posunięci być mogą”.
Autorka: dr Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 14 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Życie wyśle Ci pewną wiadomość. Jeśli wiadomość do Ciebie nie dotrze, da Ci nauczkę. Jeśli nie zrozumiesz nauczki, pojawi się problem. Jeśli nie rozwiążesz problemu, zacznie się kryzys.
Brett: Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół
Cierpienie może być przetworzone (…) w życie.
Shapiro
Kryzys psychologiczny jest stanem spostrzegania jakiegoś zdarzenia lub sytuacji jako niemożliwych do wytrzymania, trudności przekraczających możliwości osoby oraz jej mechanizmy radzenia sobie. Do momentu, aż osoba nie dozna uwolnienia od niełatwych emocji, kryzys ma możność powodowania poważnych zmian dysfunkcjonalnych w sferach somatycznej, poznawczej, behawioralnej, afektywnej. Cechami charakteryzującymi kryzys psychologiczny są: może wystąpić u osoby całkowicie zdrowej psychicznie, występuje on w odpowiedzi na sytuację subiektywnie, ekstremalnie trudną, ryzyko jego wystąpienia zależy zawsze od indywidualnej odporności na stres i subiektywnej oceny znaczenia wydarzenia krytycznego jako zagrożenia (sytuację, którą, ktoś może rozwiązać sam, dla kogoś innego może być ponad siły, nawet w dokładnie takich samych okolicznościach), towarzyszy mu zawsze doświadczenie utraty kontroli nad sytuacją i własnym zachowaniem oraz lęk, bezsilność, dynamiczna zmienność emocji, wyczerpanie dostępnych sposobów radzenia sobie, wyczerpanie zasobów i środków zaradczych, dotyczy on całego życia i wszystkich poziomów funkcjonowania człowieka. Objawami przejawiającymi się w różnych sferach życia człowieka są:
– na poziomie somatycznym: organizm zmobilizowany do walki – między innymi: napięcie mięśni, ukrwienie kończyn, bóle zawroty głowy.
– na poziomie poznawczym: między innymi: upośledzenie i załamanie zwykłej zdolności rozwiązywania problemów, zaburzenia koncentracji.
– na poziomie behawioralnym: między innymi: niezdolność do pełnienia zwykłych funkcji/ról życiowych (jako pracownik, matka, narzeczony, kolega, mąż – opisaniem odzwierciedlającym ten stan jest pytanie: kim jestem i co mam robić?!).
– na poziomie emocjonalnym: między innymi: lęk, przerażenie, bezsilność, bezradność, rozpacz (mówi się o często opisując kryzys o regule trzech B: beznadzieja, bezsilność, bezradność).
Możemy też poprzeć się obrazem ‘fenomenologicznym’ doświadczenia kryzysu, niejako obrazu człowieka w kryzysie stworzonych przez kursantów Grupy Acan:
obszar myśli:
„to koniec”, „beznadzieja”, „to niesprawiedliwość”, „o co chodzi?”, „dłużej nie wytrzymam”, „chyba zwariuję”, „musi być jakieś wyjście”, „chaos”, „co jeszcze może mi się przydarzyć?”, „jestem do niczego”, „co inni pomyślą?”, „nie ma wyjścia”,
„skończyć z tym”, „uciec”, ” zawalczyć”, „schować się”, „rozwiązać”, „postarać się nie pławić w emocjach”, „znaleźć pomoc”, „zobojętnieć”, „zaakceptować”, „pogodzić się z tym”, „nie zawieść pomimo wszystko”, „zrobić coś by się skończyło”,
obszar działań:
„wycofuję się”, „proszę o pomoc”, „podejmuję ryzyko”, „rozmawiam”, „organizuję pomoc”, „tłumaczę się”, „czekam”, „zdobywam informacje”, „nie daję poznać po sobie…”, „uczę się nowych rzeczy”, „walczę”, „uciekam”,
obszar wrażeń:
spięcie, zmęczenie, bezsenność, płacz, suchość w gardle, dławienie, pocenie się, kołatanie serca, rozkojarzenie, drżenia, tiki, zaburzenia łaknienia, ucisk w żołądku, gorąco – zimno, duszność, poczucie ciężaru rąk i nóg, wrażenie ciężaru na klatce piersiowej, ból głowy.
Literatura przedmiotu wskazuje trzy sposoby reakcji na kryzys, opisywane już nie wprost przez literaturę piękną z kolei: Jedni rodzą się i przesypiają całe życie, a potem umierają. Drudzy rodzą się i wiedzą, że jeśli się nie obudzą, świat zwali im się na barki i zniszczy wszystko, co w istocie najcenniejsze. Świadomi tej wiedzy, otwierają oczy, zanim wydarzy się kataklizm. I są też trzeci, którzy ockną się dopiero po wielkim życiowym armagedonie. Umrą za życia, a potem staną się zupełnie kimś innym (E. T. Nowak: Grand Hotel Granit). Pierwszym jest samodzielne, efektywne radzenie sobie człowieka z kryzysem, jakby w warunkach idealnych. Po przejściu takiego kryzysu staje się on silniejszy, zmienia się, rozwija, jest bardziej współczujący. Drugim rodzajem jest pozorne uporanie się z kryzysem przy efektywnym blokowaniu raniących skutków, nie dopuszczaniu ich do świadomości. W różnych momentach życia człowieka tłumione doświadczenie daje znać o sobie, niejako przebija w chwilach zmagania się z trudami życia, niepozorna trudność w tej sytuacji jest niejako wzmocniona silniejsza nieadekwatnie jakby echem nieuporządkowanego kryzysu. Trzeci efekt to załamanie psychiczne. Czysta demonstracja niezdolności do dalszego życia bez otrzymania natychmiastowej, intensywnej pomocy. Gdyby chcieć sportretować człowieka w kryzysie należałoby go ująć w czterech wymiarach funkcjonowania: równowagi – nierównowagi, mobilności – nie mobilności. Równowagą określa się stan stabilności poznawczej lub emocjonalnej, pewna forma wyważenia, rodzaj pewności siebie. Przeciwnie nierównowaga jest brakiem lub destrukcją emocjonalnej stabilności, zrównoważenia, siły i pewności siebie. Natomiast mobilność jest stanem, w którym człowiek ma zdolność do samodzielnego dokonywania zmian lub radzenia sobie bez względu na poddanie się różnym warunkom, wpływom, potrzebom, nastrojom, emocjom, uczuciom, oznacza bycie elastycznym, zdolnym do przystosowywania się do świata fizycznego i społecznego. Na przeciwnym biegunie leży immobilność będąca stanem, w którym nie jest się bezpośrednio, natychmiast zdolnym do podejmowania samodzielnych działań i radzenia sobie bez względu na poddanie się różnym warunkom, wpływom, potrzebom, nastrojom, emocjom, uczuciom, oznacza bycie sztywnym w reakcjach, niezdolnym do przystosowywania się do świata fizycznego i społecznego. Jak rozpoznać osobę w kryzysie? Co ma niepokoić, być sygnałem do podjęcia pomocy? Na pewno naszą czujność powinien uruchomić fakt cierpienia osoby z powodu depresji, ostrego epizodu psychotycznego, ale też szoku, zaskoczenia, ciężkiej żałoby, utraty, utrzymujący się – mimo upływu czasu – lęk zamrażający funkcjonowanie człowieka. Warto zreflektować czy człowiek, z którym mamy do czynienia nie jest zagrożeniem dla siebie i innych, czy nie wymaga hospitalizacji z powodu na zażycie niebezpiecznych dla zdrowia i życia substancji. Aby udzielić adekwatnej pomocy osobie w kryzysie psychologicznym należy uwzględnić jej stopień mobilności. W zależności od jej stopnia powinno się uruchomić postawę: niedyrektywną, współpracującą, dyrektywną. Podejście niedyrektywne jest uzasadnione, gdy doświadczający kryzysu jest mobilny, zdolny do adekwatnego odbierania informacji, ich przetwarzania, podejmowania decyzji i celowych działań. Jego emocje są przez niego kontrolowane. Pomaganie niedyrektywne to mobilizowanie tych zasobów i umiejętności, które są w potrzebującym pomocy, to wskazanie bardziej trafnego rozumienia konsekwencji wyborów podejmowanych podczas rozwiązywania problemu, ułatwianie osobie w kryzysie lepszego rozumienia przez nią jej uczuć, potrzeb, celów. Podejście współpracujące z kolei, jest wskazane wówczas, gdy osoba przeżywająca kryzys nie jest na tyle silna by móc skorzystać z pomocy niedyrektywnej, ale jest na tyle sprawna by być partnerem w wychodzeniu z problemu. Osoba taka może być w pełni partnerem w: określeniu problemu wywołującego kryzys, rozważaniu możliwości rozwiązań oraz planowaniu odpowiednich kroków. Pomagający chwilowo ma rolę niejako czasowego katalizatora, doradcy, osoby wspierającej, ułatwiającej mierzenie się z działaniami. W końcu podejście dyrektywne jest zalecane w sytuacji, kiedy człowiek jest oceniany jako zbyt immobilny, by móc zmagać się z przeżywanym kryzysem. W tym wypadku pomagający musi dokładnie określić problem, musi być przewodnikiem i osoba decyzyjną. Wielu zadawało sobie pytanie czy można określić w jaki sposób ktoś zareaguje na kryzys. Otóż zależy to od bardzo wielu zmiennych: czynników medyczno-fizycznych, socjokulturowych, psychologicznych, od indywidualnego rozumienia kryzysu, nadania mu odpowiedniego znaczenia, od wieku, wiary, płci, czynników kulturowe, aktualnych warunki bytowania,
osobowości, doświadczonych wcześniej chorób psychicznych, doświadczeń zbieranych w trakcie życia.
Aby potrafić i nie bać się pomagać osobie w kryzysie trzeba być otwartym, mieć wiedzę i znać różne sposoby i źródła, którymi się można podeprzeć w sytuacji niełatwej dla ratownika. Poniżej parę wskazówek. Pomocy można również szukać pod następującymi numerami telefonu:
Antydepresyjny Telefon Forum Przeciwko Depresji – (22) 594 91 00 – każda środa i czwartek w godz. od 17:00 do 19:00,
Antydepresyjny Telefon Zaufania – 22 654 40 41 – więcej informacji,
Telefon Zaufania dla Dorosłych w kryzysie emocjonalnym – 116 123 – bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, czynny przez 7 dni w tygodniu w godz. od 14:00 do 22:00,
Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111 – czynny codziennie w godz. od 12:00 do 22:00; można się również skontaktować, wysyłając anonimową wiadomość online przez www.116111.pl/napisz,
Telefon zaufania dla dzieci – 800 080 222 – linia całodobowa i bezpłatna (Fundacja Itaka),
Telefon dla Rodziców i Nauczycieli – 800 100 100,
Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 121 212 – czynny od poniedziałku do piątku w godzinach w godz. od 8:15 do 20:00,
800 702 222 – Centrum Wsparcia Fundacji Itaka, jest całodobowe. Możesz także napisać tutaj: porady@liniawsparcia.pl,
22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji Itaka, czynny w poniedziałek i czwartek w godzinach 17:00-19:00,
Warto też, żeby zapamiętać słowa Eckharta Tolle’a (Potęga teraźniejszości): …w każdym kryzysie ukryta jest szansa… oraz Emily Giffin (Coś niebieskiego): W chwili największej ulgi w moim umyśle wreszcie coś zaskoczyło i zrozumiałam, co mnie tak martwiło w ciągu ostatnich dni. Nagle wszystko stało się zupełnie jasne. Być może właśnie tak działa kryzys: otwiera ci oczy na to, co cały czas było tuż obok. Dobrze będzie poprzestać na stwierdzeniu, że dobrze przeżyty kryzys wzbogaca, mimo że każdy człowiek wolałby nie bogacić się na własnym cierpieniu i bezsilności, tak samo jak nie chciałby szlachetnieć, skoro to cierpienie uszlachetnia. Jednak skoro takie zdarzenia wywołujące kryzysy muszą mieć miejsce, to starajmy się na nie przygotować, poznajmy swoje mocne strony, bogate zasoby i silne oparcie. Nie znaczy, że nie będzie bolało, ale na pewno wyjdziemy obronną ręką.
Badura – Madej W., Wybrane zagadnienia interwencji kryzysowej. Poradnik dla pracowników socjalnych (1996). Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
Bronowski P., Kaszyński H., Maciejewska O. (2020). Kryzys psychiczny. Odzyskiwanie zdrowia, wsparcie społeczne, praca socjalna. Warszawa: Difin.
Jagas, M., Kozioł, M. (2013). Żyj najlepiej jak potrafisz. Wrocław: Fundacja Wspierania Onkologii Dolnośląskiej.
James R. K., Gilliland B. E. (2006). Strategie interwencji kryzysowej. Pomoc psychologiczna poprzedzająca terapię. Warszawa: Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Wydawnictwo Edukacyjne PARPA.
Jośko, J. (2007). Stres w chorobach przewlekłych. Warszawa: PZWL
Goodhart, F., Atkins, L. (2012). Drugie życie po raku. Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia.
McKay, J., Hirano, N. (2002). Chemioterapia, radioterapia. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
Pająk, P., (red.) (2013). Siły, które pokonają raka. Psychologiczne terapie wspomagające w chorobie nowotworowej. Kielce: Wydawnictwo Charaktery.
Pilecka, B. (2004). Kryzys psychologiczny. Wybrane zagadnienia. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielońskiego.
Autorka: dr Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 14 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Osoby leczone z powodu choroby nowotworowej nierzadko obok nowotworu zmagają się z innymi, mniej lub bardziej zagrażającymi zdrowiu i życiu jednostkami chorobowymi. Niniejszy artykuł koncentrować się będzie na grupie pacjentów u których poza chorobą nowotworową rozpoznano wcześniej lub w trakcie terapii onkologicznej zespół otępienny. Ponadto omówiona zostanie najczęstsza jego postać, tj. choroba Alzheimera. Ten zespół chorobowy zaburza w różnym stopniu zdolności poznawcze pacjenta, co przekłada się na jego możliwości porozumiewania się i współpracy w relacji personel medyczny-pacjent-rodzina. Zatem, aby móc dobrze opiekować się pacjentami z podwójną diagnozą wymagana jest dobra znajomość obu jednostek chorobowych.
Otępienie wg Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (wersja X) to „zespół spowodowany chorobą mózgu, zwykle przewlekłą i postępującą, w którym dochodzi do licznych zaburzeń wyższych funkcji korowych, takich jak pamięć, myślenie, orientacja, rozumienie, liczenie, zdolność do uczenia się, język i zdolność do porównywania, oceniania i dokonywania racjonalnych wyborów. Świadomość jest zachowana. Upośledzeniu funkcji poznawczych zwykle towarzyszy, a czasami je poprzedza, osłabienie kontroli nad reakcjami emocjonalnymi, zachowaniem w grupie społecznej czy motywacją”.
Wg klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego DSM IV podstawą do rozpoznania otępienia jest stwierdzenie:
1.Obecności licznych deficytów poznawczych manifestujących się jako:
a) upośledzenie pamięci
b) jednego lub więcej z następujących objawów:
• Afazji (zaburzenie mowy)
• Apraksji (zaburzenie wykonywania precyzyjnych ruchów, np. zapinanie guzików, pokazanie języka)
• Agnozji (stan zaburzonej zdolności rozpoznania znanych elementów otoczenia)
• Deficytów funkcji wykonawczych
2. Zaburzenia poznawcze powodują istotne ograniczenia w funkcjonowaniu społecznym i zawodowym oraz spadek dotychczasowego poziomu funkcjonowania.
3. Objawy nie występują w przebiegu majaczenia.
4. Obecności objawów nie można wyjaśnić inną przyczyną.
Mając na celu rozpoznanie otępienia wywołanego różnymi przyczynami, w różnych sytuacjach klinicznych i o różnym nasileniu (od niewielkiego do znacznego), obszerne kryteria diagnostyczne otępienia przedstawia NIA/AA (National Institute on Aging and Alzheimer’s Association). Według Instytutu otępienie może być rozpoznane, jeśli występują objawy zaburzeń funkcji poznawczych lub zachowania (objawy neuropsychiatryczne), które:
1. wpływają negatywnie na zdolność do pracy zawodowej lub do wykonywania zwykłych, codziennych aktywności;
2. powodują spadek w porównaniu z poprzednim poziomem funkcjonowania i wykonywania zadań ;
3. nie mogą być wytłumaczone zaburzeniami świadomości (delirium) lub obecnością „dużych” zaburzeń psychicznych (psychoz);
4. zaburzenia (upośledzenie) funkcji poznawczych zostały wykryte i rozpoznane na
podstawie:
a. wywiadu od pacjenta i kompetentnego informatora, oraz
b. obiektywnej oceny funkcji poznawczych albo za pomocą „przyłóżkowych” testów przesiewowych, np. MMSE, albo badania neuropsychologicznego. Badanie neuropsychologiczne powinno być przeprowadzone w sytuacji, kiedy wywiad chorobowy i „przyłóżkowe” badanie stanu psychicznego nie pozwalają na dokonanie rozpoznania, które nie budziłoby wątpliwości;
5. zaburzenia funkcji poznawczych lub zachowania dotyczą co najmniej dwóch poniższych obszarów (domen):
a. zaburzenia możliwości nabywania i zapamiętywania nowych informacji – wśród objawów: powtarzanie pytań lub rozmów; gubienie rzeczy osobistych, zapominanie o wydarzeniach lub spotkaniach, gubienie się na znanych trasach,
b. zaburzenia rozumienia i radzenia sobie ze złożonymi zadaniami, pogorszenie osądu – wśród objawów: gorsze rozumienie możliwości wystąpienia niebezpieczeństwa, niemożność radzenia sobie z finansami, pogorszenie możliwości podejmowania decyzji, niemożność złożonego planowania lub wieloetapowych działań,
c. zaburzenia funkcji wzrokowo-przestrzennych – wśród objawów: niemożność rozpoznawania twarzy lub powszechnie znanych rzeczy bądź też znajdowania rzeczy będących w zasięgu widzenia pomimo dobrej ostrości wzroku, niemożność posługiwania się prostymi narzędziami lub ubierania się stosownie do pogody,
d. zaburzenia funkcji językowych (mówienie, czytanie, pisanie) – wśród objawów: trudności w stosowaniu prostych słów podczas mówienia, niepewność w używaniu słów, błędy w mowie, ortografii i piśmie (agrafia),
e. zaburzenia osobowości, zachowania lub sposobu bycia – wśród objawów: niecharakterystyczna zmienność nastroju wyrażająca się np. stanami pobudzenia, spadek motywacji i inicjatywy, apatia, utrata energii (napędu), wycofanie społeczne, zmniejszenie zainteresowań wcześniejszymi aktywnościami, utrata empatii, zachowania kompulsywne lub obsesyjne, zachowania społecznie nieakceptowane.
W chwili obecnej z otępieniem zmaga się ok. 44 mln ludzi na świecie, jednak zdaniem Międzynarodowego Stowarzyszenia Alzheimerowskiego (Alzheimer’s Disease International), liczba chorych może sięgnąć 135 mln już w 2050 roku. Wczesne i trafne rozpoznanie pozwala na identyfikację zarówno pacjentów jak i osób z ryzykiem rozwinięcia się otępienia, co przekłada się na efektywniejszą opiekę.
W trakcie diagnozowania otępienia niezwykle ważne jest odróżnienie właściwego otępienia od otępienia rzekomego (pseudodementia), które może wystąpić choćby w przebiegu psychoz reaktywnych. Również stany takie jak: depresja, zespół hipomaniakalny, schizofrenia czy afazja mogą zostać, przy niewystarczająco dokładnym badaniu, rozpoznane jako otępienie. W celu rozpoznania otępienia powinno zostać przeprowadzone dokładne badanie neurologiczne wraz z badaniem psychiatrycznym, a spośród skal czy testów do wstępnej oceny mogą posłużyć: MMSE (Mini-Mental State Examination) oraz uproszczona ocena zespołu otępiennego (tab. poniżej).
Imiona i daty urodzenia dzieci, nazwisko panieńskie matki, miejsce pracy
Pamięć świeża
Co jadł na śniadanie, co zdarzyło się wczoraj
Pamięć bezpośrednia
Powtarzanie kilku liczb lub nazw
Zapamiętywanie
Powtórzenie po kilku chwilach pewnego opisu
Sprawność umysłowa, liczenie
Liczenie do tyłu (po 5 lub 13), wymienianie nazw miesięcy lub dni tygodnia do tyłu
Myślenie abstrakcyjne
Podobieństwa i różnice: jabłko i pomarańcza; pies i koń itp.
Po odróżnieniu otępienie od stanów chorobowych naśladujących otępienie (otępienie rzekome) i rozpoznaniu właściwego otępienia należy dążyć do ustalenia jego przyczyny, których jest bardzo wiele o szerokiej rozpiętości występowania (od bardzo rzadkich po bardzo częste). Niezbędnym badaniem przy ustalaniu przyczyny otępienia jest badanie laboratoryjne.
Za najczęstszą przyczynę otępienia wymienia się chorobę Alzheimera (Morbus Alzheimer). W praktyce klinicznej stosuje się także określenie „otępienie typu alzheimerowskiego”. Jest to „pierwotna, zwyrodnieniowa choroba mózgu, której istota polega na postępującym otępieniu, któremu towarzyszą objawy afatyczne, agnostyczne i apraktyczne”. Występuje zarówno u kobiet jak i mężczyzn, a częstość występowania choroby wzrasta z wiekiem. W przedziale 65-74 lata wynosi 3%, w przedziale 75-84 już 18%, a powyżej 85 r.ż – jeszcze więcej. Wczesny początek choroby, czyli przed 65 rokiem życia, najczęściej oznacza stosunkowo szybki przebieg choroby i liczne zaburzenia wyższych funkcji korowych. Natomiast późny początek – po 65 roku życia, może oznaczać powolny przebieg i zaburzenie pamięci jako podstawową cechę. Jednak nie należy sugerować się danymi statystycznymi. Na przebieg choroby wpływa poza wiekiem zachorowania, wiele innych różnych czynników jak przebyte urazy i choroby, rodzaj prowadzonej terapii i przyjmowane leki. Choroba spowodowana jest odkładaniem się w mózgu białek o patologicznej strukturze (beta-amyloid, tau), które powodują zanik neuronów i ich połączeń. Stwierdza się zatem uwolniony zanik mózgu, zwłaszcza kory czołowej i hipokampa.
Wyróżnić można następujące etapy rozwoju choroby:
Etap 1. Brak objawów.
Nie występują problemy z pamięcią, orientacją, komunikacją, oceną sytuacji, codziennym życiem. Pacjent funkcjonuje normalnie.
Etap 2. Niewielkie zaburzenia.
Chory może popełniać nieznaczne błędy, doświadczać niewielkich kłopotów z pamięcią i zdolnościami poznawczymi. Nie są to jednak symptomy na tyle rozwinięte, aby rodzina i przyjaciele mogli je spostrzec i ocenić. Także medyczne testy nie ujawniają rozwijającej się choroby.
Etap 3. Zauważalne pogorszenie.
Członkowie rodziny i przyjaciele dostrzegają łagodne zaburzenia poznawcze chorego, kłopoty z pamięcią i komunikacją, nieadekwatne do sytuacji zachowania. Lekarze są w stanie zdiagnozować wczesną fazę choroby Alzheimera, choć nie u wszystkich pacjentów objawy są jednoznaczne. Do najczęściej występujących na tym etapie symptomów należą:
Niemożność przypominania sobie imion znajomych , stosowanie niewłaściwych nazw przedmiotów,
Zauważalna trudność w wykonywaniu obowiązków zawodowych i funkcjonowaniu w towarzystwie,
Zapominanie tekstu, który właśnie został przeczytany,
Gubienie przedmiotów lub chowanie ich w różne zaskakujące miejsca
Osłabienie zdolności planowania i organizowanie
Etap 4. Wczesna faza choroby.
Chory doświadcza coraz bardziej zauważalnych i kłopotliwych zmian funkcji poznawczych. Zapomina o niedawnych wydarzeniach i szczegółach. Inne objawy to: nieumiejętność zrobienia prostych rachunków, zaburzenia związane z orientacją w przestrzeni i w czasie, zmienność nastroju, alienacja z towarzystwa.
Etap 5.Średniozaawansowana faza choroby.
Nasilają się problemy z pamięcią oraz myśleniem:
Niemożność przywołania szczegółów z własnego życiorysu,
Osłabienie zdolności oceny sytuacji
Konieczna jest opieka w codziennych czynnościach. Choć rozwój choroby jest znaczny, na tym etapie pacjenci zwykle pamiętają o tożsamości własnej oraz najbliższych członków rodziny. Są w stanie samodzielnie jeść i korzystać z łazienki.
Etap 6. Zaawansowana postać choroby.
To jeden z najtrudniejszych etapów dla opiekunów, bowiem charakteryzuje się znacznymi zmianami w osobowości i zachowaniu podopiecznego. Stale pogarsza się pamięć i chory wymaga pomocy w wykonywaniu najprostszych codziennych czynności, Najbardziej powszechne symptomy opisywanej fazy choroby to:
Problemy z rozpoznawaniem współmałżonka i pozostałych członków najbliższej rodziny, choć zachowana jest zdolność do rozróżniania twarzy znanych i nieznanych.
Niska świadomość pacjenta co do otoczenia, w którym się znajduje oraz bieżących zdarzeń
Niepokój i rozdrażnienie nasilające się w godzinach popołudniowych i wieczornych,
Nieumiejętność samodzielnego korzystania z łazienki,
Nietrzymanie moczu i kału
Wielokrotne powtarzanie tego samego zachowania – zarówno werbalnego, jak i pozawerbalnego.
Etap 7. Ostatnia faza choroby.
Komunikacja jest bardzo utrudniona, chory wygłasza pojedyncze słowa lub krótkie frazy. Podstawowe funkcje organizmu są zaburzone, słabo pracują serce i płuca, koordynacja ruchowa oraz zdolność połykania są znacznie zakłócone.
Rokowanie choroby jest niepomyślne. Jest to nieuchronnie postępująca postać otępienia, odbierająca życie chorującym w ciągu kilku lat, najczęściej z powodu powikłań. Stanowi obciążenie nie tylko dla samego pacjenta, ale także opiekujących się nim bliskich, zwłaszcza w ostatnim stadium choroby, gdzie chorzy stają się całkowicie bezradni i wymagają nieustannej opieki.
Zajmując się osobami, którzy poza chorobą nowotworową mają rozpoznanie choroby Alzheimera czy innych jednostek chorobowych w których dominuje otępienie jak np.: otępienie z ciałami Lewy’ego, otępienie czołowo-skroniowe czy zespoły otępienne na tle naczyniowym, warto uwzględnić takie formy wsparcia pacjenta jak:
Aktywne słuchanie i stymulacja aktywności
Treningi funkcji poznawczych
Protezy pamięci
Ruch
Dieta
Farmakologia
Literatura:
Liberowski P.P., Kozubski W., Biernat W., Kordek R., Neuroonkologia kliniczna. Wydawnictwo Czelej, Lublin 2011.
Lindsay K.W., Bone I., Fuller G., Neurologia i Neurochirurgia. Edra Urban&Partner, Wrocław, 2010.
Prusiński A. Neurologia praktyczna. PZWL, Warszawa 2015.
Talarowska M., Gałecki P. (red.), Zaburzenia funkcji poznawczych w wybranych chorobach somatycznych. Wydawnictwo Continuo, 2013.
Walsh K., Jak rozumieć uszkodzenia mózgu Podstawy diagnozy neuropsychologicznej.. Wydawnictwo Instytut Psychiatrii i Neurologii. Warszawa, 2001.
Czasopisma:
Neurologia i Neurochirurgia Polska
Inne: Materiały udostępnione w ramach szkolenia specjalizacyjnego z Psychologii Klinicznej, blok szczegółowy Neuropsychologia.
Autorka: Marta Zagozda psycholog, psychoonkolog, specjalista w neuropsychologii, od wielu lat pracująca z osobami onkologicznie chorymi, w tym w szczególności z Amazonkami, posiadająca duże doświadczenie we wspieraniu w kryzysie; współpracuje od wielu lat z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” oraz Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki z klubów Amazonek.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Wartość psychoterapii sprawdzana jest przez to, co może zrobić dla tych, którzy cierpią. Gdy pomoc nie jest już możliwa, należy zapewnić wygodę; tam, gdzie nie ma żadnego komfortu, każda psychoterapia jest bezużyteczna.
(Elizabeth Lukas)
Dla osób, które przeszły leczenie onkologiczne, czas po jego zakończeniu jest czasem powolnego, naznaczonego częstymi kontrolami i niepewnością powrotu do chociażby namiastki normalności życia codziennego. Jest to okres, w którym ludzie z piętnem diagnozy raka odchodzą od zależności i ścisłego związania ze szpitalem leczącym do samodzielności i pozornej niezależności domowej (do samokontroli, badań kontrolnych). Rehabilitacja psychofizyczna tych osób jest procesem długofalowym mającym swe przyczyny w bliskich i odległych skutkach choroby i jej leczenia, bo właśnie w tym okresie może pojawić się wiele owych objawów, nie tylko fizycznych, ale też i konsekwencji natury psychologicznej, społecznej czy duchowej. Do skutków tych należą m.in.: efekt chemo brain (zaburzenia pamięci świeżej, deficyty uwagi); syndrom przewlekłego zmęczenia utrudniający codzienne funkcjonowanie i podejmowanie aktywności codziennej, zawodowej i społecznej; zaburzenia lękowe czy reakcja depresyjna wywołane obciążeniem długotrwałym stresem, odnajdowanie się w nowej pozachorobowej i pozaszpitalnej rzeczywistości naznaczonej okaleczeniem ciała, nabytą w wyniku leczenia niepełnosprawnością. Te zarysowane zaledwie konsekwencje choroby nowotworowej są często przyczyną pojawiania się u ozdrowieńców pytania: po co wyzdrowiałem/am? Stąd, aby to pytanie nie wybrzmiewało tak często jak dotychczas w zaciszu gabinetów warto pamiętać, że czas remisji, nie tylko czas zdrowienia i poddawania się leczeniu, jest czasem, gdzie pomoc specjalistyczna: psychoonkologiczna, psychologiczna, psychoterapeutyczna ma istotne znaczenie. Wielu pacjentów właśnie w tym momencie – w czasie długotrwałej remisji – zgłasza się po pomoc, czując się zmarnowanym dobrem, czując się niezrozumianymi i odrzuconymi przez środowisko zdrowych oczekujących od nich bycia, natychmiast na tu i teraz, odrodzonymi jak feniks z popiołów. Pomoc ta polega na przykład na ułatwieniu odreagowania emocji pozostałych po długotrwałym i trudnym procesie leczenia, budowania nadziei na odbudowanie zachwianego poczucia bezpieczeństwa, przerwanych więzi społecznych, obniżonego przez zmianę wyglądu czy utratę pracy poczucia własnej wartości. Również ma ona za zadanie – dzięki narzędziom terapeutycznym – zmotywować do trwania w dążeniu do zmiany
(np. dotychczasowego stylu życia) oraz – dzięki terapii wspierającej – utrzymać i utrwalić osiągnięte efekty. Pomoc ta może przyjmować różne formy w zależności od oceny sytuacji przez profesjonalistę i/lub w zależności od diagnozowanych potrzeb i realnych oczekiwań ozdrowieńców (cancer survivors). Jeżeli pomoc ta skierowana jest na zmianę dotychczasowego psychospołecznego funkcjonowania, ma określony cel, do którego realizacji osoba wspomagana dąży możemy mówić o formie pomocy psychologicznej, jaką jest psychoterapia. Najlepszym czasem na rozpoczęcie psychoterapii przez osoby doświadczone przez leczenie onkologiczne jest czas, kiedy uporały się definitywnie z kryzysem choroby i mają chęć i siłę, aby zmienić to, co w ich życiu nie gra, a co uświadomiło im lub wzmocniło tę świadomość dzięki rozpoznaniu choroby przewlekłej (takie zdanie reprezentuje autor czytanego artykułu, choć wśród praktyków klinicystów występują, co do tego tematu, rozbieżności).
Psychoterapia polega na świadomych, ściśle zaplanowanych oddziaływaniach środkami psychologicznymi, skierowanych wobec osób oczekujących takiej formy pomocy, cierpiących z powodu zaburzeń emocjonalnych, psychicznych czy zaburzeń funkcjonowania psychospołecznego. Oddziaływania te – z obowiązującymi dla danego paradygmatu zasadami, formami, metodami – są rodzajem leczenia opartym na aktualnej wiedzy z zakresu psychopatologii. Leczenie to prowadzone jest przez psychoterapeutę, którym najczęściej jest psychiatra lub psycholog będący w trakcie przygotowania do uzyskania certyfikatu lub posiadający go, poddający swoją pracę ciągłej superwizji. Psychoterapia ma służyć przede wszystkim likwidacji lub redukcji symptomów wywołujących obiektywne i subiektywne cierpienie pacjenta, wprowadzenie zmian w postawie, sposobie myślenia, odczuwania, które to zmiany ułatwią człowiekowi readaptację do warunków otoczenia oraz i zoptymalizują poziom psychospołecznego funkcjonowania. Proces terapii oparty jest na zbudowanej w jego trakcie relacji pacjenta i psychoterapeuty. Taką relacje nazywa się związkiem/przymierzem terapeutycznym. Pacjent z pomocą psychoterapeuty ustala swój indywidualny główny cel terapii. Ważne by był on realny i możliwy do zrealizowania. Warto też pamiętać, że może być on modyfikowany czy zmieniany w zależności od potrzeb osoby, jej sytuacji czy postępów terapii. Jakie mogą być cele terapii? Na przykład: chcę poprawić relacje z ludźmi lub chcę pozbyć się lęku przed nawrotem choroby lub chcę nauczyć się dokonywania dobrych dla mnie wyborów. Każdorazowo, kiedy ustalanie celu następuje bądź, gdy następuje jego zmiana psychoterapeuta ustala z klientem kontrakt terapeutyczny. Zawiera on również, z wyjątkiem celu, sposobu jego osiągania, zasady realizowania psychoterapii. Zanim jednak obie strony umówią się na warunki współpracy musi nastąpić faza diagnostyczna, która poprzedza decyzję pacjenta, ale i psychoterapeuty o gotowości i możliwości podjęcia tej współpracy. W praktyce oznacza to, że psychoterapeuta zanim rozpocznie faktyczna psychoterapię umawia się z osobą szukającą pomocy na jedno do trzech spotkań konsultacyjnych mających na celu ocenę stanu psychicznego danej osoby (może wykonywać testy diagnostyczne), przygląda się jego problemom oraz sprawdza motywację do wprowadzenia zmian. Kierunek, tempo i rodzaj procesu terapeutycznego zależą od indywidualnych warunków osobniczych i środowiskowych klienta.
Psychoterapia może mieć formę pracy indywidualnej czy grupowej, ale też może być psychoterapią skierowaną do pary lub systemu (psychoterapia rodzinna). Praktykuje się – z wyjątkiem terapii indywidualnej – prowadzenie klientów przez psychoterapeutę i koterapeutę równocześnie.
Ze względu na warunki organizacyjne psychoterapia może być prowadzona w warunkach ambulatoryjnych (Poradnie Zdrowia Psychicznego lub inne poradnie, gabinety prywatne), szpitalnych: w oddziale całodobowym, w oddziale dziennym czy w warunkach hostelu lub domów dziennego pobytu, ale również w leczeniu sanatoryjnym.
Częstym pytaniem dotyczącym psychoterapii jest pytanie o czas jej trwania. Otóż jest on uzależniony od jej celu, oczekiwań klienta oraz podejścia stosowanego przez terapeutę. Ale przede wszystkim można odpowiedzieć metaforycznie: im bardziej zniszczony jest cenny obraz, tym dłużej trwa jego renowacja, a kolokwialnie, że im głębszy problem, który przynosi klient, tym dłuższa praca przed nim i psychoterapeutą. Psychoterapię można podzielić według niektórych praktyków na krótkoterminową (trwającą od kilku do dwudziestu spotkań) oraz długoterminową – (od powyżej dwudziestu do stu dwudziestu spotkań). Spotkania odbywają się zwykle raz w tygodniu. Przeciętny proces terapeutyczny trwa od roku do dwóch lat. Jedna sesja terapii indywidualnej trwa od czterdziestu pięciu do sześćdziesięciu minut. Świadczenia zdrowotne, które powstały przy współpracy Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej wraz z Polskim Towarzystwem Psychologicznym (w lipcu tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku), a którymi kieruje się Narodowy Fundusz Zdrowia, mają następujące ramy czasowe i ilościowe różnych rodzajów psychoterapii: psychoterapia indywidualna krótkoterminowa – do dwudziestu sesji (każda sesja sześćdziesiąt minut), długoterminowa – do stu dwudziestu minut sesji; psychoterapia grupowa (grupa do maksymalnie dwunastu osób): do czterdziestu sesji (każda sesja od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu minut); psychoterapia rodzin: do dziesięciu sesji o częstotliwości spotkań jedno na trzy tygodnie (każda sesja od dziewięćdziesięciu do stu dwudziestu minut); psychoterapia małżeństw: do dziesięciu sesji (każda sesja od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu minut). Różni psychoterapeuci, jak widać, mogą kierować się różnymi normami, co do czasu trwania terapii i sesji. Czas ten jednak z pewnością uzależniony jest zarówno od uwarunkowań osobowych leżących po stronie klienta, jak też od form, podejść teoretycznych, przyjętej praktyki będących po stronie psychoterapeuty, ale też zakresu świadczeń w ramach ubezpieczeń zdrowotnych będących po stronie szeroko pojętego systemu opieki zdrowotnej.
Psychoterapia jest stosowana w leczeniu różnych zaburzeń, takich jak: zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia odżywiania, zaburzenia psychosomatyczne, uzależnienia, zaburzenia lękowe, depresyjne, nerwice, zaburzenia osobowości, psychozy (jako metoda wspomagania farmakoterapii). Również techniki psychoterapeutyczne stosowane są wobec osób przeżywających kryzysy życiowe lub będących w ostrym stresie w wyniku nagłych wydarzeń.
W obrębie psychoterapii istnieją szkoły reprezentujące różne podejścia teoretyczne i praktyczne: podejście psychodynamiczne, poznawcze, behawioralne, humanistyczno-egzystencjalne, systemowe. Tam gdzie istnieje wiele przyczyn choroby i wiele sposobów rozumienia człowieka tam też jest wiele sposobów pomagania i leczenia.
W wypadku pacjentów onkologicznych najczęściej wspominanymi metodami terapii są:
– logoterapia franklowska – terapia polegająca na umożliwieniu pacjentowi poznania i akceptacji siebie i swojego znaczenia jako części pewnej całości, w tym realnego świata, w którym musi on funkcjonować.
– terapia simontonowska – terapia mająca na celu zwiększenie komfortu psychofizycznego chorego dzięki poprawie stanu psychicznego człowieka oraz jego jakości życia, wzmocnieniu zaangażowania pacjenta w proces leczenia, zwiększeniu jego wiary w skuteczność, nauczeniu umiejętności radzenia sobie z dolegliwościami bólowymi i innymi konsekwencjami choroby,
– Racjonalna Terapia Zachowania – metoda mająca nauczyć technik samopomocowych z wykorzystaniem psychoedukacji: szczególnie w zakresie emocji, wywoływanych przez myśli, wykorzystywaniem technik wyobrażeniowch, treningów relaksacyjnych,
ale też alternatywne formy takie jak: muzykoterapia, choreoterapia, terapia sztuką mogące być pomocnymi nie tylko w odbudowywaniu poczucia własnej wartości, tworzenia nowej tożsamości, lecz również, w charakterystycznym dla osób po kryzysie, poszukiwaniu sensu życia poprzez podejmowanie działań w obszarze szeroko pojętego rozwoju.
Jedną z form, która może mieć dla ozdrowieńców działanie terapeutyczne, a nie jest zdecydowanie formą terapii, jest niesienie wsparcia osobom, które są dopiero na początku leczenia onkologicznego. Wiele z wolontariuszek Amazonek ochotniczek mówi, że spłacają zaciągnięty u poprzedniego pokolenia wolontariuszek dług w postaci dobra otrzymanego w postaci nadziei na powrót do życia i bycia w pełni. Aby istnieć, trzeba uczestniczyć (Antoine Saint-Exupery). Więc, żeby wrócić do normalności, często się słyszy wypowiadane takie pragnienie, można zaangażować się w działania na rzecz innych. Wolontariat daje szansę wykorzystania własnych umiejętności i doświadczeń, ale także rozwinięcia zainteresowań, nabycia silnego poczucia wpływu na zmiany w funkcjonowaniu psychospołecznym drugiego człowieka dotkniętego kryzysem choroby.
Psychoterapia jest procesem niełatwym, ciężką pracą, można powiedzieć za Alice Miller: Żadna droga w życiu nie jest tak długa jak ta, która ma kogoś zaprowadzić do niego samego. Ale warto – jeśli czuje się utrzymującą potrzebę zmiany – podjąć mimo wszystko to wyzwanie, bo jak mówiła Virginia Satir: Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie jak jest. Sposób w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę. Szczególnie w sytuacji osób będących ozdrowieńcami, czujących wzmocniony pęd do egzystencji, zatrzymywany przez cierpienia z powodu konsekwencji diagnozy i leczenia, psychoterapia, choć nie jest prostym rozwiązaniem, jest drogą, która prowadzi do życia, a potem cóż… życie jest najlepszą terapią.
Literatura i strony www:
„Psychologiczne metody pomocy chorym na raka piersi”
Dr n. med. Paweł Izdebski, Jerzy Tujakowski Instytut Psychologii Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
D. Kubacka-Jasiecka, Wł. Łosiak, „Zmagając się z chorobą nowotworową”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1999.
M. Dorfmuller, H. Dietzfelbinger „Psychoonkologia. Diagnostyka – Metody terapeutyczne”.Elsevier. Urban&Partner. Wrocław 2011.
J.Cz. Czabała „Czynniki leczące w psychoterapii”. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000.
Red. L. Grzesiuk „Psychoterapia. Szkoły, zjawiska, techniki specyficzne problemy”. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002.
J. P. Gustafson „Terapia długo- czy krótkoterminowa”. GWP, Gdańsk 2001.
G. Egan „Kompetentne pomaganie”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2002.
J. Rymaszewska, D. Dudek „Zaburzenia psychiczne w chorobach somatycznych. Praktyczne wskazówki diagnostyczne i terapeutyczne”. Via Medica, Gdańsk 2009.
Red. B. Bętkowska-Korpata, J. K. Gierowski „ Psychologia lekarska w leczeniu chorych somatycznie”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007.
Autor Katarzyna Cieślak – certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 13 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Choroba nowotworowa jest często spostrzegana jako jedno z najtrudniejszych doświadczeń. W życiu człowieka, którego dotyka jej diagnoza, pojawia się wiele niekorzystnych zmian, związanych ze sferą fizyczną (ból, osłabienie, zmęczenie, zmiana wyglądu itd.), psychospołeczną (doświadczenie kryzysu psychicznego, silne reakcje emocjonalne, pytania o role społeczne, zawodowe czy sytuację ekonomiczną) czy egzystencjalno – duchową (pytania o sens i cel życia, cierpienia). Zmiany te są częstokroć wynikiem samej choroby i jej leczenia, ale też stresu często długotrwałego obciążającego pacjenta, jego bliskich (1). Pacjenci onkologiczni mogą doświadczać dystresu czyli stresu niekontrolowanego, dezadaptacyjnego (2). O tym, czy i jakiej pomocy psychologa w sytuacji choroby oczekuje i potrzebuje pacjent można określić diagnozując stopień nasilenia dystresu, który na kolejnych etapach choroby i leczenia może być różny (rycina 1).Choroba nowotworowa jest często spostrzegana jako jedno z najtrudniejszych doświadczeń. W życiu człowieka, którego dotyka jej diagnoza, pojawia się wiele niekorzystnych zmian, związanych ze sferą fizyczną (ból, osłabienie, zmęczenie, zmiana wyglądu itd.), psychospołeczną (doświadczenie kryzysu psychicznego, silne reakcje emocjonalne, pytania o role społeczne, zawodowe czy sytuację ekonomiczną) czy egzystencjalno – duchową (pytania o sens i cel życia, cierpienia). Zmiany te są częstokroć wynikiem samej choroby i jej leczenia, ale też stresu często długotrwałego obciążającego pacjenta, jego bliskich (1). Pacjenci onkologiczni mogą doświadczać dystresu czyli stresu niekontrolowanego, dezadaptacyjnego (2). O tym, czy i jakiej pomocy psychologa w sytuacji choroby oczekuje i potrzebuje pacjent można określić diagnozując stopień nasilenia dystresu, który na kolejnych etapach choroby i leczenia może być różny (rycina 1).
Rycina 1. Stopnie nasilenia dystresu: postępowanie zgodne ze standardami i wytycznymi ASCO (opracowano na podstawie skali analgetycznej WHO) za: Winch B., Dynamika choroby nowotworowej a pomoc psychologiczna.
Praca z pacjentami onkologicznymi wymaga od psychologa nie tylko bardzo dobrej znajomości psychologii chorych somatycznie, elementów medycyny ogólnej, onkologii, chemioterapii, radioterapii, ale też postawy realistycznego optymizmu, poszanowania życia w różnych jego fazach i gotowości do udzielenia pomocy (3). Odrębność tej pomocy ma swe źródło w wielowymiarowości sytuacji, w jakiej znajduje się pacjent doświadczający choroby nowotworowej i jej leczenia. Diagnoza, leczenie objawowe czy paliatywne, okres remisji mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie emocjonalne pacjenta poprzez działanie pośrednich czynników takich jak na przykład: wielotygodniowe niejednokrotnie hospitalizacje, towarzyszące obciążającemu i długotrwałemu leczeniu uczucie zmęczenia, zaburzenia hormonalnej równowagi, dolegliwości bólowe czy konieczność stosowania diety mogą powodować występowanie u pacjentów obniżenia nastroju, silnego lęku, uczucia alienacji społecznej, beznadziei, bezradności, dysforii czy nawet agresji. Wiele dynamicznych, ambiwalentnych reakcji emocjonalnych pacjentów mogą wywołać również – związane z leczeniem chirurgicznym, chemioterapią, radioterapią – inne bliskie i odległe skutki uboczne, nawet wtedy, kiedy chorzy zostali o możliwości ich wystąpienia poinformowani: doświadczanie przewlekłego dystresu wywołuje dezorientację poznawczą, emocjonalną czy społeczną u osób chorych lub pogłębia istniejący wcześniej, a nie związany z chorobą kryzys życiowy. Do skutków ubocznych należą między innymi: zmiany skórne, nudności, zmiana dotychczasowej diety, spadek odporności związany z obniżeniem poziomu białych krwinek lub płytek krwi, utrata włosów, obrzęk dziąseł, suchość w ustach, zwiększenie ilości ubytków w zębach, sztywnienie ramion, spadek zainteresowania seksem. Są one zależne nie tylko od lokalizacji nowotworu i skierowanego na niego leczenia, jego dawki, ale też od charakterystycznych dla danego pacjenta, poddawanego leczeniu, reakcji. Psycholog pracujący z pacjentami poddawanymi takiej terapii powinien wziąć pod uwagę, że konsekwencje te obniżając komfort życia chorych, mają wpływ na sposób funkcjonowania poznawczego, emocjonalnego, społecznego, na interpretację znaczenia choroby, uruchamiają wszystkie dostępne strategie radzenia sobie z sytuacjami trudnymi. Należy też, pracując z i na rzecz pacjentów onkologicznych, że choroba jest znaczącym, ale nie jedynym elementem składającym się na życie doświadczającego jej człowieka. Nie istnieje w próżni. Poza nią toczy się cała codzienność. Pamiętać zatem trzeba o współistnieniu innych chorób somatycznych
i psychicznych oraz indywidualnych problemach jednostki (również tych sprzed diagnozy), niekoniecznie związanych z zachorowaniem, ale mogących wchodzić z nim w interakcję, niekoniecznie dla osoby chorej, korzystną (3).
Mając podstawowe informacje medyczne dotyczące danego pacjenta, zebrawszy pogłębiony wywiad dotyczący jego sytuacji psychospołecznej, psycholog może ocenić stan psychiczny badanej osoby, określić potrzeby, oczekiwania, zindywidualizowane cele pomocy psychologicznej oraz formy i metody ich realizacji (4).
I tak w zależności od sytuacji danego człowieka prowadzone są:
• rozmowy diagnostyczne pomagające ocenić stan emocjonalny danej osoby, ich potrzeby i oczekiwania wobec grupy wsparcia, psychologa czy też innych osób wspierających,
• interwencja psychologiczna w czasie kryzysu (wiadomości o nawrocie choroby, zakończeniu leczenia przyczynowego i rozpoczęcia leczenia objawowego, utraty pracy czy niespodziewanej śmierci bliskiej osoby),
• psychoedukacja (np. nauka metod odprężenia, nauka sposobów radzenia sobie z krytyką, edukacja na temat sposobów rozmawiania o chorobie nowotworowej z dziećmi),
• poradnictwo w sytuacji kryzysu rozwojowego lub w wypadku trudności przystosowawczych (np. szukanie nowych sposobów rozwiązania problemu, wzmocnienie w przeprowadzonych zmianach – poszukiwanie pracy jako osoba niepełnosprawna po przekwalifikowaniu),
• terapia wspierająca przeznaczona dla pacjentów przeżywających problemy psychologiczne wywołane skutkami bliskimi i odległymi leczenia (obniżenie nastroju, zaburzenia lękowe, reakcja depresyjna, syndrom przewlekłego zmęczenia, strach przed nawrotem choroby, osamotnieniem itp.),
• psychoterapia, prowadzona na przykład: w podejściu eklektycznym, przeznaczona dla pacjentów w remisji choroby z zaburzeniami psychogennymi (np. nerwice, zaburzenia osobowości) oraz z zaburzeniami niosącymi konsekwencje psychologiczne (np. przeżywanie nieprawidłowej żałoby, doświadczenie zdrady czy rozwodu, zmiana dotychczasowego sposobu funkcjonowania psychospołecznego) (5).
W zależności od stanu psychofizycznego i sytuacji leczenia można wskazać, która z form pomocy dla danego chorego będzie najbardziej odpowiednia i jaki ma mieć ona charakter: indywidualny czy grupowy.
Najczęstszą formą pomocy stosowaną w psychoonkologii jest interwencja kryzysowa, która to jest pomocą w nagłych wydarzeniach życiowych, zaskakujących i dezorganizujących. Choroba nowotworowa jest właśnie takim zdarzeniem, szczególnie w kluczowych jej momentach:
• postawienie diagnozy nowotworu złośliwego i przekazania jej pacjentowi oraz jego bliskim;
• informacji o proponowanym leczeniu, szczególnie, kiedy w grę wchodzi okaleczające leczenie chirurgiczne;
• dowiedzenie się o nawrocie choroby (wznowa, przerzuty), szczególnie gdy nastąpiło to po dłuższym okresie stabilizacji i powrotu do normalnego, nie naznaczonego chorobą życia (6) lub zmianie sposobu leczenia z przyczynowego na objawowy.
W każdej z wyżej opisanych sytuacji może bardzo pomocne być profesjonalne wsparcie psychologa (we współpracy z interdyscyplinarnym zespołem leczącym: lekarzami, pielęgniarkami, fizjoterapeutami, logopedami, pracownikami socjalnymi.). Interwencja w takim przypadku polega tu na:
• pomocy w zrozumieniu informacji usłyszanych od lekarza oraz sytuacji, w jakiej się znalazł pacjent dzięki wyjaśnieniu jego wątpliwości;
• udzielaniu emocjonalnego wparcia zarówno pacjentowi, jak i jego bliskim dzięki nawiązaniu kontaktu, wysłuchaniu ich subiektywnych opowieści, zachęcaniu do szczerych rozmów pomiędzy nimi;
• przedstawieniu adaptacyjnych strategii radzenia sobie z sytuacją trudną (np.: adekwatne do rozpoznanej sytuacji zachowania: odbycie dodatkowej rozmowy z lekarzem, skierowanie do określonej instytucji po pomoc – stowarzyszenia samopomocowego, ośrodka orzekania o niepełnosprawności, wezwanie kompetentnego wolontariusza, przemyślenie decyzji o przerwaniu leczenia- za i przeciw itd.);
• budowaniu nadziei chorego poprzez stworzenie mu perspektywy na najbliższy czas (tydzień, miesiąc) (6).
Indywidualna sytuacja pacjenta, jego cechy jednostkowe oraz wybierane przez niego sposoby radzenia sobie wymuszają dobór najskuteczniejszych, najbardziej trafnych, również jeżeli chodzi o czas działania, form interweniowania. A dzieje się tak dlatego, aby chory nie izolował się od informacji o chorobie, ponieważ taka długotrwała reakcja może dawać niekorzystne skutki (opóźnienie leczenia, odebranie szansy na wyzdrowienie lub przedłużenie życia, wybór szkodliwych alternatywnych form leczenia itp.). A spokojne, bez odczuwania presji czasu, ale dynamiczne, podjęcie decyzji, zaakceptowanie przez pacjenta metod leczenia i uzyskanie wsparcia ze strony bliskich dla tego procesu, porozumienie z personelem wchodzącym w skład zespołu leczącego – da efekt w postaci skutecznie zakończonego procesu adaptacji do diagnozy i możliwość konstruktywnego radzenia sobie ze stresem leczenia i zdrowienia na kolejnych ich etapach (6).
Do tej pory mowa była o pomocy udzielanej zdiagnozowanemu pacjentowi. Jednak wyżej wymienione formy pomocy psychologicznej mają również zastosowanie wobec osób bliskich wspierających osobę chorą. Wiadomo, że kiedy jeden z członków rodziny doświadczony jest przez chorobę przewlekłą to ma to wpływ na życie całego jego otoczenia. To choroba i jej konsekwencje narzucają rytm życiu nie tylko chorego, ale także osób dających mu wsparcie. Stres wywołany chorobą bliskiej osoby często powoduje, że – otoczenie chcąc udzielić jej jak najlepszej pomocy, zapomina o elementarnych potrzebach psychicznych samego chorego, kieruje się swoimi wyobrażeniami na temat tego, co w tej trudnej sytuacji dla niego najbardziej odpowiednie. Często niestety efektem takiego rozumowania i działania jest poczucie niezrozumienia odczuwane po obu stronach, zmieszane również z poczuciem winy, strachem przed odrzuceniem i myślami o niewdzięczności. Należy jednak pamiętać, że tego rodzaju reakcje behawioralne i emocjonalne najczęściej wynikają z braku doświadczeń w towarzyszeniu chorym przewlekle, obciążonego bezradnością graniczącą z niemocą, koncentrowaniem się na niekoniecznie ważnym dla każdej ze stron w danej chwili problemie lub nieumiejętności prowadzenia szczerej rozmowy i podejmowania trudnych tematów. Psycholog może pomóc rodzinie pacjenta w ujawnieniu emocji, nauczeniu się form aktywności mających służyć realnej, wszechstronnej, pomocy choremu w trakcie choroby, leczenia, rehabilitacji lub dających mu oparcie i opiekę, jeśli leczenie okaże się nieskuteczne (6, 7). Pomoc psychologiczna dla rodziny pacjenta może mieć charakter indywidualny i grupowy. Podczas spotkań członkowie rodzin mogą dowiedzieć się o metodach leczenia pacjentów, jej skutkach ubocznych, możliwościach pomocy pielęgnacyjnej ze strony rodziny, mogą też porozmawiać o trudnościach emocjonalnych pacjenta i rodziny, o znaczeniu otwartości we wzajemnych relacjach (6, 7).
Zamiast podsumowania:
Ważne jest, żeby pamiętać, że profesjonalna pomoc psychologa nie jest konieczna w wypadku każdego ze zdiagnozowanych pacjentów. Kiedyś jedna z pacjentek szpitala onkologicznego powiedziała: Dawnymi czasy jak człowiek nabroił szedł do księdza. A jak miał problem – do przyjaciół. A teraz wszyscy szukają pomocy u psychologów. Mówiła to z uśmiechem. Ale słowa były jakże prawdziwe. Jeżeli pacjent ma odpowiednie wsparcie bliskich osób po kryzysie potrafi zintegrować się i na nowo zacząć żyć. Psycholog jest okresowym wsparciem, a bliscy są z chorym przez cały czas chorowania i leczenia. Warto pamiętać, że nigdy bardziej nie potrzebujemy pomocy i obecności drugiego człowieka niż wtedy, gdy śmierć stoi blisko, lęk paraliżuje, a my tak pragniemy żyć (8). Tym człowiekiem często bywa bliska osoba, czasami jedynie lekarz, pielęgniarka czy psycholog.
Bibliografia:
1. Winch B. (2010). Dynamika choroby nowotworowej a pomoc psychologiczna, w: oraz Gregurek R., Bras M., Dordević V., Ratković AS., Brajkovic L.: Psychological problems of patients with cancer, Psychiatria Danubina, 2010 Jun; 22(2): 227-30.
2. National Cancer Centers Network na podstawie: Winch B. (2010). Dynamika choroby nowotworowej a pomoc psychologiczna.
3. Turuk-Nowakowa T., (1990). Postępowanie psychologa w chorobach nowotworowych, R. 8, Red.: Heszen-Niejodek I., Rola psychologa w diagnostyce i leczeniu chorób somatycznych, Warszawa: PZWL.
4. Osoby zainteresowane odsyłam do: Fiore N., Fighting cancer – one patient’s perspective. New Eng. J. Med., 1979, 300, 6., gdzie opisane są cele psychoterapii, rozumianej jako pomoc psychologiczna, w zależności od etapu choroby oraz do Kalvodowá L., Vorlícek J., Adam Z., Svacina P.: A psychological perspective on the problems faced by the oncology patients and their care teams, Vnitr̆ní lékar̆ství, 2010 Jun; 56(6): 570-81.
5. Psychoterapia. Szkoły, zjawiska, techniki i specyficzne problemy. (red). L. Grzesiuk. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2002.
6. Turuk-Nowak T. (1999). Pomoc psychologiczna pacjentom onkologicznym, w: D. Kubacka-Jasiecka, W. Łosiak (red.). Zmagając się z chorobą nowotworową. Psychologia współczesna wobec pacjentów onkologicznych. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
7. Cieślak K. (2013). Professional psychological support and psychotherapy methods for oncology patients. Basic concepts and issues. Rep Pract Oncol Radiother 2011.
8. Bryniarska, K. (2005). Luksus chorowania po ludzku, w: Krzemionka-Brózda, D., Mariańczyk, K., Świeboda-Toborek, L. (red.). Siły, które pokonają raka. Wiara, nadzieja, zdrowie. (s. 155-163). Kielce: Wydawnictwo Charaktery.
Autorka: dr Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, zatrudniona na stałe w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 13 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.