Gruczolakorak połączenia przełykowo-żołądkowego

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Gruczolakorak połączenia przełykowo-żołądkowego

Gruczolakorak połączenia przełykowo-żołądkowego to jeden z nowotworów przewodu pokarmowego. Rozwija się na granicy połączenia przełyku i żołądka. Co szczególnie niepokojące, dane epidemiologiczne, prowadzone w krajach zachodnich wskazują, że ten nowotwór diagnozowany jest coraz częściej i u coraz młodszych osób.

Podejrzewa się, że wzrost zachorowań na gruczolaka połączenia (złącza) przełykowo-żołądkowego może być związany z narastającą epidemią otyłości, która sprzyja rozwojowi przełyku Barreta – powikłania choroby refluksowej. Jest to stan chorobowy polegający na metaplazji dolnej części przełyku, kiedy dochodzi do zastąpienia nabłonka wielowarstwowego płaskiego, prawidłowego dla zdrowego przełyku – nabłonkiem walcowatym charakterystycznym dla żołądka. To właśnie on jest istotnym czynnikiem ryzyka gruczolakoraka dolnej części przełyku oraz okolicy wpustu (połączenia przełykowo-żołądkowego). Przełyk Barretta dotyczy częściej mężczyzn i rozwija się u 10-20 proc. osób cierpiących na refluks, czyli przewlekłe zarzucanie treści żołądkowej (GERD) i zapalenie błony śluzowej przełyku. Jest uważany za zmianę przedrakową, ponieważ na jego podłożu częściej statystycznie rozwija się rak typu gruczołowego. U osób z diagnozą refluksu, aby zminimalizować niekorzystny wpływ kwaśnego pH treści żołądkowej, stosuje się leki zmniejszające jej sekrecję – inhibitory pompy protonowej, H2 blokery czy leki prokinetyczne.

 

Przyczyny i czynniki ryzyka

U podłoża powstawania gruczolaka połączenia przełykowo-żołądkowego leżą te same przyczyny, które wywołują raka żołądka i raka przełyku. Wśród głównych czynników ryzyka wystąpienia tego nowotworu wymienia się:

  • styl życia (palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu)
  • czynniki dietetyczne – dieta uboga w warzywa i owoce, bogata w przetworzone mięso, używanie ostrych przypraw oraz spożywanie dużej ilości produktów wędzonych, konserwowanych oraz zawierających dużą ilość soli czy saletry, gorących napojów i małą ilość witaminy A, B2, C oraz E, a także magnezu i cynku oraz manganu w diecie
  • stany chorobowe, takie jak refluks żołądkowo-przełykowy, otyłość i infekcja Helicobacter pylori

 

Jakie są objawy gruczolaka połączenia przełykowo-żołądkowego?

Gruczolakorak połączenia przełykowo-żołądkowego może rozwijać się powoli przez wiele lat przed pojawieniem się objawów, ale po ich wystąpieniu choroba często zaczyna szybko postępować. Dlatego tak ważne jest niezwłoczne zgłoszenie się do lekarza przy pierwszych niepokojących objawach, szczególnie przy trudnościach w połykaniu (dysfagii). To właśnie one są najbardziej charakterystycznym objawem gruczolaka połączenia przełykowo-żołądkowego. Dysfagia może mieć różny stopień nasilenia – od łagodnych trudności po całkowitą niemożność połykania. Oprócz trudności w połykaniu, wielu pacjentów doświadcza bólu podczas przełykania pokarmu. Nowotwór ten może powodować różnorodne objawy ze strony układu pokarmowego, takie jak uporczywa zgaga, nudności, wymioty. Może dochodzić również do regurgitacji – powrotu pokarmu do jamy ustnej bez skurczów żołądka. Są one niespecyficzne i mogą wskazywać na wiele różnych chorób, co utrudniać może w początkowym okresie postawienie właściwej diagnozy. Dlatego powtórzymy – kluczowe jest to, by tych objawów nie lekceważyć i dążyć do ustalenia ich przyczyny.

 

Jak przebiega diagnostyka?

Badaniem, które zwykle wykonywane jest jako pierwsze w przypadku podejrzenia chorób przełyku, w tym również gruczolakoraka połączenia przełykowo-żołądkowego, jest endoskopia.
To badanie wykonuje się, wprowadzając przez usta giętką rurkę z kamerą. Pozwala ono na potwierdzenie lub wykluczenie obecności guza, a przy tym umożliwia jednoczesne pobranie materiału do badania histopatologicznego. W diagnostyce wykorzystuje się też ultrasonografię endoskopową (endosonografię). W tym przypadku giętka rurka wyposażona jest w głowicę ultrasonografu. To badanie pozwala ocenić budowę ściany przełyku. Dzięki niemu można ustalić na przykład, jak głęboko sięga guz i czy przekroczył ścianę przełyku, naciekając na inne narządy, sprawdzić okołoprzełykowe węzły chłonne i wykonać ich biopsję. U części pacjentów pomocne może okazać się wykonanie laparoskopii diagnostycznej, w trakcie której można wykryć ewentualne mikroprzerzuty do otrzewnej. Wszystko to służy ocenie zaawansowania miejscowego raka. Materiał tkankowy pobrany w trakcie tych badań przekazuje się do laboratorium patomorfologicznego, gdzie poddawany jest on ocenie histopatologicznej. Poza tym, podobnie jak w przypadku innych nowotworów, w trakcie diagnostyki wykonuje się badania obrazowe jamy brzusznej i płuc, w celu ustalenia, czy nie doszło do ustalić, czy doszło do powstania przerzutów odległych w innych narządach

 

Zespół terapeutyczny
W coraz większej liczbie ośrodków onkologicznych wprowadzana jest prehabilitacja, czyli odpowiednie przygotowanie chorych do leczenia, żeby byli w stanie przetrwać tę trudną, wielomiesięczną terapię. To bardzo ważne, bo leczenie nowotworów złącza przedłukowo-żołądkowego jest długotrwałe i pacjent musi być w dobrej kondycji ogólnej, by odnieść korzyści z terapii. Leczenie i prehabilitację prowadzą więc zespoły złożone z lekarzy – onkologa klinicznego, chirurga onkologa, radioterapeuty, patomorfolog, a także fizjoterapeuty, psychoonkologa, dietetyka klinicznego a nawet pracownika socjalnego.

 

Leczenie chirurgiczne
Żołądek i złącze żołądkowo-przełykowe anatomicznie i morfologicznie tworzą całość, a metody leczenia raka gruczołowego obu tych części układu pokarmowego są tożsame.
Podstawową metodą leczenia raka gruczołowego połączenia przełykowo-żołądkowego jest chirurgia. Radykalna resekcja z prawidłowym zachowaniem marginesów tkanek wolnych od nowotworu jest najbardziej skuteczną metodą leczenia. Słuszność takiego postępowania potwierdzają wyniki wielu badań oceniających odsetek 5-letniego przeżycia w zależności od doszczętności wycięcia nowotworu. Po wykonaniu resekcji R0 przeżycie 5-letnie sięga 24-49 proc., natomiast po resekcji R1 zmniejsza się do 0-11 proc.

Niestety, ze względu na niespecyficzne objawy, gruczolakorak połączenia przełykowo-żołądkowego rzadko wykrywany jest na tak wczesnym etapie, że jest ograniczony do błony śluzowej i podśluzowej, kiedy wystarcza leczenie endoskopowe bądź resekcja chirurgiczna. W przypadku znacznego zaawansowania nowotworu u większości chorych konieczne jest skrupulatne zaplanowanie etapów leczenia i indywidualne dopasowanie go sytuacji chorego.
Im nowotwór bardziej nacieka, tym szerszy musi być zakres zabiegu chirurgicznego.

U części chorych, u których nowotwór umiejscowił się we wpuście żołądka nie tylko należy usunąć fragment niezbędne jest usunięcie fragmentu przełyku. Najczęściej ma to konsekwencje w postaci tego, że pozostałą część żołądka podciąga się do klatki piersiowe i odtwarza ciągłość przewodu pokarmowego na przykład wykonując protezę z fragmentu jelita, by umożliwić pacjentowi odżywianie.

 

Leczenie okołooperacyjne

Jak już wcześniej wspomniano, samo leczenie endoskopowe czy chirurgiczne jest skuteczne jedynie w przypadku nowotworów na najwcześniejszym stopniu zaawansowania. We wszystkich innych sytuacjach, zgodnie z zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), powinno stosować się leczenie przed- i pooperacyjne. Od neoadiuwantowej chemioterapii odchodzi się tylko u pacjentów, którzy wymagają pilnego leczenia chirurgicznego, na przykład z powodu krwawienia, perforacji, niedrożności.

Już w 2001 r. opublikowano badanie, które wykazało, że chorzy, którzy otrzymują chemioterapię uzupełniającą rokują lepiej. Dzięki niej odsetek czteroletnich przeżyć wzrósł z niecałych 30 proc. do prawie 40 proc. W tym samym badaniu wykazano, że z radiochemioterapii największą korzyść odnosi tylko ściśle określona grupa pacjentów.

W 2017 r. zostały ogłoszone wyniki niemieckiego badania FLOT ze schematem chemioterapii wieloskładnikowej zawierającej cztery leki podawanym przed i po operacji u pacjentów z resekcyjnym gruczolakorakiem żołądka lub połączenia żołądkowo-przełykowego. Schemat FLOT porównano z poprzednią, standardową chemioterapią ECF/ECX. W badaniu tym wykazano, że nowy schemat poprawia odsetek pacjentów żyjących po terapii cztery lata – z nieco ponad 40 proc. do ponad 50 proc.

W programie lekowym jest też dostępne skojarzenie immunoterapii z chemioterapią u dorosłych pacjentów z HER2 ujemnym, zaawansowanym lub z przerzutowym gruczolakorakiem żołądka, połączenia żołądkowo-przełykowego lub przełyku, u których łączny wynik pozytywny (CPS) z ekspresją PD-L1 w tkance nowotworowej wynosi ≥ 5.

W czerwcu 2025 roku zostały ogłoszone wyniki badania MATTERHORN poświęconego skojarzeniu chemioterapii FLOT z immunoterapią. Po ponad 31 miesiącach obserwacji (mediana) odnotowano 29-procentową redukcję ryzyka nawrotu, progresji lub powikłań leczenia w grupie z immunoterapią. Wskaźnik przeżycia wolnego od zdarzeń (EFS) po 2 latach wyniósł 67,4 proc. w grupie z immunoterapią i 58,5 proc. w grupie placebo. Co istotne, dodanie immunoterapii do standardowej chemioterapii operacyjnej nie pogorszyło jakości życia chorych. Zastosowanie tego schematu zyskało także wysoką ocenę w skali ESMO Magnitude of Clinical Benefit Scale.

– Chemioterapia z immunoterapią w raku żołądka lub w raku połączenia przełykowo-żołądkowego uzyskała najwyższą kategorię A, co oznacza bardzo znaczną poprawę przeżycia po trzech latach obserwacji – skomentował  opublikowane wyniki w rozmowie z MedicalPress prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej.

– Immunoterapia bardzo poprawiła wyniki leczenia paliatywnego w tej grupie pacjentów. Teraz mamy dość mocne wyniki przemawiające za tym, że dodatek immunoterapii do schematu FLOT poprawia także wyniki leczenia radykalnego. To skojarzenie w takim wskazaniu nie ma jeszcze rejestracji w Unii Europejskiej, wyniki badania nie są w pełni dojrzałe. Czekamy na ich większą ilość i czekamy na ocenę EMA (Europejska Agencja Leków) – mówił dr Maciej Kawecki w trakcie XV Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy.

 

Konieczne wsparcie dietetyczne

Ze względu na lokalizację nowotworu, pacjenci z gruczolakorakiem połączenia przełykowi-żołądkowego mają problemy z przyjmowaniem pokarmów, a zdążą się, ze w ogóle na pewnym etapie choroby przestają jeść. Prowadzi to do postępującego wyniszczenia organizmu, często nawet jeszcze przed postawieniem diagnozy. Trzeba pamiętać, że kacheksja ma wpływ na podejmowane decyzje terapeutyczne, bowiem może okazać się, że chory na niektóre terapie (np. immunoterapię) będzie odpowiadał słabiej lub może też w ogóle uniemożliwić ich zastosowanie. Wszystko to powoduje, że pacjent z gruczolakorakiem połączenia przełykowi-żołądkowego powinien być pod stałą kontrolą dietetyka już od chwili diagnozy.

By utrzymać pacjenta w dobrym stanie odżywienia możemy sugerować po pierwsze zmianę nawyków żywieniowych, na przykład przejście na pokarmy przecierane czy miksowane, co może ułatwiać przełykanie. Jednak czasem to zbyt mało i dietetyk może zdecydować o przejściu na dietę przemysłową. Diety przemysłowe podawane są bezpośrednio do żołądka lub jelita za pomocą odpowiednich zgłębników (rurek zakładanych do nosa, lub rurek umieszczanych w przetoce między powierzchnią skóry a wnętrzem żołądka). Te diety są dietami kompletnymi pod względem odżywczym, mogą stanowić jedyne źródło pożywienia dla pacjenta. Zdarza się i tak, że konieczna jest rezygnacja z przyjmowania pokarmu drogą tradycyjną. Wtedy sięga się po żywienie pozajelitowe. Polega ono na wykorzystaniu dostępu do żył obwodowych lub do żył centralnych,, Stosuje się cewniki żylne, które wszczepia się do dużych żył prowadzących krew bezpośrednio do serca (centralne żywienie pozajelitowe) lub przez kaniule obwodowe wprowadzane do cieńszych żył obwodowych znajdujących się, np. na kończynach górnych (obwodowe żywienie pozajelitowe).

 

Źródła:

  1. Serwis http://ZwrotnikRaka.plpl 
  2. Serwis https://medicalpress.pl/aktualnosci/immunoterapia-zmienia-oblicze-leczenia-nowotworw-ukadu-pokarmowego-komentarz-prof-macieja-krzakowskiego-po-esmo-gi-2025_BNvYwwVyLe/
  3. XV Letnia Akademia Onkologiczna dla Dziennikarzy dzień 2 https://www.youtube.com/live/jT1wG4CeuUs?si=i03Ji_SVL-UFUDah 

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Nowoczesne formy podania leków – zyskują pacjent i system

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Nowoczesne formy podania leków – zyskują pacjent i system


Postęp w leczeniu to nie tylko coraz bardziej skuteczne leki, ale też nowe formy ich podawania, co sprawia, że leczenie staje się mniej uciążliwe dla pacjenta.  Co ciekawe, niosą one też korzyści dla systemu ochrony zdrowia.

Leczenie systemowe nowotworów nadal kojarzy się większości pacjentów z koniecznością dożylnego podawania chemoterapii. W rzeczywistości jednak coraz więcej nowoczesnych terapii jest dostępnych w tabletkach, wstrzyknięciach podskórnych czy też długodziałających iniekcjach. Eksperci są zgodni co do tego, że są one przyszłością leczenia, nie tylko w onkologii, bo nie tylko poprawiają jakość życia pacjenta, ale również pozawalają oszczędzać zasoby medyczne. Innowacyjne metody podawania leków sprawiają, że życie z chorobą przewlekłą staje się bardziej przewidywalne, zorganizowane i mniej stresujące, a co najważniejsze – dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta i jego rodziny.

 

Doustnie, podskórnie, domięśniowo…

Postęp w medycynie onkologicznej prowadzi do stałego rozwoju doustnych form terapii. Pacjenci otrzymują zapas leków w tabletkach na okres do dwóch miesięcy i przyjmują je samodzielnie w domu. Rewolucja dotyczy także leków biologicznych: te, które kiedyś wymagały długotrwałych wlewów dożylnych, są teraz dostępne w formie szybkich zastrzyków podskórnych. Skraca to czas podania z godziny do zaledwie kilku minut. Dodatkowo, specjalistyczne infuzory umożliwiają prowadzenie wielogodzinnej chemioterapii w warunkach domowych.

Trzeba też pamiętać, że skuteczność leczenia zależy nie tylko od wyników badań laboratoryjnych, ale przede wszystkim od wzajemnego zrozumienia i współpracy (dialogu) między lekarzem a pacjentem. Pacjent to nie tylko „przypadek medyczny”, ale człowiek z określonymi nawykami, stylem życia i oczekiwaniami. Kluczowe jest zatem dostosowanie terapii do realnych możliwości i preferencji chorego, ponieważ nawet najskuteczniejszy lek nie przyniesie efektu, jeśli nie będzie regularnie przyjmowany. Dlatego eksperci są zgodni – prawdziwy sukces terapeutyczny osiągniemy tylko wtedy, gdy zadbamy o zgodność pacjenta z terapią (compliance). Decyzje dotyczące leczenia muszą być więc podejmowane wspólnie, uwzględniając wskazania medyczne oraz codzienne wyzwania życiowe.

 

Zysk dla systemu
Wprowadzenie nowoczesnych form podawania leków rozwiązań przynosi także wymierne oszczędności systemowe, redukując obłożenie szpitali, zaangażowanie personelu oraz koszty materiałów medycznych, stanowiąc kluczową odpowiedź na rosnącą liczbę zachorowań na nowotwory.

A statystyki są bardzo niepokojące – w latach 2017-2021 odnotowano wzrost chorobowości o 9,2 proc., a w latach 2019-2024 wydano o 57 proc. kart DILO. Oczywiście wydanie karty DiLO nie zawsze oznacza diagnozę onkologiczną, ale jest sygnałem alarmującym. Niekorzystne dla Polski są też prognozy Europejskiego Systemu Informacji Nowotworowych (ECIS). Te najnowsze wskazują, że w 2040 r. liczba nowych przypadków chorób nowotworowych osiągnie poziom 240 tysięcy (w 2023 r. było to około 200 tys. nowych rozpoznań).

– Chorych jest coraz więcej, dostęp do kolejnych nowych terapii sprawia, że chorzy żyją dłużej, czyli w systemie rośnie liczba chorych, którzy są leczeni. W wielu obszarach nowotwory stały się choroba przewlekłą. Dlatego trzeba korzystać z rozwiązań, które choć trochę odciążają system i ośrodki – mówiła dr hab. n. med. Barbara Radecka, specjalistka onkologii klinicznej, ordynator Oddziału Onkologii Klinicznej z Odcinkiem Dziennym Opolskiego Centrum Onkologii podczas jednego z posiedzeń parlamentarnego zespołu do spraw onkologii. W jego trakcie wypowiadał się również prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej. Zwrócił on uwagę na fakt, że coraz nowocześniejsze technologie lekowe i zabiegowe sprawiają, że bardzo znacznie wydłuża się czas życia pacjentów, a co za tym idzie, wydłuża się także czas ich leczenia i pozostawania pod opieką systemu ochrony zdrowia. – Dzięki temu już 700 tysięcy chorych na nowotwory w Polsce żyje dłużej niż 5 lat, tymczasem zasoby kadrowe i infrastrukturalne są ograniczone. To uzasadnia reorganizację udzielania świadczeń – mówił prof. Maciej Krzakowski.
Podobną opinię wyraża też dr Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, wykładowca na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w swojej wypowiedzi dla Rynku Zdrowia: – Dramatycznie brakuje nam lekarzy onkologów i personelu pielęgniarskiego. Jeśli chcemy, by pacjenci mieli zapewnione leczenie, musimy zacząć inwestować w alternatywne formy podania leków, jak to się robi w innych krajach. Terapie podskórne to nie tylko poprawa jakości życia chorych, ale też oszczędności wynikające z redukcji zaangażowania personelu medycznego, obłożenia szpitali i zużycia materiałów niezbędnych do podań dożylnych. Poza tym to jedno z rozwiązań, które pozwoli sprostać zwiększającej się liczbie zachorowań na nowotwory.

Wprowadzenie leków podskórnych do leczenia pacjentów onkologicznych skutkuje uwolnieniem cennych zasobów kadrowych. Jak wskazuje dr Seweryn, obserwacje pokazują, że w czasie niezbędnym do podania leku dożylnie jednemu pacjentowi, personel może przyjąć dwóch pacjentów otrzymujących lek podskórnie. Efektywność ta jest osiągana „bez uszczerbku na zdrowiu, bezpieczeństwie terapii, a przede wszystkim skuteczności”. Leki podskórne i doustne umożliwiają przeniesienie leczenia ze szpitali (stacjonarnego) do warunków ambulatoryjnych lub domowych, co stanowi „ogromną ulgę dla systemu ochrony zdrowia”.
Ekspert przytacza przykład Wielkiej Brytanii, która stoją przed podobnymi wyzwaniami w opiece zdrowotnej postawiła na innowacje – wprowadziła podskórne formy leków dotychczas podawanych dożylnie. Efektem było skrócenie czasu podania preparatu i hospitalizacji, co przyniosło obopólne korzyści: pacjenci krócej przebywali na oddziałach, a personel zyskał na czasie. Co więcej, w latach 2021–2023 iniekcje podskórne wygenerowały dla brytyjskiego budżetu oszczędności rzędu 7 miliardów funtów. Polskie badania potwierdzają te wnioski, ale niestety, jak na razie nie przekładają się one na realne zmiany.

Mimo postępów w dostępie do nowoczesnych terapii, dr Seweryn zwraca uwagę na brak równoległych reform systemowych, zwłaszcza w zakresie rozwoju opieki ambulatoryjnej (AOS). Dane z Centrum e-Zdrowia (CeZ) pokazują wyraźną dysproporcję: chociaż liczba pacjentów w programach lekowych wzrosła o 60 proc., odsetek porad ambulatoryjnych utrzymuje się na niezmiennym poziomie 38-40 proc. Oznacza to, że większość pacjentów wciąż leczy się w warunkach szpitalnych.

Ekspert podkreśla pilną potrzebę zmian: – Liczba szpitali nie nadąży za rosnącą liczbą pacjentów. Musimy uelastycznić system, a nowe formy podawania leków dają nam takie możliwości.

 

Korzyści dla pacjentów
W leczeniu onkologicznym, zwłaszcza w zaawansowanych stadiach, kluczowym aspektem jest jakość życia pacjenta. Zależy ona od częstotliwości wizyt w szpitalu, czasu trwania terapii oraz formy podania leku przeciwnowotworowego. Czynniki te mają istotny wpływ na odciążenie chorego pod względem czasowym i emocjonalnym. Planując leczenie, należy uwzględniać preferencje pacjenta, aby zminimalizować te trudności. Dostępność terapii w różnych formach umożliwia dostosowanie schematu do indywidualnych potrzeb, łącząc preferencje z uwarunkowaniami klinicznymi. Konieczne jest szczegółowe informowanie chorego o dostępnych opcjach, czasie trwania terapii, dawkowaniu i tolerancji, pamiętając, że wybór ostatecznej formy musi uwzględniać medyczne przeciwwskazania, w tym te dotyczące nowoczesnych metod.

Tradycyjne leczenie systemowe w większości nowotworów odbywa się w przeważającej większości przypadków w trybie ambulatoryjnym, choć może też wymagać hospitalizacji. Jednak nawet w trybie ambulatoryjnym pacjent zwykle spędza w ośrodku cały dzień. Najpierw czekają go procedury związane z przyjęciem, potem czeka na wykonanie badań, potem na ich wyniki i konsultację lekarską. Potem czeka, aż jej lek na podstawie recepty wewnętrznej zostanie przygotowany w specjalnej pracowni. Potem zdarza się, że czeka, aż zwolni się fotel i pompa infuzyjna, by móc przyjąć wlew.

Możliwość leczenia w warunkach ambulatoryjnych lub domowych dzięki wygodniejszym formom podawania leków pozwala unikać ryzyka związanego z długotrwałymi pobytami w szpitalu, takimi jak infekcje szpitalne czy zakrzepica. Podanie doustne, podskórne czy domięśniowe eliminuje też potrzebę stałego dostępu dożylnego (np. cewników centralnych, portów naczyniowych), znacznie obniżają ryzyko infekcji związanych z przerwaniem ciągłości skóry i manipulacjami przy wkłuciach. Ogranicza też niebezpieczeństwo błędów związanych z przygotowaniem i podawaniem leków przez personel medyczny takich jak np. błędy w dawkowaniu czy te związane z szybkością wlewu, które choć niezwykle rzadkie, to jednak niekiedy mogą się zdarzyć.

– Podanie pacjentowi leku w bardziej przyjaznej formie wiąże się też z mniejszym stresem dla chorego, gdyż nie wymaga wkłucia się w żyły, które, szczególnie u pacjentów w zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, potrafią się „zapadać”, są mniej widoczne, a przez to wkłucie się bywa kłopotliwe i nawet u doświadczonych pielęgniarek wymaga wielu prób. Podanie podskórne zatem jest znacznie mniej traumatyczną procedurą niż wkłucie dożylne – zwraca uwagę dr hab. n. med. Barbara Radecka.

Uelastycznianie form leczenia onkologicznego staje się koniecznością w obliczu faktu, że wiele nowotworów (jak np. w hematoonkologii) traktowanych jest obecnie jako choroby przewlekłe, wymagające terapii trwających latami. Pacjenci doceniają możliwość rzadkich wizyt w ośrodkach – na przykład raz na kwartał – w celu konsultacji i odebrania leków doustnych.

Preferowaną przez pacjentów formą są również iniekcje podskórne. Jak tłumaczy mgr Mirosława Duszak, pielęgniarka onkologiczna z Olsztyna, ich główną zaletą jest krótki czas pobytu w szpitalu. Te 8-10 minut podania leku to czas, w którym uwaga pielęgniarki skupia się w pełni na pacjencie, co sprzyja rozmowie, zadawaniu pytań i dzieleniu się obawami. Istotny jest także aspekt psychologiczny: pacjent nie musi przebierać się w piżamę ani być hospitalizowany przez kilka godzin. Po przyjęciu leku podskórnego, natychmiast wraca do swoich aktywności zawodowych, społecznych i rodzinnych.

Krótszy czas spędzany w placówkach medycznych i wygodniejsze terapie dają pacjentom najcenniejszy dar – czas, który mogą poświęcić życiu prywatnemu, rodzinie i pracy zawodowej. Psychoonkolog Adrianna Sobol, inicjatorka kampanii „Podanie ma znaczenie”, podkreśla: – Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, jak istotnie forma podania leku może wpłynąć na ich codzienne życie. Edukacją chcemy wspierać chorych i lekarzy w podejmowaniu decyzji, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom. Kluczowy jest dialog, wspólne uwzględnianie medycznych wskazań i codziennych wyzwań.

Mniejsza uciążliwość leczenia to wymierne korzyści: oszczędność na kosztach dojazdów do odległych ośrodków, możliwość kontynuacji pracy zawodowej oraz zmniejszenie obciążenia opiekunów. Czas dla pacjenta onkologicznego jest bezcenny. W przypadku pacjentek z rakiem piersi oszczędność 1 do 3,5 godziny podczas wizyty ma ogromny wpływ na ich codzienność. Podobnie pacjenci z rakiem płuca zyskują cenny czas, który mogą spędzić poza szpitalem, z najbliższymi. Jak zaznacza Adrianna Sobol: – Pacjenci, którzy żyją z chorobą nowotworową wiele lat, chcą pozostać aktywni. Systematyczne dojazdy na leczenie utrudniają normalne funkcjonowanie i wpływają na życie całej rodziny, która spędza całe dnie na szpitalnych korytarzach. Jednocześnie dr Joanna Kufel-Grabowska z UCK w Gdańsku wskazuje, że ta efektywność czasowa jest korzystna również dla systemu: – Każda godzina zaoszczędzona przez pacjentkę to również godzina zaoszczędzona przez personel medyczny i szpital. Skrócenie czasu leczenia zwiększa przepustowość ośrodków i przyspiesza dostęp do terapii dla kolejnych chorych.

 

Źródła:

  1. Rynek Zdrowia (https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Pacjentow-onkologicznych-przybywa-Recepta-opieka-elastyczna-i-alternatywne-formy-podania-lekow,261590,1013.html)
  2. Materiały kampanii „Podanie ma znaczenie”

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Endometrioza. Jak przyspieszyć diagnozę?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Endometrioza. Jak przyspieszyć diagnozę?

Endometrioza to nieprawidłowy rozrost tkanki endometrium, czyli błony śluzowej macicy poza jamą macicy. Szacuje się, że cierpi z tego powodu od 6 do 15 proc kobiet. W Polsce taką diagnozę usłyszało już prawie milion pacjentek, a problem może dotyczyć kolejnych 2 milionów kobiet. Co szczególnie niepokojące, średni czas diagnozy endometriozy wynosi od 7 do 10 lat od pojawienia się pierwszych objawów, a w niektórych przypadkach może trwać nawet 11-12 lat. Jak skrócić ten czas? Czy pojawienie się KOS-ENDO zmieni tę sytuację?

Endometrioza to przewlekła choroba kobiecego układu rozrodczego, w której przebiegu dochodzi do rozwoju tkanek typowych dla jamy macicy (endometrium) w innych miejscach organizmu. Jej objawy z jednej strony mogą bardzo utrudniać lub wręcz uniemożliwiać prowadzenie normalnego życia z drugiej utrudniają diagnozę i niestety wciąż zbyt często bywają lekceważone. Dzieje się tak, bo w świadomości społecznej cykle menstruacyjne nieodzownie kojarzone są dolegliwościami bólowymi, co powoduje, że kobiety cierpią w samotności i niezrozumieniu, a endometrioza pozostaje niezdiagnozowana – średnio nawet przez około 10 lat.

Objawy endometriozy
Dominującym objawem endometriozy jest ból. Przemieszczające się poza macicą komórki, rozwijają ogniska endometrialne w obrębie innych narządów; najczęściej jajników, otrzewnej, w przewodzie pokarmowym lub układzie moczowym. Skupiska pozamacicznego endometrium reagują na zmiany hormonalne cyklu miesiączkowego, a złuszczające się komórki i krew nie znajdują ujścia, prowadząc do infekcji i blizn w tkankach.

Jednak endometrioza to nie tylko bardzo bolesne miesiączki. Może towarzyszyć jej przewlekły ból miednicy, głęboki ból podczas lub po stosunku seksualnym, okresowe lub cykliczne bolesne objawy żołądkowo-jelitowe lub ze strony układu moczowego. Kobiety skarżą się na przykład na nieregularne cykle, biegunki i zaparcia, wzdęcia nasilające się w trakcie miesiączki, bóle nóg i kręgosłupa, ból w klatce piersiowej, bóle barku, przewlekłe zmęczenie, wahania nastroju, PMS. Bardzo charakterystycznym objawem endometriozy są również kłopoty z zajściem w ciążę i bezpłodność.

– U kobiet cierpiących na uciążliwe, nawracające i silne dolegliwości bólowe a dodatkowo obarczonych trudnościami z zajściem w ciążę mogą pojawiać się zaburzenia natury psychicznej – w badaniu 54% pacjentek z endometriozą odczuwało niepokój, frustrację i osamotnienie. Pojawiające się stany lękowe i depresja są przyczyną trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie i prowadzą do wykluczenia na poziomie zawodowym i osobistym – tłumaczy Lucyna Jaworska-Wojtas.

 

Diagnostyka endometriozy
Diagnostyka endometriozy obejmuje przede wszystkim wywiad lekarski i badanie ginekologiczne – palpacyjne i przy użyciu wzierników. Obecność torbieli endometrialnych można potwierdzić w badaniach obrazowych – USG miednicy mniejszej – przezpochwowym (transwaginalnym) i przez powłoki brzuszne. USG W przypadku podejrzenia endometriozy głęboko naciekającej, zlokalizowanej w okolicach jelita grubego, można dodatkowo wykonać USG przezodbytnicze.
Do diagnozowania endometriozy pomocny może okazać się też rezonans magnetyczny (MRI) lub tomografia komputerowa (TK).
Jeśli wszystkie powyższe badania nie wskazują jednoznacznie na występowanie endometriozy, można wykonać badania biomarkerów surowicy krwi. Marker Ca125 może być podwyższony zarówno w przypadku raka jajnika jak i właśnie endometriozy, jednak w żadnym przypadku nie wystarczający do potwierdzenia tej drugiej, natomiast jego właściwa interpretacja pozwoli uściślić diagnozę.
Jednak zdecydowanie najbardziej dokładną metodą diagnostyki endometriozy, uznawaną obecnie za „złoty standard” jest laparoskopia zwiadowcza. W jej trakcie wprowadzane są specjalne narzędzia wraz z miniaturową kamerą, pozwalającą dokładnie obejrzeć i ocenić ogniska chorobowe. Pobiera się także także wycinki, które poddaje się analizie mikroskopowej w celu potwierdzenia rozpoznania. W trakcie zabiegu możliwe jest również zastosowanie operacyjnych metod leczenia endometriozy.

 

Nowoczesna diagnostyka molekularna

Za przełom w wykrywaniu endometriozy uznaje się pierwszy na świecie test EndoRNA polskiego startupu Diagendo oparty o technikę qRT-PCR. Opracowany przez Polaków test umożliwia szybką i mało inwazyjną diagnostykę endometriozy, pozwalając na całkowicie bezpieczne wykrycie choroby w warunkach ambulatoryjnych. Materiał do badania lekarz może pobrać w trakcie wizyty w gabinecie. EndoRNA qRT-PCR test jest badaniem, które warto wykonać zarówno w celu potwierdzenia jak i wykluczenia endometriozy. Badanie nie może być wykonane u kobiety w ciąży.

Materiał, czyli próbka endometrium do testu EndoRNA qRT-PCR może być pobrana przez lekarza metodą biopsji aspiracyjnej wyłącznie w fazie wydzielniczej (występującej po owulacji) cyklu menstruacyjnego. Procedura polega na wprowadzeniu cienkiej rurki (kaniuli, np. pipella) przez szyjkę macicy do jamy macicy i pobraniu fragmentu tkanki za pomocą podciśnienia. Pobranie trwa kilka minut, jest małoinwazyjne, co pozwala pacjentce na powrót do codziennych aktywności, zaraz po pobraniu. Próbka po pobraniu jest umieszczana w specjalnie przygotowanym podłożu oraz transportowana do laboratorium.

Tam, w pobranym materiale oznacza się poziom ekspresji markera, czyli genu kodującego białko fukozylotransferazę 4 (FUT4). Ekspresja (mRNA) FUT4 jest znacząco podwyższona w komórkach endometrium pacjentek z endometriozą w porównaniu do endometrium pacjentek zdrowych. Wysoki poziom ekspresji FUT4 koreluje ze stanem klinicznym – endometriozą.

Pozytywny wynik testu EndoRNA wiąże się z dużym prawdopodobieństwem występowania endometriozy, a wynik negatywny pozwala na jej wykluczenie. Jeśli wynik jest niejednoznaczny, to powinien być zestawiony z objawami klinicznymi pacjentki. Przy braku objawów zaleca się powtórzenie badania po 12 miesiącach.

Wśród zalet testu EndoRNA qRT-PCR wymienia się to, że jest to czuła i specyficzna metoda diagnostyki endometriozy (m.in. w porównaniu do oznaczenia CA-125), która przy tym jest małoinwazyjna, nie wymaga hospitalizacji i pozwala na szybki powrót do codziennej aktywności, a przede wszystkim znacząco przyspiesza proces diagnozowania choroby, umożliwiając wczesne wprowadzenie terapii.Test zaleca się głównie pacjentkom, które zmagają się z dolegliwościami związanymi z bólami miesiączkowymi i okołomiesiączkowymi, ale także: bólami przy współżyciu, dolegliwościami przy oddawaniu stolca, moczu, krwiomoczem czy wzdęciami. Ten sposób diagnostyki powinny też wziąć pod uwagę kobiety, u których nieprawidłowości stwierdzone zostają w badaniu przedmiotowym czy USG, tj. zmiana położenia macicy, ograniczenia jej ruchomości czy torbiele. Dodatkowo, test jest wskazany do diagnozy u tych pacjentek, u których występują problemy z płodnością bądź miały miejsce nieudane procedury in vitro, nawracające poronienia czy obniżona rezerwa jajnikowa.

Niestety, test EndoRNA qRT-PCR wciąż nie jest refundowany. Koszt jego wykonania to ok. 2000 zł (w tym jest koszt wizyty kwalifikacyjnej). Wynik testu jest dostępny po 14 dniach.

 

Leczenie endometriozy
Endometrioza jest chorobą nieuleczalną, ale jej przebieg można modyfikować lekami i zabiegami chirurgicznymi. Co istotne, schemat leczenia dobiera się indywidualnie dla każdej pacjentki w zależności od tego, jakie prezentuje objawy.

W początkowym stadium endometriozy sięga się często po farmakoterapię. Leki hormonalne mogą działać antykoncepcyjnie, by utrzymać endometrium w tym samym stanie przez cały cykl lub wprowadzają pacjentkę w stan sztucznie wywołanej menopauzy, co niestety wiąże się ze wszystkimi jej przykrymi konsekwencjami (m.in. silne poty, uderzenia gorąca, wahania nastroju). Poza tym, w trakcie leczenia ważna jest zmiana diety na taką, która wycisza stany zapalne jelit.

Wielu kobietom pomaga także fizjoterapia, polegająca na rozciąganiu, rehabilitowaniu mięśni dna miednicy oraz zaatakowanych więzadeł krzyżowo-macicznych.

Gdy choroba jest bardziej zaawansowana, konieczna może być ingerencja chirurgiczna. Obecnie lekarze unikają otwartych operacji, bo dużo lepsze efekty niż otwieranie brzucha przynosi laparoskopia i operacje z użyciem robotów, które stają się już standardem. W trakcie zabiegu endoskopowego z wykorzystaniem precyzyjnych przyrządów wycina się zmiany endometrialne.

Najlepiej, by taka operacja była przeprowadzona w centrum leczenia endometriozy ze względu na wielospecjalistyczny zespół, który jest niezbędny do prowadzenia prawidłowej diagnostyki i leczenia tej choroby. Od niedawna jest już kilka takich ośrodków leczących endometriozę w ramach NFZ, a ich liczba na pewno wzrośnie.

 

NFZ finansuje leczenie

Od 1 lipca 2025 roku Minister Zdrowia Izabela Leszczyna wprowadziła system KOS-Endo, czyli Kompleksowy System Opieki nad pacjentką z endometriozą. Dzięki temu kobiety z endometriozą naciekająca, wymagającą zaawansowanego leczenia, mogą liczyć na opiekę w specjalistycznych ośrodkach leczenia endometriozy.

WAŻNE: Aby skorzystać z leczenia w ramach nowego modelu, wymagane jest skierowanie od lekarza – na przykład ginekologa.

W ramach systemu wyróżniono 8 ośrodków – Centrów Leczenia Endometriozy. To placówki, które mają największe doświadczenie w diagnozowaniu i operacyjnym leczeniu tej choroby. Oferują one kompleksowe podejście do leczenia endometriozy – od nowoczesnej diagnostyki, przez leczenie farmakologiczne i hormonalne, aż po zaawansowane metody operacyjne. Panie mogą skorzystać z:

  • pogłębionej diagnostyki, w tym specjalistycznych badań USG
  • kwalifikacji do leczenia operacyjnego
  • zabiegów operacyjnych
  • opieki pooperacyjnej
  • konsultacji specjalistów różnych dziedzin
  • monitorowania stanu zdrowia po leczeniu.

 

Gdzie leczyć endometriozę na NFZ?

Poniżej znajdziesz aktualną listę placówek, które realizują program leczenia endometriozy w ramach NFZ. Dzięki temu możesz wybrać najlepsze miejsce dopasowane do swoich potrzeb i lokalizacji.

  • Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SPZOZ w Lublinie
    Zapisy do poradni leczenia endometriozy odbywają się:
    – telefonicznie pod numerem 81 473 65 80
    – osobiście w rejestracji (parter szpitala, skrzydło B)
    strona internetowa: https://1wszk.pl/
  • Opolskie Centrum Onkologii im. Prof. Tadeusza Koszarowskiego w Opolu
    Klinika Ginekologii Onkologicznej z Pododdziałem Urologii
    strona internetowa: https://onkologia.opole.pl/struktura-szpitala/oddzialy/oddzial-ginekologii-onkologicznej/
  • Szpital Uniwersytecki w Krakowie
    uruchomiony został dedykowany adres mailowy: endometrioza@su.krakow.pl
    strona internetowa: https://www.su.krakow.pl/
  • Katowickie Centrum Onkologii w Katowicach
    telefon: 32 420 0 420
    strona internetowa: https://www.kco.katowice.pl/
    WAŻNE: Aby skorzystać z leczenia w ramach nowego modelu, wymagane jest skierowanie do Oddziału Ginekologii Onkologicznej z potwierdzoną endometriozą głęboko naciekającą (zalecane skierowanie od lekarza ginekologa).
  • Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie
    Zapisy:
    – telefonicznie pod numerem telefonu: 885 707 991 codziennie w godzinach 8.00-12.00
    – drogą SMS pisząc SMS pod numer telefonu: 885 707 991
    – drogą mailową pisząc na adres: endo@wim.mil.pl
    – formularz na stronie https://wim.mil.pl/formularz-zapisu-do-programu-kos-endo/
  • Szpitale Pomorskie sp. z o.o. – Szpital Morski im. PCK w Gdyni
    Telefon: Call Center Gdynia -224 800 800 (pon-pt: 7:00–17:00)
    WAŻNE: Wymagane jest skierowanie do Oddziału Ginekologii Onkologicznej z potwierdzoną endometriozą głęboko naciekającą (zalecane skierowanie od lekarza ginekologa).

  • Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi
    Klinika Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Leczenia Endometriozy
    telefon: 42 271-11-64
    e-mail: leczenieendometriozy@iczmp.edu.pl
    strona internetowa: https://www.iczmp.edu.pl/
  • Wielkopolskie Centrum Onkologii w Poznaniu
    strona internetowa: https://wco.pl/

 

WAŻNE

Jeśli szukasz sprawdzonych i aktualnych informacji na temat endometriozy, to znajdziesz je na stronie Fundacji „Pokonać endometriozę” – https://pokonacendometrioze.pl/

Źródła:

  1. NFZ
  2. Ministerstwo Zdrowia
  3. Fundacja „Pokonać endometriozę” (pokonacendometrioze.pl)
  4. Serwis Zwrotnik Raka (zwrotnikraka.pl)

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Sztuczna Inteligencja w onkologii

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Sztuczna Inteligencja w onkologii

Od kilkunastu lat obserwujemy dynamiczny rozwój wszelakich technik wspomagających nasze codzienne funkcjonowanie na wielu płaszczyznach codziennego życia. Dziej się tak iż coraz większe zastosowanie użytkowe znajduje sztuczne inteligencja i inne nowatorskie techniki wykorzystujące dane komputerowe. Sztuczna inteligencja (AI), to dziedzina informatyki, która zajmuje się tworzeniem systemów komputerowych zdolnych do wykonywania zadań wymagających zwykle ludzkiej inteligencji. Chodzi np. o rozumienie języka, rozpoznawanie obrazów, uczenie się na podstawie danych czy podejmowanie decyzji. Najprościej mówiąc sztuczna inteligencja to programy lub maszyny, które potrafią się uczyć, analizować informacje i podejmować działania w sposób przypominający człowieka. Przykładami zastosowania sztucznej inteligencji spotykamy już na co dzień choćby korzystając z następujacych rozwiązań:

  • Rozpoznawanie mowy – np. asystenci głosowi w telefonach.
  • Tłumaczenia automatyczne między językami.
  • Rekomendacje filmów i muzyki na platformach streamingowych.
  • Samochody autonomiczne, które potrafią same prowadzić.
  • Chatboty odpowiadające na pytania.

 

Jak  się uczy sztuczna inteligencja

Jedną z najważniejszych metod jest Machine Learning (uczenie maszynowe). Polega ono na tym, że komputer analizuje ogromne ilości danych i sam znajduje wzorce, zamiast mieć zaprogramowane każdą regułę. Bardziej zaawansowaną częścią jest Deep Learning czyli uczenie głębokie, to dziedzina sztucznej inteligencji uczenia maszynowego która koncentruje się na modelach zwanymi głębokimi sieciami neuronowymi, gdzie wykorzystuje się sztuczne sieci neuronowe inspirowane działaniem ludzkiego mózgu. Umożliwia to automatyczne uczenie się złożonych reprezentacji danych i stanowi podstawę nowoczesnych rozwiązań w rozpoznawaniu obrazu, przetwarzaniu języka naturalnego i  generatywnej sztucznej inteligencji. Można więc powiedzieć, że jest to mechanizm skutecznego wykorzystania olbrzymich zasobów informacji do rozwiązywania zadawanych problemów. Im „magazyn zgromadzonych informacji” jest większy tym działanie, pomoc i efektywność sztucznej inteligencji jest precyzyjniejsza i skuteczniejsza. Mogłoby więc zrodzić się pytanie czy sztuczna inteligencja myśli za nas?

Nie do końca, gdyż AI:

  • nie ma świadomości tak jak człowiek,
  • nie ma emocji jak żywe istoty,
  • działa na podstawie algorytmów i danych.

Może jednak być bardzo skuteczna w rozwiązywaniu określonych problemów.

Sztuczna inteligencja jako dziedzina nauki powstała w latach 50. XX wieku. Za oficjalny początek uważa się rok 1956, kiedy odbyła się konferencja Dartmouth Summer Research Project on Artificial Intelligence w USA. Na tej konferencji po raz pierwszy użyto terminu Artificial Intelligence (sztuczna inteligencja).  A więc można powiedzieć że jest zjawisko które funkcjonuje z nami już 70 lat.Jednym z głównych naukowców, którzy zapoczątkowali tę dziedzinę, był John McCarthy, który właśnie wtedy zaproponował nazwę „Artificial Intelligence”. W pracach nad AI uczestniczyli także inni pionierzy, np.:

  • Alan Turing – wcześniej stworzył ideę testu sprawdzającego, czy maszyna potrafi myśleć (tzw. Test Turinga).
  • Marvin Minsky – jeden z pierwszych badaczy sztucznej inteligencji na uniwersytecie Massachusetts Institute of Technology

Szybko się okazało, że sztuczna inteligencja (AI) może mieć duże zastosowanie w medycynie wykorzystując olbrzymie zbiory danych agregowane w technologii cyfrowej i przetwarzania ich przez super szybkie komputery i algorytmy, co sprowadza się do pomagania lekarzom w diagnozowaniu chorób, analizie badań i leczeniu pacjentów. Najważniejsze zastosowania AI w medycynie obserwujemy w diagnostyce obrazowej.

Sztuczna inteligencja potrafi analizować zdjęcia medyczne, np.:

  • rentgen
  • tomografię komputerową
  • rezonans magnetyczny

Dzięki temu może pomagać wykrywać między innymi choroby nowotworowe i neurologiczne. Ale sztuczna inteligencja może również szybko analizować wyniki krwi jak historię choroby pacjenta zapisy z urządzeń medycznych. Pomaga to szybciej postawić diagnozę znaleźć przyczyny choroby czy też zasugerować odpowiednie badania uzupełniające a także proponować terapię. Inną sferą medycyny gdzie znalazła zastosowanie sztuczna inteligencja są operacje robotyczne które rozwijają się bardzo dynamicznie, są coraz bardziej precyzyjne mniej obciążające dla pacjenta i dają lepsze efekty terapeutyczne niż operacje klasyczne. Podobne zjawisko obserwujemy w rozwoju systemów do zaawansowanej radioterapii, gdzie precyzja lokalizacji wiązki i jej moc mają ogromne znaczenie dla efektu terapeutycznego i uniknięciu potencjalnych efektów ubocznych w postaci uszkodzenie tkanek sąsiadujących ze zmiana nowotworowa.AI pomaga firmom farmaceutycznym szybciej znajdować nowe związki chemiczne które mają działania lecznicze i tworzyć nowe  leki i testować ich działanie. Robią to m.in. firmy takie jak DeepMind czy IBM.

Ale może mieć zastosowanie w mniej istotnych ale ważnych procesach jak monitorowanie stanu zdrowia poprzez zegarki czy opaski zdrowotne opracowywaniu diet czy optymalnego sposobu aktywności fizycznej.

Największe  przełomy w onkologii dzięki sztucznej inteligencji (AI) obserwujemy  w ostatnich latach. W wielu przypadkach AI już zmienia realną praktykę kliniczną – szczególnie w diagnostyce, projektowaniu leków i medycynie spersonalizowanej.

Duże nadzieje wiąże się z mariażem sztucznej inteligencji i diagnostyki laboratoryjnej i genetycznej. Przykładem tego jest multi-cancer blood test analizujący DNA nowotworowe krążące w krwi

  • potrafią wykrywać do 70–75 typów nowotworów z jednej próbki krwi,
  • z bardzo wysoką specyficznością (~99%).

To potencjalnie jedna z największych zmian w medycynie – screening populacyjny z jednej próbki krwi.

Algorytmy analizują również cyfrowe preparaty mikroskopowe.

Nowe modele AI:

  • analizują dziesiątki tysięcy obrazów histopatologicznych,
  • wykrywają biomarkery i przewidują odpowiedź na leczenie.

Przykłady zastosowań:

  • automatyczne wykrywanie mutacji genetycznych,
  • klasyfikacja typów nowotworów,
  • ocena agresywności guza.

Olbrzymie nadzieje z wykorzystania sztucznej inteligencji wiąże przemysł farmaceutyczny i faktycznie tutaj obserwujemy jeden z najbardziej spektakularnych przełomów. AI potrafi:

  • analizować miliardy cząsteczek,
  • przewidywać ich działanie biologiczne,
  • projektować nowe leki.

Przykład:

  • lek Rentosertib – zaprojektowany przez AI i rozwinięty do badań klinicznych w rekordowym czasie. Lek ten służy leczeniu idiopatycznego włóknienia płuc.

Szacuje się, że dzięki AI będzie może skrócić proces odkrywania leków z 10–12 lat do kilku lat.

Dodatkowo może być niezwykle przydatna przy personalizacji terapii ponieważ pomaga przeanalizować ogromne zbiory danych z genomiki, proteomiki, danych klinicznych. Dzięki temu może przewidywać który lek zadziała u którego pacjenta i proponować indywidualne strategie leczenia.

Modele ML potrafią nawet generować „kontrfaktyczne scenariusze leczenia” i porównywać potencjalne efekty różnych terapii, co jest istotne przy ocenie skuteczności i minimalizacji skutków ubocznych w kontekście działań nie pożądanych jak i chorób współistniejących.

 

Eksperci wskazują kilka kierunków, które mogą najbardziej zmienić medycynę:

1. Diagnostyka raka z krwi.

Badania krwi wykrywające raka zanim pojawią się objawy. Badanie to nie musi się opierać na wykrywaniu konkretnych komórek ale mniejszych elementów morfotycznych dotychczas nie diagnozowanych

2. Wirtualne badania kliniczne.

AI przewiduje skuteczność leków i pomaga projektować badania kliniczne dobierając odpowiednią wielkość próby i sugerując terapie skojarzony o najwyższym potencjale skuteczności terapeutycznej

3. Analiza histopatologiczna.

Patomorfologia stanie się w dużej części cyfrowa i wspierana przez AI. Zapisywane w technologii cyfrowej scany preparatów mogą być analizowane pod kątem wystąpienia cech charakterystycznych dla danego nowotworu nawet nie widocznych dla oka oceniającego.

4. Leki projektowane przez AI.

AI generująca nowe cząsteczki terapeutyczne. Bada ich wzajemne relacje i sposób oddziaływania na komórki chore i zdrowe co pozwala zwiększać ich skuteczność i minimalizować skutki uboczne stosowanych preparatów.

5. Spersonalizowana onkologia,

 a więc dziedzina która najbardziej rozwinęła się jeśli chodzi o terapie nowotworów, dając nadzieje na skuteczne leczenie zmian, które do tej pory rokowały niekorzystnie.

Leczenie dobrane dokładnie do:

  • genomu guza,
  • mikro środowiska nowotworu,
  • profilu immunologicznego pacjenta.

W ciągu 10–15 lat AI może skrócić drogę od diagnozy do dobrania terapii z tygodni do godzin wykorzystując ogromne zasoby informacji o pacjencie  i jego stanie klinicznym, lekach przewidzianych do zastosowania i chorobach współistniejących.

Ciekawe badania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji prowadzone są w Ośrodku Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu.

Pierwsze z nich służy stworzeniu specjalnej aplikacji Oncogenrisk, która poprzez zebranie cech rodowodowo- klinicznych osoby odwiedzającej specjalistę lub lekarza podstawowej opieki zdrowotnej oceni konieczność skierowania tego pacjenta do Onkologicznej Poradni Genetycznej stosując też gradacje tej pilności. Dzisiaj czas oczekiwania na konsultacje genetyczna wynosi kilkanaście miesięcy, co jest powodowane tym, że kierowane są osoby u których nie ma wskazań do tego aby taka konsultacja była przeprowadzona. Nie każdy incydent nowotworu w rodzinie kwalifikuje bowiem do badań genetycznych. Do „nauczenia się” aplikacji wykorzystano zdigitalizowaną bazę 17 tysięcy rodzin będących pod opieka Onkologicznej Poradni Genetycznej Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów.

Drugi projekt dotyczy wykorzystania sztucznej inteligencji jako dodatkowego „radiologa” odczytującego screening mammograficzny. Dzisiaj badania te odczytywane są przez dwóch niezależnych radiologów i ewentualne wątpliwości przy rozbieżnych ocenach są rozstrzygane przez trzeci odczyt. Badanie na 30 tysiącach pacjentek w populacji polskiej ma ocenić możliwość zastąpienia jednego radiologa sztuczną inteligencją. Przy obecnych brakach kadrowych ten kierunek badań wydaje się szczególnie ciekawy.

Trzeci projekt dotyczy wirtualnej mammografii spektralnej. Klasyczna  mammografia spektralna wykorzystuje do zobrazowanie piersi obraz mammografii cyfrowej po podaniu dożylnie środka kontrastowego. Pozwala to precyzyjnie określić stan piersi ze szczególnym uwzględnieniem stanu naczyń krwionośnych i tkanek je otaczających. Niestety około 3% populacji jest uczulona na dostępne środki kontrastowe co wyklucza zastosowanie u nich klasycznej mammografii spektralnej jak i badanie rezonansu magnetycznego. W tym rozwiązaniu obraz mammografi cyfrowej uzupełniany byłby wirtualnym kontrastem wypełniającym zobrazowane już naczynia. Nie byłoby więc konieczne podawania kontrastu ani też wykonywanie dodatkowego zdjęcia bowiem kontrast wypełniałby zdjęcie pierwotne. Odciążyłoby by to pacjentki chroniąc je od dodatkowej ekspozycji promieniowania, objęłoby również osoby uczulone na kontrast no i przede wszystkim przyspieszyło diagnozę.

Wydaje się że mamy do czynienia z nowymi perspektywami i możliwościami jakie niesie ze sobą sztuczna inteligencja w medycynie. Musimy mieć jednak świadomość, że należy ja traktować jako narzędzie wspomagające pracę lekarza czy badaczy a nie zastąpienie ich przez lekarzy.  Wspomnieć należy, że cały czas trwają prace nad prawnymi regulacjami dotyczącymi możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w medycynie biorąc pod uwagę że analizuje ona dane wrażliwe i konsekwencje tej analizy są istotne rzeszy pacjentów. Jej zastosowanie musi być zresztą akceptowane przez pacjentów i nie wolno jej wykorzystywać wbrew ich woli.

 

Autor: Dr n.med. Dariusz Godlewski – onkolog radioterapeuta, specjalista zdrowia publicznego. Pomysłodawca i założyciel Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów im. Aliny Pienkowskiej w Poznaniu. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu publikacji i wystąpień z zakresu epidemiologii nowotworów, genetyki onkologicznej i zdrowia publicznego. Jest także inicjatorem oraz realizatorem szeregu programów i kampanii profilaktycznych realizowanych zarówno w Wielkopolsce jak i na terenie całego kraju. Od wielu lat prowadzi wykłady z zakresu epidemiologii i profilaktyki nowotworów złośliwych, zwłaszcza raka piersi, dla lekarzy i studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jest również założycielem Społecznej Fundacji „Ludzie dla ludzi” oraz doradcą medycznym Federacji Stowarzyszeń Amazonki.

Rewolucja w raku pęcherza. Nowe leki – nowe nadzieje

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Rewolucja w raku pęcherza. Nowe leki – nowe nadzieje

Przez wiele lat leczenie raka pęcherza moczowego opierało się na chirurgii i chemioterapii. Teraz pojawiły się nowe terapie, które dają nową nadzieję pacjentom. Niestety, nie wszystkie są już dostępne dla polskich pacjentów. Problemem jest również wciąż zbyt późne rozpoznawanie tego nowotworu i rozproszenie opieki nad pacjentami.

Rak pęcherza (rak urotelialny) uznawany jest w Polsce za chorobę, która wciąż stanowi bardzo duże i  trudne wyzwanie systemowe. Statystyki dotyczące tego nowotworu nie napawają optymizmem. Zdaniem wielu ekspertów ta liczba zachorowań, podawana przez Krajowy Rejestr Nowotworów, czyli 7 tys. rocznie, jest zbyt niska – według szacunków opartych na danych NFZ może ona bowiem wynosić nawet 14 tys. nowych rozpoznań rocznie. Problemem jest też wysoka śmiertelność – jest on szóstą najczęstszą przyczyną zgonów onkologicznych w Polsce. Co gorsza, w 2024 roku zanotowaliśmy w Polsce najwyższy wskaźnik śmiertelności z powodu tej choroby na tle Europy. Mężczyźni chorują znacznie częściej niż kobiety.

Kilka grup ryzyka

Wśród czynników ryzyka najważniejszym jest palenie tytoniu. Substancje smoliste z płuc trafiają do krwi i krążą po całym organizmie, a potem wydalane są z moczem. To sprawia, że komórki nabłonka w drogach moczowych pod wpływem kontaktu z nimi mogą przekształcić się w komórki nowotworowe.

– Zapominamy przy tym, że również e-papierosy zawierają czynniki kancerogenne, choć w mniejszym stężeniu niż klasyczne papierosy. Istnieje obawa, że są one spożywane w większych ilościach, co stwarza nowe wyzwania w ocenie narażenia. Być może trwające badania odpowiedzą nam dokładniej na pytanie, jak duży wpływ mają one na rozwój nowotworów. Bo że mają, to już wiemy. Drugim czynnikiem, o którym w zasadzie nie mówi się w kontekście czynników ryzyka, jest alkohol, którego spożycie jest w Polsce wysokie – mówił prof. Artur Antoniewicz w trakcie debaty zorganizowanej przez Fundację OnkoCafe.

Znaczącym czynnikiem ryzyka jest kontakt ze związkami chemicznymi z grupy amin aromatycznych – to dlatego wśród pacjentów spotykamy często pracowników przemysłu petrochemicznego, wulkanizacyjnego, garbarskiego czy hutniczego, a także strażaków. Trzecim czynnikiem jest przebyta radioterapia w obrębie miednicy. Zdaniem ekspertów ta grupa pacjentów będzie rosnąć, bo radioterapia w onkologii zyskuje na znaczeniu. I choć w nowoczesnej osłonie jest dużo bezpieczniejsza niż kiedyś, to jednak nadal niesie ze sobą ryzyko.

Mylące wczesne objawy

Wczesne objawy raka pęcherza moczowego są niespecyficzne i łatwo je pomylić z innymi jednostkami chorobowymi. Zdaniem ekspertów czas od pierwszego krwiomoczu do postawienia diagnozy jest kluczowy i nie powinien być dłuższy niż sześć miesięcy. Niestety, w większości przypadków pacjent trafia do urologa dużo później, co drastycznie pogarsza wyniki leczenia.

– Zaburzenia oddawania moczu, pieczenie, pobolewanie w dole brzucha a nawet krwinkomocz czy krwiomocz towarzyszy wielu chorobom urologicznym. Jednak jeśli te objawy utrzymują się dłużej i nie mijają mimo zastosowanego leczenia, powinniśmy – zarówno my, jako lekarze, jak i nasi pacjenci – włączyć czujność onkologiczną. W razie jakichkolwiek wątpliwości lekarz POZ nie powinien zwlekać z wystawieniem karty DiLO. Co istotne, z tą kartą chory powinien trafić najpierw wcale nie do onkologa, a do urologa, który po wykonaniu wszystkich badań zadecyduje o dalszej ścieżce pacjenta. To ważne, bo gdy pacjent najpierw znajdzie się u mnie w gabinecie, to ja i tak muszę przekierować go do poradni urologicznej, bo to tam wykonuje się konieczne badania – podkreślał prof. Jakub Żołnierek w trakcie konferencji „Nowy rozdział w leczeniu raka pęcherza moczowego”.

W miarę postępu choroby pojawia się ból w podbrzuszu, trudności w oddawaniu moczu, bóle okolicy lędźwiowej będące konsekwencją utrudnienia odpływu moczu, bezmocz, a gdy dojdzie do przerzutów odległych mogą pojawić się też na przykład bóle kostne.

Jak przebiega diagnostyka?

Ścieżkę pacjenta otwiera badanie moczu, które każdy pacjent powinien mieć wykonywane raz w roku. Jeśli wykaże ono obecność krwi, to kolejnym krokiem powinno być USG pęcherza i dróg moczowych. Gdy jego wynik będzie niepokojący, to pacjent powinien zostać skierowany przez lekarza POZ do urologa, najlepiej ze wspomnianą już kartą DiLO. A jakie badania wykona urolog?

Podstawowym badaniem, dzięki któremu można potwierdzić lub wykluczyć istnienie zmian jest cystoskopia, czyli wziernikowanie pęcherza. Jeśli zostaną one wykryte, to konieczna jest pogłębiona diagnostyka, by określić stopień zaawansowania nowotworu. Służą temu tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, a gdy pojawia się podejrzenie, że doszło już do przerzutów – scyntygrafia kości oraz PET-CT z zastosowaniem znakowanej glukozy (FDG).

Eksperci podkreślają, że rak pęcherza i dróg moczowych nie zawsze przybiera formę guza – zdarza się, że zmiana nowotworowa jest płaska, niekiedy też komórki nowotworowe mogą zostać znalezione nie w jednym, a w kilku miejscach układu moczowego.

Gdy w trakcie badania zostaje znaleziona podejrzana zmiana, pobierane są wycinki do badania patomorfologicznego, które pozwala na postawienie rozpoznania histopatologicznego. Pobrana tkanka powinna być również przebadana molekularnie, najlepiej w laboratorium, które ma duże doświadczenie w wykonywaniu tego typu diagnostyki.

Dostępne opcje leczenia

Gdy nowotwór jest ograniczony do nabłonka pęcherza, stosuje się elektroresekwcję przedcewkową (TURBT). Pacjent musi po niej pozostawać pod stałą opieką urologa, bo niestety w ciągu 3 lat nawet aż u 70 proc. chorych może dojść do wznowy. Jeśli tak się stanie, rozpoczyna się etap leczenia intensywnego. Stosuje się chemię przedoperacyjnie, konieczne jest też usunięcie pęcherza i najczęściej wyłonienie urostomii.

Należy przy tym pamiętać, że 1/5 pacjentów diagnozowana jest w chwili, gdy doszło już do rozsiewu choroby – zajęte są węzły chłonne a nawet pojawiły się przerzuty odległe. Ponieważ nie u wszystkich pacjentów z tej grupy możliwe jest leczenie chirurgiczne, onkolodzy sięgają po chemioterapię oraz radioterapię.

Mówiąc o leczeniu raka pęcherza moczowego nie można też zapominać, że zarówno zabiegi operacyjne jak i chemioterapia są niezwykle obciążające dla organizmu pacjenta.
Problemem przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych może być również to, że ten nowotwór wykrywany jest zwykle u osób starszych, które mają już wcześniej zdiagnozowane choroby przewlekłe takie jak cukrzyca, nadciśnienie czy inne choroby kardiologiczne. Wysoka toksyczność cisplatyny powoduje, że około połowa chorych nie może otrzymać chemioterapii okołooperacyjnej np. ze względu na niewydolność nerek, niewydolność krążeniowo-oddechową, gorszy stan sprawności ogólnej czy deficyty neurologiczne. To poważny problem, ponieważ sama operacja w tej chorobie daje gorsze wyniki niż operacja skojarzona z leczeniem systemowym chemioterapią. Dlatego dostęp do każdej nowej opcji leczenia jest niezwykle wyczekiwany.

Idzie nowe

W leczeniu systemowym raka pęcherza moczowego szczególnie dynamiczny postęp obserwujemy dziś w trzech obszarach: koniugaty przeciwciało – lek, immunoterapia oraz leczenie ukierunkowane molekularnie.

Od niedawna polscy pacjenci mają dostęp do niwolumabu w pierwszej linii leczenia, pembrolizumabu w drugiej linii leczenia. Do refundacji trafił także erdafitynib – lek ukierunkowany na mutacje genetyczne (FGRF3), który jest już dostępny w II/III linii leczenia zaawansowanego lub przerzutowego raka pęcherza dla pacjentów, u których rozwinął się on na podłożu mutacji w genie FGRF3, a zastosowana chemioterapia i immunoterapia nie przyniosły spodziewanych efektów terapeutycznych i daje nadzieję dla pacjentów z konkretnym profilem molekularnym. Jest to pierwsza doustna terapia w raku pęcherza moczowego, co stanowi pewien przełom dla pacjentów, którzy mogą leczyć się w warunkach domowych.

Terapia rekomendowana przez ESMO

Natomiast, zdaniem ekspertów, prawdziwą rewolucją w leczeniu raka pęcherza jest połączenie koniugatu – enfortumabu wedotyny, z immunoterapią, pembrolizumabem – to jeden z najskuteczniejszych dostępnych obecnie schematów dla pacjentów z miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym rakiem urotelialnym. To pierwsze skojarzenie, które dało szansę na głębszą odpowiedź na terapię i podwoiło czas przeżycia oraz czas wolny od progresji choroby w porównaniu z klasyczną chemioterapią.

Jest skuteczne również u pacjentów niekwalifikujących się do chemioterapii platyną. O ile dotychczas, ze względu na toksyczność cisplatyny, kluczowym parametrem w kwalifikacji do leczenia pierwszej linii był stan wydolności nerek, to teraz, dzięki nowej terapii, stracił on na znaczeniu. Do leczenia enfortumabem wedotyny z  pembrolizumabem można kwalifikować także chorych z upośledzoną funkcją nerek. Może być ono stosowane już od 1. linii leczenia, co stanowi przełom. Nie oznacza to, że terapia ta nie jest obarczona ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych, ale większość z nich jest możliwa do kontrolowania. Ostrożność wymaga jest w przypadku pacjentów z neuropatią, cukrzycą czy chorobami autoimmunologicznymi.

Dla pacjentów ta terapia to możliwość otrzymania już na starcie skuteczniejszego leczenia z mniejszym ryzykiem progresji oraz z wyższymi szansami na długotrwałą kontrolę choroby.

– To prawdziwa zmiana paradygmatu, ponieważ pierwszy raz możemy w I linii skutecznie leczyć pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza moczowego bez stosowania chemioterapii, osiągając lepsze wyniki, niż kiedykolwiek wcześniej. Jak wynika w badań, nawet jedna trzecia leczonych w ten sposób chorych może osiągnąć całkowitą remisję choroby. Co ważne, terapia ta jest obecnie rekomendowana przez ESMO jako preferowana opcja leczenia w pierwszej linii – podkreśla lek. Maja Lisik-Habib, kierownik Oddziału Chorób Rozrostowych Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi w artykule, który ukazał się w serwisie rynek zdrowia.pl. Niestety, terapia ta jeszcze nie jest w Polsce refundowana.

To nie koniec zmian w leczeniu raka pęcherza. Na horyzoncie pojawiają się kolejne nowe opcje terapeutyczne. Wśród nich na czoło wysuwają się koniugaty lek-przeciwciało, czy też ich skojarzenia z innymi nowoczesnymi metodami leczenia.

Spore oczekiwania wiąże się też z rozwojem leczenia ukierunkowanego molekularnie, który możliwy dzięki szerszemu profilowaniu molekularnemu guzów, dzięki któremu identyfikowane są kolejne cele terapeutyczne.

Pojawiają się również terapie miejscowe nowej generacji przeznaczone dla pacjentów z nienaciekającym rakiem pęcherza moczowego. Obejmują one dopęcherzowe metody leczenia, w tym nowoczesne urządzenia umożliwiające precyzyjne i długotrwałe uwalnianie leków bezpośrednio w pęcherzu.

Nie tylko leki

Zdaniem ekspertów niezwykle ważne jest, by pacjenci objęci byli opieką wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów, a leczenie raka pęcherza moczowego odbywało się w wyspecjalizowanych ośrodkach. Możliwość skorzystania w jednym miejscu z leczenia chirurgicznego, farmakologicznego i radioterapii byłoby nie tylko zgodne z nowoczesnym multidyscyplinarnym podejściem do leczenia onkologicznego, ale również skróciłoby ścieżkę pacjenta i zwiększyło szanse na skuteczne leczenie. Te szanse zwiększa również, zdaniem ekspertów, leczenie operacyjne z użyciem robotów chirurgicznych. Ten sposób operowania zmniejsza ilość powikłań, skraca czas hospitalizacji a także jest bardziej precyzyjny niż tradycyjny.
W wywiadzie opublikowanym w serwisie Termedia dr Jakub Żołnierek zwraca uwagę, że operacje urologiczne są bowiem skomplikowane, długotrwałe i męczące dla chirurga. Ich prowadzenie w pozycji siedzącej przy konsoli byłoby dużym ułatwieniem dla operatora, korzystnie wpływa też na precyzję zabiegu i umożliwia zwiększenie liczby takich operacji wykonywanych przez chirurga, skracając kolejki oczekiwania na leczenie zabiegowe.

 

Źródła:

  1. https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Rak-pecherza-moczowego-leczony-bez-chemioterapii-Wyniki-lepsze-niz-kiedykolwiek-wczesniej,278553,1013.html
  2. https://www.termedia.pl/onkologia/Nowoczesne-terapie-pomagaja-w-leczeniu-raka-pecherza-moczowego,65350.html

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Obrzęk limfatyczny to robota dla robota

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Obrzęk limfatyczny to robota dla robota

Obrzęk limfatyczny jest jednym z najczęstszych powikłań leczenia nowotworów. Szczególnie wysokie ryzyko dotyczy kobiet po leczeniu raka piersi – szacuje się, że u jednej na pięć kobiet, które przeżyły raka piersi, rozwinie obrzęk limfatyczny. Od niedawna pojawiła się nowa możliwość jego leczenia – to operacja robotem mikrochirurgicznym.

W Polsce i w krajach europejskich najczęstszą (około 70 proc. przypadków) przyczyną obrzęków limfatycznych jest uszkodzenie układu limfatycznego w przebiegu leczenia chorób nowotworowych. Może do niego dojść czy to na skutek limfadenektomii (usunięcia węzłów chłonnych), czy też w trakcie radioterapii.

Około 70 proc. chorych dotkniętych obrzękiem limfatycznym w naszym kraju to kobiety po leczeniu operacyjnym raka piersi i chorzy leczeni z powodu nowotworów innych niż rak piersi. Zdaniem ekspertów, obrzęk limfatyczny dotyczy blisko 15 proc. wszystkich chorych na nowotwory.

W przypadku kobiet po leczeniu raka piersi ryzyko wystąpienia obrzęku limfatycznego kończyny górnej (po stronie operowanej piersi) wzrasta, gdy doszło do usunięcia wszystkich węzłów chłonnych dołu pachowego, pacjentka ma wysoką masę ciała (nadwaga i otyłość), zostanie poddana radioterapii.

W przypadku wystąpienia obrzęku chłonnego leczenie rozpoczyna się od terapii zachowawczej, a najbardziej polecana jest tzw. kompleksowa terapia przeciwobrzękowa (inaczej przeciwzastoinowa, KTP – piszemy o niej niżej). Niestety, nie zawsze przynosi ona oczekiwane efekty. Wtedy sięga się po metody inwazyjne. Jedną z nich jest liposukcja w połączeniu z kompresjoterapią.

Coraz częściej wykonuje się też zabieg zespolenia limfatyczno-żylnego (LVA z ang. lymphatic-venous anastomosis). Polega on na wytworzeniu połączeń między naczyniami limfatycznymi i żylnymi z ominięciem miejsca blokady spływu limfy. Pozwala to odpływać chłonce do krwi już na poziomie kończyny. Z punktu widzenia pacjenta jest to zabieg mało obciążający – wykonuje się go poprzez kilka niewielkich nacięć w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Co ważne, obecnie zabiegi LVA można wykonywać również profilaktycznie, uprzedzając pojawienie się obrzęku chłonnego. Taka wczesna operacja zmniejsza znacznie ryzyko wystąpienia obrzęku zwłaszcza w grupie pacjentów, u których planowane jest pełne leczenie onkologiczne obejmujące zabieg chirurgiczny z usunięciem węzłów chłonnych, chemioterapię i radioterapię.

 

To robota dla robota

Zabiegi LVA wymagają jednak od chirurga ogromnej precyzji, gdyż zespalane naczynia mają niewielką średnicę (od 0,2 mm). Wykonuje się je pod mikroskopem powiększającym z wykorzystaniem specjalnych narzędzi. Dlatego pojawienie się robotów, wspierających lekarzy w tych niezwykle trudnych operacjach stało się prawdziwym przełomem.

– Przede wszystkim robot całkowicie redukuje drżenia ręki, nawet te, które są widoczne jedynie pod mikroskopem, a które zawsze wpływają na precyzję wykonywanych zespoleń i końcowe efekty zabiegu. Po drugie, daje nam pełny zakres ruchu w nadgarstku, czyli eliminuje ograniczenia, wynikające z budowy anatomicznej człowieka. Po trzecie, to już aspekt czysto techniczny, posługując się robotem korzystamy z narzędzi jednorazowych. Dlaczego to takie ważne? Bo nasze narzędzia mikrochirurgiczne i super mikrochirurgiczne są niezwykle delikatne i bardzo łatwo ulegają uszkodzeniu nawet w trakcie sterylizacji. Możliwość stosowania do każdego zabiegu zestawu nowych narzędzi jest ogromną zaletą – tłumaczy dr n. med. Daniel Maliszewski, chirurg ze Szpitala Wojewódzkiego im. Janusza Korczaka w Słupsku, wykonujący operacje robotem mikrochirurgicznym Symani.

– Naszymi pacjentami są osoby, które ucierpiały w wyniku leczenia (chirurgicznego bądź radioterapii) nowotworów, które dawały przerzuty do układu chłonnego. To mógł być rak piersi, rak jajnika, rak trzonu macicy czy czerniak. Usunięcie ogniska pierwotnego wraz z przylegającymi węzłami chłonnymi prowadzi do uszkodzenia układu limfatycznego. Obrzęk może pojawiać się w kończynie górnej, ale też w jamie brzusznej czy w obrębie głowy i szyi – wyjaśnia dr Daniel Maliszewski. – By rozwiązać problem musimy znaleźć konkretne naczynia limfatyczne, wypreparować je, a następnie połączyć z odpowiednimi żyłami. Przypomnę, że te naczynia są rzeczywiście bardzo, bardzo małe. Standardowo mają mniej niż milimetr, a w sytuacjach ekstremalnych, na przykład w trakcie zabiegów profilaktycznych, które wykonujemy, by zapobiec obrzękowi chłonnemu, potrafią mieć od 0,1 do 0,3 mm. Zbliżamy się więc do przyszłości mikrochirurgii, czyli nanomikrochirurgii, która wchodzi poniżej 0,1 mm.

Zdaniem eksperta optymalnym rozwiązaniem byłoby profilaktyczne robienie zespoleń już w trakcie operacji usuwającej nowotwór, co zapobiegałoby powstaniu obrzęku limfatycznego. Takie postępowanie będzie najprawdopodobniej standardem w przyszłości.

– Obecnie największą grupą naszych chorych są pacjentki operowane jednoczasowo, u których jednocześnie usuwamy węzły chłonne i rekonstruujemy drogi chłonne. Mamy też pacjentki, które są operowane po uszkodzeniu dróg chłonnych w przebiegu wcześniejszej operacji – mówi dr Daniel Maliszewski. – Dzięki zabiegom mikrochirurgicznym i super mikrochirurgicznym, w czasie których łączymy uszkodzone nerwy, możemy też wspierać powrót czucia po mastektomii czy innych zabiegach. Rozpoczęliśmy też program przeznaczony dla pacjentów z nowotworami głowy i szyi. W ich przypadku obrzęk może być zewnętrzny i powodować problemy czysto estetyczne, ale może być też wewnętrzny i utrudniać codzienne funkcjonowanie. Mowa tu o takich problemach jak zaburzenia mówienia, artykulacji, przełykania pokarmów stałych, uczucie obrzęknięcia, uczucie pełności, czasami zaburzenia oddychania. Szacuje się, że mogą one dotykać nawet 70 proc. pacjentów z tego typu nowotworami. Cały czas rozwijamy nasze umiejętności i techniki operacyjne, bo mamy świadomość, że takie działania to kolejny kierunek rozwoju tej dziedziny chirurgii.

Ekspert zwraca też uwagę, że trwają poszukiwania możliwości wykorzystania rozwiązań mikrochirurgicznych w chorobach neurodegeneracyjnych – chorobie Alzheimera czy chorobie Parkinsona.

– Wykazano, że w ich przebiegu dochodzi do gromadzenia się w mózgu pewnych szkodliwych produktów, za co odpowiedzialna jest część układu limfatycznego obejmująca obręb głowy i szyi. W wielu ośrodkach na świecie, również w naszym, toczą się w tej chwili badania nad wykorzystaniem technik mikrochirurgicznych do walki z tymi chorobami – podsumowuje dr Daniel Maliszewski.

Roboty do operacji mikrochirurgicznych są już stosowane w wielu krajach. W Polsce do leczenia obrzęku limfatycznego wykorzystywany jest ten znajdujący się w Szpitalu Wojewódzkim im. Janusza Korczaka w Słupsku. Od niedawna drugim robotem mikrochirurgicznym dysponuje Oddział Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie.

 

WAŻNE

Refundacja zabiegów robotem Symani wymaga potwierdzenia w ramach Pomorskiego Programu Diagnostyki i Leczenia Obrzęku Chłonnego, który szpital realizuje od 2019 r. Aby sprawdzić możliwości refundacji procedury w Słupsku, należy skontaktować się bezpośrednio z placówką, ponieważ refundacja zależy od typu procedury i kwalifikacji pacjenta.

 

Niepokojące objawy

  • ból rozpierający kończyny
  • uczucie ciężkości kończyny
  • ciasne rękawy i rejon biżuterii (zegarek, bransoletka, obrączka)
  • zauważalne obrzęki rąk lub przejściowe obrzęki
  • wgniatanie skóry pod naciskiem palca
  • zmiana temperatury w rejonie kończyny
  • zaburzenia czucia
  • ograniczenie ruchomości i siły w stawach kończyny górnej

Jeżeli zaobserwujesz u siebie przynajmniej jeden z wymienionych objawów – natychmiast zgłoś się do fizjoterapeuty lub lekarza.

 

Cztery stadia obrzęku limfatycznego

  • stopień 0 (utajony/przedkliniczny) to początkowe stadium rozwoju obrzęku – na tym etapie jest dla pacjenta niewidoczny, cechuje się zmniejszoną objętością transportową chłonki i wywołuje subiektywne, negatywne odczucia u chorego (ciężkość kończyny).
  • stopień I (obrzęk odwracalny) – pojawia się miękki, widoczny gołym okiem obrzęk, który tworzy się na skutek gromadzenia się płynu bogatobiałkowego i ustępuje po podniesieniu kończyny lub odpoczynku. Naciśnięcie skóry pozostawia wgłębienie.
  • stopień II (obrzęk nieodwracalny) – obrzęk staje się bardziej twardy i już nie znika po uniesieniu kończyny, trwa gromadzenie się płynu bogatobiałkowego i zaczynają tworzyć się zwłóknienia.
  • stopień III (słoniowacizna) – obrzęk jest twardy i bolesny, towarzyszą mu zmiany skórne i zwłóknienia, pojawia się ryzyko infekcji, kończyna jest zdeformowana.

 

Klasyfikacja prof. L. Olszewskiego dodatkowo dzieli obrzęki według obszaru (A-dłoń/stopa, B-przedramię/podudzie, C-ramię/udo, D-bark) oraz palpacji (a-miękki, b-twardy).

 

Nieinwazyjne wsparcie w walce z obrzękiem

Kompleksowa Terapia Przeciwobrzękowa (KTP) to nieinwazyjna metoda leczenia obrzęków limfatycznych, pourazowych i pooperacyjnych. Jej celem jest redukcja obrzęku, poprawa przepływu chłonki i zmniejszanie zwłóknień. Główne filary KTP to manualny drenaż limfatyczny (MDL), kompresjoterapia (leczenie uciskowe), ćwiczenia przeciwobrzękowe, pielęgnacja skóry i edukacja pacjenta. KTP dzielimy na dwie fazy – intensywną i podtrzymującą.

W fazie pierwszej – udrażniającej – stosuje się manualny drenaż limfatyczny który zmniejsza obrzęk, ponieważ wspomaga przenikanie płynu tkankowego do naczyń limfatycznych i przyspiesza odtransportowanie chłonki i kompresjoterapię (bandażowanie), której celem jest podtrzymanie efektów uzyskanych podczas drenażu limfatycznego. Ułatwia ona wnikanie płynu tkankowego do naczyń chłonnych, aktywizuje działanie pompy mięśniowej, przyspiesza regenerację zwłókniałych tkanek, zmniejsza aktywność stanu zapalnego i zmniejsza rozmiar obrzęku.

W fazie drugiej – podtrzymującej dąży się do utrzymania efektów osiągniętych w fazie I za pomocą odzieży uciskowej, automasażu i ćwiczeń. Może trwać całe życie.

Przeciwwskazaniami do KTP jest każdy ostry stan zapalny, ostre zakrzepowe zapalenie żył (wliczając okres 2-4 tygodni po wyleczeniu), zakrzepica żył głębokich, znaczna niewydolność serca, zaburzenia obwodowego krążenia tętniczego, zespół nerczycowy i inne stany niedoboru białka w organizmie oraz niejasne przyczyny obrzęku.

 

Jak żyć z obrzękiem? Zalecenia ogólne

  • dbaj o skórę, odpowiednio ją myj i nawilżaj
  • nie mierz ciśnienia krwi na obrzękniętej kończynie
  • nie pozwól nikomu pobierać krwi czy wykonywać iniekcji oraz wlewów kroplowych w obrębie obrzękniętej kończyny
  • nie noś obcisłej bielizny
  • dbaj o swoją wagę, jedz dużo warzyw i owoców, ogranicz sól
  • chroń obrzękniętą kończynę przed ugryzieniami i ukąszeniami owadów i zwierząt oraz przed skaleczeniami
  • unikaj wysokich temperatur, opalania się i sauny
  • po zabiegu manualnego drenażu z bandażowaniem wykonuj ćwiczenia ruchowe i wszystkie, możliwe do wykonania, czynności życia codziennego, ale unikaj dużych wysiłków
  • w dzień noś specjalistyczną odzież kompresyjną (rękawy, rękawiczki, pończochy, podkolanówki, rajstopy, skarpetki) i wykonuj zalecone ćwiczenia
  • w nocy układaj obrzękniętą kończynę w pozycji drenażowej (na podwyższeniu), by wspomagać odpływ chłonki i nie zapominaj o bandażowaniu
  • pamiętaj o samokontroli całego ciała, a szczególnie przynależnych do obrzękniętej kończyny, regionalnych węzłów chłonnych
  • sprawdzaj też węzły w dole nadobojczykowym, w okolicy uszu, żuchwy, pachwin i pach, a ewentualne wykryte nieprawidłowości szybko konsultuj z lekarzem
  • pamiętaj też o wizytach kontrolnych u lekarza prowadzącego

 

Refundacja wyrobów kompresyjnych uciskowych

Na wyroby kompresyjne, zlecone do leczenia obrzęku limfatycznego możesz uzyskać dofinansowanie. Obejmuje ono zarówno produkty uciskowe na zamówienie (szyte na miarę), jak i na produkty produkowane seryjne, np. rękawy uciskowe, rękawiczki uciskowe, odzież uciskową na stopę, pończochy, podkolanówki czy rajstopy. Wyroby medyczne refundowane są w różnej wysokości i na określony czas.

Zlecenie refundacji w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, możesz uzyskać od podmiotów uprawnionych do ich wystawiania, czyli m.in. lekarzy NFZ, ale też w trakcie wizyty w prywatnym gabinecie.

Refundowany ze środków publicznych wyrób medyczny (oznaczony daną grupą i liczbą porządkową), wysokość refundacji, okres użytkowania, kryteria przyznawania oraz wykaz osób uprawnionych do wystawiania zlecenia określa rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 maja 2017 r. w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie (t.j. Dz. U. 2019 r., poz. 1267).

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Czerniak – czujność ratuje życie

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Czerniak – czujność ratuje życie

Czerniak budzi w nas niepokój. Nie bez powodu – to jeden z najgroźniejszych nowotworów skóry, który może szybko się rozwijać i dawać przerzuty. Choć liczba nowych rozpoznań rośnie, to jest i dobra wiadomość działania edukacyjne sprawiły, że czerniaka wykrywamy wcześniej, a nowe terapie pozwalają go skutecznie leczyć.

Czerniak to nowotwór, który rozwija się z melanocytów, czyli komórek produkujących melaninę – pigment nadający skórze kolor. Może rozwijać się na skórze, ale również w obrębie błony naczyniowej oka i błon śluzowych ucha, jamy ustnej, przewodu pokarmowego i narządów moczowo-płciowych oraz w oponach mózgowo-rdzeniowych.

 

Kto choruje na czerniaka?

W Polsce zachorowalność na czerniaka, mimo że w ostatnich latach wzrasta, to nadal jest niska – stanowi on 2 proc. wszystkich diagnozowanych nowotworów. Chorują osoby w każdym wieku, ale aż 75 proc. wszystkich zachorowań dotyczy osób po 50 roku życia.

W chwili rozpoznania u około 80 proc. chorych czerniak skóry ma charakter zmiany miejscowej, u 15 proc. jest w stadium regionalnego zaawansowania, a jedynie 5 proc. pacjentów ma chorobę uogólnioną. Chociaż rokowanie w czerniakach skóry jest w dużej mierze zależne od stopnia zaawansowania w momencie diagnozy, to może się ono bardzo różnić w zależności od występującego owrzodzenia czy obecności ognisk satelitarnych i in-transit.

 

Jak wygląda czerniak?

Zwykle czerniak ma wygląd asymetrycznej plamy barwnikowej (może mieć bardzo różny kolor – od ciemnowiśniowego do czarnego, ale może być również pozbawiona barwnika) o średnicy większej niż 1 cm. Barwa zmiany może być niejednolita, a powierzchnia guzka jest nierówna, może być owrzodziała, krwawiąca. Niepokojącym objawem czerniaka w przypadku już istniejącego znamienia jest utrata barwnika lub czarno zabarwione punktowe ognisko.

Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne stworzyło algorytm ABCDE, który pozwala nawet laikowi wstępnie zweryfikować podejrzane znamię. Na co więc należy zwrócić uwagę?

A (asymmetry) – asymetria

B (borders) – brzegi nierówne i postrzępione

C (color) – nierównomierne rozłożenie barwnika

D (diameter) – średnica >5mm

E (extension) – uwypuklenie powierzchni ponad poziom otaczającego zmianę naskórka

 

Diagnostyka czerniaka
Jeśli zauważysz u siebie podejrzaną zmianę, nie zwlekaj z wizytą u lekarza. W trakcie wizyty lekarz nie tylko przeprowadzi z tobą wywiad, ale również zbada wszystkie zmiany skórne na twoim ciele dermatoskopem (to w uproszczeniu szkło powiększające z wbudowanym światłem). Takie badanie jest nieinwazyjne i trwa około 15-20 minut. W wielu ośrodkach wykonuje się również dodatkowo badanie wideodermatoskopem z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Dodatkowo proces może obejmować całościową fotografię ciała. Porównanie zdjęć w czasie zwiększa wykrywalność czerniaka, przede wszystkim we wczesnym stadium. Kolejnym bezkrwawym badaniem, które można wykorzystywać w diagnostyce czerniaka jest refleksyjna mikroskopia konfokalna. pozwala na uzyskanie wyników zbliżonych do badania histologicznego. Wykorzystywana jest ona w diagnostyce zmian atypowych (np. bezbarwnych) oraz w przypadkach, w których trudno jest przeprowadzić biopsję wycinającą.

Biopsja wycinająca to zabieg chirurgiczny wykonywany zwykle w znieczuleniu miejscowym w warunkach ambulatoryjnych. W trakcie biopsji lekarz wycina całą podejrzaną zmianę z wąskim marginesem (1–3 mm) zdrowej skóry, sięgając wgłąb aż do podskórnej tkanki tłuszczowej, starając się unikać cięć, które mogłyby być szpecące. Pobrany wycinek skóry poddaje badaniu mikroskopowemu, które stanowi podstawę rozpoznania, a przypadku nowotworu w stopniu III i IV pobrany materiał powinien być poddany badaniom genetycznym. W sytuacji gdy zmiana jest duża, owrzodziała można wykonać biopsję cienko- lub gruboigłową albo pobrać tylko część miany, jednak gdy znamię nie jest duże zawsze zaleca się usunięcie go w całości.

Jeśli badanie histopatologiczne potwierdzi czerniaka, lekarz może podjąć decyzję o wykonaniu badań obrazowych, by potwierdzić lub wykluczyć występowanie przerzutów odległych.

Biopsja węzła wartowniczego (to pierwszy węzeł na drodze naczynia limfatycznego, które biegnie od strony nowotworu) wykonywana jest, gdy zostaną stwierdzone podejrzane zmiany w badaniach obrazowych węzłów chłonnych oraz gdy regionalne węzły chłonne można wyczuć w badaniu palpacyjnym. Biopsja polega na pobraniu materiału z węzła wartowniczego za pomocą grubej igły (o średnicy igły od 2 do 8 mm). Przeprowadza się ją w warunkach szpitalnych, w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym. W trakcie tego samego zabiegu przeprowadza się radykalne (całkowite) wycięcie blizny po biopsji wycinającej czerniaka.

 

Leczenie czerniaka

W przypadku czerniaka, tak jak i w przypadku innych nowotworów, decyzje dotyczące leczenia podejmowane są na podstawie wyników badań, zaawansowania choroby i stanu pacjenta.

Podstawową formą leczenia, gdy czerniak jest wykryty odpowiednio wcześnie i ma niski stopień zaawansowania jest leczenie chirurgiczne. Pacjent po usunięciu zmiany nie wymaga dalszej terapii i pozostaje pod obserwacją.

Gdy nowotwór jest bardziej zaawansowany również najpierw sięga się po skalpel. Usuwa się nim doszczętnie bliznę po biopsji wraz z marginesem zdrowej tkanki, którego wielkość zależy od wielkości zmiany i (czasami) jej lokalizacji. W przypadku czerniaka zlokalizowanego pod paznokciem konieczna jest amputacja paliczka. Zwykle w trakcie zabiegu usuwania blizny po biopsji wykonuje się biopsję węzła wartowniczego, a jeśli jest konieczne – wycina się pobliskie węzły chłonne.

Po leczeniu chirurgicznym stosuje się, w ramach leczenia uzupełniającego, a także w ramach leczenia choroby uogólnionej, leczenie systemowe.

Może to być chemioterapia, w trakcie której podaje się leki cytostatyczne (cytostatyki) w schematach mono- lub wielolekowych, których zadaniem jest powstrzymanie namnażania się komórek nowotworowych. Jednak, ze względu na rozwój innych metod leczenia, rola chemioterapii w leczeniu czerniaka systematycznie maleje – rośnie natomiast rola immunoterapii i terapii celowanych. Immunoterapia ma na celu pobudzenie układu odpornościowego pacjenta do walki z komórkami nowotworowymi. Terapie celowane czyli podawanie leków ukierunkowanych molekularnie stosuje się w przypadku stwierdzenia wybranych mutacji genetycznych w nowotworze, co pozwala na zastosowanie leków blokujących konkretne mechanizmy lub receptory komórek nowotworowych. Trzeba pamiętać, że terapie celowane mogą u części chorych prowadzić do wykształcenia oporności. Stąd coraz więcej schematów leczenia opiera się na stosowaniu sekwencyjnym lub łączeniu immunoterapii, która działa trwalej i terapii celowanej.

 

Ogniska satelitarne i przerzuty in-transit

Ogniska satelitarne to przerzuty, które rozprzestrzeniły się na powierzchni skóry na odległość do 2 cm od pierwotnego czerniaka. W przypadku przerzutów in-transit odległość ta przekracza 2 cm.

Gdy zmian przerzutowych jest mniej niż 10, lekarz może u określonych pacjentów zdecydować o ich wycięciu i zakwalifikować do leczenie systemowego. Jeśli w przypadku danego pacjenta takie postępowanie nie jest możliwe, stosuje się takie metody leczenia miejscowego jak ablacja, radioterapia, krioterapia, immunoterapia dogulzowa, immunoterapia miejscowa czy elektrochemioterapia.

 

Dziedziczenie czerniaka

Czerniak może występować rodzinnie, choć nie jest chorobą dziedziczną w ścisłym tego słowa znaczeniu. Zauważono, że występowanie czerniaka u członków rodziny zwiększa ryzyko zachorowania u pozostałych krewnych. Szacuje się, że około 15 proc. przypadków czerniaka ma związek ze zmianami genetycznymi. Jak czytamy w serwisie Akademia Czernika – nie ma jednak jednego sposobu dziedziczenia czerniaka. Uznaje się, że rodzinne przypadki występowania raka mają wielogenowe podłoże, niekiedy są związane z tym samym typem skóry i podobnymi zwyczajami w rodzinie (czyli nadmierną ekspozycją na promieniowanie UV). Czerniak może być dziedziczony autosomalnie dominująco, jednak przede wszystkim należy uznać, że podłoże genetyczne czerniaka jest bardzo złożone.

Badania genetyczne potwierdziły, że nosicielstwo genu CDKN2A wiąże się ze zwiększoną częstością występowania czerniaka skóry. W zależności od położenia geograficznego, zmienna jest zależność pomiędzy zachorowalnością na czerniaka a ekspresją tego genu. Za przykład można podać Francję, gdzie około 46 proc. przypadków rodzinnego czerniaka ma związek z genem CDKN2A, natomiast w Polsce ten odsetek wynosi niespełna 5 proc. Związek czerniaka z genem CDKN2A ma kilka cech. Wyróżnia go poza rodzinny występowaniem, również wieloogniskowość, a także współistnienie raka trzustki i zwiększone ryzyko wystąpienia raka piersi. Wciąż prowadzone są badania  w kierunku wykrycia innych genów odpowiedzialnych za ten nowotwór

 

Profilaktyka czerniaka

Profilaktyka pierwotna w przypadku czerniaka skóry to przede wszystkim ochrona przed promieniowaniem słonecznym:

  • unikanie słońca w godzinach 11.00-16.00
  • przebywanie w cieniu
  • stosowanie kremów z SPF15 lub wyższym
  • rezygnacja z solarium

Eksperci zwracają również uwagę, że krem z filtrem przeciwsłonecznym nieprawidłowo zaaplikowany nie spełnia swojego zadania oraz przypominają, że stosowanie środków ochronnych, w tym kremów przeciwsłonecznych, nie powinno prowadzić do przedłużonej ekspozycji, w szczególności prowadzącej do poparzeń słonecznych.

Profilaktyka wtórna w przypadku czerniaka skóry to przede wszystkim samobadanie, które eksperci zalecają przeprowadzać raz na miesiąc. Należy, korzystając z dobrego oświetlenia obejrzeć całą skórę, pamiętając o trudno dostępnych okolicach – głowie, dłoniach i stopach, przestrzeniach międzypalcowych, okolicach narządów płciowych i odbytu oraz błonach śluzowych) w poszukiwaniu nietypowych zmian skórnych zgodnie z systemem ABCDE, o którym pisaliśmy wyżej.

Polski Komitet Zwalczania Raka zaleca wykonywanie samobadania skóry i coroczne fizykalne badanie lekarskie w populacji ogólnej powyżej 14 roku życia, a w grupie wysokiego ryzyka badanie dermoskopowe raz na rok. W przypadku pacjentów z rodzinnym obciążeniem rutynowe badanie lekarskie powinno być przeprowadzane nawet co 3 miesiące.

 

Czerniak nie zawsze skóry

Ponad 95 proc. wszystkich czerniaków to czerniaki skóry, ale ten nowotwór może występować również na błonach śluzowych czy w oku.

 

Czerniak błony śluzowej stanowi 1 proc. wszystkich zachorowań na czerniaki – co roku słyszy taką diagnozę kilkadziesiąt osób, więcej kobiet niż mężczyzn a średni wiek zachorowania wynosi około 70 lat.

Zmiany w przypadku tego nowotworu zlokalizowane są na błonach śluzowych w obrębie głowy i szyi, przewodu pokarmowego (zazwyczaj w okolicy odbytu) oraz narządów moczowo-płciowych (głównie okolice sromu i pochwy). Poza tym aż około 40 proc. z nich jest bezbarwnych. To między innymi sprawia, że ten typ czerniaka diagnozowany jest u 1/5 pacjentów w stopniu IV czyli już w stanie rozsiewu. Czerniak błon śluzowych ma bardzo agresywny przebieg i wiąże się, niestety, ze złym rokowaniem. Całkowite 5-letnie przeżycie w przypadku czerniaka błony śluzowej wynosi tylko 25 proc.

 

Czerniak błony naczyniowej oka występuje bardzo rzadko, ale jest najczęstszym pierwotnym wewnątrzgałkowym nowotworem złośliwym u dorosłych. Przeważnie diagnozuje się go u osób około 70. roku życia, ale zdarzają się też pacjenci młodsi – wieku 30-40 lat. Najczęściej rozwija się w naczyniówce (85-90 proc.), ale może występować również w tęczówce i ciele rzęskowym. Często przebiega bezobjawowo, co utrudnia wczesne wykrycie. Może dawać przerzuty, najczęściej do wątroby, ale także do mózgu i innych narządów. W przypadku diagnozy pierwotnej czerniaka błony naczyniowej oka stosuje się radioterapię lub leczenie chirurgiczne (najczęściej wyłuszczenie gałki ocznej). Od zeszłego roku polscy pacjenci mają też dostęp do nowoczesnej terapii – innowacyjnej cząsteczki bispecyficznej ukierunkowanej na limfocyty T w grupie chorych z obecnością specyficznego antygenu zgodności tkankowej (HLA-A*02:01)

 

Czerniak a rak skóry

Mówiąc o czerniaku często używamy zamiennie określenia „rak skóry”. To błąd, bo czerniak nie jest rakiem – jest nowotworem złośliwym pochodzenia nienabłonkowego. Rakami są pozostałe dwa nowotwory skóry – rak podstawnokomórkowy skóry i rak płaskonabłonkowy skóry.

Źródła:

  1. onkologia.gov.pl
  2. akademiaczerniaka.org

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Guzy NET to wciąż wyzwanie diagnostyczne

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Guzy NET to wciąż wyzwanie diagnostyczne

Guzy neuroendokrynne (NET) to rzadkie nowotwory, który mogą występować w różnych tkankach i narządach, ale większość z nich zlokalizowana jest w przewodzie pokarmowym. W ich przypadku postawienie diagnozy może sprawiać problem, ponieważ dają niespecyficzne objawy. Co trzeba wiedzieć o guzach neuroendokrynnych?

Guzy neuroendokrynne (NET), inaczej nowotwory neuroendokrynne (NEN – neuroendocrine neoplasms) należą do nowotworów rzadkich – rocznie diagnozuje się około 7 nowych zachorowań na 100 tys. mieszkańców. Średnia wieku w chwili wykrycia choroby jest zróżnicowana i przypada między 40. a 60. rokiem życia, chociaż chorują na nie zarówno osoby dużo starsze, jak i dużo młodsze. Co istotne, w ostatnich kilkudziesięciu latach odnotowuje się wzrost liczby zachorowań na nowotwory neuroendokrynne.

 

Guz NET czyli co?

Nowotworem neuroendokrynnym określa się guz, który rozwija się z komórek mających zdolność wydzielania hormonów i innych związków aktywnych biologicznie. Komórki te – zwane neuroendokrynnymi – mogą być obecne w tkance stricte endokrynnej (np. nadnercza, przysadka mózgowa), w tkance de facto gruczołowej (trzustka, tarczyca, jajnik, prostata) albo rozrzucone w tkankach układu pokarmowego lub oddechowego.

Komórki endokrynne odpowiadają na różne sygnały poprzez uwalnianie specyficznych hormonów lub substancji czynnych biologicznie do krwi. Cechą charakterystyczną NEN jest bardzo często zwiększona ilość transbłonowego białka receptorowego dla somatostatyny (SSTR).

Blisko 70 proc. guzów NET zlokalizowane jest w układzie pokarmowym, najczęściej w obszarze jelit, trzustki oraz żołądka. Nowotwory neuroendokrynne układu pokarmowego (GEP NEN) stanowią zróżnicowaną grupę rozrostów wywodzących się z co najmniej 15 typów wyspecjalizowanych komórek rozproszonych w obrębie żołądka, jelita cienkiego, jelita grubego i trzustki. Niektóre z nich wykazują czynność wydzielniczą i są dlatego nazywane hormonalnie czynnymi. Występują stosunkowo rzadko – stanowią około 2 proc. wszystkich nowotworów układu pokarmowego. Jednak część guzów nie produkuje wystarczającej ilości hormonów i/lub amin biogennych, aby dawać objawy kliniczne, dlatego nazywa się je guzami nieczynnymi hormonalnie.

 

Jakie są rodzaje guzów NET?

Najczęstszymi nowotworami neuroendokrynnymi są żołądkowo-jelitowo-trzustkowe nowotwory neuroendokrynne (NEN). Wywodzą się one z komórek rozlanego systemu neuroendokrynnego, które są rozproszone w przewodzie pokarmowym i trzustce oraz w innych narządach, jak układ oddechowy, komórki C tarczycy, przytarczyce czy przysadka oraz dodatkowo guzy wywodzące się z rdzenia nadnerczy oraz przyzwojaki wywodzące się z komórek chromochłonnych układu przyzwojowego.

Etiologia NEN jest słabo zrozumiała. Większość z nich jest sporadyczna, tylko niewielka grupa związana jest z dziedziczeniem. Generalnie NEN stanowią niejednorodną grupę nowotworów, które charakteryzują się pewnymi wspólnymi cechami dotyczącymi ich pochodzenia, metabolizmu i szeroko rozumianej biologii oraz naturalnego przebiegu.

 

Guzy NET czynne hormonalnie

Guzy NET czynne hormonalnie powodują najczęściej zespół rakowiaka. Zazwyczaj są to guzy umiejscowione w jelicie cienkim, które wydzielają w dużej ilości serotoninę. Powoduje to uporczywe biegunki, uderzenia gorąca, objawy flushu (zaczerwienienie skóry), czasami inne objawy, które często mylone są z przypadłościami z innych części organizmu.

Kolejne hormonalnie czynne guzy NET pochodzą z trzustki. Najczęstszym z nich jest insulinoma, guz wydzielający w nadmiarze insulinę. Powoduje on objawy hipoglikemii związane z niskim stężeniem cukru we krwi. Najczęściej jest to rozdrażnienie, objawy sugerujące padaczkę i utraty przytomności, a nawet zaburzenia osobowości spowodowane niską glikemią.

Do guzów czynnych hormonalnie zaliczamy też gastrinomę. Jest to guz najczęściej pochodzący z dwunastnicy oraz częściowo z trzustki, wydzielający gastrynę, która jest odpowiedzialna za uporczywą chorobę wrzodową. Dzisiejsza medycyna doskonale radzi sobie z objawami choroby wrzodowej, ponieważ mamy odpowiednie leki. Jeśli mimo stosowania dużych dawek tych leków mamy nadal do czynienia z niekontrolowaną chorobą wrzodową, musimy wziąć pod uwagę, że przyczyną może być guz wydzielający w nadmiarze gastrynę.

Najrzadszym rodzajem guza NET czynnego hormonalnie jest Vipoma, który daje uporczywe biegunki, nawet do 30 litrów na dobę.

Są też przypadki guza trzustki wydzielającego glukagon, czyli glukagonoma. Daje on charakterystyczne objawy skórne nekrotycznego rumienia wędrującego. W przypadku tych pacjentów leczenie dermatologiczne nie daje zadowalających efektów, należy zastosować leczenie hormonalne analogami somatostatyny, dedykowanymi dla guzów NET.

 

Guzy NET nieczynne hormonalnie

Wśród guzów neuroendokrynnych te nieczynne hormonalnie to najczęściej guzy trzustki, które często nie dają typowych objawów takich jak spadek glikemii. Częściej są to objawy związane z masą guza, na przykład niespecyficzne dolegliwości bólowe w obrębie jamy brzusznej, ucisk na drogi żółciowe, czasami także żółtaczka. W większości przypadków mamy jednak do czynienia z niewielkimi zmianami i te objawy nie są tak charakterystyczne, by można było postawić diagnozę. Dopiero badania anatomiczne, takie jak rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa albo specjalna endoskopowa ultrasonografia pokazują, że mamy do czynienia z małym guzem trzustki. Potwierdzenie, że jest to guz neuroendokrynny otrzymujemy dopiero po wykonaniu badania histopatologicznego materiału pobranego w czasie biopsji. Podobnie dzieje się przy innych lokalizacjach nowotworu, na przykład w przewodzie pokarmowym – przy guzach jelit lub odbytnicy. Przypadkowo przy kolonoskopii czy rektoskopii znajdowane są polipy, które później poddawane są badaniu histopatologicznemu. Dopiero na tej podstawie stwierdza się, że mamy do czynienia z guzem neuroendokrynnym, choć nie dawał on żadnych objawów. Także gastroskopia pozwala przypadkowo wykryć guzy neuroendokrynne żołądka nieczynne hormonalnie.

 

Nietypowe objawy to trudna diagnostyka

Guzy neuroendokrynne rozwijają się powoli, a że dają nietypowe objawy, to łatwo można je pomylić z innymi chorobami. Brak charakterystycznych symptomów choroby sprawia, że jej rozpoznanie zajmuje średnio od 3 do 7 lat i nierzadko jest przypadkowe.

– Blisko jedną trzecią nowotworów neuroendokrynnych stanowią guzy nieaktywnie hormonalnie, czyli takie, które przez brak wydzielania hormonów nie dają żadnych specyficznych objawów klinicznych. Pozostałe przypadki stanowią guzy czynne hormonalnie, które co prawda mogą cechować się pewnymi symptomami, jednak na tyle niejednoznacznymi, że trudno o właściwe rozpoznanie choroby – mówi w rozmowie z serwisem medexpress.pl prof. Marek Ruchała, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii, Przemiany Materii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego.

Guzy neuroendokrynne często swymi objawami imitują inne choroby. Na przykład objawy takie jak uczucie gorąca, rumień czy biegunki często są kojarzone z zespołem jelita drażliwego, zapalenie śluzówki żołądka, kamica żółciowa, menopauzą czy nerwicą a nie rakowiakiem, należącym właśnie do nowotworów neuroendokrynnych. Te dwuznaczne objawy sprawiają, że pacjenci nawet nie podejrzewają nowotworu – zamiast trafiać do endokrynologa i onkologa korzystają z pomocy innych specjalistów lub leczą się sami.

Objawy nowotworów neuroendokrynnych układu pokarmowego wynikają z masy, lokalizacji oraz substancji wydzielanej przez guz. Najczęstszym symptomem związanym z obecnością GEP NEN jest niecharakterystyczny ból brzucha związany z rozrostem guza. Rzadziej występuje żółtaczka lub objawy wynikające ze zmian przerzutowych.

Jeśli guz NET ulokuje się w płucach, to pacjent ze względu na występujące objawy niejednokrotnie początkowo jest diagnozowany w kierunku astmy.

Guzy jest nieaktywne hormonalnie zazwyczaj pozostają w ukryciu przez wiele lat, a objawy zaczynają pojawiać się dopiero wtedy, gdy choroba jest w stadium mocno zaawansowanym i doszło już do przerzutów na przykład do wątroby.

 

Co powinno wzbudzić niepokój pacjenta?

– Symptomy, które powinny wzbudzić niepokój pacjenta, to biegunki i charakterystyczne uderzenia gorąca. Różnią się one od objawów menopauzy, bo nie występuje podczas nich potliwość, a jedynie suchy flush. Przy insulinomie pojawią się różne objawy związane z hipoglikemią, na przykład objawy neuroglikopenii: zasłabnięcia, utraty przytomności czy zmiany zachowania, na przykład możemy zaobserwować, że nagle z sympatycznego człowieka ktoś staje się agresywny – wylicza prof. dr hab. n. med. Beata Kos-Kudła, kierownik Kliniki Endokrynologii i Nowotworów Neuroendokrynnych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i Europejskiego Centrum Doskonałości Leczenia Nowotworów Neuroendokrynnych oraz przewodnicząca Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych.

 

Jakie badania są konieczne?

W przypadku podejrzenia guza endokrynnego konieczne jest wykonanie szeregu badań. Wykonuje się badania obrazowe, takie jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, badanie USG i endoskopię. Potrzebne jest też badanie funkcjonalne – scyntygrafia receptorów somatostatynowych lub specjalistyczne badanie PET, dzięki któremu można stwierdzić, czy guzy, wykryte u pacjenta, mają receptory. Poza tym oczywiście pacjenci mają wykonywane badania hormonalnów, które mogą być potencjalnie wydzielane przez guzy NET.

Ważne miejsce w procesie diagnostycznym zajmuje badanie patomorfologiczne. Konieczne jest więc uzyskanie z guza takiej ilości materiału tkankowego, by można było uzyskać preparat histopatologiczny i zaplanować także badanie immunohistochemiczne na chromograninę i neuronospecyficzną enolazę oraz indeks proliferacyjny Ki 67. Te badania pozwalają ocenić charakter guza, co jest niezwykle istotne dla prowadzonego później leczenia.

 

Jak leczymy guzy NET?

Guzy NET rozwijają się powoli i przeważnie, nawet w gdy są wykryte w bardziej zaawansowanych stadiach rozwoju, w porównaniu z innymi nowotworami, dają lepsze rokowania. To o tyle istotne, że u niemal 60 proc pacjentów choroba wykrywana jest w stadium przerzutowym. Nowoczesne metody leczenia są zazwyczaj skuteczne nawet w przypadku późnego wykrycia tego nowotworu i pozwalają na znaczne wydłużenie życia pacjentów – wskaźniki przeżycia po postawieniu diagnozy wynoszą ponad 10 lat.

– Rokowanie u chorych z NET jest zdecydowanie korzystniejsze niż w przypadku innych nowotworów. Chorzy mimo obecności przerzutów czują się dobrze, nie mają cech wyniszczenia nowotworowego, są aktywni. Wolniejsze postępowanie choroby oraz liczne opcje lecznicze pozwalają jeszcze bardziej spowolnić postęp choroby i istotnie wydłużyć życie chorych – podkreśla dr hab. n. med. prof. UJK Aldona Kowalska, kierownik Kliniki Endokrynologii Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

W przypadku guzów neuroendokrynnych leczeniem podstawowym jest operacja jednak całkowite usunięcie guza szczególnie na etapie choroby przerzutowej, jest często niemożliwe. – W przypadku NET zalecane są więc także wszelkie operacje ukierunkowane na zmniejszenie masy nowotworowej, co znajduje uzasadnienie w łagodzeniu objawów klinicznych wynikających z aktywności wydzielniczej nowotworu. Aby zmniejszyć masę nowotworową przerzutów stosuje się techniki termoablacji, czyli niszczenia komórek wysoką temperaturą uzyskiwaną metodą laserową czy z wykorzystaniem fal radiowych lub metodę radioembolizacji z wykorzystaniem izotopu itru – wyjaśnia dr hab. n. med. prof. UJK Aldona Kowalska.

Przełomem w leczeniu guzów neuroendokrynnych było wdrożenie w pierwszej linii analogów somatostatyny, które są lekami hormonalnymi, działającymi również antypoliferacjynie czyli przeciwnowotworowo. W przeciwieństwie do chemioterapii analogi somatostatyny  nie powodują dokuczliwych skutków ubocznych, hamując rozrost guza i wydzielanych przez niego hormonów, prowadzą, w niektórych przypadkach, nawet do regresji zmiany nowotworowej.

– Jeśli choroba postępuje, możemy wprowadzić kolejne opcje terapeutyczne. Jedną z nich, wysoce skuteczną u odpowiednio dobranej grupy pacjentów, jest połączenie analogów somatostatyny z izotopem tzw. celowana terapia izotopowa. Dzięki jej zastosowaniu możemy również wykorzystać ukierunkowane działanie promieniowania jonizującego na komórki nowotworowe z oszczędzaniem tkanek zdrowych – tłumaczy prof. Alicja Hubalewska-Dydejczyk, kierownik Oddziału Klinicznego Kliniki Endokrynologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

– U niektórych chorych na guzy NET, cechujących się wysoką zdolnością do szybkich podziałów komórkowych, stosuje się także klasyczną chemioterapię – podkreśla prof. Aldona Kowalska.

W 2005 roku powstała Polska Sieć Guzów Neuroendokrynnych będąca interdyscyplinarnym forum działającym przy Polskim Towarzystwie Endokrynologicznym. Organizacja ta skupia specjalistów różnych dziedzin medycyny, ekspertów z całej Polski, którzy pomagają w diagnostyce i leczeniu pacjentów w innych ośrodkach, blisko miejsca zamieszkania pacjenta.

Źródła
1. https://www.onkol.kielce.pl/pl/aktualnosci/guzy-neuroendokrynne-trudna-diagnostyka-ale-dostepne-skuteczne-leczenie

  1. https://www.medexpress.pl/pacjent/nowotwory-neuroendokrynne-inne-niz-wszystkie-72153/
  2. https://www.uck.katowice.pl/aktualnosci/aktualnosci/587_guzy-neuroendokrynne-czym-sa-oraz-jak-je-rozpoznac-i-leczyc#:~:text=Pacjenci%20maj%C4%85%20wykonywane%20badania%20hormon%C3%B3w,nie%20wystarczy%20zwyk%C5%82a%20biopsja%20cienkoig%C5%82owa.

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych (ang. primary sclerosing cholangitis – PSC) to przewlekła i postępującą chorobą wątroby, w której dochodzi do zastoju żółci w drogach żółciowych. Co trzeba wiedzieć o tej rzadkiej chorobie?

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych (ang. primary sclerosing cholangitis) to pierwotne autoimmunologiczne schorzenie prowadzące do uszkodzenia zarówno wewnątrzwątrobowych, jak i zewnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Populacyjne badanie epidemiologiczne, przeprowadzone w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii wykazało, że zapadalność na pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych wynosi 0,9-1,3 na 100 tys. na rok, natomiast częstość występowania 8,5-13,6 na 100 tys. Podobne wyniki otrzymano Skandynawii.

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych może się rozwinąć w każdym wieku, ale najczęściej diagnozowane jest u mężczyzn w wieku od 20. do 40. roku życia (mężczyźni stanowią 55-71 proc. chorych). W przypadku kobiet średni wiek, w którym stawiane jest rozpoznanie to około 45 lat. Choroba ta występuje prawie 100 razy częściej u krewnych 1 stopnia i u bliźniąt.

Przyczyny i choroby współistniejące

U podłoża schorzenia leży postępujący proces uszkadzania cholangiocytów czyli komórek dróg żółciowych zarówno tych położonych wewnątrz jak i zewnątrzwątrobowo. Prowadzi to do rozwoju przewężeń w przebiegu dróg żółciowych i upośledzenia odpływu żółci z wątroby. Stan ten również może zwiększać ryzyko wystąpienia niebezpiecznych, nawracających zapaleń dróg żółciowych.

Uszkodzenie dróg żółciowych w pierwotnym stwardniającym zapaleniu dróg żółciowych ma najprawdopodobniej charakter autoimmunologiczny, to znaczy  że zaatakowane komórki są ofiarami nadmiernej aktywności układu odpornościowego pacjenta. Możliwą rolę w zapoczątkowaniu i podtrzymywaniu procesu chorobowego mogą odgrywać drobnoustroje (na przykład wirusy lub bakterie). Ponieważ pierwotnemu stwardniającemu zapaleniu dróg żółciowych często towarzyszą pierwotne zapalne choroby jelita grubego – stwierdza się je u aż 70 proc. pacjentów, uważa się, iż w rozwoju choroby może również odgrywać rolę zwiększona przepuszczalność uszkodzonego jelita dla bakterii i różnych toksyn. Nieswoiste choroby zapalne jelit to nie jedyne choroby współistniejące w przypadku pierwotnego stwardniającego zapalenia wątroby. Wykazano bowiem, że PSC często towarzyszą :

  • autoimmunologiczne zapalenie wątroby
  • cukrzyca
  • zapalenie trzustki
  • celiakia
  • choroby tkanki łącznej
  • autoimmunologiczne zapalenie tarczycy
  • sarkoidoza
  • reumatoidalne zapalenie stawów
  • niedokrwistość hemolityczna na podłożu autoimmunologicznym.

U około 15 proc. chorych na pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych dochodzi do rozwoju raka dróg żółciowych.

Objawy

Pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych to dość podstępna choroba, bo przez wiele lat, a czasem w ogóle nie daje objawów (aż 15-45 proc. pacjentów ich w ogóle nie zgłasza).

Wśród pierwszych objawów przewlekłego stwardniającego zapalenia wątroby zwykle pacjenci wymieniają przewlekłe zmęczenie, osłabienie, niezamierzone zmniejszenie masy ciała, nadmierną senność i świąd skóry, który jest szczególnie uciążliwy w nocy. U przeważającej liczby pacjentów świąd poprzedza wystąpienie żółtaczki, która jest późnym objawem choroby. Ponadto chorzy zgłaszają uczucie dyskomfortu lub ból w prawym podżebrzu. Nawracający ból w tej okolicy z towarzyszącą gorączką i żółtaczką najczęściej świadczy o zapaleniu dróg żółciowych.

W stadium zaawansowanym choroby mogą wystąpić objawy marskości wątroby. U większości chorych na pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych współistnieje nieswoista choroba zapalna jelit – częściej wrzodziejące zapalenie jelita grubego niż choroba Leśniowskiego i Crohna, a u niektórych także cukrzyca typu 1 lub autoimmunologiczne zapalenie wątroby.

Przewlekłe stwardniające zapalenie wątroby może nieść ze sobą niedobory witaminy A, D, E oraz K. Zwykle organizm trawi je za pomocą tłuszczów, natomiast w momencie, gdy brakuje żółci trawiącej tłuszcze z pokarmów, wchłanianie witamin z przewodu pokarmowego zostaje zablokowane.

Poza tym zalegająca z powodu niedrożności przewodów żółciowych żółć może zostać zakażona co prowadzi do wtórnego stanu zapalnego. Choroba może prowadzić do marskości wątroby, której jedynym skutecznym sposobem leczenia jest przeszczep. Oprócz tego, u niektórych może rozwinąć się niewydolność wątroby, a u dziesięciu procent chorych rak wątroby, który daje bardzo złe rokowania.

Jak diagnozuje się PSC?

We wczesnych stadiach przewlekłego stwardniającego zapalenia wątroby stwierdza się przeczosy, żółtaczkę, powiększenie wątroby i powiększenie śledziony, które występuje tym częściej, im bardziej zaawansowana jest choroba. Gdy stadium jest zaawansowane (marskie) stwierdza się objawy typowe dla marskości i objawy dekompensacji wątroby, jak żółtaczka (dotyczy 9-69 proc. chorych) czy wodobrzusze (2-4 proc.). Najczęstszymi objawami nadciśnienia wrotnego i krążenia obocznego u chorych z marskością wątroby w przebiegu pierwotnego stwardniającego zapalenia dróg żółciowych są poszerzone pasma żylne powłok brzusznych i żylaki odbytu.

W trakcie diagnozowania przewlekłego stwardniającego zapalenia wątroby wykonuje się badania laboratoryjne. U chorych z PSC stwierdza się w nich obecność cholestazy (zwiększenie aktywności gammaglutamylotranspeptydazy (GGTP) i fosfatazy alkalicznej (ALP). Ponadto obserwuje się umiarkowany wzrost poziomu parametrów wątrobowych (tzw. prób wątrobowych) – aminotransferazy alaninowej (AlAT) i asparaginowej (AspAT). U 60% pacjentów stężenie bilirubiny w surowicy jest prawidłowe w chwili rozpoznania.

Jednak w przypadku przewlekłego stwardniającego zapalenia wątroby dla postawienia diagnozy decydującym badaniem jest rezonans magnetyczny dróg żółciowych, zwany także cholangiopankreatografią rezonansu magnetycznego (MRCP). Dzięki temu badaniu można z dużym prawdopodobieństwem ustalić rozpoznanie.

MRCP jest badaniem nieinwazynym i nieobciążającym pacjenta, ponieważ polega na wykonaniu rezonansu magnetycznego i umożliwia uwidocznienie licznych nieregularnych poszerzeń i zwężeń dróg żółciowych. Gdy uzyskany w badaniu MRCP obraz przewodów żółciowych jest niejednoznaczny, można rozważyć wykonanie endoskopowej cholangiopancreatografii wstecznej (ECPW) w celach diagnostycznych, która jest badaniem inwazyjnym. W ustaleniu ostatecznego rozpoznania czasami potrzebna jest biopsja wątroby, szczególnie u chorych z prawidłowym obrazem dróg żółciowych i obrazem klinicznym wskazującym na przewlekłe stwardniające zapalenie wątroby. U niektórych pacjentów konieczne może być także wykonanie badania elastograficznego wątroby (elastografii) – nieinwazyjnego badania służącego do oceny włóknienia wątroby oraz monitorowania jego progresji.

Po rozpoznaniu należy także wykonać kolonoskopię, ponieważ większość chorych na pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych choruje także na nieswoiste choroby jelit.

Leczenie

W związku z tym, że nie znamy przyczyn przewlekłego stwardniającego zapalenia wątroby, możemy jedynie skupić się na zwalczaniu jej objawów.

Jeżeli u pacjenta doszło do znacznego zwężenia dróg żółciowych to konieczne jest wykonanie endoskopowego poszerzanie zwężonych odcinków przewodów żółciowych z użyciem balonów wprowadzanych do dróg żółciowych. Innym sposobem rozwiązania tego problemu jest zakładanie czasowych protez w miejsce przewężenia dróg żółciowych. W pewnych przypadkach, gdy leczenie zachowawcze i endoskopowe jest nieskuteczne, wykonuje się przeszczepienie wątroby.

Stosuje się też leczenie farmakologiczne (zachowawcze) w postaci kwasu ursodezoksycholowego, który powoduje zmniejszenie aktywności enzymów, GGTP i ALP, a także łagodzi świąd skóry. W określonych przypadkach kwas ursodezoksycholowy może być stosowany z antybiotykami, szczególnie gdy występują objawy ostrego zapalenia dróg żółciowych, które stanowi powikłanie PSC. Podczas leczenia farmakologicznego lekarz prowadzący powinien zwrócić uwagę na powikłania choroby, do których należą niedobór witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, wapnia, nawracające zapalenie dróg żółciowych, rak dróg żółciowych oraz rak wątroby, trzustki i jelita grubego.

Jeśli pacjent zmaga się z uporczywym świądem, wskazane może być przyjmowanie leków przeciwświądowych, takich jak np. cholestyramina czy sertralina.

U pacjentów chorujących na pierwotne stwardniające zapalenie wątroby konieczna jest także profilaktyka osteoporozy.

Ponieważ pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych oraz jego leczenie wiąże się z możliwością wystąpienia szeregu powikłań, pacjenci powinni być pod stała opieką poradni gastroenterologicznej i hepatologicznej.

Transplantacja wątroby

Jest to jedyna skuteczna metoda leczenia w końcowym stadium choroby. Należy ją rozważyć u chorych:

  • z progresją choroby mimo leczenia farmakologicznego i endoskopowego
  • z niewydolnością wątroby
  • z nawrotowymi ciężkimi zapaleniami dróg żółciowych
  • z dysplazją nabłonka dróg żółciowych
  • z opornym na leczenie świądem

Jakie badania kontrolne są konieczne?

Zazwyczaj badania kontrolne obejmują regularne (co 6–12 miesięcy) wykonywanie badania laboratoryjnych krwi, takich jak stężenie bilirubiny i albuminy, aktywność ALT, AST i ALP oraz liczba płytek krwi i INR. Konieczne jest też monitorowanie stanu wątroby, czyli wykonywanie badań krwi na tzw. markery zwłóknienia wątroby, a czasem także elastografii, zwykle raz na rok u osób chorych na marskość wątroby oraz stosowanie profilaktyki krwawienia z żylaków przełyku.

Z uwagi na zwiększone ryzyko osteoporozy należy wykonać badanie densytometryczne po rozpoznaniu PSC i potem powtarzać je co 2–4 lata.

Czujność onkologiczna wymaga natomiast, regularnego wykonywania badań przesiewowych w kierunku raka wątrobowokomórkowego. Ponieważ u pacjentów z pierwotnym stwardniającym zapaleniem wątroby rośnie również ryzyko rozwoju również innych nowotworów, konieczne może być także wykonywanie raz na rok USG brzucha, aby ocenić pęcherzyk żółciowy i w razie potrzeby (np. obecności dużych lub rosnących polipów) usunąć go. Konieczne może być także wykonywanie co jakiś czas rezonansu magnetycznego dróg żółciowych, a także oznaczania stężenia markera nowotworowego CA 19-9 jako badań przesiewowych w kierunku raka dróg żółciowych.

Powikłania

Do powikłań pierwotnego stwardniającego zapalenia dróg żółciowych zalicza się:

  • konsekwencje niedoborów witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, najczęściej objawiające się zaburzeniami krzepnięcia lub chorobą metaboliczną kości
  • bakteryjne zapalenia dróg żółciowych mogące prowadzić do ropni wątroby
  • kamicę pęcherzyka żółciowego i kamicę przewodową
  • nowotwory:
    – dróg żółciowych (rak przewodów żółciowych, rak pęcherzyka żółciowego); cholangiocarcinoma stwierdza się u średnio 7-15% chorych na pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych. Rozpoznaje się go najczęściej w dość późnym stadium. U blisko połowy chorych raka tego stwierdza się w ciągu roku od rozpoznania choroby podstawowej
    – rak jelita grubego (lub dysplazja) – szczególnie u chorych z pierwotnym stwardniającym zapaleniem dróg żółciowych i wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego
    – rak trzustki (ryzyko 14–krotnie większe niż u osób zdrowych)
    – rak wątrobowokomórkowy (w stadium marskości)

Drogi żółciowe

Drogi żółciowe to system przewodów odprowadzających żółć z wątroby do dwunastnicy. Żółć jest produkowana w wątrobie i następnie transportowana przez drogi żółciowe do pęcherzyka żółciowego (który jest magazynem żółci) oraz bezpośrednio do dwunastnicy, gdzie pomaga w trawieniu tłuszczów. Drogi żółciowe dzielimy na:

Drogi żółciowe wewnątrzwątrobowe, które rozpoczynają się kanalikami żółciowymi włosowatymi, które łącząc się tworzą przewodziki międzyzrazikowe z których po połączeniu powstają przewodziki żółciowe. Te z kolei kierują się do wnęki wątrobowej tworząc przewód wątrobowy prawy oraz przewód wątrobowy lewy, które we wnęce łączą się w przewód wątrobowy wspólny.

Drogi żółciowe zewnąterwatrobwe, które składają się z przewodu wątrobowego wspólnego, pęcherzyka żółciowego, przewodu pęcherzykowego, przewodu żółciowego wspólnego.

 

Źródła:

  1. https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/choroby/pecherzyk/50816,pierwotne-stwardniajace-zapalenie-drog-zolciowych-psc-przyczyny-objawy-i-leczenie
  2. https://www.hepatologia.org/informacje-dla-pacjentow/59-pierwotne-stwa
  3. https://podyplomie.pl/wiedza/wielka-interna/751,pierwotne-stwardniajace-zapalenie-drog-zolciowych?srsltid=AfmBOopVib3fS2XKG2jmgjPhBMOycKJ_2-ISAmQH7x_ux17Jc0kf2kfw

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Sieci społecznościowe – zło czy dobro?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

„Sieci społecznościowe – zło czy dobro?”

Autor: Bartosz Lewandowski 

Wprowadzenie

Portale społecznościowe na stałe wpisały się w naszą rzeczywistość. To, co dla starszych pokoleń było nowością, dla młodych jest oczywistym sposobem komunikacji. Media społecznościowe to środki przekazu, umożliwiające użytkownikom Internetu wzajemne komunikowanie się i nawiązywanie kontaktu. Można je zaliczyć do kategorii nowych mediów, charakteryzujących się cyfrowością, interaktywnością, hipertekstualnością, usieciowieniem, wirtualnością i symulacyjnością. Przybierają różne formy, od popularnych serwisów jak Facebook, Instagram czy YouTube, po portale randkowe.  

W Polsce, podobnie jak na świecie, media społecznościowe zyskały ogromną popularność. Początkowo budziły obawy i ostrzeżenia przed niebezpieczeństwami, dziś trudno wyobrazić sobie bez nich życie społeczne, towarzyskie, kulturalne i polityczne. Najnowsze dane z raportu Digital 2025 Global Overview pokazują, że na świecie istnieje obecnie 5,24 miliarda kont użytkowników mediów społecznościowych, co oznacza, że z tych platform korzysta aż 94% wszystkich internautów. W Polsce przeciętny użytkownik spędza w mediach społecznościowych średnio 2 godziny i 21 minut dziennie, nieco poniżej światowej średniej. Ludzi scrollujących telefony widać wszędzie i w każdych okolicznościach: na spacerze, w komunikacji publicznej, nawet na spotkaniach towarzyskich. Każda wolna chwila jest okazją, by zerknąć co nowego. Taki rozwój dostępu do informacji to dla mózgu drastyczna zmiana i kompletnie nie jest do tego przystosowany.

Rys. 1. Wzrost liczby użytkowników mediów społecznościowych na świecie w latach 2015-2025 (w miliardach).
Źródło: Digital 2025 Global Overview Report, datareportal.com

Biorąc pod uwagę tak powszechne korzystanie z mediów społecznościowych, warto zastanowić się nad szansami i zagrożeniami, jakie się z tym wiążą. Z jednej strony, media społecznościowe ułatwiają podtrzymywanie kontaktów z bliskimi, zdobywanie informacji i dostarczają rozrywki. Z drugiej strony, nadmierne korzystanie z nich może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zdrowia psychicznego, takich jak rozwój lęków, depresji, zaburzona samoocena i pogorszenie jakości życia społecznego.

Dlaczego korzystamy z mediów społecznościowych?

Według najnowszych badań zawartych w raporcie Digital 2025, motywacje do korzystania z mediów społecznościowych są zróżnicowane, ale nadal dominuje aspekt relacyjny. Najczęstszym powodem jest utrzymywanie kontaktu z bliskimi, jednak wskazuje go jedynie 50,8% użytkowników. Wypełnianie wolnego czasu to druga najczęściej podawana motywacja, co tłumaczy popularność niekończących się feedów i algorytmów dostosowujących treści do naszych preferencji.

Interesujące są różnice międzypokoleniowe w podejściu do mediów społecznościowych. Kontakt z rodziną i znajomymi dominuje we wszystkich grupach wiekowych, ale jego znaczenie rośnie wraz z wiekiem – wskazuje go 48,3% użytkowników w wieku 16-24 lata i aż 58,1% wśród osób 65+. Młodsi użytkownicy częściej śledzą trendy i virale, podczas gdy starsi stawiają przede wszystkim na czytanie wiadomości i kontakt z bliskimi.

Rys. 2. Główne powody korzystania z mediów społecznościowych według grup wiekowych (świat).
Źródło: Digital 2025 Global Overview Report, datareportal.com

Dla 34,5% użytkowników media społecznościowe stanowią obecnie główne źródło wiadomości, co pokazuje, że mimo starań platform ograniczających zawartość informacyjną, newsy nadal mają duże znaczenie w ekosystemie społecznościowym. Ten trend wymaga szczególnej uwagi w kontekście walki z dezinformacją i fake newsami.

Pozytywny Wpływ Mediów Społecznościowych

Mimo ostrzeżeń o negatywnych skutkach, nie można zaprzeczyć, że media społecznościowe niosą ze sobą szereg korzyści. Ułatwiają one komunikację, pozwalają na rozwój osobisty i społeczny, a także stanowią cenne źródło informacji i edukacji.

Komunikacja i relacje

Jedną z podstawowych zalet mediów społecznościowych jest ułatwienie i usprawnienie komunikacji. Pozwalają one na utrzymywanie kontaktu z bliskimi i znajomymi, niezależnie od odległości. Szczególnie ważne jest to dla osób, które z różnych przyczyn (np. praca, studia) mieszkają z dala od rodzinnego domu. Media społecznościowe odgrywają również istotną rolę w podtrzymywaniu relacji i kontaktów towarzyskich.  

Portale i aplikacje randkowe, będące częścią ekosystemu mediów społecznościowych, dają możliwość nawiązywania nowych znajomości i wchodzenia w relacje romantyczne. Dla osób nieśmiałych lub mających trudności z nawiązywaniem kontaktów w świecie realnym, media społecznościowe mogą być cennym narzędziem do budowania relacji.  

Rozwój osobisty i społeczny

Media społecznościowe mogą być również przestrzenią do rozwoju osobistego i społecznego. Dają możliwość poszerzania horyzontów, odkrywania nowych kultur i wymiany doświadczeń. Użytkownicy mogą tworzyć i rozwijać subkultury, dzielić się swoimi zainteresowaniami i pasjami, a także kreować trendy i dzielić się pomysłami.  

Dla wielu osób media społecznościowe stanowią platformę do wyrażania siebie, budowania poczucia wspólnoty i uzyskiwania wsparcia społecznego.  

Edukacja i informacja

W dobie cyfryzacji media społecznościowe stanowią jedno z głównych źródeł informacji. Użytkownicy mają łatwy dostęp do aktualnych wydarzeń, newsów z różnych dziedzin i specjalistycznych treści. Według raportu Digital 2025, aż 37% internautów w największych gospodarkach świata korzysta z Facebooka do śledzenia wiadomości, a 57,3% aktywnych użytkowników tej platformy odwiedza ją właśnie po to, by być na bieżąco z wydarzeniami.

Media społecznościowe umożliwiają również tworzenie własnych przestrzeni informacyjnych, dzielenie się wartościowymi treściami i edukowanie innych. Platformy takie jak YouTube (który jest obecnie najpopularniejszą platformą społecznościową na świecie), Coursera i LinkedIn Learning oferują szeroki zakres edukacyjnych treści, ułatwiając dostęp do wiedzy. YouTube w szczególności wyróżnia się pod względem czasu spędzanego na platformie – użytkownicy poświęcają mu prawie dwa razy więcej czasu niż TikTokowi, który zajmuje drugie miejsce pod tym względem.

Instagram stał się najważniejszą platformą do wyszukiwania informacji o markach i produktach – 62,3% dorosłych użytkowników wykorzystuje go do researchu przed zakupami. Facebook (52,5%) i TikTok (51,5%) zajmują kolejne miejsca, przy czym TikTok zanotował największy wzrost w tej kategorii – o 36% w ciągu dwóch lat.

Mapa mediów społecznościowych w 2025 roku

Krajobraz mediów społecznościowych jest dynamiczny, ale wyłaniają się z niego wyraźni liderzy. YouTube zajmuje obecnie pierwsze miejsce pod względem liczby aktywnych użytkowników, a jego baza jest o 16% większa niż WhatsAppa, który plasuje się na drugim miejscu. Podium zamyka Facebook, a za nim znajdują się Instagram i TikTok. Warto zauważyć, że TikTok, mimo ogromnego rozgłosu, ma ponad dwa razy mniej aktywnych użytkowników niż YouTube.

Rysunek 3: Średni czas spędzany miesięcznie na najpopularniejszych platformach społecznościowych (świat).
Źródło: Digital 2025 Global Overview Report, datareportal.com

Jeśli chodzi o ulubione platformy użytkowników, Instagram (16,6%) wygrywa w globalnym rankingu, tuż przed WhatsAppem (16%) i Facebookiem (13,1%). TikTok z wynikiem 8,1% zamyka pierwszą piątkę. Mimo plotek o spadku popularności platformy X (dawniej Twitter), 3,2% użytkowników nadal uznaje ją za swoją ulubioną, a jej ogólna popularność utrzymuje się na stabilnym poziomie.

Pod względem zaangażowania i czasu spędzanego na platformach, TikTok wykazuje największą skuteczność w zatrzymywaniu uwagi użytkowników. Przeciętny użytkownik otwiera aplikację 12 razy dziennie i spędza w niej średnio 5 minut i 49 sekund na sesję, co daje miesięcznie około 35 godzin. To o 8 godzin więcej niż czas spędzany na YouTube i ponad dwa razy więcej niż na Instagramie.

 

Negatywny Wpływ Mediów Społecznościowych

Choć media społecznościowe oferują wiele korzyści, ich nadmierne lub nieodpowiednie użytkowanie wiąże się z szeregiem zagrożeń. Negatywne skutki oddziałują zarówno na zdrowie psychiczne, relacje społeczne, jak i na ogólne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Zagrożenia dla zdrowia psychicznego

Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może prowadzić do szeregu problemów ze zdrowiem psychicznym. Jednym z nich jest uzależnienie, określane również jako fonoholizm, czyli nałogowe i szkodliwe korzystanie z telefonu komórkowego. Osoby uzależnione od smartfona odczuwają zmniejszoną kontrolę poznawczą i mają upośledzoną aktywność kory przedczołowej, co wpływa na podejmowanie decyzji i przetwarzanie emocji.  

Uzależnienie od mediów społecznościowych wiąże się z syndromem FOMO (ang. Fear of Missing Out), czyli strachem przed pominięciem. Osoby dotknięte tym syndromem odczuwają lęk przed przegapieniem ważnych informacji lub wydarzeń w mediach społecznościowych, co prowadzi do ciągłego sprawdzania powiadomień i poczucia niepokoju. Pogoń za szybkim dostępem do informacji i byciem na bieżąco może prowadzić do przestymulowania, zmęczenia i innych problemów z samopoczuciem.  

Media społecznościowe mogą negatywnie wpływać na poczucie własnej wartości i wygląd. Porównywanie się z innymi użytkownikami, którzy często prezentują wyidealizowany obraz swojego życia, może prowadzić do kompleksów, niskiej samooceny i niezadowolenia z własnego wyglądu.  

Długotrwałe korzystanie z platform mediów społecznościowych, takich jak Facebook, może być powiązane z negatywnymi oznakami i symptomami depresji, lęku i stresu. Media społecznościowe mogą wywierać presję i tworzyć niezdrowe stereotypy.  

Do innych negatywnych skutków fonoholizmu należą:  

  • zaburzenie relacji międzyludzkich,

  • nawiązywanie jedynie powierzchownych relacji,

  • wycofanie się ze świata zewnętrznego na skutek ograniczonego bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi,

  • zwiększona ilość czasu spędzanego samotnie,

  • utrata umiejętności tworzenia złożonych wypowiedzi oraz wykorzystywania odpowiednich cech stylistycznych przekazu i pisowni,

  • stres i lęki,

  • trudności w regulacji poznawczo-emocjonalnej,

  • impulsywność,

  • nieśmiałość,

  • bóle głowy i migreny,

  • krótszy średni czas snu,

  • częściej odczuwane bóle głowy,

  • wyższe wyniki w skali lęku.

Zauważono również, że z fonoholizmem często współwystępują inne zaburzenia, takie jak:  

  • problemy ze snem,

  • zmniejszona sprawność fizyczna,

  • niezdrowe nawyki żywieniowe,

  • zmiany w objętości istoty szarej mózgu,

  • depresja,

  • OCD,

  • ADHD.

Bierne korzystanie z mediów społecznościowych (czytanie postów) jest silniej powiązane z depresją niż aktywne korzystanie (publikowanie postów). Kilkugodzinne korzystanie ze smartfona może skutkować objawami somatycznymi i psychicznymi, takimi jak bóle głowy i depresja.  

Korzystanie ze smartfona przed snem może negatywnie wpływać na jakość snu. Niebieskie światło emitowane przez smartfony może mieć zły wpływ na rytmy dobowe, prowadząc do negatywnych konsekwencji w zakresie snu, takich jak pójście spać później niż planowano, a tym samym skrócenie całkowitego czasu snu.  

Oprócz problemów psychicznych, fonoholizm może powodować skutki fizyczne. Najczęściej występującym skutkiem jest ból mięśniowo-szkieletowy. Problemy z palcami, szyją, plecami i ramionami są najczęściej powiązane z nadmiernym korzystaniem ze smartfona. Długotrwałe korzystanie ze smartfonów może powodować wady postawy, takie jak pozycja głowy wysunięta do przodu, co z kolei może powodować urazy kręgosłupa szyjnego i powodować ból szyi.  

Zagrożenia społeczne

Media społecznościowe mogą być źródłem dezinformacji i fałszywych informacji (fake news). Rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji może mieć poważne konsekwencje dla społeczeństwa, wpływając na opinię publiczną i decyzje polityczne.  

Brak kontroli instytucjonalnej i nadużycia w mediach społecznościowych stanowią poważny problem. Użytkownicy są narażeni na utratę prywatności i niebezpieczeństwo udostępniania danych osobowych. Istnieje również ryzyko niebezpiecznych kontaktów i oszustw.  

Wpływ na relacje i zachowania

Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może prowadzić do zaniedbywania relacji w świecie realnym. Osoby spędzające dużo czasu w wirtualnym świecie mogą mieć trudności z nawiązywaniem i utrzymywaniem kontaktów w rzeczywistości. Może to prowadzić do izolacji społecznej, poczucia osamotnienia i pogorszenia jakości relacji międzyludzkich.  

Media społecznościowe często skłaniają użytkowników do kreowania nierealnego wizerunku i ubarwiania rzeczywistości. Prezentowanie jedynie perfekcyjnych, zaplanowanych i pozowanych ujęć kreuje nieprawdziwy obraz rzeczywistości, co może prowadzić do frustracji i niezadowolenia z własnego życia.  

Media społecznościowe mogą być wykorzystywane do cyberprzemocy, która obejmuje m.in. nękanie, prześladowanie i poniżanie innych użytkowników. Cyberprzemoc może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego ofiar, prowadząc do lęku, depresji, a nawet myśli samobójczych.  

Media społecznościowe mogą promować niebezpieczne zachowania, takie jak sexting, czyli wysyłanie wiadomości o charakterze erotycznym lub zdjęć i filmów o charakterze seksualnym.  

Wpływ influencerów – skala zjawiska

Choć o wpływie influencerów na społeczeństwo mówi się dużo, warto poznać skalę tego zjawiska w liczbach. Według raportu Digital 2025, influencerzy mają największe znaczenie dla młodych użytkowników, szczególnie kobiet. Ponad 30,8% kobiet w wieku 16-24 lata obserwuje influencerów lub ekspertów w mediach społecznościowych, podczas gdy wśród mężczyzn 65+ robi to tylko 4%. Ogólnie 22% dorosłych użytkowników social mediów śledzi influencerów, choć ich popularność nieznacznie spadła w ostatnim roku.

Interesujące jest, że mimo deklarowanej chęci utrzymywania kontaktu z bliskimi jako głównego powodu korzystania z mediów społecznościowych, mniej niż połowa dorosłych użytkowników faktycznie śledzi znajomych i rodzinę. Najchętniej obserwowane są gwiazdy, komicy i inni artyści, a zaraz za nimi plasują się profile rozrywkowe, memowe i parodystyczne.

Zainteresowanie influencerami różni się też regionalnie – w Filipinach (45%) i Brazylii (41,8%) ich popularność jest wysoka, natomiast w Rosji (6,7%), Turcji i Japonii pozostaje na bardzo niskim poziomie. Te różnice kulturowe pokazują, jak odmiennie może funkcjonować ten sam model komunikacji w różnych społeczeństwach.

Kto jest najbardziej narażony?

Negatywne skutki zwiększonego korzystania z mediów społecznościowych są szczególnie widoczne w przypadku młodzieży.  

Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni doświadczają problemów psychicznych w wyniku korzystania z social media. Zapewne jest to związane z silniejszą potrzebą dążenia do ideału i równoczesnego wszechobecnego przekłamywania rzeczywistości w social mediach.  

Obecnie zjawisko fonoholizmu coraz częściej obserwowane jest u osób dorosłych. Trend zaczął wzrastać w czasie pandemii Covid-19, gdy izolacja popchnęła społeczeństwo w kierunku silniejszej cyfryzacji kontaktu z innymi ludźmi.

Niepokojącym trendem jest rosnąca obojętność użytkowników wobec prywatności w sieci. Raport Digital 2025 pokazuje, że mimo nieustannych dyskusji o ochronie danych, użytkownicy internetu coraz rzadziej martwią się o swoją prywatność. Tylko 3 na 10 internautów wyraża obawy o to, jak firmy wykorzystują ich dane – to spadek o 7,1% w ciągu zaledwie dwóch lat. Największe obawy mają seniorzy, podczas gdy młodsze grupy wiekowe wykazują mniejsze zainteresowanie tematem. Podobny trend widać w podejściu do plików cookies – tylko 34,5% użytkowników je odrzuca, a reszta automatycznie akceptuje wszystkie zgody, co świadczy o rosnącej bierności w kwestii ochrony własnych danych.

 

Sztuczna inteligencja w mediach społecznościowych

 

Nowym czynnikiem, który znacząco kształtuje ekosystem mediów społecznościowych, jest rosnąca obecność sztucznej inteligencji. Według raportu Digital 2025, rywalizacja w świecie AI nabiera tempa, a główne platformy społecznościowe intensywnie integrują te technologie w swoich produktach.

Meta AI ma już 700 milionów aktywnych użytkowników, choć wiele z tych interakcji wynika z domyślnej integracji z wyszukiwaniem na Facebooku i Instagramie. Google, Microsoft i Meta włączają AI do swoich produktów, co wpływa na sposób, w jaki użytkownicy konsumują treści i wchodzą w interakcje z platformami.

Z jednej strony, AI może pomóc w filtrowaniu treści i dostosowywaniu doświadczeń do preferencji użytkownika, z drugiej jednak – rodzi pytania o autentyczność interakcji, wiarygodność informacji i jeszcze głębsze uzależnienie od algorytmów decydujących o tym, co widzimy. W kontekście mediów społecznościowych sztuczna inteligencja może zarówno wzmacniać istniejące problemy (np. bańki informacyjne czy uzależnienie), jak i oferować nowe rozwiązania (np. inteligentne filtry treści szkodliwych).

Dla użytkowników oznacza to konieczność rozwoju nowych kompetencji cyfrowych – nie tylko rozpoznawania dezinformacji, ale również świadomości, kiedy wchodzą w interakcję z treściami generowanymi przez AI, a nie przez ludzi.

 

Wpływ na demokrację i dyskurs publiczny

Media społecznościowe fundamentalnie zmieniły sposób, w jaki funkcjonuje współczesna demokracja i toczy się dyskurs publiczny. Te platformy, pierwotnie zaprojektowane do łączenia ludzi, stały się kluczowymi arenami debaty politycznej, wymiany poglądów i kształtowania opinii publicznej.

Transformacja debaty publicznej

Tradycyjny model debaty publicznej opierał się na mediach masowych jako pośrednikach, którzy filtrowali i weryfikowali informacje przed ich publikacją. Media społecznościowe zdemokratyzowały ten proces, umożliwiając każdemu użytkownikowi publikowanie i rozpowszechnianie treści bez żadnych barier wejścia. Z jednej strony, doprowadziło to do pluralizacji głosów i umożliwiło uczestnictwo w debacie publicznej grupom wcześniej marginalizowanym. Z drugiej jednak, zredukowało rolę profesjonalnych dziennikarzy jako strażników jakości informacji.

Według badań Instytutu Spraw Publicznych przeprowadzonych w 2024 roku, 67% Polaków deklaruje, że media społecznościowe są ich głównym źródłem informacji o bieżących wydarzeniach politycznych, co oznacza wzrost o 15 punktów procentowych w porównaniu z 2020 rokiem.

Polaryzacja społeczeństwa

Media społecznościowe, poprzez działanie algorytmów personalizujących treści, przyczyniają się do nasilenia zjawiska polaryzacji społecznej i politycznej. Mechanizmy tworzące „bańki filtrujące” sprawiają, że użytkownicy są coraz rzadziej konfrontowani z poglądami odmiennymi od ich własnych, co prowadzi do radykalizacji stanowisk i pogłębiania podziałów społecznych.

Badania przeprowadzone przez Uniwersytet Warszawski w 2023 roku wykazały, że u 72% regularnych użytkowników mediów społecznościowych można zaobserwować znacząco większą skłonność do postrzegania osób o odmiennych poglądach politycznych jako „wrogów” niż u osób korzystających głównie z tradycyjnych mediów.

Wpływ na procesy wyborcze

Media społecznościowe stały się kluczowym narzędziem w kampaniach wyborczych na całym świecie, w tym w Polsce. Microtargeting, czyli precyzyjne kierowanie przekazów politycznych do konkretnych grup wyborców na podstawie ich profili psychograficznych, zmienił sposób prowadzenia kampanii wyborczych.

Raport Krajowego Biura Wyborczego z 2024 roku wskazuje, że wydatki partii politycznych na kampanie w mediach społecznościowych wzrosły o 300% w porównaniu do poprzednich wyborów parlamentarnych, stanowiąc obecnie około 40% całkowitych budżetów kampanijnych.

Dezinformacja i manipulacja

Szybkość rozprzestrzeniania się informacji w mediach społecznościowych, w połączeniu z brakiem skutecznych mechanizmów weryfikacji, stworzyła idealne warunki dla dezinformacji i manipulacji opinią publiczną. Fałszywe wiadomości rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych sześciokrotnie szybciej niż informacje prawdziwe, co wykazały badania MIT z 2023 roku.

Szczególnie niepokojące jest zjawisko tzw. „głębokich fałszerstw” (deepfakes) – realistycznie wyglądających, ale całkowicie sfabrykowanych materiałów audio i wideo, tworzonych przy użyciu sztucznej inteligencji. W Polsce, według danych NASK, liczba zgłoszeń dotyczących deepfakes wzrosła o 450% między 2022 a 2024 rokiem.

Wyzwania dla systemu demokratycznego

Media społecznościowe postawiły demokrację przed nowymi wyzwaniami. Z jednej strony, umożliwiły obywatelom bezpośredni udział w debacie publicznej i ułatwiły organizację ruchów społecznych. Z drugiej, stworzyły warunki sprzyjające manipulacji opinią publiczną i podważaniu zaufania do instytucji demokratycznych.

Szczególnie niepokojące jest zjawisko tzw. „komór pogłosowych” (echo chambers), w których użytkownicy są narażeni wyłącznie na treści zgodne z ich poglądami, co utrudnia rzeczową dyskusję i osiąganie kompromisów niezbędnych w systemie demokratycznym.

Odpowiedzialność platform

W obliczu tych wyzwań coraz częściej podnosi się kwestię odpowiedzialności platform społecznościowych za treści publikowane przez użytkowników. Europejski Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) nakłada na platformy obowiązek aktywnego monitorowania i usuwania szkodliwych treści, jednak skuteczność tych regulacji pozostaje dyskusyjna.

Badania przeprowadzone przez Fundację Panoptykon w 2024 roku wykazały, że mimo wprowadzenia nowych regulacji, 68% zgłoszeń dotyczących mowy nienawiści i dezinformacji na największych platformach społecznościowych w Polsce nie spotyka się z adekwatną reakcją moderatorów.

W kontekście polskim, gdzie 94% internautów korzysta z mediów społecznościowych, kluczowe staje się wypracowanie równowagi między wolnością słowa a ochroną debaty publicznej przed manipulacją i dezinformacją. Odpowiedzią mogą być zarówno lepsze regulacje prawne, jak i edukacja medialna, która wyposaży obywateli w narzędzia krytycznej analizy treści napotykanych w mediach społecznościowych.

Algorytmy mediów społecznościowych i ich wpływ na użytkowników

Funkcjonowanie mediów społecznościowych jest ściśle związane z działaniem algorytmów – matematycznych procedur, które sortują i wyświetlają treści w określonej kolejności. Algorytmy decydują o tym, co widzimy na swoich tablicach, co pojawia się w naszych strumieniach informacji, a co zostaje ukryte. Mają one fundamentalny wpływ na nasze doświadczenia online i kształtują sposób, w jaki postrzegamy świat.

Jak działają algorytmy w mediach społecznościowych?

Algorytmy analizują ogromne ilości danych, takich jak:

  • Historia naszych interakcji (polubienia, komentarze, udostępnienia)
  • Czas spędzany na oglądaniu poszczególnych treści
  • Profil demograficzny
  • Połączenia społeczne (znajomi, obserwowane konta)
  • Dane lokalizacyjne
  • Treści przesyłane między użytkownikami

 

Na podstawie tych informacji algorytmy tworzą spersonalizowane strumienie treści, starając się maksymalizować nasze zaangażowanie i czas spędzony na platformie. Według najnowszych danych z raportu Digital 2025, użytkownicy spędzają średnio 6 godzin i 38 minut dziennie online, a z tego 2 godziny i 21 minut w mediach społecznościowych.

 

Personalizacja kontra bańki informacyjne

 

Algorytmy skutecznie personalizują treści, co ma swoje zalety – widzimy to, co potencjalnie nas interesuje. Jednak ta sama funkcja prowadzi do tworzenia tzw. „baniek filtrujących” lub „echosfer” – zamkniętych przestrzeni informacyjnych, gdzie użytkownicy są narażeni głównie na treści potwierdzające ich przekonania i poglądy. Bańki te mogą prowadzić do:

 

– Wzmacniania istniejących przekonań

– Polaryzacji społecznej

– Ograniczonej ekspozycji na odmienne punkty widzenia

– Trudności w prowadzeniu konstruktywnego dialogu

 

Algorytmy na różnych platformach

 

Każda platforma społecznościowa wykorzystuje odmienne algorytmy, które premiują różne zachowania:

 

Facebook preferuje treści, które generują długi czas spędzony przez użytkownika na platformie oraz interakcje – szczególnie z bliskimi i znajomymi. Według najnowszych badań, aż 57,3% aktywnych użytkowników Facebooka odwiedza platformę, by być na bieżąco z wydarzeniami.

 

Instagram nagradza treści wizualnie atrakcyjne i wywołujące pozytywne emocje. Platforma ta aktywnie promuje format Reels, konkurujący z TikTokiem. Instagram jest obecnie najważniejszą platformą do wyszukiwania informacji o markach – 62,3% dorosłych użytkowników wykorzystuje go do researchu przed zakupami.

 

TikTok wykorzystuje niezwykle zaawansowany algorytm, który błyskawicznie dopasowuje się do preferencji użytkownika, analizując nawet najdrobniejsze interakcje. Przeciętny użytkownik otwiera tę aplikację 12 razy dziennie i spędza w niej średnio 5 minut i 49 sekund na sesję, co daje miesięcznie około 35 godzin.

 

LinkedIn promuje treści związane z branżą i zawodem użytkownika, premiując materiały merytoryczne i wartościowe z perspektywy rozwoju zawodowego.

 

Wpływ algorytmów na zdrowie psychiczne

 

Algorytmy mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, aby maksymalizować zaangażowanie, co może prowadzić do uzależnienia i negatywnego wpływu na zdrowie psychiczne:

 

  • Systemy „nieskończonego scrollowania” i autoplay zaprojektowano, by utrzymać uwagę użytkownika jak najdłużej
  • Systemy powiadomień wykorzystują psychologiczne mechanizmy zmiennego wzmocnienia, podobne do tych w automatach do gier
  • Algorytmy często premiują treści wywołujące silne emocje (zarówno pozytywne, jak i negatywne), co może prowadzić do większej podatności na fake newsy i treści kontrowersyjne

 

Świadomość działania algorytmów jest pierwszym krokiem do bardziej zrównoważonego korzystania z mediów społecznościowych i odzyskania kontroli nad swoją cyfrową przestrzenią.

Regulacje prawne mediów społecznościowych

W obliczu rosnącego wpływu mediów społecznościowych na życie publiczne i prywatne, zarówno Unia Europejska, jak i poszczególne państwa wprowadzają coraz bardziej kompleksowe regulacje prawne. Mają one na celu ochronę użytkowników, zapewnienie transparentności algorytmów oraz walkę z dezinformacją i szkodliwymi treściami.

Europejskie ramy prawne

Unia Europejska przyjęła w ostatnich latach dwa przełomowe akty prawne regulujące działalność platform cyfrowych, w tym mediów społecznościowych:

Digital Services Act (DSA) – Akt o Usługach Cyfrowych, który wszedł w życie w 2023 roku, nakłada na platformy cyfrowe obowiązek:

  • Szybkiego usuwania nielegalnych treści
  • Większej przejrzystości w kwestii moderacji treści i działania algorytmów rekomendacji
  • Wprowadzenia skutecznych mechanizmów zgłaszania nielegalnych treści
  • Publikowania raportów przejrzystości dotyczących moderacji treści

Dla użytkowników w Polsce oznacza to większą ochronę przed nielegalnymi treściami oraz prawo do lepszego zrozumienia, dlaczego określone treści są im pokazywane. Największe platformy (powyżej 45 milionów użytkowników) podlegają znacznie surowszym wymogom i kontroli ze strony Komisji Europejskiej.

Digital Markets Act (DMA) – Akt o Rynkach Cyfrowych uzupełnia DSA, skupiając się na kwestiach konkurencyjności i zapobieganiu praktykom monopolistycznym. Dla platform społecznościowych oznacza to m.in. zakaz łączenia danych osobowych z różnych usług bez wyraźnej zgody użytkownika oraz większą interoperacyjność między platformami.

Regulacje w Polsce

W Polsce kwestie związane z mediami społecznościowymi regulowane są przede wszystkim przez:

  • Ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną – określa odpowiedzialność dostawców usług internetowych
  • RODO – Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, które szczegółowo reguluje kwestie przetwarzania danych osobowych
  • Prawo autorskie – wpływa na udostępnianie i wykorzystywanie treści w mediach społecznościowych

Polski ustawodawca pracuje również nad implementacją europejskich przepisów oraz nad własnymi regulacjami dotyczącymi ochrony przed dezinformacją i mową nienawiści.

Ochrona młodzieży w sieci

Szczególną uwagę w najnowszych regulacjach poświęca się ochronie dzieci i młodzieży. DSA wprowadza zakaz targetowania reklam do osób niepełnoletnich na podstawie profilowania, a platformy są zobowiązane do specjalnych środków ochrony młodszych użytkowników.

W Polsce od 2023 roku obowiązują również dodatkowe przepisy chroniące młodzież, w tym obowiązkowa weryfikacja wieku przy dostępie do niektórych treści oraz rozszerzone uprawnienia rodziców do kontroli aktywności dzieci w sieci.

Wyzwania związane z egzekwowaniem przepisów

Pomimo postępu w tworzeniu ram prawnych, nadal istnieją znaczące wyzwania związane z ich egzekwowaniem:

  • Trudności w nadążaniu przepisów za szybko rozwijającymi się technologiami
  • Transgraniczny charakter usług internetowych komplikujący jurysdykcję
  • Problemy z praktyką stosowania istniejących przepisów przez platformy społecznościowe

Według raportu Digital 2025, tylko 34% użytkowników w Polsce jest świadomych swoich praw wynikających z najnowszych regulacji UE, co pokazuje potrzebę większej edukacji w tym zakresie.

Znajomość aktualnych regulacji prawnych jest kluczowym elementem świadomego korzystania z mediów społecznościowych. Pozwala użytkownikom zrozumieć swoje prawa i obowiązki, a także mechanizmy ochrony, z których mogą skorzystać w przypadku naruszeń.

Jak Radzić Sobie z Wyzwaniami?

W obliczu wyzwań i zagrożeń związanych z mediami społecznościowymi kluczowe jest przyjęcie odpowiedzialnego podejścia i wprowadzenie konkretnych działań, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i społecznym.

Etyka mediów społecznościowych i odpowiedzialne korzystanie

Świadome i odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznościowych jest podstawą minimalizowania negatywnych skutków. Użytkownicy powinni kierować się zasadami etyki, szanować innych użytkowników, dbać o prywatność swoją i innych, a także krytycznie podchodzić do napotykanych treści. Ważne jest, aby pamiętać, że za każdym profilem w mediach społecznościowych stoi człowiek z własnymi uczuciami i emocjami.

Wpływ na dzieci i młodzież – rola rodziców i edukacji

Dzieci i młodzież są szczególnie narażeni na negatywne skutki korzystania z mediów społecznościowych. Dlatego kluczowa jest rola rodziców i edukacji w kształtowaniu zdrowych nawyków i postaw. Rodzice powinni monitorować aktywność swoich dzieci w sieci, rozmawiać z nimi o potencjalnych zagrożeniach i uczyć ich krytycznego myślenia. Szkoły powinny wprowadzać programy edukacyjne, które będą uczyć młodych ludzi odpowiedzialnego korzystania z technologii cyfrowych, rozpoznawania dezinformacji i reagowania na cyberprzemoc.

Budowanie zdrowych nawyków i równowagi w korzystaniu z technologii

Ważne jest, aby dążyć do zachowania równowagi między życiem online i offline. Poniżej znajduje się kilka praktycznych wskazówek, jak to osiągnąć:

  • Sprawdź w telefonie statystyki ile czasu dziennie i tygodniowo z niego korzystasz – według raportu Digital 2025, przeciętny użytkownik spędza w mediach społecznościowych 2 godziny i 21 minut dziennie, o 10 minut mniej niż rok wcześniej. Zastanów się, ile innych rzeczy mógłbyś w tym czasie zrobić. Warto wiedzieć, że ten czas różni się znacząco w zależności od platformy – TikTok pochłania średnio 35 godzin miesięcznie, YouTube około 27 godzin, a Instagram tylko około 16 godzin.
  • Zainstaluj aplikacje, które umożliwiają korzystanie z social mediów tylko przez określony czas w ciągu dnia.  
  • Na noc zostawiaj telefon w innym pokoju.  
  • Zadbaj o to, by w feedzie na Twoich social mediach pojawiały się tylko wartościowe informacje.  
  • Przygotuj sobie listę innych, wartościowych zajęć, które mogłyby zająć Twoją uwagę w momentach, gdy normalnie sięgasz po telefon (książka? Może jakieś rozciąganie?).  
  • Spróbuj okresowo wdrażać sobie praktykę cyfrowego detoksu, czyli na przykład 2-3 dniowy urlop całkowicie bez telefonu i komputera, najlepiej w otoczeniu natury.  

Jak świadomie korzystać z mediów społecznościowych w dobie algorytmów

Zrozumienie działania algorytmów pozwala odzyskać część kontroli nad treściami, które do nas docierają. Oto praktyczne wskazówki:

  • Regularnie przeglądaj i czyść historię wyszukiwania– to pomoże algorytmom nie bazować na twoich dawnych, być może nieaktualnych zainteresowaniach.
  • Korzystaj z opcji „Nie interesuje mnie” – większość platform pozwala oznaczać treści, których nie chcemy więcej widzieć, co pomaga „wytrenować” algorytm.
  • Obserwuj świadomie i różnorodnie – celowo wyszukuj i obserwuj konta prezentujące różne punkty widzenia, by przeciwdziałać bańkom informacyjnym.
  • Weryfikuj informacje z wielu źródeł – pamiętaj, że algorytmy często promują treści sensacyjne lub kontrowersyjne, które niekoniecznie są faktycznie najważniejsze czy prawdziwe.
  • Okresowo zmieniaj ustawienia feed’u – na wielu platformach można przełączyć się z widoku algorytmicznego na chronologiczny, co daje bardziej neutralny obraz.
  • Korzystaj z narzędzi cyfrowego dobrostanu – wiele aplikacji oferuje funkcje monitorowania czasu spędzanego online oraz ustawienia limitów korzystania z poszczególnych platform.

Raport Digital 2025 pokazuje, że coraz więcej użytkowników staje się świadomych mechanizmów działania mediów społecznościowych – 34,5% aktywnie odrzuca pliki cookies, a liczba osób zainteresowanych ochroną prywatności online rośnie, szczególnie wśród starszych grup wiekowych.

Pamiętajmy, że technologia ma służyć nam, a nie odwrotnie. Świadome i odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznościowych pozwoli nam czerpać z ich zalet, minimalizując jednocześnie potencjalne zagrożenia.

 

Podsumowanie

Media społecznościowe stanowią złożone i wielowymiarowe zjawisko, które na stałe wpisało się w obraz współczesnego świata. Z jednej strony, oferują one szereg korzyści, takich jak ułatwienie komunikacji, dostęp do informacji, możliwość rozwoju osobistego i budowania relacji społecznych. Z drugiej strony, wiążą się z licznymi zagrożeniami, które mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne, relacje społeczne i ogólne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Najnowsze dane z raportu Digital 2025 pokazują pewną stabilizację – czas spędzany w mediach społecznościowych nieznacznie spada (obecnie średnio 2 godziny i 21 minut dziennie), a użytkownicy stają się bardziej selektywni w wyborze treści i platform. Jednocześnie rośnie rola sztucznej inteligencji, która zmienia sposób interakcji z mediami społecznościowymi.

Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może prowadzić do uzależnienia, problemów ze zdrowiem psychicznym, takich jak depresja, lęk i niska samoocena, a także do negatywnych skutków fizycznych. Media społecznościowe mogą być również źródłem dezinformacji, cyberprzemocy i innych niebezpiecznych zjawisk.

Kluczem do czerpania korzyści z mediów społecznościowych przy jednoczesnym minimalizowaniu ryzyka jest świadome i odpowiedzialne korzystanie z nich. Ważne jest, aby dbać o równowagę między życiem online i offline, krytycznie podchodzić do napotykanych treści, chronić swoją prywatność i szanować innych użytkowników.

W świetle nowych danych z raportu Digital 2025, obserwujemy pewne zmiany w trendach korzystania z mediów społecznościowych – czas spędzany na platformach nieznacznie spada (obecnie wynosi średnio 2 godziny i 21 minut dziennie), a użytkownicy stają się bardziej świadomi mechanizmów działania algorytmów. Jednocześnie rośnie znaczenie sztucznej inteligencji w mediach społecznościowych, która coraz silniej wpływa na personalizację treści i interakcje z platformami.

Zrozumienie mechanizmów działania algorytmów jest kluczowe dla świadomego korzystania z mediów społecznościowych. Pozwala to użytkownikom odzyskać większą kontrolę nad konsumowanymi treściami i zmniejszyć negatywny wpływ potencjalnych pułapek, takich jak uzależnienie, bańki informacyjne czy ekspozycja na treści szkodliwe.

W obliczu dynamicznego rozwoju technologii cyfrowych i nieustannie zmieniającego się krajobrazu mediów społecznościowych, niezbędne są dalsze badania nad ich wpływem na społeczeństwo. Pozwoli to na lepsze zrozumienie potencjalnych zagrożeń i opracowanie skutecznych strategii ich przeciwdziałania.

Bibliografia

  • Adamczewska-Chmiel K, Dudzic K, Chmiela T, Gorzkowska A. Smartphones, the Epidemic of the 21st Century: A Possible Source of Addictions and Neuropsychiatric Consequences. Int J Environ Res Public Health. 2022;19(9):5152. Published 2022 Apr 23. doi:10.3390/ijerph19095152
  • Aleksandra Rodaczek, Media Społecznościowe – szanse i zagrożenia, Lublin 2022
  • Anna Lembke, Niewolnicy dopaminy
  • Cameron David Nereim, MD, David S. Bickham, PhD, Michael Ogden Rich, MD. Social Media and Adolescent Mental Health: Who You are and What You do Matter. Volume 66, ISSUE 2, SUPPLEMENT, S118-S119, February 2020
  • Karim F, Oyewande AA, Abdalla LF, Chaudhry Ehsanullah R, Khan S. Social Media Use and Its Connection to Mental Health: A Systematic Review. Cureus. 2020;12(6):e8627. Published 2020 Jun 15. doi: 10.7759/cureus.8627
  • Portale społecznościowe – dobrodziejstwo czy zagrożenie? » Niebieska Linia IPZ
  • Ratan ZA, Parrish AM, Zaman SB, Alotaibi MS, Hosseinzadeh H. Smartphone Addiction and Associated Health Outcomes in Adult Populations: A Systematic Review. Int J Environ Res Public Health. 2021;18(22):12257. Published 2021 Nov 22. doi:10.3390/ijerph182212257
  • Ulvi O, Karamehic-Muratovic A, Baghbanzadeh M, Bashir A, Smith J, Haque U. Social Media Use and Mental Health: A Global Analysis. Epidemiologia (Basel). 2022;3(1):11-25. Published 2022 Jan 11. doi:10.3390/epidemiologia3010002
  • Wacks Y, Weinstein AM. Excessive Smartphone Use Is Associated With Health Problems in Adolescents and Young Adults. Front Psychiatry. 2021;12:669042. Published 2021 May 28. doi:10.3389/fpsyt.2021.669042
  • Jak social media niszczą Twoją energię i chęć do życia? sports-med.pl
  • Digital 2025 Global Overview Report – w jakim kierunku zmierza cyfrowy świat?, https://socialpress.pl/2025/02/digital-2025-global-overview-report-w-jakim-kierunku-zmierza-cyfrowy-swiat/ 
  • Nowe technologie w 2025 r. – legislacja i regulacja w Polsce i UE, https://legalis.pl/nowe-technologie-w-2025-r-legislacja-i-regulacja-w-polsce-i-ue/ 
  • Komisja Europejska. (2022). Digital Services Act: Komisja z zadowoleniem przyjmuje porozumienie polityczne w sprawie przepisów dotyczących bezpieczniejszej i bardziej odpowiedzialnej przestrzeni cyfrowej. https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/pl/ip_22_2545
  • Komisja Europejska. (2022). Akt o rynkach cyfrowych: Komisja z zadowoleniem przyjmuje porozumienie polityczne w sprawie przepisów promujących uczciwość i otwartość w sektorze cyfrowym. https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/pl/ip_22_1978
  • Urząd Ochrony Danych Osobowych. (2023). Media społecznościowe a ochrona danych osobowych – poradnik UODO. https://uodo.gov.pl/pl/138/2322
  • Ministerstwo Cyfryzacji. (2023). Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w internecie – wytyczne i regulacje. https://www.gov.pl/web/cyfryzacja
  • Bąk, J. (2023). Implementacja Digital Services Act w Polsce – wyzwania i perspektywy. Internetowy Kwartalnik Antymonopolowy i Regulacyjny.
  • Fundacja Panoptykon. (2024). Prawo do prywatności w mediach społecznościowych. Raport 2024. https://panoptykon.org/ 
  • Centrum Badań nad Prawem Nowoczesnych Technologii. (2024). Wpływ regulacji UE na funkcjonowanie platform społecznościowych w Polsce. Warszawa: Wydawnictwo Prawnicze.
  • Sejm RP. (2023). Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. 2023 poz. 1789 z późn. zm.).
  • Parlament Europejski i Rada UE. (2016). Rozporządzenie (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (RODO).
  • Instytut Spraw Publicznych. (2024). Media społecznościowe a świadomość polityczna Polaków. Raport z badań. Warszawa: ISP.
  • Uniwersytet Warszawski, Wydział Socjologii. (2023). Polaryzacja polityczna w erze mediów społecznościowych. Warszawa: Wydawnictwo UW.
  • Krajowe Biuro Wyborcze. (2024). Analiza wydatków na kampanie wyborcze w mediach społecznościowych 2020-2024. Warszawa: KBW.
  • Vosoughi, S., Roy, D., & Aral, S. (2023). The spread of true and false news online. Science, 359(6380), 1146-1151.
  • NASK. (2024). Raport o stanie bezpieczeństwa cyberprzestrzeni RP. Warszawa: NASK.
  • Fundacja Panoptykon. (2024). Efektywność moderacji treści w mediach społecznościowych po wprowadzeniu DSA. Warszawa: Fundacja Panoptykon.
  • Komisja Europejska. (2023). Pierwsze sprawozdanie z wdrażania Aktu o usługach cyfrowych. Bruksela.
  • Centrum Badania Opinii Społecznej. (2024). Media społecznościowe jako źródła informacji Polaków. Komunikat z badań. Warszawa: CBOS.
  • Koalicja Edukacji Medialnej. (2024). Dezinformacja w polskiej przestrzeni cyfrowej. Raport roczny.
  • Marwick, A., & Lewis, R. (2022). Media manipulation and disinformation online. New York: Data & Society Research Institute.
  • Sunstein, C. R. (2021). #Republic: Divided Democracy in the Age of Social Media. Princeton University Press.
  • Levitsky, S., & Ziblatt, D. (2023). How Democracies Die in the Digital Age. Journal of Democracy, 34(1), 45-58.
  • Lachowski, M. (2023). Deepfakes w polskim dyskursie publicznym. Studia Medioznawcze
  • Instytut Monitorowania Mediów. (2024). Media społecznościowe a kampanie wyborcze 2023-2024. Warszawa: IMM.
  • Algorytmy mediów społecznościowych — jak działają i co musisz o nich wiedzieć?, https://harbingers.io/blog/algorytmy-mediow-spolecznosciowych 
  • Algorytmy w mediach społecznościowych, https://imok.edu.pl/alorytmy-w-mediach-spolecznosciowych/ 

Autor: informatyk z blisko 30-letnim doświadczeniem w projektach badawczych, gdzie technologia spotyka się z realnymi potrzebami człowieka. Umiarkowany entuzjasta i osoba o interdyscyplinarnych zainteresowaniach, potrafiąca przedstawiać złożone zagadnienia technologiczne w sposób wyważony i przystępny.

slot demo
https://jdih.menlhk.go.id/slot-gacor-online/
https://www.oceanic-saunas.eu/rtp-live/
https://majorzeman.eu/slot-demo/
https://www.psychopsy.com/toto-sgp/
https://www.oceanic-saunas.eu/slot-demo/
https://www.rioquente.com.br/slot-demo/
https://www.parcoursmetiers.tv/uploads/slot-demo/
https://chavancentre.org/slot-demo/
https://drift82.com/togelsgp/