Nowoczesne formy podania leków – zyskują pacjent i system

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Nowoczesne formy podania leków – zyskują pacjent i system


Postęp w leczeniu to nie tylko coraz bardziej skuteczne leki, ale też nowe formy ich podawania, co sprawia, że leczenie staje się mniej uciążliwe dla pacjenta.  Co ciekawe, niosą one też korzyści dla systemu ochrony zdrowia.

Leczenie systemowe nowotworów nadal kojarzy się większości pacjentów z koniecznością dożylnego podawania chemoterapii. W rzeczywistości jednak coraz więcej nowoczesnych terapii jest dostępnych w tabletkach, wstrzyknięciach podskórnych czy też długodziałających iniekcjach. Eksperci są zgodni co do tego, że są one przyszłością leczenia, nie tylko w onkologii, bo nie tylko poprawiają jakość życia pacjenta, ale również pozawalają oszczędzać zasoby medyczne. Innowacyjne metody podawania leków sprawiają, że życie z chorobą przewlekłą staje się bardziej przewidywalne, zorganizowane i mniej stresujące, a co najważniejsze – dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta i jego rodziny.

 

Doustnie, podskórnie, domięśniowo…

Postęp w medycynie onkologicznej prowadzi do stałego rozwoju doustnych form terapii. Pacjenci otrzymują zapas leków w tabletkach na okres do dwóch miesięcy i przyjmują je samodzielnie w domu. Rewolucja dotyczy także leków biologicznych: te, które kiedyś wymagały długotrwałych wlewów dożylnych, są teraz dostępne w formie szybkich zastrzyków podskórnych. Skraca to czas podania z godziny do zaledwie kilku minut. Dodatkowo, specjalistyczne infuzory umożliwiają prowadzenie wielogodzinnej chemioterapii w warunkach domowych.

Trzeba też pamiętać, że skuteczność leczenia zależy nie tylko od wyników badań laboratoryjnych, ale przede wszystkim od wzajemnego zrozumienia i współpracy (dialogu) między lekarzem a pacjentem. Pacjent to nie tylko „przypadek medyczny”, ale człowiek z określonymi nawykami, stylem życia i oczekiwaniami. Kluczowe jest zatem dostosowanie terapii do realnych możliwości i preferencji chorego, ponieważ nawet najskuteczniejszy lek nie przyniesie efektu, jeśli nie będzie regularnie przyjmowany. Dlatego eksperci są zgodni – prawdziwy sukces terapeutyczny osiągniemy tylko wtedy, gdy zadbamy o zgodność pacjenta z terapią (compliance). Decyzje dotyczące leczenia muszą być więc podejmowane wspólnie, uwzględniając wskazania medyczne oraz codzienne wyzwania życiowe.

 

Zysk dla systemu
Wprowadzenie nowoczesnych form podawania leków rozwiązań przynosi także wymierne oszczędności systemowe, redukując obłożenie szpitali, zaangażowanie personelu oraz koszty materiałów medycznych, stanowiąc kluczową odpowiedź na rosnącą liczbę zachorowań na nowotwory.

A statystyki są bardzo niepokojące – w latach 2017-2021 odnotowano wzrost chorobowości o 9,2 proc., a w latach 2019-2024 wydano o 57 proc. kart DILO. Oczywiście wydanie karty DiLO nie zawsze oznacza diagnozę onkologiczną, ale jest sygnałem alarmującym. Niekorzystne dla Polski są też prognozy Europejskiego Systemu Informacji Nowotworowych (ECIS). Te najnowsze wskazują, że w 2040 r. liczba nowych przypadków chorób nowotworowych osiągnie poziom 240 tysięcy (w 2023 r. było to około 200 tys. nowych rozpoznań).

– Chorych jest coraz więcej, dostęp do kolejnych nowych terapii sprawia, że chorzy żyją dłużej, czyli w systemie rośnie liczba chorych, którzy są leczeni. W wielu obszarach nowotwory stały się choroba przewlekłą. Dlatego trzeba korzystać z rozwiązań, które choć trochę odciążają system i ośrodki – mówiła dr hab. n. med. Barbara Radecka, specjalistka onkologii klinicznej, ordynator Oddziału Onkologii Klinicznej z Odcinkiem Dziennym Opolskiego Centrum Onkologii podczas jednego z posiedzeń parlamentarnego zespołu do spraw onkologii. W jego trakcie wypowiadał się również prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej. Zwrócił on uwagę na fakt, że coraz nowocześniejsze technologie lekowe i zabiegowe sprawiają, że bardzo znacznie wydłuża się czas życia pacjentów, a co za tym idzie, wydłuża się także czas ich leczenia i pozostawania pod opieką systemu ochrony zdrowia. – Dzięki temu już 700 tysięcy chorych na nowotwory w Polsce żyje dłużej niż 5 lat, tymczasem zasoby kadrowe i infrastrukturalne są ograniczone. To uzasadnia reorganizację udzielania świadczeń – mówił prof. Maciej Krzakowski.
Podobną opinię wyraża też dr Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, wykładowca na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w swojej wypowiedzi dla Rynku Zdrowia: – Dramatycznie brakuje nam lekarzy onkologów i personelu pielęgniarskiego. Jeśli chcemy, by pacjenci mieli zapewnione leczenie, musimy zacząć inwestować w alternatywne formy podania leków, jak to się robi w innych krajach. Terapie podskórne to nie tylko poprawa jakości życia chorych, ale też oszczędności wynikające z redukcji zaangażowania personelu medycznego, obłożenia szpitali i zużycia materiałów niezbędnych do podań dożylnych. Poza tym to jedno z rozwiązań, które pozwoli sprostać zwiększającej się liczbie zachorowań na nowotwory.

Wprowadzenie leków podskórnych do leczenia pacjentów onkologicznych skutkuje uwolnieniem cennych zasobów kadrowych. Jak wskazuje dr Seweryn, obserwacje pokazują, że w czasie niezbędnym do podania leku dożylnie jednemu pacjentowi, personel może przyjąć dwóch pacjentów otrzymujących lek podskórnie. Efektywność ta jest osiągana „bez uszczerbku na zdrowiu, bezpieczeństwie terapii, a przede wszystkim skuteczności”. Leki podskórne i doustne umożliwiają przeniesienie leczenia ze szpitali (stacjonarnego) do warunków ambulatoryjnych lub domowych, co stanowi „ogromną ulgę dla systemu ochrony zdrowia”.
Ekspert przytacza przykład Wielkiej Brytanii, która stoją przed podobnymi wyzwaniami w opiece zdrowotnej postawiła na innowacje – wprowadziła podskórne formy leków dotychczas podawanych dożylnie. Efektem było skrócenie czasu podania preparatu i hospitalizacji, co przyniosło obopólne korzyści: pacjenci krócej przebywali na oddziałach, a personel zyskał na czasie. Co więcej, w latach 2021–2023 iniekcje podskórne wygenerowały dla brytyjskiego budżetu oszczędności rzędu 7 miliardów funtów. Polskie badania potwierdzają te wnioski, ale niestety, jak na razie nie przekładają się one na realne zmiany.

Mimo postępów w dostępie do nowoczesnych terapii, dr Seweryn zwraca uwagę na brak równoległych reform systemowych, zwłaszcza w zakresie rozwoju opieki ambulatoryjnej (AOS). Dane z Centrum e-Zdrowia (CeZ) pokazują wyraźną dysproporcję: chociaż liczba pacjentów w programach lekowych wzrosła o 60 proc., odsetek porad ambulatoryjnych utrzymuje się na niezmiennym poziomie 38-40 proc. Oznacza to, że większość pacjentów wciąż leczy się w warunkach szpitalnych.

Ekspert podkreśla pilną potrzebę zmian: – Liczba szpitali nie nadąży za rosnącą liczbą pacjentów. Musimy uelastycznić system, a nowe formy podawania leków dają nam takie możliwości.

 

Korzyści dla pacjentów
W leczeniu onkologicznym, zwłaszcza w zaawansowanych stadiach, kluczowym aspektem jest jakość życia pacjenta. Zależy ona od częstotliwości wizyt w szpitalu, czasu trwania terapii oraz formy podania leku przeciwnowotworowego. Czynniki te mają istotny wpływ na odciążenie chorego pod względem czasowym i emocjonalnym. Planując leczenie, należy uwzględniać preferencje pacjenta, aby zminimalizować te trudności. Dostępność terapii w różnych formach umożliwia dostosowanie schematu do indywidualnych potrzeb, łącząc preferencje z uwarunkowaniami klinicznymi. Konieczne jest szczegółowe informowanie chorego o dostępnych opcjach, czasie trwania terapii, dawkowaniu i tolerancji, pamiętając, że wybór ostatecznej formy musi uwzględniać medyczne przeciwwskazania, w tym te dotyczące nowoczesnych metod.

Tradycyjne leczenie systemowe w większości nowotworów odbywa się w przeważającej większości przypadków w trybie ambulatoryjnym, choć może też wymagać hospitalizacji. Jednak nawet w trybie ambulatoryjnym pacjent zwykle spędza w ośrodku cały dzień. Najpierw czekają go procedury związane z przyjęciem, potem czeka na wykonanie badań, potem na ich wyniki i konsultację lekarską. Potem czeka, aż jej lek na podstawie recepty wewnętrznej zostanie przygotowany w specjalnej pracowni. Potem zdarza się, że czeka, aż zwolni się fotel i pompa infuzyjna, by móc przyjąć wlew.

Możliwość leczenia w warunkach ambulatoryjnych lub domowych dzięki wygodniejszym formom podawania leków pozwala unikać ryzyka związanego z długotrwałymi pobytami w szpitalu, takimi jak infekcje szpitalne czy zakrzepica. Podanie doustne, podskórne czy domięśniowe eliminuje też potrzebę stałego dostępu dożylnego (np. cewników centralnych, portów naczyniowych), znacznie obniżają ryzyko infekcji związanych z przerwaniem ciągłości skóry i manipulacjami przy wkłuciach. Ogranicza też niebezpieczeństwo błędów związanych z przygotowaniem i podawaniem leków przez personel medyczny takich jak np. błędy w dawkowaniu czy te związane z szybkością wlewu, które choć niezwykle rzadkie, to jednak niekiedy mogą się zdarzyć.

– Podanie pacjentowi leku w bardziej przyjaznej formie wiąże się też z mniejszym stresem dla chorego, gdyż nie wymaga wkłucia się w żyły, które, szczególnie u pacjentów w zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, potrafią się „zapadać”, są mniej widoczne, a przez to wkłucie się bywa kłopotliwe i nawet u doświadczonych pielęgniarek wymaga wielu prób. Podanie podskórne zatem jest znacznie mniej traumatyczną procedurą niż wkłucie dożylne – zwraca uwagę dr hab. n. med. Barbara Radecka.

Uelastycznianie form leczenia onkologicznego staje się koniecznością w obliczu faktu, że wiele nowotworów (jak np. w hematoonkologii) traktowanych jest obecnie jako choroby przewlekłe, wymagające terapii trwających latami. Pacjenci doceniają możliwość rzadkich wizyt w ośrodkach – na przykład raz na kwartał – w celu konsultacji i odebrania leków doustnych.

Preferowaną przez pacjentów formą są również iniekcje podskórne. Jak tłumaczy mgr Mirosława Duszak, pielęgniarka onkologiczna z Olsztyna, ich główną zaletą jest krótki czas pobytu w szpitalu. Te 8-10 minut podania leku to czas, w którym uwaga pielęgniarki skupia się w pełni na pacjencie, co sprzyja rozmowie, zadawaniu pytań i dzieleniu się obawami. Istotny jest także aspekt psychologiczny: pacjent nie musi przebierać się w piżamę ani być hospitalizowany przez kilka godzin. Po przyjęciu leku podskórnego, natychmiast wraca do swoich aktywności zawodowych, społecznych i rodzinnych.

Krótszy czas spędzany w placówkach medycznych i wygodniejsze terapie dają pacjentom najcenniejszy dar – czas, który mogą poświęcić życiu prywatnemu, rodzinie i pracy zawodowej. Psychoonkolog Adrianna Sobol, inicjatorka kampanii „Podanie ma znaczenie”, podkreśla: – Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, jak istotnie forma podania leku może wpłynąć na ich codzienne życie. Edukacją chcemy wspierać chorych i lekarzy w podejmowaniu decyzji, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom. Kluczowy jest dialog, wspólne uwzględnianie medycznych wskazań i codziennych wyzwań.

Mniejsza uciążliwość leczenia to wymierne korzyści: oszczędność na kosztach dojazdów do odległych ośrodków, możliwość kontynuacji pracy zawodowej oraz zmniejszenie obciążenia opiekunów. Czas dla pacjenta onkologicznego jest bezcenny. W przypadku pacjentek z rakiem piersi oszczędność 1 do 3,5 godziny podczas wizyty ma ogromny wpływ na ich codzienność. Podobnie pacjenci z rakiem płuca zyskują cenny czas, który mogą spędzić poza szpitalem, z najbliższymi. Jak zaznacza Adrianna Sobol: – Pacjenci, którzy żyją z chorobą nowotworową wiele lat, chcą pozostać aktywni. Systematyczne dojazdy na leczenie utrudniają normalne funkcjonowanie i wpływają na życie całej rodziny, która spędza całe dnie na szpitalnych korytarzach. Jednocześnie dr Joanna Kufel-Grabowska z UCK w Gdańsku wskazuje, że ta efektywność czasowa jest korzystna również dla systemu: – Każda godzina zaoszczędzona przez pacjentkę to również godzina zaoszczędzona przez personel medyczny i szpital. Skrócenie czasu leczenia zwiększa przepustowość ośrodków i przyspiesza dostęp do terapii dla kolejnych chorych.

 

Źródła:

  1. Rynek Zdrowia (https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Pacjentow-onkologicznych-przybywa-Recepta-opieka-elastyczna-i-alternatywne-formy-podania-lekow,261590,1013.html)
  2. Materiały kampanii „Podanie ma znaczenie”

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Onko-logistyka: Jak zorganizować życie domowe i zawodowe po diagnozie?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Onko-logistyka: Jak zorganizować życie domowe i zawodowe po diagnozie? – Praktyczny poradnik o delegowaniu obowiązków i zarządzaniu czasem podczas leczenia

Diagnoza nowotworu to moment, który bezpowrotnie dzieli życie na „przed” i „po”. W jednej chwili codzienna rutyna, plany zawodowe i obowiązki domowe zostają skonfrontowane z nową, nieznaną rzeczywistością leczenia. Pacjent staje nie tylko przed wyzwaniem walki
o zdrowie, ale także przed koniecznością zarządzania złożoną logistyką: cyklem wizyt, badań, hospitalizacji oraz równoczesnym funkcjonowaniem w pracy i w domu. To właśnie na styku medycyny i codziennego życia pojawia się pojęcie onko-logistyki – praktycznej umiejętności organizowania czasu i zadań w taki sposób, by leczenie mogło przebiegać sprawnie, a pacjent nie był przeciążony obowiązkami.

Leczenie onkologiczne, choć niezwykle ważne, bywa porównywane do drugiego etatu. Jak wskazują źródła medyczne, samo poddawanie się terapiom, radzenie sobie ze skutkami ubocznymi i dbanie o rekonwalescencję pochłania ogromne ilości czasu i energii. Kluczowym, choć często pomijanym elementem terapii, staje się zatem umiejętność delegowania zadań, zarządzania ograniczonymi zasobami energetycznymi oraz komunikacji z otoczeniem. Niniejszy poradnik, oparty na analizie zaleceń ekspertów i doświadczeń pacjentów, ma na celu przedstawienie praktycznych strategii, które pomogą w utrzymaniu równowagi między życiem zawodowym, domowym a procesem leczenia, minimalizując stres i wspierając proces zdrowienia.

Zarządzanie karierą zawodową – Praca jako wybór, a nie przymus

Decyzja o kontynuowaniu pracy podczas leczenia jest niezwykle indywidualna. Dla jednych stanowi źródło finansowego bezpieczeństwa, dla innych – ostoję normalności, kontakt z zespołem i oderwanie myśli od choroby. Dla jeszcze innych może okazać się zbyt dużym obciążeniem. Niezależnie od wyboru, kluczowe jest podejście strategiczne i oparte na wiedzy o przysługujących prawach.

1. Komunikacja z pracodawcą – fundament współpracy

Otwarta i uczciwa komunikacja z przełożonymi to pierwszy krok do wypracowania modelu pracy, który będzie możliwy do utrzymania w trakcie terapii. Eksperci zalecają, aby nie zwlekać z poinformowania pracodawcy o diagnozie i przewidywanym harmonogramie leczenia. Nie oznacza to konieczności dzielenia się szczegółowymi danymi medycznymi, ale jasne określenie potrzeb i oczekiwań. Strach przed negatywną reakcją jest zrozumiały, jednak większość pracodawców docenia transparentność, która pozwala im na zaplanowanie pracy zespołu.

Warto przygotować się do takiej rozmowy, mając na uwadze potencjalne formy wsparcia, które mogą okazać się niezbędne:

  • Elastyczne godziny pracy: Dostosowanie pory rozpoczynania i kończenia pracy do rytmu wizyt lekarskich i samopoczucia.
  • Praca zdalna: Ograniczenie dojazdów, które są męczące, oraz możliwość odpoczynku we własnym otoczeniu w razie nagłego pogorszenia samopoczucia.
  • Zmniejszenie wymiaru czasu pracy: Czasowa redukcja etatu lub przejście na lżejsze obowiązki. W Polsce istnieje możliwość uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności, które uprawnia do skróconej normy czasu pracy (7 godzin dziennie) bez obniżki wynagrodzenia.

Przed rozmową warto sporządzić krótką listę propozycji, a nie tylko przedstawiać problem. Zamiast powiedzieć „Nie dam rady pracować popołudniami”, lepiej zaproponować: „Czy mogłabym/mógłbym pracować od 7:00 do 15:00, abym mógł/mogła po południu odpocząć po ewentualnym zabiegu?”. Taka postawa świadczy o odpowiedzialności i ułatwia pracodawcy podjęcie decyzji.

2. Planowanie urlopów i nieobecności – strategia na okresy kryzysowe

Planowanie jest kluczowym elementem onko-logistyki. W miarę możliwości warto dostosować harmonogram wizyt do rytmu pracy.

Niezwykle pomocne w zachowaniu ciągłości obowiązków służbowych jest stworzenie planu awaryjnego. Obejmuje on:

  • Listę obowiązków i projektów: sporządzenie szczegółowej listy zadań, za które jest się odpowiedzialnym, wraz z ich statusem i terminami. Taka lista może być prowadzona na bieżąco w chmurze (np. Google Docs), aby mieć do niej dostęp z każdego miejsca.
  • Instrukcje dla zastępstwa: opisanie kluczowych procesów, haseł dostępu i miejsc przechowywania ważnych plików, aby osoba przejmująca obowiązki mogła sprawnie kontynuować pracę.
  • Wyznaczenie osoby kontaktowej (point person): to jeden z najskuteczniejszych sposobów na zarządzanie komunikacją podczas dłuższej nieobecności. Zaufana osoba w pracy (niekoniecznie robiąca to samo, może to być asystentka) przejmuje rolę łącznika. To do niej kierowane są pytania i informacje, a ona w ustalonych odstępach czasu raportuje najważniejsze sprawy pacjentowi. Pozwala to uniknąć lawiny telefonów i maili w czasie przeznaczonym na odpoczynek. Ustalcie wspólnie, jaka forma kontaktu jest dla Was najwygodniejsza – krótki telefon, SMS, mail raz w tygodniu.

3. Znajomość praw – Polisa bezpieczeństwa

W wielu krajach, w tym w Polsce, pacjenci onkologiczni objęci są szczególną ochroną prawną. Warto zapoznać się z przepisami dotyczącymi urlopów zdrowotnych, świadczeń rehabilitacyjnych czy zasadami orzekania o niepełnosprawności. Znajomość swoich praw pozwala podejmować decyzje bez lęku o utratę źródła utrzymania i skoncentrować się na tym, co najważniejsze – na zdrowiu. W Polsce pacjent w trakcie leczenia onkologicznego jest chroniony przed wypowiedzeniem umowy o pracę, a także ma prawo do długotrwałego zwolnienia lekarskiego (ZUS) z możliwością uzyskania świadczenia rehabilitacyjnego po jego wyczerpaniu. Warto również sprawdzić, czy w zakładzie pracy obowiązują wewnętrzne regulacje, np. fundusz socjalny, z którego można uzyskać dofinansowanie do leczenia lub rehabilitacji.

 

Organizacja życia domowego – Sztuka proszenia o pomoc i przyjmowania jej

Życie domowe to sfera, która podczas choroby wymaga gruntownej reorganizacji. Dotychczasowe role, zwłaszcza gdy pacjent był główną osobą odpowiedzialną za prowadzenie domu i opiekę nad dziećmi, muszą ulec przedefiniowaniu. To, co kiedyś było oczywiste, teraz może przerastać siły. Kluczem do sukcesu jest przejście od samodzielności do zarządzania zespołem wsparcia.

1. Inwentaryzacja zadań i zgromadzenie drużyny

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie skali obowiązków. Eksperci zalecają proste, ale niezwykle skuteczne ćwiczenie: sporządzenie dwukolumnowej listy. W lewej kolumnie należy wypisać wszystkie codzienne i tygodniowe zadania, za które jesteśmy odpowiedzialni – od gotowania, przez zakupy, po odwożenie dzieci na zajęcia. W prawej kolumnie, naprzeciwko każdego zadania, wpisujemy imię konkretnej osoby z rodziny, przyjaciół czy sąsiadów, która mogłaby nam w nim pomóc.

Taka konkretyzacja jest niezwykle ważna. Gdy ktoś z troską pyta: „Jak mogę pomóc?”, często nie wiemy, co odpowiedzieć. Posiadając gotową listę, możemy wskazać konkretne zadanie: „Będę wdzięczny, jeśli odbierzesz dziecko z treningu” lub „Czy mogłabyś w środę zrobić dla nas zakupy?”. Ludzie chcą pomagać, a precyzyjne wskazanie potrzeb ułatwia im to i daje poczucie realnego wsparcia. Można również skorzystać z nowoczesnych narzędzi, takich jak wspólne kalendarze online (np. Google Calendar), gdzie opiekunowie mogą zapisywać się na poszczególne dni i zadania, co ułatwia koordynację.

2. Delegowanie bez poczucia winy – psychologiczny aspekt przyjmowania pomocy

Dla wielu osób, szczególnie tych przyzwyczajonych do roli opiekuna i głównego filaru rodziny, proszenie o pomoc jest niezwykle trudne. Towarzyszy temu poczucie winy, lęk przed byciem ciężarem czy obawa, że inni będą mieli do nas pretensje. W tym miejscu warto przytoczyć perspektywę, jaką oferuje w swoim artykule dr Wendy S. Harpham – lekarka i wieloletnia pacjentka onkologiczna. Zauważa ona, że troska o innych jest piękną cechą, ale w obliczu choroby musi ustąpić miejsca trosce o siebie. „Masz prawo i obowiązek stawiać swoje dobro na pierwszym miejscu” – przypomina dr Harpham. Co więcej, to choroba jest przyczyną problemu, a nie pacjent. Przyjęcie pomocy nie jest oznaką słabości, ale mądrości
i odpowiedzialności za własne zdrowie.

Warto również pamiętać, że akceptując pomoc, dajemy innym szansę bycia użytecznymi. Często rodzina i przyjaciele czują się bezradni wobec choroby i chcą coś zrobić, a konkretne zadanie daje im ujście dla tej potrzeby. To buduje głębsze relacje.

3. Inteligentne zarządzanie domem – energooszczędne techniki

Nawet przy najlepszym wsparciu, niektóre drobne czynności pozostaną w naszych rękach. Warto je wykonywać w sposób, który oszczędza energię. Badania opublikowane w Journal of Clinical Oncology potwierdzają, że umiarkowana aktywność fizyczna, w tym lekkie prace domowe, może przynosić korzyści, redukując zmęczenie i poprawiając nastrój. Kluczem jest jednak metoda małych kroków i dostosowanie tempa do samopoczucia.

Oto bardziej szczegółowe techniki:

  • Planowanie w blokach czasowych: ustawienie timera na 10-15 minut pracy, po czym następuje obowiązkowa przerwa na odpoczynek. Lepiej posprzątać kuchnię w dwóch 15-minutowych turach z przerwą, niż paść po 30 minutach nieprzerwanej pracy.
  • Siedzący tryb prac: tam, gdzie to możliwe, warto wykonywać czynności na siedząco (np. obieranie warzyw, prasowanie, składanie prania) – zmniejsza to obciążenie organizmu. Wykorzystaj taboret lub krzesło przy blacie.
  • Używanie sprzętu ułatwiającego pracę: lekkie odkurzacze bezprzewodowe, mopy na teleskopowych rączkach, roboty sprzątające czy zmywarki mogą znacząco odciążyć kręgosłup i oszczędzić siły. To nie są fanaberie, tylko inwestycja w Twoje zdrowie.
  • Uproszczenie posiłków: Stawianie na proste, zdrowe dania, korzystanie z półproduktów (np. mrożone warzywa, gotowe sałatki w saszetkach), gotowanie na zapas i mrożenie porcji. W dni gorszego samopoczucia nie wahaj się sięgnąć po dania na wynos
    z zaufanego źródła – to również jest forma dbania o siebie.
  • Organizacja przestrzeni: przechowuj rzeczy codziennego użytku w zasięgu ręki, na wysokości talii i bioder, aby unikać schylania się i sięgania wysoko. W łazience przygotuj kosmetyki w małym koszyku, który możesz postawić obok umywalki.

 

Zarządzanie sobą – priorytetem regeneracja i bezpieczeństwo

W ferworze obowiązków i logistyki łatwo zapomnieć o najważniejszym elemencie układanki – o samym pacjencie. Zarządzanie sobą, swoją energią i bezpieczeństwem staje się nadrzędną umiejętnością w trakcie leczenia. To jak w instrukcji bezpieczeństwa w samolocie – najpierw załóż maskę sobie, potem pomagaj innym.

1. Koncepcja Pulling Back (Wycofanie się) – mądre ustalanie priorytetów

Dr Harpham wprowadza pojęcie pulling back, czyli świadomego wycofania się z niektórych aktywności. Nie jest to kapitulacja przed chorobą, ale akt nadziei i strategiczne posunięcie. Wycofanie się ma na celu uniknięcie powikłań, zachowanie rezerw energetycznych na walkę z chorobą i przyspieszenie regeneracji.

Może ono przybierać różne formy: unikanie tłumów z powodu obniżonej odporności, zaprzestanie prowadzenia samochodu z powodu silnego osłabienia czy leków, czy też czasowa rezygnacja z intensywnych sportów. Wiąże się to często ze smutkiem i poczuciem straty, co jest naturalną reakcją. Ważne, aby dać sobie prawo do tych emocji i znaleźć bezpieczne sposoby na ich przeżywanie. Możesz powiedzieć bliskim: „Przykro mi, że nie mogę teraz chodzić z Wami w góry, ale cieszę się, że możecie iść i potem mi opowiecie”. Wycofanie się z jednych aktywności nie oznacza rezygnacji ze wszystkich – może to być czas na odkrycie nowych, spokojniejszych pasji, jak słuchanie audiobooków, oglądanie filmów.

2. Rytm dobowy – słuchanie sygnałów organizmu

Zmęczenie (fatigue) to jeden z najczęstszych i najbardziej uciążliwych skutków ubocznych leczenia onkologicznego. Nie jest to zwykłe zmęczenie, które mija po nocy przespanej – to głębokie wyczerpanie, które nie ustępuje po odpoczynku. Zarządzanie nim wymaga uważności. Warto przez kilka dni prowadzić prosty dzienniczek, notując poziom energii o różnych porach dnia w skali 1-10. Pozwoli to wychwycić okna czasowe, w których czujemy się najlepiej i zaplanować na nie najważniejsze zadania. Na przykład, jeśli wiesz, że między 10:00 a 12:00 masz najwięcej sił, ten czas przeznacz na  działania wymagające koncentracji.

W okresach największego spadku formy należy bezwzględnie pozwolić sobie na odpoczynek. Krótkie, 30-minutowe drzemki w ciągu dnia są wskazane, dłuższe mogą jednak utrudnić sen nocny i nasilić uczucie zmęczenia. Kluczowa jest również higiena snu: regularne godziny zasypiania, przewietrzona sypialnia, unikanie ekranów na godzinę przed snem.

3. Bezpieczeństwo przede wszystkim – ochrona przed infekcjami

Terapie onkologiczne (chemioterapia, radioterapia, immunoterapia) często osłabiają układ odpornościowy, czyniąc organizm podatnym na infekcje. Nawet zwykłe przeziębienie może być dla pacjenta onkologicznego groźne. W związku z tym, w codziennym życiu należy wprowadzić dodatkowe środki ostrożności:

  • częste mycie rąk – to najprostsza i najskuteczniejsza metoda profilaktyki. Myj ręce po powrocie do domu, przed jedzeniem, po skorzystaniu z toalety.
  • unikanie chorych osób i dużych skupisk w okresach największej immunosupresji (zwykle kilka-kilkanaście dni po chemioterapii). Nie bój się powiedzieć znajomemu z katarem: „Bardzo mi przykro, ale musimy przełożyć spotkanie, bo jestem w trakcie leczenia i nie mogę ryzykować infekcji”.
  • higiena domu: używanie łagodnych środków czystości, unikanie kurzowych pułapek (firany, dywany), a przy sprzątaniu – ochrona rąk rękawiczkami i noszenie maski ochronnej, szczególnie przy pracach kurzowych. Osoby z obniżoną odpornością nie powinny czyścić kuwety dla kota (ryzyko toksoplazmozy) ani zajmować się ziemią w ogródku bez rękawic (ryzyko bakterii i grzybów).
  • właściwe przechowywanie i przygotowywanie posiłków – aby uniknąć zatruć pokarmowych: dokładne mycie owoców i warzyw, unikanie surowego mięsa, ryb i niepasteryzowanych produktów, przechowywanie resztek jedzenia w lodówce i spożywanie ich w ciągu 24-48 godzin.

 

Budowanie ekosystemu wsparcia – nie jesteś sam

Skuteczna onko-logistyka to nie tylko zarządzanie zadaniami, ale również umiejętne korzystanie z dostępnych zasobów społecznych i instytucjonalnych.

1. Rola rodziny i przyjaciół

Regularne spotkania (np. raz w tygodniu przy kawie) całego „sztabu kryzysowego” pomagają w redystrybucji zadań i zapobiegają wypaleniu jednej osoby (np. współmałżonka). Na takim spotkaniu można omówić, co działa, co sprawia trudność i kto potrzebuje dodatkowego wsparcia.

2. Wsparcie psychoonkologiczne

Psycholog czy psychoonkolog to nie luksus, ale często niezbędny element leczenia. Pomaga w radzeniu sobie z lękiem, smutkiem, złością, a także w nauce asertywności w proszeniu o pomoc i stawianiu granic.

3. Grupy wsparcia i fundacje

Istnieje wiele organizacji pozarządowych, które oferują bezpłatne poradnictwo prawne, psychologiczne, a także pomoc w organizacji transportu do szpitala czy wypożyczeniu sprzętu medycznego. Warto poszukać grup wsparcia online na Facebooku – kontakt z osobami
w podobnej sytuacji bywa nieoceniony, bo rozumieją one specyfikę problemów bez zbędnych wyjaśnień.

4. Opieka koordynowana

W niektórych ośrodkach onkologicznych działają koordynatorzy opieki, którzy pomagają pacjentowi w poruszaniu się po systemie, umawianiu badań i wizyt. Zapytaj w swojej przychodni, czy taka osoba jest dostępna.

 

Podsumowanie – onko-logistyka jako element terapii

Diagnoza nowotworu wymusza przewartościowanie dotychczasowego życia. Umiejętność zarządzania czasem, delegowania zadań i proszenia o pomoc nie jest wyłącznie kwestią wygody, ale staje się nieodłącznym elementem procesu leczenia. Onko-logistyka, rozumiana jako sztuka organizacji codzienności, ma bezpośredni wpływ na samopoczucie pacjenta, poziom jego stresu, a tym samym – na zdolność organizmu do walki z chorobą.

Traktuj swoje siły jak ograniczony budżet, który musisz mądrze rozdzielać. Każda decyzja o tym, na co wydajesz energię, powinna być przemyślana. Zrezygnowanie z mycia okien na rzecz spaceru na świeżym powietrzu to nie lenistwo, tylko inwestycja w zdrowie.

Kluczowe zasady, którymi warto się kierować, to:

  1. Komunikacja: otwartość wobec pracodawcy i bliskich.
  2. Delegowanie: świadome przekazywanie zadań z wykorzystaniem listy pomocowej.
  3. Planowanie: strukturyzacja dnia z uwzględnieniem okien energetycznych i czasu na regenerację.
  4. Akceptacja: zrozumienie, że wycofanie się z części aktywności to oznaka siły, a nie słabości.
  5. Bezpieczeństwo: przestrzeganie zasad higieny i ochrony przed infekcjami.
  6. Korzystanie z pomocy: sięganie po wsparcie bliskich, specjalistów i organizacji.

Pamiętajmy, że w tej nowej rzeczywistości priorytetem jest zdrowie. Odpowiednia organizacja życia to narzędzie, które ma nam służyć do jego ochrony, pozwalając skupić energię na tym, co najważniejsze – na drodze do wyzdrowienia. Nie ma jednego uniwersalnego przepisu, ale istnieją sprawdzone strategie. Eksperymentuj, dostosowuj je do swoich potrzeb i bądź dla siebie łagodny. Każdy dzień, w którym uda Ci się zachować równowagę, jest sukcesem.

 

Autorka: dr n. med. Katarzyna Cieślak, psycholog, certyfikowany psychoonkolog PTPO i certyfikowany superwizor psychoonkologii PTPO, w 2019 r. zdobyła tytuł doktora nauk medycznych na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, pracuje jako wykładowca, szkoląc przyszłych lekarzy i inny personel medyczny. Od 17 lat współpracuje z Poznańskim Towarzystwem „Amazonki” i Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” wspierając osoby po leczeniu raka piersi oraz szkoląc Ochotniczki i liderki klubów Amazonek. Posiada szeroką wiedzę na temat specyfiki funkcjonowania kobiet z rakiem piersi oraz osób z innymi schorzeniami onkologicznymi.

Rekonstrukcja wyniosłości piersiowej – czy istnieje obecnie standard postępowania?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Rekonstrukcja wyniosłości piersiowej – czy istnieje obecnie standard postępowania?

1. Wstęp

Od ponad 50 lat posiadamy wyniki badań klinicznych, pokazujących, że, podstawową i najbardziej preferowaną metodą chirurgicznego leczenia raka piersi jest leczenie oszczędzające pierś. Terapia ta zapewnia stabilny, długoterminowy efekt estetyczny oraz, co być może istotniejsze, prowadzi do poprawy odległych wyników leczenie raka piersi (1). Nie zawsze jednak leczenie oszczędzające jest możliwe do przeprowadzenia i nadal mamy w onkologii sytuacje kliniczne, wymagające mastektomii – główne wskazania to wielkość guza (przekraczająca wielkość 25 procent objętości gruczołu), wieloośrodkowy charakter choroby, uniemożliwiający radykalne i z dobrym efektem kosmetycznym wycięcie wszystkich ognisk nowotworowych, czy obecność istotnych obciążeń genetycznych u pacjentki (głównie mutacja BRCA1). W takich sytuacjach często jedyną możliwą metodą leczenia chirurgicznego pozostaje mastektomia.

Jednocześnie o lat sześćdziesiątych XX wieku wprowadzenie implantów silikonowych znacząco poszerzyło możliwości chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej, Dalszy, dynamiczny rozwój tych dziedzin na przełomie XX i XXI wieku oraz olbrzymi postęp w terapii raka gruczołu piersiowego z poprawą przeżywalności i zmniejszeniem liczby nawrotów miejscowych doprowadził do wyraźnego wzrostu satysfakcji pacjentek z wyników leczenia (2,3).

Rozwój technik rekonstrukcyjnych doprowadził do wzrostu oczekiwań estetycznych zarówno ze strony pacjentek, jak i chirurgów. Oczekiwania te stanowią istotną siłę napędową współczesnej chirurgii onkologicznej i związanej z nią działalności rekonstrukcyjnej, umożliwiając ciągłą poprawę wyników leczenia i jakości życia po terapiach onkologicznych.

Każdej pacjentce kwalifikowanej do mastektomii należy przedstawić możliwości rekonstrukcji piersi – zarówno w wariancie jednoczasowym (uwzględniając przebytą i planowaną terapię onkologiczną), jak i odroczonym – wykonywanym po zakończeniu terapii. Pamiętać należy przy tym, że nadal istnieją przeciwwskazania onkologiczne do rekonstrukcji jednoczasowej, takie jak diagnoza raka zapalnego przed leczeniem onkologicznym. Przy kwalifikacji do zabiegu konieczna jest ocena ogólnego stanu zdrowia chorej, chorób współistniejących oraz stosowanych leków. U pacjentek z cukrzycą należy dążyć do optymalnej kontroli glikemii, a palenie tytoniu powinno zostać bezwzględnie przerwane przed planowaną operacją.

Otyłość nie stanowi przeciwwskazania do rekonstrukcji wyniosłości piersiowej, jednak należy pamiętać, że istotnie zwiększa ryzyko powikłań pooperacyjnych (4,5).

Szczególną grupę stanowią pacjentki planowane do radioterapii pooperacyjnej oraz po radioterapii ściany klatki piersiowej. Radioterapia pooperacyjna jest uznawana za jeden z najważniejszych czynników pogarszających efekt kosmetyczny i funkcjonalny. Leczenie ro zwiększa ryzyko powikłań pooperacyjnych, ale przede wszystkim prowadzi do odległych powikłań związanych z naświetleniem rekonstruowanej wyniosłości piersiowej. Ocenia się, że ryzyko tego typu powikłań jest bardzo wysokie i sięga 40-50 % operowanych i poddanych naświetlaniu pacjentek (6–9). Z tego powodu potencjalne ryzyko powinno zostać szczegółowo omówione z pacjentką jeszcze przed rozpoczęciem leczenia chirurgicznego, optymalnie na początku planowania całej terapii raka piersi.

Do grupy podwyższonego ryzyka należą również chore po długotrwałym leczeniu systemowym przed operacją. U tych pacjentek często obserwuje się utratę masy mięśniowej i niedożywienie białkowe (sarkopenię), co może zwiększać częstość powikłań po zabiegach rekonstrukcyjnych wykonywanych jednoczasowo z mastektomią (10).

 

2. Rodzaje rekonstrukcji wyniosłości piersiowej

Współczesna chirurgia onkologiczna oferuje szeroki wachlarz metod rekonstrukcji piersi, dobieranych indywidualnie w zależności od:

  • budowy anatomicznej pacjentki
  • rodzaju i zaawansowania choroby
  • preferencji chorej

Do najczęściej stosowanych metod rekonstrukcji należą:

  • rekonstrukcja jednoczasowa z użyciem implantu lub ekspandera
  • rekonstrukcja odroczona z użyciem implantu lub ekspandera
  • rekonstrukcja z wykorzystaniem tkanek własnych (płaty tkankowe lub przeszczep tłuszczu)

 

3. Rekonstrukcja jednoczasowa z użyciem implantu lub ekspandera

Rekonstrukcja jednoczasowa wykonywana jest podczas tego samego zabiegu operacyjnego, bezpośrednio po przeprowadzeniu mastektomii. Procedura ta może być jednoetapowa lub dwuetapowa.

W przypadku rekonstrukcji jednoetapowej implant docelowy zostaje umieszczony w przestrzeni powstałej po usunięciu gruczołu piersiowego.

W niektórych sytuacjach – szczególnie przy niekorzystnych warunkach anatomicznych lub onkologicznych – konieczne jest zastosowanie procedury dwuetapowej. Dotyczy to m.in. sytuacji, gdy:

  • tkanka podskórna jest bardzo cienka
  • istnieje ryzyko niewystarczającego ukrwienia płatów skórnych (można ocenić to w trakcie zabiegu operacyjnego dzięki wykorzystaniu zieleni indocyjaniniowej i oceny przepływów tkankowych w płatach skórnych)
  • guz znajduje się blisko skóry, co budzi wątpliwości co do radykalności chirurgicznej – wycięcie skóry jest konieczne, ponieważ stanowi ona onkologiczny margines wycięcia operacyjnego

W takich przypadkach w pierwszym etapie wszczepiany jest ekspander tkankowy. Jest on formą czasowego implantu wyniosłości piersiowej, który stopniowo wypełnia się roztworem soli fizjologicznej w odstępach najczęściej 1–3 tygodniowych, aż do uzyskania odpowiedniego rozciągnięcia tkanek i uformowania wyniosłości piersiowej. Następnie ekspander wymieniany jest na implant ostateczny, co wymaga przeprowadzenia kolejnego zabiegu operacyjnego.

Należy podkreślić, że rekonstrukcja ma na celu odtworzenie wyniosłości piersiowej, nie jest to rekonstrukcja gruczołu piersiowego, który został wycięty w trakcie zabiegu operacyjnego. Ostateczny efekt kosmetyczny z reguły różni się od pierwotnego wyglądu własnego gruczołu piersiowego pod względem kształtu, konsystencji czy konturu odtwarzanej wyniosłości piersiowej. Implant jako ciało obce jest też zupełnie inaczej odczuwany przez kobiety. Dodatkowo implant nie odtwarza żadnej funkcji gruczołu piersiowego, takich jak czucie, odczuwanie temperatury czy pełne unerwienie operowanej okolicy.

Rycina 1. Różnica między ekspanderem a implantem

 

3.1. Techniczne aspekty rekonstrukcji jednoczasowej

Rodzaj cięcia skórnego i dobór techniki operacyjnej zależą od:

  • kształtu piersi
  • stopnia ptozy, czyli opadania piersi
  • jakości tkanki podskórnej
  • lokalizacji guza

Możliwe warianty operacyjne obejmują:

Skin-Sparing Mastectomy

Mastektomia podskórna z usunięciem kompleksu brodawka–otoczka oraz jednoczasową rekonstrukcją implantem lub ekspanderem. Ze względu na konieczność usunięcia większego fragmentu skóry najczęściej zabieg ten wykonywany jest z użyciem ekspandera.

Nipple-Sparing Mastectomy

Mastektomia podskórna z zachowaniem kompleksu brodawka–otoczka i jednoczasową rekonstrukcją implantem lub ekspanderem (ekspander zdecydowanie rzadziej).

Mastektomia z redukcją skóry (ang. skin-reducing mastectomy)

W tej technice zachowuje się kompleks brodawka–otoczka (najczęściej z przeniesieniem na szypule tkankowej lub jako przeszczep skórny) przy jednoczesnej redukcji nadmiaru skóry.

Do zabiegu takiego kwalifikowane są pacjentki ze znaczną ptozą (opadaniem) piersi, spełniające określone kryteria odległości brodawki od fałdu podpiersiowego oraz od wcięcia mostka – kryteria te ocenia chirurg przy kwalifikacji do zabiegu (11).

3.2. Położenie implantu

Implant może być umieszczony w dwóch głównych pozycjach:

  • subpektoralnej – pod mięśniem piersiowym większym
  • prepektoralnej – nad mięśniem piersiowym

Rycina 2. Różnice między położeniem prepektoralnym a subpektoralnym implantu i ekspandera.

 

W ostatnich latach coraz częściej preferowane jest położenie prepektoralne. Pozwala ono uzyskać bardziej naturalny kształt wyniosłości piersiowej, ponieważ implant znajduje się w miejscu zbliżonym do anatomicznego położenia gruczołu piersiowego.

Ograniczeniem dla tej techniki mogą być jednak niekorzystne warunki anatomiczne, takie jak:

  • niewystarczające ukrwienie płatów skórnych
  • zbyt mała grubość tkanki podskórnej

W takich przypadkach konieczne może być zastosowanie dodatkowych technik wspomagających, np. lipotransferu, który może zmniejszyć rippling, czyli marszczenie tkanek na implancie, będący najczęstszym problemem po rekonstrukcji prepektoralnej. Na etapie kwalifikacji przy skrajnie małej grubości tkanki podskórnej, zaproponować można wykonanie od razu rekonstrukcji subpektoralnej (z wszystkimi jej konsekwencjami – mniej naturalna forma wyniosłości piersiowej oraz animacja, czyli widoczne kurczenie mięśnia piersiowego większego). Przy skrajnie nasilonym ripplingu proponować można także konwersję do przestrzeni subpektoralnej.

Rycina 3. Różne typy pokrycia tkanką tłuszczową gruczołu piersiowego, istotne przy kwalifikacji do zabiegu rekonstrukcji wyniosłości piersiowej.

 

4. Rekonstrukcja odroczona

Rekonstrukcja odroczona wykonywana jest po wcześniejszej mastektomii. W kwalifikacji do odpowiedniej metody bierze się pod uwagę przebyte leczenie onkologiczne – głównie radioterapię pooperacyjną ściany klatki piersiowej oraz jakość tkanek w loży po wcześniejszej amputacji gruczołu piersiowego (grubość tkanki podskórnej, jakość i mobilność blizny).

4.1. Rekonstrukcja odroczona z użyciem ekspandera lub implantu

Jest to podstawowa metoda rekonstrukcji wyniosłości piersiowej u pacjentek, które nie przeszły radioterapii. Najczęściej stosuje się w niej ekspander tkankowy wszczepiany pod mięsień piersiowy większy lub, przy dobrej jakości tkanek, podskórnie, tworząc przestrzeń prepektoralną.

Jest to procedura stosunkowo szybka i bezpieczna. Bardzo ostrożnie zastosować ją można u pacjentek po radioterapii, najczęściej, gdy jakość tkanek można poprawić poprzez zastosowanie lipotransferu (często kilkukrotnie przed zabiegiem wszczepienia ekspadnera).

4.2. Rekonstrukcja z użyciem tkanek własnych

U pacjentek po radioterapii wielu chirurgów preferuje rekonstrukcję z wykorzystaniem tkanek własnych, która znosi znaczną część ograniczeń technik implantowych. Podejście to ma olbrzymią przewagę po radioterapii, która znacząco pogarsza elastyczność i jakość tkanek.

Główną zaletą tej metody jest bardziej naturalne odczucie odtworzonej piersi, ponieważ jej objętość tworzą żywe, unaczynione tkanki pacjentki.

Wady dotyczą przede wszystkim miejsca dawczego, gdzie mogą powstawać:

  • rozległe blizny
  • opóźnione gojenie

Zabiegi te są bardziej czasochłonne i technicznie złożone, jednak ich długoterminowe efekty są często bardziej trwałe.

Najczęściej stosowane płaty to:

Płaty skórno-tłuszczowe

  • DIEP (Deep Inferior Epigastric Perforator) – płat oparty na perforatorach tętnicy nabrzusznej dolnej głębokiej, pierś w całości odtworzona jest z tkanki własnej pacjentki, bez ubytków w funkcji mięśni, dodatkowo w uwagi na miejsce dawcze wykonywana jest plastyka brzucha (abdominoplastyka)

Rycina 4. Schemat ukazujący zasadę przygotowania i przeniesienia płata DIEP.

 

Płaty skórno-mięśniowe

  • LD (Latissimus dorsi flap) – płat z mięśnia najszerszego grzbietu, jedna z najstarszych metod, która nadal znajduje miejsce w rekonstrukcji odroczonej, przy powikłaniach rekonstrukcji oraz powikłaniach leczenia onkologicznego. Minusem jest użycie mięśnia z osłabieniem pewnych funkcji kończyny górnej, w wybranych przypadkach możliwe alternatywy – płaty perforatorowe (np. TDAP – płat oparty na naczyniach wychodzących z tętnicy piersiowo-grzbietowej). Rekonstrukcja ta dla uzyskania pełnej objętości wyniosłości piersiowej najczęściej musi być wsparta wszczepieniem ekspandera lub implantu.

Rycina 5. Schemat ukazujący zasadę przygotowania i przeniesienia płata LD.

 

  • TRAM (Transverse Rectus Abdominis Myocutaneous flap) – płat z mięśnia prostego brzucha, obecnie stosowany bardzo rzadko z uwagi na liczne problemy wczesne i odległe miejsca dawczego i biorczego.

Przeszczep tłuszczu własnego

Lipotransfer zyskuje coraz większą popularność zarówno wśród chirurgów, z uwagi na niewielkie obciążenie zabiegiem i powtarzalność procedury.

Do jego głównych zalet należą:

  • niewielka inwazyjność
  • niski odsetek powikłań
  • krótki czas hospitalizacji

Metoda ta stosowana jest najczęściej do:

  • poprawy grubości płatów skórnych po mastektomii
  • korekcji defektów konturu po rekonstrukcji (12)

Prowadzone są także próby całkowitego odtworzenia wyniosłości piersiowej przy użyciu tłuszczu własnego lub w połączeniu z niewielkim implantem (13).

Główną wadą tej techniki jest znaczny stopień resorpcji przeszczepionego tłuszczu (25–52%), co często wymaga powtórzenia zabiegu (14).

 

5. Powikłania po zabiegach rekonstrukcyjnych

Powikłania można podzielić na:

Powikłania wczesne

  • zakażenie implantu
  • martwica skóry i odsłonięcie implantu
  • krwiaki
  • surowiczaki (wyciek lub gromadzenie się płynu)

Powikłania późne

  • przykurcz torebkowy
  • przewlekły ból
  • przemieszczenie lub rotacja implantu
  • pęknięcie implantu

Do rzadkich powikłań późnych należą:

BIA-ALCL

Breast Implant‑Associated Anaplastic Large‑Cell Lymphoma – chłoniak z komórek T związany z implantami piersi. Ryzyko jego wystąpienia wynosi około 1:3000–1:130000 i dotyczy głównie implantów teksturowanych.

ASIA

Autoimmune/Autoinflammatory Syndrome Induced by Adjuvants – zespół autoimmunologiczny związany prawdopodobnie z reakcją na silikon lub inne substancje zawarte w implantach. Mechanizm jego powstawania pozostaje jednak nie w pełni poznany i wymaga dalszych badań (15).

 

6. Podsumowanie

Podsumowując, zabiegi rekonstrukcyjne wyniosłości piersiowej to złożony problem. Kwalifikacja do zabiegów oraz przebieg procesu rekonstrukcji to sprawa mocno zindywidualizowana i zależna przede wszystkim od aspektów leczenia onkologicznego. Często decyzja o rekonstrukcji wymaga wielu analiz i kilku spotkań z chirurgiem, aby wybrać najlepszą opcję, która nie zaburzy schematu najważniejszego – planowego rozpoczynania kolejnych etapów terapii. W kwalifikacji do rekonstrukcji kierować się należy przede wszystkim dobrem pacjentki i szczegółowo omówić wszystkie konsekwencje wczesne i odległe rekonstrukcji, rozpatrując każdy przypadek indywidualnie. Każda niewłaściwa decyzja może przełożyć się na gorszy wynik leczenia, a tego należy unikać. Dlatego w wybranych przypadkach decyzja o rekonstrukcji odroczonej jest opcją najbezpieczniejszą, decyzja podejmowana jest wtedy na spokojnie, po analizie całości przebytej terapii, która najczęściej już się zakończyła.

 

Bibliografia

  1. De la Cruz Ku G, Karamchandani M, Chambergo-Michilot D i wsp. Does Breast-Conserving Surgery with Radiotherapy have a Better Survival than Mastectomy? A Meta-Analysis of More than 1,500,000 Patients. Ann Surg Oncol 2022; 29(10):6163-6188.
  2. Ryu JM, Paik HJ, Park S, et al. Oncologic outcomes after immediate breast reconstruction following total mastectomy in patients with breast cancer: a matched case-control study. J Breast Cancer. 2017;20:74–81.
  3. Chang JM, Kosiorek HE, Dueck AC, et al. Trends in mastectomy and reconstruction for breast cancer; a twelve year experience from a tertiary care center. Am J Surg. 2016;212:1201–1210.
  4. Huo J, Smith BD, Giordano SH, Reece GP, Shih YT. Postmastectomy breast reconstrction and its subsequent complications: A comparison between obese and non-obese women with breast cancer. Breast Cancer Res Treat. 2016;157:373–383.
  5. McCarthy CM, Mehrara BJ, Riedel E, et al. Predicting complications following expander/implant breast reconstruction: An outcomes analysis based on preoperative clinical risk. Plast Reconstr Surg. 2008;121:1886–1892.
  6. Reish RG, Lin A, Phillips NA, et al. Breast reconstruction outcomes after nipple-sparing mastectomy and radiation therapy. Plast Reconstr Surg. 2015;135:959–966.
  7. Nelson JA, Disa JJ. Breast reconstruction and radiation therapy: An update. Plast Reconstr Surg. 2017;140(5S Advances in Breast Reconstruction):60S–68S.
  8. Weichman KE, Cemal Y, Albornoz CR, et al. Unilateral preoperative chest wall irradiation in bilateral tissue expander breast reconstruction with acellular dermal matrix: A prospective outcomes analysis. Plast Reconstr Surg. 2013;131:921–927.
  9. Jagsi R, Jiang J, Momoh AO, et al. Complications after mastectomy and immediate breast reconstruction for breast cancer: A claims-based analysis. Ann Surg. 2016;263:219–227.
  10. Seth I, Bulloch G, Jennings M, et al. The effect of chemotherapy on the complication rates of breast reconstruction: A systematic review and meta-analysis. J Plast Reconstr Aesthet Surg. 2023 Jul;82:186-197.
  11. Nava MB, Cortinovis U, Ottolenghi J, Riggio E, Pennati A, Catanuto G, et al. Skin-reducing mastectomy. Plast Reconstr Surg. 2006;118:603–10.
  12. Auclair E., Anavekar N. Combined Use of Implant and Fat Grafting for Breast Augmentation. Clin. Plast. Surg. 2015;42:307–314. doi: 10.1016/j.cps.2015.03.005.
  13. Stillaert F.B.J.L., Lannau B., Van Landuyt K., Blondeel P.N. The Prepectoral, Hybrid Breast Reconstruction: The Synergy of Lipofilling and Breast Implants. Plast. Reconstr. Surg. Glob. Open. 2020;23:e2966.
  14. Kim H.Y., Jung B.K., Lew D.H., Lee D.W. Autologous Fat Graft in the Reconstructed Breast: Fat Absorption Rate and Safety based on Sonographic Identification. Arch. Plast. Surg. 2014;41:740–747. doi: 10.5999/aps.2014.41.6.740.
  15. Colaris MJL, de Boer M, van der Hulst RR, Cohen Tervaert JW. Two hundreds cases of ASIA syndrome following silicone implants: a comparative study of 30 years and a review of current literature. Immunol Res. 2017 Feb;65(1):120-128. doi: 10.1007/s12026-016-8821-y. PMID: 27406737; PMCID: PMC5406475.

 

Autor: dr n.med. Piotr Nowaczyk, specjalista chirurgii ogólnej, specjalista chirurgii onkologicznej, na co dzień pracuje na Oddziale Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Badacz, współbadacz i koordynator w zakresie projektów naukowych i badań klinicznych obejmujących raka piersi, raka żołądka, raka odbytnicy oraz problematykę leczenia żywieniowego w onkologii.

Endometrioza. Jak przyspieszyć diagnozę?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Endometrioza. Jak przyspieszyć diagnozę?

Endometrioza to nieprawidłowy rozrost tkanki endometrium, czyli błony śluzowej macicy poza jamą macicy. Szacuje się, że cierpi z tego powodu od 6 do 15 proc kobiet. W Polsce taką diagnozę usłyszało już prawie milion pacjentek, a problem może dotyczyć kolejnych 2 milionów kobiet. Co szczególnie niepokojące, średni czas diagnozy endometriozy wynosi od 7 do 10 lat od pojawienia się pierwszych objawów, a w niektórych przypadkach może trwać nawet 11-12 lat. Jak skrócić ten czas? Czy pojawienie się KOS-ENDO zmieni tę sytuację?

Endometrioza to przewlekła choroba kobiecego układu rozrodczego, w której przebiegu dochodzi do rozwoju tkanek typowych dla jamy macicy (endometrium) w innych miejscach organizmu. Jej objawy z jednej strony mogą bardzo utrudniać lub wręcz uniemożliwiać prowadzenie normalnego życia z drugiej utrudniają diagnozę i niestety wciąż zbyt często bywają lekceważone. Dzieje się tak, bo w świadomości społecznej cykle menstruacyjne nieodzownie kojarzone są dolegliwościami bólowymi, co powoduje, że kobiety cierpią w samotności i niezrozumieniu, a endometrioza pozostaje niezdiagnozowana – średnio nawet przez około 10 lat.

Objawy endometriozy
Dominującym objawem endometriozy jest ból. Przemieszczające się poza macicą komórki, rozwijają ogniska endometrialne w obrębie innych narządów; najczęściej jajników, otrzewnej, w przewodzie pokarmowym lub układzie moczowym. Skupiska pozamacicznego endometrium reagują na zmiany hormonalne cyklu miesiączkowego, a złuszczające się komórki i krew nie znajdują ujścia, prowadząc do infekcji i blizn w tkankach.

Jednak endometrioza to nie tylko bardzo bolesne miesiączki. Może towarzyszyć jej przewlekły ból miednicy, głęboki ból podczas lub po stosunku seksualnym, okresowe lub cykliczne bolesne objawy żołądkowo-jelitowe lub ze strony układu moczowego. Kobiety skarżą się na przykład na nieregularne cykle, biegunki i zaparcia, wzdęcia nasilające się w trakcie miesiączki, bóle nóg i kręgosłupa, ból w klatce piersiowej, bóle barku, przewlekłe zmęczenie, wahania nastroju, PMS. Bardzo charakterystycznym objawem endometriozy są również kłopoty z zajściem w ciążę i bezpłodność.

– U kobiet cierpiących na uciążliwe, nawracające i silne dolegliwości bólowe a dodatkowo obarczonych trudnościami z zajściem w ciążę mogą pojawiać się zaburzenia natury psychicznej – w badaniu 54% pacjentek z endometriozą odczuwało niepokój, frustrację i osamotnienie. Pojawiające się stany lękowe i depresja są przyczyną trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie i prowadzą do wykluczenia na poziomie zawodowym i osobistym – tłumaczy Lucyna Jaworska-Wojtas.

 

Diagnostyka endometriozy
Diagnostyka endometriozy obejmuje przede wszystkim wywiad lekarski i badanie ginekologiczne – palpacyjne i przy użyciu wzierników. Obecność torbieli endometrialnych można potwierdzić w badaniach obrazowych – USG miednicy mniejszej – przezpochwowym (transwaginalnym) i przez powłoki brzuszne. USG W przypadku podejrzenia endometriozy głęboko naciekającej, zlokalizowanej w okolicach jelita grubego, można dodatkowo wykonać USG przezodbytnicze.
Do diagnozowania endometriozy pomocny może okazać się też rezonans magnetyczny (MRI) lub tomografia komputerowa (TK).
Jeśli wszystkie powyższe badania nie wskazują jednoznacznie na występowanie endometriozy, można wykonać badania biomarkerów surowicy krwi. Marker Ca125 może być podwyższony zarówno w przypadku raka jajnika jak i właśnie endometriozy, jednak w żadnym przypadku nie wystarczający do potwierdzenia tej drugiej, natomiast jego właściwa interpretacja pozwoli uściślić diagnozę.
Jednak zdecydowanie najbardziej dokładną metodą diagnostyki endometriozy, uznawaną obecnie za „złoty standard” jest laparoskopia zwiadowcza. W jej trakcie wprowadzane są specjalne narzędzia wraz z miniaturową kamerą, pozwalającą dokładnie obejrzeć i ocenić ogniska chorobowe. Pobiera się także także wycinki, które poddaje się analizie mikroskopowej w celu potwierdzenia rozpoznania. W trakcie zabiegu możliwe jest również zastosowanie operacyjnych metod leczenia endometriozy.

 

Nowoczesna diagnostyka molekularna

Za przełom w wykrywaniu endometriozy uznaje się pierwszy na świecie test EndoRNA polskiego startupu Diagendo oparty o technikę qRT-PCR. Opracowany przez Polaków test umożliwia szybką i mało inwazyjną diagnostykę endometriozy, pozwalając na całkowicie bezpieczne wykrycie choroby w warunkach ambulatoryjnych. Materiał do badania lekarz może pobrać w trakcie wizyty w gabinecie. EndoRNA qRT-PCR test jest badaniem, które warto wykonać zarówno w celu potwierdzenia jak i wykluczenia endometriozy. Badanie nie może być wykonane u kobiety w ciąży.

Materiał, czyli próbka endometrium do testu EndoRNA qRT-PCR może być pobrana przez lekarza metodą biopsji aspiracyjnej wyłącznie w fazie wydzielniczej (występującej po owulacji) cyklu menstruacyjnego. Procedura polega na wprowadzeniu cienkiej rurki (kaniuli, np. pipella) przez szyjkę macicy do jamy macicy i pobraniu fragmentu tkanki za pomocą podciśnienia. Pobranie trwa kilka minut, jest małoinwazyjne, co pozwala pacjentce na powrót do codziennych aktywności, zaraz po pobraniu. Próbka po pobraniu jest umieszczana w specjalnie przygotowanym podłożu oraz transportowana do laboratorium.

Tam, w pobranym materiale oznacza się poziom ekspresji markera, czyli genu kodującego białko fukozylotransferazę 4 (FUT4). Ekspresja (mRNA) FUT4 jest znacząco podwyższona w komórkach endometrium pacjentek z endometriozą w porównaniu do endometrium pacjentek zdrowych. Wysoki poziom ekspresji FUT4 koreluje ze stanem klinicznym – endometriozą.

Pozytywny wynik testu EndoRNA wiąże się z dużym prawdopodobieństwem występowania endometriozy, a wynik negatywny pozwala na jej wykluczenie. Jeśli wynik jest niejednoznaczny, to powinien być zestawiony z objawami klinicznymi pacjentki. Przy braku objawów zaleca się powtórzenie badania po 12 miesiącach.

Wśród zalet testu EndoRNA qRT-PCR wymienia się to, że jest to czuła i specyficzna metoda diagnostyki endometriozy (m.in. w porównaniu do oznaczenia CA-125), która przy tym jest małoinwazyjna, nie wymaga hospitalizacji i pozwala na szybki powrót do codziennej aktywności, a przede wszystkim znacząco przyspiesza proces diagnozowania choroby, umożliwiając wczesne wprowadzenie terapii.Test zaleca się głównie pacjentkom, które zmagają się z dolegliwościami związanymi z bólami miesiączkowymi i okołomiesiączkowymi, ale także: bólami przy współżyciu, dolegliwościami przy oddawaniu stolca, moczu, krwiomoczem czy wzdęciami. Ten sposób diagnostyki powinny też wziąć pod uwagę kobiety, u których nieprawidłowości stwierdzone zostają w badaniu przedmiotowym czy USG, tj. zmiana położenia macicy, ograniczenia jej ruchomości czy torbiele. Dodatkowo, test jest wskazany do diagnozy u tych pacjentek, u których występują problemy z płodnością bądź miały miejsce nieudane procedury in vitro, nawracające poronienia czy obniżona rezerwa jajnikowa.

Niestety, test EndoRNA qRT-PCR wciąż nie jest refundowany. Koszt jego wykonania to ok. 2000 zł (w tym jest koszt wizyty kwalifikacyjnej). Wynik testu jest dostępny po 14 dniach.

 

Leczenie endometriozy
Endometrioza jest chorobą nieuleczalną, ale jej przebieg można modyfikować lekami i zabiegami chirurgicznymi. Co istotne, schemat leczenia dobiera się indywidualnie dla każdej pacjentki w zależności od tego, jakie prezentuje objawy.

W początkowym stadium endometriozy sięga się często po farmakoterapię. Leki hormonalne mogą działać antykoncepcyjnie, by utrzymać endometrium w tym samym stanie przez cały cykl lub wprowadzają pacjentkę w stan sztucznie wywołanej menopauzy, co niestety wiąże się ze wszystkimi jej przykrymi konsekwencjami (m.in. silne poty, uderzenia gorąca, wahania nastroju). Poza tym, w trakcie leczenia ważna jest zmiana diety na taką, która wycisza stany zapalne jelit.

Wielu kobietom pomaga także fizjoterapia, polegająca na rozciąganiu, rehabilitowaniu mięśni dna miednicy oraz zaatakowanych więzadeł krzyżowo-macicznych.

Gdy choroba jest bardziej zaawansowana, konieczna może być ingerencja chirurgiczna. Obecnie lekarze unikają otwartych operacji, bo dużo lepsze efekty niż otwieranie brzucha przynosi laparoskopia i operacje z użyciem robotów, które stają się już standardem. W trakcie zabiegu endoskopowego z wykorzystaniem precyzyjnych przyrządów wycina się zmiany endometrialne.

Najlepiej, by taka operacja była przeprowadzona w centrum leczenia endometriozy ze względu na wielospecjalistyczny zespół, który jest niezbędny do prowadzenia prawidłowej diagnostyki i leczenia tej choroby. Od niedawna jest już kilka takich ośrodków leczących endometriozę w ramach NFZ, a ich liczba na pewno wzrośnie.

 

NFZ finansuje leczenie

Od 1 lipca 2025 roku Minister Zdrowia Izabela Leszczyna wprowadziła system KOS-Endo, czyli Kompleksowy System Opieki nad pacjentką z endometriozą. Dzięki temu kobiety z endometriozą naciekająca, wymagającą zaawansowanego leczenia, mogą liczyć na opiekę w specjalistycznych ośrodkach leczenia endometriozy.

WAŻNE: Aby skorzystać z leczenia w ramach nowego modelu, wymagane jest skierowanie od lekarza – na przykład ginekologa.

W ramach systemu wyróżniono 8 ośrodków – Centrów Leczenia Endometriozy. To placówki, które mają największe doświadczenie w diagnozowaniu i operacyjnym leczeniu tej choroby. Oferują one kompleksowe podejście do leczenia endometriozy – od nowoczesnej diagnostyki, przez leczenie farmakologiczne i hormonalne, aż po zaawansowane metody operacyjne. Panie mogą skorzystać z:

  • pogłębionej diagnostyki, w tym specjalistycznych badań USG
  • kwalifikacji do leczenia operacyjnego
  • zabiegów operacyjnych
  • opieki pooperacyjnej
  • konsultacji specjalistów różnych dziedzin
  • monitorowania stanu zdrowia po leczeniu.

 

Gdzie leczyć endometriozę na NFZ?

Poniżej znajdziesz aktualną listę placówek, które realizują program leczenia endometriozy w ramach NFZ. Dzięki temu możesz wybrać najlepsze miejsce dopasowane do swoich potrzeb i lokalizacji.

  • Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SPZOZ w Lublinie
    Zapisy do poradni leczenia endometriozy odbywają się:
    – telefonicznie pod numerem 81 473 65 80
    – osobiście w rejestracji (parter szpitala, skrzydło B)
    strona internetowa: https://1wszk.pl/
  • Opolskie Centrum Onkologii im. Prof. Tadeusza Koszarowskiego w Opolu
    Klinika Ginekologii Onkologicznej z Pododdziałem Urologii
    strona internetowa: https://onkologia.opole.pl/struktura-szpitala/oddzialy/oddzial-ginekologii-onkologicznej/
  • Szpital Uniwersytecki w Krakowie
    uruchomiony został dedykowany adres mailowy: endometrioza@su.krakow.pl
    strona internetowa: https://www.su.krakow.pl/
  • Katowickie Centrum Onkologii w Katowicach
    telefon: 32 420 0 420
    strona internetowa: https://www.kco.katowice.pl/
    WAŻNE: Aby skorzystać z leczenia w ramach nowego modelu, wymagane jest skierowanie do Oddziału Ginekologii Onkologicznej z potwierdzoną endometriozą głęboko naciekającą (zalecane skierowanie od lekarza ginekologa).
  • Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie
    Zapisy:
    – telefonicznie pod numerem telefonu: 885 707 991 codziennie w godzinach 8.00-12.00
    – drogą SMS pisząc SMS pod numer telefonu: 885 707 991
    – drogą mailową pisząc na adres: endo@wim.mil.pl
    – formularz na stronie https://wim.mil.pl/formularz-zapisu-do-programu-kos-endo/
  • Szpitale Pomorskie sp. z o.o. – Szpital Morski im. PCK w Gdyni
    Telefon: Call Center Gdynia -224 800 800 (pon-pt: 7:00–17:00)
    WAŻNE: Wymagane jest skierowanie do Oddziału Ginekologii Onkologicznej z potwierdzoną endometriozą głęboko naciekającą (zalecane skierowanie od lekarza ginekologa).

  • Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi
    Klinika Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Leczenia Endometriozy
    telefon: 42 271-11-64
    e-mail: leczenieendometriozy@iczmp.edu.pl
    strona internetowa: https://www.iczmp.edu.pl/
  • Wielkopolskie Centrum Onkologii w Poznaniu
    strona internetowa: https://wco.pl/

 

WAŻNE

Jeśli szukasz sprawdzonych i aktualnych informacji na temat endometriozy, to znajdziesz je na stronie Fundacji „Pokonać endometriozę” – https://pokonacendometrioze.pl/

Źródła:

  1. NFZ
  2. Ministerstwo Zdrowia
  3. Fundacja „Pokonać endometriozę” (pokonacendometrioze.pl)
  4. Serwis Zwrotnik Raka (zwrotnikraka.pl)

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Sztuczna Inteligencja w onkologii

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Sztuczna Inteligencja w onkologii

Od kilkunastu lat obserwujemy dynamiczny rozwój wszelakich technik wspomagających nasze codzienne funkcjonowanie na wielu płaszczyznach codziennego życia. Dziej się tak iż coraz większe zastosowanie użytkowe znajduje sztuczne inteligencja i inne nowatorskie techniki wykorzystujące dane komputerowe. Sztuczna inteligencja (AI), to dziedzina informatyki, która zajmuje się tworzeniem systemów komputerowych zdolnych do wykonywania zadań wymagających zwykle ludzkiej inteligencji. Chodzi np. o rozumienie języka, rozpoznawanie obrazów, uczenie się na podstawie danych czy podejmowanie decyzji. Najprościej mówiąc sztuczna inteligencja to programy lub maszyny, które potrafią się uczyć, analizować informacje i podejmować działania w sposób przypominający człowieka. Przykładami zastosowania sztucznej inteligencji spotykamy już na co dzień choćby korzystając z następujacych rozwiązań:

  • Rozpoznawanie mowy – np. asystenci głosowi w telefonach.
  • Tłumaczenia automatyczne między językami.
  • Rekomendacje filmów i muzyki na platformach streamingowych.
  • Samochody autonomiczne, które potrafią same prowadzić.
  • Chatboty odpowiadające na pytania.

 

Jak  się uczy sztuczna inteligencja

Jedną z najważniejszych metod jest Machine Learning (uczenie maszynowe). Polega ono na tym, że komputer analizuje ogromne ilości danych i sam znajduje wzorce, zamiast mieć zaprogramowane każdą regułę. Bardziej zaawansowaną częścią jest Deep Learning czyli uczenie głębokie, to dziedzina sztucznej inteligencji uczenia maszynowego która koncentruje się na modelach zwanymi głębokimi sieciami neuronowymi, gdzie wykorzystuje się sztuczne sieci neuronowe inspirowane działaniem ludzkiego mózgu. Umożliwia to automatyczne uczenie się złożonych reprezentacji danych i stanowi podstawę nowoczesnych rozwiązań w rozpoznawaniu obrazu, przetwarzaniu języka naturalnego i  generatywnej sztucznej inteligencji. Można więc powiedzieć, że jest to mechanizm skutecznego wykorzystania olbrzymich zasobów informacji do rozwiązywania zadawanych problemów. Im „magazyn zgromadzonych informacji” jest większy tym działanie, pomoc i efektywność sztucznej inteligencji jest precyzyjniejsza i skuteczniejsza. Mogłoby więc zrodzić się pytanie czy sztuczna inteligencja myśli za nas?

Nie do końca, gdyż AI:

  • nie ma świadomości tak jak człowiek,
  • nie ma emocji jak żywe istoty,
  • działa na podstawie algorytmów i danych.

Może jednak być bardzo skuteczna w rozwiązywaniu określonych problemów.

Sztuczna inteligencja jako dziedzina nauki powstała w latach 50. XX wieku. Za oficjalny początek uważa się rok 1956, kiedy odbyła się konferencja Dartmouth Summer Research Project on Artificial Intelligence w USA. Na tej konferencji po raz pierwszy użyto terminu Artificial Intelligence (sztuczna inteligencja).  A więc można powiedzieć że jest zjawisko które funkcjonuje z nami już 70 lat.Jednym z głównych naukowców, którzy zapoczątkowali tę dziedzinę, był John McCarthy, który właśnie wtedy zaproponował nazwę „Artificial Intelligence”. W pracach nad AI uczestniczyli także inni pionierzy, np.:

  • Alan Turing – wcześniej stworzył ideę testu sprawdzającego, czy maszyna potrafi myśleć (tzw. Test Turinga).
  • Marvin Minsky – jeden z pierwszych badaczy sztucznej inteligencji na uniwersytecie Massachusetts Institute of Technology

Szybko się okazało, że sztuczna inteligencja (AI) może mieć duże zastosowanie w medycynie wykorzystując olbrzymie zbiory danych agregowane w technologii cyfrowej i przetwarzania ich przez super szybkie komputery i algorytmy, co sprowadza się do pomagania lekarzom w diagnozowaniu chorób, analizie badań i leczeniu pacjentów. Najważniejsze zastosowania AI w medycynie obserwujemy w diagnostyce obrazowej.

Sztuczna inteligencja potrafi analizować zdjęcia medyczne, np.:

  • rentgen
  • tomografię komputerową
  • rezonans magnetyczny

Dzięki temu może pomagać wykrywać między innymi choroby nowotworowe i neurologiczne. Ale sztuczna inteligencja może również szybko analizować wyniki krwi jak historię choroby pacjenta zapisy z urządzeń medycznych. Pomaga to szybciej postawić diagnozę znaleźć przyczyny choroby czy też zasugerować odpowiednie badania uzupełniające a także proponować terapię. Inną sferą medycyny gdzie znalazła zastosowanie sztuczna inteligencja są operacje robotyczne które rozwijają się bardzo dynamicznie, są coraz bardziej precyzyjne mniej obciążające dla pacjenta i dają lepsze efekty terapeutyczne niż operacje klasyczne. Podobne zjawisko obserwujemy w rozwoju systemów do zaawansowanej radioterapii, gdzie precyzja lokalizacji wiązki i jej moc mają ogromne znaczenie dla efektu terapeutycznego i uniknięciu potencjalnych efektów ubocznych w postaci uszkodzenie tkanek sąsiadujących ze zmiana nowotworowa.AI pomaga firmom farmaceutycznym szybciej znajdować nowe związki chemiczne które mają działania lecznicze i tworzyć nowe  leki i testować ich działanie. Robią to m.in. firmy takie jak DeepMind czy IBM.

Ale może mieć zastosowanie w mniej istotnych ale ważnych procesach jak monitorowanie stanu zdrowia poprzez zegarki czy opaski zdrowotne opracowywaniu diet czy optymalnego sposobu aktywności fizycznej.

Największe  przełomy w onkologii dzięki sztucznej inteligencji (AI) obserwujemy  w ostatnich latach. W wielu przypadkach AI już zmienia realną praktykę kliniczną – szczególnie w diagnostyce, projektowaniu leków i medycynie spersonalizowanej.

Duże nadzieje wiąże się z mariażem sztucznej inteligencji i diagnostyki laboratoryjnej i genetycznej. Przykładem tego jest multi-cancer blood test analizujący DNA nowotworowe krążące w krwi

  • potrafią wykrywać do 70–75 typów nowotworów z jednej próbki krwi,
  • z bardzo wysoką specyficznością (~99%).

To potencjalnie jedna z największych zmian w medycynie – screening populacyjny z jednej próbki krwi.

Algorytmy analizują również cyfrowe preparaty mikroskopowe.

Nowe modele AI:

  • analizują dziesiątki tysięcy obrazów histopatologicznych,
  • wykrywają biomarkery i przewidują odpowiedź na leczenie.

Przykłady zastosowań:

  • automatyczne wykrywanie mutacji genetycznych,
  • klasyfikacja typów nowotworów,
  • ocena agresywności guza.

Olbrzymie nadzieje z wykorzystania sztucznej inteligencji wiąże przemysł farmaceutyczny i faktycznie tutaj obserwujemy jeden z najbardziej spektakularnych przełomów. AI potrafi:

  • analizować miliardy cząsteczek,
  • przewidywać ich działanie biologiczne,
  • projektować nowe leki.

Przykład:

  • lek Rentosertib – zaprojektowany przez AI i rozwinięty do badań klinicznych w rekordowym czasie. Lek ten służy leczeniu idiopatycznego włóknienia płuc.

Szacuje się, że dzięki AI będzie może skrócić proces odkrywania leków z 10–12 lat do kilku lat.

Dodatkowo może być niezwykle przydatna przy personalizacji terapii ponieważ pomaga przeanalizować ogromne zbiory danych z genomiki, proteomiki, danych klinicznych. Dzięki temu może przewidywać który lek zadziała u którego pacjenta i proponować indywidualne strategie leczenia.

Modele ML potrafią nawet generować „kontrfaktyczne scenariusze leczenia” i porównywać potencjalne efekty różnych terapii, co jest istotne przy ocenie skuteczności i minimalizacji skutków ubocznych w kontekście działań nie pożądanych jak i chorób współistniejących.

 

Eksperci wskazują kilka kierunków, które mogą najbardziej zmienić medycynę:

1. Diagnostyka raka z krwi.

Badania krwi wykrywające raka zanim pojawią się objawy. Badanie to nie musi się opierać na wykrywaniu konkretnych komórek ale mniejszych elementów morfotycznych dotychczas nie diagnozowanych

2. Wirtualne badania kliniczne.

AI przewiduje skuteczność leków i pomaga projektować badania kliniczne dobierając odpowiednią wielkość próby i sugerując terapie skojarzony o najwyższym potencjale skuteczności terapeutycznej

3. Analiza histopatologiczna.

Patomorfologia stanie się w dużej części cyfrowa i wspierana przez AI. Zapisywane w technologii cyfrowej scany preparatów mogą być analizowane pod kątem wystąpienia cech charakterystycznych dla danego nowotworu nawet nie widocznych dla oka oceniającego.

4. Leki projektowane przez AI.

AI generująca nowe cząsteczki terapeutyczne. Bada ich wzajemne relacje i sposób oddziaływania na komórki chore i zdrowe co pozwala zwiększać ich skuteczność i minimalizować skutki uboczne stosowanych preparatów.

5. Spersonalizowana onkologia,

 a więc dziedzina która najbardziej rozwinęła się jeśli chodzi o terapie nowotworów, dając nadzieje na skuteczne leczenie zmian, które do tej pory rokowały niekorzystnie.

Leczenie dobrane dokładnie do:

  • genomu guza,
  • mikro środowiska nowotworu,
  • profilu immunologicznego pacjenta.

W ciągu 10–15 lat AI może skrócić drogę od diagnozy do dobrania terapii z tygodni do godzin wykorzystując ogromne zasoby informacji o pacjencie  i jego stanie klinicznym, lekach przewidzianych do zastosowania i chorobach współistniejących.

Ciekawe badania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji prowadzone są w Ośrodku Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu.

Pierwsze z nich służy stworzeniu specjalnej aplikacji Oncogenrisk, która poprzez zebranie cech rodowodowo- klinicznych osoby odwiedzającej specjalistę lub lekarza podstawowej opieki zdrowotnej oceni konieczność skierowania tego pacjenta do Onkologicznej Poradni Genetycznej stosując też gradacje tej pilności. Dzisiaj czas oczekiwania na konsultacje genetyczna wynosi kilkanaście miesięcy, co jest powodowane tym, że kierowane są osoby u których nie ma wskazań do tego aby taka konsultacja była przeprowadzona. Nie każdy incydent nowotworu w rodzinie kwalifikuje bowiem do badań genetycznych. Do „nauczenia się” aplikacji wykorzystano zdigitalizowaną bazę 17 tysięcy rodzin będących pod opieka Onkologicznej Poradni Genetycznej Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów.

Drugi projekt dotyczy wykorzystania sztucznej inteligencji jako dodatkowego „radiologa” odczytującego screening mammograficzny. Dzisiaj badania te odczytywane są przez dwóch niezależnych radiologów i ewentualne wątpliwości przy rozbieżnych ocenach są rozstrzygane przez trzeci odczyt. Badanie na 30 tysiącach pacjentek w populacji polskiej ma ocenić możliwość zastąpienia jednego radiologa sztuczną inteligencją. Przy obecnych brakach kadrowych ten kierunek badań wydaje się szczególnie ciekawy.

Trzeci projekt dotyczy wirtualnej mammografii spektralnej. Klasyczna  mammografia spektralna wykorzystuje do zobrazowanie piersi obraz mammografii cyfrowej po podaniu dożylnie środka kontrastowego. Pozwala to precyzyjnie określić stan piersi ze szczególnym uwzględnieniem stanu naczyń krwionośnych i tkanek je otaczających. Niestety około 3% populacji jest uczulona na dostępne środki kontrastowe co wyklucza zastosowanie u nich klasycznej mammografii spektralnej jak i badanie rezonansu magnetycznego. W tym rozwiązaniu obraz mammografi cyfrowej uzupełniany byłby wirtualnym kontrastem wypełniającym zobrazowane już naczynia. Nie byłoby więc konieczne podawania kontrastu ani też wykonywanie dodatkowego zdjęcia bowiem kontrast wypełniałby zdjęcie pierwotne. Odciążyłoby by to pacjentki chroniąc je od dodatkowej ekspozycji promieniowania, objęłoby również osoby uczulone na kontrast no i przede wszystkim przyspieszyło diagnozę.

Wydaje się że mamy do czynienia z nowymi perspektywami i możliwościami jakie niesie ze sobą sztuczna inteligencja w medycynie. Musimy mieć jednak świadomość, że należy ja traktować jako narzędzie wspomagające pracę lekarza czy badaczy a nie zastąpienie ich przez lekarzy.  Wspomnieć należy, że cały czas trwają prace nad prawnymi regulacjami dotyczącymi możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w medycynie biorąc pod uwagę że analizuje ona dane wrażliwe i konsekwencje tej analizy są istotne rzeszy pacjentów. Jej zastosowanie musi być zresztą akceptowane przez pacjentów i nie wolno jej wykorzystywać wbrew ich woli.

 

Autor: Dr n.med. Dariusz Godlewski – onkolog radioterapeuta, specjalista zdrowia publicznego. Pomysłodawca i założyciel Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów im. Aliny Pienkowskiej w Poznaniu. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu publikacji i wystąpień z zakresu epidemiologii nowotworów, genetyki onkologicznej i zdrowia publicznego. Jest także inicjatorem oraz realizatorem szeregu programów i kampanii profilaktycznych realizowanych zarówno w Wielkopolsce jak i na terenie całego kraju. Od wielu lat prowadzi wykłady z zakresu epidemiologii i profilaktyki nowotworów złośliwych, zwłaszcza raka piersi, dla lekarzy i studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jest również założycielem Społecznej Fundacji „Ludzie dla ludzi” oraz doradcą medycznym Federacji Stowarzyszeń Amazonki.

Rewolucja w raku pęcherza. Nowe leki – nowe nadzieje

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Rewolucja w raku pęcherza. Nowe leki – nowe nadzieje

Przez wiele lat leczenie raka pęcherza moczowego opierało się na chirurgii i chemioterapii. Teraz pojawiły się nowe terapie, które dają nową nadzieję pacjentom. Niestety, nie wszystkie są już dostępne dla polskich pacjentów. Problemem jest również wciąż zbyt późne rozpoznawanie tego nowotworu i rozproszenie opieki nad pacjentami.

Rak pęcherza (rak urotelialny) uznawany jest w Polsce za chorobę, która wciąż stanowi bardzo duże i  trudne wyzwanie systemowe. Statystyki dotyczące tego nowotworu nie napawają optymizmem. Zdaniem wielu ekspertów ta liczba zachorowań, podawana przez Krajowy Rejestr Nowotworów, czyli 7 tys. rocznie, jest zbyt niska – według szacunków opartych na danych NFZ może ona bowiem wynosić nawet 14 tys. nowych rozpoznań rocznie. Problemem jest też wysoka śmiertelność – jest on szóstą najczęstszą przyczyną zgonów onkologicznych w Polsce. Co gorsza, w 2024 roku zanotowaliśmy w Polsce najwyższy wskaźnik śmiertelności z powodu tej choroby na tle Europy. Mężczyźni chorują znacznie częściej niż kobiety.

Kilka grup ryzyka

Wśród czynników ryzyka najważniejszym jest palenie tytoniu. Substancje smoliste z płuc trafiają do krwi i krążą po całym organizmie, a potem wydalane są z moczem. To sprawia, że komórki nabłonka w drogach moczowych pod wpływem kontaktu z nimi mogą przekształcić się w komórki nowotworowe.

– Zapominamy przy tym, że również e-papierosy zawierają czynniki kancerogenne, choć w mniejszym stężeniu niż klasyczne papierosy. Istnieje obawa, że są one spożywane w większych ilościach, co stwarza nowe wyzwania w ocenie narażenia. Być może trwające badania odpowiedzą nam dokładniej na pytanie, jak duży wpływ mają one na rozwój nowotworów. Bo że mają, to już wiemy. Drugim czynnikiem, o którym w zasadzie nie mówi się w kontekście czynników ryzyka, jest alkohol, którego spożycie jest w Polsce wysokie – mówił prof. Artur Antoniewicz w trakcie debaty zorganizowanej przez Fundację OnkoCafe.

Znaczącym czynnikiem ryzyka jest kontakt ze związkami chemicznymi z grupy amin aromatycznych – to dlatego wśród pacjentów spotykamy często pracowników przemysłu petrochemicznego, wulkanizacyjnego, garbarskiego czy hutniczego, a także strażaków. Trzecim czynnikiem jest przebyta radioterapia w obrębie miednicy. Zdaniem ekspertów ta grupa pacjentów będzie rosnąć, bo radioterapia w onkologii zyskuje na znaczeniu. I choć w nowoczesnej osłonie jest dużo bezpieczniejsza niż kiedyś, to jednak nadal niesie ze sobą ryzyko.

Mylące wczesne objawy

Wczesne objawy raka pęcherza moczowego są niespecyficzne i łatwo je pomylić z innymi jednostkami chorobowymi. Zdaniem ekspertów czas od pierwszego krwiomoczu do postawienia diagnozy jest kluczowy i nie powinien być dłuższy niż sześć miesięcy. Niestety, w większości przypadków pacjent trafia do urologa dużo później, co drastycznie pogarsza wyniki leczenia.

– Zaburzenia oddawania moczu, pieczenie, pobolewanie w dole brzucha a nawet krwinkomocz czy krwiomocz towarzyszy wielu chorobom urologicznym. Jednak jeśli te objawy utrzymują się dłużej i nie mijają mimo zastosowanego leczenia, powinniśmy – zarówno my, jako lekarze, jak i nasi pacjenci – włączyć czujność onkologiczną. W razie jakichkolwiek wątpliwości lekarz POZ nie powinien zwlekać z wystawieniem karty DiLO. Co istotne, z tą kartą chory powinien trafić najpierw wcale nie do onkologa, a do urologa, który po wykonaniu wszystkich badań zadecyduje o dalszej ścieżce pacjenta. To ważne, bo gdy pacjent najpierw znajdzie się u mnie w gabinecie, to ja i tak muszę przekierować go do poradni urologicznej, bo to tam wykonuje się konieczne badania – podkreślał prof. Jakub Żołnierek w trakcie konferencji „Nowy rozdział w leczeniu raka pęcherza moczowego”.

W miarę postępu choroby pojawia się ból w podbrzuszu, trudności w oddawaniu moczu, bóle okolicy lędźwiowej będące konsekwencją utrudnienia odpływu moczu, bezmocz, a gdy dojdzie do przerzutów odległych mogą pojawić się też na przykład bóle kostne.

Jak przebiega diagnostyka?

Ścieżkę pacjenta otwiera badanie moczu, które każdy pacjent powinien mieć wykonywane raz w roku. Jeśli wykaże ono obecność krwi, to kolejnym krokiem powinno być USG pęcherza i dróg moczowych. Gdy jego wynik będzie niepokojący, to pacjent powinien zostać skierowany przez lekarza POZ do urologa, najlepiej ze wspomnianą już kartą DiLO. A jakie badania wykona urolog?

Podstawowym badaniem, dzięki któremu można potwierdzić lub wykluczyć istnienie zmian jest cystoskopia, czyli wziernikowanie pęcherza. Jeśli zostaną one wykryte, to konieczna jest pogłębiona diagnostyka, by określić stopień zaawansowania nowotworu. Służą temu tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, a gdy pojawia się podejrzenie, że doszło już do przerzutów – scyntygrafia kości oraz PET-CT z zastosowaniem znakowanej glukozy (FDG).

Eksperci podkreślają, że rak pęcherza i dróg moczowych nie zawsze przybiera formę guza – zdarza się, że zmiana nowotworowa jest płaska, niekiedy też komórki nowotworowe mogą zostać znalezione nie w jednym, a w kilku miejscach układu moczowego.

Gdy w trakcie badania zostaje znaleziona podejrzana zmiana, pobierane są wycinki do badania patomorfologicznego, które pozwala na postawienie rozpoznania histopatologicznego. Pobrana tkanka powinna być również przebadana molekularnie, najlepiej w laboratorium, które ma duże doświadczenie w wykonywaniu tego typu diagnostyki.

Dostępne opcje leczenia

Gdy nowotwór jest ograniczony do nabłonka pęcherza, stosuje się elektroresekwcję przedcewkową (TURBT). Pacjent musi po niej pozostawać pod stałą opieką urologa, bo niestety w ciągu 3 lat nawet aż u 70 proc. chorych może dojść do wznowy. Jeśli tak się stanie, rozpoczyna się etap leczenia intensywnego. Stosuje się chemię przedoperacyjnie, konieczne jest też usunięcie pęcherza i najczęściej wyłonienie urostomii.

Należy przy tym pamiętać, że 1/5 pacjentów diagnozowana jest w chwili, gdy doszło już do rozsiewu choroby – zajęte są węzły chłonne a nawet pojawiły się przerzuty odległe. Ponieważ nie u wszystkich pacjentów z tej grupy możliwe jest leczenie chirurgiczne, onkolodzy sięgają po chemioterapię oraz radioterapię.

Mówiąc o leczeniu raka pęcherza moczowego nie można też zapominać, że zarówno zabiegi operacyjne jak i chemioterapia są niezwykle obciążające dla organizmu pacjenta.
Problemem przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych może być również to, że ten nowotwór wykrywany jest zwykle u osób starszych, które mają już wcześniej zdiagnozowane choroby przewlekłe takie jak cukrzyca, nadciśnienie czy inne choroby kardiologiczne. Wysoka toksyczność cisplatyny powoduje, że około połowa chorych nie może otrzymać chemioterapii okołooperacyjnej np. ze względu na niewydolność nerek, niewydolność krążeniowo-oddechową, gorszy stan sprawności ogólnej czy deficyty neurologiczne. To poważny problem, ponieważ sama operacja w tej chorobie daje gorsze wyniki niż operacja skojarzona z leczeniem systemowym chemioterapią. Dlatego dostęp do każdej nowej opcji leczenia jest niezwykle wyczekiwany.

Idzie nowe

W leczeniu systemowym raka pęcherza moczowego szczególnie dynamiczny postęp obserwujemy dziś w trzech obszarach: koniugaty przeciwciało – lek, immunoterapia oraz leczenie ukierunkowane molekularnie.

Od niedawna polscy pacjenci mają dostęp do niwolumabu w pierwszej linii leczenia, pembrolizumabu w drugiej linii leczenia. Do refundacji trafił także erdafitynib – lek ukierunkowany na mutacje genetyczne (FGRF3), który jest już dostępny w II/III linii leczenia zaawansowanego lub przerzutowego raka pęcherza dla pacjentów, u których rozwinął się on na podłożu mutacji w genie FGRF3, a zastosowana chemioterapia i immunoterapia nie przyniosły spodziewanych efektów terapeutycznych i daje nadzieję dla pacjentów z konkretnym profilem molekularnym. Jest to pierwsza doustna terapia w raku pęcherza moczowego, co stanowi pewien przełom dla pacjentów, którzy mogą leczyć się w warunkach domowych.

Terapia rekomendowana przez ESMO

Natomiast, zdaniem ekspertów, prawdziwą rewolucją w leczeniu raka pęcherza jest połączenie koniugatu – enfortumabu wedotyny, z immunoterapią, pembrolizumabem – to jeden z najskuteczniejszych dostępnych obecnie schematów dla pacjentów z miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym rakiem urotelialnym. To pierwsze skojarzenie, które dało szansę na głębszą odpowiedź na terapię i podwoiło czas przeżycia oraz czas wolny od progresji choroby w porównaniu z klasyczną chemioterapią.

Jest skuteczne również u pacjentów niekwalifikujących się do chemioterapii platyną. O ile dotychczas, ze względu na toksyczność cisplatyny, kluczowym parametrem w kwalifikacji do leczenia pierwszej linii był stan wydolności nerek, to teraz, dzięki nowej terapii, stracił on na znaczeniu. Do leczenia enfortumabem wedotyny z  pembrolizumabem można kwalifikować także chorych z upośledzoną funkcją nerek. Może być ono stosowane już od 1. linii leczenia, co stanowi przełom. Nie oznacza to, że terapia ta nie jest obarczona ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych, ale większość z nich jest możliwa do kontrolowania. Ostrożność wymaga jest w przypadku pacjentów z neuropatią, cukrzycą czy chorobami autoimmunologicznymi.

Dla pacjentów ta terapia to możliwość otrzymania już na starcie skuteczniejszego leczenia z mniejszym ryzykiem progresji oraz z wyższymi szansami na długotrwałą kontrolę choroby.

– To prawdziwa zmiana paradygmatu, ponieważ pierwszy raz możemy w I linii skutecznie leczyć pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza moczowego bez stosowania chemioterapii, osiągając lepsze wyniki, niż kiedykolwiek wcześniej. Jak wynika w badań, nawet jedna trzecia leczonych w ten sposób chorych może osiągnąć całkowitą remisję choroby. Co ważne, terapia ta jest obecnie rekomendowana przez ESMO jako preferowana opcja leczenia w pierwszej linii – podkreśla lek. Maja Lisik-Habib, kierownik Oddziału Chorób Rozrostowych Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi w artykule, który ukazał się w serwisie rynek zdrowia.pl. Niestety, terapia ta jeszcze nie jest w Polsce refundowana.

To nie koniec zmian w leczeniu raka pęcherza. Na horyzoncie pojawiają się kolejne nowe opcje terapeutyczne. Wśród nich na czoło wysuwają się koniugaty lek-przeciwciało, czy też ich skojarzenia z innymi nowoczesnymi metodami leczenia.

Spore oczekiwania wiąże się też z rozwojem leczenia ukierunkowanego molekularnie, który możliwy dzięki szerszemu profilowaniu molekularnemu guzów, dzięki któremu identyfikowane są kolejne cele terapeutyczne.

Pojawiają się również terapie miejscowe nowej generacji przeznaczone dla pacjentów z nienaciekającym rakiem pęcherza moczowego. Obejmują one dopęcherzowe metody leczenia, w tym nowoczesne urządzenia umożliwiające precyzyjne i długotrwałe uwalnianie leków bezpośrednio w pęcherzu.

Nie tylko leki

Zdaniem ekspertów niezwykle ważne jest, by pacjenci objęci byli opieką wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów, a leczenie raka pęcherza moczowego odbywało się w wyspecjalizowanych ośrodkach. Możliwość skorzystania w jednym miejscu z leczenia chirurgicznego, farmakologicznego i radioterapii byłoby nie tylko zgodne z nowoczesnym multidyscyplinarnym podejściem do leczenia onkologicznego, ale również skróciłoby ścieżkę pacjenta i zwiększyło szanse na skuteczne leczenie. Te szanse zwiększa również, zdaniem ekspertów, leczenie operacyjne z użyciem robotów chirurgicznych. Ten sposób operowania zmniejsza ilość powikłań, skraca czas hospitalizacji a także jest bardziej precyzyjny niż tradycyjny.
W wywiadzie opublikowanym w serwisie Termedia dr Jakub Żołnierek zwraca uwagę, że operacje urologiczne są bowiem skomplikowane, długotrwałe i męczące dla chirurga. Ich prowadzenie w pozycji siedzącej przy konsoli byłoby dużym ułatwieniem dla operatora, korzystnie wpływa też na precyzję zabiegu i umożliwia zwiększenie liczby takich operacji wykonywanych przez chirurga, skracając kolejki oczekiwania na leczenie zabiegowe.

 

Źródła:

  1. https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Rak-pecherza-moczowego-leczony-bez-chemioterapii-Wyniki-lepsze-niz-kiedykolwiek-wczesniej,278553,1013.html
  2. https://www.termedia.pl/onkologia/Nowoczesne-terapie-pomagaja-w-leczeniu-raka-pecherza-moczowego,65350.html

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Obrzęk limfatyczny to robota dla robota

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Obrzęk limfatyczny to robota dla robota

Obrzęk limfatyczny jest jednym z najczęstszych powikłań leczenia nowotworów. Szczególnie wysokie ryzyko dotyczy kobiet po leczeniu raka piersi – szacuje się, że u jednej na pięć kobiet, które przeżyły raka piersi, rozwinie obrzęk limfatyczny. Od niedawna pojawiła się nowa możliwość jego leczenia – to operacja robotem mikrochirurgicznym.

W Polsce i w krajach europejskich najczęstszą (około 70 proc. przypadków) przyczyną obrzęków limfatycznych jest uszkodzenie układu limfatycznego w przebiegu leczenia chorób nowotworowych. Może do niego dojść czy to na skutek limfadenektomii (usunięcia węzłów chłonnych), czy też w trakcie radioterapii.

Około 70 proc. chorych dotkniętych obrzękiem limfatycznym w naszym kraju to kobiety po leczeniu operacyjnym raka piersi i chorzy leczeni z powodu nowotworów innych niż rak piersi. Zdaniem ekspertów, obrzęk limfatyczny dotyczy blisko 15 proc. wszystkich chorych na nowotwory.

W przypadku kobiet po leczeniu raka piersi ryzyko wystąpienia obrzęku limfatycznego kończyny górnej (po stronie operowanej piersi) wzrasta, gdy doszło do usunięcia wszystkich węzłów chłonnych dołu pachowego, pacjentka ma wysoką masę ciała (nadwaga i otyłość), zostanie poddana radioterapii.

W przypadku wystąpienia obrzęku chłonnego leczenie rozpoczyna się od terapii zachowawczej, a najbardziej polecana jest tzw. kompleksowa terapia przeciwobrzękowa (inaczej przeciwzastoinowa, KTP – piszemy o niej niżej). Niestety, nie zawsze przynosi ona oczekiwane efekty. Wtedy sięga się po metody inwazyjne. Jedną z nich jest liposukcja w połączeniu z kompresjoterapią.

Coraz częściej wykonuje się też zabieg zespolenia limfatyczno-żylnego (LVA z ang. lymphatic-venous anastomosis). Polega on na wytworzeniu połączeń między naczyniami limfatycznymi i żylnymi z ominięciem miejsca blokady spływu limfy. Pozwala to odpływać chłonce do krwi już na poziomie kończyny. Z punktu widzenia pacjenta jest to zabieg mało obciążający – wykonuje się go poprzez kilka niewielkich nacięć w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Co ważne, obecnie zabiegi LVA można wykonywać również profilaktycznie, uprzedzając pojawienie się obrzęku chłonnego. Taka wczesna operacja zmniejsza znacznie ryzyko wystąpienia obrzęku zwłaszcza w grupie pacjentów, u których planowane jest pełne leczenie onkologiczne obejmujące zabieg chirurgiczny z usunięciem węzłów chłonnych, chemioterapię i radioterapię.

 

To robota dla robota

Zabiegi LVA wymagają jednak od chirurga ogromnej precyzji, gdyż zespalane naczynia mają niewielką średnicę (od 0,2 mm). Wykonuje się je pod mikroskopem powiększającym z wykorzystaniem specjalnych narzędzi. Dlatego pojawienie się robotów, wspierających lekarzy w tych niezwykle trudnych operacjach stało się prawdziwym przełomem.

– Przede wszystkim robot całkowicie redukuje drżenia ręki, nawet te, które są widoczne jedynie pod mikroskopem, a które zawsze wpływają na precyzję wykonywanych zespoleń i końcowe efekty zabiegu. Po drugie, daje nam pełny zakres ruchu w nadgarstku, czyli eliminuje ograniczenia, wynikające z budowy anatomicznej człowieka. Po trzecie, to już aspekt czysto techniczny, posługując się robotem korzystamy z narzędzi jednorazowych. Dlaczego to takie ważne? Bo nasze narzędzia mikrochirurgiczne i super mikrochirurgiczne są niezwykle delikatne i bardzo łatwo ulegają uszkodzeniu nawet w trakcie sterylizacji. Możliwość stosowania do każdego zabiegu zestawu nowych narzędzi jest ogromną zaletą – tłumaczy dr n. med. Daniel Maliszewski, chirurg ze Szpitala Wojewódzkiego im. Janusza Korczaka w Słupsku, wykonujący operacje robotem mikrochirurgicznym Symani.

– Naszymi pacjentami są osoby, które ucierpiały w wyniku leczenia (chirurgicznego bądź radioterapii) nowotworów, które dawały przerzuty do układu chłonnego. To mógł być rak piersi, rak jajnika, rak trzonu macicy czy czerniak. Usunięcie ogniska pierwotnego wraz z przylegającymi węzłami chłonnymi prowadzi do uszkodzenia układu limfatycznego. Obrzęk może pojawiać się w kończynie górnej, ale też w jamie brzusznej czy w obrębie głowy i szyi – wyjaśnia dr Daniel Maliszewski. – By rozwiązać problem musimy znaleźć konkretne naczynia limfatyczne, wypreparować je, a następnie połączyć z odpowiednimi żyłami. Przypomnę, że te naczynia są rzeczywiście bardzo, bardzo małe. Standardowo mają mniej niż milimetr, a w sytuacjach ekstremalnych, na przykład w trakcie zabiegów profilaktycznych, które wykonujemy, by zapobiec obrzękowi chłonnemu, potrafią mieć od 0,1 do 0,3 mm. Zbliżamy się więc do przyszłości mikrochirurgii, czyli nanomikrochirurgii, która wchodzi poniżej 0,1 mm.

Zdaniem eksperta optymalnym rozwiązaniem byłoby profilaktyczne robienie zespoleń już w trakcie operacji usuwającej nowotwór, co zapobiegałoby powstaniu obrzęku limfatycznego. Takie postępowanie będzie najprawdopodobniej standardem w przyszłości.

– Obecnie największą grupą naszych chorych są pacjentki operowane jednoczasowo, u których jednocześnie usuwamy węzły chłonne i rekonstruujemy drogi chłonne. Mamy też pacjentki, które są operowane po uszkodzeniu dróg chłonnych w przebiegu wcześniejszej operacji – mówi dr Daniel Maliszewski. – Dzięki zabiegom mikrochirurgicznym i super mikrochirurgicznym, w czasie których łączymy uszkodzone nerwy, możemy też wspierać powrót czucia po mastektomii czy innych zabiegach. Rozpoczęliśmy też program przeznaczony dla pacjentów z nowotworami głowy i szyi. W ich przypadku obrzęk może być zewnętrzny i powodować problemy czysto estetyczne, ale może być też wewnętrzny i utrudniać codzienne funkcjonowanie. Mowa tu o takich problemach jak zaburzenia mówienia, artykulacji, przełykania pokarmów stałych, uczucie obrzęknięcia, uczucie pełności, czasami zaburzenia oddychania. Szacuje się, że mogą one dotykać nawet 70 proc. pacjentów z tego typu nowotworami. Cały czas rozwijamy nasze umiejętności i techniki operacyjne, bo mamy świadomość, że takie działania to kolejny kierunek rozwoju tej dziedziny chirurgii.

Ekspert zwraca też uwagę, że trwają poszukiwania możliwości wykorzystania rozwiązań mikrochirurgicznych w chorobach neurodegeneracyjnych – chorobie Alzheimera czy chorobie Parkinsona.

– Wykazano, że w ich przebiegu dochodzi do gromadzenia się w mózgu pewnych szkodliwych produktów, za co odpowiedzialna jest część układu limfatycznego obejmująca obręb głowy i szyi. W wielu ośrodkach na świecie, również w naszym, toczą się w tej chwili badania nad wykorzystaniem technik mikrochirurgicznych do walki z tymi chorobami – podsumowuje dr Daniel Maliszewski.

Roboty do operacji mikrochirurgicznych są już stosowane w wielu krajach. W Polsce do leczenia obrzęku limfatycznego wykorzystywany jest ten znajdujący się w Szpitalu Wojewódzkim im. Janusza Korczaka w Słupsku. Od niedawna drugim robotem mikrochirurgicznym dysponuje Oddział Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie.

 

WAŻNE

Refundacja zabiegów robotem Symani wymaga potwierdzenia w ramach Pomorskiego Programu Diagnostyki i Leczenia Obrzęku Chłonnego, który szpital realizuje od 2019 r. Aby sprawdzić możliwości refundacji procedury w Słupsku, należy skontaktować się bezpośrednio z placówką, ponieważ refundacja zależy od typu procedury i kwalifikacji pacjenta.

 

Niepokojące objawy

  • ból rozpierający kończyny
  • uczucie ciężkości kończyny
  • ciasne rękawy i rejon biżuterii (zegarek, bransoletka, obrączka)
  • zauważalne obrzęki rąk lub przejściowe obrzęki
  • wgniatanie skóry pod naciskiem palca
  • zmiana temperatury w rejonie kończyny
  • zaburzenia czucia
  • ograniczenie ruchomości i siły w stawach kończyny górnej

Jeżeli zaobserwujesz u siebie przynajmniej jeden z wymienionych objawów – natychmiast zgłoś się do fizjoterapeuty lub lekarza.

 

Cztery stadia obrzęku limfatycznego

  • stopień 0 (utajony/przedkliniczny) to początkowe stadium rozwoju obrzęku – na tym etapie jest dla pacjenta niewidoczny, cechuje się zmniejszoną objętością transportową chłonki i wywołuje subiektywne, negatywne odczucia u chorego (ciężkość kończyny).
  • stopień I (obrzęk odwracalny) – pojawia się miękki, widoczny gołym okiem obrzęk, który tworzy się na skutek gromadzenia się płynu bogatobiałkowego i ustępuje po podniesieniu kończyny lub odpoczynku. Naciśnięcie skóry pozostawia wgłębienie.
  • stopień II (obrzęk nieodwracalny) – obrzęk staje się bardziej twardy i już nie znika po uniesieniu kończyny, trwa gromadzenie się płynu bogatobiałkowego i zaczynają tworzyć się zwłóknienia.
  • stopień III (słoniowacizna) – obrzęk jest twardy i bolesny, towarzyszą mu zmiany skórne i zwłóknienia, pojawia się ryzyko infekcji, kończyna jest zdeformowana.

 

Klasyfikacja prof. L. Olszewskiego dodatkowo dzieli obrzęki według obszaru (A-dłoń/stopa, B-przedramię/podudzie, C-ramię/udo, D-bark) oraz palpacji (a-miękki, b-twardy).

 

Nieinwazyjne wsparcie w walce z obrzękiem

Kompleksowa Terapia Przeciwobrzękowa (KTP) to nieinwazyjna metoda leczenia obrzęków limfatycznych, pourazowych i pooperacyjnych. Jej celem jest redukcja obrzęku, poprawa przepływu chłonki i zmniejszanie zwłóknień. Główne filary KTP to manualny drenaż limfatyczny (MDL), kompresjoterapia (leczenie uciskowe), ćwiczenia przeciwobrzękowe, pielęgnacja skóry i edukacja pacjenta. KTP dzielimy na dwie fazy – intensywną i podtrzymującą.

W fazie pierwszej – udrażniającej – stosuje się manualny drenaż limfatyczny który zmniejsza obrzęk, ponieważ wspomaga przenikanie płynu tkankowego do naczyń limfatycznych i przyspiesza odtransportowanie chłonki i kompresjoterapię (bandażowanie), której celem jest podtrzymanie efektów uzyskanych podczas drenażu limfatycznego. Ułatwia ona wnikanie płynu tkankowego do naczyń chłonnych, aktywizuje działanie pompy mięśniowej, przyspiesza regenerację zwłókniałych tkanek, zmniejsza aktywność stanu zapalnego i zmniejsza rozmiar obrzęku.

W fazie drugiej – podtrzymującej dąży się do utrzymania efektów osiągniętych w fazie I za pomocą odzieży uciskowej, automasażu i ćwiczeń. Może trwać całe życie.

Przeciwwskazaniami do KTP jest każdy ostry stan zapalny, ostre zakrzepowe zapalenie żył (wliczając okres 2-4 tygodni po wyleczeniu), zakrzepica żył głębokich, znaczna niewydolność serca, zaburzenia obwodowego krążenia tętniczego, zespół nerczycowy i inne stany niedoboru białka w organizmie oraz niejasne przyczyny obrzęku.

 

Jak żyć z obrzękiem? Zalecenia ogólne

  • dbaj o skórę, odpowiednio ją myj i nawilżaj
  • nie mierz ciśnienia krwi na obrzękniętej kończynie
  • nie pozwól nikomu pobierać krwi czy wykonywać iniekcji oraz wlewów kroplowych w obrębie obrzękniętej kończyny
  • nie noś obcisłej bielizny
  • dbaj o swoją wagę, jedz dużo warzyw i owoców, ogranicz sól
  • chroń obrzękniętą kończynę przed ugryzieniami i ukąszeniami owadów i zwierząt oraz przed skaleczeniami
  • unikaj wysokich temperatur, opalania się i sauny
  • po zabiegu manualnego drenażu z bandażowaniem wykonuj ćwiczenia ruchowe i wszystkie, możliwe do wykonania, czynności życia codziennego, ale unikaj dużych wysiłków
  • w dzień noś specjalistyczną odzież kompresyjną (rękawy, rękawiczki, pończochy, podkolanówki, rajstopy, skarpetki) i wykonuj zalecone ćwiczenia
  • w nocy układaj obrzękniętą kończynę w pozycji drenażowej (na podwyższeniu), by wspomagać odpływ chłonki i nie zapominaj o bandażowaniu
  • pamiętaj o samokontroli całego ciała, a szczególnie przynależnych do obrzękniętej kończyny, regionalnych węzłów chłonnych
  • sprawdzaj też węzły w dole nadobojczykowym, w okolicy uszu, żuchwy, pachwin i pach, a ewentualne wykryte nieprawidłowości szybko konsultuj z lekarzem
  • pamiętaj też o wizytach kontrolnych u lekarza prowadzącego

 

Refundacja wyrobów kompresyjnych uciskowych

Na wyroby kompresyjne, zlecone do leczenia obrzęku limfatycznego możesz uzyskać dofinansowanie. Obejmuje ono zarówno produkty uciskowe na zamówienie (szyte na miarę), jak i na produkty produkowane seryjne, np. rękawy uciskowe, rękawiczki uciskowe, odzież uciskową na stopę, pończochy, podkolanówki czy rajstopy. Wyroby medyczne refundowane są w różnej wysokości i na określony czas.

Zlecenie refundacji w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, możesz uzyskać od podmiotów uprawnionych do ich wystawiania, czyli m.in. lekarzy NFZ, ale też w trakcie wizyty w prywatnym gabinecie.

Refundowany ze środków publicznych wyrób medyczny (oznaczony daną grupą i liczbą porządkową), wysokość refundacji, okres użytkowania, kryteria przyznawania oraz wykaz osób uprawnionych do wystawiania zlecenia określa rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 maja 2017 r. w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie (t.j. Dz. U. 2019 r., poz. 1267).

 

Autorka: Agnieszka Pacuła – Redaktorka medyczna od przeszło 30 lat pisząca o zdrowiu w prasie i internecie. Wieloletnia redaktor naczelna serwisu PoradnikZdrowie.pl. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pacjenta.

Wytrenuj swój seks

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Wytrenuj swój seks

            Treningi są obecne w wielu dziedzinach naszego życia. Ćwiczenia stanowią nieodłączny element nabywania nowych umiejętności, nauki, niezależnie czy mówimy o sferze wiedzy, czy też zdolności manualnych np. w sporcie. Są jednak takie elementy życia, które stereotypowo wydają się wrodzone, nie wymagające treningów w celu doskonalenia lub poprawy funkcjonowania w ich zakresie.

Życie seksualne często jest właśnie tak widziane. Najpierw w okresie dzieciństwa seksualność najmłodszych jest ignorowana przez dorosłych. Stanowi niewygodny temat, który skutecznie jest zatajany przez tabu społeczne. Następnie w okresie dojrzewania, wskutek gwałtownych procesów biologicznych, dochodzi do nagłego przebudzenia, które wiąże się najczęściej z wyraźną dezaprobatą rodziców. Konieczne jest wtedy gaszenie pożaru młodej, nieokiełznanej seksualności, na którą nastolatkowie na wcześniejszych etapach nie zostali przygotowani. Wreszcie stajemy się dorośli i w tym miejscu nagle mamy stać się w pełni funkcjonującymi seksualnie, z niezbędną wiedza i umiejętnościami, które zagwarantują nam dojrzałe budowanie relacji.

Wymagania te, kiedy spojrzymy na nie biorąc pod uwagę brak odpowiednich działań wychowawczych i edukacyjnych, stają się wręcz śmieszne. Przecież nikt nie wymaga od astronauty lotu w kosmos pierwszego dnia po przyjęciu do programu.  Czymś takim jest dla nastolatka i młodego dorosłego wejście w świat relacji, seksu, bez odpowiedniego przygotowania. Na szczęście powoli dochodzi do przemian społeczno-kulturowych, które sprawiają, iż edukacja seksualna i profilaktyka w tym zakresie, stają się tematem ważnym.

Każdy z nas ma różne doświadczenia seksualne, inny zasób wiedzy, z różnych źródeł. Dodatkowo nasza tożsamość seksualna, również stanowi niepowtarzalny zespół preferencji, obrazu swojego ciałą, orientacji etc. Tak więc w zakresie potrzeb seksualnych i obszarów deficytowych, będących przyczyną dyskomfortu, cierpienia, także jesteśmy wryaźnie zróżnicowani.

W tym miejscu warto przejść do kryzysu nowotworowego. Staje przed nim osoba o określonej wiedzy seksualnej, doświadczeniach i z całą pozostałą indywidualną złożonością, którą obejmuje pojęcie seksualności. Nowotwór bezpośrednio i pośrednio ingeruje w życie seksualne pacjenta. Zakres zmian i ich głębokość jest bardzo zróżnicowany. Powstaje więc pytanie – co dalej?

Teraz na pierwszy plan wychodzi wspomniany na początku trening. W przypadku nowotworu łatwo dać się uwieść przekonaniu, że rola pacjenta ogranicza się do biernego poddawania się oddziaływaniom lekarzy podczas operacji, chemioterapii, radioterapii. Jednak poprawa funkcjonowania w pewnych obszarach jest silnie uzależniona od bezpośredniego zaangażowania pacjenta w swój proces zdrowienia. Życie seksualne jest jednym z nich.

Czym więc właściwie jest trening seksualny w onkologii? Rozumiemy go jako zbiór ustrukturyzowanych oddziaływań behawioralnych, edukacyjnych, psychologicznych i fizjoterapeutycznych, które mają na celu poprawę, adaptacje, lub przywrócenie dawnej jakości w zakresie funkcjonowania seksualnego pacjentów po leczeniu onkologicznym. Zatem zakres możliwych działań jest szeroki. Edukacja może obejmować wiedzę na temat wpływu samego nowotworu, ale i leczenia na życie seksualne. Treningi behawioralne pozwalają na rozwijanie umiejętności umożliwiających radzenie sobie ze zmianami w zakresie sprawności seksualnej. Ćwiczenia mogą również przyczynić się do odbudowy poczucia atrakcyjności, a wręcz pozwolić na redefinicje tożsamości seksualnej.  Ponadto treningi mogą stanowić ogromną wartość w obrębie komunikacji.

Trening seksualny, tak jak sama seksualność, obejmuje wiele elementów funkcjonowania człowieka. Jednak co ważne jest on częścią całościowego procesu rehabilitacji onkologicznej, a nie niezależnym, odrębnym aspektem. Powstaje jednak kolejne pytanie – skąd mamy wiedzieć jaki trening jest nam potrzebny?

Oczywiście pomocna, lub nawet niezbędna okaże się konsultacja z seksuologiem. Podczas wywiadu, będzie mógł dobrać odpowiedni zestaw ćwiczeń, a następnie przekazać niezbędną wiedzę. Aktualnie nie ma rozwiązań systemowych, które gwarantują opiekę seksuologiczną podczas leczenia onkologicznego. Poinformowanie o zasadności wsparcia seksuologicznego jest obecnie jedynie indywidualną inicjatywą personelu medycznego. Na szczęście świadomość w tym zakresie rośnie, a poruszanie tej kwestii przez środowiska onkologiczne, psychoonkologiczne i seksuologiczne, rodzi nadzieję na zmiany.

Poza seksuologiem, kluczowym specjalistą jest fizjoterapeuta. Dobrane przez niego oddziaływania rehabilitacyjne, ale również ćwiczenia do pracy samodzielnej, mogą być niezbędne do redukcji bólu i ograniczeń motorycznych wpływających na sprawność seksualną. Fizjoterapia może znacząco poprawić pracę mięśni dna miednicy, zredukować dolegliwości bólowe podczas współżycia.

Przejdźmy jednak do samego treningu seksualnego, który możemy zastosować pod opieką specjalisty – psychoseksuologa. Dobrane formy ćwiczeń, eksperymentów, mogą być niezwykle zróżnicowane. Przybliżmy trudności najczęściej zgłaszane przez pacjentów onkologicznych oraz możliwe formy wsparcia treningowego.

Pierwszym powodem zgłoszenia się do specjalisty, który omówimy, jest brak akceptacji swojego obrazu ciała. Wiąże się z nim obniżone poczucie atrakcyjności, zmiany w postrzeganiu siebie jako kobiety/mężczyzny. Stanowi to wynik skutków ubocznych chemioterapii, radioterapii w zakresie skóry, wagi, włosów. Interwencje chirurgiczne bezpośrednio naruszają spojrzenie człowieka na swoje ciało za sprawą blizn, implantów, stomii, lub samych odczuć płynących z ciała, które stało się inne. W efekcie pacjenci wycofują się z aktywności seksualnych, lub istotnie ją ograniczają. W zakresie emocji dominuje lęk, wstyd, a nawet wstręt. Jest to niezwykle przykra sytuacja, ponieważ ratowanie życia, przyczynia się do cierpienia, na które rzadko jesteśmy gotowi. Konsultacja z psychologiem, seksuologiem umożliwia nazwanie i skonfrontowanie się z negatywnymi emocjami, które istotnie obniżają jakość życia. Następnie pomocne mogą okazać się treningi relaksacyjne. Pozwolą one na nabycie prostych narzędzi do redukcji napięcia emocjonalnego, co w dłuższej perspektywie umożliwi kontrolowanie emocji pojawiających się przy pracy z ciałem. Treningi, które warto rozważyć to: trening autogenny Schultza, progresywna relaksacja mięśni Jacobsona, wizualizacja, oddychanie koherentne. Są to metody o udowodnionym działaniu, jednak należy pamiętać, że nie każdemu muszą one odpowiadać. Warto wypróbować kilka, aby znaleźć tę, która będzie dopasowana do nas. Co ważne, są to treningi relaksacyjne, tym samym, aby były one skuteczne, muszą być codziennie praktykowane. Pozwoli to na nabycie umiejętności szybkiego wprowadzania się w stan odprężenia, zredukuje negatywne emocje i ułatwi pracę nad trudnościami. 

Następnie celu odbudowy poczucia wartości, akceptacji swojego ciała, pomocne mogą okazać się techniki behawioralne –  ekspozycja. Zmiany w ciele spowodowane leczeniem mogą spowodować zamknięcie się na siebie samych, a w efekcie na partnera/partnerkę. Jednak również w tym przypadku trening czyni mistrza. Stopniowe eksponowanie się na własne ciało pozwoli na oswojenie się z nim, przyzwyczajenie do zmian, a w przyszłości do dostrzeżenia jego piękna. Można zacząć wybrania się na zakupy, znalezienia zjawiskowej sukni, seksownej bielizny, która pozwoli podkreślić walory, zakryć blizny. Będzie to stanowiło czas dla siebie, dla swojego ciałą, swojej seksualności. Codzienne przebieranie się w ubrania, bieliznę, przykładowo po kąpieli, kiedy nikt nie będzie przeszkadzać, pozwoli spojrzeć na siebie z perspektywy, która w czasie leczenia mogła nie być obecna od dawna. Kolejnym krokiem, może stać się notowanie tych elementów naszego ciała, wyglądu, które są dla nas atrakcyjne. Pozwoli to przełamać zniekształcone myślenie, które skupia się na negatywnych następstwach leczenia. Ponownie systematyczność, regularny trening ekspozycyjny, pozwoli otworzyć się na swoje ciało oraz umożliwi jego zaakceptowanie. Na koniec warto zaprosić partnera/partnerkę, aby poznać ich spojrzenie na nas, które najpewniej okaże się pozytywnym wzmocnieniem.

Kolejnym istotnym wątkiem pojawiającym się u pacjentów onkologicznych jest trudność w powrocie do życia seksualnego. Warto rozważyć zastosowanie treningu wrażliwości seksualnej. Lęk, obawy, związane ze swoją sprawnością w zakresie funkcji seksualnych, sprawiają, że często wycofujemy się z niej bez żadnej próby. Owszem w wyniku leczenia mogą pojawić się trudności w zakresie lubrykacji, erekcji, ból podczas stosunku, obniżone libido, jednak odczuwanie przyjemności ze współżycia nadal jest możliwe. Wymaga to ponownej nauki, odkrycia swojego ciała na nowo. Dawne schematy mogą się okazać mniej skuteczne niż kiedyś, tak więc warto otworzyć się na nowe formy stymulacji. Trening wrażliwości seksualnej, zwany również ,,ogniskiem zmysłów”, stanowi idealne narzędzie, aby poznać siebie i swojego partnera/partnerkę na nowo. Pierwszy etap polega na stworzeniu mapy swojego ciała, jak i naszej drugiej połówki, na której zaznaczymy obszary, których stymulacja powoduje przyjemne doznania seksualne. Ważne aby w momencie tworzenia tych map nie konsultować się z partnerami. Później podczas miłego czasu we dwoje, przykładowo przy romantycznej kolacji, można skonfrontować się z ustaleniami drugiej strony. Zobaczymy, czy mamy ten sam pogląd na sztukę dawania i otrzymywania przyjemności. Pozwoli to na lepsze poznanie siebie nawzajem i poznanie swoich potrzeb. Może również okazać się, że znamy się perfekcyjnie. Następnie przechodzimy do praktycznego treningu. W dogodnym czasie i miejscu, w bieliźnie lub bez, jedna osoba kładzie się na każdej ze stron ciała przez ok. 15 min, a partner/partnerka sprawdza, czy wskazane przez nią obszary rzeczywiście są źródłem przyjemnych doznań. Omijamy jedynie piersi,, sutki, pośladki oraz genitalia. W trakcie ćwiczenia nie rozmawiamy. Ma to umożliwić otworzenie się na nowe źródła przyjemności cielesnej i dać szansę na zrozumienie sygnałów płynących z ciałą naszego partnera/partnerki. Wszelkie chwyty dozwolone. Ćwiczenie to często stanowi idealną grę wstępną, która sprawia, że przychodzi ochota na rozpoczęcie pełnoprawnego stosunku. Jednak bezpośrednio po treningu jest to zabronione, najpierw należy porozmawiać o swoich spostrzeżeniach, aby zobaczyć, co w przyszłości możemy zmienić, lub co wyszło niesamowicie przyjemnie.

Opisane dwa etapy treningu stanowią jedynie początek całej ,,zabawy”, jednak są one kluczowe. Ćwiczenie to gwarantuje bezpieczną przestrzeń do stopniowego powrotu do życia seksualnego, jednocześnie dając szansę na poznanie swojego ciała na nowo. Kolejne etapy mogą być wdrażane, kiedy przyjdzie na to gotowość. Umożliwia to zredukowanie lęku, obaw i pobudza namiętność, chęć bliskości, a przede wszystkim stanowi świetną zabawę we dwoje.

Przedstawione formy pracy są przykładowymi, które często są pomocne w pracy z osobami w kryzysie nowotworowym. Jednak nie są one jedyne. Współpraca ze specjalistą umożliwia indywidualne dobranie technik treningowych, które będą stanowiły odpowiedź na specyficzne trudności i zgłaszane potrzeby. Dodatkowo wzbogacenie terapii seksuologicznej o pracę z fizjoterapeutą, lekarzem seksuologiem, ginekologiem, urologiem, endokrynologiem, może okazać się niezbędne do osiągnięcia obranego celu. Zdrowie, w tym zdrowie seksualne, wymaga holistycznego podejścia terapeutycznego. W tym artykule starałem, się podkreślić znaczenie zaangażowania i indywidualnej pracy pacjenta. Najlepszy specjalista, metoda leczenia to nie wszystko. Wiele można zdziałać dzięki własnej pracy, którą może być trening seksualny.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w trakcie i po leczeniu onkologicznym, troska o życie seksualne wydaje się mało ważna, a przynajmniej mniej istotna, niż walka z rakiem. Jednak satysfakcja seksualna związana jest z ogólnym dobrostanem, poczuciem zadowolenia z życia i stanowi jeden z elementów udanego związku. Sprawia to, iż korzyści płynące z pracy nad życiem seksualnym są ogromne, a na pewno warte odrobiny treningu.

 

Leśnicka A. Zastosowanie terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu dysfunkcji seksualnych; Konferencja Psychiatryczna; 12 maja 2017.

Lew-Starowicz, Z., Lew-Starowicz, M., Skrzypulec-Plinta, V., Beisert, M. (2022). Seksuologia. PZWL Wydawnictwo Lekarskie.

Bancroft, J., Lew-Starowicz, Z., Robacha, A., Śmietana, R. (2019a). Seksualność Człowieka. Edra Urban & Partner

 

Autor: Mgr Piotr Kuliś – absolwent psychologii UAM w Poznaniu (specjalność: psychoterapia zaburzeń, seksuologia kliniczna), studiów podyplomowych UAM z Seksuologii Klinicznej, psychoterapeutka poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia oraz psychoseksuolog w procesie certyfikacji. Doświadczenie zawodowe z zakresu psychoonkologii zdobywa w zespole Pracowni Psychologii Klinicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii oraz w ramach Wielkopolskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego. Ponadto należy do Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. 

My troje – rak w relacji

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

My troje – rak w relacji

W ciągu życia wchodzimy w szereg relacji o najróżniejszym charakterze. Pierwszą jaką tworzymy jest ta z matką, która rozpoczyna się jeszcze w okresie płodowym. Następnie pojawia się postać ojca lub inne bliskie osoby. Rodzice stają się modelami, którzy poprzez swój związek i więź jaką kształtują z nami, przygotowują nas do tworzenia dojrzałych relacji w przyszłości. Relacje te przyjmują formę przyjaźni, koleżeństwa, lub jedynie zawodową, ale co najważniejsze z punktu widzenia tego artykułu, pojawiają się relacje miłosne. Rzadko udaje się kształtować związki bez turbulencji, a raczej bliskie jest mi stwierdzenie, że jest to niemożliwe. Jak większość elementów składających się na nasze życie, relacje również wymagają nauki, poznania siebie i innych, ciężkich treningów, na które wpływa cała mnogość zdarzeń ze świata wokół nas. Nowotwór stanowi wyraźną turbulencje, która wywiera niepodważalny wpływ na związek. Siła i zakres przemian nie jest w każdym przypadku jednakowy, a zasoby pary, wypracowane sposoby radzenia sobie w kryzysie, siła więzi, mają tu ogromne znaczenie.

Powyższe stwierdzenia dotyczące roli nowotworu dla związku nie są odkrywcze. Wręcz oczywiste jest, iż kryzys przed jakim staje osoba walcząca z rakiem, odbija się na jej bliskich. Negatywne skutki leczenia mogą całkowicie zdezorganizować funkcjonowanie pacjenta, a tym samym jego związku. Jest to trudny sprawdzian, który wystawia na próbę zbudowaną relację. Jak jednak przewidzieć czy relacja z moim partnerem/partnerką jest w stanie poradzić sobie z nowotworem, jakie będą tego konsekwencje, a przede wszystkim jak możemy temu zapobiec?

Tego rodzaju pytania są naturalne kiedy przychodzi diagnoza i wyrywa nas ze zwyczajnej rutyny życia oraz tworzonej relacji. Jak to bywa zazwyczaj w przypadku zagadnień z zakresu psychologii, tak i tym razem nie ma jednej prostej odpowiedzi. Przedstawię jednak teorie, która pomaga trafnie rozpoznać zasobny i deficyty danej relacji. To z kolei umożliwia podjęcie odpowiednio dobranych działań, które dadzą szansę na poprawę.

Trójczynnikowy model miłości Roberta Sternberga jest wyjątkowym podejściem w rozumieniu uczucia, które chyba najwięcej razy podlegało najróżniejszym interpretacjom w wytworach kultury.  Jednak czy wiemy właściwie czym jest miłość? Poeci piszą o niej od wieków, tworzone są filmy, w których za jej sprawą bohaterowie dokonują rzeczy wielkich. Przez stulecia ludzie poświęcali się dla niej, walczyli i ginęli z miłością w sercu… Mimo tego zdefiniowanie jej sprawia nam sporą trudność.

Teoria Sternberga przedstawia miłość jako sumę trzech aspektów: intymności, namiętności i zaangażowania. Pięknie wyglądają te pojęcia zestawione obok siebie, jednak nadal niewiele wyjaśniają. Czym więc jest każde z nich w kontekście uczucia łączącego dwoje ludzi?

Zacznijmy od intymności, obejmuje ona siłę bliskości, więzi, która łączy partnerów. Przejawia się w emocjonalnym zaangażowaniu, chęci do dzielenia się swoimi przeżyciami. Pary o wysokiej intymności cenią swoją obecność, wspólny czas jest dla nich codziennością. Komponent ten skutkuje uczuciami składającymi się na atmosferę ciepła w relacji. Intymność zachowuje względną stabilność na przestrzeni lat, tym samym odgrywa znaczącą rolę w długoterminowych związkach.

Natomiast namiętność zawiera w sobie romantyczne uczucia pełne pasji i cielesności. Znajdziemy tu siłę popędu seksualnego, która wiąże się z partnerem. Pary o wysokiej namiętności dążą do bliskości seksualnej, czują wzajemny pociąg, okazują sobie często czułość w sposób fizyczny (np. pieszczoty, pocałunki). Namiętność stanowi źródło sił motywacyjnych i pobudzeń, które napędzają nas, w celu nawiązania relacji. Czynnik ten jest niestabilny i ulega zazwyczaj wielu przemianom na przestrzeni wspólnego życia pary. Jest szczególnie istotny w pierwszych latach i w relacjach krótkoterminowych. Charakterystyczne są dla niego silne reakcje psychofizjologiczne, związana między innymi z procesami seksualnymi.

Pora na ostatni, ale nie mniej ważny składnik miłości – zaangażowanie. Na samym początku wiąże się to z decyzją o tym, że  kogoś kochamy i chcemy z nim być. Natomiast później jest to zobowiązanie do utrzymania związku. Komponent ten jest więc poznawczym zobowiązaniem do pozostania w relacji. Przejawia się w określonych decyzjach, działaniach na rzecz wzmocnienia wspólnoty (np. wspólne zamieszkanie, ślub, kupno domu, dzieci). Naturalne jest więc, że w świeżych relacjach ma on niewielką rolę, z czasem zyskuje na znaczeniu i stabilności.

 Już na tym etapie naszych rozważań uwidacznia się, iż podczas kryzysu nowotworowego, każdy z trzech elementów miłości może ulec zmianom. Skutki leczenia takie jak: obniżone libido, nastrój, poczucie wartości, ukierunkowanie na wyzdrowienie, wycofanie społeczne, mogą istotnie wpłynąć na namiętność, intymność, ale również podważyć zaangażowanie.  Jednak warto zaznaczyć, że wpływ jest tu wzajemny – silne aspekty miłości mogą przyczynić się do lepszego radzenia sobie z rakiem i stać się ważnym zasobem w procesie leczenia. Tak więc chyba te wszystkie romantyczne filmy i poematy mialy troche racji, przedstawiając wielką siłę miłości.

To jeszcze nie koniec naszej przygody z teorią Sternberga. Zaproponowane przez niego trzy komponenty miłości, tworzą ze sobą różne struktury, które pozwoliły na wyodrębnienie 8 rodzajów miłości: lubienia, zadurzenia, miłości pustej, przyjacielskiej, romantycznej, fatalnej, doskonałej oraz braku miłości.

Pierwszym rodzajem jaki omówimy jest brak miłości. Ma on oczywiście miejsce, kiedy między dwojgiem osób nie występuje żaden z trzech składników miłości. Możemy go zaobserwować podczas codziennych interakcji z ludźmi w sklepie, na przystanku, w biurze. Jest to stan charakterystyczny dla większości naszych relacji z przypadkowymi osobami. 

Kolejny wariant – lubienie – występuje w związku, kiedy jedynym obecnym komponentem jest intymność. Jest to więc uczucie, które towarzyszy nam w relacjach z przyjaciółmi, znajomymi, kolegami i koleżankami. Czujemy wobec nich bliskość, przywiązanie, sympatię jednak nie doświadczamy popędu, ani zobowiązania do utrzymywania związku opartego na miłości.

Zadurzenie jest miłością pozbawioną intymności i zaangażowania, jednak przepełnioną namiętnością. Tak więc można ją przyrównać do tzw. miłości od pierwszego wejrzenia. Dominuje tu wysokie pobudzenie psychofizjologiczne (wysokie tętno, poczucie gorąca, pot, zwiększona aktywność hormonalna, odpowiedź narządów płciowych). Rozwija się ona bardzo szybko, w związku z czym intymność i zaangażowanie nie jest w stanie nadążyć.

Przyszła pora na miłość pustą. Mówimy o niej kiedy w związku wykształciło się lub pozostało już jedynie zaangażowanie. Najczęściej spotykamy ten rodzaj miłości u długoletnich par, u których wygasły już pozostałe komponenty. W innych kulturach lub dawniej w naszej, pusta miłość była również charakterystyczna dla początków małżeństw aranżowanych przez rodziców.

Z kolei z miłością romantyczną mamy do czynienia kiedy występują wszystkie komponenty wyróżnione przez Sternberga poza zaangażowaniem. Jest więc to relacja pełna namiętności i intymności, jednak bez żadnych konkretnych działań na rzecz zobowiązania. Często jest ona przedstawiana w literaturze i filmach. Zazwyczaj stanowi ona wstęp przed wykształceniem się miłości pełnej.

Miłość przyjacielska jako szósty typ, określa relację, w której występuje intymność oraz zaangażowanie, ale bez namiętności. Ten rodzaj odnosi się do długoterminowych, głębokich przyjaźni, jakie można zaobserwować w wieloletnich małżeństwach, w których pożądanie wygasło. Namiętność wymaga stałego podsycania, pielęgnacji. Troska o to może zapobiec przekształceniu się miłości pełnej w przyjacielską.

Kolejnym wariantem jest miłość fatalna, nazywana również bezmyślną. Mówimy o niej kiedy ludzi łączy jedynie namiętność i zaangażowanie. Charakteryzuje ona związki, które w krótkim czasie, pod wpływem silnego pragnienia, zauroczenia, decydują się na ślub, jednocześnie nie mając rozbudowanej intymności. Potrzebuje ona czasu, aby się wykształcić, to natomiast rodzi ryzyko rozpadu takiej relacji.

Nareszcie przyszła pora na miłość doskonałą, pełną, kompletną. Mamy przyjemność jej doświadczyć, kiedy w związku udało się zbudować wszystkie trzy aspekty. Jest to miłość, którą większość osób pragnie odnaleźć. Jest ona również charakterystyczna dla kochających rodziców, którzy obdarzają swoje pociechy tzw. miłością bezwarunkową.

 Model zaproponowany przez Sternberga, tak jak już wspomniałem, może posłużyć nam do rozpoznania zasobów naszej relacji, ale i do zrozumienia konsekwencji leczenia onkologicznego. Warto ocenić swój związek, kierując się trzema elementami miłości, umieszczając każdy z nich na stu punktowej skali. Pozwoli nam to zobrazować, który aspekt stanowi naszą siłę, a który wymaga odbudowy.

Być może na samym początku diagnozy tego typu zatrzymanie i spojrzenie na związek, pozwoli przygotować się na to co nadejdzie. Idealnym scenariuszem byłoby wchodzenie w proces leczenia z miłością kompletną. Dzięki czemu skutki uboczne leczenia, następstwa związane z obrazem siebie, zmiany emocjonalne, będą prostsze do przezwyciężenia.  Podobna ocena po leczeniu może pomóc zrozumieć kierunki pracy w celu obudowy związku. W zależności od filaru miłości, który został naruszony, będą wymagane inne rozwiązania, inni specjaliści.

Wysoka intymność stanowi ważną platformę do wsparcia emocjonalnego w trakcie diagnozy i leczenia. Pary, które cenią wspólny czas, są sobą zaciekawione, chcą i znajdują przestrzeń na głębokie rozmowy, będą miały łatwość w zrozumieniu swoich wzajemnych przeżyć w kryzysie nowotworowym. Jej brak, lub znaczny deficyt, rodzi ryzyko nasilenia poczucia samotności, stanów depresyjnych, lęku o przyszłość relacji.

Zaangażowanie z kolei daje poczucie stabilizacji i zapewnienie o obecności, towarzyszeniu. Minimalizuje obawę o utratę bliskiej osoby. Tym samym niski poziom tego komponentu rodzi niepokój, niepewność co do przyszłości, wsparcia.

Namiętność również ma niepodważalną rolę do wykonania. Jej składowe, takie jak seksualność, raczej są pomijane w kontekście przewlekłych chorób. Jednak jej wysoki poziom daje silną motywację, dążenie obu stron do utrzymania bliskości. Satysfakcja seksualna jest bezpośrednio powiązana z zadowoleniem z życia, poczuciem szczęścia. Tym samym stanowi ważny element ogólnego dobrostanu i daje cenne zasoby do walki. Brak namiętności może przyczynić się do wzmocnienia stanów depresyjnych, braku motywacji.

Wiemy już, że związek oparty na trzech filarach miłości, wzmacnia procesy radzenia sobie z kryzysem, jednak jak nowotwór może wpłynąć na każdy z komponentów zaproponowanych przez Sternberga.

Uboczne skutki leczenia takie jak zmiany skórne, obniżone libido, utrata włosów, trudności gastryczne, spadek sil, uderzają w namiętność pary. W wyniku tych przemian obie strony mogą odczuć obniżone zainteresowanie cielesnością, seksem, pieszczotami. Dodatkowo interwencje chirurgiczne mogą istotnie wpłynąć na funkcjonalność seksualną pacjentów, lub sam obraz ciała, poczucie atrakcyjności. Tym samym może okazać się niezbędne wypracowanie nowych sposobów zaspokajania siebie i partnera, odbudowa pewności siebie.

Trudności emocjonalne, obniżony nastrój, poczucie braku nadziei, bezsilność, wszytko to jest naturalne w kryzysie nowotworowym. Jednocześnie może to ograniczyć intymność pary. Osoba chora może odsuwać się od partnera/partnerki, natomiast druga strona może nie mieć sposobów, sił, aby sprostać tej sytuacji. Takie elementy leczenia jak hospitalizacja, liczne badania, dojazdy, również nie sprzyjają utrzymywaniu głębokiej intymności.

Natomiast lęk o swoje życie, zdanie sobie sprawy z kruchości swojego istnienia, może skutkować podważeniem dotychczasowego funkcjonowania, podjętych decyzji, tym samym swojego związku. Może to obniżyć zaangażowanie. Druga strona, w wyniku tak drastycznych przemian, również może zwątpić w sens kontynuowania relacji. Następstwa biologiczne takie jak utrata płodności, sprawności, również mogą zmienić postrzeganie wspólnej przyszłości.

Przedstawione zależności, pojawiające się dylematy, pytania, są trudne i równie trudno przyznać, że mogą one kiedyś dotknąć nas samych. Jednak mam nadzieję, że udało się uchwycić ogromną wartość relacji, miłości jako czynnika wspierającego zdrowienie. Jednocześnie zwracając uwagę na wpływ nowotworu na jakość tworzonych związków.

Dokonanie przytoczonej przeze mnie oceny swojej relacji może stanowić punkt wyjścia do zwrócenia się o pomoc do specjalisty. Psycholog, seksuolog może pomóc w zrozumieniu trudności  i dobrać odpowiednie interwencie terapeutyczne. Jednocześnie może pokierować dalej do odpowiednich lekarzy w celu zatroszczenia się o organiczne następstwa leczenia, odbijające się na jakości funkcjonowania pary. Również w tym  kontekście, profilaktyka jest najskuteczniejsza. Dbanie o relacje, może uratować ją, ale i nas samych w momencie kryzysu.

 

Heyne, S., Esser, P., Geue, K., Friedrich, M., & Mehnert-Theuerkauf, A. (2021). Frequency of sexual problems and related psychosocial characteristics in cancer patients — findings from an epidemiological multicenter study in Germany. Frontiers in Psychology, 12, 679870. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2021.67987

Hosseini, S. E., Ilkhani, M., Rohani, C., Nikbakht Nasrabadi, A., Ghanei Gheshlagh, R., & Moini, A. (2022). Prevalence of sexual dysfunction in women with cancer: A systematic review and meta-analysis. International Journal of Reproductive Biomedicine, 20(1), 1–12. https://doi.org/10.18502/ijrm.v20i1.10403

Lemieux, R., & Hale, J. L. (1999). Intimacy, passion, and commitment in young romantic relationships: Successfully measuring the triangular theory of love. Psychological reports, 85(2), 497-503.

Lemieux, R., & Hale, J. L. (2000). Intimacy, passion, and commitment among married individuals: Further testing of the triangular theory of love. Psychological Reports, 87(3), 941-948.

Sternberg, R. J. (1986). A triangular theory of love. Psychological review, 93(2), 119.

 

Autor: Mgr Piotr Kuliś – absolwent psychologii UAM w Poznaniu (specjalność: psychoterapia zaburzeń, seksuologia kliniczna), studiów podyplomowych UAM z Seksuologii Klinicznej, psychoterapeutka poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia oraz psychoseksuolog w procesie certyfikacji. Doświadczenie zawodowe z zakresu psychoonkologii zdobywa w zespole Pracowni Psychologii Klinicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii oraz w ramach Wielkopolskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego. Ponadto należy do Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. 

Seksualność – co ma do niej mój rak?

Artykuł powstał w ramach projektu  pt.: „Wydawnictwa dla Amazonek”,  który realizowany jest dzięki dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

Seksualność – co ma do niej mój rak?

Seks, seksualność, płeć, tożsamość seksualna, role płciowe, orientacja seksualne- istna lawina pojęć, które znamy, lub przynajmniej kojarzymy, a jednak niekoniecznie potrafimy je odnieść do siebie samych. Wszystko to wygodnie kryje się za kurtyną tabu, które niestety nadal ma się dobrze w polskim społeczeństwie. Mechanizmy kontroli tabu, które mówią nam o czym wypada rozmawiać, a o czym wręcz nie wolno, są również silnie aktywne, kiedy mierzymy się z nowotworem. To z kolei rodzi wiele zagrożeń. Ponieważ właśnie w kryzysie zdrowotnym, który tak szeroko odbija się na życiu człowieka, szczególnie ważne jest, aby zatroszczyć się o tak piękną, naturalną i dającą tyle pozytywnych doznań – seksualność.

Podejmę w tym artykule próbę rozchylenia kurtyny tabu, aby pomóc czytelnikom dostrzec i zrozumieć seksualność, a nawet zapoczątkować chęć jej eksploracji i poznania u siebie samych. Co więcej, zgłębimy jej znaczenie i miejsce jakie zajmuje w onkologii.

Pierwszym co nieśmiało wychyla się zza naszej metaforycznej zasłony jest oczywiście sama seksualność. Co właściwie ona obejmuje swą definicją? Według Światowej Organizacji Zdrowia należy ją rozumieć jako jednej z centralnych elementów bycia człowiekiem, który towarzyszy nam przez całe życie. Seksualność ludzie doświadczają i wyrażają poprzez myśli, pragnienia, fantazje, wartości, przekonania, zachowania, przyjmowane role, relacje… Wyraźnie więc widać, że każdy aspekt naszego życia jest z nią związany. Tym samym seksualność to coś więcej niż seks, czy podniecenie – to sposób w jaki przeżywamy siebie, część naszej tożsamości. Rozwija się łącząc to co biologiczne, społeczne, psychologiczne od momentu poczęcia i podlega przemianom na każdym etapie życia.

Już teraz, ledwie zerkając na obszar skryty za tabu, widzimy, iż tak szeroko rozgałęziony aspekt funkcjonowania człowieka, jak seksualność, musi mieć swoją rolę w kryzysie nowotworowym i w jego wyniku, podlegać pewnym przemianom.

Odsłaniając kolejne segmenty kurtyny, ujawniamy następne pojęcie- orientację seksualną. W drugiej połowie XX wieku rozumiano ją jako trwały wzorzec uczuciowego, emocjonalnego i seksualnego pociągu do osób danej płci. Dzięki temu wyodrębniono heteroseksualność (tj. pociąg wobec odmiennej płci), homoseksualność (tj. pociąg do tej samej płci) i biseksualność (tj. odczuwanie pociągu do obu płci). Jednak w wyniku badań i po przełamaniu dominującej w sopołeczeństwie narracji, dostrzeżono liczne ograniczenia tego konstruktu.

Skierujmy więc nasz wzrok na to, co zastąpiło we współczesnej nauce orientację seksualną, a właściwie włączyło ją w swój zakres znaczeniowy, mowa oczywiście o tożsamości seksualnej. Rozumiana jest jako subiektywne poczucie siebie, jako istoty seksualnej. Zawiera w sobie tożsamość płciową, orientację seksualną, obraz ciała oraz przekonania dotyczące seksualności. Można więc na nią patrzeć jak na wewnętrzną narrację o nas samych, która mówi o tym kim jesteśmy, czego pragniemy i z kim, a także jaką wartość ma dla nas życie seksualne. Ten unikalny profil, który kształtuje każdy, może być stosunkowo stały, lub też dynamiczny. Ta właśnie elastyczność, otwartość przyczyniłą się do zwycięstwa tożsamości seksualnej nad orientacja.

Teraz warto przybliżyć jedną ze składowych tożsamości seksualnej, czyli tożsamość płciową. Jest to wewnętrzne poczucie bycia mężczyzną, kobietą, lub osobą wykraczającą poza ten klasyczny podział (np. niebinarną). Stanowi subiektywne doświadczenie jednostki, które składa się na obraz samego siebie. Tożsamość płciowa może podlegać pewnym zmianom, chociażby w sposobie wyrażania, mimo jej względnej stabilności. W pewnym zakresie wpływa ona na to, jakie role przyjmujemy, jak postrzegamy swoją atrakcyjność oraz jak funkcjonujemy w relacjach intymnych.

Role płciowe to kolejne niezwykle ważne zagadnienie wyłaniające się zza naszej metaforycznej kurtyny, które jest silnie obecne w codzienności człowieka. Są to społeczne, kulturowe normy, wzorce zachowań, oczekiwania wobec danej płci, które przyswajamy już od najmłodszych lat. Określają to jak mężczyźni i kobiety powinni się zachowywać, jakie cechy, postawy są odpowiednie, a nawet to jak należy wyrażać emocje. Role te zawierają pożądane społecznie schematy funkcjonowania osób określonej płci w pracy, relacjach, a nawet w sferze zainteresowań czy poglądów. Współcześnie w środowisku naukowym coraz wyraźniej podkreśla się, iż role płciowe nie zawsze są spójne z indywidualnymi predyspozycjami kobiet i mężczyzn. Stanowią jedynie wyraz społecznych oczekiwań, a te niestety mogą ograniczać dobrostan jednostki, również w sferze seksualnej.

Ostatnim terminem, który wyciągniemy zza kurtyny tabu są preferencje seksualne. Najprościej można stwierdzić, że określają one to co w życiu seksualnym ,,pasuje” danej osobie – jakie rodzaje aktywność są stymulujące, co jest atrakcyjne, jakie formy bliskości odbieramy jako przyjemne, jakie cechy u innych budzą u nas podniecenie. One również na przestrzeni życia podlegają zmianom. Mogą pojawiać się całkowicie nowe upodobanie, a inne preferencje mogą tracić na znaczeniu.

W tym miejscu zakończymy na dziś naszą podróż w obszar ukryty za metaforyczną kurtyną mechanizmów tabu. Jednak skoro już lepiej rozumiemy złożoność naszego życia seksualnego, zajmijmy się znaczeniem kryzysu choroby nowotworowej dla seksualności.

Każdy kryzys zdrowotny, związany z poważną chorobą, istotnie ogranicza dotychczasowe życie osób go doświadczających oraz ich bliskich. Na podstawie informacji przedstawionych wcześniej, jasna staje się głęboka zależność naszego życia seksualnego od wszystkich innych dziedzin codziennego funkcjonowania. Liczba chorych na nowotwory złośliwe w ostatnich dekadach wzrosła dwukrotnie, a wskaźnik zachorowań u obu płci ma podobną wielkość. Niestety, tak jak zaznaczyłem we wstępie, w opiece onkologicznej, ale i w całej Ochronie Zdrowia, wciąż poświęca się niewiele uwagi jakości życia seksualnego pacjentów.

Niezależnie o którym etapie zmagań z nowotworem mówimy, każdy z nich może mieć wyraźny wpływ na seksualność. Już rozpoczęcie diagnostyki często wiąże się ze spadkiem nastroju, stanami depresyjnymi, trudnościami z adaptacją do nowej sytuacji. To natomiast skutkuje przewartościowaniem codzienności, wszelkie zasoby pacjenta zostają ukierunkowane na leczenie, na walkę. W połączeniu z napięciem emocjonalnym, poczuciem straty, satysfakcjonujące życie seksualne staje się wyzwaniem. O ile w ogóle dana osoba nie zrzuci go na ostatnie miejsce na liście rzeczy, o które należy się zatroszczyć. Społeczeństwo nie skupia się na opiece w tym zakresie. Podobnie jak z osobami starszymi, niepełnosprawnymi, etykieta choroby sprawia, iż w oczach innych, pacjent staje się ,,chorym”, a nie człowiekiem, który posiada potrzebę seksualną. Brutalne stereotypy, oczekiwania kulturowe, mechanizmy tabu, które są pełne uproszczeń, utrudniają otwartość i włączenie zdrowia seksualnego, w zdrowie jako całość.  Tak więc pacjenci już przed leczeniem mogą odczuć utratę zainteresowania seksem u siebie, ale i u swoich partnerów/partnerek. Jednocześnie system ochrony zdrowia, nadal nie posiada odpowiednio wdrożonych procedur, aby już na tym etapie edukować i działać profilaktycznie, co ułatwiłoby chorym powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego.

W zależności od rodzaju nowotworu, może on w różnym stopniu wpływać na poczucie atrakcyjności, zmieniać dotychczasowy obraz siebie jako kobiety, mężczyzny. Jest to szczególnie istotne w przypadku raka narządów płciowych. Pojawiają się wtedy wątpliwości, pytania zmieniające dotychczasową tożsamość seksualną, lub znacząco ją podważające- ,,Czy bez macicy, nadal jestem kobietą?”, ,,Czy wraz z jądrem utraciłem część męskości’’, ,,Inni na pewno, zobaczą, że moje piersi są nieprawdziwe”. Te myśli są naturalne i stanowią przejaw kryzysu, straty, z którą każdy radzi sobie inaczej. Jedni podejmą wyzwanie, potraktują zdrowienie jako zadanie do wykonania. Inni wycofują się, aby przeżyć swoją żałobę, poczucie straty, doświadczyć trudnych emocji, pobyć z nimi by przyszła ulga, a następnie przestrzeń na walkę. Jeszcze inna grupa skieruje się po pomoc do bliskich, aby otrzymać wsparcie i motywację do działania. Sposobów radzenia sobie z kryzysem nowotworowym jest niezliczona ilość, każda osoba to indywidualna historia i wyjątkowy rodzaj reakcji. Podobnie jest z życiem seksualnym. Nowotwór nie musi wpłynąć na jego jakość, jednak istnieje takie ryzyko.

Wyraźnie widać, że dla przemian w seksualności mają znaczenie nie tylko biologiczne następstwa choroby i leczenia, ale również emocje, przekonania, wpływ otoczenia, przekaz społeczny, a nawet procedury systemu ochrony zdrowia itd. 

Oczywiście nie zamierzam tu ignorować niechcianych skutków leczenia. One również są niezwykle ważne dla przeżyć osób walczących z nowotworem. Każda forma interwencji może przynieść skutki, które zmienią seksualność danej osoby, czasem nawet nieodwracalnie.

Chemioterapia i radioterapia mogą bardzo wielowątkowo uderzyć w seksualność. Takie skutki uboczne jak: utrata włosów, suchość i przebarwienia skóry, zmiany masy ciałą, mogą istotnie wpłynąć na obraz siebie. Dawne cechy, które łączyliśmy ze swoją atrakcyjnością, indywidualnym pięknem, płciowością ulegają nagłej i diametralnej zmianie. Z kolei zmęczenie, biegunki, wymioty, mogą znacząco ograniczyć chęć do bliskości, albo po prostu odebrać siłę do podjęcia jakiejkolwiek aktywności seksualnych.

Interwencje chirurgiczne również nie są bez znaczenia. Operację w obrębie miednicy, genitaliów mogą bezpośrednio odbić się na funkcjach seksualnych ciała. Suchość pochwy, bóle przy stosunku, obniżone libido, zaburzenia erekcji, wytrysku wszystko to burzy dotychczasowy obraz swojej seksualności. Tak nagłe zmienny sprawiają, iż trudno dostrzec możliwe rozwiązania.

Naturalne jest więc postawienie pytania – jakie są te ,,możliwe rozwiązania”? Chciałbym, aby odpowiedź była prostą wskazówką, która jest uniwersalnym postępowaniem ,,krok po kroku’’, dla każdej osoby mierzącej się z nowotworem. Jednak zdążyliśmy już ustalić, iż ilość możliwych następstw w zakresie seksualności, jest ogromna i stanowi efekt interakcji skutków leczenia z indywidualnymi predyspozycjami. Są jednak pewne punkty orientacyjne, od których należy zacząć, aby skutecznie przywrócić dawną seksualność, lub zbudować nową.

Przede wszystkim warto zgłosić się po pomoc do specjalisty. Wsparcie psychologiczne może okazać się kluczowe dla ustabilizowania swojego stanu emocjonalnego i zbudowania fundamentów pod pracę nad wszystkimi sferami życia, które uległy pośredniemu wpływowi nowotworu, w tym seksualnością. Psycholog, psychoonkolog lub psychoseksuolog, może wesprzeć w zakresie komunikacji, przygotować do rozmów z partnerem/partnerką o aktualnym stanie życia seksualnego. Spotkania te mogą również stanowić przestrzeń do ponownego zrozumienia swojej tożsamość seksualnej i do akceptacji, pokochania nowego obrazu ciała i odnaleźć atrakcyjność. Cele mogą być najróżniejsze i są ustalone wspólnie.

Część seksualnych trudność takich jak: obniżone zainteresowanie seksem, napięcie i ból przy próbie stosunku, problemy z erekcją, orgazmem, będzie można rozwiązać dzięki terapii u psychoseksuologa, lub psychoterapeuty. Często, szczególnie w przypadku osób żyjących w stałych związkach, bardzo odkrywcze i pomocne okażą się treningi seksualne. Odpowiednio dobrane przez seksuologa pozwolą nie tylko na uporanie się z daną trudnością, ale mogą znacząco rozbudować życie seksualne pary.

Jeśli jednak rozmowa ze specjalistą o tak intymnej sferze jest na ten moment zbyt dużym wyzwaniem, to warto zacząć od otwarcia się na dialog ze swoim partnerem/partnerką. Komunikacja jest niedocenianym atrybutem udanego życia seksualnego. Nie rodzimy jako mistrzowie i mistrzynie z pełną wiedzą w zakresie sztuki kochania i z pełną świadomością swojej seksualności. Wymaga to nauki, treningów i zrozumienia drugiej strony. Zmiany po leczeniu onkologicznym tym bardziej wywracają nasze dotychczasowe schematy, które zbudowaliśmy na przestrzeni lat. Dlatego szczera rozmowa, oparta na emocjach, potrzebach, ale i wątpliwościach, może pomóc w wypracowaniu w relacji planu odbudowy udanej bliskości i intymności.

Niestety w niektórych przypadkach może również okazać się niezbędna opieka  psychiatry, ginekologa, urologa, endokrynologa. Część dolegliwości może być efektem przemian w funkcjonowaniu organizmu po leczeniu onkologicznym, co może wiązać się z farmakoterapią lub innymi interwencjami medycznymi. Dlatego tak ważne jest holistyczne podejście skupiające szereg specjalistów, w celu dobrania odpowiednich form leczenia.

Po tej masie informacji, zaleceń z pewnością mogą pojawić się wątpliwości i myśli z kategori- ,,Po co to wszystko?” ,,Czy w ogóle warto?”. Jak najbardziej warto! Badania pokazują, iż satysfakcja seksualna jest powiązane ze szczęściem, zadowoleniem z życia, pozytywnymi emocjami. Uwidacznia to ogromne znaczenie udanego funkcjonowania seksualnego w rutynie codzienności. Nie należy zwlekać, profilaktyka, wczesne działania już na początku leczenia ułatwią odzyskanie lub odkrycie zupełnie nowej jakości swojego życia seksualnego. W kolejnych artykułach przyjrzymy się bardziej szczegółowo konkretnym oddziaływaniom i technikom, które mogą podnieść poziom satysfakcji seksualnej, a w konsekwencji pomóc osiągnąć ogólny dobrostan.

 

Lew-Starowicz, Z., Lew-Starowicz, M., Skrzypulec-Plinta, V., Beisert, M. (2022). Seksuologia. PZWL Wydawnictwo Lekarskie.

Bancroft, J., Lew-Starowicz, Z., Robacha, A., Śmietana, R. (2019a). Seksualność Człowieka. Edra Urban & Partner.

 

Autor: Mgr Piotr Kuliś – absolwent psychologii UAM w Poznaniu (specjalność: psychoterapia zaburzeń, seksuologia kliniczna), studiów podyplomowych UAM z Seksuologii Klinicznej, psychoterapeutka poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia oraz psychoseksuolog w procesie certyfikacji. Doświadczenie zawodowe z zakresu psychoonkologii zdobywa w zespole Pracowni Psychologii Klinicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii oraz w ramach Wielkopolskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego. Ponadto należy do Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.