Prehabilitacja czyli przygotuj się do leczenia.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Prehabilitacja czyli przygotuj się do leczenia”

Autorka: Agnieszka Pacuła

Prehabilitacja to jak najlepsze przygotowanie pacjenta do czekającego go leczenia. Początkowo stosowano prehabilitację tylko przed leczeniem chirurgicznym, z czasem rozszerzono jej zastosowanie również na leczenie onkologiczne.

 

Prehabilitacja ma na celu poprawę stanu ogólnego pacjenta tak, by zmniejszyć ryzyko powikłań i umożliwić mu jak najszybszy powrót do najlepszego, osiągalnego stanu zdrowia. Opieką rehabilitacyjną pacjent powinien być objęty jeszcze przed rozpoczęciem leczenia, by rozpocząć je w jak najlepszej kondycji, ale bardzo istotne jest, by była ona kontynuowana na wszystkich jego etapach.  

 

Skąd taki pomysł?

W latach 90. zeszłego wieku specjaliści zwrócili uwagę na to, że pacjent odpowiednio przygotowany do leczenia operacyjnego lepiej znosi niezbędne procedury i szybciej wraca do zdrowia. Obserwacje te dotyczyły początkowo chorych poddawanych operacjom jelita grubego. Z czasem okazało się, że nie tylko ta grupa pacjentów odnosi korzyści z takiego podejścia. I tak niewiele ponad 10 lat temu zaczęto mówić o prehabilitacji w onkologii. Wtedy też zaczęły być publikowane pierwsze prace naukowe na ten temat. Wynika z nich, że pacjent, który korzysta z prehabilitacji odnosi wiele korzyści.

 

Takie wnioski wynikają między innymi z metaanalizy (czyli badania, które analizuje dane uzyskane ze zbiorów badań odpowiadających na podobne pytania badawcze) przeprowadzonej przez Treanora i wsp. (2018 r.). Badacze przeanalizowali wiele badań oceniających skuteczność prehabilitacji i rehabilitacji w onkologii i okazało się, że wprowadzenie prehabilitacji przed leczeniem onkologicznym jest korzystniejsze niż sama rehabilitacja po leczeniu. 

 

Na przykład u chorych na raka prostaty prehabilitacja zmniejsza częstość infekcji, poprawia formę fizyczną, jakość życia i nastrój, zmniejsza częstość infekcji u chorych na raka prostaty. U pacjentów z rakiem płuca skraca pobyt w szpitalu i ogranicza liczbę powikłań pooperacyjnych. Pacjentki z rakiem piersi korzystające z prehabilitacji zgłaszały istotnie niższy poziom dystresu, lęku i depresji związanych z utratą piersi.

 

W Polsce prehabilitacja również znalazła uznanie w oczach ekspertów – w 2023 roku ukazały się „Rekomendacje w zakresie stosowania prehabilitacji, czyli kompleksowego przygotowania pacjenta do zabiegu”. Niestety, nie każdy pacjent w tej chwili ma do niej dostęp w takim zakresie, jak powinien, ale wdrażana Krajowa Sieć Onkologiczna ma poprawić sytuację i w tym zakresie. Autorzy polskich rekomendacji zwracają uwagę, że „prehabilitacja wymaga pilnych rozwiązań systemowych oraz refundacyjnych”.

 

Kiedy jest czas na prehabilitację onkologiczną?

Między rozpoznaniem choroby nowotworowej a wykonaniem pogłębionej diagnostyki i wdrożeniem leczenia mija zwykle kilka tygodni. To jest właśnie ten czas, który powinien zostać wykorzystany na działania prehabilitacyjne. Optymalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby pacjent już przy pierwszej wizycie u onkologa wraz ze skierowaniami na rozmaite badania dostawał jednocześnie skierowanie do poradni prehabilitacji. To w niej zespół multidysplinarny, złożony z lekarza onkologa, dietetyka klinicznego, psychoonkologa i fizjoterapeuty (a gdy to niezbędne – również z innych specjalistów) otacza pacjenta opieką.

 

Indywidualne podejście to podstawa

Eksperci są zgodni, że prehabilitacja wymaga bardzo indywidualnego podejścia do pacjenta. Wynika to z tego, że pacjenci trafiający do poradni prehabilitacyjnej są w różnym wieku, chorują na różne choroby nowotworowe, ale też ich ogólny stan zdrowia, kondycja psychiczna i fizyczna oraz sytuacja życiowa potrafią być krańcowo odmienne. Jeżeli pacjent ma anemię, to powinny zostać podjęte działania w celu podniesienia poziomu hemoglobiny. Chory z cukrzycą wymaga działań w kierunku wyrównania glikemii. Pacjenci z nadciśnieniem, przed wdrożeniem leczenia onkologicznego mogą wymagać na przykład zmiany leków. Dlatego każdy pacjent, zgłaszający się do poradni, otrzymuje swój własny plan opieki i listę zaleceń od poszczególnych specjalistów, którzy się nim opiekują. Nie jest to jednak plan niezmienny – podczas kolejnych wizyt w poradni prehabilitacyjnej będą one w razie potrzeby modyfikowane, by odpowiadały potrzebom pacjenta na danym etapie leczenia.

 

W poradni prehabilitacji wszyscy specjaliści, którzy zajmujący się danym pacjentem są ze sobą w kontakcie i w razie potrzeby konsultują się z kolegami. Dzięki temu pacjent, który regularnie przychodzi na wizyty jest pod stałą opieką, która jest dostosowywana w miarę zmieniających się potrzeb. 

 

Duża zaletą opieki prehabilitacyjnej jest to, że każdy ze specjalistów przekazuje pacjentowi kawałek po kawałku wiedzę, która jest niezbędna do przejścia przez proces leczenia. Dzięki temu chory szybciej oswaja się z sytuacją i jest lepiej przygotowany nie tylko fizycznie, ale i fizycznie na kolejne etapy terapii. 

 

4 filary prehabiitacji

Celem prehabilitacji jest poprawa stanu fizycznego i psychicznego pacjenta na początku, w trakcie i po zakończeniu leczenia onkologicznego, a tym samym poprawa jego jakości życia. Badania wykazały, że prehabilitacja onkologiczna poprawia wydolność fizyczną, zwiększa masę mięśniową i kostną, poprawia samopoczucie, zmniejsza liczbę i nasilenie powikłań leczenia, skraca czas hospitalizacji, poprawia przeżycia wolne od choroby, zmniejsza koszty leczenia, ułatwia powrót do normalnego życia po leczeniu.

Działania prehabilitacyjne, dzięki którym możliwe jest osiągnięcie tych celów, opierają się na 4 filarach: przygotowaniu żywieniowym, wdrożeniu aktywności fizycznej i fizjoterapii, wsparciu psychologicznym i pomocy w rezygnacji z nałogów. Każdy z nich jest tak samo ważny i obejmuje nie tylko samego pacjenta, ale do wszelkich działań włączani są również jego najbliżsi. 

 

Przygotowanie żywieniowe

Nawet 30 procent pacjentów onkologicznych jest dotkniętych niedożywieniem (eksperci często używają słowem kacheksja), wynikającym ze specyfiki choroby i stylu życia.  Niektórzy chorzy mają ten problem już przed rozpoczęciem leczenia, inni zmagają się z nim w trakcie terapii. Niestety zdarza się, że niedożywienia nie widać gołym okiem. Osoba z nim się zmagająca wcale nie musi być wychudzona, co sprawia, że nie otrzymuje w odpowiednim momencie koniecznej pomocy. O tym, jak poważny jest to problem, może świadczyć to, że niedożywienie może nawet uniemożliwić dalsze leczenie.

Eksperci są zgodni – właściwe odżywianie ma bardzo duże znaczenie dla przebiegu i sukcesu leczenia – pozwala na prawidłowy przebieg terapii, lepszą tolerancję terapii, skraca czas hospitalizacji i zmniejsza liczbę możliwych powikłań. 

Dietetyk pracujący w poradni prehabilitacyjnej przede wszystkim sprawdza stan odżywienia pacjenta – zbiera wywiad żywieniowy, przeprowadza analizę składu ciała, pyta o choroby współistniejące. W oparciu o te informacje specjalista opracowuje indywidualny plan żywieniowy, aby pacjent wdrożył prawidłowe nawyki żywieniowe i był prawidłowo przygotowany pod ilości względem białka, makro- i makroskładników w organizmie.

 

Aktywność fizyczna i fizjoterapia

W tym filarze główną rolę gra fizjoterapeuta. Przy pierwszej wizycie oceni on stan fizyczny pacjenta, podpyta o problemy związane z układem ruchu i układem mięśniowym. Jeśli okaże się to konieczne zaleci odpowiednie ćwiczenia i inne działania profilaktyczne, które poprawią siłę mięśniową i wydolność organizmu. Jeśli pacjenta czeka operacja, to fizjoterapeuta podpowie, jak fizycznie się do niej przygotować i wytłumaczy również, jak zachowywać się po niej, by jak najszybciej wrócić do formy. Wielu pacjentów wspomina, że dzięki radom fizjoterapeuty wiedzieli, jak wstawać, kichać czy kasłać po operacji, by zminimalizować ból i nie dopuścić do rozejścia się szwów. Fizjoterapeutę w późniejszym okresie spotkasz jeszcze wielokrotnie, zarówno tuż po operacji jak i w okresie rekonwalescencji. Jego zadaniem jest też doradzenie pacjentowi, jaka dzienna porcja jakiego ruchu będzie dla niego najlepsza. Pamiętaj też, że akurat ten specjalista sporo zadaje do wykonania w domu, więc jeśli chcesz odnieść sukces, to musisz się wykazać silną wolą.

Jakie korzyści odnosi pacjent z wdrożenia regularnej aktywności fizycznej? Po pierwsze zmniejsza ona ograniczenia wydolności organizmu i optymalizuje możliwości układu oddechowego po zabiegach chirurgicznych, sesjach napromieniań i cyklach leczenia chemioterapią. Ogranicza również słabienie czy zwłóknienia tkanek i narządów. Zapobiega również zjawisku hipokinezji czyli niedoborowi lub całkowitemu brakowi aktywności fizycznej.

 

Wsparcie psychologiczne

Wielu pacjentów onkologicznych nie tylko tuż po diagnozie, ale i na każdym etapie leczenia a nawet już po jego zakończeniu potrzebuje wsparcia psychicznego. W poradni prehabilitacji może je otrzymać od wykwalifikowanych psychologów. Ich zadaniem jest pomóc choremu w oswojeniu się z nową sytuacją, w jakiej się znalazł oraz przygotować go na to, co może zdarzyć się przyszłości. Psycholog pomaga pacjentowi obniżyć stres i oswoić lęk, zaakceptować zmiany wiążące się z chorobą, skupić się na najważniejszym – zdrowiu oraz odzyskać poczucie panowania nad sytuacją. Zdaniem pacjentów „weteranów” wiedza o tym, czym jest choroba nowotworowa, jakie emocje może budzić na poszczególnych etapach leczenia i jak sobie z tymi uczuciami radzić bardzo pomaga w tym trudnym okresie. Wsparcia psychologicznego często potrzebują również najbliżsi pacjenta – oni również mogą skorzystać ze spotkań z psychologiem zatrudnionym w poradni.

Jeśli pacjent zmaga się z nałogami – na przykład paleniem tytoniu czy piciem alkoholu, to także może liczyć na pomoc psychologa w ich porzuceniu

 

Modyfikacja stylu życia w tym rezygnacja z nałogów

W tym filarze współpracują ze sobą zgodnie wszyscy specjaliści. Zdrowe odżywianie, odpowiednia dawka ruchu, rozstanie z nałogami i dobra kondycja psychiczna nie tylko pomagają w leczeniu, ale również dają nadzieję na zdrowe życie po jego zakończeniu. Trzeba bowiem pamiętać, że terapia onkologiczna to najczęściej nie jest sprint, a maraton. By ukończyć go z powodzeniem, trzeba o siebie dbać. Dodatkowo, gdy mówimy o rzucaniu nałogów, to musimy pamietać, że choroby nowotworowe coraz częściej leczone są radykalnie lub stają się chorobami przewlekłymi, z którymi można żyć przez wiele, wiele lat. Palenie papierosów czy alkohol mogą doprowadzić do rozwoju innych chorób a nawet stać się przyczyną pojawienia się kolejnego nowotworu. Dlatego tak ważne jest, by z nich zrezygnować.  

 

W niektórych poradniach prehabilitacji (np. W Świętokrzyskim Centrum Onkologii) pacjent może również skorzystać ze wsparcia farmaceuty klinicznego. Zweryfikuje on leki, które używa pacjent pod kątem ewentualnych interakcji pomiędzy nimi oraz lekami przyjmowanymi w ramach terapii onkologicznej. Udzieli również porady, jak stosować suplementy diety, które są zalecane dla pacjentów onkologicznych oraz pomaże w doborze środków farmakologicznych wspomagających walkę z uzależnieniem od palenia papierosów.

 

Coraz więcej przychodni prehabilitacji

Dobrą wiadomością dla pacjentów jest to, że coraz więcej ośrodków onkologicznych decyduje się na stworzenie w swoich strukturach poradni prehabilitacji. Dzięki temu, jak wykazują badania naukowe znacząco poprawiają się wyniki leczenia, a pacjenci zyskują nadzieję, że robią wszystko, by jak najszybciej wyzdrowieć i powrócić do codziennych aktywności. 

Musimy pamiętać, że skuteczna prehabilitacja jest możliwa tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest oparta na pełnej współpracy zespołu specjalistów – lekarzy, pielęgniarek oraz farmaceutów, psychologów, fizjoterapeutów, dietetyków, a także w razie potrzeby również pracowników socjalnych placówek medycznych. W ośrodkach zagranicznych pacjent ma możliwość rozmowy z każdym z nich, a cały proces odbywa się w stacjonarnych, przyszpitalnych poradniach prehabilitacyjnych. W Polsce coraz więcej ośrodków docenia znaczenie i ideę prehabilitacji tworząc w swoich strukturach takie poradnie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w niedługim czasie z takiej nowoczesnej opieki będą mogli korzystać wszyscy pacjenci mający diagnozę onkologiczną. 

 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Przełom w leczeniu wczesnego raka piersi HR+/HER2- o wysokim ryzyku nawrotu.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Przełom w leczeniu wczesnego raka piersi HR+/HER2- o wysokim ryzyku nawrotu”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Rybocyklib uzyskał w Europie rejestrację w leczeniu uzupełniającym luminalnego HER2-ujemnego raka piersi. To dla pacjentów z tym podtypem raka piersi ważna zmiana – dodanie tego leku do standardowej hormonoterapii zmniejsza ryzyko nawrotu choroby, które może wystąpić u nich nawet po 10 lub więcej latach od rozpoznania.

 

Przypomnijmy – rak piersi jest najczęstszym nowotworem na świecie. Jak wynika z danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC), w 2020 r. wykryto 2,3 mln przypadków raka piersi. Tym samym stał się on najczęściej występującym nowotworem nie tylko wśród kobiet, lecz wszystkich pacjentów onkologicznych. Jest też najczęściej rozpoznawanym nowotworem w Europie.  W Polsce każdego roku odnotowuje się ponad 22 tys. nowych przypadków zachorowań i, niestety 7-8 tys. zgonów z jego powodu do tego, co gorsza liczba przypadków śmiertelnych nie spada.

 

W około 70 proc. przypadków rak piersi wykrywany jest we wczesnych stadiach, czyli II i III stopniu zaawansowania. Niestety pacjenci z HR+/HER2- raka piersi nawet w tak wczesnym stadium i tak są obarczeni ryzykiem nawrotu nawet w odległej przyszłości. Statystyki pokazują, że do wznowy dochodzi u około 30 proc. pacjentów z rakiem piersi rozpoznanym w drugim stopniu zaawansowania i u około 50 proc. pacjentów z nowotworem w stadium trzecim. 

 

Luminalny rak piersi (hormonozależny), jest uważany za dobrze rokujący, jednak u części chorych z nieznanego na razie powodu dochodzi do nawrotu choroby. Nie do końca też umiemy w tej chwili zidentyfikować te chore, u których występuje to ryzyko. W praktyce łatwo jest określić, kiedy to ryzyko jest bardzo niskie oraz kiedy jest bardzo wysokie. Pozostaje jednak bardzo duża grupa pacjentów o pośrednim, a de facto wysokim ryzyku nawrotu. Ważne jest to, że nawrót może nastąpić po kilku, kilkunastu, a nawet po ponad 20 latach od zakończenia leczenia. Co znamienne, liczba nawrotów po więcej niż pięciu latach od zakończenia leczenia jest wyższa niż przed upływem tego czasu. To sprawia, że wskaźnik przeżyć pięcioletnich ma w przypadku tego nowotworu niewielkie znaczenie. 

 

Nie ma obecnie żadnego testu ani badania, które pozwalałyby określić prawdopodobieństwo wznowy ze stuprocentową pewnością. Przy określaniu ryzyka nawrotu podtypu luminalnego HER2-ujemnegoraka piersi lekarze kierują się więc tradycyjnie wielkością guza, stopniem jego złośliwości oraz obecnością przerzutów w węzłach chłonnych. Gdy dojdzie do wznowy, choroba często przybiera postać zaawansowaną, a co za tym idzie – nieuleczalną. Dopuszczenie przez Komisję Europejską rybocyklibu w rozszerzonym wskazaniu jest szansą na zmniejszenie tego ryzyka dla bardzo wielu pacjentów.

 

– Cieszy nas bardzo pojawienie się nowej opcji terapeutycznej w tym podtypie raka piersi. Wiele kobiet po zakończeniu leczenia luminarnego raka piersi żyje w nieustannej obawie przed nawrotem choroby. Każdy nowy lek, który zapobiega wznowie jest więc bardzo pożądany. Mamy nadzieję, że decyzja rejestracyjna Komisji Europejskiej sprawi, że już wkrótce, nie za kilka lat a za kilka miesięcy również polskie pacjentki będą mogły skorzystać z tej opcji w ramach programu lekowego – mówi Krystyna Wechmann, Prezes Federacji stowarzyszeń „Amazonki”.

 

Co wiemy o inhibitorach CDK4/6?

 

Rybocyklib to selektywny inhibitor kinazy zależnej od cykliny, należący do grupy leków spowalniających progresję raka poprzez hamowanie dwóch białek określanych mianem zależnych od cyklin kinaz 4 i 6 (CDK4/6). Gdy białka te są nadmiernie aktywne, mogą umożliwiać komórkom nowotworowym zbyt szybki wzrost i podział. Bardziej precyzyjne leczenie ukierunkowane na CDK4/6 może odgrywać istotną rolę poprzez hamowanie dalszej niekontrolowanej replikacji komórek nowotworowych

 

Decyzja o rejestracji rybocyklibu do stosowania w leczeniu adjuwantowym w szerokiej populacji pacjentek z wczesnym rakiem piersi HR+/HER2- o wysokim ryzyku nawrotu opiera się na wynikach badania fazy III NATALEE, w tym pacjentek bez zajęcia węzłów chłonnych. Dzięki rejestracji tak szerokiego wskazania do terapii może kwalifikować się niemal dwa razy więcej chorych z wczesnym rakiem piersi.

 

Wcześniejsze badania z zastosowaniem leku z grupy cyklibów – badanie MonarchE dotyczyło abemacyklibu, ale prowadzone było tylko u chorych z naprawdę wysokim ryzykiem nawrotu definiowanym jako obecność co najmniej czterech przerzutów do węzłów chłonnych pachowych lub 1-3 przerzutów w przypadku dużych guzów lub guzów o wysokim stopniu złośliwości. W nim również udowodniono zmniejszenie liczby nawrotów, ale u tylko tej wybranej do badania stosunkowo wąskiej grupy pacjentów.

 

– Rejestracja rybocyklibu w leczeniu uzupełniającym luminalnego HER2-ujemnego raka piersi to ważna zmiana dla pacjentów z tym podtypem raka piersi, ponieważ dodanie tego leku do standardowej hormonoterapii zmniejsza ryzyko nawrotu choroby, które u tych pacjentek może wystąpić nawet po 10 lub więcej latach od rozpoznania. Rybocyklib zwiększa szansę na uniknięcie nawrotu również u osób, które nie mają przerzutów w węzłach chłonnych, ale mają inne czynniki ryzyka – mówi dr n. med. Roman Dubiański, onkolog kliniczny z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie.

Co pokazało badanie fazy III NATALEE?

 

W badaniu III fazy NATALEE wykazano, że stosowanie rybocyklibu w skojarzeniu z adiuwantową hormonoterapią pozwala uzyskać klinicznie istotne korzyści w zakresie przeżycia wolnego od choroby inwazyjnej (iDFS) u pacjentów we wczesnym, II lub III stopniu zaawansowania HR+/HER2- raka piersi we wszystkich podgrupach.

W badaniu odnotowano statystycznie i klinicznie istotne obniżenie ryzyka nawrotu o 25,1 proc. (HR = 0,749; 95 proc. CI: 0,628–0,892; p = 0,0006) po zastosowaniu rybocyklibu w skojarzeniu z hormonoterapią w leczeniu adiuwantowym w porównaniu z samą hormonoterapią.

Korzyści w zakresie przeżycia wolnego od choroby inwazyjnej (iDFS) obserwowano we wszystkich podgrupach pacjentów.

 

– Wyniki badania NATALEE przynoszą dużą zmianę w naszym podejściu do leczenia tego podtypu raka piersi. Udowodniono w nim bowiem, że dodanie rybocyklibu na 3 lata do standardowej hormonoterapii zmniejsza ryzyko nawrotu o prawie 30 proc. Najważniejsze jednak jest to, że ten efekt osiągnięto w bardzo szerokiej populacji pacjentów z rakiem piersi, także u tych którzy mieli chorobę mniej zaawansowaną, bez przerzutów w węzłach chłonnych – wyjaśnia dr n. med. Roman Dubiański.

 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Pacjentki z rakiem piersi HER2-low wciąż czekają na lek.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Pacjentki z rakiem piersi HER2-low wciąż czekają na lek”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem wśród polskich kobiet – diagnozowany jest każdego roku u ponad 20 tysięcy z nich. Dobrą wiadomością jest to, że w programie lekowym mamy naprawdę bardzo dużo skutecznych nowoczesnych leków. Natomiast zła wiadomością jest to, że wciąż brakuje leku dla jednej grupy pacjentek.

Rak piersi to najczęściej występujący nowotworem złośliwym u kobiet w Polsce – stanowi aż 25 procent wszystkich zachorowań na nowotwory rozpoznawane u kobiet. Diagnozę najczęściej słyszą kobiety w wieku 50-69 lat, ale w ostatnim czasie coraz częściej wykrywany jest u kobiet młodszych. Eksperci podkreślają, że im wcześniej ten nowotwór zostanie wykryty, tym pacjentka ma większe szanse na całkowite wyleczenie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka – samobadanie piersi, regularne badania usg lub mammograficzne i nielekceważenie jakichkolwiek zmian w piersiach. – Od początku istnienia ruchu Amazonek wielki nacisk kładziemy na edukację i profilaktykę. To pacjentek najlepiej zna swój organizm i jest w stanie pierwsza wychwycić niepokojące zmiany. Regularne samobadanie piersi, badanie USG i mammografia powinny być na stałe wpisane w kalendarz każdej z nas. Rak wcześnie wykryty może być wyleczony radykalnie – brzmi to banalnie, ale taka jest prawda – podkreśla Krystyna Wechmann, Prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”.

 

Podtyp HER2-low znamy od niedawna

HER2-low to niedawno wyodrębniony podtyp raka piersi, który jak się szacuje, występuje nawet u co drugiej pacjentki z tym nowotworem. Eksperci mówią o tym podtypie od około dwóch lat, gdy okazało się, że nowa terapia dla pacjentek z HER2 dodatnim rakiem piersi jest skuteczna również dla tych kobiet, które mają podtyp, w którym obecne są receptory estrogenowe lub ich nie ma, a receptor HER jest na 1 lub 2 plus, ale przy negatywnym wyniku badania FISH. Tak więc grupa chorych HER2-low (czyli z niską ekspresją HER2) to grupa pośrednia pomiędzy grupą z nadekspresją receptora HER2 a grupą z jego całkowitym brakiem. Te pacjentki do tej pory miały ograniczone możliwości leczenia na etapie choroby przerzutowej, teraz wiemy, że ten podtyp nowotworu jest podatny na niektóre leki anty-HER2. 

 

Jest skuteczny lek, ale wciąż czekamy na jego refundację

Niestety, w polskim arsenale leków stosowanych w leczeniu raka piersi brakuje nowoczesnego leku dla tych, u których rak wyrwał się spod kontroli – mowa tutaj zwłaszcza o kobietach z rozsianą chorobą i nabytą hormonoopornością. 

 

– Obecnie w momencie wznowy choroby pomimo zastosowania cyklibów jedyną opcją jaka zostaje polskim pacjentkom z hormonoopornym zaawansowanym rakiem piersi jest paliatywna chemioterapia. A przecież jest już nowoczesny lek, który znacząco zmienia sytuację tej grupy chorych, niestety dostępny tylko w RDTL (ratunkowy dostęp do technologii lekowych – przyp. red.). Od lat robimy wszystko, by polskie pacjentki miały dostęp do nowoczesnego leczenia raka piersi, więc i tutaj nie może zabraknąć naszego głosu. Uważam, że ten lek powinien znaleźć swoje miejsce w programie lekowym, bo jest dla nich naprawdę dużą szansą na wydłużenie życia – podkreśla prezes Krystyna Wechmann.

 

– To lek, który ma pozytywną rekomendację prezesa AOTMIT i jest również rekomendowany przez wszystkie uznane towarzystwa naukowe. Wierzę, że Ministerstwo Zdrowia nie będzie długo zwlekać z dobrą decyzją dla nas. Jeśli medycyna daje nam możliwości wydłużenia życia to chcemy z nich korzystać. Każda pacjentka z rakiem piersi niezależnie od etapu zaawansowania zasługuje na równy, możliwie najlepszy dostęp do leczenia, nadzieję i czas, który zyska dzięki takiej terapii. Dla grupy pacjentek ze wznową choroby pomimo zastosowania cyklibów ten czas jest szczególnie ważny – apeluje Justyna Dec, prezes Fundacji Oko w Oko z Rakiem.

 

– Podczas kongresu ASCO w 2024 roku przedstawiono wyniki badań, w których wykazano, że chore na raka piersi HER2-low, u których w pierwszej linii terapii (ale terapii, która wcześniej opierała się na hormonach) zastosowano trastuzumab derukstekan, bardzo dobrze reagują na ten lek. W badaniu tym pacjentki przydzielono do dwóch grup – jedna otrzymywała trastuzumab derukstekan, a druga chemioterapię według wyborów badacza – wyjaśnia dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Mazowieckiego Szpitala Onkologicznego w Warszawie. Ekspertka podkreśla również, że trastuzumab derukstekan już od dawna z powodzeniem jest stosowany w leczeniu HER2-dodatniego raka piersi, stąd spodziewano się, że jego skuteczność będzie bardzo duża.


– To nowoczesny koniugat, łączący klasyczne przeciwciało skierowane na receptor HER2, z chemioterapią, który wykazuje się  wyjątkową skutecznością. Redukuje o połowę ryzyko progresji lub zgonu i prawie dwukrotnie wydłuża czas bez progresji choroby, oddalając w czasie ostateczność, jaką jest paliatywna chemioterapia. To, jak na razie, jedyny lek zarejestrowany do leczenia pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi z niską ekspresją HER2. Dziś, w momencie wznowy choroby, pomimo zastosowanie tzw. cyklibów, jedyną opcją, jaka pozostaje pacjentkom z zaawansowanym rakiem piersi, jest paliatywna chemioterapia. Czekamy więc na ten lek z wielką niecierpliwością i mam nadzieję, że już niebawem będziemy nim mogli leczyć nasze pacjentki w ramach programu lekowego. Ta grupa chorych może odnieść bardzo istotne korzyści w przypadku, kiedy doszło do nawrotu choroby albo są to pierwotnie zaawansowane nowotwory, z leczenia lekiem, który blokuje receptory HER i nie potrzebuje, żeby tego receptora na komórce nowotworowej było bardzo dużo – mówi dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld.

 

Warto znać swój status

Wyłonienie nowej grupy pacjentek chorujących na raka piersi to szczególnie ważna informacja dla chorych, dla których na ścieżce leczenia pozostała już tylko standardowa chemioterapia.

Szacuje się, że co druga kobieta z rakiem piersi może mieć cechę HER2-low, dlatego każda pacjentka powinna nać swój status HER2. Jeśli go nie znasz, zapytaj o to swojego lekarza. Jeśli nie miałaś przeprowadzonego badania – poproś o nie. Jest ono bezpłatne dla pacjentek ubezpieczonych przez NFZ i każda kobieta chora na raka piersi może je wykonać na zlecenie swojego lekarza prowadzącego.

 

Eksperci podkreślają również, że czasem warto powtórzyć badanie immunohistochemiczne w kierunku HER2-low lub wykonać ponowną jego interpretację. Powinnaś to zrobić, jeśli chorujesz na zaawansowanego miejscowo raka piersi i/lub doszło u ciebie do nawrotu choroby rak piersi dał przerzuty do innych organów.

 

Powtórne badanie immunohistochemiczne można wykonać oceniając ponownie materiał pobrany wcześniej (archiwalny) lub do jego wykonania pobrać ponownie nowy materiał tkankowy.

Powtórzenie procesu diagnostycznego obecnie zaleca się zawsze, jeśli jest to możliwe w sytuacji, gdy pojawią się przerzuty. Dlaczego? Ponieważ zdarza się, że w trakcie procesu leczenia może zmienić się podtyp biologiczny nowotworu, a od jego znajomości zależy wybór najlepszej dla ciebie terapii. Warto więc sprawdzić, czy np, twój pierwotnie oznaczony typ ekspresji HER2 dodatni nie przeszedł w HER2-low.

 

– Diagnoza onkologiczna zawsze jest szokiem. Dlatego my, jako Amazonki staramy się wspierać pacjentki już od ich pierwszych kroków na ścieżce pacjenta i prowadzimy wiele akcji edukacyjnych. Uważam bowiem, że niezwykle ważne jest to, by jak najwięcej wiedzieć o swojej chorobie i możliwościach jej leczenia. Dlatego czynnie bierzemy udział również w akcji edukacyjnej, dotyczącej wciąż mało znanego raka piersi HER2-low i namawiamy chorujące kobiety do tego, by nalegały ba badanie statusu receptorów HER2, bo wiemy, że nadal nie zawsze jest ono wykonywane – mówi prezes Krystyna Wechmann. I dodaje, że również te panie, które pobranie tkanki guza miały wykonywane dawno, a nie nie została ona poddana badaniu immunohistochemicznemu, powinny nalegać na jego wykonanie.

 

Co trzeba wiedzieć o badaniu immunohistochemicznym? Badanie immunohistochemiczne jest często wykorzystywane jw diagnostyce chorób nowotworowych. Nie tylko pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia z chorobą łagodną czy złośliwą, ale również określić określić immunofenotyp nowotworu czyli opisać cechy komórki poprzez określenie ekspresji konkretnych antygenów. Dzięki badaniu immunohistochemicznemu możemy określić także stopień zaawansowania nowotworu. W przypadku przerzutów to badanie pozwala wskazać ich źródło to znaczy określić pierwotne miejsce guza z którego się wywodzą.

 

Zapamiętaj!

Prawidłowo postawiona diagnoza i rozpoznanie podtypu nowotworu to szansa na celowane, skuteczne leczenie i dłuższe życie.

 

Ponieważ obecność lub brak nadekspresji receptorów HER2 wiąże się z istotnymi konsekwencjami dotyczącymi przebiegu i leczenia raka piersi, to jak najszybsze określenie czy są one obecne w komórkach guza jest kluczowe dla dalszych decyzji terapeutycznych. 

 

Diagnostyki w tym kierunku nie wolno opóźniać do momentu nawrotu choroby lub jej dalszego postępu (progresji). Co więcej, nie powinno się podejmować żadnych decyzji dotyczących leczenia bez znajomości faktów dotyczących nadekspresji lub braku receptorów HER2 w komórkach nowotworu.

 

Większość polskich ośrodków onkologicznych przeprowadza badanie statusu receptorów HER2 jako standardową diagnostykę w przypadku wykrycia nowotworu piersi.

 

Jeśli zdiagnozowano u Ciebie raka piersi, a nie znasz statusu receptorów HER2, zapytaj o niego swojego lekarza. Jeśli nie miałaś wykonanego badania koniecznie poproś swojego lekarza o jego zlecenie.

 

Co wiemy o HER2?

HER2 czyli receptor ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2 jest białkiem, które odpowiada za wzrost, podział i naprawę zdrowych komórek piersi. Jednak w kontekście onkologicznym sprzyja rozwojowi komórek nowotworowych – nadmierna ekspresja HER2 niekontrolowanie stymuluje wzrost i rozprzestrzenianie się guza. Oznacza to, że im więcej jest receptorów HER2

na powierzchni komórek nowotworowych, tym łatwiej się one dzielą. Są też bardziej oporne na różne metody leczenia. Szacuje się, że o ile w zdrowej komórce liczba receptorów HER2 wynosi około 20 tysięcy, to w komórce rakowej ich liczba może przekraczać nawet 2 miliony. To dlatego u kobiet z HER2 dodatnim rakiem piersi przerzuty pojawiają się szybciej, niż dzieje się to w przypadku innych nowotworów.

 

Różne poziomy ekspresji HER2

Na tym początkowym etapie ścieżki w ramach diagnostyki patomorfolog wykonuje badanie immunohistochemiczne. Do określenia nadekspresji receptorów HER2 może służyć fragment tkanki guza pobrany podczas biopsji zawierającej odpowiednio dużo materiału do badania histopatologicznego (z biopsji gruboigłowej). Tkanki guza pobrane podczas biopsji, jak również podczas operacji, są przechowywane w odpowiednich warunkach i w każdym momencie istnieje możliwość przeprowadzenia kolejnych badań.

 

Pozwala mu ono określić liczbę receptorów HER2. Uzyskany wynik odpowiada na pytanie, czy mamy do czynienia z HER2-dodatnim (wynik HER2 3+ lub 2+ z pozytywnym ISH), czy HER2-ujemnym (HER2 0, 1, 2 z negatywnym ISH).

 

Status receptorów HER2 określa się liczbami:

  • 0 – oznacza wynik ujemny, czyli brak nadmiernej ekspresji receptorów HER2
  • 1+-2+ – to wynik niejednoznaczny, wymaga dodatkowego badania aktywności genu HER2 (metodą ISH, z ang. in situ hybridisation – FISH lub CISH), które ostatecznie pozwoli potwierdzić status receptorów HER2
  • 3+ – oznacza obecność nadmiernej ekspresji receptorów HER2, jest to tzw. wynik dodatni

 

Akcja „SPRAWDŹ, CZY JESTEŚ HER2-LOW”

Portal onkologiczny zwrotnikraka.pl wystartował kilka miesięcy temu z ogólnopolską akcją edukacyjną „Sprawdź, czy jesteś HER2-low”. Celem kampanii jest promowanie wiedzy na temat nowoczesnej diagnostyki raka piersi wśród pacjentek oraz ich bliskich. Akcja obejmuje szereg działań edukacyjnych realizowanych za pośrednictwem serwisu internetowego zwrotnikraka.pl i kanałów społecznościowych. Jej kluczowym elementem są bezpłatne i otwarte spotkania edukacyjne dla pacjentek, które odbędą się w siedmiu dużych miastach Polski (Białystok, Częstochowa, Warszawa, Poznań, Gdańsk, Gliwice, Wrocław). 

Kampanię wspiera wiele organizacji, a wśród nich jest Federacja Stowarzyszeń „Amazonki”.

 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Jak nowoczesne formy podania leków zmieniają życie pacjentów?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Jak nowoczesne formy podania leków zmieniają życie pacjentów?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Dzięki postępowi medycyny mamy do dyspozycji coraz więcej nowoczesnych leków, ale też coraz częściej są one dostępne w formie tabletek, wstrzyknięć podskórnych, czy długodziałających iniekcji. Coraz częściej też sam pacjent ma wpływ na sposób podania leku. Niedawno rozpoczęła się kampania „Podanie ma znaczenie”, która zwraca uwagę na kluczową rolę formy podania leków w poprawie jakości życia pacjentów.

 

Pacjenci, u których zdiagnozowano chorobę nowotworową i są na samym początku ścieżki leczenia i zdrowienia często nie mają świadomości, jak bardzo wiele zmian zaszło w onkologii. Nowoczesne leczenie nowotworów to nie tylko tradycyjna chemioterapia, ale bardzo wiele leków, z których część nie wymaga podawania w szpitalu, bo można je przyjmować w ambulatorium lub nawet we własnym domu.

 

Od lat rozwijane są doustne formy leczenia. Pacjent podczas wizyty otrzymuje leki w postaci tabletek na 1-2 miesiące i stosuje te leki w domu. Nowoczesne leki biologiczne, do niedawna stosowane tylko w postaci wlewów dożylnych, mogą być obecnie podawane w postaci wstrzyknięć podskórnych, co skraca czas pobytu pacjenta w jednostce leczącej, bo podanie iniekcji podskórnej jest znacząco krótsze, niż przy wlewie dożylnym – zastrzyk podskórny trwa kilka minut, a kroplówkę podaje się przez ok. 60 min. Coraz szerzej stosuje się też infuzory pozwalające na realizację wielogodzinnych wlewów chemioterapii w warunkach domowych. Wszystkie te rozwiązania mają na celu czynić leczenie jak najmniej uciążliwym i poprawić jakość życia pacjenta. Nowoczesne formy podawania leków onkologicznych to również oszczędności wynikające z redukcji zaangażowania personelu medycznego, obłożenia szpitali i zużycia materiałów niezbędnych do podań dożylnych. Poza tym to jedno z rozwiązań, które pozwoli sprostać zwiększającej się liczbie zachorowań na nowotwory.

 

Lepsze życia pacjenta

 

Dzięki krótszemu czasowi spędzanemu w placówkach medycznych i wygodniejszym terapiom, pacjenci zyskują najcenniejszy oprócz życia dar –  czas, który mogą przeznaczyć na życie prywatne, rodzinne i zawodowe. – Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, że forma podania leku może istotnie wpłynąć na ich codzienne życie. Dzięki edukacji chcemy wspierać zarówno chorych, jak i lekarzy w podejmowaniu decyzji, które najlepiej odpowiadać będą na potrzeby pacjenta. Kluczem do sukcesu jest dialog między lekarzem a pacjentem. Każdy pacjent ma inne potrzeby i styl życia, dlatego tak ważne jest, aby decyzje dotyczące terapii były podejmowane wspólnie, uwzględniając nie tylko medyczne wskazania, ale także codzienne wyzwania, z którymi pacjenci się mierzą – zwraca uwagę psychoonkolog Adrianna Sobol, inicjatorka kampanii „Podanie ma znaczenie”.

 

Dzięki krótszemu czasowi leczenia pacjenci nie muszą spędzać czasu w szpitalu, oszczędzają na kosztach (często dość dalekich) podróży do ośrodka prowadzącego leczenie. Jeśli ich samopoczucie pozwala na aktywność zawodową, to unikają konieczności brania zwolnienia lub urlopu. W przypadku pacjentów niesamodzielnych, zmniejsza się obciążenie opiekuna. A przede wszystkim zaoszczędzony w ten sposób czas mogą spędzić tak, jak mają ochotę. A czas dla pacjenta onkologicznego jest bardzo ważny. W przypadku pacjentek z rakiem piersi nowoczesne rozwiązania, które pozwalają oszczędzić od 1 do 3,5 godziny podczas wizyty, znacząco wpływają na ich codzienność.

 

Korzyści w dostępie do form podskórnych widzą również pacjenci z rakiem płuca, dla których czas ma kolosalne znaczenie. Zarówno dla nich jak i ich rodzin każda minuta spędzona poza szpitalnym łóżkiem, w otoczeniu najbliższych jest na wagę złota.

– Pacjenci onkologiczni tak jak pacjenci z rakiem płuca to pacjenci, którzy z chorobą nowotworową żyją wiele lat. Taki pacjent mimo choroby chce nadal być aktywny zawodowo, żyć w miarę normalnie. Tymczasem uciążliwości związane z systematycznymi dojazdami na podanie leku, skutecznie im to uniemożliwiają. Co więcej, wpływają na życie całej rodziny, bo z niejednokrotnie pacjentowi towarzyszą bliscy, spędzając z nim całe dnie na szpitalnych korytarzach. Podanie pacjentowi leku w bardziej przyjaznej formie wiąże się też z mniejszym stresem dla chorego, gdyż nie wymaga wkłucia się w żyły, które, szczególnie u pacjentów w zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, potrafią się „zapadać”, są mniej widoczne, a przez to wkłucie się bywa kłopotliwe i nawet u doświadczonych pielęgniarek wymaga wielu prób. Podanie podskórne zatem jest znacznie mniej traumatyczną procedurą niż wkłucie dożylne – zwraca uwagę dr hab. n. med. Barbara Radecka, specjalistka onkologii klinicznej, ordynator Oddziału Onkologii Klinicznej z Odcinkiem Dziennym Opolskiego Centrum Onkologii.

 

Ważnym aspektem, przemawiającym za tym, by uelastyczniać formy leczenia jest to, że coraz więcej chorób onkologicznych można traktować jak choroby przewlekłe, a leczenie trwa przez kilka czy nawet kilkanaście lat. Tak jest między innymi w przypadku wielu nowotworów hematoonkologicznych. Pacjenci bardzo sobie chwalą możliwość przyjeżdżania do ośrodka prowadzącego raz na kwartał, po to, by spotkać się z lekarzem i by na przykład odebrać tabletki.

 

– Z doświadczenia z pacjentami onkologicznymi, wiemy, że pacjenci preferują podskórne formy leczenia, ponieważ wiążą się one z krótszym czasem pobytu w szpitalu. Dodatkowo to 8-10 min podania to czas, w którym cała uwaga pielęgniarki przekierowana jest na pacjenta. Może on zadać pytania, których nie chciał bądź nie miał okazji zadać lekarzowi, może opowiedzieć o swoich obawach, pojawiających się objawach. Bardzo ważny jest też aspekt psychologiczny – chociażby to, że pacjent gdy przychodzi na podanie podskórne nie musi przebierać się np. w piżamę, nie musi być hospitalizowany przez kilka godzin, co wyłącza go na ten czas z jego życia społecznego. Pacjent po przyjęciu leku w formie podskórnej wraca do swoich czynności zawodowych, społecznych, rodzinnych  – tłumaczy mgr Mirosława Duszak, pielęgniarka onkologiczna, koordynatorka badań klinicznych w Warmińsko-Mazurskim Centrum Chorób Płuc w Olsztynie.

 

Nie tylko onkologia

 

Nowoczesne formy podawania leków mają duże znaczenie również dla pacjentów z hemofilią czy małopłytkowością. 

W hemofilii, gdzie trwające przez całe życie leczenie profilaktyczne krwawień wymaga regularnych iniekcji, nowoczesne leki pozwalają zmniejszyć częstotliwość wkłuć, co istotnie przekłada się m.in. na większy komfort życia pacjenta. – Skuteczność leczenia nie zależy wyłącznie od wyników badań, ale przede wszystkim od zrozumienia i współpracy między lekarzem a pacjentem. Pacjent to nie tylko przypadek medyczny, ale człowiek ze swoimi nawykami, stylem życia i oczekiwaniami. Kluczem jest rozmowa i dostosowanie terapii do możliwości oraz preferencji pacjenta, bo nawet najlepszy lek nie zadziała, jeśli pacjent nie będzie go regularnie przyjmował. Tylko wtedy, gdy zadbamy o zgodność pacjenta z terapią (compliance), możemy osiągnąć prawdziwy sukces terapeutyczny – mówi Michał Witkowski, specjalista hematolog, Prezes Fundacji na Rzecz Pomocy Chorym na Białaczki.

W przypadku małopłytkowości dotychczasowy sposób terapii, polegający na częstych iniekcjach, dla wielu pacjentów równał się z ograniczeniami w codziennym funkcjonowaniu, wpływając na ich życie zawodowe czy relacje społeczne. – Nowoczesne formy leczenia, które zmniejszają częstotliwość podawania leków i konieczność przebywania w placówce medycznej, przynoszą pacjentom wyraźną ulgę. Dzięki nim codzienne funkcjonowanie staje się bardziej przewidywalne, a pacjenci mogą planować swoje życie pod siebie, a nie pod chorobę – podkreśla dr Michał Witkowski.

Również pacjenci ze schizofrenią odnoszą korzyści. – Dzięki długodziałającym lekom w formie iniekcji redukujemy ryzyko pomijania dawek, co oznacza mniejszą liczbę nawrotów i hospitalizacji. Stabilizacja leczenia nie tylko poprawia jakość życia pacjentów, ale również zmniejsza obciążenie oddziałów psychiatrycznych. Stabilne leczenie i mniejsze ryzyko nawrotów pozwalają pacjentom na bardziej aktywne uczestniczenie w życiu społecznym i zawodowym. Ograniczenie epizodów psychotycznych zwiększa szanse na utrzymanie relacji interpersonalnych oraz pracy – wyjaśnia dr n. med. Iwona Patejuk-Mazurek, specjalistka psychiatrii i kierowniczka Centrum Zdrowia Psychicznego w Pruszkowie.

Elastyczne formy leczenia i odwrócona piramida świadczeń są dobre również dla systemu

 

Zdaniem ekspertów klinicznych i systemowych nie stać nas, by elastycznego modelu opieki nad pacjentami onkologicznymi nie wprowadzać. Korzyści płynące z elastycznej formy podawania leków nie dotyczą jedynie pacjentów, ale również systemu ochrony zdrowia. – Każda godzina, którą pacjentka oszczędza, to także godzina zaoszczędzona przez personel medyczny i szpital. Skrócenie czasu leczenia oznacza większą przepustowość ośrodków onkologicznych oraz szybszy dostęp do terapii dla kolejnych pacjentów – mówi dr Joanna Kufel-Grabowska z Kliniki Onkologii Radioterapii UCK w Gdańsku.

– Dramatycznie brakuje nam lekarzy onkologów i personelu pielęgniarskiego. Jeśli chcemy, by pacjenci mieli zapewnione leczenie, musimy zacząć inwestować w alternatywne formy podania leków, jak to się robi w innych krajach. Terapie podskórne to nie tylko poprawa jakości życia chorych, ale też oszczędności wynikające z redukcji zaangażowania personelu medycznego, obłożenia szpitali i zużycia materiałów niezbędnych do podań dożylnych. Poza tym to jedno z rozwiązań, które pozwoli sprostać zwiększającej się liczbie zachorowań na nowotwory – uważa dr Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego.

Ekspert podkreśla przy tym, że ostatnich latach w Polsce w kontekście leczenia onkologicznego zmieniło się naprawdę bardzo dużo. – Dzięki nowoczesnym terapiom pacjenci żyją dłużej i dłużej są leczeni przez co ich liczba ogólna się zwiększa każdego roku. Niestety w ślad za inwestycjami w programy lekowe, nie poszły zmiany systemowe, jak choćby obecnie zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia odwrócenie piramidy świadczeń i zwiększenie roli opieki w warunkach ambulatoryjnych – ubolewa dr Michał Seweryn. Według danych Centrum e-Zdrowia liczba wizyt w ramach AOS mimo znacznego, nawet 60-procentowego wzrostu ogółu pacjentów korzystających z programów lekowych, pozostaje od wielu lat na niezmiennym poziomie i stanowi od 38 do 40 proc. wszystkich porad onkologicznych. Reszta, czyli większość, wciąż odbywa się w szpitalach.

– Nigdy nie będzie tak, że liczba szpitali i ośrodków onkologicznych będzie rosła w tym samym tempie, co liczba pacjentów. Sprawia to, że nie tylko wydłużają się kolejki, ale też odległość, jaką muszą pokonać pacjenci, by dostać się do onkologa. Dlatego też powinniśmy dążyć do uelastycznieniu systemu, co umożliwiają nam między innymi nowe formy podawania leków – podsumowuje dr Michał Seweryn.

 

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj na stronę kampanii „Podanie ma znaczenie” https://www.wtrosce.pl/

O kampanii „Podanie ma znaczenie” 

Adrianna Sobol, psychoonkolożka oraz założycielka Fundacji „W trosce o pacjenta. Instytut psychologii zdrowia i profilaktyki chorób przewlekłych”, która stoi za realizacją kampanii edukacyjnej „Podanie ma znaczenie”.

Fundacja „W trosce o pacjenta. Instytut psychologii zdrowia i profilaktyki chorób przewlekłych” działa na rzecz podnoszenia świadomości o profilaktyce chorób przewlekłych, promując zdrowy styl życia, regularne badania diagnostyczne oraz edukację na temat możliwości leczenia. Zapewnia pacjentom oraz ich bliskim wsparcie, które pomaga skuteczniej radzić sobie z wyzwaniami emocjonalnymi towarzyszącymi chorobom przewlekłym.

Kampania „Podanie ma znaczenie” ma na celu zwiększenie świadomości na temat różnorodnych form podania leków i ich wpływu na codzienne życie pacjentów, ich bliskich oraz pracowników ochrony zdrowia. Porusza temat komunikacji medycznej i jej znaczenia w kontekście zwiększenia przestrzegania zaleceń medycznych. Projekt skupia się na chorobach onkologicznych, hematologicznych czy schizofrenii. Inicjatywa ta promuje edukację, która wspiera pacjentów w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących ich leczenia oraz ułatwia lekarzom organizację pracy w warunkach narastających wyzwań demograficznych i epidemiologicznych.

 

 Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Oncofertility. Gdzie po pomoc?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Oncofertility. Gdzie po pomoc?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Osoby chore onkologicznie, które zachorowały w wieku rozrodczym mogą od 1 czerwca 2024 korzystać z nowego programu rządowego, który dotyczy refundacji leczenia niepłodności poprzez in vitro. Rządowy program in vitro daje praktycznie pełne dofinansowanie tych procedur medycznych – zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Program będzie realizowany do końca 2028 roku, a łącznie na ten cel przeznaczono 2,5 mld zł. Co refunduje NFZ? Które placówki wybrano do programu?

 

W programie rządowym czytamy, że z jednej strony dane epidemiologiczne wskazują na stały wzrost zachorowalności na nowotwory, w tym na nowotwory narządów rodnych. Z drugiej strony w ostatnich latach nastąpił postęp w leczeniu nowotworów, pojawiają się coraz to nowsze leki onkologiczne i rośnie precyzja w stosowaniu radioterapii. Te czynniki sprawiają, że pacjenci częściej powracają do zdrowia, lepiej znoszą terapie, a skutki uboczne leczenia są coraz mniejsze. W związku z tym jest coraz więcej osób, które odbyły z sukcesem leczenie onkologiczne i w trakcie remisji chciałyby realizować swoje plany prokreacyjne. W trakcie przygotowywania tego programu przyjęto, że skorzysta z niego od 15 do 35 procent docelowej populacji chorych onkologicznie.

 

Wpływ leczenia onkologicznego na płodność

 

To, jak bardzo leczenie onkologiczne wpływa na płodność zależy od wieku pacjentki (mniejsza szkodliwość leczenia u pacjentek przed 30 rokiem życia, z wyższą wyjściową rezerwą jajnikową), zaawansowania choroby oraz zastosowanego leczenia (chemio- i radioterapia) i podawanej dawki leków. 

 

Ryzyko utraty płodności powinien ocenić lekarz onkolog już na początku ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej. Co będzie brał pod uwagę?  Oceni zagrożenie na podstawie wieku pacjentki oraz zastosowanego rodzaju leczenia (mniej lub bardziej gonadotoksycznego). Natomiast zawsze należy mieć świadomość, że nawet jeśli jest ono niewielkie, to w razie konieczności leczenia np. wznowy, przy zastosowaniu schematów II rzutu, a zwłaszcza wysokodawkowanej chemioterapii, ryzyko niepłodności jest wysokie. Również ewentualna radioterapia nie jest obojętna dla zachowania płodności i może powodować zmiany w funkcjonowaniu jajników. 

 

Ważne by wcześnie rozważyć wszystkie opcje

 

Moment, w którym pacjent onkologiczny słyszy diagnozę jest bardzo trudny. Myśl o posiadaniu dzieci w przyszłości nie jest zazwyczaj pierwszą, która w takiej chwili przychodzi do głowy. Jednak to właśnie ten czas jest najlepszy, by rozważyć dostępne opcje. Dlatego tak ważne jest, by lekarz poinformował, jakie zagrożenia dla płodności może przynieść proces leczenia i jakie metody jej zabezpieczenia są dostępne. Co może wydawać się zaskakujące, jest to ważne nie tylko w przypadku pacjentów w wieku rozrodczym, ale ma też znaczenie dla pacjentek, które nie myślą o prokreacji z racji wieku lub mają już dzieci i nie myślą o kolejnych. Kobiety dzięki krioprezerwacji tkanki jajnika i jej retransplantacji po zakończeniu leczenia mogą wpłynąć na sprawność swojego układu hormonalnego i uchronić się przed przedwczesną menopauzą. 

 

Czy ochrona płodności w Polsce jest refundowana?

Tak. Mamy rządowy program pod nazwą „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028”.  Powstał on dzięki między innymi dzięki Sekcji Płodności w Chorobie Nowotworowej która powstała kilka lat temu przy Polskim Towarzystwie Ginekologii Onkologicznej. Lekarze należący do tej Sekcji postawili sobie za cel nie tylko tworzenie zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych onkologicznych, ale również edukowanie na ten temat lekarzy różnych specjalności, pielęgniarek oraz koordynatorów medycznych oraz pacjentów i ich rodzin. Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) współpracuje z Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej, Polskim Towarzystwem Ginekologii Onkologicznej, Polskim Towarzystwem Medycyny Rozrodu i Embriologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Transfuzjologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Onkologii Dziecięcej. 

 

Co refunduje NFZ?

 

Program rządowy daje pacjentom z chorobami onkologicznym, możliwość zabezpieczenia płodności na przyszłość poprzez pobranie i przechowywanie gamet przed lub w trakcie leczenia onkologicznego. Programem objęte są kobiety od okresu dojrzewania do 40. roku życia i mężczyźni od okresu dojrzewania do 45. roku życia. Para korzystająca z programu ma możliwość skorzystania z 6 procedur, którymi są:

 

  • maksymalnie 4 cykle in vitro z własnymi komórkami rozrodczymi bądź nasieniem dawcy,
  • maksymalnie 2 cykle in vitro z komórkami jajowymi pobranymi od dawczyni (podczas jednej takiej procedury dopuszcza się zapłodnienie maksymalnie 6 komórek jajowych),
  • maksymalnie 6 cykli in vitro z adopcją zarodków.

 

Dzięki projektowi Oncofertility i refundacji leczenia niepłodności poprzez in vitro osoby, które leczą się onkologicznie, zyskują szansę na rodzicielstwo po powrocie do zdrowia. Jego celem jest również edukowanie lekarzy, pielęgniarek i położnych w zakresie technik zachowania płodności – tak, aby mogli przekazywać pacjentom i pacjentkom wszelkie niezbędne informacje jeszcze przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego.

 

Które placówki wybrano do programu?

 

Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę ośrodków „oncofertility” realizujących program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność. Z programu mogą skorzystać kobiety od okresu dojrzewania do 40 r.ż. oraz do mężczyźni od okresu dojrzewania do 45 r.ż.  

W ramach programu refundowane jest mrożenie komórek jajowych oraz nasienia, co daje chorym szansę na rodzicielstwo po chorobie nowotworowej. Wprowadzenie refundacji procedur zabezpieczenia płodności jest ogromną innowacją w holistycznej opiece nad pacjentami onkologicznymi.

 

Szczegóły dotyczące programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028” dostępne są na stronie Ministerstwa Zdrowia. 

 

Decyzją Komisji Konkursowej, zaakceptowaną przez ministra właściwego do spraw zdrowia, do realizacji w latach 2024-2028 programu polityki zdrowotnej pn. Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata  024-2028, wybrano następujące podmioty:

 

  1. Centrum Leczenia Niepłodności NOVOMEDICA, ul. Ks. N. Bończyka 34, 41-400 Mysłowice
  2. „Artemida Olsztyn”, ul. Jagiellońska 78A 10-357 Olsztyn
  3. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej GYNCENTRUM, ul. Żelazna 1, 40- 851 Katowice
  4. GYNCENTRUM Oddział Kraków Bank KRIZ I Ośrodek MWP, ul. Mehoffera 10, 31-322 Kraków
  5. GYNCENTRUM oddział Lublin Bank KRIZ I Ośrodek MWP ul. Zana 32a, 20-601 Lublin
  6. Specjalistyczne Centrum Medyczne OVUM, ul. Staszica 14, 20-081 Lublin
  7. KRIOBANK Centrum Leczenia Niepłodności Ginekologia i Położnictwo Prof. dr hab. n. med. Waldemar Kuczyński ul. Stołeczna 11, 15-879 Białystok
  8. Klinika Zdrówko, Aleja Adama Mickiewicza 23, 86-032 Niemcz
  9. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, ul. M. C. Skłodowskiej 24 a, 15-276 Białystok
  10. Zięba Clinic Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, ul. Tadeusza Kościuszki 255A 40-608 Katowice
  11. Centrum Ginekologii, Położnictwa i Leczenia Niepłodności Pastelowa, ul. Pastelowa 8, 60-198 Poznań
  12. Fertina ul. Dzika 15 lok C/U/4, 00-172 Warszawa
  13. Ośrodek Diagnostyki i Leczenia Niepłodności MEDART ul. Janiny Omańkowskiej 51, 60-465 Poznań
  14. Ośrodek Medycznie Wspomaganej Prokreacji Bank Komórek Rozrodczych i Zarodków Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA Ul. Rajska 10 80-850 Gdańsk
  15. Fertilita Sp. z o.o. , 40-083 Katowice ul. Zabrska 17
  16. ARTVIMED-CHROBRY, Ul. Czyżówka 14 /0.02, 30-526 Kraków
  17. PARENS Ośrodek Leczenia Niepłodności, ul. Juliana Tuwima 1, 45-551 OPOLE
  18. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 2 ul. Stawki 2A lok. U7, 00-193 Warszawa
  19. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 4, ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 77a, 60-529 Poznań
  20. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 6, ul. Piotrkowska 157a, 90-440 Łódź
  21. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian, ul. Akademicka 26, Białystok
  22. GINEKOLOGIA & PŁODNOŚĆ, ul. Dąbska 11, 31-572 Kraków
  23. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 8, ul. Aleja Grunwaldzka 103A, 80-244 Gdańsk
  24. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa – Bocian 5, ul. Brama Portowa 1, 70-225 Szczecin
  25. Ośrodek medycznie wspomaganej prokreacji Centrum leczenia niepłodności, ginekologii i położnictwa Bocian – 7 ul. Relaksowa 26, 20-819 Lublin
  26. „CENTRUM MEDYCZNE” Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Bydgoszczy, Bydgoszcz 85-435 , ul. Waleniowa 24 
  27. Przychodnia Lekarska „nOvum” ul. Bociania 13, 02-807 Warszawa
  28. TFP Fertility Macierzyństwo, ul. Białoprądnicka 7A, 31-221 Kraków
  29. Ośrodek Medycznie Wspomaganej Prokreacji Bank Komórek Rozrodczych i Zarodków Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA ul. Grabiszyńska 186/1B 53-235 Wrocław
  30. Kliniki i Laboratoria Medyczne INVICTA w Warszawie, ul. Złota 6, 00-019 Warszawa
  31. „PARENS Centrum Leczenia Niepłodności”, al. 29 listopada 155C, 31-406 Kraków
  32. Vitrolive Aleja Wojska Polskiego 103 70-483 Szczecin
  33. Małopolski Instytut Diagnostyki i Leczenia Niepłodności KrakOVI, ul. L. Wyczółkowskiego 14/6, 30-118 Kraków 
  34. Klinika leczenia niepłodności, ginekologii i położnictwa-Bocian 3, ul. Dąbrówki 13, 40-081 Katowice
  35. Fertimedica Centrum Płodności Sp. z o.o. Sp. k., ul. Jana Pawła Woronicza 31 lok. 8U, 02-640 Warszawa
  36. PARENS Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością 35-309 Rzeszów, ul. Podwisłocze 21
  37. GAMETA BYDGOSZCZ 85-092 Bydgoszcz, ul. Michała Kleofasa Ogińskiego 2
  38. Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego sp. z o.o., Plac Sokratesa Starynkiewicza 1/3, 02-015 Warszawa
  39. PROVITA Połczyńska 31, 01-377 Warszawa
  40. PROVITA ul. Fabryczna 13 d, 40-611 Katowice
  41. GRAVIDA ul. Armii Krajowej 21, 09-410 Płock
  42. Warszawski Szpital Południowy ul. rtm. Witolda Pileckiego 99, 02-781 Warszawa
  43. Centrum Zdrowia Kielce ul. Podzamcze 45, 26-060 Chęciny
  44. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Katowice, ul. Piotrowicka 83, 40-724 Katowice
  45. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Poznań ul. Abpa A. Baraniaka 88 E 61-131 Poznań
  46. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Warszawa Koneser, pl. Konesera 12,03-736 Warszawa
  47. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Wrocław, ul. Dąbrowskiego 44, 50-457 Wrocław
  48. InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa Warszawa, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa
  49. Invimed Europejskie Centrum Macierzyństwa Gdynia, ul. 10 Lutego 16, 81-364 Gdynia
  50. Eneida ul. Szamotulska 12/1 , 60-366 Poznań
  51. GAMETA WROCŁAW, 51-107 Wrocław, ul. Chorwacka 41/U1
  52. SALVE MEDICA Przychodnia, ul. Szparagowa 10, 91-211 Łódź
  53. Centrum Medyczne ANTRUM Laboratorium DEMETER Stanisław Horák, 41-902 Bytom; ul. Olimpijska 5
  54. POLMEDIS ul. Partynicka 45 53-031 Wrocław
  55. Gameta Szpital, 95-030 Rzgów ul. Rudzka 34/36
  56. Gameta Gdynia Centrum Zdrowia, 81-347 Gdynia, ul. Św. Piotra 21
  57. Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, 60-535 Poznań, ul. Polna 33
  58. Centrum Zdrowia Warszawa, ul. Cybernetyki 7, 02-677 Warszawa

 

Przydatne linki:

Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028 – https://www.gov.pl/attachment/6ed9616c-adf8-4000-8ff8-23fbbe272deb

Polskie Towarzystwo Ginekologii Onkologicznej Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej

https://www.pto.med.pl/sekcja-plodnosci-w-chorobie-nowotworowej-oncofertility

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

Oncofertility – zachowaj płodność w chorobie onkologicznej.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Oncofertility – zachowaj płodność w chorobie onkologicznej”

Autorka: Agnieszka Pacuła

Termin oncofertility czyli onkopłodność oznacza zabezpieczenie płodności w trakcie leczenia onkologicznego i coraz częściej pojawia się w dyskusjach onkologów i pacjentów. Co trzeba wiedzieć na ten temat?

 

Leczenie onkologiczne niesie ze sobą wiele skutków ubocznych, wpływa również na płodność. Coraz częściej na choroby onkologiczne zapadają osoby młode i bardzo młode. Nie wszystkie z nich przed rozpoznaniem nowotworu zdążyły stać się rodzicami lub w pełni zrealizować swoje plany związane z posiadaniem dzieci. To z myślą o nich powstał całkiem nowy obszar medycyny, zajmujący się zabezpieczeniem płodności u osób walczących z nowotworem czyli właśnie oncofertility.

 

Jak choroba onkologiczna wpływa na płodność?

 

W przypadku choroby onkologicznej potencjalne ryzyko utraty płodności wpływa typ nowotworu i rodzaj zastosowanego leczenia, ale nie tylko. Są też inne czynniki, które należy brać w takiej sytuacji pod uwagę. Jednym z nich jest wiek pacjentki, bo to od niego zależy wielkość jej rezerwy jajnikowej. Rezerwa jajnikowa może się zmniejszyć nie tylko z wiekiem, ale także pod wpływem niektórych terapii onkologicznych. Trzeba też pamiętać, że w przypadku konieczności zastosowania hormonoterapii, która może trwać przez kilka lat, a po jej zakończeniu zajście w ciąże może być utrudnione lub wręcz niemożliwe. 

W przypadku mężczyzn leczenie onkologiczne może wpłynąć na liczbę i jakość plemników – może ich być mniej, mogą być mniej ruchliwe, nieprawidłowo zbudowane. Niekiedy też dochodzi do azoospermii czyli całkowitego braku plemników. 

 

Jak duży jest to problem?

 

Niestety, nie mamy danych epidemiologicznych na temat tego, dla jak dużej grupy pacjentów terapia onkologiczna stanowi potencjalne zagrożenie dla możliwości rozrodczych. Były natomiast prowadzone badania ankietowe zarówno na świecie jak i w Polsce, które obejmowały pacjentki chorujące na raka piersi, bo to one stanowią najliczniejszą grupę chorych z problemem zachowania płodności. Nie powinno to nikogo dziwić, bo to ten nowotwór jest pierwszym pod względem liczby zachorowań – w 2021 roku dotknął 2 mln kobiet na całym świecie, wśród których wiele było bardzo młodych. Okazało się, że 50 procent pacjentek onkologicznych w wieku rozrodczym jest zainteresowanych zabezpieczeniem płodności. 

Dwa lata temu podobną ankietę przeprowadziła w Polsce dr Joanna Kufel-Grabowska, przewodnicząca Sekcji Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. Ta ankieta objęła 342 chore, spośród których 60 procent pacjentek deklarowało chęć zabezpieczenia płodności, ale ponad 70 procent z nich w ogóle nie zostało przez lekarzy poinformowanych o takich możliwościach.

Z badań wynika też, że nawet 15-30 procent mężczyzn, u których nowotwór został w pełni wyleczony, wciąż pozostaje niepłodnych przez kilka miesięcy, a nawet lat po zakończeniu terapii.

 

Oncofertility w Polsce

 

Przez głowę pacjenta, który słyszy diagnozę onkologiczną przemyka wiele myśli, jednak rzadko wśród nich ta o nienarodzonym potomstwie. Dlatego tak ważne jest to, by został on poinformowany o możliwościach zachowania płodności zanim wdrożone zostanie leczenie. Problem ten był przez wiele lat pomijany nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Na szczęście to się zmieniło. 

Polscy onkolodzy stworzyli przy Polskim Towarzystwie Ginekologii Onkologicznej Sekcję Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility). Celem jej działalności jest nie tylko tworzenie zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych onkologicznych, ale również edukowanie na ten temat lekarzy różnych specjalności, pielęgniarek oraz koordynatorów medycznych oraz pacjentów i ich rodzin. Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility) współpracuje z Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej, Polskim Towarzystwem Ginekologii Onkologicznej, Polskim Towarzystwem Medycyny Rozrodu i Embriologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Transfuzjologii, Polskim Towarzystwem Hematologii i Onkologii Dziecięcej. Dzięki między innymi jej staraniom w Ministerstwie Zdrowia powstał program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność, o którym piszemy niżej.

 

Co trzeba wiedzieć o ochronie płodności?

 

Istnieje kilka metod zachowania płodności dla pacjentów, którzy poddawani są terapiom onkologicznym. Można zamrozić w przypadku mężczyzn plemniki, a w przypadku kobiet – oocyty (komórki jajowe) lub fragment tkanki jajnika. Można też zamrozić zarodki. Tu trzeba zaznaczyć, że słowa „mrożenie” używa się w języku potocznym, natomiast specjaliści mówią o krioprezerwacji.

 

Przez wiele lat próby zamrażanie komórek kończyły się niepowodzeniem, przede wszystkim ze względu na to, że nie udawało się kontrolować tworzenia się kryształków lodu. Przełomem okazało się zastosowanie witryfikacji, która jest jedną z metod krioprezerwacji. Witryfikacja, którą nazywa się też zeszkleniem, polega na bardzo szybkim schładzaniu materiału biologicznego z wykorzystaniem specjalnych krioprotektantów, dzięki którym nie dochodzi do wytrącenia się kryształków lodu i uszkodzenia komórki. Witryfikacja jest skuteczna i bezpieczna, dlatego jest obecnie szeroko stosowaną procedurą.

 

Jakimi metodami zabezpiecza się płodność u kobiet?

  • zamrożenie komórek jajowych czyli oocytów (oocyte cryopreservation – OC)

 

Krioprezerwacja komórek jajowych jest procesem wieloetapowym. Najpierw konieczna jest stymulacji owulacji. Dzięki temu zyskuje się większą liczbę dojrzałych oocytów (komórek jajowych) niż w naturalnym cyklu. Kolejnym krokiem jest pobranie ich pod kontrolą USG, przy użyciu cienkiej igły. Teraz przychodzi czas na bardzo szybkie mrożenie z wykorzystaniem specjalnego podłoża czyli właśnie witryfikację. Dzięki tej metodzie można pobrane oocyty przechowywać przez wiele lat.

Niestety, tej metody nie można zastosować u kobiet, które chorują na nowotwory niepozwalające na stymulację hormonalną. Ze względu na na to, że etap stymulacji owulacji trwa zazwyczaj od 5 do 8 tygodni, nie jest to również metoda dla kobiet, u których leczenie należy rozpocząć jak najszybciej. Te panie mogą skorzystać z zamrożenia tkanki jajnika.

  • zamrożenie tkanki jajnika (OTC, ovarian tissue cryopreservation)

 

To metoda, którą warto wziąć pod uwagę, gdy nie można zwlekać z rozpoczęciem leczenia, bo przy jej wykorzystaniu nie trzeba stymulować jajników, co zawsze zajmuje czas. Sprawdza się również wtedy, gdy przed leczeniem onkologicznym niewskazana jest hormonalna stymulacja jajeczkowania. Tę metodę stosuje się także gdy pacjentka jest bardzo młoda i nie wkroczyła jeszcze w okres dojrzewania. Kolejną grupa pacjentek, która odnosi korzyści z krioprezerwacji tkanki jajnika są panie, które ze względu na swój światopogląd nie chcą zgodzić się na techniki wspomaganego rozrodu czyli zajście w ciążę z pominięciem wybranych etapów naturalnego poczęcia. Poszczególne ośrodki medyczne zajmujące się tym rodzajem krioprezerwacji mogą oczywiście stosować nieco odmienne kryteria, przede wszystkim co do wieku pacjentki.
Jak przebiega OTC?
Najpierw należy wykonać badania oceniające rezerwę jajnikową. Tkankę jajnika można pobrać w trakcie biopsji kory jajnika lub metodą laparoskopową. Tę metodę stosuje się, gdy jajniki są duże. Zaletą takiej biopsji jest to, że jajnik pozostaje na swoi miejscu jako potencjalne miejsce późniejszej transplantacji pobranej tkanki. Późniejszą retransplantacja ma swoje zalety. Po pierwsze przywraca normalne funkcje jajnika związane z wydzielaniem hormonów. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko wystąpienia osteoporozy i demencji starczej. 

Gdy jajniki są niewielkie można natomiast jednostronnie pobrać jajnik. Potencjalnym ryzykiem, które może nieść ze sobą ta metoda jest szybsze wystąpienie menopauzy po poddaniu się chemioterapii lub radioterapii. Nie przeprowadzono jednak żadnych badań porównawczych, które by to ryzyko potwierdzały lub wykluczały. 

 

Jakimi metodami zabezpiecza się płodność u mężczyzn?

 

W przypadku mężczyzn leczenie onkologiczne również niesie ze sobą zagrożenie dla płodności, ale i oni mogą skorzystać z metod jej zabezpieczenia. Nasienie poddane witryfikacji może być przechowywane przez wiele lat, aż do momentu, gdy pacjent wróci do zdrowia i będzie chciał zostać ojcem. Wówczas nasienie zostanie rozmrożone i wykorzystane do procedury inseminacji lub in vitro.

Najpopularniejszą metodą jest witryfikacja nasienia. Zanim do niej dojdzie mężczyzna musi poddać się badaniom, by wykluczyć takie choroby jak HIV, kiła, oraz WZW B (zapalenie wątroby typu B) , WZW C (zapalenie wątroby typu C) i CMV (wirus cytomegalii). Potem, w wyznaczonym terminie mężczyzna oddaje nasienie do specjalnego pojemnika i zostaje ono szybko zamrożone. Co istotne, przed pobraniem nasienia mężczyzna powinien przez kilka dni powstrzymać się od aktywności seksualnej. Po pobraniu nasienia, a przed mrożeniem jest ono badane pod kątem koncentracji i ruchliwości plemników. Niekiedy okazuje się że u pacjenta występuje azoospermia czyli brak plemników w nasieniu. Wtedy można rozważyć mrożenie tkanki jądra. Dzięki tej metodzie w połowie przypadków udaje się uzyskać plemniki. Na czym ona polega? 

Przed pobraniem tkanki jądra konieczna jest konsultacja urologiczną i wykonanie USG jąder a także takich samych badań krwi jak w przypadku mrożenia plemników. Biopsję i pobranie materiału wykonuje się w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Liczba plemników pobranych w drodze biopsji jądra jest zbyt mała, aby zastosować metodę inseminacji. Jeśli pacjent będzie w przyszłości chciał zostać ojcem, konieczna będzie procedura in vitro.

 

Czy przy retransplantacji istnieje ryzyko wprowadzenia komórek nowotworowych?

 

W przypadku chorób hematologicznych istnieje w teorii ryzyko, że dojdzie do ponownego wszczepienia komórek nowotworowych znajdujących się w zamrożonej tkance, w praktyce jednak nie odnotowano do tej pory takiego zdarzenia.

Eksperci podkreślają, że by zminimalizować ryzyko przeszczepienia ponownego wprowadzenia komórek nowotworowych do organizmu podczas przeszczepienia odmrożonej tkanki jajnikowej, konieczne jest stosowanie się do określonych zasad. 

Po pierwsze pacjentka musi być wyleczona z choroby onkologicznej. Musi również być w dobrej formie ogólnej. Dodatkowo zaleca się, by kobieta po retransplantacji była przez przynajmniej 2-lata czujnie obserwowana kątem ewentualnego wystąpienia chorób nowotworowych. 

Co bardzo istotne, nauka nie ma żadnych dowodów na to, że przebyte przeszczepienie tkanki jajnika może nieść dla płodu zagrożenie wystąpienia wad rozwojowych.

 

Polski program zabezpieczania płodności

 

Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę ośrodków „oncofertility” realizujących program polityki zdrowotnej skierowany do pacjentów będących przed lub w trakcie leczenia onkologicznego o potencjale upośledzającym płodność. Z programu mogą skorzystać kobiety od okresu dojrzewania do 40 r.ż. oraz do mężczyźni od okresu dojrzewania do 45 r.ż.  

W ramach programu refundowane jest mrożenie komórek jajowych oraz nasienia, co daje chorym szansę na rodzicielstwo po chorobie nowotworowej. Wprowadzenie refundacji procedur zabezpieczenia płodności jest ogromną innowacją w holistycznej opiece nad pacjentami onkologicznymi. Program, z którego mogą oni skorzystać obejmuje:

  • bezpłatną konsultację specjalistyczną z lekarzem specjalistą w dziedzinie onkologii klinicznej lub lekarzem specjalistą w dziedzinie hematologii,
  • bezpłatną konsultację w klinice leczenia niepłodności z zakresu zabezpieczenia płodności (oncofertility) ze specjalistą w tej dziedzinie,
  • nielimitowane konsultacje u psychologa,
  • całą część kliniczno-biotechnologiczną procedury zachowania płodności, w tym przechowywanie komórek rozrodczych w czasie trwania Programu, do momentu ich wykorzystania lub zniszczenia.

 

Szczegóły dotyczące programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028” dostępne są na stronie Ministerstwa Zdrowia. 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

 

HER2-LOW – nowy podtyp raka piersi.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„HER2-LOW – nowy podtyp raka piersi”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

HER2-LOW to niedawno wyodrębniony podtyp raka piersi, który jak się szacuje, występuje nawet u co drugiej pacjentki z tym nowotworem. Co istotne, wprowadzenie nowej podgrupy HER2-low niesie ze sobą nowe podejście do ich leczenia. Sprawdź, co powinnaś wiedzieć o HER2-low.

 

Rak piersi to najczęściej występujący nowotworem złośliwym u kobiet w Polsce – stanowi aż 25 procent wszystkich zachorowań na nowotwory rozpoznawane u kobiet. Diagnozę najczęściej słyszą kobiety w wieku 50-69 lat, ale w ostatnim czasie coraz częściej wykrywany jest u kobiet młodszych. Eksperci podkreślają, że im wcześniej ten nowotwór zostanie wykryty, tym pacjentka ma większe szanse na całkowite wyleczenie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka – samobadanie piersi, regularne badania usg lub mammograficzne i nielekceważenie jakichkolwiek zmian w piersiach. 

 

Leczenie raka piersi może być radykalne, czyli istnieje możliwość wyleczenia z choroby lub paliatywne, gdy nie ma szansy na usunięcie raka z organizmu chorego (wtedy gdy obecne są przerzuty). Leczenie paliatywne nie wyklucza wieloletniego przeżycia.

 

Ważny podtyp raka piersi

Pacjentki na początku swojej ścieżki leczenia często nie zdają sobie sprawy, że wielkość i umiejscowienie guza to nie wszystko, co trzeba wiedzieć, by rozpocząć skuteczną terapię. Konieczne są również badania, które pozwolą określić podtyp nowotworu.

 

Raki piersi o podobnym obrazie morfologicznym (typie histologicznym) mogą różnić się przebiegiem. Eksperci obecnie przyjmują, że określenie „rak piersi” jest przede wszystkim nazwą lokalizacyjną, natomiast może oznaczać schorzenia o różnym przebiegu, rokowaniu i odpowiedzi na leczenie. Dlatego w leczeniu raka piersi bardzo istotne jest określenie jego biologicznego podtypu. 

 

W tym celu wykonuje się badanie immunohistochemiczne. Co trzeba o nim wiedzieć? Badanie immunohistochemiczne jest często wykorzystywane jw diagnostyce chorób nowotworowych. Nie tylko pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia z chorobą łagodną czy złośliwą, ale również określić określić immunofenotyp nowotworu czyli opisać cechy komórki poprzez określenie ekspresji konkretnych antygenów. Dzięki badaniu immunohistochemicznemu możemy określić także stopień zaawansowania nowotworu. W przypadku przerzutów to badanie pozwala wskazać ich źródło to znaczy określić pierwotne miejsce guza z którego się wywodzą.

 

Podstawowe cechy nowotworu, które są sprawdzane to:

  • ekspresja receptorów estrogenowych (ER) – mówi nam, ile receptorów dla estrogenów jest na powierzchni komórek nowotworu, nowotwór z odpowiednio wysoką ekspresją ER jest hormonozależny, więc do wzrostu potrzebuje estrogenów
  • ekspresja receptorów progesteronowych (PgR)- mówi nam, ile receptorów dla progesteronu jest na powierzchni komórek nowotworu, nowotwór z odpowiednią ekspresją PgR jest hormonozależny więc do wzrostu potrzebuje progesteronu
  • status HER2 – wysoka ekspresja HER2 wiąże się z bardziej dynamicznym i agresywnym przebiegiem raka piersi
  • ekspresja Ki-67 – pozwala na ocenę podziału komórek; szybki podział komórek nowotworowych oznacza bardziej agresywny przebieg choroby

 

W zależności jakie cechy nowotworu zostaną ustalone w badaniach, określany jest jeden z podtypów nowotworu:

  • luminalny A – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych (PgR na poziomie więcej lub równe 20 procent), jednak nie ma ekspresji HER2, Ki-67 określa się na mniejsze niż 20 procent
  • luminalny B bez HER2 – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych (mniejszą niż w luminalnym A, PgR na poziomie mniejszym niż 20 procent), natomiast nie ma ekspresji HER2, Ki-67 określa się na większe lub równe 20 procent
  • luminalny B z HER2 – ma dodatnią ekspresję receptorów estrogenowych i progesteronowych, dowolny poziom Ki-67 oraz ekspresję HER2
  • HER2+ nieluminalny – nie ma ekspresji receptorów estrogenowych ani progesteronowych i dowolne Ki-67, ale ma ekspresję HER2
  • potrójnie ujemny – nie ma ekspresji receptorów estrogenowych, progesteronowych ani HER2, natomiast posiada dowolny poziom Ki-67, agresywny podtyp raka piersi

 

Ta wiedza pozwala lekarzom dobrać odpowiedni, najbardziej skuteczny w przypadku danego nowotworu sposób leczenia. 

 

Trochę historii

By zrozumieć, jak doszło do obecnego przełomu należy cofnąć się do lat 80. zeszłego stulecia. Wtedy to naukowcy odkryli znaczenie receptora HER2 i jego wpływ na rozwój raka piersi, co doprowadziło do stworzenia terapii celowanej anty-HER2. Dziś, dzięki temu odkryciu chore z nadekspresją receptora HER2 (tzw. HER2 dodatnie) są skutecznie leczone i żyją z rakiem piersi wiele lat w dobrym zdrowiu i jakości życia.

 

Odkrycie HER2 otworzyło również nowe ścieżki badań nad budową i rozwojem komórek nowotworowych oraz rozwojem samej choroby, a w konsekwencji doprowadziło też do rozpoczęcia prac nad nowymi lekami. I to badania nad nimi sprawiły, że wyłoniono kolejną podgrupę pacjentek – HER2-low. Tak więc teraz, obok znanych już od lat podtypów biologicznych HER2-dodatniego i HER2-ujemnego, mamy grupę pośrednią HER2-low, którą według szacunków może mieć nawet co druga pacjentka z tym nowotworem.

 

Zdaniem ekspertów wyłonienie nowej podgrupy pacjentek, które do tej pory traktowane były jako pacjentki z HER2-ujemnym rakiem piersi, mimo stwierdzonego w badaniu niewielkiego poziom ekspresji białka HER2, to kolejny krok milowy w leczeniu tego nowotworu. Dzięki temu dla pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi pojawiła się dodatkowa opcja terapeutyczna.

 

Co wiemy o HER2?

HER2 czyli receptor ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2 jest białkiem, które odpowiada za wzrost, podział i naprawę zdrowych komórek piersi. Jednak w kontekście onkologicznym sprzyja rozwojowi komórek nowotworowych – nadmierna ekspresja HER2 niekontrolowanie stymuluje wzrost i rozprzestrzenianie się guza. Oznacza to, że im więcej jest receptorów HER2

na powierzchni komórek nowotworowych, tym łatwiej się one dzielą. Są też bardziej oporne na różne metody leczenia. Szacuje się, że o ile w zdrowej komórce liczba receptorów HER2 wynosi około 20 tysięcy, to w komórce rakowej ich liczba może przekraczać nawet 2 miliony. To dlatego u kobiet z HER2 dodatnim rakiem piersi przerzuty pojawiają się szybciej, niż dzieje się to w przypadku innych nowotworów.

 

Różne poziomy ekspresji HER2

Na tym początkowym etapie ścieżki w ramach diagnostyki patomorfolog wykonuje badanie immunohistochemiczne. Do określenia nadekspresji receptorów HER2 może służyć fragment tkanki guza pobrany podczas biopsji zawierającej odpowiednio dużo materiału do badania histopatologicznego (z biopsji gruboigłowej). Tkanki guza pobrane podczas biopsji, jak również podczas operacji, są przechowywane w odpowiednich warunkach i w każdym momencie istnieje możliwość przeprowadzenia kolejnych badań.

 

Pozwala mu ono określić liczbę receptorów HER2. Uzyskany wynik odpowiada na pytanie, czy mamy do czynienia z HER2-dodatnim (wynik HER2 3+ lub 2+ z pozytywnym ISH), czy HER2-ujemnym (HER2 0, 1, 2 z negatywnym ISH).

 

Status receptorów HER2 określa się liczbami:

  • 0 – oznacza wynik ujemny, czyli brak nadmiernej ekspresji receptorów HER2
  • 1+-2+ – to wynik niejednoznaczny, wymaga dodatkowego badania aktywności genu HER2 (metodą ISH, z ang. in situ hybridisation – FISH lub CISH), które ostatecznie pozwoli potwierdzić status receptorów HER2
  • 3+ – oznacza obecność nadmiernej ekspresji receptorów HER2, jest to tzw. wynik dodatni

 

Między HER2 dodatnim a HER2 ujemnym czyli HER2-low

Podgrupę pacjentek HER2-low wyłoniono niedawno. Eksperci mówią o tym podtypie od około dwóch lat, gdy okazało się, że nowa terapia dla pacjentek z HER2 dodatnim rakiem piersi jest skuteczna również dla tych kobiet, które mają podtyp, w którym obecne są receptory estrogenowe lub ich nie ma, a receptor HER jest na 1 lub 2 plus, ale przy negatywnym wyniku badania FISH. Tak więc grupa chorych HER2-low (czyli z niską ekspresją HER2) to grupa pośrednia pomiędzy grupą z nadekspresją receptora HER2 a grupą z jego całkowitym brakiem. Te pacjentki do tej pory miały ograniczone możliwości leczenia na etapie choroby przerzutowej, teraz wiemy, że ten podtyp nowotworu jest podatny na niektóre leki anty-HER2. 

Wyłonienie nowej grupy pacjentek chorujących na raka piersi to szczególnie ważna informacja dla chorych, dla których na ścieżce leczenia pozostała już tylko standardowa chemioterapia.

Szacuje się, że co druga kobieta z rakiem piersi może mieć cechę HER2-low, dlatego każda pacjentka powinna nać swój status HER2. Jeśli go nie znasz, zapytaj o to swojego lekarza. Jeśli nie miałaś przeprowadzonego badania – poproś o nie. Jest ono bezpłatne dla pacjentek ubezpieczonych przez NFZ i każda kobieta chora na raka piersi może je wykonać na zlecenie swojego lekarza prowadzącego.

Eksperci podkreślają również, że czasem warto powtórzyć badanie immunohistochemiczne w kierunku HER2-low lub wykonać ponowną jego interpretację. Powinnaś to zrobić, jeśli chorujesz na zaawansowanego miejscowo raka piersi i/lub doszło u ciebie do nawrotu choroby rak piersi dał przerzuty do innych organów.

Powtórne badanie immunohistochemiczne można wykonać oceniając ponownie materiał pobrany wcześniej (archiwalny) lub do jego wykonania pobrać ponownie nowy materiał tkankowy.

Powtórzenie procesu diagnostycznego obecnie zaleca się zawsze, jeśli jest to możliwe w sytuacji, gdy pojawią się przerzuty. Dlaczego? Ponieważ zdarza się, że w trakcie procesu leczenia może zmienić się podtyp biologiczny nowotworu, a od jego znajomości zależy wybór najlepszej dla ciebie terapii. Warto więc sprawdzić, czy np, twój pierwotnie oznaczony typ ekspresji HER2 dodatni nie przeszedł w HER2-low.

 

Zapamiętaj!

Prawidłowo postawiona diagnoza i rozpoznanie podtypu nowotworu to szansa na celowane, skuteczne leczenie i dłuższe życie.

 

Ponieważ obecność lub brak nadekspresji receptorów HER2 wiąże się z istotnymi konsekwencjami dotyczącymi przebiegu i leczenia raka piersi, to jak najszybsze określenie czy są one obecne w komórkach guza jest kluczowe dla dalszych decyzji terapeutycznych. 

 

Diagnostyki w tym kierunku nie wolno opóźniać do momentu nawrotu choroby lub jej dalszego postępu (progresji). Co więcej, nie powinno się podejmować żadnych decyzji dotyczących leczenia bez znajomości faktów dotyczących nadekspresji lub braku receptorów HER2 w komórkach nowotworu.

 

Większość polskich ośrodków onkologicznych przeprowadza badanie statusu receptorów HER2 jako standardową diagnostykę w przypadku wykrycia nowotworu piersi.

 

Jeśli zdiagnozowano u Ciebie raka piersi, a nie znasz statusu receptorów HER2, zapytaj o niego swojego lekarza. Jeśli nie miałaś wykonanego badania koniecznie poproś swojego lekarza o jego zlecenie.

 

Akcja „SPRAWDŹ, CZY JESTEŚ HER2-LOW”

Portal onkologiczny zwrotnikraka.pl wystartował kilka miesięcy temu z ogólnopolską akcją edukacyjną „Sprawdź, czy jesteś HER2-low”. Celem kampanii jest promowanie wiedzy na temat nowoczesnej diagnostyki raka piersi wśród pacjentek oraz ich bliskich. Akcja obejmuje szereg działań edukacyjnych realizowanych za pośrednictwem serwisu internetowego zwrotnikraka.pl i kanałów społecznościowych. Jej kluczowym elementem są bezpłatne i otwarte spotkania edukacyjne dla pacjentek, które odbędą się w siedmiu dużych miastach Polski (Białystok, Częstochowa, Warszawa, Poznań, Gdańsk, Gliwice, Wrocław). 

Kampanię wspiera wiele organizacji. Wśród ogólnopolskich partnerów kampanii jest Federacja Stowarzyszeń „Amazonki” a także Fundacja Rak’n’Roll – Wygraj Życie!, Fundacja Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, Polskie Amazonki Ruch Społeczny, Fundacja Onkocafe – Razem Lepiej!, FFundacja Onkologiczna Nadzieja, Fundacja Życie z Rakiem. W mediach społecznościowych działania wspierają Stowarzyszenie RakujeMy Jak Chcemy – organizacja oddana idei pomocy chorym na raka piersi i prowadząca grupę wsparcia na FB Rakujemy jak chcemy; Stowarzyszenie Młode z Rakiem – prowadzące grupę wsparcia na FB Młode z rakiem piersi; Ogólnopolska grupa wsparcia dla Amazonek RAK PIERSI – OSWOIĆ STRACH; Grupa wsparcia na FB AMAZONKA życie po diagnozie RAK PIERSI. Wśród partnerów honorowych są: Klub Amazonki w Białymstoku, Stowarzyszenie Eurydyki, Stowarzyszenie Pozytywka, Fundacja Pierwsi dla Piersi, Stowarzyszenie Częstochowskie Amazonki, Fundacja Ucz Się Zdrooowia, Fundacja Polki w Medycynie, Fundacja Rakiety, Fundacja Świadomi Życia, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, portal organizacji pozarządowych NGO.PL, Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum, Stowarzyszenie Onkologiczne Sanitas, Warszawskie Centrum Psychoonkologii. 

 

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Półpasiec. Dlaczego warto się zaszczepić?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Półpasiec. Dlaczego warto się zaszczepić?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

Półpasiec to choroba wirusowa, którą wywołuje wirus ospy wietrznej i półpaśca (Varicella Zoster Virus, VZV). Półpasiec występuje tylko u osób, które wcześniej przechorowały ospę. Choroba zwykle przebiega łagodnie, ale towarzyszący jej intensywny ból może towarzyszyć pacjentowi przez wiele lat. Co istotne, pacjenci onkologiczni to grupa szczególnie narażona na wystąpienie tej choroby.

 

 

Wirus ospy wietrznej i półpaśca (VZV) jest wyjątkowo podstępny. Jeśli się nim zarazisz, to najpierw zachorujesz na ospę wietrzną. Niestety, to że wyzdrowiejesz, nie oznacza, że wirus opuścił twoje ciało. Ukrywa się on w zwojach nerwowych w formie nieaktywnej i w sytuacji wystąpienia osłabienia odporności ulega aktywacji, powodując, czasem po bardzo wielu latach, wystąpienie objawów półpaśca.

 

Półpasiec jest zaraźliwy dla otoczenia, ale znacznie mniej niż ospa wietrzna. By doszło do zarażenia bezpośredni kontakt z płynem występującym w pęcherzykach, natomiast przed wystąpieniem wysypki ani wtedy, gdy zmieni się ona w strupki, pacjent nie zaraża. Po kontakcie z płynem z pęcherzyków osoby podatne na zakażenie mogą zachorować na ospę wietrzną, jeśli wcześniej na nią nie chorowały lub nie zostały zaszczepione. 

Niestety, przechorowanie na półpasiec nie chroni przed ponownym zachorowaniem. Szacuje się, że ryzyko nawrotu półpaśca w ciągu 8 lat od pierwszego epizodu choroby wynosi od 6 do 8 procent.

 

Jak często występuje półpasiec?

 

Gdy weźmiemy pod uwagę całe społeczeństwo, to notuje się zachorowalność na poziomie 200-500 przypadków na 100 000 mieszkańców w skali roku. Gdy te dane rozbijemy na grupy wiekowe, to zobaczymy, że częstość zachorowań znacząco rośnie w grupie osób powyżej 60. roku życia – nawet do 1000 przypadków na 100 000 mieszkańców rocznie.

Z polskich danych wynika, że w grupie powyżej 50. roku życia choruje rocznie 500-600 osób na 100 000 mieszkańców. Jeśli weźmiemy pod lupę tylko pacjentów onkologicznych i z obniżoną odpornością to częstość zachorowań na półpaśca znacząco wzrasta. W zależności od tego z jakim upośledzeniem odporności mamy do czynienia liczby te rosną – w chorobach nowotworowych dwukrotnie w stosunku do całej populacji, do 9,3 procenta, u pacjentów po przeszczepieniu narządu litego do 17 procent, a u pacjentów po przeszczepieniu komórek macierzystych obserwujemy wzrost do aż 43 procent.

 

Charakterystyczna wysypka

 

U części chorych półpasiec rozpoczyna się bólem w obszarze unerwionym przez jeden korzeń nerwowy. Ból ten może być ciągły lub przerywany, częsty lub sporadyczny, piekący, kłujący, pulsujący, czasem wyzwalany przez dotyk. Może też pojawić się w tej okolicy świąd, mrowienie, pieczenie, kłucie czy inne nieprzyjemne odczucia skórne. Występują one na 3-4 dni przed pojawieniem się wysypki i są odczuwane zwykle do tygodnia po ustąpieniu choroby. W tym okresie rozwoju półpaśca może wystąpić również stan podgorączkowy lub gorączka, ból głowy i uczucie rozbicia, co może być mylnie  potraktowane jako początek przeziębienia. Pamiętaj, że nie wszyscy rejestrują te objawy zwiastunowe.

 

Półpasiec najczęściej przebiega pod postacią wysypki, która w sposób charakterystyczny jest zlokalizowana w jednym dermatomie czyli fragmencie skóry, który jest unerwiany przez jeden korzeń nerwowy. Wysypka najczęściej rozwija się na tułowiu wzdłuż nerwu międzyżebrowego i nie przekracza linii kręgosłupa, choć u części chorych (około 1/5) może rozszerzać się na sąsiednie dermatomy. Półpasiec może też być rozsiany czyli uogólniony, gdy zajmuje trzy lub więcej dermatomów . W tej formie występuje zwykle u osób z osłabionym układem odpornościowym i bardzo przypomina ospę wietrzną, przez co może sprawiać kłopoty diagnostyczne. 

 

Co ważne, w pierwszym momencie wysypka przybiera na krótko formę rumieniowo-plamistą i można ten etap łatwo przeoczyć. Potem pojawiają się skupiska grudek, które zmieniają się w pęcherzyki wypełnione płynem i krosty. Gdy pękną, tworzą pokrywające się strupami nadżerki i owrzodzenia. Cały proces trwa 7-10 dni, przy czym kolejne rzuty krostek następują przez około tydzień. Gdy wszystkie strupy odpadną, co trwa około miesiąc, na skórze często pozostają blizny i przebarwienia. Co przykre, przez całą chorobę mogą towarzyszyć choremu gorączka, ból głowy i uczucie rozbicia.

 

Jak leczy się półpaśca?

 

Typowe leczenie półpaśca polega na podawaniu acyklowiru, leku przeciwwirusowego. Jest to leczenie bezpieczne, ale nie zapobiega ewentualnemu wystąpieniu neuropatii. Jednak warunkiem jego skuteczności jest jego wczesne rozpoczęcie, jak najszybciej po pojawieniu się wysypki. Dolegliwości bólowe leczy się objawowo, podając paracetamol, niesteroidowe leki przeciwbólowe (np. ibuprofen, diklofenak, ketoprofen). Niestety często ból jest tak silny, że trzeba sięgnąć po opioidy, gabapentynę, amitryptylinę. Niekiedy sięga się również po glikokortykosteroidy. 

Ważne, by nie stosować na wysypkę żadnych środków w postaci pudru czy papek, bo odcinają one dostęp powietrza i mogą prowadzić do nadkażeń bakteryjnych. Sprawdzają się natomiast kąpiele w np. roztworze nadmanianganu potasu czy leki antyhistaminowe, które łagodzą świąd.

 

Poza tym, wraz z wiekiem i pojawianiem się chorób negatywnie wpływających na odporność organizmu, rośnie odsetek pacjentów, którzy w przebiegu półpaśca wymagają hospitalizacji.  Z powodu powikłań półpaśca wymaga około od 1 do 4 procent chorych na półpasiec. W grupie podwyższonego ryzyka hospitalizacji znajdują się osoby starsze oraz pacjenci z obniżoną odpornością, w tym onkologiczni.

 

Dlaczego półpasiec jest groźny?

 

Półpasiec jest groźny z dwóch powód. Pierwszy jest związany z tym, że wystąpienie półpaśca komplikuje postępowanie z pacjentem z obniżoną odpornością i może zaburzać schemat leczenia, co może bezpośrednio wpływać na efekty i powodzenie terapii. W tej grupę są pacjenci onkologiczni, zarówno w trakcie jak i po leczeniu onkologicznym. 

 

Z drugiej strony półpasiec niesie ze sobą ryzyko powikłań, które nie występują bardzo często, ale mogą się pojawić. Mówimy tu o bardzo poważnych chorobach, takich jak zapalenie rdzenia kręgowego czy zapalenie mózgu, problemy naczyniowe, problemy ze strony układu pokarmowego – zapalenie wątroby, zapalenie trzustki. W przypadku wystąpienia półpaśca ocznego czy usznego może dochodzić do trwałego uszkodzenia narządu wzroku czy słuchu.

 

Neuralgia popółpaścowa

 

Jednak zdecydowanie najczęstszym powikłaniem jest neuralgia. To ból, który towarzyszy najpierw wysypce i który, mimo jej ustąpienia, nadal się utrzymuje. Określany jest przez pacjentów jako piekąco-palący, parzący, kłujący, przeszywający, strzelający lub pulsujący. Ból może mieć charakter stały lub napadowy i zaostrzać się pod wpływem różnych czynników, np. zimnej, deszczowej pogody czy stresu.

 

U części pacjentów neuralgia towarzysząca wysypce, po jej ustąpieniu przechodzi w tak zwany nerwoból postherpetyczny (inaczej neuralgię popółpaścową), która może się utrzymywać nie tylko miesiącami, ale nawet latami. Nie jest to problem błahy, bo może dotyczyć od 5 do nawet 30 procent pacjentów.

 

Ból, który odczuwa pacjent jest niezwykle intensywny, w porównaniu z innymi dolegliwościami bólowymi znajduje się naprawdę bardzo wysoko na skali. Mówi się nawet o tym, że jest on dużo silniejszy, niż ból związany z samą chorobą nowotworową czy ból porodowy. O tym, że to nie jest przesadą, może świadczyć to, że w Stanach Zjednoczonych neuralgia popółpaścowa jest wymieniana jako 5 co do częstości przyczyna samobójstw wśród osób w starszym wieku. Dlatego pacjenci cierpiący na neuralgię popółpaścową wymagają specjalistycznego leczenia i uśmierzania bólu silnymi lekami przeciwbólowymi (piszemy o tym w akapicie o leczeniu półpaśca), ale nawet one nie zawsze są skuteczne.

 

Długotrwała neuralgia popółpaścowa i silny ból może prowadzić do pojawienia się innych dolegliwości – zmęczenia, zaburzeń snu, trudności z koncentracją, braku apetytu a nawet depresji. U części chorych, ze względu na konieczność ich stosowanie niekiedy przez wiele lat, może też dojść do uzależnienia od leków przeciwbólowych.

Pamiętaj! Skontaktuj się z lekarzem, kiedy tylko zaobserwujesz u siebie objawy półpaśca. Ryzyko wystąpienia neuralgii popółpaścowej jest mniejsze, jeśli zaczniesz przyjmować leki przeciwwirusowe w ciągu 72 godzin od wystąpienia wysypki.

 

Od niedawna jest szczepionka

 

Prace nad szczepionką trwały dość długo, ale zakończyły się sukcesem. Szczepionka Shingrix, chroniąca przed chorobą i jej powikłaniami, została dopuszczona do obrotu w Unii Europejskiej w marcu 2018 r., a w Polsce dostępna jest od pierwszego kwartału 2023 roku. Jest ona wskazana do profilaktyki półpaśca oraz neuralgii półpaścowej u osób w wieku powyżej 50 lat i wszystkich tych dorosłych, którzy mają zwiększone ryzyko zachorowania na półpasiec.

 

Schemat szczepienia

 

Cykl szczepienia składa się z 2 dawek podawanych w formie wstrzyknięcia w odstępie 2 miesięcy. W razie potrzeby drugą dawkę można podać później, ważne by nastąpiło to w ciągu 6 miesięcy po pierwszej dawce. U osób, u których właściwe byłoby zastosowanie skróconego schematu szczepienia (ze względu na stwierdzony lub spodziewany niedobór odporności albo zmniejszenie odporności związane z chorobą lub stosowaną terapią), druga dawka szczepionki może być podana w okresie 1-2 miesięcy po podaniu pierwszej dawki dawki. 

 

Nie określono dotychczas konieczności podawania dawek przypominających po podstawowym schemacie szczepienia. Szczepionka może być podawana zgodnie z tym samym schematem szczepienia osobom wcześniej zaszczepionym żywą atenuowaną szczepionką przeciw półpaścowi. 

 

Co daje szczepienie?

 

Szczepiąc się przeciwko półpaścowi zyskujesz długotrwałą ochronę przed półpaścem. W badaniu, które było prowadzone przez 10 lat na grupie osób dorosłych powyżej 50. roku życia skuteczność tej szczepionki przeciwko wystąpieniu półpaśca wyniosła 89 procent. Natomiast skuteczność przeciwko wystąpieniu neuropatii popółpaścowej w grupie osób powyżej 50. roku życia w wyniosła w jednym z badań powyżej 97 procent. 

Natomiast skuteczność szczepionki przeciw neuralgii popółpaścowej wynosi 91,2 procent u osób w wieku  powyżej 50 lat i 88,8 procent u osób w wieku powyżej 70 lat.

W przypadku pacjentów z hematologicznymi nowotworami złośliwymi skuteczność szczepionki oszacowano na 87,2 procent, a u pacjentów  guzami litymi wykazano istnienie odpowiedzi immunologicznej (humoralnej i komórkowej) po szczepieniu przeciw półpaścowi; wskaźniki odpowiedzi immunologicznej były wyższe w grupie pacjentów zaszczepionych przed chemioterapią w porównaniu z grupą placebo oraz grupą pacjentów zaszczepionych w trakcie chemioterapii. 

 

Po szczepieniu

Szczepienie wiąże się z niewielkim ryzykiem niepożądanych odczynów, głównie w miejscu wstrzyknięcia.

Najczęściej zgłaszanymi działaniami niepożądanymi po szczepionce były:

  • ból, zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia
  • bóle mięśni
  • zmęczenie
  • ból głowy.

Większość reakcji, zarówno miejscowych, jak i ogólnoustrojowych, trwała krótko (1-3 dni) i miała nasilenie łagodne do umiarkowanego. U osób z osłabioną odpornością w wieku 18-49 lat może wystąpić więcej działań niepożądanych niż u osób z osłabioną odpornością w wieku powyżej 50 lat.

 

Dla kogo refundacja szczepionki przeciw półpaścowi

 

Od 1 stycznia 2024 roku szczepionka przeciw półpaścowi i neuralgii popółpaścowej o nazwie Shingrix jest dostępna z 50 procentową refundacją dla pacjentów w wieku ≥65 lat z grup ryzyka, czyli:

  • z przewlekłą chorobą serca
  • z przewlekłą chorobą płuc
  • z cukrzycą
  • z przewlekłą niewydolnością nerek
  • z wrodzonym lub nabytym niedoborem odporności
  • z uogólnioną chorobą nowotworową
  • zakażonych HIV
  • chorych na chłoniaka Hodgkina
  • z immunosupresją jatrogenną
  • z białaczką
  • ze szpiczakiem mnogim
  • po przeszczepieniu narządu miąższowego
  • z reumatoidalnym zapaleniem stawów
  • z łuszczycą
  • z łuszczycowym zapaleniem stawów
  • z nieswoistym zapaleniem jelit
  • chorych na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa
  • chorych na stwardnienie rozsiane
  • chorych na toczeń rumieniowaty układowy.

 

Jeśli chcesz masz wątpliwości w kwestii szczepień lub chcesz rozszerzyć swoją wiedzę na ten temat zajrzyj na stronę https://szczepienia.pzh.gov.pl/

 

Źródło: 

  1. https://szczepienia.pzh.gov.pl/
  2. Dagnew A.F. i wsp. Immunogenicity and safety of the adjuvanted recombinant zoster vaccine in adults with haematological malignancies: a phase 3, randomised, clinical trial and post-hoc efficacy analysis. Lancet Infect Dis. 2019;19(9):988-1000.
  3. Vink P. i wsp. Immunogenicity and safety of the adjuvanted recombinant zoster vaccine in patients with solid tumors, vaccinated before or during chemotherapy: A randomized trial. Cancer. 2019 Apr 15;125(8):1301-1312.

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Grypa. Czy warto się szczepić?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

„Grypa. Czy warto się szczepić?”

Autorka: Agnieszka Pacuła

 

Odpowiedź jest oczywista – tak. Dlaczego? Bo grypa jest bardzo poważną chorobą wirusową, która niesie ze sobą groźne powikłania. Pacjenci onkologiczni, ze względu na terapie, którym są poddawani, mają osłabiony układ odpornościowy i są bardziej narażeni na zachorowanie. Poza tym infekcja może zaburzyć cykl leczenia i spowodować niepotrzebne komplikacje, które mogą mieć poważne konsekwencje.  

 

Grypa jest chorobą zakaźną, wywoływaną przez wirusy. Atakują one komórki nabłonka dróg oddechowych, w których się namnażają, powodując ich martwicę, co otwiera drogę patogenom bakteryjnym. Specjaliści wyróżniają 4 typy wirusów grypy: A, B, C i D, przy czym typ A dzieli się na podtypy A/H1N1/, A/H3N2/, A/H2N2/ i wiele innych, a typ D atakuje przede wszystkim bydło i nie jest znany z tego, że zaraża ludzi i powoduje u nich choroby.

 

Wirusy grypy wielokrotnie w historii ludzkości wywoływały pandemie. Najbardziej znaną jest pandemia „hiszpanki”, która miała miejsce latach 1918–1919 – spowodowała ona śmierć od 50 do 100 milionów osób. Ostatnia pandemia grypy miała miejsce w latach 2009–2010 i była wywołana przez szczep H1N1. 

 

Grypa jest bardzo zaraźliwa. Okres wylęgania wynosi 1-4 dni (średnio 1-2 dni). Wirus grypy przenosi się drogą kropelkową razem z wydzieliną z dróg oddechowych podczas kaszlu, wydmuchiwania nosa czy mówienia. W jednej kropelce może znaleźć się nawet milion wirionów czyli cząstek wirusa grypy. Można się nim zarazić nie tylko poprzez kontakt bezpośredni z osobą chorą, ale także pośrednio, przez kontakt ze skażoną powierzchnią, na przykład z klamką czy blatem, na których wirus grypy może przetrwać nawet 2 dni.Pierwsze objawy grypy mogą pojawić się już po jednym dniu od kontaktu z osobą chorą. 

 

Objawy grypy

 

Objawy grypy nie są charakterystyczne i przypominają te, które występują przy innych wirusowych infekcjach górnych dróg oddechowych, które potocznie nazywamy przeziębieniem. Są również bardzo podobne do objawów COVID-19. Jednak na pewno wyróżnia je to, że występują nagle i równie gwałtownie się nasilają. Wielu pacjentów mówi, że nie byli w stanie wstać z łóżka  już w trzy godziny po tym, jak zaczęli czuć, że „coś ich bierze”. infekcjach górnych dróg oddechowych. Dlatego w przypadku objawów choroby, wskazana jest konsultacja lekarska. Warto również kupić w aptece test, najlepiej taki, który od razu odpowiada na pytanie, czy to grypa, czy RSV czy COVID-19. Na pewno też należy ograniczyć kontakty z innymi domownikami, bez względu na to, jaki wirus spowodował objawy. 

Możliwe objawy grypy to:

  • gorączka (powyżej 38)
  • dreszcze
  • ból mięśni i stawów
  • złe samopoczucie
  • brak apetytu
  • osłabienie
  • kaszel i chrypka
  • katar i zatkany nos
  • ból głowy
  • ból gardła

Zdarza się również, że chory na grypę odczuwa dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Należą do nich:

  • nudności
  • wymioty
  • bóle brzucha

Objawy utrzymują się przez około 7 dni i są nasilone przez pierwsze 3 doby. Niektóre dolegliwości (m.in. kaszel) mogą utrzymywać się nawet dwa tygodnie po wyzdrowieniu. Jeśli jednak po tym czasie nie mijają, należy konieczne skonsultować się z lekarzem.

 

Dlaczego grypa jest niebezpieczna?

Przede wszystkim dlatego, że może wywoływać groźne powikłania, między innymi choroby kardiologiczne (np. zapalenie mięśnia sercowego), schorzenia układu oddechowego (np. zapalenie płuc), zapalenie ucha, niewydolność nerek, zaostrzenie istniejących chorób przewlekłych. Zdarzają się również powikłania neurologiczne (np. zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych) i sepsa. Grypa jest niebezpieczna dla rozwijającego się płodu. W niektórych przypadkach może prowadzić nawet do śmierci.

 

Dlaczego warto szczepić się przeciwko grypie?

Odpowiedź jest prosta – szczepienie pozwala uniknąć tych wszystkich problemów, o których pisaliśmy wyżej. Według Światowej Organizacji Zdrowia szczepionki przeciw grypie umożliwiają ochronę rzędu 70-90 procent w przypadku ich optymalnego dopasowania do szczepów wirusów krążących w populacji w danym sezonie epidemicznym, wśród zdrowych ludzi poniżej 65 roku życia.

Dotychczasowe badania wykazały, że szczepienie przeciwko grypie pacjentów onkologicznych daje podobny poziom ochrony jak u osób immunokompetentnych, co przekłada się na skrócenie czasu trwania i ciężkości zakażenia, a co za tym idzie, zmniejszenie śmiertelności.

Należy podkreślić, że naturalna odpowiedź po przebyciu zakażenia „dzikim” typem wirusa grypy  nie jest długotrwała i ogranicza się do ok. 2-3 lat.

 

Jak działa szczepionka przeciw grypie?

 

Każde szczepienie, również to przeciwko grypie, polega na wprowadzeniu do organizmu człowieka odpowiednio przygotowanego antygenu. Jego zadaniem jest stymulować układ odpornościowy osoby szczepionej, by nauczył się rozpoznawać wirusa i przy kolejnym z nim spotkaniu wiedział jak go pokonać. Wprowadzenie preparatu szczepionkowego do organizmu powoduje wytworzenie odporności swoiście skierowanej przeciw antygenom zawartym w preparacie. W przypadku ponownego kontaktu z wirusem grypy obecne przeciwciała wytworzone po szczepieniu odgrywają zasadniczą rolę w obronie organizmu przed zakażeniem grypą. W rezultacie albo układ immunologiczny jest w stanie zwalczyć infekcję całkowicie lub dochodzi do wystąpienia postaci poronnej grypy (grypa o przebiegu bardzo lekkim, o niepełnym obrazie).

 

Dlaczego szczepimy się co roku?

 

Badania wykazały, że w przypadku szczepienia na grypę dość szybko spada odporność poszczepienna. Oznacza to, że po pewnym czasie ochrona nie jest utrzymana na odpowiednim poziomie. To, jak długo się ona utrzymuje, zależy od kilku czynników (są wśród m.in. ogólny stan zdrowia, wiek). Przyjmowanie dawek przypominających powoduje, że organizm jest chroniony przez cały czas. Poza tym wirus grypy szybko mutuje, co sprawia, że konieczne jest dopasowywanie składu szczepionki. A skąd wiemy, że wirus się zmienia? Bo stacje epidemiologiczne na obu półkulach obserwują go i badają nieustannie przez cały rok, dzięki czemu badacze przewidują kierunek mutacji.

 

Mity związane ze szczepieniem przeciwko grypie

 

Niektóre osoby mówią, że zachorowały na grypę tuż po szczepieniu przeciw niej. W rzeczywistości nie jest to możliwe. Owszem, zdarza się, że po szczepieniu pacjent ma objawy jak przy infekcji wirusowej, ale albo są to objawy ogólne po szczepieniu (zdarzają się rzadko, albo, co zdarza się częściej – pacjent w chwili szczepienia pozostawał już w okresie wylęgania się choroby.

Trzeba bowiem pamiętać, że dostępne w Polsce szczepionki przeciw grypie inaktywowanymi, co oznacza, że w żadnych okolicznościach (np. stany upośledzenia odporności u pacjenta) nie dochodzi do zachorowania na grypę w wyniku zaszczepienia. 

 

Bywa też, że ktoś mówi, że nie warto się szczepić, bo on mimo szczepienia zachorował na grypę. Ile w tym prawdy? Niewiele. Istnieje blisko 200 wirusów, które mogą powodować pojawienie się objawów chorobowych podobnych do tych, które wywołuje wirus grypy – często nawet w gabinecie lekarza można usłyszeć: „ma pani/pan infekcję grypopochodną”. Nic więc dziwnego, że pacjenci bardzo często mylą zwykłe przeziębienie z grypą, a to jedynie przed nią, a dokładniej przed zakażeniem wirusami grypy typu A i B chroni szczepienie.

 

Szczepienie przeciw grypie nie zaostrzy choroby przewlekłej takiej na przykład jak astma czy reumatyzm. Badania naukowe wykazały, że zaszczepienie na grypę chorych na astmę oskrzelową czy cukrzycę jest dla nich korzystne i nie dochodzi u tych pacjentów do częstszych zaostrzeń choroby. 

 

Naturalne wzmacnianie odporności jest duże skuteczniejsze i bezpieczniejsze niż szczepienie.

Nie ma nic złego w zdrowym trybie życia, hartowaniu ciała czy przyjmowaniu, oczywiście w porozumieniu ze swoim lekarzem niektórych suplementów. Jednak tylko poprzez szczepienie organizm może „nauczyć się” rozpoznawać wirusa i z nim walczyć. 

 

Kiedy zaszczepić się przeciw grypie?

 

Eksperci podkreślają, że zaszczepić się przeciw grypie można tak naprawdę w dowolnym momencie trwania sezonu zachorowań. W Polsce jest to okres od października do maja, przy czym szczyt zachorowań przypada od stycznia do marca, chociaż w poszczególnych sezonach ten czas może się nieznacznie różnić.

Zwracają jednocześnie uwagę, że wybierając miesiąc, w którym zaszczepimy się przeciw grypie, powinniśmy brać pod uwagę czas potrzebny na wykształcenie odporności, który wynosi około 2-3 tygodnie. Dla osób z grup ryzyka czyli również dla pacjentów onkologicznych optymalnym momentem na zaszczepienie się czas przed rozpoczęciem okresu zwiększonej zachorowalności na grypę, tak by uzyskać odporność przed szczytem zachorowań.

 

Możliwe powikłania

 

W Polsce szczepimy się przeciw grypie szczepionkami inaktywowanymi, które mogą powodować niepożądane odczyny poszczepienne, ale nie należy utożsamiać z zachorowaniem na grypę. Odczyny te mogą mieć charakter reakcji miejscowych, takich jak:

  • zaczerwienienie
  • bolesność i obrzęk w miejscu wstrzyknięcia utrzymujący się do 2-3 dni
  • objawy grypopodobne, tj. gorączka, ból głowy, mięśni, złe samopoczucie występują rzadziej i ustępują po kilku dniach

Do ciężkich niepożądanych odczynów poszczepiennych po szczepieniu przeciw grypie dochodzi wyjątkowo rzadko, na przykład zespół Guillaina-Barrégo zdarza się sześć razy częściej w naturalnym przebiegu grypy niż po szczepieniu przeciw grypie. 

 

Przeciwwskazania do szczepienia

 

Światowa Organizacja Zdrowia, analizując liczbę odczynów poszczepiennych, uznała szczepienia przeciw grypie za bardzo bezpieczne dla wszystkich osób, włączając w to także grupy podwyższonego ryzyka. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma w ogóle przeciwwskazań do ich wykonywania. Na ich liście znajdują się:

  • choroby przebiegające z wysoką gorączką – w tym wypadku należy szczepienie odroczyć do czasu ustąpienia objawów infekcji 
  • anafilaktyczna nadwrażliwość na białko jaja kurzego lub antybiotyki używane w procesie produkcji lub inne składniki szczepionki. Jeśli ktoś jest uczulony na te substancje, a należy do grupy wysokiego ryzyka wystąpienia powikłań pogrypowych może poddać się kuracji odczulającej i ocenie stopnia nadwrażliwości na nie
  • współistnienie w chwili szczepienia choroby o umiarkowanym lub ciężkim przebiegu bez względu na to, czy przebiega z gorączka  
  • zespół Guillaina-Barrégo stwierdzony w ciągu 6 tygodni po poprzednim szczepieniu przeciw grypie 

Kilka lat temu pojawiły się też doniesienia sugerujące, że pacjenci leczeni immunoterapią mogą mieć większe ryzyko wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych niż pozostali pacjenci onkologiczni. Nie potwierdziły się one jednak w dużych badaniach prospektywnych. Stwierdzono, że szczepienia przeciwko grypie u pacjentów onkologicznych leczonych immunoterapią są bezpieczne.

 

Refundacja szczepionek przeciw grypie w sezonie 2024/2025

 

Szczepionki przeciw grypie (podawane we wstrzyknięciu) są bezpłatne dla:

  • dzieci i młodzieży do ukończenia 18 lat. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,
  • dorosłych w wieku 65+ lat. Dostępne są: szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,
  • kobiet w ciąży i połogu. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra,

Szczepionki przeciw grypie w ramach 50% refundacji dostępne są dla:

  • dorosłych w wieku 18-64 lata. Dostępne są szczepionki przeciw grypie: Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra.
  • Dorosłych w wieku 60 lat i więcej szczepionka Efluelda Tetra z dużą dawką antygenów (refundacja obowiązuje od 01.10.2024).

 

Jakie szczepionki są dostępne w sezonie 2024/2025?

 

Szczepionka Influvac Tetra (inaktywowana, podjednostkowa (typu „sub-unit”), podawana we wstrzyknięciu).

Bezpłatnie szczepionka ta dostępna jest dla:

  • dzieci po ukończeniu 6 miesiąca życia do 18 lat
  • osób w wieku 65 lat i więcej
  • kobiet w ciąży i połogu

Z 50% refundacją szczepionka ta dostępna jest dla wszystkich dorosłych w grupie wiekowej 18 -64 lata. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 26,38 zł.

 

Szczepionka Vaxigrip Tetra (inaktywowana, rozszczepiony wirion typu „split”, podawana we wstrzyknięciu).

Bezpłatnie szczepionka dostępna jest dla:

  • dzieci po ukończeniu 6 miesiąca życia do 18 lat
  • osób w wieku 65 lat i więcej
  • kobiet w ciąży i połogu

Z 50% refundacją szczepionka dostępna jest dla wszystkich dorosłych w grupie wiekowej 18-64 lata. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 26,60 zł.

 

Szczepionka Efluelda Tetra (inaktywowana, rozszczepiony wirion, podawana we wstrzyknięciu) dla dorosłych w wieku 60 lat i więcej. Koszt tej szczepionki z 50% refundacją to 81,67 zł.

 

Jeśli chcesz masz wątpliwości w kwestii szczepień lub chcesz rozszerzyć swoją wiedzę na ten temat zajrzyj na stronę https://szczepienia.pzh.gov.pl/

 

Pozostałe źródła:

  1. https://www.iaslc.org/About-IASLC/News-Detail/annual-flu-jab-may-pose-greater-risk-for-lung-cancer-patients-under-immunotherapy
  2. Chong CR Safety of Inactivated Influenza Vaccine in Cancer Patients Receiving Immune Checkpoint Inhibitors (ICI).Clin Infect Dis. 2019 Mar 15
  3. Ganz PA, Shanley JD, Cherry JD. Responses of patients with neoplastic diseases to influenza virus vaccine. Cancer. 1978;42:2244–7.

Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Wsparcie społeczne – istotny element w procesie zdrowienia. Szczególna rola w przebiegu choroby nowotworowej.

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

„Wsparcie społeczne – istotny element w procesie zdrowienia. 

Szczególna rola w przebiegu choroby nowotworowej”

Autorka: Dr n. med. Marta Homa 

 

Choroba nowotworowa stanowi jedno z najtrudniejszych wyzwań zdrowotnych i życiowych, z jakimi może zmierzyć się człowiek. Diagnoza onkologiczna inicjuje złożony proces leczenia, nierzadko naznaczony silnym stresem, głęboką niepewnością co do przyszłości oraz licznymi trudnościami w różnych sferach życia. W tym wymagającym okresie wsparcie społeczne staje się istotnym elementem procesu zdrowienia, ułatwia oswajanie się z nową rzeczywistością i sprzyja utrzymaniu wewnętrznego spokoju oraz emocjonalnej stabilności. 

Czym zatem jest wsparcie społeczne i dlaczego jego rola jest tak niepodważalna i znacząca w kontekście doświadczenia choroby onkologicznej zarówno dla pacjenta, jak i jego najbliższych?

Wsparcie społeczne można zdefiniować jako szeroki zakres zasobów, zarówno o charakterze materialnym, jak i niematerialnym, które jednostka otrzymuje od innych ludzi tworzących jej otoczenie społeczne, grup społecznych, a także w szerszym ujęciu – od całej społeczności. Jest to dynamiczna i złożona sieć relacji oraz wzajemnych interakcji, w ramach której nieustannie dochodzi do wymiany różnorodnej pomocy, cennych informacji, wsparcia emocjonalnego, a także dzielenia się osobistymi doświadczeniami między osobą znajdującą się w potrzebie a jej najbliższym i dalszym otoczeniem. W obliczu diagnozy i zmagania się z chorobą nowotworową, wsparcie społeczne manifestuje się w niezwykle różnorodnych formach, starając się odpowiadać na specyficzne, często ewoluujące i zmieniające się potrzeby zarówno samych pacjentów, jak i ich najbliższej rodziny.

Literatura przedmiotu w sposób usystematyzowany wyróżnia kilka zasadniczych, choć często wzajemnie przenikających się typów wsparcia społecznego, z których każdy z nich pełni unikalną, lecz komplementarną rolę w całym procesie zdrowienia, adaptacji do trudnej sytuacji życiowej oraz powrotu do możliwie najlepszego funkcjonowania po przebytej chorobie onkologicznej.

Wsparcie emocjonalne: Obejmuje przede wszystkim aktywne okazywanie głębokiej empatii, autentycznego zrozumienia przeżywanych trudności, bezwarunkowej akceptacji osoby chorej oraz nieustanne dodawanie jej otuchy i wiary w pomyślny przebieg leczenia. Pacjenci zmagający się z chorobą nowotworową niemal nieustannie doświadczają intensywnych i różnorodnych emocji, do których należą między innymi lęk przed nieznaną przyszłością, głęboki smutek i żal związany z chorobą i jej konsekwencjami, gniew i złość na zaistniałą, niesprawiedliwą sytuację życiową czy wszechogarniające poczucie bezradności. Wsparcie emocjonalne, otrzymywane zarówno od najbliższej rodziny, oddanych przyjaciół, jak i od uczestników grup wsparcia, którzy sami doświadczyli podobnych wyzwań, pozwala pacjentom bezpiecznie wyrażać swoje emocje, przeżycia i obawy, doświadczyć autentycznego wysłuchania i głębokiego zrozumienia w cierpieniu, co skutecznie przeciwdziała poczuciu izolacji i dotkliwego osamotnienia w obliczu choroby. Świadomość posiadania takiego trwałego i silnego wsparcia emocjonalnego znacząco ułatwia cały proces adaptacji do życia z chorobą nowotworową. Badania wyraźnie wskazują, że pacjentki onkologiczne w sposób szczególny cenią sobie otrzymywane wsparcie emocjonalne, które pomaga im w radzeniu sobie z lękiem i niepewnością.

Wsparcie informacyjne: Koncentruje się przede wszystkim na efektywnym dostarczaniu rzetelnej wiedzy i praktycznych porad dotyczących samej choroby nowotworowej, dostępnych i rekomendowanych metod leczenia, potencjalnych skutków ubocznych stosowanych terapii, realnych możliwości uzyskania dodatkowej, specjalistycznej pomocy oraz skutecznych strategii radzenia sobie z różnorodnymi problemami natury fizycznej, psychicznej i społecznej. Rzetelne i w pełni dostosowane do indywidualnych potrzeb informacje przekazywane przez kompetentny personel medyczny, ale także cenne doświadczenia i wskazówki od innych pacjentów, którzy z sukcesem przeszli podobne zmagania zdrowotne, pomagają w znaczący sposób zmniejszyć paraliżującą niepewność i silny lęk związane z chorobą, zwiększają u pacjentów tak istotne poczucie kontroli nad własną sytuacją zdrowotną i życiową oraz umożliwiają im podejmowanie świadomych i dobrze poinformowanych decyzji dotyczących dalszego leczenia i postępowania. Pacjenci onkologiczni często aktywnie poszukują informacji, które pozwolą im dogłębnie zrozumieć istotę swojej choroby i nauczyć się z nią efektywnie żyć na co dzień. 

Wsparcie instrumentalne (praktyczne): Manifestuje się poprzez konkretną i namacalną pomoc w wykonywaniu wielu codziennych czynności, które w wyniku choroby stają się trudne lub niemożliwe do samodzielnego wykonania. Do takich form wsparcia zalicza się między innymi troskliwą opiekę nad dziećmi lub innymi wymagającymi opieki członkami rodziny, efektywną pomoc w prowadzeniu gospodarstwa domowego, niezawodną organizację transportu na regularne wizyty i specjalistyczne zabiegi medyczne czy nieocenione wsparcie finansowe w związku z często wysokimi kosztami leczenia i utrzymania. Choroba nowotworowa bardzo często wiąże się z różnego stopnia ograniczeniami fizycznymi, chronicznym zmęczeniem oraz koniecznością czasowej lub trwałej rezygnacji z dotychczasowych aktywności zawodowych i społecznych. Wsparcie instrumentalne pozwala pacjentom odciążyć się w tych kluczowych obszarach życia, znacząco zmniejszyć poczucie zależności od innych i skoncentrować wszystkie swoje siły na najważniejszym w danym momencie procesie leczenia i powolnej rekonwalescencji. Najbliższa rodzina pacjenta onkologicznego jest zazwyczaj najważniejszym i najczęściej angażującym się źródłem niezbędnego wsparcia instrumentalnego.

Wsparcie integrujące (towarzyskie): Odnosi się do zapewnienia pacjentowi silnego poczucia przynależności do określonej grupy społecznej, stworzenia realnych możliwości aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym oraz podtrzymywania bliskich kontaktów z innymi ludźmi, którzy stanowią jego naturalne środowisko społeczne. Choroba nowotworowa niestety często prowadzi do niebezpiecznej izolacji społecznej i stopniowego wycofania się z dotychczasowych relacji z innymi ludźmi. Wsparcie integrujące skutecznie pomaga pacjentom w utrzymaniu cennych więzi społecznych, czerpaniu siły i nadziei z kontaktów z innymi osobami znajdującymi się w podobnej, często bardzo trudnej sytuacji życiowej, a także aktywnie przeciwdziałać niebezpiecznemu poczuciu wykluczenia i stygmatyzacji, które niesłusznie bywa związane z doświadczeniem choroby nowotworowej.

Badania wskazują, że najważniejszym i najbardziej nieocenionym źródłem wszechstronnego wsparcia społecznego dla osób zmagających się z chorobą nowotworową niezmiennie pozostaje najbliższa rodzina. To właśnie kochający i oddani członkowie rodziny najczęściej i z największym zaangażowaniem biorą na siebie trud opieki, organizacji transportu na leczenie, załatwiania wielu spraw związanych z procesem terapeutycznym oraz nieustannego udzielania tak potrzebnego wsparcia emocjonalnego.

Ponadto liczne, przeprowadzone badania naukowe konsekwentnie potwierdzają niezaprzeczalny, pozytywny i wielowymiarowy wpływ wsparcia społecznego na ogólny stan zdrowia i subiektywne samopoczucie pacjentów onkologicznych. Osoby, które w trakcie choroby doświadczają adekwatnego i dostosowanego do ich potrzeb wsparcia społecznego, wykazują znacząco większą odporność psychiczną na ogromny stres związany zarówno z samą chorobą, jak i z często długotrwałym i obciążającym leczeniem. Wsparcie to skutecznie redukuje odczuwane napięcie i subiektywne poczucie negatywnych, stresujących wydarzeń życiowych, dostarczając konkretnych zasobów i praktycznych strategii efektywnego radzenia sobie z pojawiającymi się trudnościami.

Wsparcie społeczne w sposób udowodniony przyczynia się do:

  1. Znaczącej poprawy stanu zdrowia psychicznego: Skutecznie zmniejsza nasilenie dokuczliwych objawów lęku, depresji i głębokiego poczucia osamotnienia. Pacjenci, którzy czują się akceptowani, kochani i nieustannie wspierani przez swoje otoczenie, wykazują większą wiarę w skuteczność podejmowanego leczenia i utrzymują bardziej optymistyczne i pozytywne nastawienie do przyszłości.
  2. Istotnego podniesienia ogólnej jakości życia: Wyższy poziom subiektywnej satysfakcji z otrzymywanego wsparcia społecznego w sposób bezpośredni koreluje z lepszą jakością życia zarówno samych pacjentów, jak i ich najbliższych. Osoby objęte odpowiednim wsparciem społecznym lepiej funkcjonują w różnych, kluczowych aspektach swojego życia, w tym w sferze fizycznej, psychicznej i społecznej.
  3. Wzmocnienia poczucia własnej wartości i sprawczości: Aktywnie wspierani pacjenci rzadziej uciekają się do niezdrowych i destrukcyjnych mechanizmów obronnych oraz są bardziej świadomi swojej wewnętrznej wartości, co znacząco ułatwia im akceptację choroby i efektywną adaptację do zachodzących w ich życiu zmian.
  4. Zwiększenia ogólnej skuteczności podejmowanego leczenia: Wsparcie społeczne może mieć realny wpływ na lepszą adherencję pacjentów do zaleceń lekarskich, ich regularne uczestnictwo w zaplanowanych terapiach oraz bardziej aktywne i świadome zaangażowanie w cały proces leczenia.
  5. Przyspieszenia procesu rekonwalescencji i powrotu do zdrowia: Pacjenci, którzy dysponują silnym i stabilnym systemem wsparcia społecznego, często szybciej wracają do pełnego zdrowia i odzyskują utraconą sprawność fizyczną i psychiczną po zakończonym, często intensywnym leczeniu onkologicznym.

Kluczowym i często decydującym o skuteczności udzielanego wsparcia społecznego aspektem jest jak najlepsze dopasowanie jego rodzaju i konkretnej formy do indywidualnych, unikalnych potrzeb i subiektywnych preferencji każdego pacjenta. Teoria Optymalnego Dopasowania Wsparcia Społecznego (OMT) w sposób szczególny podkreśla, że wsparcie przynosi najbardziej wymierne i pozytywne efekty wtedy, gdy w sposób precyzyjny i adekwatny odpowiada na konkretne, aktualne potrzeby jednostki znajdującej się w danej, często kryzysowej sytuacji życiowej. Jeżeli osoba doświadczająca poważnych trudności otrzyma właściwy typ wsparcia, w znaczący sposób zwiększa się jej szansa na skuteczne poradzenie sobie z tą wymagającą sytuacją. Jednakże, liczne badania sugerują, że niedopasowanie udzielanego wsparcia – na przykład oferowanie nadmiaru nieproszonych porad i sugestii w sytuacji, gdy pacjent potrzebuje jedynie aktywnego wysłuchania i okazania empatii, lub brak konkretnej i niezbędnej pomocy praktycznej w sytuacji, gdy jest ona absolutnie konieczna – może prowadzić do niepożądanych, a nawet negatywnych konsekwencji dla ogólnego samopoczucia i stanu zdrowia pacjenta. Dlatego też niezwykle istotne jest, aby osoby udzielające wsparcia (rodzina, przyjaciele, personel medyczny) wykazywały szczególną wrażliwość na aktualne i dynamicznie zmieniające się potrzeby pacjentów i dostosowywały swoje działania wspierające w taki sposób, który jest dla nich (tj. pacjentów) najbardziej korzystny i efektywny.

Zapotrzebowanie pacjenta na poszczególne rodzaje wsparcia społecznego może w naturalny sposób ewoluować w czasie, w zależności od aktualnego etapu choroby i intensywności stosowanego leczenia.

  1. W krytycznym momencie diagnozy i w początkowej, często najbardziej burzliwej fazie leczenia: Pacjenci najczęściej potrzebują intensywnego i nieustannego wsparcia emocjonalnego oraz rzetelnego wsparcia informacyjnego, które pomoże im w poradzeniu sobie z ogromnym szokiem związanym z otrzymaniem diagnozy, dogłębnym zrozumieniu złożonego planu leczenia oraz realnych perspektyw na przyszłość.
  2. W trakcie aktywnego i często wyczerpującego leczenia (np. chemioterapii, radioterapii, intensywnej terapii): Kluczowe znaczenie zaczyna odgrywać nieocenione wsparcie instrumentalne, które pomaga w wykonywaniu podstawowych codziennych czynności i łagodzeniu uciążliwych skutków ubocznych stosowanej terapii. Równie ważne i nieustannie potrzebne w obliczu licznych wyzwań związanych z intensywnym procesem leczenia pozostaje wsparcie emocjonalne.
  3. W długotrwałym okresie rekonwalescencji i stopniowego powrotu do zdrowia: Szczególnie istotne staje się wsparcie integrujące, które aktywnie pomaga pacjentom w stopniowym powrocie do pełniejszej aktywności społecznej i zawodowej, odbudowaniu często nadszarpniętych relacji z innymi ludźmi oraz w odzyskaniu tak ważnego poczucia normalności i dawnej równowagi życiowej.

Niezastąpioną rolę w złożonym systemie wsparcia społecznego pacjentów onkologicznych i ich rodzin odgrywa także wykwalifikowany personel medyczny. Lekarze specjaliści, pielęgniarki i inni członkowie zespołu medycznego odgrywają kluczową rolę w procesie wsparcia pacjentów onkologicznych. Poprzez rzetelne i empatyczne informowanie o chorobie i planowanym leczeniu, uważne słuchanie pacjentów i ich bliskich, okazywanie zrozumienia dla nierzadko intensywnych, różnorodnych i zmiennych emocji oraz kierowanie do odpowiednich źródeł pomocy – takich jak psychologowie, grupy wsparcia czy organizacje pacjenckie – mogą w istotny sposób przyczynić się do poprawy kondycji psychicznej i jakości życia chorych.  Efektywna i oparta na wzajemnym zaufaniu komunikacja między pacjentem a całym zespołem personelu medycznego jest bez wątpienia kluczowym warunkiem skuteczności zarówno wsparcia informacyjnego, jak i tak potrzebnego wsparcia emocjonalnego.

Podsumowując, wsparcie społeczne stanowi niezwykle istotny, a wręcz nieodzowny element w całym procesie zdrowienia i efektywnej adaptacji do trudnego doświadczenia choroby nowotworowej. Różnorodne formy udzielanego wsparcia – emocjonalne, informacyjne, instrumentalne oraz integrujące – skutecznie pomagają pacjentom w radzeniu sobie z ogromnym stresem, znacząco poprawiają ich kondycję psychiczną, podnoszą ogólną jakość ich życia i mogą mieć realny wpływ na pozytywne wyniki i skuteczność podejmowanego leczenia. Najważniejszym i najcenniejszym źródłem wsparcia jest zazwyczaj kochająca i oddana najbliższa rodzina, jednak nie można bagatelizować istotnej roli, jaką odgrywają również przyjaciele, uczestnicy grup wsparcia oraz zaangażowany personel medyczny. Kluczowe i często decydujące znaczenie ma jak najlepsze dopasowanie rodzaju i konkretnej formy udzielanego wsparcia do indywidualnych, unikalnych potrzeb każdego pacjenta w danym, często zmieniającym się momencie choroby. Zapewnienie odpowiedniego, wszechstronnego i spersonalizowanego wsparcia społecznego jest zatem nie tylko wyrazem głębokiej troski i autentycznej solidarności z osobą chorą i jej bliskimi, ale także niezwykle ważnym i integralnym elementem holistycznego podejścia do skutecznego leczenia choroby nowotworowej i poprawy jakości życia pacjentów.

 

Literatura:

  • Barraclough J. Rak i emocje. Warszawa: Wyd. Medyczne SANMEDICA.
  • Bret A, Boyer BA, Paharia MI. Comprehensive Handbook of Clinical Health Psychology. Hoboken: John Wiley & Sons.
  • Chojnacja-Szawłowska G. Psychologiczne aspekty przewlekłych chorób somatycznych. Warszawa: Vizja Press&IT.
  • De Walden-Gałuszko K, Ciałkowska-Rysz A. Medycyna Paliatywna. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.
  • De Walden-Głuszko K. Psychoonkologia w praktyce klinicznej. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.
  • De Walden-Gałuszko K. U kresu. Opieka psychopaliatywna, czyli jak pomóc choremu, rodzinie i personelowi medycznemu środkami psychologicznymi. Gdańsk: Wydawnictwo medyczne MAKmed.
  • Dormuller M., Dietzfelbinger H. „Psychoonkologia. Diagnostyka. Metody terapeutyczne”. Wrocław.
  • Forshaw M. Advanced Psychology Health Psychology. Oxford: Oxford University Press
  • Krajnik M. Opowieści o raku. Gdańsk: Wydawnictwo Via Medica.
  • Kowalska K, Podymniak E. Gdy nowotwór powraca. Poradnik dla osób z nawrotem choroby i ich bliskich. Warszawa: PRIMOPRO; 2016.
  • Pająk, P., (red.). Siły, które pokonają raka. Psychologiczne terapie wspomagające w chorobie nowotworowej. Kielce: Wydawnictwo Charaktery.
  • Pilecka B. Kryzys psychologiczny. Wybrane zagadnienia. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • Pietrzyk, A. Ta choroba w rodzinie. Psycholog o raku. Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.
  • Pogrebin, L. C. Jak być przyjacielem chorego przyjaciela. Kielce: Wydawnictwo Charaktery.
  • Rogiewicz M. Praktyczny podręcznik psychoonkologii dorosłych. Kraków: Medycyna Praktyczna.

 

Autorka: dr n. med. Marta Homa – absolwentka psychologii UAM w Poznaniu, podyplomowego studium z Psychoonkologii Klinicznej, kursu podstawowego Psychoterapii Systemowej Indywidualnej i Rodzin, studiów podyplomowych z neuropsychologii. Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W 2020 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej, specjalność: neuropsychologia. Doświadczenie zawodowe zdobywa w Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Wojskowym Instytucie Medycznym-Państwowym Instytucie Badawczym. Współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki”, Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” oraz Fundacją Nie Widać Po Mnie. Wykładowca na UAM w Poznaniu, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz Uniwersytecie SWPS. Aktywnie uczestniczy w licznych konferencjach i szkoleniach psychologicznych z zakresu psychologii klinicznej, neuropsychologii, psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.

slot demo
https://jdih.menlhk.go.id/slot-gacor-online/
https://www.oceanic-saunas.eu/rtp-live/
https://majorzeman.eu/slot-demo/
https://www.psychopsy.com/toto-sgp/
https://www.oceanic-saunas.eu/slot-demo/
https://www.rioquente.com.br/slot-demo/
https://www.parcoursmetiers.tv/uploads/slot-demo/
https://chavancentre.org/slot-demo/
https://drift82.com/togelsgp/