
Ostatnie wolne miejsce na szkolenie rehabilitantów 9-10 października w Poznaniu





Projekt pn. „XXXII Ogólnopolska Spartakiada Amazonek” jest realizowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz z dofinansowania z budżetu Miasta Poznania.
Czym jest Spartakiada?
Poznańskie Towarzystwo „Amazonki” co roku organizuje Ogólnopolską Spartakiadę Amazonek, która jest imprezą o charakterze sportowym, gdzie w zawodach sportowych i rekreacyjnych uczestniczą Amazonki z terenu całej Polski. Spartakiada realizowana jest w ramach projektu pn.: ,,XXXII Ogólnopolska Spartakiada Amazonek” finansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz w ramach projektu pn. „Ruch dla zdrowia” dofinansowanego ze środków Urzędu Miasta Poznania.
Kiedy i gdzie odbędzie się tegoroczna Spartakiada?
Tegoroczna Spartakiada odbędzie się w terminie 9-12 września 2026 r. (środa–sobota) w Poznaniu na terenach Poznańskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Poznań nad Jeziorem Maltańskim. Uczestniczki zakwaterowane będą w Hotelu „Camping Malta” ul. Krańcowa 98 w Poznaniu.
Jak przebiega Spartakiada?
Spartakiada potrwa 4 dni (3 noclegi). Pierwszy dzień imprezy (9.09.2026 r.) zaczynamy ok. 12.00 rejestracją Uczestniczek i obiadem – ok. 14.00. Wyjazd nastąpi ostatniego dnia (12.09.2026 r.) po śniadaniu i pożegnaniu – ok. 10.00 – 11.00.
W ramach Spartakiady odbędą się ogólnopolskie zawody Amazonek na łodziach smoczych na torze Jezioro Maltańskie w Poznaniu oraz zawody na ergometrach, dodatkowo odbędą się marsze z kijami nordic walking dookoła Jeziora Maltańskiego (kije trzeba zapewnić sobie we własnym zakresie), boule, serso i dart oraz inne mniejsze zajęcia sportowe: gimnastyka, joga, aerobik oraz zabawy integracyjne. Organizator zapewni koszulki. Uczestnicy proszeni są o zaopatrzenie się w czarne lub granatowe krótkie spodeńki lub spodnie do kolan, legginsy.
Kto może wziąć w niej udział?
Spartakiada adresowana jest do Amazonek – członkiń Klubów zrzeszonych i opłacających składki w Federacji Stowarzyszeń ,,Amazonki” oraz na forach internetowych: Amazonki.net i klub internetowy – Amazonka, posiadających aktualne orzeczenie o stopniu niepełnosprawności.
Jak wygląda rekrutacja?
O uczestnictwie w Spartakiadzie NIE będzie decydować kolejność przesyłanych zgłoszeń. Chcielibyśmy by w Spartakiadzie brały udział osoby ze wszystkich miejscowości, które wyrażą chęć uczestnictwa. Dlatego po zebraniu wszystkich zgłoszeń będziemy kwalifikować przynajmniej po dwie osoby z każdej zgłoszonej miejscowości. W wyniku tego ilość zakwalifikowanych osób, z poszczególnych miast będzie zależeć od ilości tych miejscowości, które zgłoszą się. Jeśli zgłosi się więcej niż dwie osoby z jednego miejsca i będzie to konieczne to będziemy skreślać panie z ostatnich miejsc tzn. jeśli przykładowo zgłoszone będą cztery osoby to będziemy miały ten przykry obowiązek odrzucenia trzeciej i czwartej kandydatki.
Jak się zgłosić do udziału w Spartakiadzie?
Zgłaszamy się pojedynczo – nie ma drużyn. Zgłoszenie proszę przesłać na adres email: amazonki@amazonki.poznan.pl. Zgłoszenie powinno zawierać takie informacje jak:
W jaki sposób dowiem się czy jestem zakwalifikowana do udziału w Spartakiadzie?
Uczestniczki zakwalifikowane otrzymają od nas powiadomienie na podany adres e-mail. Podanie nr telefonu ułatwi nam kontakt w razie niekompletnego zgłoszenia.
Czy udział w Spartakiadzie jest płatny?
Tak, uczestniczki pokrywają część kosztów w kwocie 150 zł. Kwotę wpłacamy na konto PTA: 83 1090 1362 0000 0000 3609 0739, dopiero po informacji, że jesteśmy zakwalifikowani do udziału, ale najpóźniej do dnia Spartakiady. W tytule przelewu muszą znaleźć się: nazwa imprezy, nazwisko i imię uczestniczki oraz miejscowość. Przykład: Spartakiada, Anna Nowak, Warszawa.
Jak dostanę się na miejsce?
Uczestniczki muszą we własnym zakresie dotrzeć do Poznania.
Zapoznałam się komunikatem, mam jednak pytanie, na które nie ma tam odpowiedzi, co ma zrobić?
Skontaktuj się z rekrutacją PTA pod adresem email: amazonki@amazonki.poznan.pl lub pod numerem telefonu: 790 324 914.



PROFESJONALIZACJA DZIAŁAŃ KLUBÓW AMAZONEK 2026
Projekt realizowany w ramach zadań zlecanych na podstawie art. 36 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych – w ramach Konkursu nr 1/2025 „Siła możliwości” w PFRON.
Dofinansowanie: 105 500,00 zł.
Wartość projektu: 162 610,00 zł.
Projekt pn. „Profesjonalizacja działań klubów Amazonek” jest realizowany w terminie od 1 marca 2026 r. do 31 grudnia 2026 r.
Projekt ma charakter szkoleniowy i skierowany jest do osób działających na rzecz niepełnosprawnych kobiet z rakiem piersi w lokalnych klubach Amazonek z terenu całej Polski, zrzeszonych w Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”. W ramach projektu realizowane są działania edukacyjno-szkoleniowe.
Celem projektu jest poprawa jakości funkcjonowania otoczenia niepełnosprawnych Amazonek poprzez organizację szkoleń i warsztatów dla osób wspierających i działających aktywnie na rzecz Amazonek, w celu wykształcenia, zwiększenia i doskonalenia ich kompetencji.
Projekt zakłada przeszkolenie wolontariuszek – Ochotniczek, liderek z klubów Amazonek, bliskich osób wspierających oraz profesjonalistów pracujących z chorymi na raka piersi osobami – jako osoby wpływające bezpośrednio na proces rehabilitacji zdrowotnej i społecznej oraz poprawę stanu zdrowotnego Amazonek.
W ramach projektu są realizowane następujące działania: 4 szkolenia Ochotniczek, 2 warsztaty dla bliskich wspierających, 1 szkolenie liderek i 1 forum edukacji zdrowotnej oraz 1 szkolenie rehabilitantów.
Projekt zakłada uczestnictwo 230 osób.
Zakładanym efektem uczestnictwa w szkoleniach i warsztatach jest wzrost kompetencji u poszczególnych grup uczestników w zakresie wspierania i bezpośrednich działań na rzecz Amazonek, które w dalszej perspektywie wpłyną pozytywnie na jakość funkcjonowania tych kobiet w różnorodnych sferach życia.
W 2026 r. realizujemy 24 EDYCJĘ TEGO PROJEKTU, dofinansowanego co roku przez PFRON. Projekt jest kontynuacją i rozwinięciem działań prowadzonych przez Federację Stowarzyszeń „Amazonki” od ponad dwudziestu lat, dzięki którym kluby Amazonek w całym kraju mogą się rozwijać, świadcząc coraz lepsze usługi i wsparcie dla osób z rakiem piersi.
W RAMACH PROJEKTU ODBĘDĄ SIĘ NASTĘPUJĄCE SZKOLENIA:
Warsztaty dla Bliskich Wspierających
Szkolenia Ochotniczek I stopnia
Szkolenia Ochotniczek II stopnia
Szkolenie dla Amazonek Liderek z zakresu zarządzania
Forum Edukacji Zdrowotnej dla Amazonek
Szkolenie Rehabilitantów
Więcej na temat projektu pod linkiem: https://www.amazonkifederacja.pl/szkolenia/
Projekt pn. ,,Profesjonalizacja działań klubów Amazonek” w ramach, którego są organizowane szkolenia, realizowany jest dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Z niepokojem przyjęłyśmy brak palbocyklibu w projekcie październikowej listy refundacyjnej. Obecnie terapię tę otrzymuje około 1500 kobiet z zaawansowanym rakiem piersi HR+/HER2-.
Jeśli projekt zostanie utrzymany, nowe pacjentki nie będą mogły rozpoczynać refundowanego leczenia palbocyklibem. Nadal nie jest też jasne, na jakich zasadach terapię będą mogły kontynuować kobiety, które już dziś ją otrzymują.
Jak przekazał producent, firma Pfizer pozostaje gotowa do dalszych rozmów z Ministerstwem Zdrowia i poszukiwania rozwiązania dotyczącego pacjentek już pozostających w terapii.
Liczymy, że obie strony wykorzystają czas do publikacji finalnego wykazu na dalszy dialog i wypracowanie rozwiązania, które zabezpieczy ciągłość leczenia pacjentek.
Link:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/projekt-obwieszczenia-ministra-zdrowia-w-sprawie-wykazu-refundowanych-lekow-srodkow-spozywczych-specjalnego-przeznaczenia-zywieniowego-oraz-wyrobow-medycznych-ktory-wejdzie-w-zycie-1-pazdziernika-2026-r

Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Rak nie czeka, system tak. Jak długo jeszcze będziemy udawać, że profilaktyka działa?
Mamy darmowe badania i zgłaszalność na nie na poziomie 20-40 proc. Najwyższy czas skończyć z pasywnym czekaniem na pacjenta. Amazonki przedstawiają gotowy plan: SMS-y z gotowym terminem badania, autotesty HPV i ustawowy dzień wolny.
Jako działaczka Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” codziennie widzę osoby, które trafiają do onkologów zbyt późno. Obecny system badań przesiewowych w Polsce wyczerpał swoją skuteczność, a dramatycznie niska zgłaszalność na mammografię, cytologię czy kolonoskopię generuje gigantyczne koszty społeczne i finansowe. Czas porzucić archaiczny model pasywnego wyczekiwania i wprowadzić głęboką reformę strukturalną. Jako Federacja Stowarzyszeń „Amazonki” przedstawiamy gotową mapę drogową zmian: od powołania Narodowego Koordynatora Profilaktyki, przez system aktywnych zaproszeń SMS i rewolucyjny autotest HPV, aż po ustawowy, płatny „Dzień na Zdrowie”. Nasz cel jest jasny – osiągnięcie 70-75 proc. zgłaszalności Polaków i zatrzymanie narastającego długu zdrowotnego.
Gorzka diagnoza: system, który udaje, że działa
Od lat obserwuję polską ochronę zdrowia i podczas niezliczonych konferencji powtarzam to samo: obecny model profilaktyki po prostu zawodzi. Statystyki są nieubłagane. Zgłaszalność na poziomie zaledwie 20-40 proc. w kluczowych programach profilaktycznych – takich jak mammografia, cytologia i kolonoskopia – uniemożliwia nam osiągnięcie tak zwanego efektu populacyjnego. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że miliony złotych są wydawane na programy, które ze względu na niską frekwencję nie przekładają się na realny spadek śmiertelności w skali całego kraju. Polacy nadal masowo umierają na nowotwory, które wykryte we wczesnym stadium są w pełni uleczalne. Skutkiem tego stanu rzeczy jest wysoka śmiertelność w fazie późnej oraz gigantyczne, rujnujące budżet państwa koszty leczenia zaawansowanych stadiów chorób.
Gdzie leży błąd? Przez lata decydenci uciekali się do najprostszego, ale też najbardziej krzywdzącego wyjaśnienia: „pacjenci po prostu nie chcą się badać”. Jako Amazonki mówimy głośno i wyraźnie: to nie jest brak chęci. To głęboki, wielowarstwowy problem systemowy. Kiedy przyjrzymy się barierom z bliska, zobaczymy potężny mur, o który rozbija się przeciętny obywatel. To wszechobecna biurokracja, skomplikowana logistyka, gigantyczne kolejki oraz prozaiczne trudności z dodzwonieniem się do placówek medycznych.
Do tego dochodzi dramatyczne wykluczenie transportowe w mniejszych miejscowościach. Jak kobieta z małej wsi ma zrobić mammografię, skoro najbliższy aparat znajduje się kilkadziesiąt kilometrów dalej, a autobusy kursują dwa razy dziennie? Kolejnym problemem jest całkowite rozproszenie odpowiedzialności. W obecnym schemacie pacjent jest pozostawiony sam sobie. Nie ma ani jednej instytucji, która poprowadziłaby go „za rękę” – od wysłania pierwszego zaproszenia, przez logistykę badania, aż po interpretację wyniku i ewentualne szybkie skierowanie na leczenie. Na koniec musimy zmierzyć się z barierą psychologiczną: w Polsce wciąż pokutuje lęk i archaiczne przekonanie, że „rak to wyrok”, a „lepiej nie wiedzieć”.
Musimy natychmiast odwrócić tę piramidę. Różnica między Polską a krajami zachodnimi Unii Europejskiej, które zajmują podium w rankingach zgłaszalności na badania, jest kolosalna. Tamtejsi liderzy traktują profilaktykę jako długofalową inwestycję. W Polsce tymczasem na profilaktykę przeznacza się nędzne 1,7 proc. całkowitych wydatków na zdrowie, a i te środki – z powodu złej organizacji – nie są dobrze wykorzystane. Bez zasilenia systemu większym, mądrze zarządzanym strumieniem pieniędzy, będziemy bezradnie przyglądać się kolejnym zgonom, których można było uniknąć.
Filar 1: Narodowy Koordynator, czyli „Ewangelista Zdrowia”
Żadna reforma nie powiedzie się, jeśli nie stworzymy dla niej sprawnego, instytucjonalnego silnika. Dzisiaj odpowiedzialność za zdrowie Polaków jest rozmyta pomiędzy różne resorty i urzędy. Dlatego postulujemy powołanie Narodowego Koordynatora Profilaktyki lub wyspecjalizowanej Agencji Profilaktyki Zdrowotnej. Potrzebujemy kogoś, kogo roboczo nazywam „Ewangelistą Zdrowia” – silnego, merytorycznego lidera z jasną wizją, który wykroczy poza proste, urzędnicze zarządzanie projektami.
Zadaniem tego lidera będzie zintegrowanie rozproszonych dziś danych i działań kluczowych instytucji: Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), Ministerstwa Zdrowia (MZ), Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Profilaktyka nie może być bowiem wyłącznie domeną lekarzy. Edukacja o zdrowiu musi zaczynać się w szkole (MEN), a absencje chorobowe bezpośrednio drenują przecież kasę ubezpieczyciela społecznego (ZUS).
Kluczowym elementem tej instytucjonalnej rewolucji musi być zupełnie nowy mechanizm finansowania pod hasłem „Zysk z profilaktyki”. Chodzi o stworzenie sztywnego, autonomicznego budżetu, całkowicie oddzielonego od środków na bieżące leczenie szpitalne. Chcemy wprowadzenia zasady, według której określony procent realnych oszczędności uzyskanych dzięki niewydaniu środków na zaawansowane, niezwykle kosztowne procedury onkologiczne, będzie automatycznie i bezwzględnie reinwestowany wyłącznie w badania przesiewowe i wczesne wykrywanie. Pokazanie decydentom, że każda złotówka wydana dzisiaj na profilaktykę to gigantyczna oszczędność za dekadę, jest podstawowym obowiązkiem skutecznego lidera.
Filar 2: Model PUSH, koniec z makulaturą i rewolucja HPV
Drugim filarem naszej reformy jest całkowita zmiana filozofii komunikacji z pacjentem. Musimy raz na zawsze odejść od archaicznego i nieskutecznego modelu „czekania”, w którym system łaskawie przyjmie pacjenta, jeśli ten sam wykaże się heroiczną determinacją, przejdzie przez biurokratyczne piekło i sam się zapisze. Stawiamy na aktywny model „Push”. Co to oznacza? To państwo ma wyjść do obywatela z gotową, spersonalizowaną propozycją.
Najwyższy czas skończyć z wysyłaniem tradycyjnych, papierowych listów poleconych, które tygodniami krążą po kraju, kosztują fortunę, a na koniec i tak lądują w koszu. Postulujemy pełną automatyzację i wykorzystanie technologii, które większość Polaków ma już w swoich kieszeniach – Internetowego Konta Pacjenta (IKP) oraz aplikacji mObywatel.
Wyobraźmy sobie nowoczesny, zorientowany na człowieka system oparty na personalizacji i geolokalizacji. Każdy obywatel, na przykład w dniu swoich 45. urodzin, otrzymuje na telefon komórkowy spersonalizowany komunikat SMS. Nie ogólny apel, nie prośbę, ale konkretną ofertę. Taki SMS wyglądałby następująco: „Pani Anno, termin badania cytologicznego został dla Pani zarezerwowany na dzień 15.06 o godzinie 9:00 w placówce przy ul. Zdrowej 1 (300 metrów od Pani miejsca zamieszkania). Potwierdź SMS-em o treści TAK lub zaloguj się do IKP, aby wybrać inny, dogodny termin”. System sam znajduje najbliższą wolną placówkę, rezerwuje czas lekarza i podaje go pacjentowi na tacy.
W ramach tego filaru musimy także radykalnie unowocześnić samą diagnostykę. W kontekście raka szyjki macicy domagamy się pilnego wdrożenia testów HPV-DNA jako badania pierwszego rzutu. Co niezwykle istotne, technologia ta daje nam do ręki potężną broń w walce z wykluczeniem logistycznym i społecznym – możliwość samopobrania materiału w warunkach domowych (self-sampling). Kobiety, które z różnych powodów nie mogą bądź wstydzą się udać do gabinetu ginekologicznego, mogłyby zamówić bezpieczny zestaw do domu, pobrać materiał samodzielnie i odesłać go do laboratorium. To standard, który na Zachodzie ratuje tysiące istnień, a u nas wciąż traktowany jest jak pieśń przyszłości.
Filar 3: Lifestylowa narracja i „Dzień na Zdrowie”
Sama technologia jednak nie wystarczy, jeśli nie zmienimy mentalności. Trzeci filar to głęboka reforma języka wokół profilaktyki. Musimy całkowicie odczarować te badania i przestać budować kampanie społeczne na strachu i widmie śmierci. Chcemy przestawić tę wajchę w stronę narracji lifestylowej – profilaktyka musi zacząć być kojarzona jako naturalny, oczywisty element nowoczesnego stylu życia i autentycznego dbania o rodzinę. Chcemy wejść w szeroką współpracę z dużymi platformami cyfrowymi oraz mediami społecznościowymi i streamingowymi, aby wykreować modę na zdrowie i zakorzenić w świadomości społecznej nawyku regularnego „przeglądu technicznego” własnego organizmu.
Aby te piękne idee nie pozostały jedynie na papierze, proponujemy dwa niezwykle silne bodźce motywacyjne. Pierwszy z nich to wprowadzenie ustawowego, w pełni płatnego dnia wolnego od pracy na wykonanie badań profilaktycznych – tak zwanego „Dnia na Zdrowie”. Pracownik nie musiałby marnować urlopu, by zadbać o swoje życie. Drugi bodziec to całkowita reforma systemu wynagradzania lekarzy rodzinnych w Podstawowej Opiece Zdrowotnej (POZ) oparta na modelu Pay-for-performance. Lekarze powinni otrzymywać realne, wysokie bonusy finansowe za realną skuteczność, mierzoną odsetkiem podopiecznych, których skutecznie zmotywowali do wykonania badań, a nie za samo bierne utrzymywanie pacjentów na listach.
Filar 4: Wielkie sprzątanie danych, czyli natychmiastowy audyt KRN
Ostatnim, fundamentalnym filarem, bez którego cała konstrukcja runie, jest rzetelna analityka oparta na twardych danych. Nie da się skutecznie zarządzać systemem, jeśli mapa, którą dysponujemy, jest nieaktualna. Dlatego domagamy się przeprowadzenia natychmiastowego audytu Krajowego Rejestru Nowotworów (KRN). Audyt ten jest potrzebny na „tu i teraz”, ponieważ obecne wielomiesięczne opóźnienia w raportowaniu uniemożliwiają jakąkolwiek szybką reakcję na rodzące się trendy epidemiologiczne.
Jeśli dane w rejestrach są niespójne, zaproszenia trafiają pod nieaktualne adresy lub – co jest sytuacją niedopuszczalną – do osób, które już są w trakcie ciężkiego leczenia onkologicznego. Audyt to pierwszy krok do „posprzątania” baz danych i zapewnienia pełnej wymiany informacji pomiędzy KRN a systemami NFZ. Rzetelne dane pozwolą również zweryfikować, czy miliony przeznaczane na promocję profilaktyki trafiają dokładnie w te regiony i grupy społeczne, gdzie notujemy największy deficyt zgłoszeń i najwyższy wskaźnik śmiertelności. Co najważniejsze, uszczelniony system musi umożliwić wdrożenie mechanizmu patient tracking, aby precyzyjnie śledzić losy każdej osoby z niepokojącym wynikiem i nie pozwolić jej zagubić się w labiryncie biurokracji.
Nasz cel: 75 proc. zgłaszalności i zarządzanie dobrostanem
Wszystkie te cztery filary wspierają jeden cel: musimy osiągnąć pułap 70-75 proc. zgłaszalności Polaków na badania przesiewowe. To poparta światową wiedzą medyczną granica, której przekroczenie gwarantuje uzyskanie efektu populacyjnego – realnego, masowego spadku liczby zgonów z powodu nowotworów.
Czas najwyższy na fundamentalną zmianę całej filozofii państwa: musimy przejść od medycyny polegającej na „szukaniu choroby” do nowoczesnego „zarządzania dobrostanem”. Profilaktyka to nie jest koszt, który bezproduktywnie obciąża budżet dzisiaj – to inwestycja o najwyższej możliwej stopie zwrotu. Pieniądze mądrze zainwestowane teraz uratują finanse publiczne za dekadę lub dwie, kiedy unikniemy potężnej fali zaawansowanych nowotworów. Na koniec chciałabym zadać jedno proste pytanie: dlaczego niemal każde auto ma automatyczne przypomnienie o konieczności wykonania przeglądu technicznego, a nasze zdrowie takiego przypomnienia nie ma? Czas przejść do systemu, w którym to państwo aktywnie opiekuje się swoim obywatelem. To jedyna droga, by zatrzymać narastający dług zdrowotny.
Autorka: Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Zakończenie leczenia onkologicznego jest zwykle postrzegane jako moment przełomowy. Kończy się intensywny rytm wizyt, badań, zabiegów i kolejnych etapów terapii, a wraz z nim pojawia się oczekiwanie, że życie stopniowo „wróci do normy”. Z perspektywy medycznej rzeczywiście rozpoczyna się nowy etap. Z perspektywy psychologicznej granica ta jest jednak znacznie mniej wyraźna. Ustąpienie bezpośredniego zagrożenia lub zakończenie leczenia przyczynowego nie oznacza automatycznego zakończenia emocjonalnych konsekwencji choroby.
Dla wielu osób okres po terapii przynosi ulgę i nadzieję, ale jednocześnie niepewność, wzmożoną obserwację ciała czy lęk przed nawrotem. Badania nad osobami po leczeniu nowotworowym, w tym kobietami po terapii raka piersi, pokazują, że zakończenie leczenia nie jest prostym powrotem do stanu sprzed diagnozy. To raczej proces ponownej adaptacji: do zmienionego ciała, innego poczucia bezpieczeństwa i życia, w którym doświadczenie choroby pozostaje obecne, choć nie musi już zajmować centralnego miejsca.
W trakcie aktywnego leczenia codzienność podporządkowana jest kolejnym punktom planu terapeutycznego. Wizyty, badania i cykle leczenia tworzą strukturę, która – mimo że obciążająca – nadaje wydarzeniom określony porządek. Uwaga pacjenta koncentruje się na najbliższych zadaniach: przygotowaniu do zabiegu, przejściu kolejnego etapu terapii, poradzeniu sobie ze skutkami ubocznymi, oczekiwaniu na wynik.
Po zakończeniu terapii ta struktura słabnie. Kontrole odbywają się rzadziej, kontakt z zespołem leczącym staje się mniej intensywny, a pacjent coraz częściej pozostaje sam z koniecznością interpretowania sygnałów płynących z ciała i własnych emocji. Paradoksalnie właśnie wtedy mogą ujawnić się reakcje, które wcześniej pozostawały na dalszym planie. Gdy nie trzeba już mobilizować zasobów do kolejnego etapu leczenia, większą przestrzeń może zająć zmęczenie, smutek, rozdrażnienie, poczucie straty czy lęk o przyszłość.
Nie jest to dowód na „gorsze radzenie sobie”. Bardziej adekwatne jest rozumienie tego okresu jako naturalnej fazy psychologicznego przejścia. Adaptacja do choroby nowotworowej nie kończy się wraz z ostatnim zabiegiem. Wymaga ponownego uporządkowania relacji z własnym ciałem, poczuciem sprawczości i przyszłością.
Jednym z najbardziej znaczących następstw choroby nowotworowej jest zmiana sposobu przeżywania bezpieczeństwa. Przed diagnozą wiele osób funkcjonuje z naturalnym, często nieuświadamianym przekonaniem, że poważna choroba jest czymś możliwym, ale odległym. Doświadczenie nowotworu narusza to założenie. Zagrożenie przestaje być abstrakcyjne i staje się osobistą częścią biografii.
Po leczeniu nie zawsze da się więc po prostu wrócić do wcześniejszego poczucia pewności. Człowiek wie już, że nie wszystko można przewidzieć i kontrolować. Szczególnie wyraźnie widać to w kontakcie z własnym ciałem. Dolegliwość, która wcześniej zostałaby uznana za przejściową, po zakończeniu leczenia może natychmiast uruchomić pytanie o nawrót.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera lęk przed nawrotem choroby – fear of cancer recurrence (FCR). Jest on jednym z najlepiej opisanych problemów psychologicznych w okresie po leczeniu i dotyczy znacznej części osób, które zakończyły terapię onkologiczną. W populacji kobiet po leczeniu raka piersi zagadnienie to było wielokrotnie analizowane zarówno w badaniach obserwacyjnych, jak i w próbach interwencji psychologicznych.
Sama obecność myśli o możliwości nawrotu nie jest objawem zaburzenia. Po doświadczeniu nowotworu pewien poziom czujności wobec własnego zdrowia jest zrozumiały. Lęk może nasilać się przed badaniami kontrolnymi, podczas oczekiwania na wynik, w rocznicę diagnozy, po informacji o chorobie innej osoby czy przy pojawieniu się nietypowego objawu somatycznego.
Kluczowe znaczenie ma nie sam fakt pojawienia się obawy, lecz jej intensywność, częstotliwość i wpływ na codzienne funkcjonowanie. U części osób lęk ma charakter przejściowy. U innych staje się dominującym sposobem przeżywania własnego zdrowia. Może prowadzić do częstego sprawdzania ciała, poszukiwania zapewnień, wielokrotnego wyszukiwania informacji czy trudności w planowaniu przyszłości. Zdarza się także reakcja przeciwna – unikanie wizyt i badań ze względu na lęk przed możliwością usłyszenia niepomyślnej informacji.
W obu przypadkach problemem staje się utrata elastyczności w reagowaniu na niepewność. Człowiek zaczyna organizować swoje zachowanie wokół potrzeby uzyskania całkowitej pewności, że choroba nie wróci. Tymczasem takiej pewności medycyna nie może zagwarantować. Dlatego jednym z najważniejszych zadań psychologicznych po zakończeniu leczenia jest nie tyle wyeliminowanie lęku, ile stopniowe odzyskiwanie zdolności do funkcjonowania pomimo niepewności.
Współczesne interwencje psychologiczne dotyczące lęku przed nawrotem coraz rzadziej opierają się wyłącznie na uspokajaniu czy przekonywaniu pacjenta, że „wszystko będzie dobrze”. Taka strategia może przynosić krótkotrwałą ulgę, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu: potrzeby pełnej kontroli nad przyszłością.
Badania i metaanalizy wskazują, że skuteczniejsze są podejścia, które pomagają rozpoznawać automatyczne interpretacje, modyfikować sposoby reagowania na niepokojące myśli, zwiększać tolerancję niepewności i rozwijać elastyczność psychologiczną. W tym obszarze wykorzystywane są między innymi elementy terapii poznawczo-behawioralnej, mindfulness oraz terapii akceptacji i zaangażowania.
W badaniach z udziałem kobiet po leczeniu raka piersi wykazano, że interwencje oparte na akceptacji mogą zmniejszać nasilenie lęku przed nawrotem i poprawiać funkcjonowanie psychiczne. Ich celem nie jest przekonanie pacjentki, że ryzyko nie istnieje, lecz pomoc w tym, aby lęk nie determinował codziennych decyzji. Zdrowienie psychiczne nie polega więc na osiągnięciu stanu, w którym człowiek nigdy więcej nie myśli o chorobie. Bardziej realistycznym celem jest sytuacja, w której myśl o nawrocie może się pojawić, ale nie przejmuje pełnej kontroli nad zachowaniem, relacjami i planami.
Sformułowanie „wrócić do normalnego życia” bywa używane często, ale może tworzyć presję, że po leczeniu należy jak najszybciej funkcjonować tak jak przed diagnozą. Tymczasem doświadczenie choroby może zmienić relację z własnym ciałem, sposób myślenia o przyszłości i hierarchię ważności różnych obszarów życia.
Na funkcjonowanie po terapii wpływają również utrzymujące się konsekwencje leczenia: przewlekłe zmęczenie, zaburzenia snu, ból, neuropatia, problemy z koncentracją, obrzęk limfatyczny czy skutki leczenia hormonalnego. W przypadku kobiet leczonych z powodu raka piersi dodatkowym obciążeniem mogą być zmiany obrazu ciała związane z operacją, bliznami, rekonstrukcją czy utratą piersi.
Te doświadczenia nie mają wyłącznie wymiaru fizycznego. Ciało, które wcześniej było czymś oczywistym, może stać się obszarem zwiększonej czujności. Każdy nowy sygnał wymaga niekiedy oceny: czy jest typowym skutkiem leczenia, objawem przeciążenia, czy powodem do konsultacji? Sama konieczność ciągłej interpretacji własnego stanu może zwiększać napięcie.
Powrót do codzienności warto zatem rozumieć nie jako próbę odtworzenia życia sprzed choroby, lecz jako odzyskiwanie funkcjonowania w aktualnych warunkach. Oznacza to stopniowe zwiększanie aktywności, ponowne podejmowanie ról i planów, ale z uwzględnieniem rzeczywistych możliwości psychofizycznych.
Po zakończeniu leczenia często pojawia się społeczne oczekiwanie, że dominować powinny ulga, wdzięczność i radość. W rzeczywistości emocjonalny obraz tego okresu jest bardziej złożony. Ulga może współistnieć z lękiem, radość ze smutkiem, a poczucie odzyskiwanej sprawczości z okresowym poczuciem kruchości.
Nie każda trudna emocja wymaga natychmiastowego „naprawienia”. Lęk, smutek czy złość mogą być adekwatną odpowiedzią na doświadczenie choroby i jej konsekwencje. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się przewlekłe, bardzo nasilone i w istotny sposób ograniczają funkcjonowanie.
Warto także odejść od presji, że choroba powinna prowadzić do „wzrostu”, przewartościowania czy odkrycia nowego sensu życia. Dla części osób rzeczywiście staje się impulsem do zmian. Dla innych pozostaje przede wszystkim trudnym wydarzeniem, którego nie muszą interpretować jako źródła rozwoju. Dojrzała adaptacja może polegać na czymś mniej spektakularnym, ale równie ważnym: na uznaniu doświadczenia choroby bez podporządkowywania mu całej tożsamości.
W praktyce oznacza to również zgodę na nierównomierny przebieg adaptacji. Lepsze i gorsze okresy nie muszą świadczyć o regresie. Nasilenie napięcia przed kontrolą, rocznicą diagnozy czy w sytuacji nowego objawu może pojawić się nawet po dłuższym czasie względnego spokoju. Znaczenie ma to, czy po takim okresie człowiek potrafi powrócić do zwykłych aktywności i czy choroba nie zaczyna ponownie organizować całej codzienności.
Nie każda osoba po leczeniu potrzebuje pomocy psychologicznej. Warto jednak zwrócić uwagę na sytuacje, w których emocje zaczynają wyraźnie wpływać na codzienne życie. Sygnałem do konsultacji może być nasilony i utrwalony lęk przed nawrotem, częste sprawdzanie ciała, kompulsywne poszukiwanie informacji, unikanie badań kontrolnych, przewlekłe obniżenie nastroju, trudności ze snem, wycofanie społeczne czy niemożność powrotu do podstawowych aktywności mimo zakończenia leczenia.
Konsultacja psychoonkologiczna nie jest zarezerwowana wyłącznie dla osób w ciężkim kryzysie. Może być pomocna także wtedy, gdy pacjent potrzebuje uporządkować swoje reakcje, nauczyć się radzić sobie z okresami nasilonego lęku lub lepiej zrozumieć, dlaczego zakończenie leczenia nie przyniosło oczekiwanego poczucia ulgi. Badania wskazują, że interwencje psychologiczne mogą skutecznie zmniejszać lęk przed nawrotem, szczególnie jeśli są ukierunkowane na mechanizmy podtrzymujące niepokój, a nie wyłącznie na jego doraźne obniżanie.
Jedną z ważnych zmian w procesie adaptacji jest stopniowe rozszerzanie perspektywy czasowej. W okresie leczenia życie często dzieli się na krótkie odcinki: do kolejnego badania, zabiegu, cyklu, wyniku. Po zakończeniu terapii ten sposób myślenia może utrzymywać się jeszcze przez wiele miesięcy. Przyszłość bywa planowana „do następnej kontroli”, jakby dopiero kolejny prawidłowy wynik dawał prawo do dalszych planów.
Z czasem może jednak pojawić się zdolność do ponownego myślenia w dłuższej perspektywie. Do kalendarza wracają plany niezwiązane z chorobą: podróż, szkolenie, wydarzenie rodzinne, zmiana zawodowa czy zwyczajne zobowiązania na kolejne miesiące. Nie dzieje się tak dlatego, że zniknęła wszelka niepewność, lecz dlatego, że przestaje ona być jedynym punktem odniesienia.
Być może właśnie to najlepiej opisuje psychologiczny powrót do codzienności po leczeniu onkologicznym. Nie jest nim całkowity brak lęku ani powrót do identycznego sposobu funkcjonowania jak przed diagnozą. Jest nim raczej odzyskiwanie coraz większej przestrzeni dla życia poza chorobą.
Doświadczenie nowotworu pozostaje częścią osobistej historii, ale z czasem może przestać być jej główną treścią. Kontrole nadal mogą wywoływać napięcie, jednak pomiędzy nimi pojawia się coraz więcej przestrzeni na relacje, pracę, odpoczynek, zainteresowania i plany.
Leczenie może zakończyć się w konkretnym dniu; adaptacja psychologiczna nie podlega tak precyzyjnemu kalendarzowi. Jej celem nie musi być powrót do dawnej wersji siebie, lecz odzyskanie poczucia, że życie ponownie wyznaczają przede wszystkim własne potrzeby, wartości i cele, a nie doświadczenie choroby.
Autorka: dr n. med. Marta Homa – absolwentka psychologii UAM w Poznaniu, podyplomowego studium z Psychoonkologii Klinicznej, kursu podstawowego Psychoterapii Systemowej Indywidualnej i Rodzin, studiów podyplomowych z neuropsychologii. Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W 2020 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej, specjalność: neuropsychologia. Doświadczenie zawodowe zdobywa w Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Wojskowym Instytucie Medycznym-Państwowym Instytucie Badawczym. Współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki”, Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” oraz Fundacją Nie Widać Po Mnie. Wykładowca na UAM w Poznaniu, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz Uniwersytecie SWPS. Aktywnie uczestniczy w licznych konferencjach i szkoleniach psychologicznych z zakresu psychologii klinicznej, neuropsychologii, psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Choroba nowotworowa wiąże się z wieloma sytuacjami, w których pacjent musi mierzyć się z niepewnością. Dotyczy ona nie tylko momentu diagnozy czy podejmowania decyzji terapeutycznych. Napięcie może pojawiać się przed kolejnym badaniem obrazowym, biopsją, operacją, rozpoczęciem radioterapii lub chemioterapii, a także w okresie oczekiwania na wynik. Dla części osób właśnie te krótkie, powtarzające się etapy leczenia okazują się szczególnie obciążające psychicznie.
Niepokój przed badaniem czy zabiegiem jest naturalną reakcją na sytuację zagrożenia i ograniczonej przewidywalności. Nie oznacza automatycznie trudności w adaptacji do choroby ani niewystarczających zasobów psychicznych. Problem pojawia się wówczas, gdy napięcie staje się na tyle intensywne lub długotrwałe, że zaburza sen, koncentrację i codzienne funkcjonowanie, nasila dolegliwości somatyczne, prowadzi do uporczywego poszukiwania informacji albo skłania do unikania badań i procedur medycznych.
Współczesna psychoonkologia nie zakłada przy tym, że skuteczne radzenie sobie z chorobą powinno prowadzić do całkowitego wyeliminowania lęku. Bardziej realistycznym celem jest rozwijanie zdolności do jego regulowania – tak, aby pomimo niepewności pacjent mógł zachować możliwie dobre funkcjonowanie i poczucie wpływu na te obszary, które rzeczywiście pozostają pod jego kontrolą.
Lęk związany z leczeniem onkologicznym często ma charakter antycypacyjny. Oznacza to, że pojawia się nie w momencie wystąpienia zagrożenia, lecz w oczekiwaniu na wydarzenie, którego przebieg lub konsekwencje są trudne do przewidzenia. Sam termin badania może wówczas uruchomić intensywne myślenie o chorobie, nawet jeżeli pomiędzy kolejnymi kontrolami pacjent funkcjonował dobrze.
Mechanizm ten jest związany z naturalnym działaniem układu odpowiedzialnego za rozpoznawanie zagrożenia. W sytuacji niepewności zwiększa się czujność, uwaga łatwiej koncentruje się na potencjalnie niebezpiecznych sygnałach, a organizm przygotowuje się do działania. Mogą pojawić się napięcie mięśni, przyspieszone bicie serca, dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, trudności z zasypianiem, drażliwość czy problemy z koncentracją. Im większe znaczenie przypisujemy zbliżającemu się wydarzeniu, tym silniejsza może być ta reakcja.
W onkologii dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik. Badanie kontrolne nie jest neutralnym zdarzeniem medycznym. Dla osoby, która przeszła diagnostykę i leczenie, może przypominać wcześniejsze doświadczenia – moment rozpoznania choroby, pobyt w szpitalu, operację czy oczekiwanie na wynik histopatologiczny. Niekiedy już droga do ośrodka, zapach oddziału lub widok aparatury medycznej wywołują reakcję napięcia. Nie musi to oznaczać, że pacjent „cofa się” w procesie adaptacji. Określone bodźce mogą po prostu zostać silnie skojarzone z wcześniejszym doświadczeniem zagrożenia.
Szczególnym przykładem jest napięcie poprzedzające badania kontrolne po zakończeniu leczenia. Potocznie bywa określane angielskim terminem „scanxiety”. Kolejna mammografia, USG, tomografia czy rezonans mogą ponownie aktualizować pytanie o możliwość progresji lub nawrotu choroby. Wówczas lęk dotyczy nie tylko samej procedury, ale przede wszystkim tego, co może ona ujawnić.
Jednym z kluczowych źródeł napięcia w chorobie nowotworowej jest niemożność uzyskania pełnej pewności dotyczącej przyszłości. Medycyna może określać prawdopodobieństwo, przedstawiać wyniki badań i proponować postępowanie oparte na najlepszej dostępnej wiedzy, ale nie może zagwarantować przebiegu choroby u konkretnej osoby.
Umysł próbuje tę lukę w wiedzy wypełnić. W okresie oczekiwania mogą więc pojawiać się myśli: „A jeśli coś znajdą?”, „Czy ten ból oznacza nawrót?”, „Dlaczego badanie trwało dłużej niż poprzednio?”, „Czy lekarz zauważył coś niepokojącego?”. Sama obecność takich myśli nie jest problemem. Znaczenie ma to, co dzieje się z nimi dalej.
Przy nasilonym lęku możliwość zaczyna być traktowana jak prawdopodobieństwo, a następnie niemal jak pewność. Od myśli „wynik może być nieprawidłowy” łatwo przejść do przekonania „choroba na pewno wróciła”, a następnie do wyobrażania sobie kolejnych etapów leczenia i ich konsekwencji. Powstaje rozbudowany scenariusz przyszłości oparty nie na dostępnych danych, lecz na lęku.
Pomocne nie jest wówczas zastępowanie negatywnego scenariusza zapewnieniem, że „na pewno wszystko będzie dobrze”. W chorobie nowotworowej takie zapewnienie może być mało wiarygodne. Bardziej adaptacyjne jest rozróżnienie pomiędzy tym, co wiadomo, tym, co jest jedynie możliwe, oraz tym, czego na obecnym etapie nie można jeszcze rozstrzygnąć.
Zdanie „boję się, że wynik będzie nieprawidłowy” opisuje rzeczywiste doświadczenie emocjonalne. Zdanie „wynik będzie nieprawidłowy” jest natomiast przewidywaniem. Dostrzeganie tej różnicy nie usuwa niepewności, ale może ograniczyć automatyczne traktowanie najbardziej zagrażającego scenariusza jako faktu.
Przed badaniem lub zabiegiem jednym z ważnych elementów przygotowania jest uzyskanie rzetelnej informacji. Wiedza dotycząca przebiegu procedury zwiększa przewidywalność i pozwala przygotować się do tego, co rzeczywiście nastąpi. Przeglądy dotyczące przygotowania psychologicznego przed operacjami onkologicznymi wskazują, że psychoedukacja i inne interwencje psychologiczne mogą sprzyjać poprawie funkcjonowania emocjonalnego, chociaż wyniki poszczególnych badań pozostają zróżnicowane.
W praktyce najbardziej użyteczne są informacje odpowiadające na konkretne pytania: jak przebiega badanie lub zabieg, ile może potrwać, jak się przygotować, czego można spodziewać się bezpośrednio po procedurze, kiedy będzie można wrócić do zwykłej aktywności oraz kiedy i w jaki sposób zostanie przekazany wynik.
Warto jednak odróżnić zdobywanie informacji od kompulsywnego poszukiwania pewności. Wielokrotne przeglądanie stron internetowych, analizowanie historii innych pacjentów czy sprawdzanie znaczenia każdego objawu może na krótko zmniejszyć napięcie, ale często prowadzi do powstania mechanizmu błędnego koła. Pojawia się niepokój, następnie intensywne poszukiwanie informacji, chwilowa ulga, kolejna wątpliwość i ponowne sprawdzanie.
Dlatego przed badaniem dobrze jest rozdzielić dwa rodzaje pytań: te, na które można uzyskać odpowiedź już teraz, oraz te, na które odpowiedź będzie możliwa dopiero po przeprowadzeniu diagnostyki. To proste rozróżnienie pozwala ograniczyć próby rozwiązania problemu, którego na danym etapie nie da się jeszcze rozwiązać.
Operacja onkologiczna jest szczególnym doświadczeniem psychologicznym. Wiąże się z koniecznością czasowego przekazania kontroli zespołowi medycznemu, a lęk może dotyczyć zarówno samej procedury i znieczulenia, jak i bólu, powikłań, sprawności po operacji czy wyniku badania histopatologicznego.
W przypadku kobiet leczonych z powodu raka piersi znaczenie mogą mieć dodatkowo kwestie dotyczące obrazu własnego ciała, zakresu zabiegu, utraty piersi, rekonstrukcji czy zmian w funkcjonowaniu fizycznym i seksualnym. W takiej sytuacji obawy przed operacją nie dotyczą wyłącznie bezpieczeństwa medycznego, ale mogą odnosić się również do tożsamości, kobiecości i funkcjonowania w relacjach.
Współcześnie przygotowanie do leczenia coraz częściej ujmuje się w ramach prehabilitacji, której celem jest możliwie dobre przygotowanie pacjenta do obciążeń związanych z terapią jeszcze przed jej rozpoczęciem. Oprócz aktywności fizycznej czy wsparcia żywieniowego istotnym elementem może być przygotowanie psychologiczne. Przegląd Grimmett i współpracowników wskazuje na potencjalne korzyści wczesnego wsparcia psychologicznego przed operacją onkologiczną, choć autorzy podkreślają jednocześnie znaczną heterogeniczność dostępnych badań.
Przygotowanie psychiczne nie polega na osiągnięciu pełnego spokoju przed zabiegiem. Jego celem może być uporządkowanie informacji, nazwanie konkretnych obaw, zaplanowanie wsparcia po operacji i rozwijanie strategii regulowania napięcia. Dzięki temu niepewność nie znika, ale staje się bardziej możliwa do udźwignięcia.
Lęk nie jest wyłącznie zjawiskiem poznawczym. Obejmuje także fizjologiczną reakcję organizmu, dlatego strategie radzenia sobie powinny uwzględniać zarówno sposób myślenia, jak i regulację pobudzenia.
Pomocne mogą być ćwiczenia oddechowe, stopniowe rozluźnianie mięśni, techniki uważności czy odpowiednio dobrana aktywność fizyczna. Ich celem nie jest wymuszenie relaksu, ale zmniejszenie pobudzenia do poziomu, który umożliwia sprawniejsze funkcjonowanie.
Przegląd systematyczny Forbes i współpracowników dotyczący lęku proceduralnego u pacjentów poddawanych radioterapii wskazuje na znaczenie niefarmakologicznych metod jego redukcji. Autorzy analizowali między innymi interwencje informacyjne, psychologiczne, relaksacyjne i wykorzystujące muzykę. Wyniki nie pozwalają uznać jednej techniki za uniwersalnie najlepszą, pokazują jednak, że napięcie związane z procedurami medycznymi jest obszarem, na który można oddziaływać.
Podobne znaczenie mają interwencje oparte na uważności. Metaanaliza Xunlin, Lau i Klainin-Yobas wykazała korzystny wpływ takich interwencji na część wskaźników funkcjonowania psychicznego pacjentów onkologicznych i osób po leczeniu. Uważność nie oznacza przy tym „niemyślenia o chorobie”. Jej istotą jest zdolność do zauważenia własnych myśli i emocji bez konieczności automatycznego podążania za nimi oraz kierowania uwagi z powrotem na aktualne doświadczenie.
To szczególnie ważne w lęku antycypacyjnym, ponieważ jego zasadnicza część dotyczy przyszłości. Powrót do teraźniejszości nie rozwiązuje problemu medycznego, ale ogranicza czas spędzany na psychicznym przeżywaniu zdarzeń, które jeszcze nie nastąpiły.
Po wykonaniu badania pojawia się szczególny etap: oczekiwanie. Dla części pacjentów jest on bardziej obciążający niż sama procedura. Wynika to z ograniczenia możliwości działania. Badanie zostało wykonane, materiał pobrany, a wynik nie zależy już od zachowania pacjenta.
W takich warunkach umysł może próbować odzyskać kontrolę poprzez analizowanie szczegółów: zachowania personelu, czasu trwania badania, dodatkowego zdjęcia wykonanego podczas diagnostyki czy pojedynczych słów lekarza. Problem polega na tym, że informacje te najczęściej nie pozwalają wiarygodnie przewidzieć wyniku. Interpretowanie ich pod wpływem lęku może natomiast dodatkowo zwiększać napięcie.
Jedną z ważniejszych umiejętności w tym okresie jest tolerowanie niepewności – przyjęcie, że przez określony czas odpowiedź pozostaje niedostępna. Nie oznacza to pogodzenia się z najgorszym scenariuszem ani rezygnacji. Oznacza zdolność do funkcjonowania pomimo braku rozstrzygnięcia.
Pomocne może być utrzymanie możliwie regularnego rytmu dnia, ograniczenie wielokrotnego sprawdzania portalu pacjenta czy poszukiwania informacji w internecie oraz planowanie aktywności wymagających zaangażowania uwagi. Spotkanie z bliską osobą, spacer, praca, film czy codzienne obowiązki nie są zaprzeczaniem chorobie. Mogą pełnić ważną funkcję regulacyjną, pozwalając psychice okresowo odpocząć od ciągłego monitorowania zagrożenia.
Bliscy mogą odgrywać istotną rolę w okresach zwiększonego napięcia, ale wsparcie powinno odpowiadać rzeczywistym potrzebom pacjenta. Nie każda osoba chce szczegółowo omawiać swoje obawy. Dla jednej pomocna będzie rozmowa, dla innej obecność bliskiej osoby podczas wizyty, przejęcie części obowiązków czy możliwość spędzenia czasu bez rozmów o chorobie.
Dlatego warto komunikować nie tylko własne emocje, ale również konkretne potrzeby. Informacja: „chcę, żebyś pojechała ze mną na badanie”, „potrzebuję dzisiaj o tym porozmawiać” albo przeciwnie – „nie chcę teraz analizować możliwych wyników” – pozwala otoczeniu lepiej dopasować formę wsparcia.
Szczególną rolę mogą pełnić grupy i organizacje pacjenckie. Kontakt z osobami mającymi podobne doświadczenia zmniejsza poczucie osamotnienia i pozwala dzielić się praktycznymi sposobami radzenia sobie z kolejnymi etapami leczenia. Trzeba jednak zachować ważne rozróżnienie: historia innego pacjenta może być źródłem wsparcia, ale nie jest źródłem informacji o naszym rokowaniu. Przebieg choroby i odpowiedź na leczenie pozostają indywidualne.
Napięcie przed badaniem lub wynikiem nie zawsze wymaga interwencji psychologicznej. Warto jednak zwrócić uwagę na jego nasilenie, czas trwania oraz wpływ na codzienne funkcjonowanie.
Konsultacja z psychoonkologiem, psychologiem lub lekarzem jest szczególnie wskazana, gdy lęk przez dłuższy czas dominuje nad innymi doświadczeniami, powoduje znaczne zaburzenia snu lub apetytu, utrudnia pracę i wykonywanie codziennych obowiązków, prowadzi do napadów paniki, uporczywego sprawdzania objawów albo – co szczególnie istotne – do odkładania czy unikania koniecznych badań i leczenia.
Profesjonalna pomoc nie powinna być traktowana wyłącznie jako rozwiązanie dla osób znajdujących się w kryzysie. Metaanaliza Sanjida i współpracowników, obejmująca kilkadziesiąt badań nad interwencjami psychologicznymi u pacjentów onkologicznych, wskazuje, że mogą one skutecznie zmniejszać nasilenie lęku. Szczególnie istotne jest dopasowanie formy pomocy do potrzeb konkretnej osoby, ponieważ nie każdy pacjent potrzebuje takiej samej intensywności i rodzaju wsparcia.
W przestrzeni społecznej osoby chorujące onkologicznie nadal spotykają się z oczekiwaniem, że powinny „myśleć pozytywnie”, „być silne” i zachowywać optymizm. Z perspektywy psychologicznej nie jest to jednak warunek dobrego przystosowania do choroby.
Lęk przed wynikiem może współistnieć z nadzieją. Przygnębienie przed kolejnym etapem leczenia nie wyklucza mobilizacji do działania. Potrzeba wsparcia nie oznacza utraty samodzielności. Człowiek może doświadczać silnych emocji, a jednocześnie skutecznie radzić sobie z wymaganiami leczenia.
Dlatego celem nie powinno być osiągnięcie stanu, w którym kolejne badanie, zabieg czy oczekiwanie na wynik przestaną wywoływać jakiekolwiek napięcie. Bardziej realistycznym i psychologicznie użytecznym celem jest rozwijanie zdolności do funkcjonowania pomimo niepewności.
Warto w takich momentach wracać do trzech obszarów: tego, co obecnie wiadomo; tego, na co rzeczywiście można mieć wpływ; oraz tego, jakiego rodzaju wsparcie jest w danej chwili potrzebne. Takie uporządkowanie sytuacji pozwala oddzielić realne zadania od prób kontrolowania przyszłości.
W chorobie nowotworowej nie da się usunąć wszystkich źródeł niepewności. Można jednak nauczyć się przechodzić przez nie w sposób, który ogranicza psychiczne koszty oczekiwania. To właśnie zdolność regulowania napięcia – a nie całkowity brak lęku – jest jednym z ważnych elementów adaptacji do kolejnych etapów diagnostyki, leczenia i kontroli po jego zakończeniu.
Autorka: dr n. med. Marta Homa – absolwentka psychologii UAM w Poznaniu, podyplomowego studium z Psychoonkologii Klinicznej, kursu podstawowego Psychoterapii Systemowej Indywidualnej i Rodzin, studiów podyplomowych z neuropsychologii. Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W 2020 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej, specjalność: neuropsychologia. Doświadczenie zawodowe zdobywa w Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Wojskowym Instytucie Medycznym-Państwowym Instytucie Badawczym. Współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki”, Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” oraz Fundacją Nie Widać Po Mnie. Wykładowca na UAM w Poznaniu, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz Uniwersytecie SWPS. Aktywnie uczestniczy w licznych konferencjach i szkoleniach psychologicznych z zakresu psychologii klinicznej, neuropsychologii, psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Hospitalizacja jest jednym z tych etapów leczenia onkologicznego, które wyraźnie zmieniają dotychczasowy rytm życia. Niezależnie od tego, czy jej celem jest zabieg operacyjny, rozpoczęcie kolejnego etapu terapii, diagnostyka czy leczenie powikłań, oznacza czasowe przeniesienie codzienności do środowiska szpitalnego. Pacjent wchodzi w rzeczywistość podporządkowaną procedurom medycznym, harmonogramowi badań i pracy oddziału, a jednocześnie mierzy się z niepewnością dotyczącą przebiegu leczenia i własnej reakcji na nie.
Przygotowanie do pobytu w szpitalu bywa sprowadzane do kwestii praktycznych: skompletowania dokumentacji, wykonania badań czy spakowania potrzebnych rzeczy. Są one ważne, ale stanowią jedynie część procesu. Współczesne podejście do opieki onkologicznej wskazuje na potrzebę znacznie szerszego spojrzenia. Pacjent przygotowuje się bowiem nie tylko do określonej procedury medycznej, lecz także do sytuacji psychologicznej i społecznej, która wiąże się z leczeniem.
Dobre przygotowanie obejmuje zatem kilka wzajemnie powiązanych obszarów: uzyskanie adekwatnej informacji, przygotowanie organizmu, zaplanowanie spraw związanych z codziennym funkcjonowaniem oraz przygotowanie emocjonalne. Nie pozwala ono usunąć niepewności, która jest wpisana w doświadczenie choroby nowotworowej. Może jednak zmniejszyć obciążenie wynikające z tego, co możliwe do przewidzenia, zwiększyć poczucie wpływu i ułatwić aktywne uczestniczenie w procesie leczenia.
Jedną z podstawowych potrzeb pacjenta przed hospitalizacją jest uzyskanie informacji pozwalających zrozumieć, co będzie się działo i czego można się spodziewać. Nie chodzi przy tym o zdobycie możliwie największej wiedzy o chorobie. Znacznie ważniejsze jest otrzymanie informacji dostosowanej do aktualnego etapu leczenia i indywidualnych potrzeb.
Badania dotyczące przygotowania pacjentów do terapii onkologicznej pokazują interesującą dysproporcję. Turon i współpracownicy wykazali, że zdecydowana większość badanych otrzymywała informacje dotyczące możliwych fizycznych następstw terapii oraz objawów niepożądanych. Jednocześnie co piąty pacjent deklarował, że nie otrzymał informacji o tym, w jaki sposób radzić sobie ze stresem i niepokojem związanym z leczeniem. Pokazuje to, że przygotowanie medyczne i przygotowanie psychologiczne nie zawsze są traktowane równorzędnie.
Tymczasem odpowiednia edukacja pełni kilka funkcji. Pozwala zrozumieć sens wykonywanych procedur, zwiększa przewidywalność sytuacji oraz pomaga odróżnić spodziewane następstwa leczenia od objawów wymagających szybkiego zgłoszenia personelowi. Przegląd badań dotyczących programów edukacyjnych wspierających samodzielne radzenie sobie pacjentów z chorobą wskazuje ponadto, że takie interwencje mogą korzystnie wpływać między innymi na zmęczenie, ból, lęk, obniżenie nastroju, dystres i jakość życia.
Przed hospitalizacją szczególne znaczenie mają więc informacje odpowiadające na kilka podstawowych pytań: jaki jest cel pobytu, jakie procedury są planowane, jak należy się do nich przygotować, jak długo orientacyjnie może potrwać hospitalizacja, jakie objawy mogą pojawić się w związku z leczeniem i w jakich sytuacjach należy zgłaszać je personelowi. Równie ważne jest ustalenie zasad dotyczących przyjmowanych leków, zwłaszcza jeżeli pacjent leczy się także z powodu innych chorób.
Informacja ma jednak znaczenie wtedy, gdy można ją rzeczywiście przyswoić. Stres wpływa na uwagę, pamięć roboczą i zdolność przetwarzania nowych treści. Dlatego pacjent może po konsultacji pamiętać jedynie część przekazanych zaleceń, nawet jeśli podczas rozmowy wszystko wydawało się zrozumiałe. Pomocne jest wcześniejsze zapisanie najważniejszych pytań, notowanie odpowiedzi, korzystanie z pisemnych zaleceń, a w razie potrzeby ponowne dopytywanie o kwestie niejasne. Jeżeli jest to możliwe i pacjent tego potrzebuje, w ważnej konsultacji może uczestniczyć także bliska osoba.
Istotna jest również jakość źródeł. Internet umożliwia szybki dostęp do ogromnej liczby informacji, ale nie wszystkie są wiarygodne i nie wszystkie odnoszą się do konkretnej sytuacji klinicznej. Szczególnie obciążające może być czytanie indywidualnych historii chorowania i traktowanie ich jako możliwego scenariusza własnego leczenia. Doświadczenie innego pacjenta może mieć wartość wspierającą, ale nie jest prognozą przebiegu własnej choroby.
Praktyczny wymiar przygotowania do hospitalizacji może wydawać się najbardziej oczywisty, jednak jego znaczenie wykracza poza kwestie organizacyjne. Uporządkowanie spraw, na które pacjent ma wpływ, zmniejsza liczbę dodatkowych obciążeń w sytuacji, która sama w sobie zawiera wiele niewiadomych.
Przed planowanym przyjęciem warto sprawdzić wymagania konkretnego oddziału. Podstawę stanowi zazwyczaj dokumentacja związana z aktualnym leczeniem, wyniki badań oraz aktualna lista wszystkich przyjmowanych leków wraz z dawkowaniem. Powinna ona obejmować również preparaty dostępne bez recepty, zioła i suplementy diety. W onkologii ma to szczególne znaczenie ze względu na możliwość interakcji części substancji z prowadzonym leczeniem. O sposobie przyjmowania leków przed określoną procedurą i podczas pobytu powinien decydować zespół prowadzący – nie należy samodzielnie odstawiać ani modyfikować farmakoterapii.
Warto wcześniej przygotować także rzeczy osobiste zwiększające komfort podczas pobytu. Zakres potrzeb będzie zależał od charakteru oddziału i przewidywanego czasu hospitalizacji, dlatego zamiast uniwersalnej listy lepiej kierować się informacjami przekazanymi przez placówkę. Wygodne ubranie, przybory higieniczne, okulary, telefon, ładowarka czy przedmioty umożliwiające spokojne spędzenie czasu mogą wydawać się mało istotne wobec leczenia, jednak pomagają zachować element ciągłości codziennego funkcjonowania.
Przygotowanie praktyczne oznacza również uwzględnienie czasu bezpośrednio po hospitalizacji. Koncentracja na samym pobycie sprawia czasem, że dopiero przy wypisie pojawia się pytanie, jak będzie wyglądało funkcjonowanie w domu. Tymczasem po zabiegu lub intensywnym leczeniu poziom sprawności i energii może być przejściowo mniejszy. Warto zatem wcześniej pomyśleć o transporcie ze szpitala, zakupach, przygotowaniu posiłków, opiece nad dziećmi lub innymi osobami zależnymi oraz pomocy w codziennych obowiązkach.
Choroba nowotworowa dotyczy przede wszystkim pacjenta, ale jej konsekwencje obejmują również system rodzinny i dotychczasowy podział obowiązków. Hospitalizacja często wymaga ich czasowego przeorganizowania. Dla wielu osób właśnie pozostawienie niedokończonych spraw zawodowych czy rodzinnych jest dodatkowym źródłem napięcia.
Nie jest możliwe zabezpieczenie wszystkich potencjalnych trudności. Przydatne jest natomiast określenie kilku najważniejszych kwestii: kto będzie osobą kontaktową dla rodziny, kto może dostarczyć potrzebne rzeczy do szpitala, kto zajmie się obowiązkami domowymi i kto będzie dostępny po wypisie.
Warto przy tym odróżnić obecność wsparcia od jego efektywnego wykorzystywania. Pacjent może mieć wokół siebie wiele osób deklarujących gotowość do pomocy, a jednocześnie nadal czuć się przeciążony. Dzieje się tak między innymi wtedy, gdy sam musi koordynować wszystkie działania lub nie wie, o co konkretnie poprosić. Pomoc staje się bardziej użyteczna, gdy przyjmuje określoną formę: zorganizowania transportu, odebrania dziecka, przygotowania posiłku, wykonania zakupów czy towarzyszenia podczas konsultacji.
Przyjmowanie pomocy nie powinno być utożsamiane z utratą samodzielności. W okresie intensywnego leczenia rozsądne gospodarowanie energią jest elementem adaptacji do aktualnej sytuacji. Pozwala przeznaczyć ograniczone zasoby na to, czego nie można przekazać innym – leczenie, odpoczynek i regenerację.
Coraz ważniejszym elementem współczesnej opieki onkologicznej jest prehabilitacja, czyli działania podejmowane jeszcze przed rozpoczęciem leczenia w celu zwiększenia możliwości funkcjonalnych pacjenta i przygotowania go do obciążeń związanych z terapią. Szczególnie dużo badań dotyczy okresu poprzedzającego leczenie operacyjne.
Prehabilitacja może obejmować aktywność fizyczną, interwencje żywieniowe oraz wsparcie psychologiczne. Metaanaliza badań dotyczących ćwiczeń przed operacjami onkologicznymi wskazała, że tego rodzaju interwencje są wykonalne i bezpieczne, a także mogą poprawiać wydolność funkcjonalną w okresie pooperacyjnym.
Nie oznacza to jednak, że każdy pacjent przed hospitalizacją powinien rozpocząć intensywny trening. Istotą prehabilitacji jest indywidualizacja. Rodzaj i natężenie aktywności powinny uwzględniać stan ogólny, choroby współistniejące, etap choroby nowotworowej i planowane leczenie. U części osób będzie to program ćwiczeń, u innych regularne spacery lub podtrzymywanie dotychczasowej aktywności w granicach tolerancji wysiłku.
Podobnie należy traktować przygotowanie żywieniowe. Okres przed hospitalizacją nie jest odpowiednim momentem na eksperymentowanie z restrykcyjnymi dietami, głodówkami czy niezweryfikowanymi sposobami „wzmacniania organizmu”. Utrata masy ciała, ograniczenie apetytu, trudności w przyjmowaniu pokarmów lub inne problemy żywieniowe powinny zostać zgłoszone zespołowi prowadzącemu. W razie potrzeby zasadne jest włączenie dietetyka klinicznego.
Przygotowanie organizmu nie oznacza zatem dążenia do osiągnięcia szczególnej formy przed leczeniem. Jego celem jest wykorzystanie dostępnego czasu do możliwie dobrego zabezpieczenia zasobów fizycznych pacjenta.
Jednym z najczęstszych nieporozumień dotyczących psychologicznego przygotowania do leczenia jest przekonanie, że jego miarą powinien być spokój. Tymczasem lęk przed hospitalizacją, zabiegiem czy kolejnym etapem terapii jest zrozumiałą reakcją na sytuację zagrożenia, utraty przewidywalności i ograniczenia kontroli.
Przygotowanie emocjonalne nie polega więc na doprowadzeniu do stanu, w którym pacjent przestaje się obawiać. Jego celem jest raczej takie regulowanie napięcia, aby emocje nie uniemożliwiały podejmowania decyzji, komunikowania potrzeb, odpoczynku i współpracy z zespołem leczącym.
Szczególnie obciążające bywa wybieganie myślami daleko poza aktualny etap terapii. Jeszcze przed pierwszą hospitalizacją pacjent może próbować przewidzieć kolejne miesiące leczenia, jego skuteczność, możliwe powikłania, dalsze badania i konsekwencje dla całego życia. Takie myślenie jest próbą odzyskania kontroli, jednak często prowadzi do przeciążenia. Bardziej adaptacyjne może być koncentrowanie się na najbliższym etapie: obecnym badaniu, aktualnej hospitalizacji czy pierwszych dniach po zabiegu.
Pomocne jest również rozróżnienie między obszarem wpływu a obszarem niepewności. Pacjent ma wpływ na przygotowanie dokumentacji, zadawanie pytań, przekazywanie personelowi informacji o swoim stanie, korzystanie ze wsparcia czy przestrzeganie zaleceń. Nie ma natomiast możliwości wcześniejszego poznania wszystkich wyników ani pełnego przewidzenia reakcji organizmu na terapię. Próba uzyskania kontroli nad tym, co z definicji pozostaje niepewne, może nasilać lęk zamiast go redukować.
W doświadczeniu choroby nowotworowej nadal obecna jest społeczna narracja o „walce”, „byciu silnym” i konieczności pozytywnego myślenia. Dla niektórych osób taki sposób rozumienia choroby może być wspierający. Nie powinien jednak stawać się wymaganiem.
Lęk, smutek, złość czy okresowe poczucie bezradności nie świadczą o niewłaściwym radzeniu sobie z chorobą. Można jednocześnie obawiać się leczenia i być zmotywowanym do jego podjęcia. Można doświadczać przygnębienia i zachowywać nadzieję. Adaptacja psychologiczna do choroby nie polega na utrzymywaniu jednego, „właściwego” stanu emocjonalnego, ale na stopniowym odnajdywaniu sposobu funkcjonowania w zmieniającej się sytuacji.
Warto natomiast zwrócić uwagę na intensywność i konsekwencje doświadczanego dystresu. Jeżeli napięcie utrzymuje się na wysokim poziomie, powoduje znaczące zaburzenia snu, uniemożliwia codzienne funkcjonowanie, utrudnia podejmowanie decyzji lub prowadzi do rezygnacji z potrzebnego leczenia, wskazana jest konsultacja ze specjalistą. Wsparcie psychoonkologiczne nie jest przeznaczone wyłącznie dla osób znajdujących się w głębokim kryzysie. Może pełnić funkcję profilaktyczną – pomagać porządkować obawy, wzmacniać skuteczne strategie radzenia sobie i przygotowywać się do kolejnych etapów terapii.
Hospitalizacja z konieczności ogranicza część autonomii. Rytm dnia wyznaczają badania, wizyty, podawanie leków i organizacja oddziału. Nie oznacza to jednak, że rola pacjenta staje się bierna.
Aktywne uczestnictwo w leczeniu obejmuje przede wszystkim komunikowanie się z zespołem: zgłaszanie objawów, zadawanie pytań, informowanie o zmianach samopoczucia oraz sygnalizowanie, gdy przekazane informacje są niezrozumiałe. Niepokojących dolegliwości nie należy przemilczać z obawy przed „zawracaniem głowy”. Wczesna informacja o bólu, nudnościach, trudnościach ze snem, nasilonym lęku czy innych objawach pozwala zespołowi ocenić sytuację i w razie potrzeby odpowiednio zareagować.
W miarę możliwości warto również zachować niewielkie elementy własnego rytmu dnia. Kontakt z bliskimi, lektura, muzyka, proste aktywności czy ruch, jeżeli jest dozwolony, pomagają podtrzymać poczucie ciągłości między życiem poza szpitalem a hospitalizacją. Ma to znaczenie zwłaszcza podczas dłuższych pobytów, kiedy przestrzeń szpitalna przez pewien czas staje się podstawowym środowiskiem funkcjonowania.
Przygotowanie do hospitalizacji warto traktować jako proces, który nie kończy się w momencie przyjęcia na oddział. Jego kolejnym etapem jest przygotowanie do powrotu do domu.
Przed wypisem pacjent powinien rozumieć dalszy plan postępowania: sposób przyjmowania leków, zasady pielęgnacji po zabiegu, ograniczenia dotyczące aktywności, terminy kontroli oraz objawy, które wymagają kontaktu z zespołem. Warto również wiedzieć, gdzie i w jaki sposób szukać pomocy w razie pojawienia się problemów.
Moment wypisu może wiązać się z kolejną dużą porcją informacji, dlatego również wtedy pomocne jest notowanie, korzystanie z pisemnych zaleceń i zadawanie pytań. Powrót do domu jest zazwyczaj oczekiwany, ale może również uruchamiać niepokój – w szpitalu personel był dostępny przez całą dobę, natomiast po wypisie większa część odpowiedzialności za obserwowanie swojego stanu ponownie spoczywa na pacjencie i jego bliskich. Jasny plan dalszego postępowania zmniejsza tę niepewność.
Nie istnieje sposób, który pozwoli całkowicie przygotować się na doświadczenie hospitalizacji onkologicznej. Można znać plan leczenia, a mimo to zareagować na nie inaczej, niż się oczekiwało. Pobyt może się przedłużyć, termin procedury może ulec zmianie, mogą pojawić się nieprzewidziane emocje albo większe niż zakładano zmęczenie.
Dlatego miarą dobrego przygotowania nie jest pełna kontrola nad przebiegiem hospitalizacji. Jest nią raczej stworzenie możliwie stabilnych warunków do poradzenia sobie również z tym, czego wcześniej nie można było przewidzieć.
W praktyce oznacza to posiadanie rzetelnych informacji, przygotowanie najważniejszych spraw organizacyjnych, zadbanie – w granicach możliwości – o kondycję fizyczną i odżywienie, ustalenie dostępnego wsparcia oraz dopuszczenie własnych reakcji emocjonalnych. Równie istotna jest świadomość, że w razie trudności można korzystać z pomocy.
Hospitalizacja nie jest sprawdzianem samodzielności ani odporności psychicznej. Jest jednym z etapów procesu leczenia. Dobre przygotowanie nie usuwa jego trudności, ale może sprawić, że pacjent wchodzi w ten etap z większą wiedzą, lepiej uporządkowanym zapleczem i świadomością własnych zasobów. W sytuacji, w której nie wszystko można kontrolować, właśnie te elementy stają się ważnym źródłem poczucia bezpieczeństwa i wpływu.
Autorka: dr n. med. Marta Homa – absolwentka psychologii UAM w Poznaniu, podyplomowego studium z Psychoonkologii Klinicznej, kursu podstawowego Psychoterapii Systemowej Indywidualnej i Rodzin, studiów podyplomowych z neuropsychologii. Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W 2020 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej, specjalność: neuropsychologia. Doświadczenie zawodowe zdobywa w Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Wojskowym Instytucie Medycznym-Państwowym Instytucie Badawczym. Współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki”, Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” oraz Fundacją Nie Widać Po Mnie. Wykładowca na UAM w Poznaniu, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz Uniwersytecie SWPS. Aktywnie uczestniczy w licznych konferencjach i szkoleniach psychologicznych z zakresu psychologii klinicznej, neuropsychologii, psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.
Artykuł powstał w ramach projektu pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”, który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Trudności w koncentracji uwagi, wolniejsze tempo przetwarzania informacji, problemy z zapamiętywaniem nowych treści czy trudność w szybkim wydobywaniu słów należą do częstych skarg zgłaszanych przez osoby leczone onkologicznie oraz pozostające po zakończeniu leczenia. Ich znaczenie kliniczne jest szczególne wówczas, gdy stanowią wyraźną zmianę w stosunku do wcześniejszego poziomu funkcjonowania poznawczego.
Interpretacja tych objawów nie jest jednak prosta. Subiektywnie odczuwane „pogorszenie pamięci” może odzwierciedlać rzeczywiste osłabienie procesów pamięciowych, ale może również wynikać z zaburzeń uwagi, spowolnienia przetwarzania informacji, zmęczenia, pogorszenia jakości snu, bólu lub znacznego obciążenia emocjonalnego. W przebiegu choroby nowotworowej czynniki te często współwystępują i mogą wzajemnie nasilać swoje oddziaływanie.
Z tego względu właściwa ocena trudności poznawczych wymaga odejścia od prostego pytania o „sprawność pamięci” na rzecz analizy całego profilu funkcjonowania. Istotne jest określenie, które procesy poznawcze uległy zmianie, kiedy pojawiły się pierwsze trudności, jaka jest ich dynamika oraz w jakim związku pozostają z leczeniem, stanem somatycznym i kondycją psychiczną pacjenta.
W literaturze naukowej stosuje się pojęcie cancer-related cognitive impairment (CRCI), odnoszące się do zaburzeń funkcji poznawczych występujących w związku z chorobą nowotworową i jej leczeniem. Potoczne określenia „chemobrain” i „chemofog” opisują przede wszystkim subiektywne poczucie spowolnienia i „zamglenia” procesów poznawczych, jednak z perspektywy naukowej są zbyt wąskie. Sugerują bowiem dominujący związek trudności z chemioterapią, podczas gdy obecna wiedza wskazuje na znacznie bardziej złożoną etiologię.
Trudności poznawcze mogą pojawiać się zarówno w trakcie leczenia, jak i przed jego rozpoczęciem lub utrzymywać się po jego zakończeniu. Na ich występowanie mogą wpływać mechanizmy związane z samą chorobą, różne metody leczenia przeciwnowotworowego, zmiany hormonalne i zapalne, a także stan somatyczny i psychiczny pacjenta.
Najczęściej opisywane obszary obejmują uwagę i koncentrację, szybkość przetwarzania informacji, uczenie się i pamięć oraz funkcje wykonawcze. W codziennym funkcjonowaniu może się to przejawiać większą podatnością na rozproszenie, trudnością w jednoczesnym wykonywaniu kilku czynności, spowolnieniem przyswajania nowych informacji, częstszym gubieniem wątku lub większym wysiłkiem potrzebnym do organizowania bardziej złożonych działań.
CRCI nie stanowi jednak jednorodnego zespołu objawów. Jego obraz może różnić się w zależności od rodzaju nowotworu, sposobu leczenia, wieku, stanu zdrowia oraz wcześniejszego poziomu funkcjonowania poznawczego. Istotne jest również to, że subiektywne poczucie pogorszenia sprawności nie zawsze pozostaje w ścisłej zgodności z wynikami obiektywnego badania neuropsychologicznego.
Jednym z podstawowych elementów interpretacji zgłaszanych trudności jest rozróżnienie między zaburzeniami uwagi a zaburzeniami pamięci. Procesy te pozostają ze sobą ściśle powiązane, ale nie są tożsame.
Skuteczne zapamiętanie informacji wymaga najpierw jej prawidłowej rejestracji i przetworzenia. Jeżeli zasoby uwagi są ograniczone, materiał może zostać zakodowany w sposób mniej efektywny. Późniejsza trudność w przypomnieniu sobie danej informacji może być wówczas odczuwana jako „problem z pamięcią”, mimo że zasadnicze zakłócenie pojawiło się wcześniej – na etapie koncentracji.
W chorobie nowotworowej ma to szczególne znaczenie ze względu na współwystępowanie wielu czynników obciążających system poznawczy. Pacjent podczas konsultacji może jednocześnie przetwarzać nowe informacje medyczne, odczuwać zmęczenie lub ból oraz pozostawać w stanie wzmożonego napięcia emocjonalnego. W takich warunkach efektywność rejestrowania i organizowania informacji może być obniżona.
Z neuropsychologicznego punktu widzenia istotne jest więc ustalenie, czy trudność dotyczy przede wszystkim utrzymania koncentracji, uczenia się nowych treści czy późniejszego wydobywania informacji już zapisanych w pamięci. Choć w doświadczeniu pacjenta wszystkie te problemy mogą być określane jako „słabsza pamięć”, ich mechanizmy są odmienne i mogą wymagać innego rodzaju wsparcia.
Funkcjonowanie poznawcze należy oceniać w kontekście aktualnego stanu psychofizycznego. Wśród czynników o szczególnym znaczeniu wymienia się zmęczenie związane z chorobą nowotworową, zaburzenia snu, ból oraz obciążenie emocjonalne. Czynniki te mogą zarówno nasilać istniejące trudności poznawcze, jak i samodzielnie prowadzić do przejściowego obniżenia efektywności procesów uwagi, pamięci i kontroli wykonawczej.
Cancer-related fatigue (CRF) jest jednym z najczęstszych i najbardziej obciążających następstw choroby oraz leczenia onkologicznego. Ma charakter wielowymiarowy i obejmuje komponent fizyczny, emocjonalny oraz poznawczy. Nie jest odpowiednikiem fizjologicznego zmęczenia, ponieważ może być nieproporcjonalne do wcześniejszej aktywności i nie zawsze ustępuje po odpoczynku.
W wymiarze poznawczym zmęczenie może wiązać się ze spowolnieniem tempa myślenia, osłabieniem zdolności do dłuższego utrzymania koncentracji oraz większym kosztem wykonywania zadań wymagających intensywnego przetwarzania informacji.
Badania prowadzone w warunkach codziennego życia kobiet po leczeniu raka piersi wskazują, że sprawność poznawcza może zmieniać się w zależności od aktualnego poziomu zmęczenia. W okresach większego nasilenia zmęczenia obserwowano wolniejsze tempo wykonywania zadań mierzących szybkość przetwarzania informacji.
Oznacza to, że sprawność poznawcza nie ma charakteru całkowicie stałego. Może podlegać wahaniom zależnym od aktualnej wydolności organizmu. Z tego względu w ocenie trudności ważna jest nie tylko ich obecność, ale również ich zmienność w czasie i związek z wysiłkiem, obciążeniem oraz przebiegiem leczenia.
Sen odgrywa istotną rolę w regulacji procesów uwagi, pamięci, uczenia się oraz funkcjonowania emocjonalnego. Jego zaburzenia mogą prowadzić do obniżenia zdolności koncentracji, spowolnienia przetwarzania informacji i zwiększonej podatności na zmęczenie.
W przebiegu choroby nowotworowej jakość snu może być pogarszana przez ból, uderzenia gorąca, działania niepożądane leczenia, zmianę codziennego rytmu aktywności oraz nasilony lęk. Jeśli problemy ze snem utrzymują się dłużej, ich konsekwencje mogą być błędnie interpretowane wyłącznie jako pogorszenie sprawności poznawczej.
Również ból może bezpośrednio angażować zasoby uwagowe i utrudniać wykonywanie zadań wymagających koncentracji. Znaczenie mogą mieć ponadto niedokrwistość, zaburzenia hormonalne, przyjmowane leki, ograniczenie aktywności fizycznej i choroby współistniejące.
Dlatego ocena trudności poznawczych powinna uwzględniać aktualną kondycję somatyczną pacjenta oraz czynniki, które mogą wtórnie ograniczać jego zasoby poznawcze.
Stan psychiczny pozostaje kolejnym istotnym elementem wpływającym na funkcjonowanie poznawcze. Choroba nowotworowa wiąże się z długotrwałą ekspozycją na sytuacje niepewności, utraty kontroli i zagrożenia. Źródłem napięcia mogą być zarówno diagnoza i kolejne etapy leczenia, jak i oczekiwanie na wyniki badań, zmiany w funkcjonowaniu rodzinnym i zawodowym czy obawa przed nawrotem.
Lęk wpływa na sposób selekcjonowania informacji. W warunkach zagrożenia większa część zasobów uwagowych zostaje skierowana na bodźce związane z potencjalnym niebezpieczeństwem. Mechanizm ten ma charakter adaptacyjny, ale może ograniczać efektywność wykonywania zadań niezwiązanych bezpośrednio z zagrożeniem.
W konsekwencji osoba może mieć większą trudność z koncentracją na rozmowie, lekturze lub obowiązkach zawodowych, mimo że podstawowe możliwości poznawcze pozostają zachowane. Podobny wpływ mogą mieć objawy depresyjne, które często wiążą się ze spowolnieniem psychoruchowym, obniżeniem energii, motywacji i inicjatywy.
Czynniki emocjonalne nie powinny być jednak traktowane jako alternatywne wobec CRCI. Mogą współistnieć z bezpośrednimi następstwami choroby i leczenia oraz modyfikować ich nasilenie. Z tego względu ich ocena powinna stanowić integralny element diagnostyki trudności poznawczych.
Jednym z najlepiej udokumentowanych zjawisk w badaniach nad CRCI jest stosunkowo niewielka zgodność pomiędzy subiektywnie odczuwanym pogorszeniem funkcjonowania poznawczego a wynikami standaryzowanych testów neuropsychologicznych.
Pacjent może doświadczać istotnych trudności w codziennym funkcjonowaniu, mimo że wyniki badania mieszczą się w zakresie normy. Możliwa jest również sytuacja odwrotna: osłabienie określonych funkcji w testach nie zawsze przekłada się na wyraźne trudności zauważane w codziennym życiu.
Nie oznacza to sprzeczności pomiędzy tymi sposobami oceny. Dostarczają one informacji o różnych aspektach funkcjonowania.
Badanie neuropsychologiczne odbywa się w warunkach kontrolowanych, przy jednoznacznej instrukcji i ograniczonej liczbie bodźców zakłócających. Codzienność wymaga natomiast równoczesnego przetwarzania wielu informacji, przełączania uwagi, podejmowania decyzji i reagowania na zmienne wymagania środowiska.
Znaczenie ma również punkt odniesienia. Pacjent porównuje aktualne funkcjonowanie z własnym poziomem sprawności sprzed choroby. Wyniki testów odnoszone są natomiast do norm populacyjnych. Osoba o wysokim wcześniejszym poziomie funkcjonowania może zatem odczuwać wyraźne pogorszenie, a jednocześnie nadal uzyskiwać rezultaty mieszczące się w granicach normy.
Z tego względu prawidłowa ocena powinna integrować trzy źródła informacji: wyniki obiektywnych testów, subiektywne doświadczenie pacjenta oraz rzeczywisty wpływ trudności na jego codzienne funkcjonowanie.
Różnicowanie przyczyn trudności poznawczych w onkologii wymaga analizy całego obrazu klinicznego. Nie istnieje pojedynczy objaw, który pozwalałby jednoznacznie rozstrzygnąć, czy dominującym mechanizmem jest CRCI, zmęczenie, zaburzenia snu czy obciążenie emocjonalne.
Znaczenie ma przede wszystkim czas pojawienia się objawów, ich przebieg, stabilność, zależność od wysiłku i aktualnego samopoczucia oraz ich wpływ na codzienne funkcjonowanie.
Trudności nasilające się wraz ze zmęczeniem lub po wzmożonym wysiłku mogą wskazywać na znaczący udział ograniczenia zasobów psychofizycznych. Wyraźna zależność od jakości snu przemawia za koniecznością oceny zaburzeń snu. Z kolei nasilenie problemów przede wszystkim w okresach zwiększonego lęku może wskazywać na istotny udział obciążenia emocjonalnego.
Należy jednak pamiętać, że czynniki te mogą współistnieć. U części pacjentów podstawowe trudności poznawcze mogą być dodatkowo nasilane przez zmęczenie lub stres. Dlatego diagnostyka nie powinna polegać na poszukiwaniu jednej wyłącznej przyczyny, lecz na określeniu względnego udziału poszczególnych mechanizmów.
Szczególnej uwagi wymagają trudności utrzymujące się niezależnie od aktualnej kondycji, wyraźnie nasilające się w czasie lub wpływające na samodzielność. Nowe problemy z wykonywaniem wcześniej dobrze opanowanych czynności, orientacją, rozumieniem informacji czy organizacją podstawowych aktywności powinny skłaniać do konsultacji medycznej i pogłębionej diagnostyki.
Badanie neuropsychologiczne umożliwia ocenę profilu funkcjonowania poznawczego. W zależności od zgłaszanego problemu analizowane mogą być uwaga, szybkość przetwarzania informacji, uczenie się i pamięć, funkcje wykonawcze, językowe oraz wzrokowo-przestrzenne.
Znaczenie diagnostyczne ma jednak nie tylko sam wynik testu. Istotny jest również przebieg trudności, ich związek z etapem leczenia, stan emocjonalny pacjenta, obecność zmęczenia i zaburzeń snu, choroby współistniejące oraz stosowana farmakoterapia.
Właściwie przeprowadzona ocena pozwala określić, czy obserwowane trudności mają charakter względnie izolowany, czy stanowią element bardziej złożonego obrazu obejmującego również czynniki somatyczne i psychologiczne.
Celem diagnostyki neuropsychologicznej nie jest zatem wyłącznie potwierdzenie lub wykluczenie deficytu. Jest nim przede wszystkim określenie mechanizmu obserwowanych trudności oraz wskazanie tych obszarów, które mogą podlegać leczeniu, rehabilitacji lub kompensacji.
Dobór postępowania powinien wynikać z charakteru i źródła zgłaszanych problemów. Jeżeli istotną rolę odgrywa zmęczenie, zaburzenia snu, ból lub nasilone objawy emocjonalne, ograniczenie tych czynników może prowadzić również do poprawy codziennej sprawności poznawczej.
Znaczenie mają ponadto strategie zmniejszające obciążenie poznawcze. Ograniczenie wielozadaniowości, planowanie bardziej wymagających aktywności na okres największej wydolności, korzystanie z notatek, kalendarza i przypomnień oraz redukowanie bodźców rozpraszających może istotnie poprawiać efektywność codziennego funkcjonowania.
Strategie te nie powinny być traktowane wyłącznie jako kompensacja deficytu. Stanowią raczej sposób dostosowania wymagań do aktualnych zasobów poznawczych. W wybranych przypadkach uzasadnione może być również zastosowanie rehabilitacji neuropsychologicznej, treningu funkcji poznawczych lub interwencji psychologicznych ukierunkowanych na stres, lęk i adaptację do choroby.
Współczesne rozumienie trudności poznawczych w onkologii odchodzi od modelu, w którym są one traktowane jako proste następstwo jednej metody leczenia. CRCI ma charakter heterogeniczny, a jego obraz jest wynikiem interakcji wielu czynników biologicznych, somatycznych i psychologicznych.
Z tego względu skarga „gorzej pamiętam” powinna być traktowana jako punkt wyjścia do dalszej oceny, a nie jako gotowe rozpoznanie. Może odzwierciedlać zaburzenie pamięci, ograniczenie zasobów uwagowych, spowolnienie przetwarzania informacji, wpływ zmęczenia, niewystarczającą jakość snu lub nasilone obciążenie emocjonalne.
Najbardziej adekwatne jest więc podejście integrujące informacje o procesach poznawczych, stanie somatycznym, kondycji emocjonalnej oraz funkcjonowaniu w codziennym życiu. Pozwala ono uniknąć zarówno nadmiernego przypisywania wszystkich trudności bezpośrednim następstwom leczenia przeciwnowotworowego, jak i ich bagatelizowania.
Tak rozumiana diagnostyka ma znaczenie praktyczne. Umożliwia określenie, które czynniki wymagają interwencji oraz jakie strategie mogą poprawić jakość codziennego funkcjonowania. W centrum zainteresowania pozostaje więc nie tylko pytanie o obecność deficytu poznawczego, lecz przede wszystkim o jego mechanizm, dynamikę i rzeczywiste znaczenie dla życia pacjenta.
Boscher, C., Joly, F., Clarisse, B., Humbert, X., Grellard, J.-M., Binarelli, G., Tron, L., Licaj, I., & Lange, M. (2020). Perceived cognitive impairment in breast cancer survivors and its relationships with psychological factors. Cancers, 12(10), 3000. https://doi.org/10.3390/cancers12103000
Small, B. J., Jim, H. S. L., Eisel, S. L., Jacobsen, P. B., & Scott, S. B. (2019). Cognitive performance of breast cancer survivors in daily life: Role of fatigue and depressed mood. Psycho-Oncology, 28(11), 2174–2180. https://doi.org/10.1002/pon.5203
Veal, B. M., Scott, S. B., Jim, H. S. L., & Small, B. J. (2023). Subjective cognition and memory lapses in the daily lives of breast cancer survivors: Examining associations with objective cognitive performance, fatigue, and depressed mood. Psycho-Oncology, 32(8), 1298–1305. https://doi.org/10.1002/pon.6185
García-González, D., et al. (2025). Biological mechanisms of cancer-related fatigue in breast cancer survivors after treatment: A scoping review. Journal of Cancer Survivorship. https://doi.org/10.1007/s11764-023-01477-z
Whittaker, A. L., George, R. P., & O’Malley, L. (2022). Prevalence of cognitive impairment following chemotherapy treatment for breast cancer: A systematic review and meta-analysis. Scientific Reports, 12, 2135. https://doi.org/10.1038/s41598-022-05682-1
Autorka: dr n. med. Marta Homa – absolwentka psychologii UAM w Poznaniu, podyplomowego studium z Psychoonkologii Klinicznej, kursu podstawowego Psychoterapii Systemowej Indywidualnej i Rodzin, studiów podyplomowych z neuropsychologii. Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W 2020 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej, specjalność: neuropsychologia. Doświadczenie zawodowe zdobywa w Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Wojskowym Instytucie Medycznym-Państwowym Instytucie Badawczym. Współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki”, Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” oraz Fundacją Nie Widać Po Mnie. Wykładowca na UAM w Poznaniu, Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz Uniwersytecie SWPS. Aktywnie uczestniczy w licznych konferencjach i szkoleniach psychologicznych z zakresu psychologii klinicznej, neuropsychologii, psychoonkologii i interwencji kryzysowej. Członek Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.